Cześć, postanowiłam podzielić się swoją historią, ponieważ to co się dzieje od 2 tygodni nie daje mi spokoju.
Poznaliśmy się na tinderze 2 tygodnie temu, napisał do mnie pierwszy. Nie pisaliśmy godzinami, niemniej rozmowy były na tyle fajne, że postanowiliśmy się spotkać. Sama randka była idealna, dużo rozmów, cały czas uśmiechy na twarzach, patrzyliśmy sobie w oczy przez praktycznie cały czas. Czułam, że mu się podobam, wskazywało na to jego zachowanie i sposób w jaki mówi. Ogólnie wywnioskowałam, że mamy podobne oczekiwania co do tego jak związek powinien wyglądać. Po randce zawiózł mnie do domu, pożegnaliśmy się buziakiem w policzek i słowami, że dokończymy rozpoczętą rozmowę na następnym spotkaniu. Po 1,5 godzinie napisał do mnie, że bardzo mu się podobało, że było miło, że jestem atrakcyjna i koniecznie chce pójść na drinka w przyszłym tygodniu. Był to czwartek, przez weekend wymieniliśmy kilka wiadomości, jednakże było ich mało. Od poniedziałku praktycznie cisza, ja w końcu napisałam czy o mnie zapomniał i czy nadal chce się spotkać. On odpowiedział, że ma dużo pracy (a wiem, że sporo pracuje-ma 2 działalności), nie zapomniał o mnie i owszem nadal chce się spotkać. I na tym koniec, nie odzywa się. Jak dodam jakieś zdjęcia na tindera (tzw. momenty-zdjęcia które wyświetlają się przez 24h) zawsze klika "like", no ale co z tego, skoro się nie odzywa?
I tu pojawia się pytanie-zapomnieć o nim, czekać czy może samej coś zaproponować?