strach, fobia czy po prostu zazdrość, nie potrafie tego nazwac, może wy mi pomożecie . Jesteśmy małżeństwem od 3 lat, zawsze czułam się o niego zazdrosna, ale nigdy tego nie okazywałam, ma czarujący uśmiech obok którego ciężko przejść obojętnie , zawsze idąc z nim przez miasto staram się ignorować te spojrzenia innych, dość często po prostu łapie za rękę i przytulam, podkreślając że jest mój, . chciałabym mieć go tylko dla siębie .W MOIM ODCZUCIU BYLIŚMY BARDZO SZCZĘŚLIWI, BYNAJMNIEJ NIGDY MI NIE MÓWIŁ ŻE CZEGOŚ MU BRAKUJE. Ale nie w tym mój największy problem, Otóż , jakiś czas temu poznał w necie dziewczyne (13 lat młodszą), uprzedzałam go że takie są najtrudniejsze w uczuciach . mimo że ma rodzinę,męża dziecko , to nie układało jej się w związku, mówiłam mu że dziewczyna jest osamotnona i takiej dóżo nie trzeba by się zauroczyć, ucichło, mimo że czułam że coś się zaczyna nie mogłam tego zatrzymać, . za każdą razą jak tylko o niej wspominałam robił się drażliwy ,nawet zdarzało mu się mnie obrażać, co najbardziej bolało to fakt że zaczął ukrywać telefon,pisał po kryjomu, znikał na jakiś czas , pużno wracał z roboty , nie było go myślami przy mnie , czułam że coś sie dzieje miedzy nimi , ale tego nie spodziewałam się w najskrytrzych myślach, W ostatnim momencie powiedziałam żeby wybierał ,albo mówi mi wszystko co się dzieje , albo zabieram dzieci i odchodze , w tym momencie pękł, powiedział mi wszystko,. przez cały miesiąc romansowali przez telefon, rozmawiali, nawet snuli plany na przyszłość, był piątek, byli umówieni w sobotę że pojedzie do niej , !!!MIAŁ DO NIEJ JECHAC!!! Jak mi to mówił byłam spokojna i opanowana ,dopytywałam o szczegóły , analizowałam, miałam rację, wiecie co chyba wolałabym usłyszeć że się z nią przespał niż to że się w niej zakochał , tak , zakochał się, nie myślał wtedy o mnie , o trójce naszych bąbli . o naszych planach na przyszłość, jak jakiś obcy człowiek,Najbardziej boli to że on obwinia mnie o to , że byłam oschła w stosunku do niego, zajmowałam się dziećmi nie nim, czuł się odrzucony i dlatego szukał bratniej duszy. po tej rozmowie wypłakałam wszystkie łzy jakie miałam, całą noc, Nie miałam pojęcia co zrobić, tak strasznie go kocham i nie chciałam odejść bez dania mu szansy by to naprawił. Kolejnego wieczora jak już ochłonęłam , usiedliśmy na fotelu w ogrodzie i przedstawiłam mu sprawę jasno, . daję mu jeszcze jedną szansę, robie się taka jak na początku ale on ma to zakończyć, nie chciałam żeby zrobił to z dnia na dzień , bo jeśli rzeczywiście kochał to niestety ciężko tak zapomnieć, powiedziałam że bede robiła wszystko by zapomniał i cierpliwie będę czekać, nie obyło się bez rozmowy z nią, potwierdziła wszystko, niestety gówniaarka, nie dała się tak szybko spławić, powiedziała że będzie o niego walczyc i walczyła, Ja sie zmieniłam, bardziej zabiegałam o ta miłość , zgadzałam się na wszystko by mieć go przy sobie, by nie myślał o niej, zdobywałam go na nowo, jeszcze raz, jednak ona nie dawała za wygraną, kręciła się w necie , w grze w którą całą trójką gramy , na fejsie. niestety znowu zaczął mnie okłamywać, to że ma hasła do gry i fejsa i sama się przyjmuje to że smsy sa z pracy, zrobiłam się bardziej wyczulona i sprawdzałam, aż wkońcu natrafiłam na rozmowę, tłumaczył że tak sie nie da od razu zapomnieć, że to on ja przyjmował mimo że ja kasowałam, tą razą nie było tak spokojnie , zrobiłam mu awanturę żę przecież mając ja wśród znajomych na fejsie czy w grze nie zapomni , bo bedzie miał ja przed oczami. to było ostatnie uprzedzenie, wysmarowałam ja z jego konta na fejsie i w grze i się uspokoił, co najlepsze laska ma już kolejnego jelenia , też żonatego. pokazałam mu , on powiedział że zrozumiał, jednak boję się że jak tylko będzie się coś działo miedzy nami znowu zacznie szukać. mówi mi wszystko co robi w necie i z kim i oczym pisze. Tak bardzo chciała bym mu znowu zaufać, ale boję sie że może uśpić moją czujnośc, że gadanie że o mięło to znowu ściema. obniżylla się moja samoocena, myśl ze jeżeli szuka kogoś innego to znaczy że to ja jestem do niczego. z drugiej strony jestem z siebie dumna , bo to ja go mam, nie udało jej sie tego zniszczyc, bo nie da sie zniszczyć prawdziwej miłości <3. Mimo że dużo rozmawiamy to słowa w jego ustach nie brzmią tak samo jak dwa miesiące temu, STRACH, TERAZ ŻYJĘ W STRACHU O NASZĄ PRZYSZŁOŚC
Podobne tematy
Mogę podzielić się z tobą moim niestety bardzo dużym doświadczeniem w tych sprawach - po 1 to nie ty jesteś winna, tylko on, nie ty masz to naprawiać - tylko on, bo on zniszczył wasze małżeństwo.Po 2 - nie walcz, puść go wolno, przestań z nim sypiać,bo możesz coś złapać od takiego kozaka,przestań się starać w jakikolwiek sposób.Twoje starania, obwinianie się,rozmowy, chęć naprawy - to wszystko mu wisi, mało tego, upewnia jedynie, że upodlisz się na maksa, byleby go zatrzymać, że może cię zdradzać na prawo i lewo, a ty i tak mu przebaczysz i będziesz czekała aż się wyszaleje.A zdrada dla takich infantylnych gości jest jak narkotyk, będzie szukał pretekstów i okazji, gdzie i jak się da.Jeśli nie wykazuje żadnej chęci naprawy waszego związku, to go sobie odpuść, jakkolwiek okrutnie to brzmi dla ciebie.Albo się ocknie i doceni co stracił, albo pójdzie w "siwy dym", ale wtedy nie będzie kogo żałować.Jest też inna opcja oczywiście - życie ze zdradzaczem w poniżeniu i ciągłych nerwach, wybór oczywiście należy do ciebie.Sama musisz odpowiedzieć sobie na pytanie, co twoim zdaniem jest najlepsze.
Wiem że nie jestem winna , to też mu powidziałam, laska mieszka na drugim końcu Polski, co jest plusem tego wszystkiego.( nie zarażę się niczym ) zmieniłam się żeby zrozumiał co może stracić, ale i dlatego że rzeczywiście odsunęłam sie od niego ,. fakt że wcale nie musiał od razu szukać innej ale akurat w tym wypadku jest tak że się ocknął i zrozumiał. w porę , bo byłam już spakowana .
4 2015-08-13 16:38:23 Ostatnio edytowany przez ladyyy (2015-08-13 16:40:35)
Współczuję, ja bym sobie odpuściła starania i czekała na jego inicjatywę
szkoda że nie mam dojścia na Twój mail napisałabym Ci coś ![]()
Witaj,wiem,że boisz się o dzieci,bo one też cierpią gdzy mają tak żałosnego ojca. Spróbuj zamiast walczyć zagrozić,że odejdziesz,zabierzesz dzieci,nie będzie miał z nimi kontaktu i pozwiesz go o alimenty. Wróci.....założę się,że sie odkocha
Ale...musisz sprawę postawic jasno i daj mu do zrozumienia,ze nie żartujesz. Niech się zastanowi. W końcu on jest ojcem dzieci i nie może miec do Ciebie pretensji o to,że zajmujesz się dziećmi. Niech Ci też pomoże w wychowaniu! Jest ojcem! No,chyba,że nie dorósł do tej roli. Ale spróbuj z drugiej strony. Zobaczysz,że podziała
Powodzenia.