netkobietyWszystkie działy
Samotność

20 lat i samotność

12 odpowiedzi3 216 wyświetleńzałożony przez Wisniowa223, 10.09.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 20 lat i samotność

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wisniowa223 (2015-09-10 21:52:59)

Temat: 20 lat i samotność

Witam smile postanowiłam napisać i wyżalić się na tym forum, bo tak naprawdę nie mam komu powiedzieć o swoim problemie. Ostatnio czuję ogromną samotność i potrzebę kontaktu z innymi ludźmi. Do tej pory miałam trzy bliskie koleżanki, z którymi zawsze mogłam się spotkać. Tak się złożyło, że prawie w tym samym czasie się porozjeżdżały i nagle zostałam praktycznie sama jak palec. Został mi tylko chłopak, ale to nie jest to samo. On ma swoje sprawy, swoich kumpli, nie chcę zajmowac calego jego czasu. Brakuje mi kogoś bliskiego, spotkań, babskich wyjść. Oczywiście to nie był, by taki problem bo zawsze można się z kimś zaprzyjaźnić, kogoś poznać. Problemem jest mój charakter. Wydaje mi się, że nie sprawiam dobrego wrażenia,na początku jestem bardzo zdystansowana i ciężko mi z otworzyc, jeśli nie znam tej osoby długi czas. Do tej pory nie martwiłam się tym jakoś szczególnie, bo zawsze miałam kogoś "pod ręką". Teraz coraz bardziej mnie to dołuje. Jak sie otworzyc na ludzi?

2

Odp: 20 lat i samotność

Mam podobnie

Ja sie odzywam ,ktos kiedys odpowie.

3

Odp: 20 lat i samotność

Dobrze, ze nie otwierasz się na ludzi od razu. "Koleżanki", które szybko stają się bliskie mogą równie szybko się oddalić. Lepiej podchodzić do ludzi z lekkim dystansem, jednocześnie nie zbyt przesadnym, bo to może odrzucać.
Ale w moim życiu miałam poniekąd podobną sytuację, w jakimś momencie zostałam sama, wydawało mi się, ze bez koleżanek to raczej ciężko, bo wiadomo, baba babę zrozumie itd. Jednak pospieszyłam się z nowymi znajomościami, za bardzo się otworzyłam i dostałam od życia bardzo dużego kopniaka. Dziewczyny okazały się być za przeproszeniem fałszywymi sukami, co wpłynęło na moje dalsze życie i nawet do dziś ciągnie się za mną smród z tamtych nieprzyjemnych chwil.
Nie chcę Cię absolutnie zrażać do ludzi, tylko zachęcić do cieszenia się życiem również w obecności samej siebie, sobie możesz zaufać. Na pewno kogoś poznasz, tylko nie rób tego za szybko i pod presją.

4

Odp: 20 lat i samotność
Wisniowa223 napisał/a:

Wydaje mi się, że nie sprawiam dobrego wrażenia,na początku jestem bardzo zdystansowana i ciężko mi z otworzyc, jeśli nie znam tej osoby długi czas.

Też na początku jestem zdystansowana, mija mi z czasem i słyszę potem od ludzi, że nie sądzili, że jestem taka zabawna i radosna. smile

Kilka konkretnych pytań, proszę o konkretne odpowiedzi (:P):

1. Studiujesz?
2. Pracujesz?
3. Jakie masz zainteresowania, co robisz w wolnym czasie?

Studia, praca i zainteresowania - w ten sposób poznaje się najwięcej osób. Zasada jest taka, że im więcej wychodzisz, tym łatwiej przychodzi Ci nawiązywanie kontaktów. Samo nic się nie zrobi, musisz NAD SOBĄ PRACOWAĆ. W wielu dziedzinach, zarówno doszkalać się i zdobywać wiedzę, jak i szlifować charakter. wink

5

Odp: 20 lat i samotność

nie jestem ze Szczecina i moje kumpele najblizsze mieszkaja 100-200km stad. Poznałam kilka osob(w pracy , w szkole) ale oni nie wychodza z domow. Jest piątek, mam wolne, pisałam do kilku osob i ciagle to samo : "jutro pracuje", "nie chce mi sie", "nie mam sily" , "moze jutro?" , "ide spac". Poznałabym z checia kogos kto ma  werwe, tak jak ja smile kto jezdzi na rowerze, kto czasami pobiega, kto wychodzi z domu, kto interesuje sie swiatem, kto pracuje, kto uczy sie, kto umie sie smiac i lapac zycie, a nie wiecznie "nie chce mi sie, nie mam sily". Do ludzi mi sie chce, chce mi sie na jakies piwo do pubu

6

Odp: 20 lat i samotność

Mam ten sam problem. Mam 21 lat i studiuję w innym mieście. Teraz w wakacje siedzę w miejscu skąd pochodzę. I co? Nudzę się. Wszystko robię sama. Sama jeżdzę na rowerze, czytam książki... Większość czasu spędzam w domu. Moje "przyjaciółki" mają już swoje prace i swoich facetów... Głupio mi tAk ciągle do nich pisac i sie narzucac bo to ja ciągle wychodzę z inicjatywą spotkania... Odpowiedz jest zawsze ta sama : tak tak musimy sie w koncu zobaczyc, bla bla bla...
Jak już sie widzimy ( a jest to raz na miesiąc? nawet rzadziej...) to oczywiście buzi buzi i do zobaczenia... a później nic, milczenie... A ja już nie mam ochoty, za przeproszeniem "wchodzić w dupę". Najgorsze jest to kiedy teoretycznie nie mają czasu a potem widzę zdj na fejsbuku z imprez... Nie wiem czy coś ze mną jest nie tak, czy się za bardzo pozMieniałam przez to ,że wyjechałam... Najgorsze są też pretensje ,że się nie odzywam ( a same nie raczą, a nawet pamietam sytuacje ze nie odp) a jak już sie odezwę to ojej napisze ci dam ci znać, a potem cisza... No ale w końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś i rozwijam swoje pasje. i Staram się byc szczęśliwa

7

Odp: 20 lat i samotność

Moze my samotni powinnismy sie zjednoczyc ..
Ja jestem za .

8

Odp: 20 lat i samotność
bogusia130 napisał/a:

Mam ten sam problem. Mam 21 lat i studiuję w innym mieście. Teraz w wakacje siedzę w miejscu skąd pochodzę. I co? Nudzę się. Wszystko robię sama. Sama jeżdzę na rowerze, czytam książki... Większość czasu spędzam w domu. Moje "przyjaciółki" mają już swoje prace i swoich facetów... Głupio mi tAk ciągle do nich pisac i sie narzucac bo to ja ciągle wychodzę z inicjatywą spotkania... Odpowiedz jest zawsze ta sama : tak tak musimy sie w koncu zobaczyc, bla bla bla...
Jak już sie widzimy ( a jest to raz na miesiąc? nawet rzadziej...) to oczywiście buzi buzi i do zobaczenia... a później nic, milczenie... A ja już nie mam ochoty, za przeproszeniem "wchodzić w dupę". Najgorsze jest to kiedy teoretycznie nie mają czasu a potem widzę zdj na fejsbuku z imprez... Nie wiem czy coś ze mną jest nie tak, czy się za bardzo pozMieniałam przez to ,że wyjechałam... Najgorsze są też pretensje ,że się nie odzywam ( a same nie raczą, a nawet pamietam sytuacje ze nie odp) a jak już sie odezwę to ojej napisze ci dam ci znać, a potem cisza... No ale w końcu stwierdziłam, że mam to gdzieś i rozwijam swoje pasje. i Staram się byc szczęśliwa


Myślę że należy olać takie znajomości, co ci po takich fałszywych koleżankach, rozwijanie pasji to dobry pomysł na poszerzanie grona znajomych, na studiach też czasem ktoś odpowiedni się trafi, tylko cierpilwości i nie napalac się na niewadomo co

9

Odp: 20 lat i samotność
lidjoza napisał/a:

nie jestem ze Szczecina i moje kumpele najblizsze mieszkaja 100-200km stad. Poznałam kilka osob(w pracy , w szkole) ale oni nie wychodza z domow. Jest piątek, mam wolne, pisałam do kilku osob i ciagle to samo : "jutro pracuje", "nie chce mi sie", "nie mam sily" , "moze jutro?" , "ide spac". Poznałabym z checia kogos kto ma  werwe, tak jak ja smile kto jezdzi na rowerze, kto czasami pobiega, kto wychodzi z domu, kto interesuje sie swiatem, kto pracuje, kto uczy sie, kto umie sie smiac i lapac zycie, a nie wiecznie "nie chce mi sie, nie mam sily". Do ludzi mi sie chce, chce mi sie na jakies piwo do pubu


No widzisz z jednej strony fajnie że poznajesz nowe osoby, ale trudno nie zawsze oni chcą , może nie mają poukładanego życia poza pracą i niestarcza im czasu i sił na takie wyjścia, kurde niestety tak to jest że nie zawsze się chętni znajdą, i cierpliwości, tu potrzeba szczęscia aby na takich ludzi trafić.

Widzisz ja np. lubie jazdę na rowerze, kupiłem sobie szybki skuter i robie sobie od czasu do czasu dłuższe wycieczki, szkoda że nie ma już zlotów skuterowych bo chętnie bym na taki pojechał, a może ja jestem za mało aktywny w tej kwestii, w każdym razie za jakiś czas kupie sobie moto i znajdę jakąś grupę, ludzi z którymi można pośmigać, ja mam jeszcze trochę nie poukładane życie ale ostro pracuje żeby wygospodarować sobie więcej czsu wolnego i w miarę możliwości może uda mi się takich ludzi poznać, a jak nie to trudno, mnie samemu to co już robię sprawia dużą frajdę

Kurdę myślę że mam podobną werwę jak ty, do takich ludzi właśnie mnie ciągnie ale znając życie to pewnie jesteś z drugiego końca Polski

10

Odp: 20 lat i samotność

Przeczytałam Twój post i miałam wrażenie, że czytam o sobie. Jedyną różnicą jest fakt, że jestem od Ciebie starsza o 3 lata. Też chyba około 20-tki naszło mnie na takie przemyślenia, chociaż wtedy jeszcze nie zdawałam sobie do końca sprawy z "powagi sytuacji". Od podstawówki po liceum zawsze miałam bliskie koleżanki, przyjaciółki. Niektóre znajomości już wtedy zaczęły się rozpadać, ale wtedy jeszcze tego tak nie zauważałam. Coraz więcej koleżanek miało chłopaków i po prostu wolały się z nimi spotykać niż ze mną. Ja byłam sama, więc się "nie znałam" i nie byłam im potrzebna. Nie byłam odpowiednią osobą do "wymiany doświadczeń". Jeżeli już znalazły dla mnie czas, to po to, żeby cały czas gadać o swoim chłopaku albo by je pocieszać po kłótni. Żeby było śmieszniej- teraz mam chłopaka, ale brakuje mi dobrych koleżanek. Czy naprawdę aż tak wiele wymagam?

Na przykład zaczął mi się urywać kontakt z koleżanką z podstawówki- proponowałam spotkania, było mi szkoda tej znajomości, ale z drugiej strony nie odczuwałam tego aż tak dotkliwie, bo w liceum też miałam bliskie koleżanki. Szkoła się skończyła i kolejne relacje zaczęły zanikać. Chciałam się spotykać, to ja wychodziłam z inicjatywą. Coraz częściej słyszałam wykręty, nie chce mi się, jestem zmęczona. Potem się okazało, że w grę weszli już nowi znajomi i nie jest tak, że moja "przyjaciółka" nie ma czasu, ale nie ma go dla mnie. Cóż zrobić? Nie będę błagać o kontakt. Tłumaczyłam sobie, że spoko idę na studia, tam poznam wiele osób. To prawda, poznałam. Większość kontaktów, które utrzymuję z ludźmi pochodzą właśnie z uczelni. Rzecz w tym, że one bardzo topnieją w okresie wakacyjnym. To mnie zmusza do refleksji, czuję obawę, że gdy skończę studia, to stanie się to samo, co z moimi innymi znajomościami. Dawniej się tym nie przejmowałam, bo zawsze jakaś "dobra koleżanka" była w zasięgu ręki. Teraz myślę, że chyba powinnam być bardziej otwarta na ludzi, już wiele lat temu. Nawet jeśli miałam jakieś grono znajomych, to nie powinnam się tylko do niego ograniczać . Traktuję to jednak trochę jako nauczkę, trochę jako cenne doświadczenie. Już wiem, że w przyszłości muszę wykazywać więcej inicjatywy/

Druga sprawa- no właśnie, nie jestem zbytnio otwarta na ludzi. Stresuję się, gdy wokół mnie jest wiele nieznajomych osób, nie jestem do końca sobą. Jestem zdystansowana, więc pewnie nie wywieram najlepszego pierwszego wrażenia. Jak wiadomo- ono jest najważniejsze. Rzecz w tym, że ja naprawdę nie jestem taka zła, na jaką wyglądam. smile Co więcej, myślę, że i tak poczyniłam postępy, ponieważ kiedyś nie lubiłam się zwierzać, ciężko mi było mówić o emocjach, odczuciach. Moim zdaniem, zmieniłam się "na plus", jednak brakuje mi obecnie koleżanki, która nadaje na podobnych falach.

11

Odp: 20 lat i samotność
organicdust napisał/a:

Przeczytałam Twój post i miałam wrażenie, że czytam o sobie. Jedyną różnicą jest fakt, że jestem od Ciebie starsza o 3 lata. Też chyba około 20-tki naszło mnie na takie przemyślenia, chociaż wtedy jeszcze nie zdawałam sobie do końca sprawy z "powagi sytuacji". Od podstawówki po liceum zawsze miałam bliskie koleżanki, przyjaciółki. Niektóre znajomości już wtedy zaczęły się rozpadać, ale wtedy jeszcze tego tak nie zauważałam. Coraz więcej koleżanek miało chłopaków i po prostu wolały się z nimi spotykać niż ze mną. Ja byłam sama, więc się "nie znałam" i nie byłam im potrzebna. Nie byłam odpowiednią osobą do "wymiany doświadczeń". Jeżeli już znalazły dla mnie czas, to po to, żeby cały czas gadać o swoim chłopaku albo by je pocieszać po kłótni. Żeby było śmieszniej- teraz mam chłopaka, ale brakuje mi dobrych koleżanek. Czy naprawdę aż tak wiele wymagam?

Na przykład zaczął mi się urywać kontakt z koleżanką z podstawówki- proponowałam spotkania, było mi szkoda tej znajomości, ale z drugiej strony nie odczuwałam tego aż tak dotkliwie, bo w liceum też miałam bliskie koleżanki. Szkoła się skończyła i kolejne relacje zaczęły zanikać. Chciałam się spotykać, to ja wychodziłam z inicjatywą. Coraz częściej słyszałam wykręty, nie chce mi się, jestem zmęczona. Potem się okazało, że w grę weszli już nowi znajomi i nie jest tak, że moja "przyjaciółka" nie ma czasu, ale nie ma go dla mnie. Cóż zrobić? Nie będę błagać o kontakt. Tłumaczyłam sobie, że spoko idę na studia, tam poznam wiele osób. To prawda, poznałam. Większość kontaktów, które utrzymuję z ludźmi pochodzą właśnie z uczelni. Rzecz w tym, że one bardzo topnieją w okresie wakacyjnym. To mnie zmusza do refleksji, czuję obawę, że gdy skończę studia, to stanie się to samo, co z moimi innymi znajomościami. Dawniej się tym nie przejmowałam, bo zawsze jakaś "dobra koleżanka" była w zasięgu ręki. Teraz myślę, że chyba powinnam być bardziej otwarta na ludzi, już wiele lat temu. Nawet jeśli miałam jakieś grono znajomych, to nie powinnam się tylko do niego ograniczać . Traktuję to jednak trochę jako nauczkę, trochę jako cenne doświadczenie. Już wiem, że w przyszłości muszę wykazywać więcej inicjatywy/

Druga sprawa- no właśnie, nie jestem zbytnio otwarta na ludzi. Stresuję się, gdy wokół mnie jest wiele nieznajomych osób, nie jestem do końca sobą. Jestem zdystansowana, więc pewnie nie wywieram najlepszego pierwszego wrażenia. Jak wiadomo- ono jest najważniejsze. Rzecz w tym, że ja naprawdę nie jestem taka zła, na jaką wyglądam. smile Co więcej, myślę, że i tak poczyniłam postępy, ponieważ kiedyś nie lubiłam się zwierzać, ciężko mi było mówić o emocjach, odczuciach. Moim zdaniem, zmieniłam się "na plus", jednak brakuje mi obecnie koleżanki, która nadaje na podobnych falach.

Mam dokładnie tak samo. Nie należe do otwartych osob, często też przez to jestem odbierana jako chłodna i niedostępna. Potrzebuje czasu żeby sie otworzyć. Czasem słyszę od niektorych ludzi ,że oni zawsze mysleli ,że ich nie lubię... Ale wcale tak nie jest...  Staram się to zmienic i z roku na rok coraz bardziej wychodzę do ludzi, jednak fajniej jest czasem pogadac z kimś kogo sie zna dłużej hmm Tak też mam to samo ,że jak któraś ma chłopaka to czuje sie nie wiem tak jakby lepsza ode mnie wiecznej singielki (z wyboru, jeszcze przyjdzie pora na chłopa wink ) Na studiach mam znajomych, jest fajnie tylko w wakacje też się porozjeżdżaliśmy i każdy ma swój świat. Szczerze to nie sądziłam ,że to wszystko sie tak potoczy, że wszyscy będą mnie mieli w dupie. Najśmieszniejsze też jets to ,że moje "koleżanki" już wolą sie spotykać z dziewczynami kumpli ich  facetów zamiast z nami, z którymi mają wieloletnie wspomnienia...

12

Odp: 20 lat i samotność

W ogóle mam wrażenie ,że facetom jest łatwiej nawiązać wieloletnią przyjaźń... Jakoś potrafią mimo tego ,że mają swoje dziewczyny znaleźć czas na piwo z kumplami. A  my baby to : nie bo Kacperek mi nie pozwoli bla bla bla, bla bla bla , aż już nie wiem co pisać ,wrrrr

13 Ostatnio edytowany przez Wisniowa223 (2015-09-12 23:03:31)

Odp: 20 lat i samotność

Wydawało mi się, że tylko ja mam taki problem, a jednak jest nas więcej. Kurczę tylko czemu w realnym życiu wszyscy są tak "poukrywani";) Któraś z was pytała się o pracę i studia. Pracuję na krótki okres, poznałam kilka osób, ale to są bardzo luźne znajomości, nic nie znaczące, ograniczające się do rozmów o pracy. Wydaje mi się, że już straciłam umiejętność zaprzyjaźniania się, wchodzenia w głębsze relacje z kimś, jak to było w czasach szkolnych. Poza tym teraz każdy ma swoje życie, i swoje zaufane grono przyjaciół. Poza mną, przykre to. W październiku zaczynam studia, ale nie wiem czy sytuacja się zmieni, szczerze mówiąc nawet się nie nastawiam na to. Rozwiązaniem napewno byłaby jakaś pasja, zainteresowanie- ja żadnej nie posiadam, usilnie próbuję jakieś wymyślić ale nie wychodzi, taki ze mnie beznadziejny przypadek:) co do męskich przyjaźni- tak, to prawda. I szczerze zazdroszczę tego facetom, mi wystarczyłaby nawet jedna przyjaciółka na miejscu, żeby wyjść raz, dwa razy w tygodniu gdziekolwiek. A tu nie ma nawet kogo wyciągnąć. I znowu smutne myśli na wieczór. Musimy się trzymać dziewczyny

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 20 lat i samotność

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026