netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

NOC KASZTANÓW

6 odpowiedzi5 634 wyświetleniazałożony przez Primus, 28.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: NOC KASZTANÓW

"MUSIMY WIEDZIEĆ, ILE MY I NASZE DWORY ZAWDZIĘCZAMY PRZEPIĘKNEJ BAŚNI O CHRYSTUSIE"

PAPIEŻ LEON X (1513 - 1521)


- Ależ to cudne - twarz młodej dziewczyny o jasnych jak słońce włosach, nabierała rumieńca a oczy zaczęły świecić blaskiem tej niezwykłej konstrukcji w którą się wpatrywała. Nie mogła oderwać od tego wzroku, tak była zauroczona. Trudno się zresztą dziwić, dopiero od kilku dni przybyła do miasta ze swej wioski, nie wiedziała jeszcze czym może ono ją zaskoczyć, lecz każdego dnia odkrywała coś nowego.

- Mamo, mamo, chodź, spójrz na to... - głos dziewczyny urwał się w pół zdania, gdy z pokoju weszła na balkon, na którym stała jej córka, ciemnowłosa kobieta w średnim wieku.

- Ach tak, "to" masz na myśli? Też byłam zauroczona, gdy pierwszy raz przybyłam do tego miasta. To Zamek Św. Anioła, moja mała, siedziba Ojca Świętego. Robi wrażenie prawda? - rzeczywiście w blasku słońca rotunda i czworoboczne nasady owej budowli, odbijały światło słoneczne w taki sposób, iż wydawało się że są całe pokryte złotem, lub wręcz...że są w całości wykonane ze złota.

Punkt obserwacyjny, z którego obie kobiety doglądały tego cudu, znajdował się w zajeździe przy Torre di Nona, skąd był również doskonały widok na Via Recta, którą to ulicą każdego dnia, setki pielgrzymów i  zmierzało w kierunku Watykanu. Był 31 października 1501r.

- To miejsce, mój skarbeńku, jest kopalnią złota dla kobiet takich jak ty - dodała matka, wchodząc z powrotem do pokoju. Matka wiedziała dobrze że jeśli młoda kobieta chce zrobić karierę, to nie może żyć w brudnej toskańskiej wsi, w której przyszła na świat, lecz koniecznie musi przenieść się do dużego miasta. Najlepiej właśnie do Rzymu. Tu bowiem krzyżowały się drogi całego chrześcijańskiego świata, tu przybywali pątnicy i pielgrzymi, tutaj tez do skarbca watykańskiego, płynęły pieniądze z największych i najprzedniejszych dworów Europy.

Matka dziewczyny, Diana Trotti, kobieta majętna, dzięki odpowiedniemu ożenkowi, z o wiele od niej starszym mężczyzną Paolo Trotti, który zakończył już swój żywot, wiedziała co robi ściągając córkę (z pierwszego małżeństwa), do Rzymu.

- Jeśli będziesz mądra, zbijesz tutaj fortunę, gdyż to miasto to prawdziwy...Babilon miłości" - dodała matka. Dziewczyna nie zastanawiała się zbytnio nad jej słowami, patrzyła przed siebie, wszystko ją ciekawiło, wszystko radowało, niewiele bowiem równie pięknych rzeczy widziała w swym krótkim 17-letnim życiu. Zresztą na wsi, w której się wychowała, nie tylko nie było pięknych budowli opromienionych słońcem, lecz także ludzi, a szczególnie młodych, przystojnych mężczyzn, których zauroczył blask urody owego dziewczęcia. Matka jednak dobrze jej pilnowała. Wiedziała że dziewictwo jest skarbem, który należy odpowiednio dobrze "sprzedać", dlatego też przeganiała wszystkich "gołowąsów", którzy wieczorami wyśpiewywali serenady pod oknem jej córki, lub bili się o pierwszeństwo do stawania w  konkury.

Dziewczynę bardzo radowały te podchody. Nazywała się Antonia (lecz do historii przejdzie pod zupełnie innym imieniem). Dlatego też nie dziwiło jej zupełnie owe zainteresowanie mężczyzn jej osobą. Przebywała w Rzymie dopiero od kilku dni, a już mogła pochwalić się całym "wianuszkiem" jawnych adoratorów. Bawiło ją to i...śmieszyło jednocześnie, matka jednak pozostawała czujna.

W pewnym momencie Antonia ujrzała wjeżdżającą na Torre di Nona, grupę kilku jeźdźców. Zatrzymali się pod zajazdem w którym obie z matką mieszkały i zsiedli z koni. Jej wzrok szczególnie przykuł jeden z mężczyzn, ubrany niezwykle kunsztownie i bogato. Na głowie miał ciemny kapelusz z pawimi piórami, modny francuski płaszcz z czarnego aksamitu, kryjący koszulę z białego adamaszku. Mężczyzna zeskoczył z konia i skierował swe kroki ku wejściu do zajazdu, towarzyszyła mu grupka kilku innych mężczyzn. Nim jednak wszedł, skierował wzrok ku balkonowi, na którym siedziała Antonia. Uśmiechnął się i skinął głową na powitanie, zdejmując zeń kapelusz z pawimi piórami. Antonia, jak przystało na damę, odpowiedziała mu lekkim dygnięciem. Następnie wszedł do budynku.

- Mamo, grupa mężczyzn zbliża się ku nam - krzyknęła Antonia. W jej głosie była nutka niepewności i lekkiego podniecenia, gdyż nigdy wcześniej nie widziała tak kunsztownie ubranych mężczyzn.

- Mam nadzieję że to nie kolejni zalotnicy bez grosza przy duszy - odparła matka i dodała - Ja będę rozmawiała, ty wracaj do swego pokoju - po czym wepchnąwszy dziewczynę do jednej z komnat, zamknęła za nią drzwi na klucz. Antonia przyłożyła ucho do drzwi, lecz nie słyszała wszystkiego. Słyszała jednak dosadnie głośne stukanie o podłogę solidnych butów do jazdy konnej, które nosił ów mężczyzna. Dało się jeszcze usłyszeć jego powitanie, lecz treść rozmowy pozostawała dla niej tajemnicą, jako że matka rozmawiała szeptem. Nie mogła zrozumieć ani słowa. Po jakimś czasie usłyszała znów kroki mężczyzny wchodzącego na schody i kierującego się ku wyjściu. Odeszła od drzwi, wiedząc że za chwilę znów się otworzą. Nie myliła się.

W drzwiach pojawiła się uśmiechnięta matka, przez chwilę wpatrując się w swą córkę bez słowa. - Mamo, kim był ten kawaler, czego chciał? - spytała trochę zdezorientowana.

- Ten kawaler, mój skarbeczku, ten kawaler jest nasza kopalnią złota. - Jak się nazywa, kim jest, powiedz mi - dopytywała się Antonia. - Jest synem Ojca Świętego papieża Aleksandra VI.

- Cezar! Cezar Borgia! - z trudem wykrztusiła to imię dziewczyna. - Tak, to Cezar, on jest twoją przepustką do wielkiego świata, moja mała" - matka podeszła do Antonii i przytuliła ją do siebie. Lecz myśli dziewczyny krążyły zupełnie gdzie indziej. Nawet tam, na tej maleńkiej florenckiej wsi, na której się wychowała, słyszano o Cezarze Borgi. Cezar był obecnie najpotężniejszym i najbardziej niebezpiecznym z ludzi, o jakich kiedykolwiek słyszała. Jego kasztelani rezydowali w prawie wszystkich zamkach Lacjum i środkowej Italii. Ludzie opowiadali o jego zamiłowaniu do luksusu, pięknych kobiet i...okrucieństwa. Porzucił ofiarowaną mu przez ojca Rodrigo Borgię (Aleksandra V), karierę duchowną i wrócił do stanu świeckiego. Ojciec mianował go więc księciem Valentinois oraz lordem Forli, Imoli, Rimini i Faenzy. Otrzymał również tytuł księcia Romanii - był najbogatszym człowiekiem ówczesnego Rzymu. Mawiano iż kobiety kocha podobnie jak byki (uwielbiał walki byków, mówiono iż jest w stanie ściąć łeb zwierzęciu jednym ciosem) - i jedne i drugie najpierw ujarzmiał i niewolił, a potem...niszczył.

Zimny pot pokrył twarz dziewczyny na samą myśl o tym człowieku.


CDN.


http://youtu.be/FdfgMawEoeA

2

Odp: NOC KASZTANÓW

- "Matko, czego on chciał" - spytała lekko poddenerwowana dziewczyna
Matka uśmiechnęła się szeroko po czyn z pewnym podnieceniem w głosie oznajmiła
- "Dziś wieczorem książę Valentinois, organizuje na Zamku Św. Anioła, który tak ci się spodobał, przyjęcie, na którym będą najznamienitsze rody Rzymu. Kardynałowie, książęta, lordowie i baronowie. Ty też mój skarbeńku zostałaś zaproszona na tę ucztę" - mówiąc to, matka ponownie objęła dziewczynę i przytuliła ją do siebie.

- "Mamo, czy to żart" - spytała Antonia, u której niepewność zaczęła się mieszać z poddenerwowaniem
- "Nie moja maleńka, nie - to prawda. Wiedziałam że kiedyś twoja uroda przyniesie nam korzyść i teraz to się ziszcza" - matka wciąż nie potrafiła ukryć swej radości z faktu zaproszenia córki na papieski dwór.

- "Jeśli odpowiednio wykorzystasz szansę, którą przyniósł ci los, będziemy zabezpieczone finansowo po wszystkie czasy i będziemy mogły prowadzić spokojne, dostatnie życie. Tymczasem chodź za mną, musimy wybrać dla ciebie odpowiednia suknię na dzisiejszy wieczór" - mówiąc to, matka chwyciła dłoń dziewczyny i pociągnęła ją za sobą w stronę szaf wypełnionych strojami.

- "Nie mamy zbyt wiele czasu, nim zacznie zmierzchać, przyjedzie po ciebie osobista kareta księcia Valentinois, dlatego musimy się pospieszyć" - obie kobiety czym prędzej zajęły się poszukiwaniami odpowiedniej kreacji na ów bankiet.

Wreszcie Antonia zauważyła odpowiednią suknię. Była to dość wąska w biodrach i wycięta na linii biustu suknia uszyta z tafty, o jasnozielonych barwach. Nim jednak zaczęła ją na siebie zakładać, podeszła do niej matka i wymierzyła jej solidny cios w policzek.

- "Co zamierzasz na siebie włożyć?" - spytała całkowicie zmieszanej i trzymającej się za piekący policzek dziewczynie - "Tak chcesz stanąć przed Ojcem Świętym?"
- "Ależ mamo" - zaczęła nieśmiało Antonia - "Ta suknia najbardziej do mnie pasuje. To ona właśnie podkreśla wszystkie moje wdzięki. Mówiłaś że mam wykorzystać szansę, jaką zsyła mi los. Ta suknia mi w tym dopomoże" - dodała.

- "Głupia dziewczyno. Chcesz wyglądać tak jak inne kurwy z Watykanu?" - jej donośny głos, odbił się echem i dziewczynie wydawało się iż słyszalny był także na ulicy. - "Przed Ojcem Świętym musisz wystąpić tak wstydliwie i niewinnie jak zakonnica. Musisz się wyróżniać, a cnotliwość i niewinność znacznie bardziej przyciąga mężczyzn, niż jawne epatowanie ciałem. Zapamiętaj, aby zdobyć i utrzymać przy sobie mężczyznę, szczególnie tak ważnego jak Cezar Borgia - musisz go sobą zauroczyć. Odrobina niewinności, odpowiednio okazywanej - na pewno ci w tym pomoże. Wierz mi, wiem co mówię" - rzekła matka, podając dziewczynie ciemną suknię z długimi rękawami zapinana pod szyję i nie posiadającą żadnych koralików ani błyskotek.

Gdy Antonia ubrała już podaną przez matkę suknię, ta dokładnie ją sobie obejrzała i dodała z przestrogą
- "I pamiętaj żadnych szminek czy dekoltów". Dziewczyna prezentowała się wspaniale, a jej bujne blond włosy opadały na czarny krój jej sukni. Matka udzieliła jej jeszcze ostatnich porad - "Pamiętaj, nie pij zbyt dużo wina i nie rozmawiaj i nie uśmiechaj się do innych mężczyzn. Całą swą uwagę skup na księciu Valentinois i dla niego tez zachowaj swój uśmiech. Poślij również kilka miłych spojrzeń Ojcu Świętemu, jeśli tylko będziesz wystarczająco blisko jego osoby. Z Cezarem nie rozmawiaj zbyt wiele, spraw raczej by był pragnął każdego twego spojrzenia i każdego uśmiechu. Zainteresuj go sobą i bądż mu dobrą towarzyszką. Czy mnie zrozumiałaś?" - spytała matka.

Antonia kiwnęła głową, a matka uśmiechnęła się z zadowoleniem. Dziewczyna była już gotowa, teraz tyko oczekiwano przybycia karety księcia Valentinois.


CDN.


http://youtu.be/rIrYKaLh8zA

3

Odp: NOC KASZTANÓW

Noc kasztanów, to relacja autentycznego wydarzenia, które rozegrało się w Watykanie dnia 1 listopada 1501r. i które zapisało się jako jedno z najbardziej perwersyjnych wydarzeń w historii papiestwa.

4

Odp: NOC KASZTANÓW

Powóz zajechał nim jeszcze zaczęło się ściemniać. Antonia wsiadła do karocy i spoglądając na żegnającą ją matkę, oczekiwała swej pierwszej w życiu wizyty na papieskim dworze. Woźnica smagnął batem i konie ruszyły przed siebie. Czas, jaki dziewczyna spędziła w drodze do Zamku Św. Anioła, urozmaicała sobie wspomnieniami, które teraz, szczególnie wyraziście zaczęły przewijać się przez jej głowę. Przypomniała sobie, jak ludzie z wioski w której się wychowała. opowiadali o "dokonaniach" papieża Aleksandra VI i jego rodziny. Mówiono na przykład iż papież urządza najwymyślniejsze orgie z kurtyzanami i prostytutkami. Opowiadano że jest adeptem czarnej magii i potrafi sprawić by rzeczy lewitowały, lub znikały. Mówiono również iż - utrzymuje on stosunki kazirodcze z własną córką- Lukrecją, dzieląc jej łoże z swym synem Cezarem. Opowiadano również że pierwsze małżeństwo Lukrecji z Giovannim Sforzą hrabią Pesaro (12 czerwca 1493r.), zostało przygotowane z tak wielkim przepychem, iż najstarsi Rzymianie nie pamiętali by cokolwiek podobnego wydarzyło się w przeszłości. Sama suknia Lukrecji, przyozdobiona drogimi kamieniami i złotem, kosztowała aż 15 tys. dukatów w złocie. Znacznie przewyższyła, niezwykle wyszukaną kreację, którą wdziała do swego ślubu księżna Beatrice d'Este wychodząc za potężnego Lodovico il Moro.

Mimo to szczęście Lukrecji nie trwało długo. Po trzech latach małżeństwa, jej ojciec - papież Rodrigo Borgia, unieważnił ten związek jednym pociągnięciem pióra na oficjalnym dokumencie. Wcześniej jednak zmuszono Giovanniego by zgodził się na rozwód, deklarując iż "nie uprawiał z nią miłości cielesnej", czyli że nadal pozostaje dziewicą. W czerwcu 1497r. Lukrecja została zamknięta w klasztorze dominikanek San Sisto, oficjalnie z powodu jej żalu po anulowaniu małżeństwa. Tam jednak nawiązała romans z młodym Hiszpanem (Borgiowie też byli Hiszpanami, dlatego mieli większe zaufanie do swych krajan, niż do Włochów), Pedro Calderonem, zwanym Perottem. W lutym 1498r. ciąża w którą zaszła została odkryta przez rodzinę. Bękart nie był potrzebny Borgiom, dlatego też ich złość skupiła się na ojcu dziecka - został zamordowany przez Cezara a jego ciało wrzucone do Tybru. Zresztą o samym Cezarze też krążyły najróżnorodniejsze plotki. Ponoć miał stać z zamachem na swego młodszego brata - Juana, księcia Gandii, którego zwłoki, strasznie pokiereszowane wyłowiono z Tybru także w czerwcu 1497r. Miał zostać zamordowany po wspólnej kolacji, jaką spędził w gronie rodzinnym u swej matki Vanozzy Cattanei. Papież ponoć bardzo boleśnie przeżył tą śmierć. Zamknął się na kilka tygodni w klasztorze, gdzie użalał się nad sobą i pościł. Mówił również o upadku obyczajów w Wiecznym Mieście i potrzebie jego reformy. Wszczął również śledztwo w tej sprawie, które po jakimś czasie...przerwał i już do niego nie wracał. Kardynałowie szeptali iż Borgia zrezygnował ze śledztwa gdyż...już znalazł winnego mordu.

W każdym razie Cezar też wycofał się na jakiś czas z Rzymu. Powrócił dopiero w sierpniu 1498r. i 17 dnia tego miesiąca, otrzymał z rąk swego ojca dyspensę i mógł już oficjalnie zdjąć kapelusz kardynalski, by poświęcić się życiu świeckiemu życiu które tak kochał. Pierwsza kandydatka na żonę dla niego, którą wybrał mu ojciec - to była francuska księżniczka Charlotta Aragońska. Gdy Cezar oficjalnie przybył do Rennes, by prosić ją o rękę, wiózł ze sobą ogromny posag - 200 tys. dukatów. Jednak Charlotta odrzuciła jego awanse, oznajmiając mu z uśmiechem na twarzy: "Kardynałową nie zostanę nigdy". Upokorzony Cezar, zapragnął zemsty, lecz odwiódł go od tego król francuski Ludwik XII, ofiarowując mu za żonę Charlottę d'Albret księżną Nawarry. To uspokoiło nieco krewkiego Hiszpana, lecz nie zmieniło jego charakteru. Pragnął władzy, do czego zresztą popychał go ojciec, mażąc o zjednoczeniu Włoch pod panowaniem dynastii Borgia, którzy będą władać zarówno świeckim królestwem zjednoczonej Italii, jak i dzierżyć w swych rękach papieską tiarę i dzięki temu rządzić całym chrześcijańskim światem. Aby ów cel osiągnąć, najpierw ojciec mianował go księciem Romanii (17 sierpnia 1498r.), a następnie posłał go na podbój całej środkowej Italii, którą ten opanował. Wszędzie gdzie się pojawiał siał strach i przerażenie swymi czynami, okrucieństwem i dzikością swych kondotierów.

Zresztą nie tylko tym. Był równie brutalny w miłości co na wojnie. Jeśli któraś z kurtyzan nie wywiązywała się ze swych obowiązków, lub co gorsza, nie znajdowała dla niego czasu - jego zemsta była niezwykle okrutna. Jednej z kobiet, rozkazał (byli tacy, którzy twierdzili iż uczynił to osobiście), tak pociąć twarz nożem, iż musiała zaprzestać dochodowego zawodu kurtyzany, co wiązało się oczywiście dla tej kobiety z ogromną nędzą. Inna, która czymś mu zawiniła - została skazana na tzw.: trentuno, co po prostu oznaczało niezwykle brutalny gwałt, wykonany przez 31 mężczyzn (w tym wypadku byli to kondotierzy Cezara Borgii). Istniała również i inna kara zwana trentuno reale - podczas której dziewczyna była gwałcona przez...siedemdziesięciu dziewięciu mężczyzn (tej "kary" jednak Cezar nie zastosował). Te "kary" stosowały wobec siebie częstokroć i same dziewczyny, wynajmując i odpowiednio opłacając mających wykonać je ludzi. Czyniły to oczywiście z zawiści by...wyeliminować lub upokorzyć konkurencję.

Myśli Antonii przerwał wjazd karocy w bramy Watykanu - Już nie ma odwrotu - pomyślała dziewczyna. Gdy przybyli na miejsce właśnie zmierzchało, pochodnie umieszczone na dziedzińcu przed zamkiem Św. Anioła, rzucały migotliwe światło. Pojazd zatrzymał się i drzwi otworzyło dwóch młodych mężczyzn ze służby papieskiej, którzy podali Antoni rękę i pomogli jej wysiąść z pojazdu. Gdy przestępowała drzwi zamku papieskiego, znów w jej umyśle przypomniały się opowiadania ludzi z jej wioski - iż podziemia owego przybytku, kryją aż...pięć podziemnych więzień, w których konają schwytani wrogowie Ojca Świętego. Szybko jednak usunęła je ze swej pamięci, gdyż znów przypomniały jej się słowa matki

- "Jeśli odpowiednio wykorzystasz szansę, którą przyniósł ci los, będziemy zabezpieczone finansowo po wszystkie czasy" - a ona pragnęła przepychów i bogactwa. Słyszał również z opowiadań matki, iż niektóre z kurtyzan nie tylko zbiły ogromny majątek, lecz - jeśli tylko były wystarczająco mądre i potrafiły na dłużej utrzymać przy sobie potężnych ludzi Rzymu - mogły nawet...zostać ogłoszone świętymi. Zdarzało się to już w historii papiestwa. Dochodziło nawet do tego, iż jawne papieskie kurtyzany (nie tylko Aleksandra VI lecz także i jego poprzedników), podczas odprawianych przez nich mszy, siadały między ołtarzem a kardynałami na eksponowanych miejscach. Szczególnie zaś upodobały sobie kościół Św. Augustyna, który zwano oficjalnie kościołem kurtyzan.Także kościół Santa Maria delia Pace, ze swym cienistym krużgankiem, który upodobały sobie luksusowe panie sprzedające swe wdzięki. Po mszy, można było od razu skorzystać z usług którejś z nich, jeśli oczywiście...dysponowało się pokaźną suma pieniędzy. Te kobiety nie były bowiem zwykłymi ulicznicami, ich stroje, fryzury, makijaż, były wzorowane na najnowszych (ówczesnych), trendach mody, również tej francuskiej i hiszpańskiej. Porównanie ich ze zwykłymi prostytutkami byłoby dla nich zapewne ciężką obrazą.

Antonia szła za mężczyzną trzymającym w dłoni pochodnię, po krętych schodach i korytarzach pałacu papieskiego. Wreszcie stanęli pod jednymi z drzwi. Z sali dało się już usłyszeć podniesione głosy, skoczną muzykę i śmiech. Jednak to co ujrzała wchodząc do sali, wprawiło ją w osłupienie...

CDN.


http://youtu.be/QgoVPv7SppQ

5

Odp: NOC KASZTANÓW

Czytasz ksizake Dumasa o sławnych zbrodniach?
Mam tylko nadzieje, że nie spisujesz wink

6

Odp: NOC KASZTANÓW
chwilla napisał/a:

Czytasz ksizake Dumasa o sławnych zbrodniach?
Mam tylko nadzieje, że nie spisujesz wink

Nie czytam Dumasa!

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026