Jestem sama od ponad roku. Na początku, po rozstaniu głupi szał - portale randkowe, żeby łatwiej było przetrwać tę pustkę. Głupie myślenie - "ja nie umiem być sama". Nic z tego nie wyszło. Po kilku miesiącach przeszło - rozum wrócił. Usunęłam konta na portalach, pogodziłam się z byciem samą, przestałam się tym przejmować, może nawet przez chwilę to lubiłam. I teraz znowu coś się dzieje, znowu smutek, tęsknota za bliskością, czułością, drugim człowiekiem. Znowu ten głupi okres. Nie chcę zrobić jakiegoś głupstwa.
Jak nie zwariować w samotności? Jak zniszczyć ogromną potrzebę kochania, bycia kochanym? Jak przestać się przejmować, myśleć pozytywnie? Wiem, że trzeba wyjść do ludzi - staram się, uwierzcie mi. Staram się również organizować sobie wolny czas, żeby jak najmniej myśleć. To wciąż jednak za mało.