Witajcie!
To forum znam już od dawna, co nie zmienia faktu, że w dalszym ciągu jest mi trochę dziwnie jest mi pisać tutaj, szczególnie w takim wątku. Baa, starając się spojrzeć z boku na sprawę, to nawet jest to smutne. Przynajmniej trochę. No, ale cóż? Jeśli chce się zmienić swoją sytuację, to nie wystarczy tylko płakać nad swym losem, trza działać! ![]()
Od pewnego czasu coraz mocniej odczuwam coś w rodzaju samotności wśród ludzi. Zauważyłam, że większość moich znajomości jest powierzchowna. Osoby, które kiedyś uważałam za przyjaciół, po prostu zniknęły. Czasami mam wrażenie, że ludzie przypominają sobie o mnie, gdy czegoś chcą. Mało kto tak po prostu zapyta "co słychać?". Mam wrażenie, że ludzie są zamknięci w swoim hermetycznym świecie i niechętni na nowe znajomości.
O mnie? Okej, nie twierdzę, iż jestem najbardziej komunikatywną osobą na świecie. To prawda, jestem trochę zamknięta w sobie, trochę nieufna. W gronie nieznajomych jestem raczej nieśmiała, czuję się niepewnie. Z drugiej strony, gdy się rozkręcę, to potrafię emitować wielką liczbę słów na minutę. ![]()
Coraz bardziej brakuje mi takiej dobrej koleżanki, z którą można sobie pogadać bezinteresownie, pośmiać się, wyżalić, wysłuchać (oczywiście w obie strony). Kogoś, kto traktuje swoich przyjaciół poważnie, nie wymienia na "lepszy model". Kogoś, kto nie traktuje swoich znajomych jako środek do zabicia czasu, nudy.
Czy czegoś oczekuję pisząc ten post? Nie wiem. Myślę, że bardzo ucieszyłabym się, gdybym odnalazła tą tytułową "pokrewną duszę". Nie zakładam wątku w stylu "pilnie poszukuję przyjaciółki", bo zdaję sobie sprawę, że przyjaźń to poważne słowo. Przyjaźń przychodzi z czasem, nie można jej ani kupić ani ogłosić i tydzień później mieć super "psiapsiółę". Co nie znaczy, że nie chciałabym móc kogoś ponownie nazwać przyjaciółką. Od siedzenia w domu wolę wyskoczyć na kawkę czy piwko. No, może za klubami zbytnio nie przepadam- wolę bardziej "klimatyczne" miejsca. Moje rolki leżą w szafie nieużywane x lat i też chętnie bym z nich zrobiła użytek. Inne formy sportu też wchodzą w grę, ale nie ukrywam, iż ciężko jest mi się samej zebrać do tego.
Jeśli któraś z Was czuje się podobnie i miałaby chęć pogadać, to zapraszam do korespondencji.
Mam 23 lata, tak jak w tytule- jestem z Krakowa, ale nie traktuję miasta jako "warunek konieczny". ![]()