Hej, jako że dopada mnie pomału nostalgia jesiennych wieczorów chciałbym komuś się wyżalić, ponieważ dokładnie miesiąc temu rozstałem się z dziewczyną oznajmiła mi, że odchodzi ponieważ zmęczona jest naszą relacją (z 7 na 8 lipca minęły 3 lata). Zacznijmy od początku ona 23 letnia śliczna drobna brunetka z charyzmą i pięknym uśmiechem
ja 23 letni blondyn przystojny, zakochany w samochodach, z ogromem energii do działania
.
Nasza relacja zaczęła psuć się w momencie moich problemów w pracy, ponieważ przenosiły się na relację z moją lubą co powodowało piętrzeni się kolejnych problemów:
1. Brak oświadczyn z mojej strony (zaplanowałem na okres świąteczny czyli za jakieś 2 miesiące)
2. Brak wspólnego mieszkania (właśnie remontuje będzie gotowe pod koniec września - niespodzianka dla niej o której jeszcze jej nie powiedziałem)
Podczas rozstania nie padło zdanie: "nie kocham Cię", "Odchodzę do innego", rozstaliśmy się po wymianie kilku zdań poprosiła mnie o czas na poukładanie myśli i na przemyślenie tego wszystkiego nadmieniła również, że chce zobaczyć moje zmiany i pełne zaangażowanie wtedy będzie mogła mi zaufać na nowo.
Nie powiem na początku nie przyjąłem tego rozstania jako kończące naszą znajomość (na początku pisaliśmy normalnie jako para), prze kolejny tydzień pisałem, tłumaczyłem (itp itd) poprosiła o czas i uszanowałem jej decyzję i tak od 18 sierpnia nie odzywaliśmy się do siebie aż do środy...
Sytuacja wyglądała następująco: Popsuło jej się autko nad którym zawsze czuwałem odholowała je do mechanika i wieczorem zadzwoniła do mojego znajomego i rozmowa wyglądała następująco: "Hej, nie mówi tylko X o tym, że dzwoniłam wpadł mi pedał sprzęgła więc prawdopodobnie jest to łożysko wyciskowe dlatego nie wysprzęgła" - zadzwoniła z gotową diagnozą gdy autko od rana było już u mechanika i szukała potwierdzenia co się stało.
Znajomy zadzwonił i troszkę przekoloryzował oznajmił mi, że mojej dziewczynie cos sie stało (23:30) dużo nie myśląc od razu zadzwoniłem:
- odebrała od razu i zaspanym głosem zapytała co się dzieje?
- zdenerwowany odparłem, iż słyszałem że cos Ci się stało
- odparła abym się nie martwił i powiedziała słodkie dobranoc (nie powiem ucieszły mnie to i to bardzo)
Po chwili otrzymałem sms, że z nią wszystko w porządku tylko autko straciło sprzęgło podziękowała, że się martwię. Napisała jeszcze kilka smsów tego wieczora. Następnego dnia około południa zadzwoniła i chciała dowiedzieć się jak uważam ile to będzie kosztować pogawędziliśmy chwilkę (śmiała się i była bardzo miła). Przerwałem rozmowę i poinformowałem ją, że teraz jestem zajęty i wieczorkiem jak będę znał ceny to się odezwę.
Około godziny 18 napisałem sms "że mam teraz chwilkę i gdyby chciała porozmawiać to niech zadzwoni"
Odpisała o godzinie 22:30, że dziękuje za pomoc ale wszystko już ogarnięte i żebym się nie martwił bo autkiem zajął się mechanik
Odpisałem następnego dnia, że ok
Obecnie czas spędza z rodziną na Mazurach zaplanowaliśmy ten wyjazd na początku wakacji..
Podpowiedzcie mi co mam zrobić aby znów być obok niej: kocham ją, szanuję i wiem, że jest to ta jedyna.
Od zerwania zmieniam te cechy, które ją denerwowały (lekkie sadełko itp) schudłem 10 kg, zapisałem się na boks i ćwiczę na siłę i wytrzymałość.