Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 99 ]

1 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-17 16:44:31)

Temat: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Od jakiegoś czasu obserwuje u siebie błędny schemat w wyborze partnerki.
W życiu mialem wiele związków, jednak tutaj skupię się na tych które angażują mnie najbardziej (A i B)
Ich wspólnym mianownikiem jest intensywność dobrych i złych emocji, którą nazywam sinusoidą, z tym, że silniejszy mix cechuje typ A.
Dziewczyna A potrafi mnie kompletnie porwać i skopać emocjonalnie.
Dziewczyna B interesuje, ale po jakimś czasie "nudzi".
Związek z A cechuje też bardzo silne przywiązanie do partnerki i chęć walki kiedy zapada decyzja o rozstaniu. Związek z B potrafię szybko odpuścić kiedy dzieje się nie tak, choć w przeszłości też walczyłem.
Generalnie o A walczyłem dużo bardziej.

W kwestii urody, obydwa typy podobają mi się tak samo, mimo że każdy jest inny.
Nie są to trenerski z siłowni, ani „gwiazdy instagramma”. Raczej ładne  dziewczyny w których urzeka mnie to „coś”.
Obydwa typy mają duże powodzenie wsród mężczyzn. Nie zwracam na to szczególnej uwagi bo to mi mają się podobać.


Dziewczyna A) - indywidualistka z silnymi poglądami i charakterem, osobliwe poglądy, silna potrzeba niezależności i manifestacji swojej odmienności.
Najczęściej pochodząca z dysfunkcyjnej rodziny z zaburzonym lub nieobecnym ojcem i uległą matką,
W dorosłym życiu skonfliktowana z matką lub ojcem, otwarta na seks, poddająca się dominacji w łózku, lubiąca eksperymentować.
Nie okazuje uczuć wprost. Czasami okazuje silne emocje lub głęboko je skrywa. Jest raczej wymagająca. Ma problematyczne życie
Jednocześnie jest ciepłą, kochającą matką, posiada wrażliwość do ludzi i zwierząt, potrafi być kobieca, choć jest też typem "małej dziewczynki".


[Dziewczyna B) - Krucha, poddająca się mojemu zdaniu, raczej uległa, skąpa wyobraźnia seksualna, problemy w komunikacji własnych potrzeb.
Również pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny, brak ojca lub konflikt z ojcem. Uległa matka. Postrzega mnie jako swego rodzaju autorytet.
Raczej ułożona i taktowna. Mniej problemów w życiu niż typ A.

Każdy związek w który zdecydowałem się zaangażować to właśnie A i B. Pozostałe dziewczyny omijałem szerokim łukiem.
Raz zdarzyło mi się poznać kogoś w typie A a po czasie okazało się, że to jednak B, co  tylko potwierdza schemat.

Mam pewność, że problem leży w moim dzieciństwie. Pochodzę z rodziny gdzie często dochodziło do kłótni.
Nie było patologii ani alkoholu, tylko awantury.
Rodzina mojej matki nie akceptowała do końca mojego ojca. Często słyszałem krytykę na jego temat.

Ponieważ byłem najstarszy z rodzeństwa, wziąłem na siebie ciężar pogodzenia moich rodziców ze sobą.
To jest właśnie wspomnienie które najgłębiej wyryło mi się w pamięci. Dużo gniewu, skrajnych emocji które we mnie buzowały i poczucie „”misji” żeby w domu nareszcie był spokój.
Odnoszę wrażenie, że  właśnie typ A wyzwala we mnie ten sam stan, który błędnie interpretuje jako normalny.

Mój ojciec kiedyś zdecydował się na wyprowadzkę, ale wrócił szybko ze względu na nas (myśle, że tutaj tkwi powód tego, że boleśnie przeżywam rozstania)
Moje stosunki z matka były dobre. Z jednej strony dostawałem ciepło i zrozumienie a z drugiej wiele ode mnie wymagała. (ponieważ byłem najstarszy).
Od najmłodszych lat byłem typem indywidualisty i buntownika. Otoczenie raczej mnie nie  akceptowało.
Miałem znajomych, ale to były osoby o podobnym do mnie typie. Ci „normalni” raczej mnie unikali smile

Zdaje sobie sprawę że najbardziej pociągający jest dla mnie typ A.
Problem tkwi w tym, że nie potrafię wyłapać  lub podświadomie ignoruje te sygnały będące zwiastunem nieszczęścia.
Wiem, że jednym z wyjść jest psychoterapia, ale chce spróbować jej uniknąć i przepracować problem sam.

Może ktoś z was odkrył w sobie podobny schemat? Pewnie każdy z nas podąża za innym, choć łączy je to że są błędne.
Zachęcam do luźnej dyskusji.

Say What You Mean, Mean What You Say
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Ale żaden z wymienionych przez Ciebie typów nie wygląda jakoś specjalnie patologicznie. Typ A nawet całkiem interesujący z opisu, więc gdzie te "sygnały będące zwiastunem nieszczęścia"?

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

3 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-17 16:44:12)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Każdy ze związków z typem A cechowały silne, skrajne emocje i dużo konfliktowych sytuacji.
Wchodziłem w te związki urzeczony ciepłem i kobiecością tych dziewczyn.
Jednak one po czasie okazały się być dla mnie bardzo krytyczne, pozbawione empatii i zimne w uczuciach, nierzadko opryskliwe.

Say What You Mean, Mean What You Say

4 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-17 17:11:55)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Każdy ze związków z typem A cechowały silne, skrajne emocje i dużo konfliktowych sytuacji.
Wchodziłem w te związki urzeczony ciepłem i kobiecością tych dziewczyn.
Jednak one po czasie okazały się być dla mnie bardzo krytyczne, pozbawione empatii i zimne w uczuciach, nierzadko opryskliwe.

Zastanawiam się, czy to faktycznie ciemna strona wychodziło po czasie, czy może jednak już od początku były przesłanki, żeby tak twierdzić, ale:
1) jak to już poruszyliśmy w wątku johna, minimalizowałeś „niebezpieczne” sygnały, podkreślając i maksymalizując te, które chciałeś zauważać. Nawet w pierwszym poście tutaj opisałeś to, co Cię przyciągnęło i „zapomniałeś” dodać to, co jest kwintesencją tego, że związki poległy ;-)
2) magia tkwi właśnie w tym, żeby kogoś, kto niesie w sobie zapowiedź starego bólu, przekonać, żeby odstąpił z miłości do Ciebie z krytykowania, zimnego dystansu, niedostępności, braku empatii i zrozumienia dla Ciebie.

Inna sprawa, czy jakby Dziewczyna A z miłości do Ciebie dokonała w sobie pożądanej zmiany, to czy - jak to ująłeś przy opisie Dziewczyny B - zaczęłaby Cię nudzić po jakimś czasie.

5

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Jednak one po czasie okazały się być dla mnie bardzo krytyczne, pozbawione empatii i zimne w uczuciach, nierzadko opryskliwe.

No dobrze, ale musimy rozróżnić:
1. po czasie okazały się...
vs.
2. po czasie okazało się, że od początku były pozbawione empatii itd... ale nie od razu dało się to wyłapać.

Punkt 2 jest w sumie zupełnie oczywisty, naturalny proces poznawania, odkrywania cech drugiego człowieka. Punkt 1 wskazywałby, że być może Twoje zachowania wzbudziły w nich taką a nie inną reakcję wink

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

6

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Moja część dealu ;-) czyli mój schemat.


Od początku. Normalny zwyczajny dom, żadnej patologii, alkoholu, zdrad, odchodzenia, czy kłótni. Rodzice, jeśli mogę tak to ująć - zawsze się lubili, tworzą swoją zgraną drużynę. Do 12 r.ż. byłam jedynaczką. Jestem pewna, że rodzice mnie kochali i kochają, zawsze pragnęli mojego dobra ALE mieli na mnie i moje życie swój własny pomysł. Ode mnie oczekiwali, że będę grzeczną, dobrze prezentującą się dziewczynką. Od kiedy pamiętam towarzyszyło mi uczucie bycia w potrzasku, bo rodzice kierując się ponoć moimi potrzebami i moim dobrem, ale nie interesując się tym, czego ja chcę, dokonywali za mnie szeregu wyborów. Moje protesty były niesłyszane, niedostrzegane, bagatelizowane lub wręcz ignorowane.  Doskonale pamiętam z dzieciństwa takie uczucie, że nic ode mnie nie zależy, źe mogę być tylko bierna, bo ważniejsze jest to, co chcą inni. Dostosowywałam się. Czasami nawet dawałam się przekonać rodzicom, że moje pragnienia są tak naprawdę banalne a oni myślą bardziej perspektywicznie i mają rację.
Mniej więcej w okresie, kiedy rodzice wybrali mi gimnazjum, do którego musiałam codziennie dojeżdżać godzinę w jedną stronę, zaczęła we mnie kiełkować myśl, że muszę wreszcie przestać być bierna i coś zrobić i tak zrodził się pomysł, żeby UCIEC, po to, żeby stać się sobą, żeby żyć. To było kojące uczucie, ulga połączona z nadzieją, sposób na przetrwanie. No i od tamtego czasu uciekam :-)
Pierwsza moja ucieczka, to była wyprowadzka z domu, tydzień po moich 18 urodzinach wprowadziłam się do mojego ówczesnego faceta, z którym byłam w związku przez 7 lat.
Nie mam powalającego bogactwem doświadczenia związkowego, bo mam na koncie dwie takie relacje, ale w obu byłam zagłaskiwana, traktowana niemal jak księżniczka, z tym, że jak ułomna księżniczka, bo moi partnerzy lepiej ode mnie wiedzieli, czego potrzebuję i pragnąc mojego dobra i szczęścia stawiali mnie przed faktami dokonanymi. Jakoś umykało im sprawdzenie, czego pragnę, o czym marzę, jak coś postrzegam, a jeśli nawet wylewałam to z siebie, to spotykałam się z dobrze znanym zaprzeczeniem, bagatelizowaniem lub ignorowaniem. I znów czułam się jak w potrzasku. Nie mogłam tego znieść.
Od obu partnerów po pewnym okresie bierności odchodziłam, albo raczej uciekłam, robiąc po drodze głupie błędy.  Co ciekawe początki obu tych relacji mogłyby wskazywać, że rozwój wydarzeń zależał od mnie, gdyż to ode mnie wychodziła inicjatywa, co dawało mi iluzję, że nikt nie będzie mi układał życia, a skończyło się...jak zwykle :-( Pewnie, tak jak fuorviatos bagatelizowałam pewne sygnały, które jednocześnie były na tyle dostrzegalne, żeby wzbudzić we mnie złudną nadzieję, że tym razem da się uśmierzyć dawny ból. Taaa...

7

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

hej fourviatos trochę kojarzę Twoje posty z wątku juhn.doe80:) nie wiem czy tego typu odpowiedzi oczekujesz, ale czy na pewno jest to błędny schemat? podajesz zestaw ogólnych cech które dla jednych osób mogą być pozytywne, dla innych negatywne, dla innych neutralne. Raczej próbowałbym odejść od klasyfikowania na podstawie historii rodziny (chociaż może uwzględnianie takich rzeczy też ma sens?) i na bieżąco reagować w zależności od potrzeb. Np. jeśli widzisz że przestajecie się dobrze dogadywać a powodem są kłótnie z mało istotnych powodów, to już możesz z wysokim prawdopodobieństwem przypuszczać jaka będzie przyszłość.

8

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Oba opisywane przez Autora typy osobowości, są patologiczne. Z jednej strony, są to kobiety niestabilne emocjonalnie, które jeżdżą po nim i po sobie samych jak walec drogowy, co ma niewiele wspólnego z siłą, zdecydowaniem czy jakimkolwiek ciepłem. Z drugiej, po tym jak się poharata, to wybiera zahukane lebiegi z deficytami towarzyskimi, po których sam jeździ jak walec, aż mu się znowu związek rozpiernicza.

Tu nie ma żadnej tajemnicy dlaczego tak się dzieje. Nauczony życiem rodzinnym, które sprowadzało się do darcia kotów, unikasz prawdziwej bliskości i wybierasz na partnerki osoby z którymi będziesz mógł być w ciągłym konflikcie, a w związku z tym, tak naprawdę nie tworzyć żadnej sensownej relacji. Jest to klasyczne sabotowanie samego siebie.

9

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Beyondblackie, nie przesadzaj, bo zaraz wyjdzie na to, że 90% kobiet to patologia wink

Weźmy np. dziewczynę A. Co Twoim zdaniem jest w niej takiego patologicznego wyłączając oczywiście pochodzenie z rodziny dysfunkcyjnej, bo na to akurat wielkiego wpływu nie miała?

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

10

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fourviatos napisał/a:

Dziewczyna A) - indywidualistka z silnymi poglądami i charakterem, osobliwe poglądy, silna potrzeba niezależności i manifestacji swojej odmienności.
[fuorviatos]Najczęściej pochodząca z dysfunkcyjnej rodziny z zaburzonym lub nieobecnym ojcem i uległą matką,
W dorosłym życiu skonfliktowana z matką lub ojcem, otwarta na seks, poddająca się dominacji w łózku, lubiąca eksperymentować.
Nie okazuje uczuć wprost. Czasami okazuje silne emocje lub głęboko je skrywa. Jest raczej wymagająca. Ma problematyczne życie
Jednocześnie jest ciepłą, kochającą matką, posiada wrażliwość do ludzi i zwierząt, potrafi być kobieca, choć jest też typem "małej dziewczynki".

Przecież to wprost opis osoby z rodziny dysfunkcyjnej, która kompletnie nie przerobiła żadnych emocji z dzieciństwa. Bycie porąbaną kobitą z przeszłością, która nie potrafi nawet normalnie artykułować jak się czuje, lecąc od tłumienia ich do urządzania awantur, to nie jest chyba najzdrowszy model zachowania... A reszta tego opisu, to są pobożne życzenia Autora, który sam siebie lubi oszukiwać na początku, że pod płaszczykiem szalonej i "nietypowej" dziewczyny, kryje się wrażliwa i ciepła osoba, której on pomoże.

Oczywiście, tak naprawdę, to od razu widać z kim ma do czynienia, ale wiadomo, że jakby nie było potencjału konfliktowego, to on by w związek nie wszedł, bo nie potrafi nawiązywać normalnych relacji.

11

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Twój opis to mocna nadinterpretacja, a już w ogóle nie widzę tam ani słowa o urządzaniu awantur. Silne emocje to nie tylko złość...

"Któregoś dnia zrozumiesz, że szukasz tego, co już posiadasz."
Anthony de Mello

12

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Capricornus napisał/a:

Twój opis to mocna nadinterpretacja, a już w ogóle nie widzę tam ani słowa o urządzaniu awantur. Silne emocje to nie tylko złość...

To Ty mi wyjaśnij dlaczego każdy związek z taką panną kończy się dokładnie tak samo? Na początku dużo emocji i seksu, a potem humory, awantury i wyłazi z niej nieempatyczna i złośliwa małpa.

Sorry,to nie jest normalne zachowanie. Ludzie mają uczucia i w każdym związku są spięcia, ale związki Autora opierają się wyłącznie na konfliktach i problemach, bo wybiera sobie kobiety, które mu zagwarantują taki przebieg akcji.

13 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-18 12:52:01)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Dzięki za ciekawą dyskusje. Rzeczywiście jest tak jak mowi BeyondBlackie. Typ A zwiastuje burzliwy, kłótliwy związek  który mimo alarmujących sygnałów na początku, decyduje się rozpocząć.
Kiedy kurz opada i zaczynam dostrzegać jaka ta osoba była naprawdę, wtedy uświadamiam sobie, że znowu zrobiłem to samo.
Ja tak naprawdę nie chce kłótni ani awantur, ale kończy się tak, że kiedy one się pojawiają, z automatu wchodzę w rolę "peacemakara", zamiast jasno postawić granicę i się zmywać.
Tak jakbym ciągle miał nadzieje, że tym razem będzie inaczej, że moją postawą coś zmienie - jak w dzieciństwie,

Sprostuje tylko, że związki z typem B konczyłem głównie ja. Podświadomie wyczuwałem, że partnerka za bardzo się do mnie dostosowuje i zwiewałem. Nie były to związki "konfliktowe".
Z dziewczyna typu B którą mylnie zaklasyfikowałem jako A, mieszkałem przez 2 lata. Zdarzały się między nami kłótnie, ale raczej o "czynniki" zewnętrzne; nigdy nie było "tarcia" charakterów.
W tym związku ja byłem stroną dominującą. Choć na początku ona wydawała mi się "silniejsza"

nudny.trudny napisał/a:

hej fourviatos trochę kojarzę Twoje posty z wątku juhn.doe80:) nie wiem czy tego typu odpowiedzi oczekujesz, ale czy na pewno jest to błędny schemat? podajesz zestaw ogólnych cech które dla jednych osób mogą być pozytywne, dla innych negatywne, dla innych neutralne. Raczej próbowałbym odejść od klasyfikowania na podstawie historii rodziny (chociaż może uwzględnianie takich rzeczy też ma sens?) i na bieżąco reagować w zależności od potrzeb. Np. jeśli widzisz że przestajecie się dobrze dogadywać a powodem są kłótnie z mało istotnych powodów, to już możesz z wysokim prawdopodobieństwem przypuszczać jaka będzie przyszłość.

To jest forum. Każda opinia się liczy. To co opisałeś to właśnie "stan" który chciałbym osiągnąć. Tak to działa u normalnych jednostek smile.
Niestety mając ponad 30 dychy na karku, patrząc wstecz widzę, że nie pojąłem jeszcze sztuki "przewidzenia przyszłości" co do zachowania partnera.
Zawsze wydaje mi się, że jak się postaram to coś się zmieni. Z wiekiem staram się coraz mniej, bo coraz więcej rozumiem ale ciągle podejmuje "próbę".
Zdaje sobie sprawę, że dla kogoś kto nie podąża za schematem, może to brzmieć co najmniej dziwnie, ale tak właśnie jest.

BeyondBlackie napisał/a:

Sorry,to nie jest normalne zachowanie. Ludzie mają uczucia i w każdym związku są spięcia, ale związki Autora opierają się wyłącznie na konfliktach i problemach, bo wybiera sobie kobiety, które mu zagwarantują taki przebieg akcji.

Zgadzam się w 80%. Często jest tak, że typ A w jakiś tam sposób "się stara", więc to nie jest tak, że one po mnie jeżdzą a ja czerpie z tego 100% przyjemność.
Myślę raczej, że błędnie postrzegam te "starania" jako zwiastun powrotu mojej partnerki do jej "pierwotnego obrazu" osadzonego w mojej głowie.
Wiem, że to błąd.


Magdalena1111 napisał/a:

Jestem pewna, że rodzice mnie kochali i kochają, zawsze pragnęli mojego dobra ALE mieli na mnie i moje życie swój własny pomysł. Ode mnie oczekiwali, że będę grzeczną, dobrze prezentującą się dziewczynką. Od kiedy pamiętam towarzyszyło mi uczucie bycia w potrzasku, bo rodzice kierując się ponoć moimi potrzebami i moim dobrem, ale nie interesując się tym, czego ja chcę, dokonywali za mnie szeregu wyborów. Moje protesty były niesłyszane, niedostrzegane, bagatelizowane lub wręcz ignorowane.  Doskonale pamiętam z dzieciństwa takie uczucie, że nic ode mnie nie zależy, źe mogę być tylko bierna, bo ważniejsze jest to, co chcą inni. Dostosowywałam się. Czasami nawet dawałam się przekonać rodzicom, że moje pragnienia są tak naprawdę banalne a oni myślą bardziej perspektywicznie i mają rację.

Najczęstszy błąd rodziców. Nazywam to "sprzedawaniem sposobu na życie". I jak tu teraz znaleźć w dorosłym życiu zdrową równowagę między swoimi potrzebami a potrzebami innych.
Można stawiać zawsze siebie na pierwszym miejscu (zdrowy egoizm), tylko życie nie polega jedynie na realizacji własnych potrzeb.

Magdalena1111 napisał/a:

Jakoś umykało im sprawdzenie, czego pragnę, o czym marzę, jak coś postrzegam, a jeśli nawet wylewałam to z siebie, to spotykałam się z dobrze znanym zaprzeczeniem, bagatelizowaniem lub ignorowaniem. I znów czułam się jak w potrzasku. Nie mogłam tego znieść.
Od obu partnerów po pewnym okresie bierności odchodziłam, albo raczej uciekłam, robiąc po drodze głupie błędy.

Nie znam szczegółów. Być może trafiłaś na nieodpowiednich partnerów. Nie chce generalizować, ale są takie typy Kobiet które podświadomie wysyłają sygnały, że chcą być traktowane jak "księżniczki".
Być może, z Tobą jest podobnie. Zastanawiałaś się?  Niestety, płeć męska bardzo często takie sygnały nadinterpretuje bo faceci są nauczeni przez własne matki, że Kobiecie trzeba zapewnić "to i to". I jakoś się pomija fakt, że ona też ma swoje potrzeby, pasje, marzenia - bo jest autonomiczną jednostką.
To są dla mnie związki "symbiotyczne". Wiele Kobiet w takich układach funkcjonuje bardzo dobrze i zawsze będą tacy faceci.

Mnie też nikt nie wykładał podstaw związku partnerskiego. Nauczyłem się z czasem akceptować i szanować potrzeby drugiej osoby.
Mi tam z księżniczkami nie po drodze, więc nie bój się - nie zakochasz się tongue

Zastanawia mnie jakie "błędy" popełniłaś po ucieczce od swoich facetów. Kolejne związki gdzie miało być "inaczej" a wyszło jak zwykle?
Zakładam, że zaczęłaś je nie tylko dlatego, że dawały Ci złudne poczucie wyboru. Coś w tych facetach musiało być..

Say What You Mean, Mean What You Say

14 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-18 16:45:20)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

haha ja i normalna jednostka to chyba sprzeczność:PP

fuorviatos napisał/a:

Dzięki za ciekawą dyskusje. Rzeczywiście jest tak jak mowi BeyondBlackie. Typ A zwiastuje burzliwy, kłótliwy związek  który mimo alarmujących sygnałów na początku, decyduje się rozpocząć

a masz jakiś przykład?:) tego o czym piszesz tzn. jakiegoś sygnału alarmującego na początku związku. u mnie są np. takie, chociaż to było podczas pisania on-line. i stąd lubię taką formę komunikacji przez kilka miesięcy, zanim jest jakieś spotkanie, bo w ciągu kilku miesięcy takie rzeczy z dużym prawdopodobieństwem stają się widoczne
1. jeśli ktoś bardzo mocno zdenerwuje się o jakiś mały problem
2. zaplanowane małżeństwo i dzieci i szybkie opowiadania na ten temat, bez pytania o zdanie. po co mi ktoś planujący mi życie i wiedzący lepiej ode mnie, czego mogę chcieć:P

15 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-18 20:11:23)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
nudny.trudny napisał/a:

a masz jakiś przykład?:) tego o czym piszesz tzn. jakiegoś sygnału alarmującego na początku związku. u mnie są np. takie, chociaż to było podczas pisania on-line. i stąd lubię taką formę komunikacji przez kilka miesięcy, zanim jest jakieś spotkanie, bo w ciągu kilku miesięcy takie rzeczy z dużym prawdopodobieństwem stają się widoczne
1. jeśli ktoś bardzo mocno zdenerwuje się o jakiś mały problem
2. zaplanowane małżeństwo i dzieci i szybkie opowiadania na ten temat, bez pytania o zdanie. po co mi ktoś planujący mi życie i wiedzący lepiej ode mnie, czego mogę chcieć:P

Mój ostatni związek z A. Pisanie on-line akurat szło nam dobrze. Była spora chemia słowna. W realu też bardzo dobrze nam się rozmawiało.
Zgrzyty pojawiły się kiedy zaczęliśmy się spotykać. Mam 2 takie pierwsze alarmujące sytuacje (na samym początku) i pare innych.

1. Idzie z córką do restauracji bo ma oddać dziecko byłemu mężowi. To blisko mnie więc pyta czy wpadnę. Odbieram wiadomość na telefonie i idę w biegu. Nie mam przy sobie portfela, tylko karte.
Siedzimy, czekamy aż kolo odbierze dziecko. Pijemy herbatę. Przychodzi do płacenia. Mowię, że mam tylko kartę. Niestety terminal nie działa. Ona płaci. Kelnerka coś tam komentuje.
Widzę, że się wkurza. Lądujemy u mnie. Pytam o powód i po czasie się dowiaduje, że nigdy za faceta nie zapłaciła.

2. Prosi mnie żebym jej wyprał spodnie. Wrzucam do pralki. Mówię. Będzie ok w 40 C?. Potwierdza. Pranie się kończy. Nastawiam suszarkę. Pralka kończy. Okazuje się, że takich spodni się nie suszy.
Wkurza się na maksa. Dała za nie 5 stów. Lecą teksty:  "zjebałeś etc". Idę sprawdzić te spodnie. Pytam co im jest. Ona mówi, że się do niczego nie nadają teraz.  Ja tego nie widzę.
W głowie już wiem, że zaraz oddam jej te 5 stów bo mi głupio. Mówię "Przepraszam, niechcący to zrobiłem. Nie wiedziałem, że ich się nie suszy. Ja wszystkie swoje rzeczy susze".
Pytam czy musi być aż tak wulgarna. Czy na innych facetów też tak krzyczała. Proszę żeby się uspokoiła, bo to jednak było niechcący. Lecą teksty, że "jej były by jej od razu kasę oddał", więc nigdy by na niego nie krzyknęła, a nie się dopytywał co nie tak ze spodniami. (Zabawne, że podobnym tekstem uraczyła mnie 3 miesiące po rozstaniu, kiedy to oznajmiła, że z kimś jest a "obecnego faceta by tak nigdy nie potraktowała bo go kocha i akceptuje"). Tadam smile

Oczywiście, poszedłem do bankomatu i przyniosłem kasę. Już nie chciała całości bo "pójdziemy" na wyprzedaż to kupimy. Oczywiście, oddałem kasę i zaproponowałem żebyśmy zapomnieli o sprawie.

Ja bym jej tą kasę oddał i tak. Rozumiem emocje, ale ten jej wulgarny wybuch, teksty "Zjebałeś", porównywanie do byłych...to był sygnał, że trza wiać.
Ja wiedziałem, że na jej miejscu nigdy bym tak nikogo nie zjechał. Przecież druga strona i tak oddałaby mi kasę. Dorośli ludzie nie potrzebują wszczynać o takie rzeczy awantur.

3. Przyjeżdża w odwiedziny mój brat. Ma nowy samochód który dostali ze swoją dziewczyną od jej ojca. Fajna bryka, model amerykański. Tylko pare sztuk w Europie.
Mój brat zajmuje się serwisem samochodu, przeprowadza wszystkie naprawy, jeździ nim do pracy.
Wysyłam jej zdjęcie, podpisane "auto młodego" a ona odpisuje, że wkurza ją takie określanie bo to nie jego auto tylko jego dziewczyny.

4. Pare lat temu jak ze sobą jeszcze kręciliśmy (powód, że nie wyszło dalej) odwiedzam ją u niej. Pech chciał że sklepy były zamknięte więc nie mam nic ze sobą.

Pare lat później gadamy o tych odwiedzinach bo temat akurat kręcił się wokół starych czasów.
Mówi, że odechciało jej się ze mną spotykać bo przyszedłem bez niczego i wypiłem jej prawie całe whisky.

Ja tego nie pamiętam zupełnie, ale mi glupio za tą knajpe i to whiskey. Ponieważ temat wyszedł pare lat później, przelewam jej jakąś tam kasę żeby zapomnieć o sprawie.
Informuje ją o tym, mówiąc że chciałbym zatrzeć złe wrażenie bo nie jestem taki żeby nadużywać czyjejś gościnności czy naciągać na knajpę.
Ona odpowiada "Po co?" Ze to "teraz bez sensu".....
Jakiś taki niesmak pozostał mi po tej odpowiedzi. Można to było ująć inaczej.

Znalazłbym jeszcze pare innych sytuacji, ale wniosek jest taki, że sygnały były a ja ignorowałem.

Say What You Mean, Mean What You Say

16

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

(Spodnie za pińć stów, Matko Bosko, poczułam się jak menel big_smile)

A nie było to tak, że tak bardzo zależało Ci na samej wizji związku z początku, trochę jak u Johna, że w poczuciu dyskomfortu zaciskałeś zęby, żeby ocalić tę wizję ?

Moje pytanie ani odpowiedź na to pytanie nie są odpowiedzią na motyw przewodni tego wątku. Ale jestem ciekawa czy ten element wizji "idealnych świąt" wystąpił. (U mnie występował)

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

17 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-18 19:48:18)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
trx napisał/a:

A nie było to tak, że tak bardzo zależało Ci na samej wizji związku z początku, trochę jak u Johna, że w poczuciu dyskomfortu zaciskałeś zęby, żeby ocalić tę wizję ?

Moje pytanie ani odpowiedź na to pytanie nie są odpowiedzią na motyw przewodni tego wątku. Ale jestem ciekawa czy ten element wizji "idealnych świąt" wystąpił. (U mnie występował)

Oczywiście. Miałem nadzieje, że jak zachowam spokój to ona sama dojdzie do tego że wyolbrzymia i zachowuje się nieodpowiednio.
Momentem krytycznym był punkt kiedy "zaistniała" w mojej głowie jako osoba a nie potencjalna partnerka.
Tj. zacząłem widzieć jej wady i je akceptować. Czy powodem były "radosne święta"? Pewnie tak..
Wracając do samych sygnałów. W późniejszej fazie relacji, zacząłem się zastanawiać czy ktoś kto mówi tylko o sobie (a tak było), mógłby być "matką moich dzieci".
I tutaj znowu wszedł obraz jej dobrej relacji z córką, któremu dałem się omamić wierząc, że napewno się zmieni.
Na tym przykładzie widać to o czym pisała Magda i Blackie - czyli mój naiwny powrót do " pierwotnego obrazu"

Say What You Mean, Mean What You Say

18

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

No widzisz, opisałeś konkretne akcje... i szczerze mówiąc, ja już bym miała niesmak po pierwszej i planowała ewakuację, bo nie tyle, że baba wyciąga Cię gdzieś na siłę, siedzisz, czekasz, to jeszcze ma za złe, że parę złoty na herbatę wydała. Mnie to by głupio było w takiej sytuacji SAMEJ, od siebie nie zaproponować zapłaty rachunku, jako podziękowania za to, że przyszedłeś.

Sprawa ze spodniami to już kompletna żenada- ona pralki nie miała czy co? A jak już nawet, to jak te gacie były takie wypasione, to chyba powinno jej było zależeć byś ich nie suszył w bębnie. Ty nie jesteś chyba technikiem ubioru, żeby znać się na takich rzeczach

Ogólnie to nie wiem co Ty widziałeś w tak chamskiej i pazernej kobiecie (???). W dodatku jeszcze na tyle bezczelnej by wypominać Ci jakąś whisky sprzed lat- to naprawdę trzeba nie mieć kultury.

19

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Oczywiście. Miałem nadzieje, że jak zachowam spokój to ona sama dojdzie do tego że wyolbrzymia i zachowuje się nieodpowiednio.
Momentem krytycznym był punkt kiedy "zaistniała" w mojej głowie jako osoba a nie potencjalna partnerka.
Tj. zacząłem widzieć jej wady i je akceptować. Czy powodem były "radosne święta"? Pewnie tak..
Wracając do samych sygnałów. W późniejszej fazie relacji, zacząłem się zastanawiać czy ktoś kto mówi tylko o sobie (a tak było), mógłby być "matką moich dzieci".
I tutaj znowu wszedł obraz jej dobrej relacji z córką, któremu dałem się omamić wierząc, że napewno się zmieni.
Na tym przykładzie widać to o czym pisała Magda i Blackie - czyli mój naiwny powrót do " pierwotnego obrazu"


Właśnie jest to element, który mnie silnie zastanawia. Każdy człowiek, w miarę uczuciowy, tworząc związek wiąże go z jakimiś nadziejami a jednak realne cierpienie czy dyskomfort powinno stawać się przesłanką, żeby tę wizję zweryfikować. Nie przekonuje mnie tak w stu procentach, że osoby z zadrami z dzieciństwa po prostu klasyfikują cierpienie jako "znane" i tylko dlatego "z rozpędu" przy tym tkwią. Coś dzieje się na poziomie rozumowania. Kładąc na szali realny dyskomfort związany z układem w jakim są i z drugiej strony przekonanie jak miało być to nierealne staje się bardziej wiarygodne. Może to jakiś wykształcony mechanizm obronny, który powoduje ucieczkę od realnego stanu rzeczy w wyimaginowany.
Standardowo - nie wiem, głośno myślę wink

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

20

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

trx, mnie się wydaje, że jest trochę tak, iż ktoś kto wychował się w rodzinie w której nikt go nie szanował, nie wyrobił sobie takiego zdrowego egoizmu, który innej osobie dał by kopa do natychmiastowej ewakuacji. On naprawdę wierzy, że na miłość trzeba zasłużyć, a że zna jedynie układy przemocowe (w sensie psychicznym), to wybiera takie partnerki, które od początku stwarzają konflikty i nie szanują jego granic.

21 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-18 22:01:56)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

1. Idzie z córką do restauracji bo ma oddać dziecko byłemu mężowi. To blisko mnie więc pyta czy wpadnę. Odbieram wiadomość na telefonie i idę w biegu. Nie mam przy sobie portfela, tylko karte.
Siedzimy, czekamy aż kolo odbierze dziecko. Pijemy herbatę. Przychodzi do płacenia. Mowię, że mam tylko kartę. Niestety terminal nie działa. Ona płaci. Kelnerka coś tam komentuje.
Widzę, że się wkurza. Lądujemy u mnie. Pytam o powód i po czasie się dowiaduje, że nigdy za faceta nie zapłaciła.

zdenerwowanie z błahego powodu na który w dodatku nie miałeś wpływu, oraz brak równowagi, komentarz że nigdy nie zapłaciła może wiązać się z oczekiwaniem że będziesz zawsze ponosić wszystkie koszty

fuorviatos napisał/a:

2. Prosi mnie żebym jej wyprał spodnie. Wrzucam do pralki. Mówię. Będzie ok w 40 C?. Potwierdza. Pranie się kończy. Nastawiam suszarkę. Pralka kończy. Okazuje się, że takich spodni się nie suszy.
Wkurza się na maksa. Dała za nie 5 stów. Lecą teksty:  "zjebałeś etc". Idę sprawdzić te spodnie. Pytam co im jest. Ona mówi, że się do niczego nie nadają teraz.  Ja tego nie widzę.
W głowie już wiem, że zaraz oddam jej te 5 stów bo mi głupio. Mówię "Przepraszam, niechcący to zrobiłem. Nie wiedziałem, że ich się nie suszy. Ja wszystkie swoje rzeczy susze".
Pytam czy musi być aż tak wulgarna. Czy na innych facetów też tak krzyczała. Proszę żeby się uspokoiła, bo to jednak było niechcący. Lecą teksty, że "jej były by jej od razu kasę oddał", więc nigdy by na niego nie krzyknęła, a nie się dopytywał co nie tak ze spodniami. (Zabawne, że podobnym tekstem uraczyła mnie 3 miesiące po rozstaniu, kiedy to oznajmiła, że z kimś jest a "obecnego faceta by tak nigdy nie potraktowała bo go kocha i akceptuje"). Tadam smile

czyli wyraźny komunikat, że jeśli dostanie pieniądze od razu, to wtedy będzie sympatyczna. Nawiązanie do byłego - można by doradzić, że jeśli z nim było dobrze, może warto rozważyć powrót:) art. 415 kodeksu cywilnego "Kto z winy swej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia." art. 363 precyzuje sposoby naprawienia szkody. Tutaj możemy mówić o działaniu nieumyślnym, dodatkowo wynikającym z niewiedzy, gdyż właściciel rzeczy nie poinformował o wskazaniach dla prawidłowego użytkowania. Można by też zastanawiać się, czy szkoda rzeczywiście wystąpiła, jeśli nie było żadnej różnicy w porównaniu ze stanem poprzednim. Zatem to dyskusyjna sprawa czy zwrot pieniędzy należałby się:) dyplomatycznie można by zgodzić się na to, ale Twoje działanie wiązało się z dobrą wolą i niewiedzą na temat właściwego użytkowania rzeczy, zatem reakcja niewspółmierna do okoliczności, już na tym etapie można by kwestionować zasadność dalszego bycia w związku.

fuorviatos napisał/a:

3. Przyjeżdża w odwiedziny mój brat. Ma nowy samochód który dostali ze swoją dziewczyną od jej ojca. Fajna bryka, model amerykański. Tylko pare sztuk w Europie.
Mój brat zajmuje się serwisem samochodu, przeprowadza wszystkie naprawy, jeździ nim do pracy.
Wysyłam jej zdjęcie, podpisane "auto młodego" a ona odpisuje, że wkurza ją takie określanie bo to nie jego auto tylko jego dziewczyny.

to również może być bardziej skomplikowana sytuacja, ale ustalanie właściciela samochodu obcej osoby, to również nie powinno być zmartwienie Twojej partnerki

fuorviatos napisał/a:

4. Pare lat temu jak ze sobą jeszcze kręciliśmy (powód, że nie wyszło dalej) odwiedzam ją u niej. Pech chciał że sklepy były zamknięte więc nie mam nic ze sobą.
Pare lat później gadamy o tych odwiedzinach bo temat akurat kręcił się wokół starych czasów.
Mówi, że odechciało jej się ze mną spotykać bo przyszedłem bez niczego i wypiłem jej prawie całe whisky.

Ja tego nie pamiętam zupełnie, ale mi glupio za tą knajpe i to whiskey. Ponieważ temat wyszedł pare lat później, przelewam jej jakąś tam kasę żeby zapomnieć o sprawie.
Informuje ją o tym, mówiąc że chciałbym zatrzeć złe wrażenie bo nie jestem taki żeby nadużywać czyjejś gościnności czy naciągać na knajpę.
Ona odpowiada "Po co?" Ze to "teraz bez sensu".....

czyli również Twoje pozytywne zachowanie które nie spotkało się z przyjazną reakcją, wprawdzie na temat ne bis in idem można by dyskutować:) ale tutaj w międzyczasie nie wyszły na jaw żadne nowe okoliczności. Taki argument można też odwrócić, jeśli ona była u Ciebie albo u siebie i jadła rzeczy kupione przez Ciebie, to wtedy ona zjadła Tobie. Tylko że nie o to w związku chodzi, żeby tak sobie wyliczać. Można by wprowadzić liczbową skalę od 0 do 100 gdzie 0 oznacza że Ty dla niej robisz wszystko, a 100 że ona wszystko dla Ciebie. Twoja partnerka, jak wnioskuję z tekstu, oczekiwała czegoś w granicach 0-10. Tutaj https://www.netkobiety.pl/t112819.html mielibyśmy liczbę większą od 90 (czyli dziewczyna płaci za niemal wszystko) a pomiędzy tymi skrajnościami jest jakaś niepisana równowaga której u Ciebie zdecydowanie zabrakło

fuorviatos napisał/a:

Jakiś taki niesmak pozostał mi po tej odpowiedzi. Można to było ująć inaczej.

Znalazłbym jeszcze pare innych sytuacji, ale wniosek jest taki, że sygnały były a ja ignorowałem.

rzeczywiście bardzo znaczące sytuacje i mam nadzieję że moje odpowiedzi pomogą Ci w przyszłym wnioskowaniu i dyskutowaniu:)

trx napisał/a:

.

to chyba jest ta legendarna kropka nienawiści!:D

22 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-18 22:01:26)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Miałem nadzieje, że jak zachowam spokój to ona sama dojdzie do tego że wyolbrzymia i zachowuje się nieodpowiednio.

Trochę to naiwne było :-(
Czy zastanawiałeś się, skąd wynikały jej zachowania, które opisujesz i jakie były jej wewnętrzne motywy do tego, żeby ustawiać Ciebie w roli podległej zależności? Dlaczego ona potrzebowała mieć poczucie kontroli nad Tobą? Żeby czuć się bezpiecznie? Bo jak tylko zacząłeś się „stawiać”, to automatycznie straciłeś w jej oczach?
Przecież ona miała tak wypaczony obraz bycia z drugą osobą, tak zniekształconą koncepcję tego, jak się traktuje bliską osobę, że czekanie aż zacznie grać fair i zrezygnuje z pretensji, fochów i złych humorów było myśleniem życzeniowym.

Nie chce generalizować, ale są takie typy Kobiet które podświadomie wysyłają sygnały, że chcą być traktowane jak "księżniczki".
Być może, z Tobą jest podobnie. Zastanawiałaś się?  Niestety, płeć męska bardzo często takie sygnały nadinterpretuje bo faceci są nauczeni przez własne matki, że Kobiecie trzeba zapewnić "to i to". I jakoś się pomija fakt, że ona też ma swoje potrzeby, pasje, marzenia - bo jest autonomiczną jednostką.
To są dla mnie związki "symbiotyczne". Wiele Kobiet w takich układach funkcjonuje bardzo dobrze i zawsze będą tacy faceci.

Nie wiem, jakie to by miały być sygnały. Może coś być na rzeczy, ale raczej nie robiłam tego świadomie. W pierwszy związek weszłam, gdy miałam 17 lat (on starszy 10 lat) i przez kilka lat było mi w tym związku naprawdę bardzo dobrze. Dzisiaj widzę to tak, że wraz z rozwojem, który jest przecież bardzo dynamiczny w tym okresie życia, zaczęły rozwijać się moje oczekiwania, także wobec partnera. Stawałam się bardziej kumata i atrakcyjna i zaczęłam zauważać, jak często on podcina mi skrzydła, stopuje. Nie nadążał za mną. Strzelał fochy na moje wyjazdy (pracowałam od 15 r.ż., czyli to był „stan zastany”), organizował mój czas bez konsultacji ze mną. Jak rodzice wcześniej, tak teraz on czuł się uprawniony do decydowania czy i jakie studia są dla mnie odpowiednie, itp.
W drugim związku, gdy nieco opadły pierwsze emocje, zaczęło robić się bardzo podobnie, ale już szybciej potrafiłam to wyłapać i reagować.
Oni po prostu chcieli mnie MIEĆ zamiast ze mną BYĆ.

Zastanawia mnie jakie "błędy" popełniłaś po ucieczce od swoich facetów. Kolejne związki gdzie miało być "inaczej" a wyszło jak zwykle?

Przede wszystkim błędem było bierne czekanie aż wydarzy się jakiś cud i coś się w związku magicznie odmieni (czyżby myślenie życzeniowe?), gdy już czułam, że to nie ma sensu, bo rozmowy nie przynosiły pożądanych skutków. Przez to tylko pojawiły się niepotrzebne nieporozumienia i złość wynikająca z bezsilności, obustronna.
Po pierwszym związku zdecydowanym błędem było także zbyt szybkie i zbyt pochopne wejście w kolejny związek, dlatego teraz wzięłam sobie na wstrzymanie, chociaż zdarzyło mi się zauroczyć.

Zakładam, że zaczęłaś je nie tylko dlatego, że dawały Ci złudne poczucie wyboru. Coś w tych facetach musiało być..

W wieku 17 lat to wystarczy jak chłopak jest „ładny”, zakochany i nie robi poruty przy koleżankach ;-)
Tak serio, to mogłabym pisać o zaletach, przedstawić tu listę cech, ale czy to ma sens. Mieli kombinację różnych cech, która była dla mnie atrakcyjna. Punkt wspólny to na pewno wielka pasja, bo każdy z nich miał coś takiego, wokół czego w dużej mierze kręciła się ich aktywność. Lubię jak facet ma pasję, umie się w coś zaangażować, opowiadać o tym z tym błyskiem w oku.

23

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Beyondblackie napisał/a:

trx, mnie się wydaje, że jest trochę tak, iż ktoś kto wychował się w rodzinie w której nikt go nie szanował, nie wyrobił sobie takiego zdrowego egoizmu, który innej osobie dał by kopa do natychmiastowej ewakuacji. On naprawdę wierzy, że na miłość trzeba zasłużyć, a że zna jedynie układy przemocowe (w sensie psychicznym), to wybiera takie partnerki, które od początku stwarzają konflikty i nie szanują jego granic.

Beyondblackie, na pewno jest tak w bardzo jeśli nie najbardziej znaczącym stopniu. Innym czynnikiem jest  powtarzanie głęboko zakorzenionej walki o to by "niekochająca" osoba "pokochała" (tu motyw "dopisania innego zakończenia").
Z ósmej strony patrzę też  (bardzo silnie z własnej perspektywy) na to, co po latach przemyśleń i ukształtowanych wniosków było czynnikiem utrudniającym emocjonalne wyplątanie się z pewnych sytuacji pomimo dokonania korekty na obszarach wspomnianych wcześniej.
Trochę z tym jest jak z obieraniem cebuli. Po zdjęciu jednej warstwy pojawia się kolejna.

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-04-19 00:32:29)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

jak już ustalone- typ A ma problemy ze sobą- więc Cię nie powinien interesować, a z lubościa to rozkmniniasz, ślepa uliczka
Wejście w związek z typem B to może zdrowy odruch, ale to Tobie zaczyna brakować awantur. a to że partnerka nie będzie się kłócić o pierdoły uważasz za uległość i to jest Twoja tylko interpretacja- bo normalny człowiek odpuszcza takie rzeczy, bo są nisko w hierarchii ..
Jeśli się mylę, to opisz te problemy z B, gdzie wydawała się zbyt uległa- czego dotyczyły?   
I nie wiem, czy wybierasz nudne partnerki, czy po prostu nie potrafisz zbliżyć się do czyjegoś świata, nie poruszasz się w głębszych rejestrach..

Z wszystkich postów które pisałeś na forum nie wynika żadna wizja kobiety- a w przypadku innych widać jakieś preferencje.
Pożyczając od Johna D.. Zaden wiatr nie jest przychylny temu kto nie wie gdzie płynie.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

25 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-19 15:14:59)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
MagdaLena1111 napisał/a:

Trochę to naiwne było :-(
Czy zastanawiałeś się, skąd wynikały jej zachowania, które opisujesz i jakie były jej wewnętrzne motywy do tego, żeby ustawiać Ciebie w roli podległej zależności? Dlaczego ona potrzebowała mieć poczucie kontroli nad Tobą? Żeby czuć się bezpiecznie? Bo jak tylko zacząłeś się „stawiać”, to automatycznie straciłeś w jej oczach?

Tak, to było naiwne - przyznaje. Dlatego widząc, że "im dalej w las" tym gorzej, odbyliśmy poważną rozmowę o szacunku.
Musiałem wskazać na konkretne sytuacje bo ona sama nie potrafiła.
Po tej rozmowie jakby było lepiej. Chyba czuła, że mam wątpliwości i problem by jej zaufać.
Jak pomyślę o tym co było później, widzę, że chyba sam chciałem w tą zmianę wierzyć.

Co do powodów. Była totalnie rozpieszczona przez ex-męża, który nieba jej uchylał i spełniał wszystkie jej zachcianki.
Chciała gdzieś jechać to jechała. Chciała czegoś to miała...
Kasiasty koleś, taki trochę cwaniak, traktował ją jak "Księżniczkę". Pare razy wspominała jak to "koleżanki zazdrościły".
Wielokrotnie mówiłem, że takie rozpieszczanie to nie sposób na życie. Ona twierdziła, że on też miał z tego korzyści
Poza tym, wg niej nabożne traktowanie Kobiet to "dobre wychowanie" i norma dla niektórych facetów.
Ona w tym tkwiła a on wymykał się na panienki. W końcu od niego odeszła.
Na nic moje tłumaczenia, że jego zdrady były największym brakiem szacunku a ten cały "blichtr" to tylko sposób na to, żeby "klatka" była wygodniejsza.
W tym związku miała pełną kontrolę. Nigdy się nie pokłócili dopóki nie pojawiła się córka; wtedy wyszły różnice poglądów, charakterów etc..


Jej kolejny traktował ją podobnie. Twierdziła, że szybką ją od siebie uzależnił bo doradzał jej w rozwodzie z mężem.
Ponieważ gość po czasie był bardzo kontrolujący, też im nie wyszło.
Następny gość był bardzo mało zaangażowany a  kiedy już zaczął się starać to też się rozstali bo był traktowany jak śmieć.
Kiedy oznajmiłem, że przegina, pokazała mi właśnie rozmowę w której on to napisał.
Zapytałem o powód. Powiedziała, że o coś tam poszło. Nie do końca jej uwierzyłem bo nikt się tak nie wkurza o jedną sytuacje; to musiała być jakaś "kondensacja" złych emocji.
Pod koniec dowiedziałem się, że jemu też brakowało przejawów zaangażowania z jej strony bo powiedział jej dokładnie to samo co ja.
Poza tym, miała głównie facetów typu lekarz, prawnik etc...
Jasno było widać jakich wybiera. Wiedziałem o tym.

Wracając do zasadniczego pytania. Myślę, że ona potrzebuje mieć w pewien sposób kontrolę nad partnerem.
Kiedyś usłyszałem, że "facetem trzeba rządzić tak żeby on myślał, że rządzi".
Nie brzmi to jak zdrowa relacja tylko raczej wyrachowany sposób na zachowanie "pozycji" w układzie.
To też był kolejny sygnał żeby wiać.

MagdaLena1111 napisał/a:

Przecież ona miała tak wypaczony obraz bycia z drugą osobą, tak zniekształconą koncepcję tego, jak się traktuje bliską osobę, że czekanie aż zacznie grać fair i zrezygnuje z pretensji, fochów i złych humorów było myśleniem życzeniowym.

Ja to wiem. Możesz się w duchu śmiać. Ja mówiłem co było nie tak, bez wszczynania awantur.
Pierwszy raz podniosłem glos wtedy kiedy rozmawialiśmy o szacunku bo za dużo się tego nagromadziło.

MagdaLena1111 napisał/a:

Nie wiem, jakie to by miały być sygnały. Może coś być na rzeczy, ale raczej nie robiłam tego świadomie. W pierwszy związek weszłam, gdy miałam 17 lat (on starszy 10 lat) i przez kilka lat było mi w tym związku naprawdę bardzo dobrze. Dzisiaj widzę to tak, że wraz z rozwojem, który jest przecież bardzo dynamiczny w tym okresie życia, zaczęły rozwijać się moje oczekiwania, także wobec partnera. Stawałam się bardziej kumata i atrakcyjna i zaczęłam zauważać, jak często on podcina mi skrzydła, stopuje. Nie nadążał za mną. Strzelał fochy na moje wyjazdy (pracowałam od 15 r.ż., czyli to był „stan zastany”), organizował mój czas bez konsultacji ze mną. Jak rodzice wcześniej, tak teraz on czuł się uprawniony do decydowania czy i jakie studia są dla mnie odpowiednie, itp.
W drugim związku, gdy nieco opadły pierwsze emocje, zaczęło robić się bardzo podobnie, ale już szybciej potrafiłam to wyłapać i reagować.

.

Nie wiem jakie "sygnały" wysyłasz, ale często jest tak, że atrakcyjna, młoda, zadbana Kobieta lubiąca adoracje,
łapie się na te wszystkie "cudowne" męskie gesty jaka to ona nie jest ważna. Nie wiem czy tak było w Twoim przypadku.

Związek z facetem o 10 lat starszym ma nikłe szanse przetrwania , bo partnerka dorasta i rola "mentora- opiekuna" się kończy
Wtedy zaczynają wychodzić różnice, pojawia się kontrola, niezrozumienie etc..
Chęć kontroli i ustawienia partnera pod siebie, świadczy właśnie o tym, że  ktoś nie wie jak Cię zatrzymać bo ty już jesteś o krok dalej.
Sztuka polega na tym żeby z kimś "być" a nie go "mieć". Niestety niektórzy faceci nigdy się tego nie nauczą.
Osobiście uważam, że oczekiwania niektórych Kobiet są po części powodem takiego stanu rzeczy.

Jeśli popełniłem nadinterpretację, to sorry.


MagdaLena1111 napisał/a:

Oni po prostu chcieli mnie MIEĆ zamiast ze mną BYĆ.

No widzisz a ja myślę zupełnie przeciwnie ; nie ma nic lepszego niż przyglądać się jak ktoś rozwija skrzydła i go w tym dopingować.


MagdaLena1111 napisał/a:

Przede wszystkim błędem było bierne czekanie aż wydarzy się jakiś cud i coś się w związku magicznie odmieni (czyżby myślenie życzeniowe?), gdy już czułam, że to nie ma sensu, bo rozmowy nie przynosiły pożądanych skutków. Przez to tylko pojawiły się niepotrzebne nieporozumienia i złość wynikająca z bezsilności, obustronna.


MagdaLena1111 napisał/a:

Po pierwszym związku zdecydowanym błędem było także zbyt szybkie i zbyt pochopne wejście w kolejny związek, dlatego teraz wzięłam sobie na wstrzymanie, chociaż zdarzyło mi się zauroczyć.

MagdaLena1111 napisał/a:

W wieku 17 lat to wystarczy jak chłopak jest „ładny”, zakochany i nie robi poruty przy koleżankach ;-)
Tak serio, to mogłabym pisać o zaletach, przedstawić tu listę cech, ale czy to ma sens. Mieli kombinację różnych cech, która była dla mnie atrakcyjna. Punkt wspólny to na pewno wielka pasja, bo każdy z nich miał coś takiego, wokół czego w dużej mierze kręciła się ich aktywność. Lubię jak facet ma pasję, umie się w coś zaangażować, opowiadać o tym z tym błyskiem w oku.

Zastanawia mnie jak u Ciebie wygląda, "wyłapywanie schematu". Tzn. Kiedy dokładnie wyczuwasz, że właśnie pakujesz się w coś co będzie mialo podobny przebieg i zakończenie.
Jakie sygnały i na jakim etapie wzbudzają u Ciebie alarm?

nudny.trudny napisał/a:

zdenerwowanie z błahego powodu na który w dodatku nie miałeś wpływu, oraz brak równowagi, komentarz że nigdy nie zapłaciła może wiązać się z oczekiwaniem że będziesz zawsze ponosić wszystkie koszty

Tutaj akurat była granica. Powiedziałem, że nie będę za wszystkie wyjścia płacił jak jej mąż.
Ona twierdziła, że ma tyle własnych kosztów, że jak facet chce żeby zawsze była atrakcyjna, to musi koszty"rozrywek" brać na siebie.
Zdecydowałem, że możemy też czas spędzać w domu, bo najważniejsze jest dobrze się ze sobą czuć, nieważne gdzie.
Mimo to pare razy jak wyszliśmy, płaciłem ja bo akurat miała ciężką sytuacje finansową. To był mój wybór.

Ela210 napisał/a:

Jeśli się mylę, to opisz te problemy z B, gdzie wydawała się zbyt uległa- czego dotyczyły?

Nie chodzi o awantury. Ja naprawdę nie szukam sytuacji konfiktowych. Kłopot w tym, że mam mocny charakter i typ B "angażuje" się ze mną z tego powodu.
W takim związku to ja najczęściej decyduje a partnerka się dostosowuje.
Często są to dziewczyny które w jakiś sposób "dominuje". Im to odpowiada a mnie po czasie nudzi.
W łóżku też po czasie wieje nudą.

Ela210 napisał/a:

I nie wiem, czy wybierasz nudne partnerki, czy po prostu nie potrafisz zbliżyć się do czyjegoś świata, nie poruszasz się w głębszych rejestrach..

.

Z tym akurat nie mam problemu. Ważne jest dla mnie poznanie potrzeb/świata/motywacji partnera.
Często słyszę, od swoich dziewczyn, że podoba im się to, że mogą ze mną swobodnie rozmawiać, że mam pasje, życie wewnętrzne.
(zarówno typ A i B)

Ela210 napisał/a:

Z wszystkich postów które pisałeś na forum nie wynika żadna wizja kobiety- a w przypadku innych widać jakieś preferencje.
Pożyczając od Johna D.. Zadeń wiatr nie jest przychylny temu kto nie wie gdzie płynie.

.

To akurat Machiavelli wink. Masz racje. Nigdy nie kierowałem się określonym typem "partnerki".
Kobiety poznawałem w różnych okolicznościach; nie pochodziły z żadnego konkretnego środowiska.
Coś mi się w nich podobało, to w to szedłem.
Może czas pomyśleć o jakimś konkretnym profilu?

Say What You Mean, Mean What You Say

26 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-04-19 17:50:55)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Jak nie masz problemu to skąd te problemy?. Rozmawianie swobodne o wszystkim To jeszcze nie  bliskość.Nie masz pojecia o czym mowa.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

27 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-19 19:03:09)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Ela210 napisał/a:

Jak nie masz problemu to skąd te problemy?. Rozmawianie swobodne o wszystkim To jeszcze nie  bliskość.Nie masz pojecia o czym mowa.

Nie przesadzajmy. Każda z Kobiet z którą byłem czuła się ze mną dobrze i blisko.
Przede wszystkim, czuła się akceptowana.
Może opisz czym dla Ciebie jest "bliskość" i "poruszanie się w wyższych rejestrach" bo przecież każdy postrzega to inaczej.

Say What You Mean, Mean What You Say

28 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-19 19:37:04)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Myślę, że ona potrzebuje mieć w pewien sposób kontrolę nad partnerem.
Kiedyś usłyszałem, że "facetem trzeba rządzić tak żeby on myślał, że rządzi".
Nie brzmi to jak zdrowa relacja tylko raczej wyrachowany sposób na zachowanie "pozycji" w układzie.
To też był kolejny sygnał żeby wiać.

Wiesz na jakimś poziomie wszyscy sobą manipulujemy i już. Ale jak ktoś otwarcie deklaruje taki sposób na życie i na relację to już jest przynajmniej sygnał do przemyśleń.
Jednak to, co opisujesz, to wynika wg mnie z "kompleksów", czyli de facto niskiego poczucia własnej wartości (narcyzi mają napompowane ego a pod spodem kruchutkie poczucie własnej wartości), bo tylko mając kontrolę nad partnerem można czuć się bezpiecznie. Kontroluje się sytuację. To też tłumaczy wypaczoną ideę bycia z drugą osobą. Tragiczne w tym jest to, że ona nigdy najprawdopodobniej nie poczuje, że bycie z drugą osobą może być satysfakcjonujące, gdy polega na jak największej uczciwości wobec siebie i partnera + bliskości.

Zastanawia mnie jak u Ciebie wygląda, "wyłapywanie schematu". Tzn. Kiedy dokładnie wyczuwasz, że właśnie pakujesz się w coś co będzie mialo podobny przebieg i zakończenie.
Jakie sygnały i na jakim etapie wzbudzają u Ciebie alarm?

Twój wątek, więc już wolałabym nie pisać o sobie.
Ale tak krótko, to chodzi o znajome uczucie bycia w potrzasku, które powoduje ból wynikający z bezsilności i bezradności sytuacji. To, że chce się od tego uciekać, ale zgromadzony kapitał uczuć jeszcze nie pozwala.

A czy Ty wiesz już na co musisz zwrócić uwagę, co powinno zapalić u Ciebie lampkę alarmową.




fuorviatos napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Jak nie masz problemu to skąd te problemy?. Rozmawianie swobodne o wszystkim To jeszcze nie  bliskość.Nie masz pojecia o czym mowa.

Nie przesadzajmy. Każda z Kobiet z którą byłem czuła się ze mną dobrze i blisko.
Przede wszystkim, czuła się akceptowana.
Może opisz czym dla Ciebie jest "bliskość" i "poruszanie się w wyższych rejestrach" bo przecież każdy postrzega to inaczej.

fuorviatos Napisz też czym dla Ciebie jest bliskość.

Mogę napisać na podstawie mojego ostatniego zauroczenia, bo poczułam tam bliskość jak nigdy wcześniej, czyli emocje grające na tych samych strunach, podobna wrażliwość, dzielenie się emocjami, poczucie, że druga osoba rozumie moje niedostatki, intensywne rozmowy a nawet cisza była nasączona bliskością, dotykanie cudzych czułych strun, mówienie o rzeczach, o których nie powiedziałoby się nikomu innemu, ciepło, czułość, delikatność, jakieś wspólne wizje. A potem twarde lądowanie.

29 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-04-19 22:14:12)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

No niezupełnie bliskość i wyższe rejestry dla każdego znaczą coś innego.
Jest tam sfera emocjonalna- wzajemna tęsknota, czułość, itd. ale to wszystko moim zdaniem za mało, jeśli nie ma podbudowy dodatkowej w postaci podobnego pojmowania świata i poziomu intelektualnego- przynajmniej jeśli chodzi o związek partnerski w pełnym tego słowa znaczeniu.

Jeśli byś to miał Z B- bo dziewczyna A nie nadaje się do tego- a piszesz nadal długie rozkmniny tu- to nie byłoby nudno.

ale Ty tego nie szukasz. a na moje pytania odpowiedziałeś 1 zdaniem, a poemat o "Karynie" sorry .
Ty chyba cały czas liczysz na to, że znajdziemy w Karynie jakiś cudowny wytrych, który Ty przegapiłeś, a ją zamieni w kobietę marzeń.
Nie ma go smile
Ale może ktoś pomoże Ci szukać w tym wątku.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

30 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-20 00:25:48)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Magdalena1111 napisał/a:

fuorviatos Napisz też czym dla Ciebie jest bliskość.

Mogę napisać na podstawie mojego ostatniego zauroczenia, bo poczułam tam bliskość jak nigdy wcześniej, czyli emocje grające na tych samych strunach, podobna wrażliwość, dzielenie się emocjami, poczucie, że druga osoba rozumie moje niedostatki, intensywne rozmowy a nawet cisza była nasączona bliskością, dotykanie cudzych czułych strun, mówienie o rzeczach, o których nie powiedziałoby się nikomu innemu, ciepło, czułość, delikatność, jakieś wspólne wizje. A potem twarde lądowanie.

.

Może nie potrafię tego ująć podobnie obrazowo jak Panie, ale spróbuje.

Dla mnie bliskość to taka strefa komfortu między dwojgiem ludzi, gdzie każdy może czuć się sobą, bo po drugiej stronie odnajduje zrozumienie dla swoich odczuć, emocji.
Obie strony czują, że nie muszą się niczego wstydzić, rozmowa przychodzi naturalnie, szanujemy różnicę w postrzeganiu świata i poglądów i nie ze wszystkim musimy się zgadzać.
Nawet gdy jesteśmy inni.
Bliskość to też poczucie, że możemy na siebie nawzajem liczyć gdzie  szanujemy swoją własną przestrzeń ale kwitnie w nas spokój, że jak będzie źle to ta druga osoba będzie.
Bliskość to też seks w którym jest szacunek dla partnera bo nawzajem liczymy się ze swoimi potrzebami a to wszystko co nas spaja naturalnie przechodzi w fizyczność.
I tu nie chodzi o efemeryczny stan zakochania, "motylki w brzuchu", tylko właśnie ten komfort który czujemy przy drugiej osobie.
W każdym moim związku próbowałem coś takiego stworzyć. Z różnym skutkiem. Też musiałem się dużo nauczyć

Magdalena1111 napisał/a:

A czy Ty wiesz już na co musisz zwrócić uwagę, co powinno zapalić u Ciebie lampkę alarmową.

Myślę, że punkt zwrotny jest dokładnie taki sam jak u Ciebie, ale nie wiem jeszcze dlaczego lokuje tak duży "kapitał" tam gdzie nie powinienem (A)
Zastanawia mnie to ciagle.

Ela210 napisał/a:

No niezupełnie bliskość i wyższe rejestry dla każdego znaczą coś innego.

Każdy definiuje inaczej, przez pryzmat własnych potrzeb, wyobrażeń i świadomości tego co może "dać".

Ela210 napisał/a:

ale Ty tego nie szukasz. a na moje pytania odpowiedziałeś 1 zdaniem, a poemat o "Karynie" sorry .
Ty chyba cały czas liczysz na to, że znajdziemy w Karynie jakiś cudowny wytrych, który Ty przegapiłeś, a ją zamieni w kobietę marzeń.
Nie ma go smile
Ale może ktoś pomoże Ci szukać w tym wątku.

Nie zrozumiałaś. Nie o "wytrych" chodzi, tylko o ten błędny klucz który sprawia, że widzę "wytrych" którego nie ma.

Say What You Mean, Mean What You Say

31 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-04-20 00:43:05)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Po tym co opisałeś jako sygnały ostrzegawcze a ja bym nazwała zachowaniem tak jaskrawym  i łatwo klasyfikowalnym  jako toksyczne tudno mówić o jakimś niedostrzeganiu. To jest raczej trzymanie się takich dziwnych  i wulgarnych kobiet. Zapytaj siebie nie czego nie dostrzegasz, ale dlaczego nie uciekasz?
Bo nikt nie jest jasnowidzem i bedziesz na takie trafiał. Tylko że małe sygnały na pewno wystapiły wcześniej niż awatura o spodnie. Za 1 razem, przy 1 kobiecie mogłeś nie zorientować się, ale potem? No chociażby krzywa mina z powodu bzdury  musiała być..

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

32 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-20 07:41:17)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

no właśnie czemu nie uciekniesz w takich sytuacjach, jeśli sam uświadamiasz już sobie błędny schemat? i nie chodzi tutaj wg.mnie o to

fuorviatos napisał/a:

Dziewczyna A) - indywidualistka z silnymi poglądami i charakterem, osobliwe poglądy, silna potrzeba niezależności i manifestacji swojej odmienności.
Najczęściej pochodząca z dysfunkcyjnej rodziny z zaburzonym lub nieobecnym ojcem i uległą matką,
W dorosłym życiu skonfliktowana z matką lub ojcem, otwarta na seks, poddająca się dominacji w łózku, lubiąca eksperymentować.
Nie okazuje uczuć wprost. Czasami okazuje silne emocje lub głęboko je skrywa. Jest raczej wymagająca. Ma problematyczne życie
Jednocześnie jest ciepłą, kochającą matką, posiada wrażliwość do ludzi i zwierząt, potrafi być kobieca, choć jest też typem "małej dziewczynki".


[Dziewczyna B) - Krucha, poddająca się mojemu zdaniu, raczej uległa, skąpa wyobraźnia seksualna, problemy w komunikacji własnych potrzeb.
Również pochodzi z dysfunkcyjnej rodziny, brak ojca lub konflikt z ojcem. Uległa matka. Postrzega mnie jako swego rodzaju autorytet.
Raczej ułożona i taktowna. Mniej problemów w życiu niż typ A

tylko o te zbyt nieprzyjazne reakcje i wymagania związane z różnymi rzeczami. Jeszcze dodam, że nie ma nic złego w zapłaceniu za kogoś, tylko gorzej jeśli ktoś tego oczekuje jakby to było oczywiste, a z własnej strony nie okaże żadnego zainteresowania, a wygląda że w Twoim przypadku tak było. Rozumiem że to był ostatni związek? kiedy zakończył się? z góry przepraszam jeśli już o tym pisałeś, w tamtym wątku nie czytałem wszystkiego

33

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Ja tak naprawdę nie chce kłótni ani awantur, ale kończy się tak, że kiedy one się pojawiają, z automatu wchodzę w rolę "peacemakara", zamiast jasno postawić granicę i się zmywać.

Dziewczyna B interesuje, ale po jakimś czasie "nudzi".

Coś było chyba jeszcze o tym, że kłótnie z B pojawiały się tylko o czynniki zewnętrzne.

Mnie się wydaje, choć jak zwykle nie wiem wink, że dużo jest na rzeczy w tym co pisze Ela. Bliskość z B nawet jeżeli zaczynała być budowana na zasadzie otwartości i wzajemnej czułości stawała się nieatrakcyjna, bo nie był tarć. Zastanawiające jest, że - jak w cytowanym fragmencie - niby tych awantur nie chcesz a jednak wygląda na to, że stają się warunkiem koniecznym utrzymania Twojego zainteresowania daną osobą. Chyba, że czegoś nie rozumiem. Jaka "bardziej" musiałaby być B, żeby była bardziej 'stymulująca' ? Co rozumiesz przez nudę, którą ona wnosi ?

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

34

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Twój typ A to taki odpowiednik " złego chłopca " dla kobiet. Interesujący, wzbudzający silne emocje i niestety uzależniający.
Na dłuższą metę nie do życia i uwicia sobie gniazdka.

35

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fourviatos napisał/a:

nie wiem jeszcze dlaczego lokuje tak duży "kapitał" tam gdzie nie powinienem (A)
Zastanawia mnie to ciagle.

Tam, gdzie nie powinieneś, czyli w KIM konkretnie. Wiesz fourviatos mimo tego, że tak dość szczegółowo opisałeś typ A, to mnie wciąż brakuje kropki nad i. Wiesz, jak nazwałabym ten typ, który reprezentuje Twoja ex? Typ ROSZCZENIOWY.
Taki typ, który oczekuje finansowego wspierania (opłacanie wyjść itp.), brania odpowiedzialności za jej sprawy (myślenie za nią, co się stanie, gdy wrzucisz spodnie do suszarki) i pewnie jeszcze odpowiedzialność za życiowe decyzje, żeby ona mogła robić to, co chce zamiast tego, co trzeba.
Jej cechą jest pasywność. Jak opisywałeś jej niektóre reakcje, to wydaje się, że ona autentycznie czuła się ofiarą tego, że Ty nie zdołałeś o nią zadbać. Z tym, że ona złości z tego powodu nie wyrażała wprost (a przynajmniej nie jak dorosły człowiek  tylko bardziej jak dziecko), ale wyrażała złość sposób bierno-agresywny czyli poprzez obrażanie i krytykowanie.

Pamiętam jak pisałeś o jej ojcu, który przekazał jej „receptę na życie”.  Według mnie Ciebie na nieświadomym poziomie ciągnie do typu kobiet, które są roszczeniowe, chociaż na świadomym poziomie chciałbyś kogoś, kto będzie więcej dawał od siebie.

36 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-21 12:48:19)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Chwilowo krótko  bo piszę z telefonu.
Nie wiem, dlaczego interesują mnie kobiety które postrzegam jako "nietuzinkowe".
Myślę, że sam wprowadzam się w błąd szukając kogoś kto mi da emocje; wybieram typ A bo on właśnie je zwiastuje. Typ B za to mnie nudzi,  bo emocji nie daje a w dodatku nie dyskutuje, na wszystko się zgadza; nawet pozornie "silne" dziewczyny zamieniają się w potulnie i posłuszne przy mnie. Związki z B nie mają żadnego rozwinięcia, to są dziewczyny które nawet nie wiedzą czego chcą w łóżku (ja muszę odkrywać ich potrzeby), są pod wpływem mojej wiedzy, marzeń,  pomysłów., charakteru. Nie brzmi to skromnie, wiem, ale tak właśnie jest.

P.S. jak będę przy komputerze   odniosę się do nowych punktów w dyskusji i pytań.

Say What You Mean, Mean What You Say

37

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Chwilowo krótko  bo piszę z telefonu.
Nie wiem, dlaczego interesują mnie kobiety które postrzegam jako "nietuzinkowe".
Myślę, że sam wprowadzam się w błąd szukając kogoś kto mi da emocje; wybieram typ A bo on właśnie je zwiastuje. Typ B za to mnie nudzi,  bo emocji nie daje a w dodatku nie dyskutuje, na wszystko się zgadza; nawet pozornie "silne" dziewczyny zamieniają się w potulnie i posłuszne przy mnie. Związki z B nie mają żadnego rozwinięcia, to są dziewczyny które nawet nie wiedzą czego chcą w łóżku (ja muszę odkrywać ich potrzeby), są pod wpływem mojej wiedzy, marzeń,  pomysłów., charakteru. Nie brzmi to skromnie, wiem, ale tak właśnie jest.

P.S. jak będę przy komputerze   odniosę się do nowych punktów w dyskusji i pytań.


To co piszesz o B w "dodatkowo" wydaje się być zupełnie OK, nawet określiłabym to jako cenne, bo to nie tylko zrozumiałe, że potrzebujesz osoby autonomicznej, ale też bardzo wartościowe, że potrafisz uszanować czyjąś odrębność i odmienność w przeciwieństwie do gąszczu ludzi, którzy chcą sobie partnerów urabiać pod własne wyobrażenie. Interesujące jest może dlaczego B jest nie dość ciekawa by związek był satysfakcjonujący ale jednak wystarczająco ciekawa by w niego wchodzić. Może to to, że "urabia się" pod Ciebie się wraz z rozwojem relacji i to właśnie czynnik czasu uwydatnia ten "mankament".
Samo upodobanie do osób nietuzinkowych nie jest chyba jeszcze złe. Gorzej, że to przy tym (z opisu sytuacji z A) osoby bez ogłady i szacunku dla drugiej osoby. Jesteś może w stanie skonkretyzować jakich emocji oczekujesz, przynajmniej na świadomym poziomie ?
Jakoś trochę się to rozjeżdża, bo chcesz emocji no i je dostajesz a mimo wszystko te emocje Cię nie satysfakcjonują, bo zakładasz o tym wątek wink a w dalszym ciągu to właśnie ten typ pozostaje pociągający, bo emocje.

P.S. Ci, którzy zostali przykuci do komputera zazdraszczają wolności wink

There is nothing quite so tragic as a young cynic, because it means the person has gone from knowing nothing to believing nothing.

38 Ostatnio edytowany przez Burzowy (2019-04-22 09:19:31)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Obawiam się, że to nie o schematy chodzi. Dotyka nas to co zachodnią część Europy. Za dużo rozkmin z dupy, które nic nie wniosą.

-

39 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-22 10:00:05)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Nie wiem, dlaczego interesują mnie kobiety które postrzegam jako "nietuzinkowe".

„Nietuzinkowość” w Twoim wykonaniu kojarzy mi się z silnymi emocjami, które Ci daje taka „nietuzinkowa” kobieta. Po prostu.

Myślę, że sam wprowadzam się w błąd szukając kogoś kto mi da emocje; wybieram typ A bo on właśnie je zwiastuje.

Właśnie, właśnie.
Jakie emocje zwiastuje? Co w Tobie aktywuje?

Typ B za to mnie nudzi,  bo emocji nie daje a w dodatku nie dyskutuje, na wszystko się zgadza; nawet pozornie "silne" dziewczyny zamieniają się w potulnie i posłuszne przy mnie. Związki z B nie mają żadnego rozwinięcia, to są dziewczyny które nawet nie wiedzą czego chcą w łóżku (ja muszę odkrywać ich potrzeby), są pod wpływem mojej wiedzy, marzeń,  pomysłów., charakteru. Nie brzmi to skromnie, wiem, ale tak właśnie jest.

Czyli w sumie wychodzi, że kobiety Typu B też są ROSZCZENIOWE, bo od Ciebie oczekują >>inicjatywy<< różnie pojmowanej.
Z drugiej strony, gdyby Ci zależało na danej partnerce jako człowieku, zamiast na emocjach, których oczekujesz, to wszelkie niedociągnięcia w łóżku moglibyście sobie dopracować i w sumie dość szybko miałbyś seks, jaki lubisz

40

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Dla mnie nadal niejasne jest jakiej kobiety autor wątku szuka jaka jest jego wymarzona partnerka. Bo z opisu wygląda jakby trafiał na same skrajności,.
Czy to możliwe?

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

41

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

No, jakiej? Takiej z którą nigdy nie będzie musiał być blisko big_smile

On dlatego tak szybko nudzi się kobietą spokojną i poukładaną, bo ona oczekuje od niego wspólnego życia i zaangażowania. Nie ma jak odwrócić uwagi od tego, że go to nie interesuje. Przy toksycznej harpii jest za to tyle akcji o pierdoły, że nikt nie zauważa braku jakiejkolwiek więzi.

42

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

Chwilowo krótko  bo piszę z telefonu.
Nie wiem, dlaczego interesują mnie kobiety które postrzegam jako "nietuzinkowe".
Myślę, że sam wprowadzam się w błąd szukając kogoś kto mi da emocje; wybieram typ A bo on właśnie je zwiastuje. Typ B za to mnie nudzi,  bo emocji nie daje a w dodatku nie dyskutuje, na wszystko się zgadza; nawet pozornie "silne" dziewczyny zamieniają się w potulnie i posłuszne przy mnie. Związki z B nie mają żadnego rozwinięcia, to są dziewczyny które nawet nie wiedzą czego chcą w łóżku (ja muszę odkrywać ich potrzeby), są pod wpływem mojej wiedzy, marzeń,  pomysłów., charakteru. Nie brzmi to skromnie, wiem, ale tak właśnie jest.

Beyondblackie napisał/a:

No, jakiej? Takiej z którą nigdy nie będzie musiał być blisko big_smile

On dlatego tak szybko nudzi się kobietą spokojną i poukładaną, bo ona oczekuje od niego wspólnego życia i zaangażowania. Nie ma jak odwrócić uwagi od tego, że go to nie interesuje. Przy toksycznej harpii jest za to tyle akcji o pierdoły, że nikt nie zauważa braku jakiejkolwiek więzi.

Wczoraj 12:32:34 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (Wczoraj 12:48:19)
fuorviatosNet-facet, potwierdziłbyś?:) piszesz o emocjach - ale czy potrzebujesz tych przykrych? czy nie lepiej gdy nie ma tego co złe, a jest to co bys chciał, czyli rozumiem że np. gdy ona też ma wiedzę, marzenia, pomysły.

43 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-22 23:44:35)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Magdalena1111 napisał/a:

Tam, gdzie nie powinieneś, czyli w KIM konkretnie. Wiesz fourviatos mimo tego, że tak dość szczegółowo opisałeś typ A, to mnie wciąż brakuje kropki nad i. Wiesz, jak nazwałabym ten typ, który reprezentuje Twoja ex? Typ ROSZCZENIOWY.
Taki typ, który oczekuje finansowego wspierania (opłacanie wyjść itp.), brania odpowiedzialności za jej sprawy (myślenie za nią, co się stanie, gdy wrzucisz spodnie do suszarki) i pewnie jeszcze odpowiedzialność za życiowe decyzje, żeby ona mogła robić to, co chce zamiast tego, co trzeba.
Jej cechą jest pasywność. Jak opisywałeś jej niektóre reakcje, to wydaje się, że ona autentycznie czuła się ofiarą tego, że Ty nie zdołałeś o nią zadbać. Z tym, że ona złości z tego powodu nie wyrażała wprost (a przynajmniej nie jak dorosły człowiek  tylko bardziej jak dziecko), ale wyrażała złość sposób bierno-agresywny czyli poprzez obrażanie i krytykowanie.

Pamiętam jak pisałeś o jej ojcu, który przekazał jej „receptę na życie”.  Według mnie Ciebie na nieświadomym poziomie ciągnie do typu kobiet, które są roszczeniowe, chociaż na świadomym poziomie chciałbyś kogoś, kto będzie więcej dawał od siebie.

.

Zanim zacząłem z nią być, długo się przyjaźniliśmy. Nie widziałem cech o których piszesz.
Wszystkie te rzeczy zauważyłem dopiero jak byliśmy parą. Wcześniej poznałem ją jako matkę i samodzielną dziewczynę która wzięła odpowiedzialność za swoje życie odchodząc od mężą.
Nie potrafię powiedzieć jednoznacznie czemu jej związkowa przeszłość, sposób traktowania przez ex-męża nie spowodowały u mnie ewakuacji.
Dzieliłem się z nią wątpliwościami. Mówiłem, że będzie dobrze traktowana przez szacunek jaki mam do niej, ale żeby nie oczekiwała, że będę na każde skinienie jak jej poprzedni faceci i mąż.
I co? Sama stwierdziła, że jest "rozpieszczona przez poprzednich", więc znowu uwierzyłem, że skoro ma tego świadomość to się w końcu zmieni.
Zupełnie zignorowałem fakt, że jej ojciec był zamożnym alkoholikiem, który wiele od niej wymagał i dawał kasę na wszystko.
Ten sam ojciec założył rodzinę w innym kraju i zwinął manatki kiedy mała 12 lat.
Dużo rozmawialiśmy o jej dzieciństwie. Sam nie wiem czemu nie chciałem poskładać tych wszystkich elementów w jedną całość.
Przecież to jak była traktowana przez ojca i jakich facetów wybierała, jasno  definiowało jej oczekiwania uwidaczniało "model".
Poza tym. Jest do tej pory w kontakcie ze swoimi eks: prawnik, lekarz etc.
Kiedy pytałem czemu ich nie odcięła jak się skończyło, sama mówiła, że każdy "jest od czegoś".
Wystarczyło się nad tym pochylić. Coś mi jednak podpowiadało, że nie powinienem jej oceniać, tylko zaakceptować.

Pierwszy zgrzyt był o walizkę którą ostentacyjnie zostawiła mi przed drzwiami.
Zapytałem kulturalnie czy nie mogłaby zapytać czy ją wezmę, zamiast tak zostawiać.
W odpowiedzi usłyszałem, że ona nie musi tego mówić bo to normalne, że facet "ma ją wziąć i znieść"
Dla mnie naturalną rzeczą jest noszenie Kobiecie ciężarów, ale niesmakiem napawa mnie takie roszczeniowe podejście.
Zupełnie się człowiekowi odechciewa wtedy podobnych gestów.
To samo z otwieraniem drzwi w samochodzie.
Miło się to robi i jakoś tak "przyjemniej" kiedy wychodzi naturalnie a nie dlatego, że ktoś oczekuje.

Magdalena1111 napisał/a:

Właśnie, właśnie.
Jakie emocje zwiastuje? Co w Tobie aktywuje?

Myślę, że powód już podałaś. To chęć "walki" o poprawę stosunków/relacji pomimo tego, że sam nie jestem w 100% akceptowany.
Jakbym łudził się, że jeśli dam z siebie jeszcze odrobinkę to druga strona nagle się "ocknie".




trx napisał/a:

To co piszesz o B w "dodatkowo" wydaje się być zupełnie OK, nawet określiłabym to jako cenne, bo to nie tylko zrozumiałe, że potrzebujesz osoby autonomicznej, ale też bardzo wartościowe, że potrafisz uszanować czyjąś odrębność i odmienność w przeciwieństwie do gąszczu ludzi, którzy chcą sobie partnerów urabiać pod własne wyobrażenie. Interesujące jest może dlaczego B jest nie dość ciekawa by związek był satysfakcjonujący ale jednak wystarczająco ciekawa by w niego wchodzić.

B jest naogół ciekawa jako osoba; zawsze na początku. To najczęściej ciepła, dobra, dziewczyna z poukładanymi wartościami.
Tak jak pisałem wcześniej, niestety jest bardzo uległa, nie przejawia inicjatywy, wybiera rutyne, ślepo się podporządkowuje.
Najczęściej ma problem w komunikacji własnych potrzeb; i to ja staje się stroną która pyta czego ona chce bo ona sama nie wie.
Często nie potrafi rozmawiać na trudne tematy, zamyka się w sobie. Oddaje mi zbyt dużą kontrolę.
Z dziewczyną typu A która po czasie okazała się B związałem się bo:

A. Podobała mi się fizycznie
B. Była wyśmiewana i nielubiana w moim ówczesnym środowisku a ja widziałem w niej fajną osobę.
C. Była wychowana w podobnym domu

Po czasie odkryłem, że jest z bardzo ciężkiej rodziny.
Miała duże problemy ze sobą; alkohol, samookaleczenia. Oczywiście, jak większość żyła na autopilocie i z wielu rzeczy nie zdawała sobie sprawy.
(Mój poprzedni związek trwał 3 lata. Byłem z dziewczyną z podobnymi problemami choć alkoholu nie było)
Nauczony doświadczeniem postawiłem ultimatum, że musi z tym kończyć. Zmieniła się bardzo. Stała się uległa i poddana mojej woli.
Poróżniły nas później inne problemy, ale tak się zaczęło.
Co istotne, nie uciekłem z tej relacji; wycofałem się, ale nie uciekłem.


Magdalena1111 napisał/a:

Czyli w sumie wychodzi, że kobiety Typu B też są ROSZCZENIOWE, bo od Ciebie oczekują >>inicjatywy<< różnie pojmowanej.
Z drugiej strony, gdyby Ci zależało na danej partnerce jako człowieku, zamiast na emocjach, których oczekujesz, to wszelkie niedociągnięcia w łóżku moglibyście sobie dopracować i w sumie dość szybko miałbyś seks, jaki lubisz

Nie do końca. Inicjatywa jest zazwyczaj po mojej stronie bo zawsze byłem w raczej dominującym typem w związkach.
Typowi B to po prostu odpowiada.
Niestety nie z każdą dziewczyną można "pracować" nad łóżkiem. Wiele samych nie wie czego chce.
Rozumiem, że można odnieść wrażenie, że wybieram najpierw emocje a później osoby, ale tak nie jest.
Tutaj bardziej chodzi o to, że wiąże się trwalej i boleśniej z A która mi ich dostarcza, bo swoim wahaniem, niepewnością sprawia, że zaczynam się starać.
Zauważ, że pisałem, że z każdą z dziewczyn chciałem stworzyć "strefę komfortu" tak żeby dobrze się ze mną czuła bo potrafię zaakceptować partnerkę i jej inność.
Problem w tym, że z ostatnią Panią totalnie przeskalowałem.

Magdalena1111 napisał/a:

„Nietuzinkowość” w Twoim wykonaniu kojarzy mi się z silnymi emocjami, które Ci daje taka „nietuzinkowa” kobieta. Po prostu.

Racja. Po ostatnim związku jestem świadom tego, że moja definicja "nietuzinkowości" jest totalnie zachwiana.
Słusznie zauważyliście, że w opisie A dodałem pare cech które stoją w zupełnej sprzeczności z resztą.

Burzowy napisał/a:

Obawiam się, że to nie o schematy chodzi. Dotyka nas to co zachodnią część Europy. Za dużo rozkmin z dupy, które nic nie wniosą.

Rzeczywiście Burzowy. Twój komentarz jak zawsze wiele wnosi do dyskusji.
Wiadomo - łatwiej generalizować i wrzucać wszystkie Kobiety do jednego wora niż pochylić się nad sobą.
Gdzieś tutaj mignął mi Twój wątek o podobnej tematyce. Wniosków tam niewiele.





Ela210 napisał/a:

Dla mnie nadal niejasne jest jakiej kobiety autor wątku szuka jaka jest jego wymarzona partnerka. Bo z opisu wygląda jakby trafiał na same skrajności,.
Czy to możliwe?

Tak, Ela. Ja nie potrafię stworzyć konkretnego profilu partnerki. Szukam ciepła, zaangażowania, ale potrzebuje też silnych bodzców: Jak autonomia, charakter, samoświadomość seksualna.
Być może szukam "miksu" którego nie ma.

nudny.trudny napisał/a:

fuorviatosNet-facet, potwierdziłbyś?:) piszesz o emocjach - ale czy potrzebujesz tych przykrych? czy nie lepiej gdy nie ma tego co złe, a jest to co byś chciał, czyli rozumiem że np. gdy ona też ma wiedzę, marzenia, pomysły.

Nie, nie tych przykrych. Aż takim masochistą nie jestem smile. Na podstawie ostatniego związku dochodzę do wniosku, że w odróżnieniu od "normalnych jednostek" jestem w stanie przyjąć na siebie o wiele więcej.
Ja wiem, że typ A traktuje mnie źle. Tylko, że kiedy przeplata się to z jakimiś staraniami, chęcią pracy nad związkiem to powstaje taki emocjonalny koktajl który zamienia się w złudną nadzieje, że tym razem będzie inaczej i dlatego nie zwiewam.

Say What You Mean, Mean What You Say

44

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

To się baw, licz na cud, może jakaś forumowiczka się pochyli sad. Bujasz w obłokach jak 15 latek. Tyś taki super wyjątkowy i takiej samej kobiety potrzebujesz. Oczywiście wszystkie są wspaniałe (trzeba tak udaw... pisać/mówić, to zwiększy szanse na zaimponowanie im), ale chciałbyś tylko troszkę innej.  Zieef, ale powodzenia.

-

45

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Burzowy napisał/a:

To się baw, licz na cud, może jakaś forumowiczka się pochyli sad. Bujasz w obłokach jak 15 latek. Tyś taki super wyjątkowy i takiej samej kobiety potrzebujesz. Oczywiście wszystkie są wspaniałe (trzeba tak udaw... pisać/mówić, to zwiększy szanse na zaimponowanie im), ale chciałbyś tylko troszkę innej.

Nie potrzebuje nikomu imponować. Masz takie samo prawo do głosu w dyskusji jak inne Kobiety.
Szukam innego spojrzenia na swoją sprawę a nie jedynie potwierdzenia własnych tez jak Ty.
Gdybyś był trochę bardziej rozumny, to wyciągnąłbyś z tego coś dla siebie bo czytając Twoje wątki widać, że sam tkwisz w chorym schemacie smile

Say What You Mean, Mean What You Say

46

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Zgadzam się z Burzowym, jak rzadko.

"[...]po raz kolejny upewniłem się w od dawna nurtującej mnie idei, iż życie składać się też może z kilku zdań. Kilka zdań może krążyć wokół ciebie przez całe życie. Od czasu do czasu będą ci je przypominali najzupełniej przypadkowi rozmówcy. Przeczytasz je w codziennej gazecie, w przypadkowo otwartej powieści. Reszta zaś - wszystko, co powiesz i usłyszysz - będą to wariacje na ich temat."

47

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

A ja mam wrażenie ze w swoich związkach usiłujesz naprawiać wadliwe egzemplarze - ustawiasz się w roli najstarszego - dominującego samca, któremu emocji dostarcza ustawianie/budowanie partnerki pod swoje wyobrażenie - może to budowanie jest tylko w Twojej głowie. Typ A jest bardziej oporny, trudniejszy więc stanowi większe wyzwanie, więcej emocji wyzwala, typ B zbyt szybko ulega więc te emocje kończą się bo już nie wiele możesz zrobić.
Może nie naprawiaj a akceptuj (lub nie i kończ relację). Nastawiasz się za bardzo odpowiedzialnie a za mało autonomicznie. Tworzysz lub próbujesz tworzyć relacje nierealne bo oparte na fałszywych założeniach. Przenosisz misję z dzieciństwa na swoje obecne relacje. A skoro tak to zawsze będziesz wybierać partnerki które w jakiś sposób będziesz czuł że możesz naprawić.
Dla mnie zdrowa relacja opiera się na wzajemnej akceptacji i szacunku. Skoro nie wyczuwasz od samego początku (w sobie) że w pełni akceptujesz tą drugą osobę to już to jest ten sygnał że to nie jest to. Akceptacja powinna być całkowita, bezwarunkowa. Bez szukania w tej osobie tych elementów, nad którymi ewentualnie trzeba popracować.
Może przyjrzyj się tym pierwszym chwilom - w jaki sposób oceniasz w pierwszym momencie atrakcyjność potencjalnej partnerki (oprócz fizyczności)

PS - ja też działam według schematu a raczej działałam - teraz znając swój problem dość skutecznie się przed nim bronię smile co prawda na razie według metody MagdaLeny ale to działa

48 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2019-04-22 20:16:44)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

B byla wiec kobietą z problemami, a nie spokojną i przecietną wnioski wczesniejsze do kosza .
Nie chodzilo mi o profil, tylko okreslenie jaka powinna byc kobieta w zwiazku z Tobą jak sobie taki zwiazek wyobrazasz.

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

49 Ostatnio edytowany przez nudny.trudny (2019-04-22 20:33:53)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

cześć fuorviatos:D taki zagraniczny nick;) po polsku byłoby hmm cztery wiaty? ale nie wiem:PP mam rozwiązanie na większość z tych rzeczy:D i wprawdzie głupio mi doradzać 35-40 latkom ze znacznie większym doświadczeniem życiowym od mojego, ale duża część moich pomysłów działa w praktyce i nie narzekam:D więc spróbuj tak samo:D

fuorviatos napisał/a:

Nie potrafię powiedzieć jednoznacznie czemu jej związkowa przeszłość, sposób traktowania przez ex-męża nie spowodowały u mnie ewakuacji.
Dzieliłem się z nią wątpliwościami. Mówiłem, że będzie dobrze traktowana przez szacunek jaki mam do niej, ale żeby nie oczekiwała, że będę na każde skinienie jak jej poprzedni faceci i mąż

Nie zapowiadałbym że będzie dobrze traktowana, ani że nie będę na każde skinienie, nie porównywałbym się do poprzednich mężów. Dobre traktowanie to coś co staram się robić, zamiast mówić, aczkolwiek z wątpliwym skutkiem. Tak samo nie widzę sensu w takim werbalnym zabezpieczaniu się przed jakąś roszczeniowością w nieokreślonej przyszłości. Raczej informuję na bieżąco jeśli nie chcę się na coś zgodzić, albo nie mam możliwości żeby coś spełniać

fuorviatos napisał/a:

Pierwszy zgrzyt był o walizkę którą ostentacyjnie zostawiła mi przed drzwiami.
Zapytałem kulturalnie czy nie mogłaby zapytać czy mogę ją wziąć, zamiast tak zostawiać.
W odpowiedzi usłyszałem, że ona nie musi tego mówić bo to normalne, że facet "ma ją wziąć i znieść"
Dla mnie naturalną rzeczą jest noszenie Kobiecie ciężarów, ale niesmakiem napawa mnie takie roszczeniowe podejście.
Zupełnie się człowiekowi odechciewa wtedy podobnych gestów.

Chyba nie zaczynałbym tematu, zbyt mało ważna sprawa. Możliwe że nie zrozumiałbym "ostentacyjnego zostawienia pod drzwiami"

fuorviatos napisał/a:

B jest naogół ciekawa jako osoba; zawsze na początku. To najczęściej ciepła, dobra, dziewczyna z poukładanymi wartościami.
Tak jak pisałem wcześniej, niestety jest bardzo uległa, nie przejawia inicjatywy, wybiera rutyne, ślepo się podporządkowuje.
Najczęściej ma problem w komunikacji własnych potrzeb; i to ja staje się stroną która pyta czego ona chce bo ona sama nie wie.
Często nie potrafi rozmawiać na trudne tematy, zamyka się w sobie. Oddaje mi zbyt dużą kontrolę.

Nie do końca. Inicjatywa jest zazwyczaj po mojej stronie bo zawsze byłem w raczej dominującym typem w związkach.
Typowi B to po prostu odpowiada.

Zawsze byłeś dominujący, ale gdy ktoś się tej dominacji poddaje, to już jest źle? w przeciwnym wypadku byłaby Twoja dominacja i niepodporządkowanie się dziewczyny, to już potencjalna okazja do konfliktu.

fuorviatos napisał/a:

Niestety nie z każdą dziewczyną można "pracować" nad łóżkiem. Wiele samych nie wie czego chce.

pojęcie pracy wcale mi nie pasuje, ale tu już zupełnie głupio żebym o tym pisał

fuorviatos napisał/a:

Rozumiem, że można odnieść wrażenie, że wybieram najpierw emocje a później osoby, ale tak nie jest.
Tutaj bardziej chodzi o to, że wiąże się trwalej i boleśniej z A która mi ich dostarcza, bo swoim wahaniem, niepewnością sprawia, że zaczynam się starać.
Zauważ, że pisałem, że z każdą z dziewczyn chciałem stworzyć "strefę komfortu" tak żeby dobrze się ze mną czuła bo potrafię zaakceptować partnerkę i jej inność.
Problem w tym, że z ostatnią Panią totalnie przeskalowałem.

Racja. Po ostatnim związku jestem świadom tego, że moja definicja "nietuzinkowości" jest totalnie zachwiana.
Słusznie zauważyliście, że w opisie A dodałem pare cech które stoją w zupełnej sprzeczności z resztą
Nie, nie tych przykrych. Aż takim masochistą nie jestem smile. Na podstawie ostatniego związku dochodzę do wniosku, że w odróżnieniu od "normalnych jednostek" jestem w stanie przyjąć na siebie o wiele więcej.
Ja wiem, że typ A traktuje mnie źle. Tylko, że kiedy przeplata się to z jakimiś staraniami, chęcią pracy nad związkiem to powstaje taki emocjonalny koktajl który zamienia się w złudną nadzieje, że tym razem będzie inaczej i dlatego nie zwiewam.

proponowałbym tak. oprócz oceniania całokształtu brać pod uwagę tylko pozytywne rzeczy z osobna, i tylko negatywne z osobna. jeśli tych drugich jest zbyt wiele i są takie zachowania których nie możesz zaakceptować, to nie ma sensu dalej cierpieć

fuorviatos napisał/a:

Tak, Ela. Ja nie potrafię stworzyć konkretnego profilu partnerki. Szukam ciepła, zaangażowania, ale potrzebuje też silnych bodzców: Jak autonomia, charakter, samoświadomość seksualna.
Być może szukam "miksu" którego nie ma.

a może jest:D

fuorviatos napisał/a:

Rzeczywiście Burzowy. Twój komentarz jak zawsze wiele wnosi do dyskusji.
Wiadomo - łatwiej generalizować i wrzucać wszystkie Kobiety do jednego wora niż pochylić się nad sobą.
Gdzieś tutaj mignął mi Twój wątek o podobnej tematyce. Wniosków tam niewiele. [...]
Gdybyś był trochę bardziej rozumny, to wyciągnąłbyś z tego coś dla siebie bo czytając Twoje wątki widać, że sam tkwisz w chorym schemacie smile

Burzowy fajnie pisze;) pomijając że prawie nigdy się nie zgadzam:PP

Burzowy napisał/a:

To się baw, licz na cud, może jakaś forumowiczka się pochyli sad. Bujasz w obłokach jak 15 latek. Tyś taki super wyjątkowy i takiej samej kobiety potrzebujesz. Oczywiście wszystkie są wspaniałe (trzeba tak udaw... pisać/mówić, to zwiększy szanse na zaimponowanie im), ale chciałbyś tylko troszkę innej.  Zieef, ale powodzenia.

hahahaha autor to jeszcze ma fajnie;) gorzej jest gdy samemu jest się do niczego:DD to właśnie ja<33 akurat piszę z dziewczyną w wieku autora i zastanawiam się jak tu uciec, bo to jest mezalians intelektualny o którym pisał john.doe i udawanie mądrego nie ma sensu, nawet zaangażowanie 95% intelektu nie pomoże:D ale o tym napiszę już w moim temacie:D

50 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-22 23:50:31)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
Johna napisał/a:

A ja mam wrażenie ze w swoich związkach usiłujesz naprawiać wadliwe egzemplarze - ustawiasz się w roli najstarszego - dominującego samca, któremu emocji dostarcza ustawianie/budowanie partnerki pod swoje wyobrażenie - może to budowanie jest tylko w Twojej głowie. Typ A jest bardziej oporny, trudniejszy więc stanowi większe wyzwanie, więcej emocji wyzwala, typ B zbyt szybko ulega więc te emocje kończą się bo już nie wiele możesz zrobić.
Może nie naprawiaj a akceptuj (lub nie i kończ relację). Nastawiasz się za bardzo odpowiedzialnie a za mało autonomicznie. Tworzysz lub próbujesz tworzyć relacje nierealne bo oparte na fałszywych założeniach. Przenosisz misję z dzieciństwa na swoje obecne relacje. A skoro tak to zawsze będziesz wybierać partnerki które w jakiś sposób będziesz czuł że możesz naprawić.
Dla mnie zdrowa relacja opiera się na wzajemnej akceptacji i szacunku. Skoro nie wyczuwasz od samego początku (w sobie) że w pełni akceptujesz tą drugą osobę to już to jest ten sygnał że to nie jest to. Akceptacja powinna być całkowita, bezwarunkowa. Bez szukania w tej osobie tych elementów, nad którymi ewentualnie trzeba popracować.
Może przyjrzyj się tym pierwszym chwilom - w jaki sposób oceniasz w pierwszym momencie atrakcyjność potencjalnej partnerki (oprócz fizyczności)

PS - ja też działam według schematu a raczej działałam - teraz znając swój problem dość skutecznie się przed nim bronię smile co prawda na razie według metody MagdaLeny ale to działa

To bardzo mądry wpis. Dziękuje. Jednak życie nauczyło mnie, że nigdy nie jest tak, że ktoś będzie mi odpowiadał w 100%.
Potrafię akceptować. Najgorsze jest to, że to ja w związkach z A nie jestem w pełni akceptowany bo wybieram osoby bez zdrowego modelu rodzinnego albo wychowane warunkowo.
Inna sprawa, że mój własny "model" też zdrowy nie jest.
Jest jeszcze jeden istotny szczegół: Partnerki typu A są często bardzo różne ode mnie. Podobnie jak mój ojciec i matka którzy też byli zupełnie innymi charakterami.
Zauważyłem, że to właśnie ta inność jest u mnie ważnym kryterium wyboru. bo to właśnie A najczęściej jest inna.
Zawsze są też jakieś podobieństwa, wspólne tematy, rozmowy, dobra chemia, świetny seks.
Z ostatnią A fajnie się rozumieliśmy dopóki nie stałem się jej facetem - później już była sinusoida.
Zastanawiam się dlaczego ta inność tak mnie pociągnęła zanim stać się przeszkodą w zbudowaniu zdrowej relacji od początku.

Ela210 napisał/a:

B
Nie chodzilo mi o profil, tylko okreslenie jaka powinna byc kobieta w zwiazku z Tobą jak sobie taki zwiazek wyobrazasz.

Ciepła, empatyczna, na pewno. Jednocześnie stanowcza, mająca własne zdanie, autonomiczna.
Przy tym kulturalna, traktująca mnie z szacunkiem. Niekonfilktowa. Wiedząca czego chce w łózku, ale nie egoistka licząca się tylko ze sobą.
Nie traktująca faceta jak podnóżek albo narzędzie do zaspokajania własnych potrzeb.

Say What You Mean, Mean What You Say

51

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki
fuorviatos napisał/a:

.

Ela210 napisał/a:

B
Nie chodzilo mi o profil, tylko okreslenie jaka powinna byc kobieta w zwiazku z Tobą jak sobie taki zwiazek wyobrazasz.

Ciepła, empatyczna, na pewno. Jednocześnie stanowcza, mająca własne zdanie, autonomiczna.
Przy tym kulturalna, traktująca mnie z szacunkiem. Niekonfilktowa. Wiedząca czego chce w łózku, ale nie egoistka licząca się tylko ze sobą.
Nie traktująca faceta jak podnóżek albo narzędzie do zaspokajania własnych potrzeb.

Tylko, że oczekujesz niemożliwego.

Jeżeli ktoś ma swoje zdanie i jest stanowczy, to logicznie myśląc, będzie to prowadziło do konfliktów w związku z podobnie dominującą osobą, szczególnie jeżeli wiele was różni. Z szacunkiem, w najlepszym wypadku, ale będą spiny w różnych tematach.

Zresztą, co Ty rozumiesz pod określeniem "niekonfliktowa"? Bo z definicji będzie to osoba unikająca konfrontacji, spolegliwa, idąca na ugodę- czyli- taka, którą uważasz za ciepłe kluchy i nudy na pudy.

Ty chcesz zjeść ciastko i mieć ciastko.

52 Ostatnio edytowany przez fuorviatos (2019-04-23 10:51:00)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Niekonfilktowa to taka, która ma swoje zdanie, ale komunikuje je w nieopryskliwy sposób. To wcale nie musi być "ciepła kluska".
Ja też się mogę z wieloma rzeczami nie zgadzać. Ciągle uczę się jednak tego, żeby mówić o tym co mi nie pasuje w kulturalny sposób a nie np. wybuchać.
Nie przypisuje też partnerce złych intencji kiedy różnią nas opinie. Zawsze staram się dojrzeć chęci i starania.
Kłótnie i wymiana zdań w związku nie są niczym złym, jeśli prowadzą do jakiejś konkluzji.
Z A to wogóle nie działa bo one najczęsciej wybuchały.

Say What You Mean, Mean What You Say

53

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

To mnie więc zastanawia DLACZEGO nie jesteś w stanie zauważyć czyjegoś normalnego chamstwa? Jak również fochów o pierdoły, które miały na celu wyłącznie wybadać na ile można Cię popchnąć (bo to co opisywałeś, to było zawracanie gitary o nic, a nie dyskusja w jakimś temacie)?

Chyba łatwo zauważyć jak kobieta z Tobą rozmawia. Ja się tam wielokrotnie nie zgadzam z partnerem jeżeli chodzi o politykę, ale to nie prowadzi do wrzasków, wyzwisk czy trzaskania drzwiami. On przedstawi swoje argumenty, ja swoje, poprztykamy się, pousiłujemy przekonać, a na koniec, nawet jak nikt zdania nie zmienił, to po prostu mówimy: masz prawo do własnych opinii. W bardziej prywatnych sprawach oczywiście (zakup samochodu, mebli, domu..itd) musimy wypracować jakiś kompromis, lub jednej stronie daje się przekonać drugą, w oparciu o fakty. Jesteśmy razem blisko 8 lat i poważna awantura zdarzyła się nam chyba tylko ze dwa- trzy razy, a oboje jesteśmy zdecydowanymi, czasem nawet upartymi osobami o krewkim temperamencie.

Ja bym się więc przyjrzała dlaczego nie zauważasz różnicy pomiędzy posiadaniem własnego zdania, a fochami mającymi na celu manipulację Tobą.

54 Ostatnio edytowany przez MagdaLena1111 (2019-04-23 11:51:25)

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Szybko napiszę, bo już za bardzo nie mam czasu, ale nie chcę, żeby uciekła mi myśl
fuorviatos, nie zgadzam się że stwierdzeniem, że chcesz mieć ciastko i zjeść ciastko. Idziesz w dobrą stronę, ale jeszcze nie potrafisz tego nazwać.
Moim zdaniem przy wyborze partnerki musisz zwracać uwagę, gdzie ona znajduje się na wymiarze
SAMOSTANOWIENIE - ULEGŁOŚĆ
Wygląda na to, że dotychczas „obstawiałeś” skrajne końce tego kontinuum. Przy czym typ B, bardzo uległy, to jeśli dobrze zrozumiałam, to były kobiety, które nie akceptowały u siebie tej cechy i ją atakowały prezentując się jako przeciwieństwo uległości, a po czasie i tak wychodziła ich naturalna skłonność. Natomiast wady typu A z drugiego krańca już dobrze znasz. Powinieneś iść gdzieś bliżej centrum/środka, może nawet ze wskazaniem na samostanowienie/autonomię, ale jednak że sporą dozą uległości.

Inna rzecz, którą sama niedawno przerabiałam, to czy z kobietą, z którą się wiążesz lub chcesz związać jesteście blisko „mentalnie”. Nie chodzi o poziom świadomości, inteligencji, eemocjonalnosci, wrażliwości. Chodzi o sposób patrzenia na świat. Czy dochodzi u Was do „dyfuzji” Waszych światów. Bo też mi się wydaje, że to w Twoich związkach nie działało albo nie działalo zbyt dobrze a im mniej „wspólnego świata”, tym słabsze rokowania dla związku. Patrz Twoje i Twojej partnerki oczekiwania dotyczące ról kobiety/mężczyzny w relacji i sposobu, w jaki to się odbywa (walizka ;-))

55

Odp: Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Pisales, ze miales wiele związków. Czy byly wsród nich dziewczyny bez problemów, swietnie sobie radzące?

Zaskakująco wielu ludzi uważa, że przeczytanie każdego słowa nie jest niezbędne do zrozumienia tekstu...

Posty [ 1 do 55 z 99 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Błędny schemat w wyborze partnera/partnerki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018