Witam jestem w zwiazku od 2 lat wszystko ukladalo sie nam ok do tej pory miesiąc temu pojechałam do domu na 2 tygodnie bo mieszkamy za granicą jeszcze kilka dni przed moim powrotem muwil ze kocha i teskni gdy przyjechalam okazalo sie i wyczulam ze cos jest nie tak wiec zapytalam wprost co sie dzieje a on mi muwi ze poznal dziewczynę i sie zakochal ja poczulam sie tak jak by mi ktos nóż w serce wsadzil nie moge uwierzyc ze mozna o tak sie raptem zakochac a zeby tego bylo malo spodziewamy sie dziecka jestem w 6 miesiacu ciąży ta panna wie o wszystkim ze on jest w zwiazku i ze bendzie mial dziecko kocham go i walcze o niego o nas zebysmy byli rodzina uzgodnilismy narazie ze do porodu zostanie z nami i potem zdecyduje czy zostaje z nami czy odejdzie wiem ze to moze chora sytuacja inna by mu dala kopa ale ja naprawdę go kocham i wierzę ze nam sie uda obiecal mi z reka na sercu ze do tego czasu nie bendzie sie z nia kontaktowal spotykal prubuje mu wierzyc i ratowac nasz zwiazek dla naszej corki sama chowalam sie bez ojca to wiem co to znaczy chcem oszczedzic tego memu dziecku i licze na to ze jak bendzie przy porodzie i wemie córkę na rece to pujdzie po rozum do glowy.
Podobne tematy
Bardzo mnie poruszyłaś tym postem. Ludzie się zakochują i odkochują to jest normalne. Trzeba pielęgnować miłość, aby była trwała. Wierzę, że kiedy przyjdzie na świat taka mała istotka jaką nosisz pod sercem, on zakocha się w Tobie od nowa
Ciekawe tylko ile on ją zna, że tak Ci powiedział.
Autorko- ratuj wasz związek. Myslę, że twój partner nie zakochał się na boku, ( to jedynie zauroczenie kims innym). - skoro zadeklarował byc z Tobą do czasu porodu. Jednak bądź czujna, czy faktycznie zaniechał kontaktów z ta drugą. Trzymaj się, no niestety takie rzeczy sie w życiu zdarzają, jednak nie musi to oznaczać końca związku jeśli się kochacie
On poznal jak ja bylam w Polsce czyli niecale 2 tygodnie I raptem stwierdzil ze sie zakochal bo dobrze sie mu z nia rozmawialo taki podal pwod zakochania ze mna tez zawsze mogl rozmawiac o wszystkim zawsze muwilam mu we wierze w niego I nierozumiem jego zachowania raz sie tuli domnie a raz jest zamyslony I nieobecny ciezkie to dla mnie tym bardziej ze ja prubuje ratowac nasz zwiazek najgorze jest to ze jakos nie o czym rozmawiac doradzicie o czym mozemy rozmawiac zeby bylo nam latwiej zeby mozna go bylo zainteresowac na nowo.
On poznal jak ja bylam w Polsce czyli niecale 2 tygodnie I raptem stwierdzil ze sie zakochal bo dobrze sie mu z nia rozmawialo taki podal pwod zakochania ze mna tez zawsze mogl rozmawiac o wszystkim zawsze muwilam mu we wierze w niego I nierozumiem jego zachowania raz sie tuli domnie a raz jest zamyslony I nieobecny ciezkie to dla mnie tym bardziej ze ja prubuje ratowac nasz zwiazek najgorze jest to ze jakos nie o czym rozmawiac doradzicie o czym mozemy rozmawiac zeby bylo nam latwiej zeby mozna go bylo zainteresowac na nowo.
Osobiście sądzę, że w ciągu tych dwóch tygodni, nastąpiła intensyfikacja kontaktów tamtych dwojga, a sam romans (bo nie wierzę, że go nie było wcześniej), trwał od dłuższego czasu.
Wynika z tego, że robi łaskę deklarując, że zostanie z Tobą do porodu. Przeczytaj jeszcze raz, co Tobie obiecał.
Że do porodu nie będzie się z nią kontaktował. A potem?
Na Twoim miejscu kopnąłbym gnojka w dupsko, a najpierw wystawił mu walizki, by wprowadził się do "ukochanej".
On ja poznal jak ja wyjechalam I jestem pewna ze wczesniej nie mial zadnego romansu bo bylo wszystko ok miedzy nami dlatego jescze bardziej cierpie jak mozna raptem tak sie zakochac nie poznajac dobrze drugiej osoby ja niewiem co on ma w tej glowie wiem ze inna dala by mu kopa ale ja go naprawde kocham I chcem ratowac nasz zwiazek dla naszej corki uzognilismy ze do porodu zosanie ze mna i jesli ta nasza mala kruszynka nie ruszy jego serca i bendzie chcial odejsc powiedzialm ze nie bende juz go zayrzymywac jesli jakas laska bendzie wazniejsza od jego rodzonej corki jeszcze lzej by mi bylo jak by nam sie nie ukladalo czy cos ale swietnie sie dogadywalismy zawsze stalam u jego boku na dobre i zle nawet rzadko sie klucilismy teraz to jakos nie mamy o czym rozmawiac pomuzcie prosze jak mam to rarowac zeby on wrucil a nie myslami byl gdzie indziej a wobec mnie nie jst tak do konca obietny bo jak ja se mysle to odrazu pyta co ja taka nie w sosie widze i czuje ze jeszcze troche mu zalezy na mnie dlatego pomuzcie bo chcem ratowac nas.
On poznal jak ja bylam w Polsce czyli niecale 2 tygodnie I raptem stwierdzil ze sie zakochal bo dobrze sie mu z nia rozmawialo taki podal pwod zakochania ze mna tez zawsze mogl rozmawiac o wszystkim zawsze muwilam mu we wierze w niego I nierozumiem jego zachowania raz sie tuli domnie a raz jest zamyslony I nieobecny ciezkie to dla mnie tym bardziej ze ja prubuje ratowac nasz zwiazek najgorze jest to ze jakos nie o czym rozmawiac doradzicie o czym mozemy rozmawiac zeby bylo nam latwiej zeby mozna go bylo zainteresowac na nowo.
Dziewczyno daj sobie spokoj z takim ,,gnojkiem" ten typ sie nie zmieni, taki wymuszony związek nie ma siły przetrwania.
Dla swojego dobra i dziecka wystaw mu walizki i kopnij w zadek tak jak napisał Excop.
Nie zawracaj sobie nim głowy!!!!!!!!!!
Skup się na sobie i dziecku ![]()
Powodzenia życzę i trzymam kciukasy ![]()
ps.Przeczytałam ,że masz problem z klawiaturą spróbuj wcisnąć Shift+Ctrl może zadziała ![]()