netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Zakochałam się w przyjacielu...

13 odpowiedzi3 874 wyświetleniazałożony przez ja22, 20.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochałam się w przyjacielu...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Zakochałam się w przyjacielu...

Ja po zakończeniu związku, on też. Ja po nieudanym - on chciał już się oświadczać, miał poważne plany na przyszłość związane z tą dziewczyną... rzuciła go. Zakumplowalismy się, po jakimś czasie staliśmy się przyjaciółmi. Miesiące biegły a ja czułam coraz bardziej, że to jest to. Wartosciowy facet, szczery, inteligentny... Całowalismy się nie raz... Zakochałam się. Niestety - bez wzajemności póki co, bo jak stwierdził, nie jest w stanie teraz udźwignąć nowego związku... Powiedział mi wielokrotnie, że potrzebuje czasu, że musi odpocząć od tego co było... ale z jakiegoś powodu chce bym została w jego życiu. Chce zobaczyć co przyniesie czas. Ja z kolei kocham go nad życie, on wie że się w nim zakochałam. Choć powiedział mi, że próbował się otworzyć bardziej... to nie był w stanie.

Dać temu czas? Zaryzykować?

2

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Ooo, właśnie z takim pytaniem wpadłam tu na forum!
Dokładnie wszystko mam to samo - z tą różnica, że pomimo całowania się i innych, kontaktu ze sobą codziennie i wspólnych wakacji nawet ostatnio - on chyba jest bardzo ślepy albo bardzo mu wygodnie w takiej sytuacji, bo nie wie, że coś do niego czuję. Ale mówi, że nie mógłby się zakochać itd, tak ogólnie.
I teraz walczę ze sobą, czy wszystkiego nie spieprzę jak mu to wyznam.

I tak sobie myślę, że skoro faceci to takie niby proste "zerojedynkowe" stworzenia, to gdyby miał się w Tobie zakochać - to już by się zakochał. Wiesz, że teraz sobie może gadać o tym, że raczej by nic pozytywnego teraz nie zbudował itp itd ale jeśli by w tej chwili spotkał kobietę, która by go w jakiś sposób ruszyła - to by ani słowem nie pisnął a za nią biegał. Tak sobie przynajmniej myślę o swoim przypadku. Dlatego szkoda mi tego psuć, rozumiem Cię.

Inna sprawa, że wiem z doświadczenia, że najlepiej działa w takich przypadkach postawienie sprawy jasno - "chcę być z Tobą, jeśli Ty nie chcesz to koniec znajomości". Jeśli ma się ruszyć i pobiec to pobiegnie z Tobą, choćby i tydzień później ale pobiegnie jak ogarnie co stracił. Ale to ryzykowne, bo może nie pobiec.

Tak więc miotam się z tym samym, chociaż tyle mogę Cię pocieszyć wink

3

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Było tu juz wiele podobnych tematów.
Chociażby ten:
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=88268
Poszukaj w wyszukiwarce a znajdziesz więcej smile

4

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

ja22 widać przyjaciel wciąż jeszcze tkwi w byłym związku, może jeszcze kocha, bo to przecież nie on zdecydował o zakończeniu relacji.
Na jego plus przemawia, że jest z tobą szczery mówiąc, że nie może ci dać teraz niczego więcej. Z drugiej strony jest jednak mały minus: chce cię mieć  z jakiegoś powodu w pobliżu. Tylko pytanie jakiego? Dlatego, że cie lubi i nie chce stracić po prostu przyjaciela, czy chce cie trzymać w pobliżu, jako tak zwane koło zapasowe. Ale na te pytania odpowiedź zna tylko on.
A ty? Chcesz być opcją zapasową, czy być kumpelą? Jest jeszcze trzecie wyjście najtrudniejsze: zerwać relację i dać sobie spokój. Dla jego i swojego dobra.

5

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Początek jest bardzo zły. Nie całuje się dziewczyny do której niczego się nie czuje. Czyli pociągasz go tylko dla seksu. Obawiam się że jak tak dalej pójdzie to on ciebie wykorzysta seksualnie. Lepiej się w to nie pakuj.

6 Ostatnio edytowany przez ja22 (2015-09-21 07:13:10)

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Wiem, że to zabrzmi jak bronienie go, ale prawda jest taka, że nie było przerwy między mną a poprzedniczką którą szalenie kochał. Stwierdził, że nie jest w stanie teraz udźwignąć kolejnego związku, chce odpocząć - widać nie poukładał się jeszcze po poprzedniej stracie. Faceci tak mają, im bardziej kochali tym okres 'po' jest dłuższy. Trafiliśmy na siebie po przejściu przez to samo - mnie rzucił chłopak, jego dziewczyna. Nie wierzę w przypadki. Szczególnie, że nie jest to facet, który po jednej leci od razu do innej, przygodnej... Powiedziałam mu, że nie chcę nikogo innego. On chce mnie w swoim życiu. Postanowiłam niejako zostać 'koło niego' dając mu czas którego chce...

ale czy robię dobrze?

7

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...
Aniaa34 napisał/a:

Tylko pytanie jakiego? Dlatego, że cie lubi i nie chce stracić po prostu przyjaciela, czy chce cie trzymać w pobliżu, jako tak zwane koło zapasowe.

Zastanawiałam się nad tym, jaki jest powód dla którego my wciąż jesteśmy tak blisko... Wiem, że trafiłam na wartościowego człowieka, nie jestem żadnym kołem zapasowym. Powiedział mi ostatnio ciekawą rzecz, że chce odpocząć, chce zobaczyć co przyniesie czas. Ale to nie jest takie hop siup, że później wejdzie do pokoju pełnego panienek i wybierze sobie jedną, bo musi ją naprawdę dobrze poznać, a to zajmie nieco czasu. My już się poznajemy, przechodzimy razem trudne i radosne chwile. mamy naprawdę silną więź, potrafimy wyczuć na odległość, że coś jest nie tak, że druga osoba jest smutna albo zła. Czegoś takiego się nie spotyka na co dzień ... kwestia kluczowa - czas.

8 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-21 07:36:06)

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Facet kocha swoją ex, nie chciał tego rozstania, nie potrafi się z tym pogodzić. Mówi o tym otwarcie - plus dla niego.
Ty jesteś zaangażowana - znakomity materiał na plasterek, który za jakiś czas odklei, gdy troszkę stanie na nogi.

Nie łudź się, że im dłużej i bliżej (fizycznie) z nim będziesz, tym większa szansa, że Ciebie pokocha.
On myślami i emocjami jest przy ex, Ciebie nawet nie zauważa w 'romantycznym' kontekście. No, może od czasu do czasu Cię bzyknie, dla higieny, no i pod warunkiem, że będziesz chciała - a Ty już chcesz, prawda? wink

Nie rób z siebie opcji zapasowej. On chce się jakoś pozbierać, OK. Ale co Tobie do tego? Będziesz trzymać go za ..rękę?
Co Ty - Caritas?

Gość tyle uczciwy, że powiedział jaka jest prawdziwa przyczyna, że jest jak jest, bo mógłby Cię bzykać bez zobowiązań, gdyby był wyrachowanym gnojem - na zasadzie: "baby to uje".
Doceniasz to i ok. Ale możesz doceniać z dystansu i ewentualnie wrócić do tematu za jakiś rok, o ile gościowi przejdzie, ale na to gwarancji nie masz. Jeśli naprawdę ją kochał to zanim się poskłada po tym do kupy, a potem otworzy na kogoś nowego, mogą minąć LATA.

9

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Znam to, też tak niedawno miałam, kolega sam mi wyznał że jak na razie nic do mnie nie czuje, choć dawał wyrażne sygnały że jest mną zainteresowany, niestety jak się póżniej okazało wyłącznie seksualnie, w każdym razie w odróżnieniu od twojego, jemu dużo brakowało do ideału. Owszem też się całowaliśmy i przytulaliśmy czasem nawet trzymaliśmy za ręce, tak że postronny obserwator uznałby nas za parę, choć tak wcale nie było. Ja należę do tych osób które żeby mieć z kimś kontakt fizyczny muszą do niego coś czuć,więc tak się w to wszystko zamotałam, ale w końcu zerwałam znajomość gdy on znów mnie zaczął olewać, co prawda zaproponował mi jeszcze spotkanie tyle że koleżeńskie jak to podkreślił a że ja nadal coś do niego czułam, zresztą nadal tak jest, to dałam sobie już spokój, tyle że mam na tyle łatwo że już z nim kontaktu nie utrzymuje, bo wiem że już nic z tego nie będzie. Teraz pozostaje mieć tylko nadzieję że z czasem przejdzie choć w moim przypadku takie coś zwykle się ciągnie co najmniej 2-3 lata.

10

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Normalnie wysyp tematów o zakochaniu w przyjaciołach/łkach.

Robię to samo i idzie jak koń pod górę tongue. Przegram, wiem, ale jestem masochistą w tej materii.

11

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...
Truhijo01 napisał/a:

Normalnie wysyp tematów o zakochaniu w przyjaciołach/łkach.

Robię to samo i idzie jak koń pod górę tongue. Przegram, wiem, ale jestem masochistą w tej materii.

Jeśli nic z tego nie wychodzi to po co walczyć, czasem lepiej dla własnego dobra z czegoś zrezygnować zamiast ciągle się łudzić i frustrować że znów jest jak jest.

12

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Skrajnie uparte bydlę ze mnie. Tracę masę energii na planowanie równie sensowne, jak to nakazowo-rozdzielcze. Ale...! Trzeba walczyć! Do upadłego, jak Leonidas i kompani! big_smile

13

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...
Truhijo01 napisał/a:

Skrajnie uparte bydlę ze mnie. Tracę masę energii na planowanie równie sensowne, jak to nakazowo-rozdzielcze. Ale...! Trzeba walczyć! Do upadłego, jak Leonidas i kompani! big_smile

Ja już sobie dałam spokój, moja duma by tego nie wytrzymała, poza tym koleś jest niewart zachodu. A im bardziej bym za nim latała tym bardziej on by mnie lekceważył. Wole poczekać na kogoś kto tym razem zawalczy o mnie:)

14

Odp: Zakochałam się w przyjacielu...

Jesteś kobietą i to Ciebie zdobywają. Ot i różnica.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zakochałam się w przyjacielu...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026