hej kobietki!
znam kilka kobiet(w wielkopolsce), które prężnie działają w polityce, a teraz dowiaduję się, że i tak nie zostały w wyborach jako 1! dlaczego tak jest?? wciąż zdecydowana większość mężczyzn, których mam serdecznie dość....
co myślicie?
Podobne tematy
Wydaje mi się, że jesteśmy wychowywane tak, by się nie wychylać, a jak już się wychylamy to zaraz jest to źle odbierane…
Trzeba dużej siły woli i chęci wybicia się, by pokonać stereotypy.
Za mało jest kobiet w polityce
hej kobietki!
znam kilka kobiet(w wielkopolsce), które prężnie działają w polityce, a teraz dowiaduję się, że i tak nie zostały w wyborach jako 1! dlaczego tak jest?? wciąż zdecydowana większość mężczyzn, których mam serdecznie dość....
co myślicie?
To jest jakaś zależność, że jak kobieta to musi być 1 (rozumiem, że chodzi ci o bycie pierwszą na liście)?
Może lepiej być na kolejnym miejscu, ale za to nie być maskotką jakiegoś gościa w partii.
Pomijam fakt, że polityka/politycy działają wg sobie tylko znanych zasad, więc odpowiedź na twoje pytania może nie mieć żadnego logicznego wyjaśnienia, może np. te kobiety były brzydkie i nie nadawały się jak pani Ogórek na reprezentacyjną funkcję ![]()
Jestem za udziałem kobiet w polityce ale jestem przeciwnikiem parytetów, które są ciepłą posadką dla serwilistycznych nieudaczników. Co prawda jak spojrzę na rodzimą scenę polityczną, na której widzę i słyszę 'mądrości' Muchy to mam wątpliwości.
Jednak w regionach, lokalnie działa wiele kobiet, które naprawdę mają do zaoferowania ciekawe rozwiązania. To, że wielokrotnie trudno im się przebić nie musi wynikać ze maskulinizacji działalności politycznej jako takiej tylko w większości przypadków z lokalnych układów i powiązań 'koleżeńskich'.
Jestem za udziałem kobiet w polityce ale jestem przeciwnikiem parytetów, które są ciepłą posadką dla serwilistycznych nieudaczników. Co prawda jak spojrzę na rodzimą scenę polityczną, na której widzę i słyszę 'mądrości' Muchy to mam wątpliwości.
Jednak w regionach, lokalnie działa wiele kobiet, które naprawdę mają do zaoferowania ciekawe rozwiązania. To, że wielokrotnie trudno im się przebić nie musi wynikać ze maskulinizacji działalności politycznej jako takiej tylko w większości przypadków z lokalnych układów i powiązań 'koleżeńskich'.
Witaj, co w tym jest co piszesz, aczkolwiek sprawa wydaje mi się bardzie prosta. Czytam wiele artykułów i for i widzę, że większość kobiet niestety nie interesuje sie polityką nawet na forum lokalnym, a jak już mają coś do powiedzenia, to większość z nich nie wierzy, że głos oddany na kobietę ma sens, bo "i tak nie mają szans w starciu z facetami". To jest baaaaardzo zła postawa.
Wydaje mi się, że jesteśmy wychowywane tak, by się nie wychylać, a jak już się wychylamy to zaraz jest to źle odbierane…
Trzeba dużej siły woli i chęci wybicia się, by pokonać stereotypy.
No właśnie, zgadzam się z Tobą! A nie każdy tak uważa...nie widzi często tej niesprawiedliwości wynikającej z myślenia, że kobiety się do czegoś nie nadają...choćby do polityki. Nie uważasz, że warto zagłosować w tych wyborach właśnie na nas?
lama.krystyna napisał/a:hej kobietki!
znam kilka kobiet(w wielkopolsce), które prężnie działają w polityce, a teraz dowiaduję się, że i tak nie zostały w wyborach jako 1! dlaczego tak jest?? wciąż zdecydowana większość mężczyzn, których mam serdecznie dość....
co myślicie?To jest jakaś zależność, że jak kobieta to musi być 1 (rozumiem, że chodzi ci o bycie pierwszą na liście)?
Może lepiej być na kolejnym miejscu, ale za to nie być maskotką jakiegoś gościa w partii.Pomijam fakt, że polityka/politycy działają wg sobie tylko znanych zasad, więc odpowiedź na twoje pytania może nie mieć żadnego logicznego wyjaśnienia, może np. te kobiety były brzydkie i nie nadawały się jak pani Ogórek na reprezentacyjną funkcję
Tak, oczywiście chodzi mi o bycie pierwszą na liście. ![]()
maskotką, nie maskotką, jak pisałam- jestem z Poznania i nie rozumiem, dlaczego właśnie jedynką na liście jest sportowiec, który niewiele działa, a moja kandydatka jest jako 3! ciężko będzie jej się przebić, jeśli nie zdobędzie odpowiedniej ilości głosów!
Jestem za udziałem kobiet w polityce ale jestem przeciwnikiem parytetów, które są ciepłą posadką dla serwilistycznych nieudaczników. Co prawda jak spojrzę na rodzimą scenę polityczną, na której widzę i słyszę 'mądrości' Muchy to mam wątpliwości.
Jednak w regionach, lokalnie działa wiele kobiet, które naprawdę mają do zaoferowania ciekawe rozwiązania. To, że wielokrotnie trudno im się przebić nie musi wynikać ze maskulinizacji działalności politycznej jako takiej tylko w większości przypadków z lokalnych układów i powiązań 'koleżeńskich'.
Z jednej strony parytety to też nie jest najlepsze rozwiązanie, utwierdza tylko ludzi w przekonaniu, że to rozwiązuje problem jakiejś nierówności w polityce, bo przecież kobiety mogą spokojnie startować i jest dla nich miejsce! Jak sama zauważyłaś, wiele przypadków wynika z lokalnych układów i jeśli kobieta nie dostanie poparcia- ciężko jest jej się przebić. Z jakiego powiatu/ województwa jesteś? Gdzie będziesz głosować? Masz u siebie na liście kobietę- godną zaufania?
domkas napisał/a:Wydaje mi się, że jesteśmy wychowywane tak, by się nie wychylać, a jak już się wychylamy to zaraz jest to źle odbierane…
Trzeba dużej siły woli i chęci wybicia się, by pokonać stereotypy.No właśnie, zgadzam się z Tobą! A nie każdy tak uważa...nie widzi często tej niesprawiedliwości wynikającej z myślenia, że kobiety się do czegoś nie nadają...choćby do polityki. Nie uważasz, że warto zagłosować w tych wyborach właśnie na nas?
Zgadzam sie z lama. Dlaczego kobiety nie wspierają kobiet?
MassEffect napisał/a:Jestem za udziałem kobiet w polityce ale jestem przeciwnikiem parytetów, które są ciepłą posadką dla serwilistycznych nieudaczników. Co prawda jak spojrzę na rodzimą scenę polityczną, na której widzę i słyszę 'mądrości' Muchy to mam wątpliwości.
Jednak w regionach, lokalnie działa wiele kobiet, które naprawdę mają do zaoferowania ciekawe rozwiązania. To, że wielokrotnie trudno im się przebić nie musi wynikać ze maskulinizacji działalności politycznej jako takiej tylko w większości przypadków z lokalnych układów i powiązań 'koleżeńskich'.Z jednej strony parytety to też nie jest najlepsze rozwiązanie, utwierdza tylko ludzi w przekonaniu, że to rozwiązuje problem jakiejś nierówności w polityce, bo przecież kobiety mogą spokojnie startować i jest dla nich miejsce! Jak sama zauważyłaś, wiele przypadków wynika z lokalnych układów i jeśli kobieta nie dostanie poparcia- ciężko jest jej się przebić. Z jakiego powiatu/ województwa jesteś? Gdzie będziesz głosować? Masz u siebie na liście kobietę- godną zaufania?
Trochę się wtrącę. Dla mnie sprawa parytetów tylko podkreśla niesłuszne "różnice" między kobietami i mężczyznami. Dlaczego polityka musi być taka patriarchalna? Dlaczego w XXI wieku musimy takie kwestie regulować prawnie?
lama.krystyna napisał/a:domkas napisał/a:Wydaje mi się, że jesteśmy wychowywane tak, by się nie wychylać, a jak już się wychylamy to zaraz jest to źle odbierane…
Trzeba dużej siły woli i chęci wybicia się, by pokonać stereotypy.No właśnie, zgadzam się z Tobą! A nie każdy tak uważa...nie widzi często tej niesprawiedliwości wynikającej z myślenia, że kobiety się do czegoś nie nadają...choćby do polityki. Nie uważasz, że warto zagłosować w tych wyborach właśnie na nas?
Zgadzam sie z lama. Dlaczego kobiety nie wspierają kobiet?
Nie zagłosowałabym na kogokolwiek tylko dlatego, że nie ma frędzla między nogami, albo, że jego kolor skóry jest czekoladowy, itd ...
Myślenie, że jak kobieta, to powinna mieć z założenia 1 miejsc na liście + inne fory, czy że kobiety powinny głosować na kobiety, bo przecież... kobieta - jest skrajnie głupie.
Nie żyjemy w czasach, gdzie kobiety zaczynają emancypację i muszą przełamywać stereotypy, że jak baba to przy garach, jest wiele kobiet w polityce (i w Polce i na całym świecie), ale nie wszystkie są twarde i wiedzą o co im chodzi jak np. Margaret Thatcher.
Jako osoba zajmująca się polityką w teorii i praktyce dorzucę swoje 5 groszy. Otóż problem wynika z kilku rzeczy. Po pierwsze problem brutaliizacji polityki. Polityka jest brudna, agresywna, czasami nawet do granic możliwości. Ciężko w niej utrzymać się kobietom, jeśli nie mają "jaj". A te, które mają upodabniają się do facetów. Po drugie problem kartelizacji polityki czyli układów i układzików, kobiety traktowane jako słabsze nie są w stanie wyrobić sobie pozycji w układance lokalnej. Po trzecie problem ograniczonego czasu kobiety mają mniej czasu na aktywność społeczną ze względu na obowiązki domowe. Po czwarte na kobiety patrzy się jako na osobę, która ma eyglądać, dlatego promuje się ładną, a niekoniecznie mądrą.
13 2015-09-23 19:01:56 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-10-09 16:22:02)
Nie zagłosowałabym na kogokolwiek tylko dlatego, że nie ma frędzla między nogami, albo, że jego kolor skóry jest czekoladowy, itd ...
Myślenie, że jak kobieta, to powinna mieć z założenia 1 miejsc na liście + inne fory, czy że kobiety powinny głosować na kobiety, bo przecież... kobieta - jest skrajnie głupie.
Nie żyjemy w czasach, gdzie kobiety zaczynają emancypację i muszą przełamywać stereotypy, że jak baba to przy garach, jest wiele kobiet w polityce (i w Polce i na całym świecie), ale nie wszystkie są twarde i wiedzą o co im chodzi jak np. Margaret Thatcher.
Nie chodzi zupełnie o to, że kobieta musi być 1 na liście, albo, że kobiety powinny głosować tylko na kobiety. Ale spójrz na fakty! Chyba zgodzisz się ze mną, że rzadko kobiety są jako jedynki, a jednak z listy jako 2, 3 ciężej się dostać... ktoś tak decyduje. Niekoniecznie dlatego, że sobie nie radzą.. U mnie w powiecie kobieta, która najwięcej działa jest dopiero 3! potrzebuje więc zdecydowanie więcej głosów.
Cytując czyjąś wypowiedź, rób to, proszę, w sposób, który nie będzie budził wątpliwości, które słowa są Twoje, a które zostały skopiowane. W tym celu możesz użyć cudzysłowu lub tagów "quote". Ten post zmuszona byłam edytować.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka
Jako osoba zajmująca się polityką w teorii i praktyce dorzucę swoje 5 groszy. Otóż problem wynika z kilku rzeczy. Po pierwsze problem brutaliizacji polityki. Polityka jest brudna, agresywna, czasami nawet do granic możliwości. Ciężko w niej utrzymać się kobietom, jeśli nie mają "jaj". A te, które mają upodabniają się do facetów. Po drugie problem kartelizacji polityki czyli układów i układzików, kobiety traktowane jako słabsze nie są w stanie wyrobić sobie pozycji w układance lokalnej. Po trzecie problem ograniczonego czasu kobiety mają mniej czasu na aktywność społeczną ze względu na obowiązki domowe. Po czwarte na kobiety patrzy się jako na osobę, która ma eyglądać, dlatego promuje się ładną, a niekoniecznie mądrą.
W innych dziedzinach życia, warunkach pracy jest też sporo "brutalizacji", a jednak kobiety sobie świetnie radzą- w policji, w zakładach karnych czy po prostu prowadząc biznes, w którym też sporo "brutalizmu" i konieczności posiadania "jaj". To jest tylko stereotyp. To, że kobieta ma ograniczony czas na aktywność społeczną wynika również z tego, że nie odpuszcza w tych najważniejszych dla niej sprawach, jak rodzina! Facet niestety często zostawia to...ale nie o tym! W polityce nie tylko kobiety wyglądają! Znam jedną taką, która już jest starszą, wciąż działającą obywatelką naszego kraju, startującą jako 3 na liście w wielkopolsce.
To nie chodzi tylko o to, że kobiety mają wspierać kobiety. Niech i mężczyźni uwierzą tym, które zasługują na ich głos! Chodzi o to, żeby o nich mówić. A mówić o sukcesach płci pięknej będą przede wszystkim kobiety! Poza tym warto wspierać te, dla których samorządność ma wysoką cenę! Kontakt z takimi działaniami ludzi w regionie daje możliwość przypatrzenia się rzeczywistym problemom mieszkańców.
Nie masz wrażenia, że to co piszesz o kobietach w polityce jest przeciwko nim samym? Jak polityk ma być skuteczny w wielkiej polityce, w rozwiązywaniu poważnych problemów jeśli nie ma siły przebicia nawet w swoim środowisku, w swojej partii?
Jeżeli głównym argumentem jest - kobieta powinna być pierwsza na liście, bo jest kobietą a nie cel jej działalności np. jako kobieta, która zna problemy takie a takie, chce zrobić to i to.
Wiesz dlaczego w Szwajcarii dopiero w 1971 roku kobiety dostały prawo głosowania? Upraszczając - bo było im dobrze. Kraj nie był zniszczony przez wojnę, na całkiem wysokim poziomie gospodarczym, kobietom żyło się dość dostatnio u boku mężczyzny, nie było za bardzo impulsu, by zawalczyć o prawo głosowania, skoro i tak robiły to poprzez swoich mężów.
Czy kobiety o których piszesz wiedzą co chcą ZROBIĆ i JAK TO ZREALIZOWAĆ?
Nie masz wrażenia, że to co piszesz o kobietach w polityce jest przeciwko nim samym? Jak polityk ma być skuteczny w wielkiej polityce, w rozwiązywaniu poważnych problemów jeśli nie ma siły przebicia nawet w swoim środowisku, w swojej partii?
Jeżeli głównym argumentem jest - kobieta powinna być pierwsza na liście, bo jest kobietą a nie cel jej działalności np. jako kobieta, która zna problemy takie a takie, chce zrobić to i to.
Wiesz dlaczego w Szwajcarii dopiero w 1971 roku kobiety dostały prawo głosowania? Upraszczając - bo było im dobrze. Kraj nie był zniszczony przez wojnę, na całkiem wysokim poziomie gospodarczym, kobietom żyło się dość dostatnio u boku mężczyzny, nie było za bardzo impulsu, by zawalczyć o prawo głosowania, skoro i tak robiły to poprzez swoich mężów.
Czy kobiety o których piszesz wiedzą co chcą ZROBIĆ i JAK TO ZREALIZOWAĆ?
Nie mam wrażenia, że uderzam przeciwko kobietom. Właśnie cały czas chcę powiedzieć, że nie tylko chodzi o przebicie się kobiet. Nikt im tego nie upraszcza... Nie mówię, że ma, ale chyba mężczyznom do zajścia wysoko w polityce nikt nie utrudnia? Rozumiesz różnicę?
Co do argumentu, że kobieta powinna byc 1, bo jest kobietą, to ja czegoś takiego nie napisałam.
Wiesz dlaczego w Szwajcarii dopiero w 1971 roku kobiety dostały prawo głosowania? Upraszczając - bo było im dobrze. Kraj nie był zniszczony przez wojnę, na całkiem wysokim poziomie gospodarczym, kobietom żyło się dość dostatnio u boku mężczyzny, nie było za bardzo impulsu, by zawalczyć o prawo głosowania, skoro i tak robiły to poprzez swoich mężów.
Czy kobiety o których piszesz wiedzą co chcą ZROBIĆ i JAK TO ZREALIZOWAĆ?]
Oczywiście, że poznałam wiele kobiet, które wiedzą co chcą zrobić i jak to zrealizować! Poza tym mężczyzn nikt takich pytań nie zadaje... nie muszę się tak bronić, jak kobiety!
A niestety nie ma co naszego kraju porównywać do Szwajcarii, z wiadomych powodów. W Polsce sprawy dotyczące kobiet bronią kobiety!Dlatego potrzebujemy silnego poparcia w sejmie!
Niedługo wybory i możliwość poparcia kobiet. Ale nie tylko przez kobiety!
Tak, jak pisałam- każdy powinien bronić się swoją działalnością na tyle, aby dostać głosy!
Czy Wy też będziecie głosować?
Mam nadzieję, że tak... to ważne!
Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim – jest to sprzeczne z Regulaminem Forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj funkcji „edytuj”.
Z góry dziękuję i pozdrawiam, mod. Olinka
lama.krystyna w polityce jest kilka "kobiet-marionetek", więc jak rozróżnić te kobiety, które mają coś dopowiedzenia i zrobienia, od tych, które są tylko maskotkami?
A pytanie zadaje się politykom (niezależnie od płci) obejrzyj sobie jakikolwiek program publicystyczny, dziennik.
Nie atakuję kobiet, wiem jak jest trudno, ale bez przesady.
Niby jak "kobiety bronią kobiet" - część kobiet chce większej wolności np. prawa do aborcji, a część wprost przeciwnie, by rodzina była najważniejsza i nawet jak ślubny będzie prać po pysku swoją prawowitą małżonkę, to jednak rodzina, jego święte prawo, a w zmian na kolejne dziecko dostanie rodzina becikowe, czy ulgę w PIT. A może reprezentują interesy sfeminizowanych zawodów jak chociażby pielęgniarki, czy nauczycielki? Jakie są kobiece interesy reprezentowane przez kobiety w polityce, by nawet nie zadawać im trudnych pytań - co chcą zrobić w polityce?
U mnie w mieście była kiedyś taka jedna pani burmistrz, która bardzo mocno lobbuje różne inicjatywy dla naszego miasta będąc aktualnie posłem drugiej kadencji. Jest silną kobietą, aczkolwiek pełną spokoju i równowagi. dzięki temu nadal jest bardzo lubiana i szanowana przez mieszkańców. Na takich posłów należy głosować.
22 2015-10-09 14:35:58 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-10-09 16:02:24)
nad tym samym się zastanawiałam. w moim okręgu jest kobieta, na którą zamierzam zagłosować i jest na 3 miejscu. Zastanawia mnie dlaczego tak jest, że ktoś z tak ogromnymi zasługami dla regionu, jest niżej na liście niż ludzie, którzy dużo mówią, ale robią o wiele mniej. [spam] jest świetną kobietą, która cały czas działa w sprawie niepełnosprawnych, kobiet, strażaków, młodzieży, dzieci. Jest niesamowicie wszechstronna i przede wszystkim uczciwa, ale wydaje mi się niedoceniona. Mam nadzieję, że jednak uczciwość wygra i moja faworytka się dostanie do Sejmu w najbliższych wyborach.
Jestem ogromną przeciwniczką parytetów. Zgadzam się, że z powodu krążcych uprzedzeń i stereotypów kobiecie może być trudniej się przebić na scenie politycznej, ale na dobrą sprawę każda osoba zajmująca się tą dziedziną albo naprawdę musi coś sobą reprezentować, albo mieć poparcie kogoś, kto ją pcha, albo mieć niezłe układy - nieważne kobieta czy mężczyzna.
Nigdy w życiu nie zagłosowałabym na kobietę tylko dlatego, że jest kobietą. Przed oddaniem swojego poparcia zawsze starannie czytam program, staram się poznać przeszłość, światopogląd i opcję polityczną kandydata, płeć jest tu na szarym końcu.
A ja jako kobieta zagłosuję na Przewodniczącą Parlamentarnej Grupy Kobiet. Nie będę wymieniała z nazwiska, żeby nie spamować, kto chce ten znajdzie. U mnie w mieście jest na 3 miejscu z listy PO. I nie głosuję na nią tylko dlatego, ze jesteśmy kobietami. Po prostu uważam, że dobry poseł nie musi być brutalnym gadułą, a raczej konkretnym działaczem.
Sezon ogórkowy. Można się zrelaksować.
Kobiety w polityce.
A z drugiej strony spojrzałam sobie na wątki polityczne na Forum. No i większość pozamykana. Wow !!!
Kobiece forum i najlepiej - bez polityki ![]()
Co nie gra?
Gdzie "prolema" jak to ostatnio powiedziała moja koleżanka po dawce rakiji (czy jak to się napisowuje
) przywiezionej z czarnogórskiego wesela.
Polityka nie dla kobiet? Zbyt brudna? Zbyt dużo negatywnych emocji? Trudna, skomplikowana czy jaka?
A przecież w tak ciekawych czasach politycznie żyjemy. Tyle się dzieje. Kolejna kobieta u steru władzy w UK ?
Może jednak bardziej matki - Polki jesteśmy ?
Ot takie sobie pytania stawiam ![]()
Pozamykane, bośmy się za czuby brali. O czym doskonale wiesz, bo zazwyczaj byłaś w samym środku awantury. Czasem razem ze mną.
A teraz, ooo, zdziwienie że wątki pozamykane i "polityka dla kobiet za brudna" ![]()
Pachnie hipokryzją.
27 2016-07-20 11:41:13 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-07-20 12:29:55)
Pozamykane, bośmy się za czuby brali. O czym doskonale wiesz, bo zazwyczaj byłaś w samym środku awantury. Czasem razem ze mną.
A teraz, ooo, zdziwienie że wątki pozamykane i "polityka dla kobiet za brudna"
Pachnie hipokryzją.
Taaaak Czarna Kotko?
Ja za żadnego "czuba" ciebie nie brałam. Ot (myślałam sobie) przeciętna użytkowniczka Forum. Ale ok, spojrzę inaczej ![]()
A pachnie mi latem - cudnie wprost ![]()
I tu mamy kwestię elementarnej uczciwości wobec samego siebie. Wątki polityczne były zamykane, bo przeradzały sie w przepychanki pomiędzy różnymi ludźmi. W tych przepychankach i Ty i ja brałyśmy udział. Ja potrafię to dostrzec i przyznać. Ty potrafisz?
29 2016-07-20 23:14:28 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-07-20 23:21:04)
I tu mamy kwestię elementarnej uczciwości wobec samego siebie. Wątki polityczne były zamykane, bo przeradzały sie w przepychanki pomiędzy różnymi ludźmi. W tych przepychankach i Ty i ja brałyśmy udział. Ja potrafię to dostrzec i przyznać. Ty potrafisz?
Wow, uczciwość wobec siebie...
Nie mam z tym żadnych problemów. Co do reszty?
Polityka jest swego rodzaju przepychanką. Grą również. Nie ma w niej za bardzo sentymentów, uprzejmości. Jest za to walka i chęć dominacji. Jest też sztuką. Dążeniem do władzy, chęcią wywierania wpływu na rzeczywistość. Szeroki wachlarz sytuacji ![]()
Kobiety ze swoimi cechami wydają się wręcz stworzone do polityki a jednak ...
Coś przeszkadza? Coś blokuje? Jak myślisz Kotko, co?
Ale my tutaj nie uprawiamy polityki, tylko dyskutujemy na jej temat.
Najpierw brać udział w przepychankach, W WYNIKU KTÓRYCH wątki były jeden po drugim zamykane (w każdym byłaś), a potem poczynić "odkrycie":
"A z drugiej strony spojrzałam sobie na wątki polityczne na Forum. No i większość pozamykana. Wow !!!
Kobiece forum i najlepiej - bez polityki
Co nie gra?"
To jest ta uczciwość wobec siebie?
Ty, ja i kilkoro innych ludzi zapracowaliśmy na wszystkie te zamknięcia. O tym nie wspomniałaś ani słowa, tylko zaczęłaś szukać przyczyny na zewnątrz.
Przykro mi, ale tak wygląda zakłamanie, a nie uczciwość wobec siebie.
Jak w temacie - kobiety w polityce: co myślicie o żonie prezydenta. Czy ona też jest politykiem? podobnież jej obowiązkiem jest bywać na różnych imprezach, (poza tym do nas też przyjeżdżają politycy z żonami). Z drugiej strony - każda żona czasem też pełni funkcję reprezentacyjne (np. żony aktorów, piłkarzy), niektóre stanowiska tak mają, kobiety też ponoszą odpowiedzialność za wykonywany przez męża zawód (np. żony żołnierzy, górników). Czy powinna wykonywać zawód "pierwszej damy" i dostawać za to pieniądze, czy tak jak było do tej pory powinna to robić za friko, (ale jednocześnie mieć wymówkę, że gdy kobiety protestują, ona zajmuje się swoją rodziną i ma gdzieś całą politykę).
32 2016-07-21 11:13:09 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-07-21 11:32:30)
Ale my tutaj nie uprawiamy polityki, tylko dyskutujemy na jej temat.
Najpierw brać udział w przepychankach, W WYNIKU KTÓRYCH wątki były jeden po drugim zamykane (w każdym byłaś), a potem poczynić "odkrycie":"A z drugiej strony spojrzałam sobie na wątki polityczne na Forum. No i większość pozamykana. Wow !!!
Kobiece forum i najlepiej - bez polityki
Co nie gra?"To jest ta uczciwość wobec siebie?
Ty, ja i kilkoro innych ludzi zapracowaliśmy na wszystkie te zamknięcia. O tym nie wspomniałaś ani słowa, tylko zaczęłaś szukać przyczyny na zewnątrz.
Przykro mi, ale tak wygląda zakłamanie, a nie uczciwość wobec siebie.
No widzę, że jednak nie jesteś wstanie się oderwać. Może tego potrzebujesz? Może coś ciebie uwiera? Masz taki przymus wręcz złożenia samokrytyki
Twój wybór. Twoja ocena nic mi do tego, nie moja bajka ![]()
Jak w temacie - kobiety w polityce: co myślicie o żonie prezydenta. Czy ona też jest politykiem? podobnież jej obowiązkiem jest bywać na różnych imprezach, (poza tym do nas też przyjeżdżają politycy z żonami). Z drugiej strony - każda żona czasem też pełni funkcję reprezentacyjne (np. żony aktorów, piłkarzy), niektóre stanowiska tak mają, kobiety też ponoszą odpowiedzialność za wykonywany przez męża zawód (np. żony żołnierzy, górników). Czy powinna wykonywać zawód "pierwszej damy" i dostawać za to pieniądze, czy tak jak było do tej pory powinna to robić za friko, (ale jednocześnie mieć wymówkę, że gdy kobiety protestują, ona zajmuje się swoją rodziną i ma gdzieś całą politykę).
Rola żony prezydenta jest bardzo istotna. Nie każdy potrafi ją dobrze "odegrać". Mi podoba się obecna pani Agata - robi swoje tak jak potrzebuje.
Może być też politykiem. Spójrzmy na Hillary, która ubiega się obecnie o stanowisko prezydenta USA.
Co do wynagrodzenia - tak. Brakuje mi jednak doprecyzowania zadań pierwszej damy.
I czy oczekujemy od niej tych samych poglądów, które reprezentuje mąż? Czy ma prawo mieć swoje własne, niezależne być może wręcz stojące w opozycji do małżonka?
Pani Agata najwyraźniej nie chce szkodzić karierze męża, a kłamać w żywe oczy nie chce, dlatego wybrała milczenie.
Nie wypowiada się na żadne istotne tematy. Szkoda.
Nie potrzebuję składać samokrytyki, Inko, po prostu piszę prosto z mostu jak było. Każdy może to sprawdzić, nie jesteś w stanie zaprzeczyć faktom.
34 2016-07-21 16:57:24 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-07-21 17:02:46)
Pani Agata najwyraźniej nie chce szkodzić karierze męża, a kłamać w żywe oczy nie chce, dlatego wybrała milczenie.
Nie wypowiada się na żadne istotne tematy. Szkoda.
Rozmawiałaś z nią?
No, że wiesz o tym milczeniu, bo gdyby nie ono, to musiałaby "kłamać w żywe oczy" a tego robić nie chce?
Ja przyznam - nie rozmawiałam, takie FAKTY.
Ale zakładam, że zwyczajnie wybrała dla siebie taką opcję. Jest bardzo aktywną kobietą w wielu obszarach. I wyjątkowo podle atakowana medialnie przez opozycję, którą wyraźnie drażni jej spokój.
Jasne,że wybrała. Rolę cienia, żeby nie przeszkadzać mężowi w życiowej roli kukiełki.
Już widzę to piekło, które by się rozpętało gdyby ujawniła się publicznie z poglądami stojącymi w sprzeczności z polityką PiSu.
Jasne,że wybrała. Rolę cienia, żeby nie przeszkadzać mężowi w życiowej roli kukiełki.
Już widzę to piekło, które by się rozpętało gdyby ujawniła się publicznie z poglądami stojącymi w sprzeczności z polityką PiSu.
No i proszę Kotka wszystko wie (taka mądra albo doinformowana
)
I że kukiełka i, że piekło, i, że sprzeczność.
A Kotka wie jak skończył ten, co to wszystko wiedział ![]()
A czy to pierwsza kukiełka? Obecny przynajmniej nie jest tępy i nie plecie trzy po trzy jak poprzednik.
38 2016-07-21 23:46:37 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2016-07-21 23:49:37)
Franc: dobre, dobre ![]()
Inka: tak to po prostu wygląda. Ja mam nadzieję, że ona kiedyś na starość opublikuje szczere wspomnienia. Na długo po tym jak Duda stanie przed Trybunałem Stanu...
(...) Na długo po tym jak Duda stanie przed Trybunałem Stanu...
Liczysz na to ? To mi ciebie zwyczajnie żal ...
Ale cóż każdy ma prawo do swoich marzeń ![]()
40 2016-07-22 00:00:46 Ostatnio edytowany przez Franc (2016-07-22 00:05:40)
Może dobre, ale dla mnie to, że prezydentem RP był człowiek popełniający gafę za gafą, nie potrafiący poprawnie mówić czy pisać jest mało śmieszne.
Kończąc dyskusję, gajowy był kukiełką służb i PO a Duda jest kukiełką PiSu.
41 2016-07-22 00:02:29 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-07-22 00:07:27)
Może dobre, ale dla mnie to, że prezydentem RP był człowiek popełniający gafę za gafą i nie potrafiący poprawnie mówić czy pisać jest mało śmieszne.
Mało, to fakt ![]()
Ja mam nadzieję, że ona kiedyś na starość opublikuje szczere wspomnienia. (...)
Jak Bolkowa Danuśka, to jest dopiero dramat ![]()
"Żona prezydenta" to ciekawa pozycja/stanowisko - z jednej strony ludzie wybierają prezydenta, a nie parę prezydencką, ale z drugiej strony - przecież to nie jest tylko decyzja męża o kandydowaniu, przecież takie osoby stoją obok już na etapie wyborów, zachęcają ludzi do poparcia kandydatury męża. Ludzie w małżeństwie podejmują wspólnie decyzję dotyczące rodziny - nie zgodziłabym się, by mój M. został politykiem, mafiozą, zawodowym żołnierzem, itp a na pewno gdyby nie posłuchał mojego zdania, nie stałabym obok i nie wspierałabym go wbrew sobie.
Argument - że żona prezydenta jest prywatą osobą, może zachować milczenie gdy chce, może zająć się rodziną, gdy chce, może brać udział w ~politycznych sytuacjach - gdy chce, nie przekonuje mnie.
Inne żony prezydentów miały odwagę, by samotnie wychowywać dzieci (Wałęsa), by wyrażać swoje poglądy nawet jeśli potem przez oszołomów były wyzywane od czarownic i mieszane z szambem (Kaczyńska), a zdecydowana większość po prostu stała z boku (jadła bułkę-przez-bibułkę, a bezę rękami
) jako dopełnienie męża-prezydenta.
Jeśliby stworzyć stanowisko "pierwszej damy" to jakie obowiązki powinna pełnić taka osoba?
43 2016-07-22 00:22:46 Ostatnio edytowany przez in_ka (2016-07-22 00:36:47)
"Żona prezydenta" to ciekawa pozycja/stanowisko - z jednej strony ludzie wybierają prezydenta, a nie parę prezydencką, ale z drugiej strony - przecież to nie jest tylko decyzja męża o kandydowaniu, przecież takie osoby stoją obok już na etapie wyborów, zachęcają ludzi do poparcia kandydatury męża. Ludzie w małżeństwie podejmują wspólnie decyzję dotyczące rodziny - nie zgodziłabym się, by mój M. został politykiem, mafiozą, zawodowym żołnierzem, itp a na pewno gdyby nie posłuchał mojego zdania, nie stałabym obok i nie wspierałabym go wbrew sobie.
Argument - że żona prezydenta jest prywatą osobą, może zachować milczenie gdy chce, może zająć się rodziną, gdy chce, może brać udział w ~politycznych sytuacjach - gdy chce, nie przekonuje mnie.
Inne żony prezydentów miały odwagę, by samotnie wychowywać dzieci (Wałęsa), by wyrażać swoje poglądy nawet jeśli potem przez oszołomów były wyzywane od czarownic i mieszane z szambem (Kaczyńska), a zdecydowana większość po prostu stała z boku (jadła bułkę-przez-bibułkę, a bezę rękami) jako dopełnienie męża-prezydenta.
Jeśliby stworzyć stanowisko "pierwszej damy" to jakie obowiązki powinna pełnić taka osoba?
No niby prezydenta ale w czy wyobrażamy sobie pierwszą damę działającą aktywnie w opozycji do swojego męża?
Raczej nie. Widzimy ich razem, wspólnie. Podobne poglądy - zdecydowanie.
I zaraz o jakiej odwadze mówimy?
Samotne wychowywanie dzieci (za pieniądze z totolotka) ? Czy działania (konkretne) w opozycji do poglądów męża ?
Co do obowiązków. No właśnie jest jakiś kanon?
Na pewno reprezentowanie Polski. Tylko jakiej Polski? Tej z wizji partii męża czy tej z wizji opozycji?
To nie jest łatwe zadanie.
I przyznam, że obecna para wyjątkowo urocza ![]()

Tak, ładnie wyglądają. Długopis i jego cień.
Może rola cienia jej odpowiada, bo światło reflektorów zbyt dużo ją kosztuje. Jednak w kampanii prezydenckiej było ją zdecydowanie widać. Wobec tego grała wtedy, czy gra teraz?