Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1

Temat: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Żałoba jest naturalną reakcją człowieka na śmierć bliskiej osoby. Trwa tyle czasu, ile przeżywamy stratę, jest to proces indywidualny, przechodzący falami i trudno ustanowić dla niego normę. Okres ten oprócz przygnębienia, smutku i poczucia straty może nieść za sobą negatywne skutki dla naszego organizmu - jeśli trwa zbyt długo, a my nie potrafimy pogodzić się ze stratą bliskiej osoby, to żal i smutek w odczuwalny sposób mogą wpłynąć na nasze codzienne funkcjonowanie. Także nasze otoczenie, choć początkowo współczujące, po jakimś czasie może poczuć się zmęczone przedłużającym się procesem.

Żałoba jest szerokim zagadnieniem. Zresztą oprócz wewnętrznego przeżywania straty, zwykle dajemy temu wyraz także na zewnątrz, ubierając się na czarno czy też nosząc symboliczną opaskę lub wstążeczkę żałobną, unikając miejsc, okazji do śmiechu i zabawy. Tym razem chciałabym skupić się właśnie na tej zewnętrznej symbolice, bo choć są pewne uniwersalne wytyczne, to przecież nie każdy z nas ściśle się do nich stosuje. 

Zwyczajowo żałoba po śmierci męża/żony trwa rok i sześć tygodni, po stracie rodziców pół roku, a przez kolejne sześć miesięcy obowiązuje tzw. pół-żałoba, charakteryzująca się nie czarnymi, a szarymi strojami. Żałobę po dziadkach i rodzeństwie nosimy pół roku, z kolei po dalszych krewnych przez trzy miesiące.

Czy Wy będąc w żałobie konsekwentnie ubieraliście się na czarno, jeśli tak, to jak długo? Robiliście to z własnej potrzeby czy raczej pod wpływem oczekiwań/presji otoczenia? Skrupulatnie unikaliście udziału we wszelkich radosnych zabawach czy jednak zdarzały się odstępstwa? A może wyszliście z założenia, że zmarły nie chciałby, aby po nim płakać i ten okres niewiele różnił się od tego, co miało miejsce wcześniej?
Czy taka żałoba "na pokaz" w ogóle ma sens? Przecież mówi się, że liczy się to, co jest szczere i co nosimy w sercu, a nie co pokazujemy innym.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Żałobę nosi się w sercu. To nie na pokaz.

Ja po śmierci mamy zaczęłam ubierać się na czarno, po prostu w tym kolorze czułam się dobrze. Trwało do półtora roku. Dopiero po takim czasie miałam chęć w ogóle załozyć coś innego. Z kolei moja siostra na czarno ubrała się tylko w dniu pogrzebu. Strasznie przeżywała śmierć mamy, ale jeszcze bardziej odczuwała jej stratę kiedy była tak ubrana. Naturalna była rezygnacja z zabawy, po prostu nie mieliśmy na to ochoty.

jestem kobietą niezależną ..................... nikomu na mnie nie zależy tongue

3

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Olinko-zdaje się,ze piszesz o żałobie w kulturze euroamerykańskiej-to ubieranie się na czarno lub noszenie czarnej wstążki-i związanej z katolicyzmem.
Żałoba nie wynika tylko z kultury czy religii.Żałoba to przeżywanie straty i każdy przeżywa ją indywidualnie.
Ale wydaje mi się,że dyktowana kulturowo czy religijnie nie musi być na pokaz.
Raczej oznacza: straciłam kogoś bliskiego,nie bawią mnie teraz żarty,nie jestem tym kim zwykle więc może nie traktuj mnie tak jak zwykle.

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

4

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Mysle ze to dobry pomysl ubrać sie na czarno czy miec taka wstążkę bo będzie to jakimś symbolem dla otoczenia ze może potrzeba wsparcia czy właśnie przeciwnie spokoju, zalezy od człowieka. No i nie będą namawiać na jakieś imprezy. Jednak nie ma sensu taki ubiór jesli wewnątrz nie czujemy tej refleksji, smutku

" narodziny są cierpieniem, starość jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem"

5

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Z mojego punktu widzenia pozwolenie sobie na głębokie przeżywanie żałoby jest właściwe. Nawet te ciemne ubrania, które dają sygnał otoczeniu jak czujemy się wewnątrz i że "nie, to nie jest dobry moment na weekendową imprezkę" jest pomocny. Jeśli żałoba nas pochłania, to robiłaby to także gdybyśmy ubrali się jak papuga i śpiewali kankana - tyle, że wtedy otoczenie nie miałoby sygnału, że byłoby dobrze by nad nami czuwali i w miarę możliwości wspierali.

I'll be a story in your head, but that's okay, because we're all stories in the end. Just make it a good one, eh? Because it was, you know. It was the best.

6

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
gojka102 napisał/a:

Olinko-zdaje się,ze piszesz o żałobie w kulturze euroamerykańskiej-to ubieranie się na czarno lub noszenie czarnej wstążki-i związanej z katolicyzmem.

Właściwie nie chciałam robić żadnych założeń. Po prostu biorąc pod uwagę, że ta kultura jest mi najbliższa, a katolicyzm jest u nas jednak najbardziej zakorzeniony, to wyszło to jakby samoistnie.

maga164 napisał/a:

Jeśli żałoba nas pochłania, to robiłaby to także gdybyśmy ubrali się jak papuga i śpiewali kankana - tyle, że wtedy otoczenie nie miałoby sygnału, że byłoby dobrze by nad nami czuwali i w miarę możliwości wspierali.

A co jeśli ktoś nie chce wysyłać do otoczenia żadnych sygnałów, właśnie dlatego, aby nikt się na tym nadmiernie nie koncentrował - czy Waszym zdaniem jest to naganne? Są przecież osoby, które żałobę wolą przeżywać w samotności, w skupieniu, wolą unikać pytań, współczucia, a czarny ubiór czy choćby żałobna wstążeczka siłą rzeczy prowokują pytania czy choćby ściągają uwagę osób trzecich.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

7

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
Olinka napisał/a:

A co jeśli ktoś nie chce wysyłać do otoczenia żadnych sygnałów, właśnie dlatego, aby nikt się na tym nadmiernie nie koncentrował - czy Waszym zdaniem jest to naganne? Są przecież osoby, które żałobę wolą przeżywać w samotności, w skupieniu, wolą unikać pytań, współczucia, a czarny ubiór czy choćby żałobna wstążeczka siłą rzeczy prowokują pytania czy choćby ściągają uwagę osób trzecich.

Myślę że paradoksalnie trudniej jest przeżywać w samotności jeśli nie wysyłamy sygnałów. Właśnie takiej kontemplacyjnej samotności oczekuje się od żałobnika zostawiając mu przestrzeń. Obserwuje się go jedynie z daleka czy nie pochłania go to całkowicie. Jeśli nie dajesz po sobie poznać, że przeżywasz żałobę to możesz przez to wysłać dwa niekorzystne dla siebie komunikaty:

1. Udaję, że nic mi nie jest. Więc "trzeba" porozmawiać z taką osoba i udowodnić jej, że okazywanie żałoby to nic złego i że "moja babcia robiła tak a mój wujek tak".
2. Jestem już po. Mogą pomyśleć, że już ci przeszło więc to nie jest już temat tabu i... można o tym rozmawiać i co gorsza pytać jak się z tym czujesz.

Jednak to są gdybania. Na zaczepki bezpośrednich, lub po prostu nietaktownych osób, trzeba być przygotowanym niezależnie od ubrania. Choć uważam że taka "zbroja" skłania ludzi do większego taktu.

I'll be a story in your head, but that's okay, because we're all stories in the end. Just make it a good one, eh? Because it was, you know. It was the best.

8 Ostatnio edytowany przez krisniejaki (2016-01-04 02:39:09)

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Szkoda, że jeżeli ktoś doznał straty kogoś bliskiego, musi jeszcze się oglądać na cały ten kulturowy czy religijny sztafaż, typu kolor ubrania i podobne historie... Sorry, że tak spłycam być może ważny dla niektórych temat, ale ludzie przygnębieni naprawdę nie wieszają kalendarza na drzwiach od szafy...

9

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Żałobę nosi się w sercu.

Nie będę ubierać się na czarno przez pół roku dla np. rodzica którego ledwo znałam, który mnie unikał bo tak wypada. Uszanuję tradycję na pogrzebie i tyle.

Nie będę myśleć w co się ubrać gdy odejdzie osoba bliska memu sercu. A wiele z nich odeszło. I wcale mi się nie chciało wtedy ubierać. Nie myślałam o czerni, ile ma trwać żałoba. Trwała tak długo,jak długo byłam zrozpaczona.

Co do pytań. Ja wolałam być sama. Denerwował mnie niemiłosiernie każdy życzliwy człowiek, który chciał ulżyć mi w bólu po stracie. Może po roku od straty bliskiej memu sercu osoby zaczęłam płakać...ba wyć...dosłownie... I płakałam ile wlezie. Dzień w dzień, tydzień po tygodniu.
Z każdym jest inaczej.

Ludzie dzielą się na: tych chorych psychicznie i tych jeszcze nie zbadanych.

10

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Ja po śmierci mamy ubierałam się na czarno dwa lata. Nie na pokaz, ale po prostu lepiej się czułam w tym kolorze. Nie miałam ochoty ani na zabawę, ani na inne kolory. Za to po śmierci babci nie ubieralam się na czarno, jedynie w dniu pogrzebu

11

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
Kyntia napisał/a:

Żałobę nosi się w sercu.

Nie będę ubierać się na czarno przez pół roku dla np. rodzica którego ledwo znałam, który mnie unikał bo tak wypada. Uszanuję tradycję na pogrzebie i tyle.

Dla mnie na przykład nieco niezrozumiałym jest zwyczaj, że po śmierci rodzica żałoba trwa pół roku plus pół roku tak zwana pół-żałoba, a po śmierci rodzeństwa tylko połowę tego czasu. Nierzadko bliższy kontakt ma się z siostrą czy bratem niż rodzicem, nawet jeśli to dzięki niemu przyszło się na świat.

Osobiście jestem zwolenniczką noszenia żałoby (mowa o zewnętrznych jej oznakach), kiedy czuje się taką potrzebę. Nigdy, bo tego oczekuje otoczenie czy choćby z powodu narzuconych zwyczajowo wytycznych. Przecież fakt, że człowiek "nosi się" na czarno niekoniecznie musi być równoznaczny z tym, że tęskni, płacze i przeżywa stratę. I odwrotnie - brak zewnętrznych symboli nie kłóci się z wewnętrznymi przeżyciami. Z kolei nagminne pytania od osób niemal obcych, a pytających z grzeczności, nierzadko zwykłej ciekawości, co się stało, dlaczego, kiedy - mogą być wielce uciążliwe. Ja sama bardzo nie lubię i dlatego unikam tego rodzaju zainteresowania.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

12

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

coraz mniej osob praktykuje ten zwyczaj okazywania zaloby, ja nawet nie wiem, ile czasu po kim nosi się... Traci to dla mnie sztucznoscia, taka szczegolowosc, ze rok po tych, pol roku po tamtych a 3 miesiąc po innych... To wszystko umowne, wiem, ale po co umowność w takich osobistych sprawach?
Gdy strace kogos bliskiego memu sercu to kolor ubrania będzie ostatnia rzecza, która będzie mi zaprzatac glowe. Ubiore się na rozowo i nawet nie zauwaze...
Zaloba jest dla mnie, nie dla otoczenia. Otoczenie tak naprawdę ma gdzies cudze cierpienie. To nie ich boli...

13 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2016-01-05 02:36:20)

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Jak dla mnie to mocno indywidualna kwestia. Ponad 5 miesięcy zmarła moja mama po 5 latach choroby i dla każdego z nas jest to bardzo trudne. Nie wstydzimy się powiedzieć o tym co czujemy, choć czasem ciężko to wyrazić. Jednak nie zawsze ubieramy się u mnie w bliskiej rodzinie na czarno, bo jednak oczywiste chyba jest, że nie ma się tylko czarnych ubrań, a czasem mimo ogromnego smutku chce się założyć coś innego. Dla mnie to normalne i kiedyś też zanim straciłam mamę nie oceniałam jak kto ubiera się po stracie, bo moim zdaniem nie ma to nic wspólnego z tym czy ta osoba cierpi czy nie i dla mnie to po prostu kwestia indywidualna. Jeżeli ktoś chce po prostu zakładać czarne ubrania, to zakłada, jak nie to nie i takie jest moje zdanie, że nie ma w tym nic złego. Ból jest duży, ale też np czasem chcę założyć coś w innym kolorze ładnego, by choćby dla chłopaka ładnie wyglądać i np założę ładną fioletową bluzkę jaką mam czy coś innego czy ładne kolczyki. Nie zmienia to faktu, że bardzo cierpię. Bliskie mi osoby wiedzą, że cierpię i są dla mnie wsparciem, obce nie muszą, choć jak piszę czarne ubrania też noszę, ale nie zawsze, choć fakt jeszcze krócej po śmierci mamy nosiłam często. No jakichś rażących kolorów nie noszę, ale nie tylko czarno. Jednak nie sądzę, by ktoś mnie po tym miał oceniać. No, a jak ktoś potraktuje mnie niedelikatnie to takie życie, jakbym założyła zawsze czarną bluzkę, to też by mogło tak być, bo jednak sporo osób nosi czarne rzeczy, więc skąd by ta osoba wiedziała, że to na pewno z powodu żałoby. No chyba, że bym chodziła cała ubrana na czarno, ale jednak chyba mało kto, by tak chodził.

Także widzę, że Ty chyba Olinko uważasz podobnie, że to indywidualna kwestia i o niczym nie świadczy, bo jak piszesz można ubierać się nawet nie czarno i bardzo cierpieć? A warto ubrać się jak człowiek chce, prawda? No też tak uważam. Nie ma co patrzeć na innych. Na imprezy za to nie chodzę, ale tak, nie chciałabym tutaj. No, ale ubranie to akurat tylko ubranie i jego kolor też, dla mnie tak czy siak znaczenie ma mniejsze, a co innego impreza, gdzie nie bawiłabym się teraz dobrze. A i tak nie przepadam za imprezami.

A ten czas trwania żałoby, szczerze nie rozumiem zasadności tego. Nikt tego ustalić nie potrafi, każdy przeżywa indywidualnie. Zawsze tan brak się jakoś będzie odczuwać sądzę. No, a nie, że to się zmieni jak na zawołanie, jakby miał sugerować wyznaczony czas żałoby.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

14

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
truskaweczka19 napisał/a:

Także widzę, że Ty chyba Olinko uważasz podobnie, że to indywidualna kwestia i o niczym nie świadczy, bo jak piszesz można ubierać się nawet nie czarno i bardzo cierpieć? A warto ubrać się jak człowiek chce, prawda?

Truskaweczko, uważam, że jest to osobista, wręcz intymna sprawa każdego z nas, tego jak kto czuje i czego w tym trudnym czasie potrzebuje. Jesteśmy przecież różni. Bardzo.

Ja sama bardzo lubię kolor czarny i noszenie go jest dla mnie zupełnie naturalne, ten kolor zresztą niemal od zawsze dominuje w mojej szafie, ale będąc w żałobie nie czuję wewnętrznego przymusu ubierania się wyłącznie w ten sposób. 
Po śmierci mojego taty cierpiałam długo, bo bardzo mi go brakowało i kompletnie nie byłam na tę stratę przygotowana, a jednak nie pamiętam, żebym demonstrowała to swoim ubraniem, a jeśli tak, to niewątpliwie było to dosyć krótko. Oczywiście dobrze jest nieco przystopować, nie ubierać się krzykliwie, wyzywająco, ale - jak wcześniej napisałam - sam ubiór dla mnie nic nie znaczy, nie czuję tego, nie potrzebuję. Na czarno ubieram się w dniu pogrzebu, potem (nie zawsze) jeszcze przez jakiś czas, nierzadko dodając jakiś element w ciemnym, stonowanym, ale jednak innym kolorze, potem ta czerń, jeśli się pojawia, nie jest już zamierzonym efektem.

Mimo wszystko każdą śmierć, każdy pogrzeb i każdą żałobę przeżywam zupełnie inaczej. Zawsze do tej kwestii mam inny stosunek i podchodzę do niej indywidualnie, nierzadko zresztą samą siebie zaskakując.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

15

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Czarny kolor ubrań w czasie tzw. żałoby jest kwestią indywidualnych przekonań? Dobrze by było. Nie raz, nie dwa usłyszałam glosy osób, że najchętniej w ogóle nie zakładałyby czarnych ubrań lub po krótkim czasie przestałby je wkładać, gdyby nie... presja ich środowiska: "Bo przecież jestem w żałobie i muszę nosić czarne ubrania", 'Bo jeśli nie będę ubrana na czarno, to stanę się obiektem niewybrednych uwag".
Sama też byłam pytana o to, dlaczego po śmierci bliskich osób noszę kolorowe stroje, ze zdziwieniem była przyjmowana moja obecność w różnego rodzaju spotkaniach towarzyskich/zabawach.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16 Ostatnio edytowany przez kammiś (2016-01-09 16:45:35)

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Nie nosze zaloby po dalszych czlonkach rodziny, co do zasady nie chodze nawet na pogrzeby.
Nie widze sensu w tym ze ludzie jezdza na pogrzeby i nosza zalobe po kims kogo widzieli kilka razy w zyciu.
Przeciez to dla mnie obca osoba. Wiec po co mam sie do czegos zmuszac?
Nie posiadam zbyt wielu zestawow czarnych ubran - bo pojedyncze oczywiste sa. Zle wygladam ubrana od stop do glow na czarno bo mam czarne wlosy i jasna skore. Nie wyobrazam sobie ani kompletowac nowej garderoby na potrzebe kilku miesiecy ani ubierac sie w cos w czym zle wygladam.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

17

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Nie chodzę na pogrzeby dalszych członków rodziny i tych, z ktorymi mam kontakt od świąt do świąt lub rzadziej.
Nie czuję smutku po śmierci takiej osoby, więc nie umiem się utożsamić z tragedia innych osób, ich płaczami, zawodzeniami, bardzo mnie to denerwuje.
Załoby po nikim nie nosiłam i raczej po rodzinie z krwi nie będę, ale moze kiedyś po mężu czy bliskich przyjaciołach...

18

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Mam podobne zdanie jak adiaphora.
Poza tym znałam kiedyś kobietę,która nosiła żałobę rok od śmierci męża,równocześnie mieszkając z nowym facetem...
Niech każdy robi jak uważa,byle w zgodzie ze swoim sumieniem

19

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Olinka - "Oczywiście dobrze jest nieco przystopować, nie ubierać się krzykliwie, wyzywająco".
Co znaczy krzykliwie i wyzywająco? Wyzywająco w stylu "tirówka na drodze" ubierać się nie powinno wcale.
Ale jak założę czerwoną szyfonową bluzkę (swoją ulubioną zresztą) i czarne szpilki a - odpukać - byłabym w żałobie, to już coś nieodpowiedniego?
I na przykład - codziennie maluję usta czerwoną szminką, miałabym przestać bo ktoś mógłby ocenić że nie wypada po śmierci?
Zawsze jestem zdania, że za mało dbamy o ludzi kiedy żyją, a za dużo myślimy kiedy umrą.

"Nawet najmniejszy kot jest arcydziełem natury".

20

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Tak jak w przypadku Kammiś - mam niewiele czarnych ubrań (kilka "małych czarnych"), więc czymś sztucznym by było, gdybym podczas żałoby nagle zaczęła ubierać się na czarno. Z takich rytuałów związanych z żałobą bardziej podoba mi się zwyczaj ścinania włosów, których odrastanie ma symbolizować powolny proces wychodzenia z żałoby i wracania do normalności. Zawsze wydawało mi się to jakieś takie piękne i romantyczne. Nie wiem czy sama bym to zrobiła, bo uważam, że tak jak w przypadku noszenia czerni - taki gest musi wynikać z naszej wewnętrznej potrzeby, a nie z przekonania, że tak trzeba.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

21

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
kammiś napisał/a:

Olinka - "Oczywiście dobrze jest nieco przystopować, nie ubierać się krzykliwie, wyzywająco".
Co znaczy krzykliwie i wyzywająco? Wyzywająco w stylu "tirówka na drodze" ubierać się nie powinno wcale.
Ale jak założę czerwoną szyfonową bluzkę (swoją ulubioną zresztą) i czarne szpilki a - odpukać - byłabym w żałobie, to już coś nieodpowiedniego?
I na przykład - codziennie maluję usta czerwoną szminką, miałabym przestać bo ktoś mógłby ocenić że nie wypada po śmierci?
Zawsze jestem zdania, że za mało dbamy o ludzi kiedy żyją, a za dużo myślimy kiedy umrą.

No ja uważam, że to nic złego i nawet jak to bliska osoba to nie uważam tego raczej za brak szacunku, a Ty? W końcu jak pisałam to jest w sercu i tak ubrana osoba też może cierpieć, a nie ma co po ubraniu oceniać, żałoba żałobą, ale normalne, że czasem chce się też dobrze wyglądać, zwłaszcza parę miesięcy po pogrzebie. Ból jest, ale są też różne sytuacje, że coś chce się założyć i nie zmienia to faktu, że tęsknimy za tą osobą. Nie widzę tu jakiegoś szczególnego powiązania, a Ty? Także nie uważam tego też za nic złego.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

22

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
cslady napisał/a:

Z takich rytuałów związanych z żałobą bardziej podoba mi się zwyczaj ścinania włosów, których odrastanie ma symbolizować powolny proces wychodzenia z żałoby i wracania do normalności.

A wiesz, nie znałam tego zwyczaju i nigdy się z nim nie spotkałam. Prawdę mówiąc to zaskoczyłaś mnie, zresztą chyba nikt w moim otoczeniu nigdy takiego gestu nie wykonał.

Kammiś napisał/a:

Co znaczy krzykliwie i wyzywająco? Wyzywająco w stylu "tirówka na drodze" ubierać się nie powinno wcale.

Wyzywający znaczy zwracający uwagę, rzucający się w oczy, ale chodziło mi raczej o coś, co można nazwać wyczuciem sytuacji.   
Zresztą wydaje mi się, że podczas żałoby jakoś tak naturalnie przychodzi nam rezygnacja z pewnych kolorów, fasonów czy detali. Nic na siłę, ale to jest trochę jak barometr naszych uczuć - im nam trudniej, tym mniej skupiamy się na tym jak wyglądamy, a tym samym mniej szalejemy z wizerunkiem. Z kolei im bliżej końca żałoby (tej wewnętrznej, nie zwyczajowej), tym więcej uwagi poświęcamy przyjemnym, codziennym sprawom.
Niemniej każdy z nas jest inny i każdy na swój sposób przechodzi przez ten proces.

Kammiś napisał/a:

I na przykład - codziennie maluję usta czerwoną szminką, miałabym przestać bo ktoś mógłby ocenić że nie wypada po śmierci?

Patrz wyżej. I na pewno nie ze względu na ludzi.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

23

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Racja, ale na pewno ubranie się w jakiś kolor nie oznacza braku żałoby ani braku cierpienia. To kwestia indywidualna i moim zdaniem to bardziej pozory, a nie ma co też oczekiwać, że ktoś cały czas będzie na czarno, to niepraktyczne w życiu codziennym, a w sercu ukochaną osobę się ma i jak patrzy na nas, to ta osoba o tym wie, że kochamy i tęsknimy.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

24

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?
Olinka napisał/a:

A wiesz, nie znałam tego zwyczaju i nigdy się z nim nie spotkałam. Prawdę mówiąc to zaskoczyłaś mnie, zresztą chyba nikt w moim otoczeniu nigdy takiego gestu nie wykonał.

Z włosami ogólnie jest związana rozległa symbolika w różnych kulturach przy obrzędach przejścia (np. postrzyżyny, ścinanie warkocza podczas oczepin, czy właśnie skracanie włosów na znak żałoby). Np. Grecy traktowali włosy jako źródło życiodajnej siły, więc ścięcie ich przez bliską dla zmarłego osobę mogło być postrzegane jako pragnienie dołączenia do zmarłego. Ścinanie włosów jest chyba jednym z bardziej znanych zwyczajów żałobnych i nawet obecnie jest praktykowane w różnych rejonach świata. Dla mnie ono jest jakoś intuicyjnie bliższe niż chodzenie w czerni. Nie wiem czy też to zaobserwowałyście w swoim otoczeniu, ale kiedy chodziłam do liceum i dziewczyny mocno przeżywały zawody miłosne, to bardzo często miały takie pragnienie, by zmienić coś w swoim wyglądzie, czyli najczęściej by ściąć włosy lub chociaż zmienić fryzurę. Nawet teraz kiedy np. zostają matkami albo przechodzą przez jakieś przełomowe wydarzenia, to pojawia się taka naturalna potrzeba. Oczywiście one nie są świadome tego, że istnieje jakaś symbolika i że takie zachowania przewijają się w kulturze. Jakoś tak intuicyjnie to wynika z chęci zmiany czegoś.

Dlatego umiem sobie z łatwością wyobrazić to ścięcie włosów niejako na znak żałoby, a tak naprawdę racjonalizowałabym sobie to zachowanie np. tym, że życie mi się zawaliło, a w lustrze jak gdyby nigdy nic widzę tę samą twarz, więc chciałabym coś zmienić, by był jakiś symboliczny "ślad". A odrastające włosy pięknie mi się kojarzą z duszą, która powoli się leczy po stracie. A im dłuższe włosy i większe przywiązanie do nich, tym bardziej taki gest jest wymowny w swej prostocie.

"I guess all I can do is embrace the pandemonium; find happiness in the unique insanity of being here, now."

25

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

każdy nosi żałobę w sercu i to jest indywidualna sprawa czy i jak długo ubiera się na czarno. Na pewno nie powinnaś tego robić ze względu na reakcje otoczenia.

26

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

U mnie w rodzinie jest ten zwyczaj obcinania włosów na znak żałoby.
Być może ma to związek z religią zydowską ale pewności nie mam.

Obecnie przeżywam żałobę.Mam dużo czarnych ciuchów i po prostu chodzę ubrana tak jak zwykle bo nie jestem katoliczką.
Wczoraj założyłam po raz pierwszy mega kolorowe spodnie.Ale tylko dlatego,że akurat nie miałam innych czystych.

Kammis-człowiek w żałobie po prostu nie ma ochoty myśleć o tym jak wygląda,co ma na sobie.
Być może po śmierci kogoś bliskiego to odczujesz i sama zrozumiesz.I kto wie,być może malowanie ust na czerwono okaże się dla Ciebie wtedy mało istotne.I nie będzie to kwestia: wypada lub nie wypada.
To będzie wtedy zupełnie inna kwestia...

Końcówkę -om piszemy w celowniku liczby mnogiej rzeczowników wszystkich rodzajów, np.Wspomniałem o tym moim gościom.
Zwrócił się ku tamtym kobietom.
Przyjrzał się uważnie oknom i drzwiom.

27

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Gojko, podobnie jak Ty mam mnóstwo czarnych ciuchów, więc osoby, które nie są w danej chwili świadome mojej żałoby, prawdopodobnie nawet nie zauważają, że coś się zmieniło. Owszem, jestem przygaszona, inna, jakby nieswoja, ale teoretycznie ktoś może pomyśleć, że po prostu mam gorszy czas.
I zgadzam się z Tobą, że kiedy dusza płacze, to kolor ust jest ostatnią rzeczą, na jaką zwraca się wtedy uwagę.

cslady napisał/a:

Dlatego umiem sobie z łatwością wyobrazić to ścięcie włosów niejako na znak żałoby, a tak naprawdę racjonalizowałabym sobie to zachowanie np. tym, że życie mi się zawaliło, a w lustrze jak gdyby nigdy nic widzę tę samą twarz, więc chciałabym coś zmienić, by był jakiś symboliczny "ślad". A odrastające włosy pięknie mi się kojarzą z duszą, która powoli się leczy po stracie. A im dłuższe włosy i większe przywiązanie do nich, tym bardziej taki gest jest wymowny w swej prostocie.

Świetnie napisane. Takie wytłumaczenie przekonuje mnie bardzo.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

28

Odp: Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Mówicie Panie o kobiecej stronie przeżywania lub okazywania na zewnątrz żałoby.
Moim zdaniem, u mężczyzn, ta zewnętrzna, "na pokaz" strona żałoby jest dużo mniej związana z odzieniem. Ogranicza się przeważnie do czarnej wstążki przyszytej do poły garnituru zakładanego na jakieś uroczystości lub niedzielną mszę, by dewotki mogły sprawdzić, czy gość ma na sobie atrybut żałoby.
Moja żałoba, poza tą duchową, oznaczała bezwiedne zaniedbanie wyglądu zewnętrznego. Nie goliłem się po kilka dni, dżinsy i flanelowa koszula w kratę świątek piątek. Czy to do pracy, czy do wizyt u znajomych.
Reprymendy ze strony przełożonych poprawiały sytuację, ale na krótko.
Uzyskiwania rodziny i znajomych puszczałem mimo uszu.
Trwało to dość długo, nie potrafię teraz określić ile. Samo tak jakoś przeszło i wróciłem do poprzedniej formy. smile
Jak już wiele osób stwierdziło, żałoba jest wewnętrznym stanem. Ile potrwa, zależy od wielu czynników. Natomiast, ta zewnętrzna (pomijając własną potrzebę zmiany w fizycznym postrzeganiu siebie) ważna jest dla innych, którzy zwykli oceniać ludzi po pozorach. I wydaje mi się, że dzięki tradycji, sami siebie często łapiemy na takim spojrzeniu na ludzi, którzy utracili najbliższą osobę. smile

facet po przejściach

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Żałoba - czy koniecznie na czarno i w głębokim smutku?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021