Hej, czytam wasze forum od jakiegoś czasu i widzę, że można otrzymać tu mądre rady, więc postanowiłam podzielić się swoim problemem. Otóż, sprawa dotyczy relacji z mężczyznami. Zauważyłam, że jeśli chodzi o moje relacje z nimi, wszystko działa dokładnie w taki sam sposób za każdym razem. Poznaje kogoś, umawiamy się na spotkanie i na tym się kończy. Nie ma kontynuacji. Są tam jakieś smsy po spotkaniu, ale nie ma następnego. A ja nie mam odwagi zaproponować, bo uważam że ten krok należy do mężczyzny, gdyby chciał się spotkać po raz kolejny, to by napisał, zadzwonił. Ewidentnie muszę robić coś źle na pierwszym spotkaniu, ale nie mam pojęcia co. Jestem sympatyczna, uśmiechnięta, nigdy nie bylo niezręcznej ciszy, zawsze są tematy do rozmowy. Ogólnie jestem dość spokojna, ale pewna siebie, mam dobrą pracę, zainteresowania. Nie wiem co sprawia, że nie chcą kontynuować znajomości. Nie był to jednorazowy przypadek, zdarzyło się tak już co najmniej kilka razy. Może macie jakieś pomysły co może być nie tak? Bo I have no idea ![]()
1 2015-09-13 11:55:13 Ostatnio edytowany przez abriKot (2015-09-13 11:56:50)
Podobne tematy
A może wygląd? Masz coś w sobie co jest odstraszające? Albo za bardzo trajkoczesz. A może za sb nie płacisz (chyba większość facetów teraz tego wymaga)? Długo by można było gdybać. Musiałabyś nam chyba dokładniej napisać jak te randki przebiegają.
Kochana...
Z moich " randkowych" doswiadczen...nic nie robisz zle.
Oni oczekuja twojej inicjatywy po spotkaniu.
Jesli sie spotkalas, zobaczylas, bylo milo, to masz " chemie", rozmyslasz o nim na okraglo, tesknisz i nie mozesz sie powstrzymac, zeby sie nie skontaktowac.
Jesli sie nie kontaktujesz, znaczy chemii nie nasz, jestes ksiezniczka z wymaganiami, i nalezy cie odpuscic bo jest ryzyko FZ.
Nie wiem, ile masz lat, i z jakimi panami sie spotykasz- ale z moich obserwacji prawie wszyscy oczekuja, ze bedziesz ich podrywac, a oni beda " dawac ci szanse/lub nie.
Na potwierdzenie mojej tezy:
Poumawiaj sie czesciej- zaczniesz dostawac esemesy
" i co sie nie odzywasz?"
" co? Nie tesknisz??"
" cos zamilklas, olewasz mnie?"
4 2015-09-13 13:03:06 Ostatnio edytowany przez wont (2015-09-13 13:05:33)
A może za sb nie płacisz (chyba większość facetów teraz tego wymaga)?
Ooooo, to jest ciekawe. Bo ja i chyba większość, jeśli nie wszyscy, w moim pokoleniu to uważamy, że (poza spotkaniami stricte kumpelskimi) płaci ten kto zaprasza. Na pewno w bardzo dobrym tonie jest, jeśli kobieta zaproponuje dołożenie się do rachunku, ale to tylko taka gierka - kobieta proponuje a mężczyzna nalega, że zapłaci sam. Jak po jakimś czasie dziewczyna zaprosi np. do kina - to ona płaci. Ale ja to stary już jestem, więc może teraz to się zmieniło. W każdym razie, jeśli bym zaprosił kogoś (nie tylko kobietę) na kawę, to w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby wymagać od zaproszonego przeze mnie osobnika dołożenia się do rachunku. Spaliłbym się chyba ze wstydu.
Jeśli chodzi o wątpliwości autorki, to nic w sumie nie wiemy. Wiemy, że mężczyźni, którzy zapraszają ją na pierwszą randkę, nie proponują już drugiej. No coś się musi dziać, że im po pierwszym spotkaniu przechodzi. Napisz coś więcej.
Edit:
Teraz doczytałem "Są tam jakieś smsy po spotkaniu, ale nie ma następnego"
Jakie to są sms-y? I jakie wysyłasz odpowiedzi?
5 2015-09-13 15:07:21 Ostatnio edytowany przez kareninka (2015-09-13 16:13:52)
kareninka napisał/a:A może za sb nie płacisz (chyba większość facetów teraz tego wymaga)?
Ooooo, to jest ciekawe. Bo ja i chyba większość, jeśli nie wszyscy, w moim pokoleniu to uważamy, że (poza spotkaniami stricte kumpelskimi) płaci ten kto zaprasza. Na pewno w bardzo dobrym tonie jest, jeśli kobieta zaproponuje dołożenie się do rachunku, ale to tylko taka gierka - kobieta proponuje a mężczyzna nalega, że zapłaci sam. Jak po jakimś czasie dziewczyna zaprosi np. do kina - to ona płaci. Ale ja to stary już jestem, więc może teraz to się zmieniło. W każdym razie, jeśli bym zaprosił kogoś (nie tylko kobietę) na kawę, to w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby wymagać od zaproszonego przeze mnie osobnika dołożenia się do rachunku. Spaliłbym się chyba ze wstydu.
Jeśli chodzi o wątpliwości autorki, to nic w sumie nie wiemy. Wiemy, że mężczyźni, którzy zapraszają ją na pierwszą randkę, nie proponują już drugiej. No coś się musi dziać, że im po pierwszym spotkaniu przechodzi. Napisz coś więcej.
Edit:
Teraz doczytałem "Są tam jakieś smsy po spotkaniu, ale nie ma następnego"
Jakie to są sms-y? I jakie wysyłasz odpowiedzi?
Ja umawiam się z chłopakami 20+ (nie ze studentami, tylko takimi z pracą), a jeszcze się nie spotkałam z tym, że gdy mówię, że za siebie zapłacę, to facet mi odmawia.
Ostatnio nawet on zapłacił, a potem było rozliczanie z paragonem w ręku (ty wzięłaś to, ja wziąłem tamto, ty płacisz tyle, a ja tyle).
Przynajmniej na tych pierwszych randkach. Bo potem jak się z 25latkiem spotykałam 2 mies. to miał gest i nawet za mnie czasem płacił, ale na początku nawet za papierosa chciał, żebym mu oddawała( niby w żarcie).
A ja tez nie doczytałam o tych esach hahaha. Może w takim razie zbyt chłodna jesteś? Za bardzo niedostępna? No nie wiem. Albo po prostu zaproś ich Ty i nie czekaj na ich krok. Co Ci szkodzi?
Problem z płaceniem mógłby być prawdziwy gdyby kontakt się urwał po kilku spotkaniach, na których wszystko fundowałby mężczyzna, bez żadnego rewanżu. Ale jeśli kończy się na jednym spotkaniu to chyba oczywiste, że płaci facet (bo domyślam się, że to on inicjuje spotkanie-a chyba to powszechna zasada, że płaci zapraszający, przynajmniej na początku znajomości) Oczywiście po jakimś czasie autorka powinna się zrewanżować, ale nigdy nie dostaje na to szansy...
Opowiedz jak wyglądają te smsowe rozmowy po spotkaniach. Może nie dajesz w nich odczuć, że jesteś zainteresowana?
Kochana...
Z moich " randkowych" doswiadczen...nic nie robisz zle.
Oni oczekuja twojej inicjatywy po spotkaniu.Jesli sie spotkalas, zobaczylas, bylo milo, to masz " chemie", rozmyslasz o nim na okraglo, tesknisz i nie mozesz sie powstrzymac, zeby sie nie skontaktowac.
Jesli sie nie kontaktujesz, znaczy chemii nie nasz, jestes ksiezniczka z wymaganiami, i nalezy cie odpuscic bo jest ryzyko FZ.Nie wiem, ile masz lat, i z jakimi panami sie spotykasz- ale z moich obserwacji prawie wszyscy oczekuja, ze bedziesz ich podrywac, a oni beda " dawac ci szanse/lub nie.
Na potwierdzenie mojej tezy:
Poumawiaj sie czesciej- zaczniesz dostawac esemesy
" i co sie nie odzywasz?"
" co? Nie tesknisz??"
" cos zamilklas, olewasz mnie?"
mam ten sam problem co autorka.
myslisz, ze to jest wlasni eto? ze po spotkaniu facet nie zadzowni bo czeka na mój krok? a co jesli to ja piszę, zagaduję o spotkanie a on się zgadza ale się wycofuje? o co chodzi?
i tak jest kilka razy a pozniej zaczyna byc niemiły, agresywny w tosunku do mnie przy znajomych . jakbym mu cos zrobiła o.O nie wiem o co chodzi.
kilka razy mialam tak, ze pisalam do facetow nawet po kilku tygodniach i byli 'mili' zbyt mili i nie odpowiadali mi rzeczowo na to co chcialam sie dowiedziec.
tak jakbym nadszarpnela ich ego, jakbym ja np nie zaczela za nimi latać o.O
wiecie o co chodzi.
nadal uwazam ze jak facetowi zalezy to bedzie wszystko robil aby zdobyc kobiete. wiem, ze jednak kobieta jest szyja ale nie rozumiem tego ze po moich smsach i checi spotkan oni milkna o.O
8 2015-09-14 10:45:25 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-09-14 10:46:12)
Hej, czytam wasze forum od jakiegoś czasu i widzę, że można otrzymać tu mądre rady, więc postanowiłam podzielić się swoim problemem. Otóż, sprawa dotyczy relacji z mężczyznami. Zauważyłam, że jeśli chodzi o moje relacje z nimi, wszystko działa dokładnie w taki sam sposób za każdym razem. Poznaje kogoś, umawiamy się na spotkanie i na tym się kończy. Nie ma kontynuacji. Są tam jakieś smsy po spotkaniu, ale nie ma następnego. A ja nie mam odwagi zaproponować, bo uważam że ten krok należy do mężczyzny, gdyby chciał się spotkać po raz kolejny, to by napisał, zadzwonił. Ewidentnie muszę robić coś źle na pierwszym spotkaniu, ale nie mam pojęcia co. Jestem sympatyczna, uśmiechnięta, nigdy nie bylo niezręcznej ciszy, zawsze są tematy do rozmowy. Ogólnie jestem dość spokojna, ale pewna siebie, mam dobrą pracę, zainteresowania. Nie wiem co sprawia, że nie chcą kontynuować znajomości. Nie był to jednorazowy przypadek, zdarzyło się tak już co najmniej kilka razy. Może macie jakieś pomysły co może być nie tak? Bo I have no idea
Bo nie ma zainteresowania. Chciałabyś może, żeby był to ciągnięty jakiś związek na siłę? Z konieczności bycia z kimś. Wiem, że masz marzenia, żeby to poszło dalej, ale może dobrze, żę nie poszło? Poza tym przypuszczam, że to wszystko są znajomości koleżeńskie. Nigdy nie była to miłość. A bez miłośći to się po prostu związku na dłuższą metę ciągnąć nie da. A miłość nie zawsze jest racjonalna. Z drugiej strony może Twoje zachowanie właśnie jest poprawne, mężczyźni Cię szanują a nie oszukują słowami o miłości, żeby Cię zaciągnąć do łóżka. Powinnać się więc cieszyć z takiego obrotu sprawy. Żeby było inaczej, żęby była kontynuacja to albo trzeba trafić na tego, jest fascynacja, zainteresowanie, wtedy kawa jest tylko następstwem albo na oszusta (świadomego i doświadczonego albo niedoświadczonego, ciekawego i nieświadomego).
dajcie spokój, co za problem jak każdy za siebie zapłaci;p teraz to niektórzy tak lecą na pieniądze, że nie warto być za dobrym nieraz się o tym przekonałam
oldorando napisał/a:Kochana...
Z moich " randkowych" doswiadczen...nic nie robisz zle.
Oni oczekuja twojej inicjatywy po spotkaniu.Jesli sie spotkalas, zobaczylas, bylo milo, to masz " chemie", rozmyslasz o nim na okraglo, tesknisz i nie mozesz sie powstrzymac, zeby sie nie skontaktowac.
Jesli sie nie kontaktujesz, znaczy chemii nie nasz, jestes ksiezniczka z wymaganiami, i nalezy cie odpuscic bo jest ryzyko FZ.Nie wiem, ile masz lat, i z jakimi panami sie spotykasz- ale z moich obserwacji prawie wszyscy oczekuja, ze bedziesz ich podrywac, a oni beda " dawac ci szanse/lub nie.
Na potwierdzenie mojej tezy:
Poumawiaj sie czesciej- zaczniesz dostawac esemesy
" i co sie nie odzywasz?"
" co? Nie tesknisz??"
" cos zamilklas, olewasz mnie?"mam ten sam problem co autorka.
myslisz, ze to jest wlasni eto? ze po spotkaniu facet nie zadzowni bo czeka na mój krok? a co jesli to ja piszę, zagaduję o spotkanie a on się zgadza ale się wycofuje? o co chodzi?
i tak jest kilka razy a pozniej zaczyna byc niemiły, agresywny w tosunku do mnie przy znajomych . jakbym mu cos zrobiła o.O nie wiem o co chodzi.kilka razy mialam tak, ze pisalam do facetow nawet po kilku tygodniach i byli 'mili' zbyt mili i nie odpowiadali mi rzeczowo na to co chcialam sie dowiedziec.
tak jakbym nadszarpnela ich ego, jakbym ja np nie zaczela za nimi latać o.Owiecie o co chodzi.
Kochana, nie wiem, nie moja bajka....bo ja NIGDY nie dzwonie/pisze.
Nooo, chyba, ze na spotkaniu wyraznie umowie sie, ze ja sie odezwe.
Jesli sie spotykam i pan " odpada" to go informuje, ze ciagu dalszego nie bedzie i urywam kontakt.
Jesli pan jest ok, to ja czekam na kontakt.
Jak on sie odezwie, to ja " podtrzymuje" kontakt( odpowiadam, umawiam sie ponownie, jestem chetna kontynuowac znajomosc,)Nigdy sama z siebie nie dzwonie/pisze .
Jesli on sie nie odzywa, to znaczy, ze chce zakonczyc i tyle.( oczywiscie mowimy o pierwszych kontaktach, szyja to sie jest w zwiazku, nie na pierwszych randkach)
No, i czesto spotykalam sie wlasnie z takimi komentarzami po pierwszym spotkaniu" no, co sie nie odzywasz?"
nadal uwazam ze jak facetowi zalezy to bedzie wszystko robil aby zdobyc kobiete. wiem, ze jednak kobieta jest szyja ale nie rozumiem tego ze po moich smsach i checi spotkan oni milkna o.O
11 2015-09-15 20:22:58 Ostatnio edytowany przez abriKot (2015-09-15 21:05:31)
Hej, dziekuje za odpowiedzi. Jesli chodzi o wyglad to chyba nie odstraszam, bo gdyby tak bylo, to nawet te pierwsze spotkania nie doszłyby do skutku. Aby lepiej zobrazować dręczący mnie problem przestawię trzy stuacje, które miały miejsce w ostatnim czasie:
1) Spotkanie z kolegą ze studiów. Zobaczyliśmy się w autobusie, pogadaliśmy, wymieniliśmy kontaktem. Odezwał się po tygodniu, popisaliśmy trochę, zaproponował kino. Film mi nie odpowiadał, więc odmówiłam. Popisaliśmy znów trochę, zaproponował kawę, zgodziłam się, spotkaliśmy się. Rozmawialiśmy o studiach, pracy, zainteresowaniach. Byliśmy na kawie i na spacerze. W kawiarni chciałam za siebie zapłacić, lecz stanowczo odmówił. Po spotkaniu napisał z samego rana na drugi dzień. Podziękował za mile spędzony czas. Ja również podziękowałam. Potem była dalsza wymiana smsów, zapytał jak było na imprezie jak którą się wybierałam, ja zapytałam jak tam w pracy i mniej więcej wokół tego oscylowała nasza rozmowa. Potem kontakt się urwał, by po dwóch tygodniach znów się odnowił. Napisał pozdrowienia z gór i zapytał o pracę (chciałam zmienić). Odpisałam mało konkretnie, bo też tak wygląda sytuacja na tamten dzień. I cisza.
2) Spotkanie ze znajomym z internetu. Pisaliśmy ponad miesiąc. Od początku znajomości przewijał się temat spotkania na żywo, okazało się, że mieszkamy całkiem blisko siebie. Umówiliśmy się na konkretny dzień, ale ja odwołałam spotkanie. Nie miałam ochoty się z nim spotkać. Potem znów się umówiliśmy. Spotkaliśmy się. Z wyglądu całkiem ok, ale na zdjęciu prezentował się lepiej. Odrzuciły mnie trochę jego buty – sandały w stylu japonek. Od początku spotkania przekomarzaliśmy się. Wszystko w zabawnej atmosferze. Miał poczucie humoru podobne do mojego. Zapytał czy tak go sobie wyobrażałam. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że myślałam, iż jest trochę wyższy. Ogólnie rozmawialiśmy o pracy, zainteresowaniach. Spotkaliśmy się z mojej miejscowości, on nie znał za bardzo tych terenów. Kierowaliśmy się w stronę mojego domu, w pewnym momencie zapytał czy może zawrócić w stronę miejsca, gdzie się spotkaliśmy, ja natomiast nie bardzo chciałam się wracać, bo nie miałam zbyt dużo czasu. Poszliśmy w moją stronę, pożegnaliśmy się na przystanku, ja wsiadałam do autobusu, on poszedł w swoją stronę. Byłam pewna, że na po spotkaniu odezwie się, jednak nic takiego nie nastąpiło. Kolejnego dnia postanowiłam napisać. Zrobiłam to, bo miałam trochę wyrzuty sumienia. Na spotkaniu czułam wręcz, że go „zmiażdżyłam”, on czasem nie potrafił odpowiedzieć na to co mówiłam, drażnił mnie też brak umiejętności poprawnego wysławiania się. Twierdził, że jest pewny siebie i lubi pewne siebie kobiety, jednak nie odczułam tego. Ja czułam się bardzo pewna siebie. Napisałam do niego z zapytaniem jak tam w pracy, miał mieć stresujący dzień. Odpisał do kilkunastu minutach, potem podziękował za mile spędzony czas, ja również podziękowałam. Dalsza wymiana smsów dotyczyła pracy, miałam ważny dzień w pracy, życzył powodzenia. Potem cisza. Po dwóch tygodniach napisał. Odpisałam, że w weekend będę w domu, napisał, że gdybym się nudziła, to, żebym dała znać. Nie nudziłam się, więc się nie odezwałam. Pod koniec weekendu zapytał jak minął czas, odpisałam, zapytałam co u niego, dostałam odpowiedź. I cisza.
3) Spotkanie z kolegą, którego znam już dość długo. Generalnie czas spędzamy razem z innymi znajomymi. Od początku podobał mi się, ale nie zauważałam oznak zainteresowania z jego strony. Za to nasi znajomi owszem. Dostałam sygnały, że zachowuje się tak jakbym mu się podobała. Od jakiegoś czasu zapraszał nas do siebie do mieszkania na posiadówkę, tak się składało, że niestety za każdym razem coś mi wypadało i nie mogłam przybyć. Pewnego do po spotkaniu ze znajomymi, wracaliśmy razem autobusem, powiedział, że jeszcze nie byłam u niego i że muszę to nadrobić. Nie pozwolił mi wysiąść z autobusu na moim przystanku (trochę mu w tym pomogłam). Poszliśmy do niego do mieszkania. Od razu zaznaczę, że nie było mowy o kontekście seksualnym. Przez całą noc siedzieliśmy przy dużym stole, on po jednej stronie, ja po drugiej. Rozmawialiśmy, przygotowywał nam drinki. Rozmowa toczyła się wokół rodziny, przyszłości, marzeń, relacji, związków itp. Nad ranem chciałam iść już do domu. Powiedziałam, żeby mnie odprowadził, a on na to, żebym jeszcze poczekała to pojadę autobusem. Ale chciałam, żeby mnie odprowadził. Przez całą drogę było zabawnie, śmialiśmy się. Ogólnie miałam pozytywne wrażenia po spotkaniu. Myliłam się. Po spotkaniu wyraźnie się do mnie zdystansował, unika mnie, nawet nasi znajomi to zauważyli.
Ewidentnie w którymś miejscu robię błąd. Coś robię nie tak. Tylko nie wiem co. Może Wam po przeczytaniu powyższych opisów nasuwa się co mogę robić źle?
12 2015-09-15 20:44:54 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-09-15 20:59:54)
Ogolnie podtrzymuje- tobie nie zalezy- oni to widza.( ostatni przypadek, moze nieco odmienny)
Jak by ci zalezalo, jak bys miala te chemie, czy co tam...to nie rezygnowalabys z kontaktu " bo sie nie nudzilas", tylko CHCIALABYS mu opowiedziec, podzielic sie, mialabys caly czas w glowie, co mu powiesz, co napiszesz, jak opowiesz, moze sie poradzisz...
Ja swietnie rozumiem, ze taka potrzebe trzeba zbudowac...ale oni oczekuja od razu.
Tak mi sie wydaje, moge sie cholernie mylic, moze kazdy przypadek mial swoj, odmienny powod, i niezalezny od ciebie?
( ale mnie powialo chlodem....nawet opis tych relacji/ludzi, jakis taki przedmiotowy, wyprany z emocji...
Moze wont poradzi lepiej.....)
1 zadzwonil z gor- zainteresowal sie twoja praca. Odpowiedzialas nie konkretnie.
On nie oczekiwal " konkretnej relacji" , tylko zainteresowania zwrotnego:
" a jak na wyjezdzie? Pogode masz? Jak spedzasz czas? Moze po powrocie spotkamy sie na ogladanie zdjec?"
2 przypadek, tak na prawde cie rozczarowal...
I tak na prawde nie chcialas mu opowiadac o swoim weekendzie, nie tesknilas, nie cieszylas sie na mysl o kontakcie z nim.
Potraktowalas troche " z laski na ucieche" , i slusznie, bo to byl nadmiar reklamy...
3 przypadek, chcial poflirtowac, i chcial twojej inicjatywy we flirtowaniu.
Ty stworzylas bariere stolu i dyskusji, ( wnosze po tematyce, odleglej od einsteina, i wlasnym gadulstwie)
Odprowadzajac cie mial juz klarowna sytuacje- tylko kolezenstwo, wiec sie rozluznil, i bylo wesolo, bez spiny...( a jednoczesnie pies zdechl, i jest pogrzebany, bo facet nie chce kontynuowac tego w takiej formie.)
Oczywiscie mozesz zadzwonic z glupia frant, z deklaracja checi powtorki, czy cos,....ale slabo to widze...
To wszystko zgaduje, bawie sie we wrozke, i bajdurze na potege...
Pozytek taki, ze zastanowilam sie nad swoim zachowaniem....( na kims zawsze lepiej widac swoje wady)
Ewidentnie w którymś miejscu robię błąd. Co robię nie tak. Tylko nie wiem co. Może Wam po przeczytaniu powyższych opisów nasuwa się co mogę robić źle?
Tutaj masz dobre rady:
https://www.youtube.com/watch?v=xHRqgxA … &t=49s
14 2015-09-15 21:25:36 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-15 21:26:07)
Matko Chrystusowa.. To bardzo fajnie, że tak analizujesz wszystko pod kątem tego co w swoim zachowaniu mogłabyś poprawić, ale na litość - czasem facet po prostu jest totalna noga i nie potrafi 'poprowadzić' relacji w stronę, w którą by chciał. Być może liczy, że Kobieta wszystko za niego załatwi, a być może ma wy.e..ę zwyczajnie i czeka na taką, która go weźmie za fraki, poderwie, zerżnie i co tam jeszcze. Znam mnóstwo takich facetów.
Dlaczego patrzysz tylko pod kątem co Ty źle zrobiłaś? Skoro nie popuściłaś pod siebie, czy tam nie zaplułaś się przy kolacji na tych pierwszych spotkaniach, rozmawiało się dobrze, a mimo to faceci nie próbowali w żaden sposób z Tobą relacji popchnąć choćby nieśmiało w rejony 'romansowe' raczej niż FZ, to czym Ty się przejmujesz?
Ja bym wyszła z założenia, że nie potrafią i nie wiedzą jak się do tego zabrać.
Są mężczyźni, którym nie trzeba tłumaczyć jak się zachowywać przy kobiecie aby ta czuła się swobodnie, a do tego czuła od niego 'te fluidy', a sa lelum polelum, którzy potrafią pierniczyć tylko o pracy, swoich osiągnięciach, ewentualnie milczeć (czasem to lepiej) i czekać, aż kobieta przejmie inicjatywę w całości i pokaże Niuniusiowi, że TAK, masz zielone światło -rób, k.wa coś, bo zaraz zasnę!
Ja jakiś czas temu przestałam usprawiedliwiać takich gamoni i 'pomagać' im, bo czym dalej w las, tym tej pomocy oczekiwali potem we wszystkim, łącznie ze "wsadem" (sorry za dosłowność). ![]()
No ale elle, tutaj mamy trochę inną sytuację - autorka jest drętwa jakby magnezu przez rok nie widziała. Chłopaki coś tam byli zainteresowani (bez przesady, na głowie nie stawali, ale może coś tam by i chcieli) ale autorka wysyłała im sygnały, że jest nimi tak zainteresowana jak Grupa Wyszehradzka imigrantami. Ja rozumiem, że żaden (może z lekkim wyjątkiem trójki) nie zrobił na dziewczynie jakiegoś szczególnego wrażenia i nie poczuła potrzeby dania czegoś od siebie, ale skoro pyta co robi źle - to odpowiadam: wyluzować i nawet jak coś nie jest w 100% po jej myśli (gatunek filmu, kierunek spaceru etc) to się zgodzić albo wyjaśnić/zaproponować coś innego a nie "nie bo nie".
Nie no z tym filmem, co jej się tytuł nie spodobał i stwierdziła, że pierdzieli spotkanie to było dobre ![]()
Ale tak poza tym, no to ja trochę ja rozumiem, bo kiedyś bardzo się zmuszałam do udawania entuzjazmu, żeby jakiemuś panu nie zrobić przykrości. Żeby czasem nie pomyślał, że mam 'nasrane w główce', a on nie jest ciekawy na tyle.. W efekcie na takich spotkaniach czułam się jak podczas gastroskopii - te stopień fun`u mniej więcej i swobody i myślałam tylko kiedy wreszcie wrócę do domu.
Dlatego od jakiegoś czasu sobie tego nie robię. Nie daję "kolejnych szans" kiedy ktoś totalnie mnie nie przyciąga. W efekcie nie czuję chronicznego zmęczenia takim udawaniem, ani nie marnuję komuś czasu.
Pewnie każdy bywa 'drętwy' jak spotyka się z kimś totalnie randomowym ,z kim nie ma się nic wspólnego - to po prostu są męki pańskie.
Można (i należy) być miłym, przystępnym i bezproblemowym totalnie dla ludzi wokół - tu zgoda. Ale idąc na randkę trzeba oczekiwać dobrej zabawy i komunikacji, zamiast zagryzać zęby. Takie jest moje zdanie.
17 2015-09-15 22:01:35 Ostatnio edytowany przez wont (2015-09-15 22:02:09)
No ale jeśli ja dobrze zrozumiałem intencje autorki, to ona nie chciała dać im kosza. Być może chciała podświadomie, no ale skoro pyta się i roztrząsa dlaczego nie wyszło, dlaczego się nie odezwali, to wyjaśniam - no właśnie dlatego, że odebrali to tak a nie inaczej. Jakbym ja zaproponował jakiejś lasce pójście na film, a ona powiedziałaby mi, że nie, bo nie lubi dajmy na to kina akcji i nic poza tym by nie powiedziała (inny film, inny dzień etc) to bym już więcej nic tej damie nie proponował, bo świat jest duży a czasu niewiele.
Zgadzam się w 100% z tobą, że jeśli nam się ktoś po prostu nie podoba, to nie ma sensu tracić energii na kolejne spotkania, ale to chyba nie jest ten temat ![]()
Być może chciała podświadomie,
A widzisz, a dla mnie to jedno i to samo: podświadomość to jest taka naga prawda ![]()
Jak 'tam' nie chcesz to tak nawywijasz, tak nakombinujesz, że w rezultacie wyjdzie z tego kupa, czyli tak jak chce podświadomość w danym temacie ![]()
Czyli u autorki wszystko się zgadza, tylko ona czuje się winna.
A z tym filmem to sama się śmieję do siebie jak głupia
, bo faktycznie wyszło tak dziwacznie, że aż śmiesznie..taki urwany dialog, hihihiih
No w każdym razie jak facet chciałby się spotkać z autorką, a film jej nie odpowiadał, to jakby miał trochę dystansu do siebie i nie patrzył pod kątem, że "wielka z niej pani, co nic jej się nie podoba", to mógł kontrolnie zapytać czy nie pójdą gdzie indziej. I mieć 100% pewności wtedy.
Tak jak nasz, m.in. kolega michal84, z innego wątku, czy inni autorzy z Forum, którzy wolą się upewnić zawsze 4 góra 8 razy ![]()
Ja zaś proponuję 2 max.
Z tego co ja pamietam to jak chciałem sie z kims spotkac to pisałem ze chce sie spotkac podajac 2 rozne terminy.
A jak nie chcialem sie spotkać to pisałem o pierdołach .
Ogolnie mysle ze ten post autorki to jakaś grubo ciosana kpina.
No ale w ktorym momencie tych radnek Ci panowie robili to na co mieli ochote bo ogólnie to piszesz ze robili co Ty chcialaś.
Tak wiec zostałaś z tym co chciałaś sama to akurat wydaje mnie sie dosyć logiczne.
Czyli rozwiązanie naszej zagadki jest takie, że autorce po prostu podświadomie nie podobają się ci mężczyźni, bo jeśliby się jej podobali, to by nie dawała im tych sygnałów braku zainteresowania.
Mam tylko jedną uwagę do tego:
No w każdym razie jak facet chciałby się spotkać z autorką, a film jej nie odpowiadał, to jakby miał trochę dystansu do siebie i nie patrzył pod kątem, że "wielka z niej pani, co nic jej się nie podoba", to mógł kontrolnie zapytać czy nie pójdą gdzie indziej. I mieć 100% pewności wtedy.
Widzę, że sprowadzasz to do braku dystansu czyli, bo do tego się to finalnie sprowadza, deficytu poczucia własnej wartości
A to nie tak. Chłopakowi numer 1 z wpisu autorki pewnie zabrakło refleksu (pewnie przez godzinę przed wykonaniem telefonu ćwiczył zaproszenie na film i nie spodziewał się akurat takiej reakcji
). Jeśli chodzi o mnie - nie jestem takimi kobietami po prostu zainteresowany, nawet koleżeńsko.
21 2015-09-15 22:37:04 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-15 22:39:12)
No bo to z czasem się dochodzi/dorasta (?) do tego, że o wiele przyjemniej, a przez to sensowniej jest spotykać się po prostu ze wzajemnością i wówczas- spotykać się z takim kimś ![]()
Ale zanim się dojdzie do takich wniosków (a niektórzy nigdy nie dochodzą), to wydaje się, że celem spotkań jest napierdalanie za kimś, kto nas nie chce z jakiegoś powodu, albo chce ale nie wie (bo ma coś z głową np.), albo teraz nie chce, ale może kiedyś itd. itd. i tak miesiące, czasem lata całe.. a na końcu wszyscy biją Ci brawo i mówią: "Ty to musiałeś/-aś ją naprawdę kochać, Andrzej, że tak latałeś za nią." ![]()
No a życie jest proste tak naprawdę i woli jak spotykamy się z tymi, co to nas chcą i nie mają żadnych ale. Wtedy nawet jak coś się pierniczy, bo ktoś słabo ogarnia to mu się pomaga np. (byle nie do przesady, o której pisałam wyżej
).
Akurat w przypadku autorki to myślę, że ona nie była zainteresowana aż tak.. a nawet gdyby była to trafiała na kolesi, którzy - tak jak napisałeś , być może ćwiczyli to zaproszenie na film pół dnia i jak się spotkali z inną reakcja to była padaka i musieli długo dochodzić do siebie ![]()
Dlatego zawsze powiadam, Mężczyzna ma dążyć do zbliżenia z kobietą jak tur ![]()
![]()
Myślę, że zgadzam się z tobą w 100%. Wyjdziesz za mnie?
Ale zanim się dojdzie do takich wniosków (a niektórzy nigdy nie dochodzą), to wydaje się, że celem spotkań jest napierdalanie za kimś, kto nas nie chce z jakiegoś powodu, albo chce ale nie wie (bo ma coś z głową np.), albo teraz nie chce, ale może kiedyś itd. itd. i tak miesiące, czasem lata całe.. a na końcu wszyscy biją Ci brawo i mówią: "Ty to musiałeś/-aś ją naprawdę kochać, Andrzej, że tak latałeś za nią."
Generalnie faceci są ciency w czytaniu niewerbalnych sygnałów,oznak zainteresowania (lub nie),
oczywiście nie wszyscy,są tacy którzy jakoś naturalnie potrafią się komunikować z gadzim mózgiem ![]()
Myślę, że zgadzam się z tobą w 100%. Wyjdziesz za mnie?
Odpowiedź brzmi: https://www.youtube.com/watch?v=czv8vyIXAr0
Jednocześnie z reporterskiego obowiązku pragnę nadmienić, że są to już 3 oświadczyny na Forum, co daje (nie licząc tych w życiu) mi niemal pewność, iż pozjadałam absolutnie wszystkie rozumy w temacie rozumienia psychiki mężczyzn.
Mam nadzieję, że od tej pory będzie to dla wszystkich jasne ![]()
wont napisał/a:Myślę, że zgadzam się z tobą w 100%. Wyjdziesz za mnie?
Odpowiedź brzmi: https://www.youtube.com/watch?v=czv8vyIXAr0
Jednocześnie z reporterskiego obowiązku pragnę nadmienić, że są to już 3 oświadczyny na Forum, co daje (nie licząc tych w życiu) mi niemal pewność, iż pozjadałam absolutnie wszystkie rozumy w temacie rozumienia psychiki mężczyzn.
Mam nadzieję, że od tej pory będzie to dla wszystkich jasne
Przyjęte oświadczyny są jak testament - liczą się tylko ostatnie
Co robiłaś wcześniej i z kim się "oświadczałaś" nic a nic mnie nie interesuje. A z tymi "rozumami" to przecież Ameryki nie odkryłaś, mu jesteśmy prości i łatwi - trzeba tylko chcieć nas zrozumieć. Ty chcesz i rozumiesz mężczyzn i to jest zajebista zaleta, bo kobieta, która chce być dla mężczyzny prawdziwym partnerem a nie "kobietą, która jest ponad to", to to jest wyjątkowa cecha, uwierz mi.
Pewnie coś w tym jest: ja was całkiem nieźle rozumiem. Ale jestem tez niestety psychopatą, co niejako utrudnia mi czerpanie pełnej satysfakcji z tej wiedzy, tak wewnętrznie ![]()
27 2015-09-16 14:30:50 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-09-16 14:35:50)
nadal uwazam ze jak facetowi zalezy to bedzie wszystko robil aby zdobyc kobiete. wiem, ze jednak kobieta jest szyja ale nie rozumiem tego ze po moich smsach i checi spotkan oni milkna o.O
I od jednej randki ma mu nie wiadomo jak zależeć?
Hej, dziekuje za odpowiedzi. Jesli chodzi o wyglad to chyba nie odstraszam, bo gdyby tak bylo, to nawet te pierwsze spotkania nie doszłyby do skutku. Aby lepiej zobrazować dręczący mnie problem przestawię trzy stuacje, które miały miejsce w ostatnim czasie:
1) Spotkanie z kolegą ze studiów. Zobaczyliśmy się w autobusie, pogadaliśmy, wymieniliśmy kontaktem. Odezwał się po tygodniu, popisaliśmy trochę, zaproponował kino. Film mi nie odpowiadał, więc odmówiłam. Popisaliśmy znów trochę, zaproponował kawę, zgodziłam się, spotkaliśmy się. Rozmawialiśmy o studiach, pracy, zainteresowaniach. Byliśmy na kawie i na spacerze. W kawiarni chciałam za siebie zapłacić, lecz stanowczo odmówił. Po spotkaniu napisał z samego rana na drugi dzień. Podziękował za mile spędzony czas. Ja również podziękowałam. Potem była dalsza wymiana smsów, zapytał jak było na imprezie jak którą się wybierałam, ja zapytałam jak tam w pracy i mniej więcej wokół tego oscylowała nasza rozmowa. Potem kontakt się urwał, by po dwóch tygodniach znów się odnowił. Napisał pozdrowienia z gór i zapytał o pracę (chciałam zmienić). Odpisałam mało konkretnie, bo też tak wygląda sytuacja na tamten dzień. I cisza.
Czyli facet wykonał ileś kroków, Ty żadnego. To po co ma na Ciebie czas marnować?
2) Spotkanie ze znajomym z internetu. Pisaliśmy ponad miesiąc. Od początku znajomości przewijał się temat spotkania na żywo, okazało się, że mieszkamy całkiem blisko siebie. Umówiliśmy się na konkretny dzień, ale ja odwołałam spotkanie. Nie miałam ochoty się z nim spotkać. Potem znów się umówiliśmy. Spotkaliśmy się. Z wyglądu całkiem ok, ale na zdjęciu prezentował się lepiej. Odrzuciły mnie trochę jego buty – sandały w stylu japonek. Od początku spotkania przekomarzaliśmy się. Wszystko w zabawnej atmosferze. Miał poczucie humoru podobne do mojego. Zapytał czy tak go sobie wyobrażałam. Zgodnie z prawdą powiedziałam, że myślałam, iż jest trochę wyższy. Ogólnie rozmawialiśmy o pracy, zainteresowaniach. Spotkaliśmy się z mojej miejscowości, on nie znał za bardzo tych terenów. Kierowaliśmy się w stronę mojego domu, w pewnym momencie zapytał czy może zawrócić w stronę miejsca, gdzie się spotkaliśmy, ja natomiast nie bardzo chciałam się wracać, bo nie miałam zbyt dużo czasu. Poszliśmy w moją stronę, pożegnaliśmy się na przystanku, ja wsiadałam do autobusu, on poszedł w swoją stronę. Byłam pewna, że na po spotkaniu odezwie się, jednak nic takiego nie nastąpiło. Kolejnego dnia postanowiłam napisać. Zrobiłam to, bo miałam trochę wyrzuty sumienia. Na spotkaniu czułam wręcz, że go „zmiażdżyłam”, on czasem nie potrafił odpowiedzieć na to co mówiłam, drażnił mnie też brak umiejętności poprawnego wysławiania się. Twierdził, że jest pewny siebie i lubi pewne siebie kobiety, jednak nie odczułam tego. Ja czułam się bardzo pewna siebie. Napisałam do niego z zapytaniem jak tam w pracy, miał mieć stresujący dzień. Odpisał do kilkunastu minutach, potem podziękował za mile spędzony czas, ja również podziękowałam. Dalsza wymiana smsów dotyczyła pracy, miałam ważny dzień w pracy, życzył powodzenia. Potem cisza. Po dwóch tygodniach napisał. Odpisałam, że w weekend będę w domu, napisał, że gdybym się nudziła, to, żebym dała znać. Nie nudziłam się, więc się nie odezwałam. Pod koniec weekendu zapytał jak minął czas, odpisałam, zapytałam co u niego, dostałam odpowiedź. I cisza.
Ta sama sytuacja - facet robi ileś kroków, Ty go de facto spławiasz. Więc po co ma na Ciebie czas marnować?
Ewidentnie w którymś miejscu robię błąd. Coś robię nie tak. Tylko nie wiem co. Może Wam po przeczytaniu powyższych opisów nasuwa się co mogę robić źle?
Pominąwszy 3 przypadek, księżniczkujesz. Wcale mnie nie dziwi, że faceci nie chcą w to brnąć.
e, tam ksiezniczkuje.....
moja sp. babcia powiedzialaby tak:
"szuka, a modli sie, zeby nie znalezc"
Wg mnie facet powinien zabiegać o kobietę, a nie ona za nim biegać. Wydaje mi się, że niektórzy faceci chcieliby aby rozmawiać o pracy i autach i innych bzdurach i aby dziewczyna musiała zrobić pierwszy krok, a sami się na żaden gest nie odważą, bo stracą honor, albo ona ich odrzuci. Innymi słowy boją się oporu ze strony kobiety, nie otwierają się, tylko w głowach kotłują myśli.
Wg mnie facet powinien zabiegać o kobietę, a nie ona za nim biegać. Wydaje mi się, że niektórzy faceci chcieliby aby rozmawiać o pracy i autach i innych bzdurach i aby dziewczyna musiała zrobić pierwszy krok, a sami się na żaden gest nie odważą, bo stracą honor, albo ona ich odrzuci. Innymi słowy boją się oporu ze strony kobiety, nie otwierają się, tylko w głowach kotłują myśli.
Wypowiedź nie na temat. W tym przypadku oni robili po kilka kroków, a ona rżnęła księżniczkę.
31 2015-09-16 18:29:38 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2015-09-16 18:30:56)
Dla mnie ten watek jest trochę bez sensu. Autorka pyta co zle robi..w sumie to nic bo z opisu randek wynika ze nie była kompletne zainteresowana zadnym z panow, oni w zwiazku z tym wyluzowali łydkę i zaniechali kontaktu. Gdzie tu wiec problem ?
Gdybym ja poczula chociazby lekką chemię w odniesieniu do kogos to na propozycję kina i filmu ktory mi nie odpowiada zareagowalabym w inny sposob... proponujac np inny film lub spedzenie czasu w jakis alternatywny sposob a nie na zasadzie nie i koniec tematu.
Ktos to juz wczesniej gdzies napisał a ja się z tym zgodzę, ze gdy ktos nam się podoba i jest ta iskra to wtedy rozstrzyga się drobne wpadki i niedociagniecia na korzysc tej osoby, innymi słowy pomaga się jej subtelnie popchnac relację do przodu. Mam oczywiscie na mysli jakies delikatne mankamenty w interakcji na ktore mozna przymknac oko lub delikatnie zasugerowac wlasciwy bieg wydarzen a nie dosłowne prowadzenie pana za raczke i mowienie jak krowie na rowie co i jak ma robic czy mowic. Autorka w moim odczuciu kompletnie nie czuła potrzeby by pomoc szczesciu w relacji z ktorymkolwiek z wymienionych panow wiec chyba dobrze się stało ze się te znajomosci rozeszly po kosciach.
Miałaś pecha, trafiałaś na rozgarniętych chłopaków, którzy wyczuli, że nie jesteś zainteresowana nimi, że cały czas coś Ci nie pasi. Szybki bilans i wyszło im, że nie warto podtrzymywać z Tobą kontaktu. Też odniosłam wrażenie, że księżniczkujesz:(
Ale skoro jej sie nie podobali to co miała na siłę się spotykać, żeby nie być odebrana jako "księżniczka"?
Zresztą, oni jej tak raczej nie odebrali skoro mieli wywalone.
To po co się żali, że oni nie chcą kontaktu?
Bo ma parcie na chłopa i związek, a nikt kto do niej startuje jej się nie podoba na tyle, więc czuje się winna ![]()
Bez sensu, co by to nie było...:D
Bo poszukiwanie związku na siłę jest zawsze bez sensu . ![]()
38 2015-09-16 19:59:20 Ostatnio edytowany przez abriKot (2015-09-16 20:02:00)
Widzę, ze dyskusja rozgorzała
No to powiem Wam, że marzy mi się, żeby mężczyzna naprawdę pokazał, że mu na mnie zależy, tzn. nie zrażał się po pierwszym spotkaniu, czy po odmowie. Teraz to mam wrażenie, że to kobiety bardziej walczą o facetów… A to nie w moim stylu.
Co do trzech wspomnianych kolegów, tak naprawdę najbardziej podobał/podoba mi się kolega nr 3. Ale ewidentnie na tym spotkaniu u niego powiedziałam coś nie tak. Myślałam, że może chodzi o to, iż tak naprawdę nie powinnam iść do niego. Może sobie pomyślał, że z innymi też tak po nocach chodzę. Ale to nie prawda. Poszłam z nim, bo go znam i mam do niego zaufanie, wiem, że nic by mi nie zrobił, czułam się z nim bezpiecznie.
Co do kolegi nr 1 i kina… To było tak, że rozmawialiśmy o pracy i on powiedział, że studia się skończyły i człowiek tylko samą pracą żyje, że lubi mieć spokój, ale nie lubi być sam. Po czym zaproponował kino, film z gatunku którego on jest pasjonatem. Ja nie. Powiedziałam, że kino ok, ale film niekoniecznie. Zapytał jaki gatunek lubię. Powiedziałam, a on zanegował i odpowiedział, że na odstresowanie przed pracą te gatunki, które wymieniłam nie są takie dobre. I na tym skończył się temat filmu. Po kilku dniach zaproponował kawę. No i się spotkaliśmy. Generalnie z tym kinem poczułam się trochę tak jakby bardzo chciał zobaczyć ten film (wtedy była premiera), ale nie ma z kim, a że ja się nawinęłam, no to mi zaproponował.
Nie wiem, być może ja ich w jakiś sposób odrzucam. W każdym z nich od samego początku widzę jakieś „ale” i od razu wydaje mi się, że nie pasowalibyśmy do siebie, ale z drugiej strony chciałabym czegoś więcej. Boję się okazać komuś zainteresowanie. Boje się, że to ja będę stroną której będzie bardziej zależeć. Dlatego ich niejako spławiam. Bo chcę żeby o mnie walczyli… Zawsze tego zazdrościłam koleżankom, że faceci za nimi wręcz biegali, widać było, że zrobili by wiele, żeby być z tą wybraną kobietą.
Inna sprawa, że za bardzo nie wiem jak mogłabym okazać, że ktoś mi się podoba. Panów nr 1 i 3 uważam za pewnych siebie, takich w moim typie i właśnie bardzo chciałam kontynuować znajomość, tylko nie wiedziałam jak...
Nic nie musisz robić. Cierpisz na to co większość samotnych kobiet dzisiaj - pozorna potrzeba działania ![]()
Jak mężczyźnie zależy to nie zrazi się pod byle pretekstem. Każdy z obecnych panów Ci to powie, tylko nie każdy przyzna co było tym "głupim pretekstem" przy danej kobiecie, bo już pretekstem by nie było przy innej, na której nie zależało im wcale ![]()
abriKot odezwij się do mnie na maila, to postaram się Ci pomóc, bo doskonale rozumiem w jakiej sytuacji jesteś. java_programowanie@op.pl
Czekam ! ![]()
Nic nie musisz robić. Cierpisz na to co większość samotnych kobiet dzisiaj - pozorna potrzeba działania
Jak mężczyźnie zależy to nie zrazi się pod byle pretekstem. Każdy z obecnych panów Ci to powie, tylko nie każdy przyzna co było tym "głupim pretekstem" przy danej kobiecie, bo już pretekstem by nie było przy innej, na której nie zależało im wcale
Ohh, czyli tak naprawdę nikomu na mnie nie zależało...
Przykre trochę, ale fakt, zawsze uważałam, że jeśli mężczyźnie naprawdę podoba się kobieta to nie zrazi się przeciwnościami, tylko będzie działał...
42 2015-09-16 22:34:10 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-16 22:35:28)
Elle88 napisał/a:Nic nie musisz robić. Cierpisz na to co większość samotnych kobiet dzisiaj - pozorna potrzeba działania
Jak mężczyźnie zależy to nie zrazi się pod byle pretekstem. Każdy z obecnych panów Ci to powie, tylko nie każdy przyzna co było tym "głupim pretekstem" przy danej kobiecie, bo już pretekstem by nie było przy innej, na której nie zależało im wcale
Ohh, czyli tak naprawdę nikomu na mnie nie zależało...
Przykre trochę, ale fakt, zawsze uważałam, że jeśli mężczyźnie naprawdę podoba się kobieta to nie zrazi się przeciwnościami, tylko będzie działał...
Kuźva, ale co Ci po zainteresowaniu kolesi, którzy średnio Cię zwilżają? Dla podbudowania sobie ego, że ktoś za Tobą lata?
Serio podobał Ci się któryś z nich??? Czy zaczął Ci się podobać po tym jak zobaczyłaś, że za Tobą nie lata ?:>
Też miałam znajomą, która zawsze zgrzytała zębami, jak miałam jakiegoś adoratora, a ją po 1 randce spuszczano na drzewo.
W końcu dorwała kolesia, który to JEJ się nie podobał i go tak przeczołgała, że gość prawie wylądował w psychiatryku. Jej wnioski na koniec: "Przynajmniej ktoś za mną latał..." <wtf> https://www.youtube.com/watch?v=GisG7HRk-3k
Nie bądź taka Babą ![]()
Jak mężczyźnie zależy to nie zrazi się pod byle pretekstem.
Już pytałem o to, nie odpowiedziałaś, to może jeszcze raz: Dlaczego ma facetowi zależeć na kobiecie, z którą był na jednej randce?
Elle88 napisał/a:Jak mężczyźnie zależy to nie zrazi się pod byle pretekstem.
Już pytałem o to, nie odpowiedziałaś, to może jeszcze raz: Dlaczego ma facetowi zależeć na kobiecie, z którą był na jednej randce?
Nie zajarzyłam, że to do mnie. ![]()
Wg mnie, nie ma czegoś takiego jak cezura czasowa, że "od tego momentu do tego momentu". Zawsze powtarzam, że pierwsze wrażenie, przyciąganie na podstawie tegoż wrażenia (fizyczność + osobowość) to nie wybór. Nie na tym etapie
Więc jeśli faceta zaintrygujemy i w międzyczasie nie popełnimy jakiegoś rażącego błędu, którym przekonamy go, że się bardzo pomylił - to on będzie się starał i chciał kontynuować znajomość sam z siebie.
Bo ma parcie na chłopa i związek, a nikt kto do niej startuje jej się nie podoba na tyle, więc czuje się winna
ooo, to to wlasnie...
(i to nie jest ksiezniczkowanie, bo nic na sile)
Elle88 napisał/a:Jak mężczyźnie zależy to nie zrazi się pod byle pretekstem.
Już pytałem o to, nie odpowiedziałaś, to może jeszcze raz: Dlaczego ma facetowi zależeć na kobiecie, z którą był na jednej randce?
ooo, to tyz prowda!!
on pokazuje
- "moze sie poznamy?"
ty :
- wykazujesz stosunek ambiwalentny...nooo, moze...jak sie postarasz, jak zobacze, ze warto.....
on,:
odpuszcza.
napisalam ci w pierwszym przypadku, czego on oczekiwal...
'czy zapytanie go o te narty, kiedy wraca, jak sie bawi- to jest juz uganianie sie za kims?
nie twierdze, ze mialas go zaprosic na spotkanie, mialas tylko pokazac, ze CHCESZ, ZEBY ON CIE ZAPROSIL
a on tego nie widzial, on widzial, ze masz wywalone, ze jak ci zaproponuje spotkanie, to pojdziesz(byc moze) z nuidow, a nie dlatego, ze CHCESZ sie z nim zobaczyc...
zakladam, ze chcesz, - tylko skrzetnie to ukrywasz.....
rozumiem, ze nie chcesz sytuacji, w ktorej to ty jestes "prowadzaca", ale musisz pokazac, ze CHCESZ, ZEBY ON CIE POPROWADZIL..
swietnie to kumam, bo robie dokladnie to samo, tylko byc moze z innych p[rzyczyn....
No wlasnie dwoch z nich podobało mi się, szczególnie pan nr 3... Tylko, że moje zachowanie powoduje, że ich odrzucam. Ale robię to podświadomie. Nie chcę tego. Chcę, żeby o mnie walczyli, a nie poddawali się na starcie. Co do pana nr 3 myślę, że ewidentnie coś złego powiedziałam podczas spotkania, gdyby tak nie było, nie wykazywałby totalnej ignorancji wobec mojej osoby.... Taka nagła zachowania nie bierze się bez przyczyny...
Skoro odrzucasz ich podświadomie i wiesz o tym, tzn., że powinnaś najpierw skupić się na tym przed czym Twoja podświadomość próbuje Cię obronić. I wyjaśnić jej, że rozumiesz, dziękujesz, ale nie ma już takiej potrzeby. Pocieszę Cię, że to sporo pracy
Wygląda na to, że w ogóle nie jesteś gotowa na bliższą relację z facetem, bo wtedy nie sabotowałabyś randek.
Z tym "walczeniem" o kobietę to jest taki wymysł, 'wymaganie', które bierze się m.in. z przekonania, że im dłużej facet walczy, tym bardziej mu zależy itp.
Tak samo z seksem - im dłużej czeka, tym bardziej nas kocha
Większej bzdury nie słyszałam.
Powinno być tak, że dwie osoby 'lecą' na siebie i chcą być w swoim pobliżu mniej więcej po równo, wtedy wszystko przychodzi niemal naturalnie , a i wymyślonych komplikacji i problemów po drodze o jakieś 90?% mniej.
Ale jakim cudem mam wyjasnic mojej podswiadomosci, zeby nie zachowywala sie tak jak zachowuje? I co mam zrobic, zeby byc gotowa na blizszy zwiazek? Z jednej strony bardzo tego pragne, a z drugiej cos mnie blokuje....
50 2015-09-17 23:22:19 Ostatnio edytowany przez EeeTam (2015-09-17 23:24:30)
Więc jeśli faceta zaintrygujemy i w międzyczasie nie popełnimy jakiegoś rażącego błędu, którym przekonamy go, że się bardzo pomylił - to on będzie się starał i chciał kontynuować znajomość sam z siebie.
Będąc spławianym przez kobietę? Dla mnie to bez sensu. Zresztą właśnie takie księżniczkowate zachowania mnie by przekonały, że bardzo się pomyliłem ![]()
51 2015-09-17 23:32:26 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-09-17 23:33:18)
Elle88 napisał/a:Więc jeśli faceta zaintrygujemy i w międzyczasie nie popełnimy jakiegoś rażącego błędu, którym przekonamy go, że się bardzo pomylił - to on będzie się starał i chciał kontynuować znajomość sam z siebie.
Będąc spławianym przez kobietę? Dla mnie to bez sensu. Zresztą właśnie takie księżniczkowate zachowania mnie by przekonały, że bardzo się pomyliłem
Nie mówię o księżniczkowaniu, tylko byciu lekko na dystans po to by przekonać się, że facet jest spójny w gadce z czynami. To nie oznacza bycia zimną, ani nieokazywania uwagi i zainteresowania takiemu gościowi.
Mylisz dwie sprawy. I ewidentnie nie przeczytałeś mojego przedostatniego posta, inaczej nie wyjechałbyś z takim zarzutem do mnie ![]()
Kochana- sprobuj SOBIE odpowiedziec szczerze na pytania...tak jak dziecko pyta " a dlaciego, a dlaciego????"
- czemu uwazasz, ze okazanie entuzjazmu/checi poznania kogos, budzi twoja niechec?
- czemu uwazasz, ze jak wykazesz inicjatywe, to sie podlozysz, cos stracisz?
- czemu uwazasz, ze on powinien okazac, jak mu na tobie zalezy, od pierwszych chwil znajomosci?
- czemu ......
I kazda odpowiedz impikuje kolejne " a dlaczego"
Jak bedziesz ze soba calkiem szczera( podejdziesz do tego bez zalu, bez pretensji, bez emocji, na zimno)
To kazde kolejne " dlaczego" bedzie zblizalo cie o jeden krok, do tego co masz w glowie- do przyczyn.
Jesli bedzie szlo opornie, mozesz zrobic tak:
Odpowiedz sobie na jedno pytanie,- tak z marszu, spontanicznie, pierwsze co ci do glowy przyjdzie....
A potem sprobuj na to samo pytanie dawac rozmaite inne mozliwe odpowiedzi.
I poczuj, jak ci te odpowiedzi pasuja...czy one czasem nie sa prawdziwsze( bardziej szczere)
Wcale nie latwo jest byc ze soba szczerym, bo trzeba sobie przyznac sie do slabosci, egoizmu, wad...
I czesto sie tego w sobie nie akceptuje, szuka sie " wymowki", zeby " wybielic sie " przed sama soba...
Musisz sobie pozwolic na mienie tych wad.( zupelnie nie wazne, czemu tak jest i skad sie wziely)
Np.
Szukasz natychmiastowej adoracji ze strony faceta- czemu?
Bo cie to dowartosciowuje- czemu?
Bo jesli ktos cie nie uwielbia czujesz sie mniej warta- czemu?
Bo........
I moze ci wyjsc na koncu, ze jestes egoistka, ktora majac kogos zakochanego przy sobie, moze liczyc na jego pomoc, a ty chcesz sie kims wyreczac. Bo gdzies tam w tobie jest, ze on powinien kochac bardziej, zebys ty na tym zyskiwala...
( oczywiscie to przyklad pierwszy z brzegu, twoj bedzie twoj wlasny)
Nie musisz przed nikim sie tlumaczyc, usprawiedliwiac, nie musisz sie zwierzac, nie musisz robic nic " na sile"
Tylko badz ze soba calkowicie szczera.- tylko ze soba, a sama sie dowiesz....