Witam.
Zdecydowałem się założyć temat gdyż chciałem się doradzić. Otóż chodzi o to że ponad rok temu rzuciła mnie kobieta z którą bylem w 4 letnim związku. Długo dochodziłem do siebie jednak z waszą pomocą udalo mi się pozbierać w zaledwie kilka miesięcy. Zacząłem czuć się rewelacyjnie sam ze sobą,wybaczyłem ex, zapomniałem chociaż lekki sentyment został i jak to bywa w takich sytuacjach, pewnego dnia pojawiła się nowa kobieta. Miesiąc czasu starczył abym wszedł w niwy związek chociaż mialem opory. Ciągnęło mnie do niej i jesteśmy razem. Do czego zmierzam. Zalezy mi na niej. Jest bardzo wartościową osobą. Nadajemy na tych samych falach, kazda sfera życia działa u nas bardzo dobrze. Mam jednak wątpliwości bo dobrze mi było samemu. Jestem w huśtawce nastroju bo z jednej strony chciałbym ułożyć z ta kobieta życie a z drugiej chciałbym być sam. Ktos mi kiedys powiedzial ze jak spotkasz tego kogoś to od razu będziesz wiedział ze to ta osoba. W ex nie zakochałem się od razu, minęlo kilka miesięcy aż zrodzilo sie uczucie. Nie wiem jak to jest tutaj. Czytam różne wpisy ze od razu to się wie że to ta osoba. Inni piszą że to zależy. Wiem ze kazda milosc jest inna. Ja nie wiem czego sam chce. Nie chce jej zranić, bardzo jej zależy, boje się jej powiedzieć o moich wątpliwościach. Denerwuje się czasem jak na nią patrzę a czasem cieszę. Naprawde trudne to dla mnie. Dzieki bo i tak napisanie tutaj mi juz troche pomogło
Podobne tematy
Autorze, ja jestem 38 lat po ślubie a razem 44 lata i też czasem jak patrzę na swoją żonę to też się denerwuję.
Czasem też się na nią złoszczę.
Ale wiem, że zawsze mogę na nią liczyć, że mnie nie zawiedzie, że mnie kocha, że mnie nie zdradzi, że nie chce innego, że jest moja etc.
To jest najważniejsze.
Nie wyobrażam sobie życia z inną lub w samotności.
Autorze, ja jestem 38 lat po ślubie a razem 44 lata i też czasem jak patrzę na swoją żonę to też się denerwuję.
Czasem też się na nią złoszczę.
Ale wiem, że zawsze mogę na nią liczyć, że mnie nie zawiedzie, że mnie kocha, że mnie nie zdradzi, że nie chce innego, że jest moja etc.
To jest najważniejsze.
Nie wyobrażam sobie życia z inną lub w samotności.
Zdaje sobie z tego sprawę. Jednak chodzi mi o to ze czuje ze po prostu nie powiem jej nigdy ze ja kocham. Patrzę na nią i tak jak mowie zależy mi na niej, mam obawy,chociaż wiem ze musze być fair. Nie jest to dlugi staż dwa msc jednak zdążyliśmy się dobrze poznać. Powiem szczerze, czuje się źle, nie mogę brnąć dalej nie wiedząc ze nie wyznam jej mego uczucia. Z drugiej strony nie wiem czy się ono nie obudzi....
Każy z nas czy to kobieta czy mężczyzna potrzebuje takich słów jak " kocham ciebie" etc.
Jeżeli nie masz zamiaru jej tego powiedzieć to rozstań się z nią i jej nie oszukuj.
Bądź w stosunku do niej uczciwy.
Każy z nas czy to kobieta czy mężczyzna potrzebuje takich słów jak " kocham ciebie" etc.
Jeżeli nie masz zamiaru jej tego powiedzieć to rozstań się z nią i jej nie oszukuj.
Bądź w stosunku do niej uczciwy.
Tak. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak chodzi mi o to czy jeśli teraz mam co do tego wątpliwości to czy kiedykolwiek znajdę odpowiedz na pytanie czy będę w stanie powiedzieć "kocham"?
Tak. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak chodzi mi o to czy jeśli teraz mam co do tego wątpliwości to czy kiedykolwiek znajdę odpowiedz na pytanie czy będę w stanie powiedzieć "kocham"?
Tego ani Ty ani nikt nie jest w stanie wiedzieć.
Więc nie oczkuj, że ktoś Ci tu na forum to powie.
Lexpar napisał/a:Każy z nas czy to kobieta czy mężczyzna potrzebuje takich słów jak " kocham ciebie" etc.
Jeżeli nie masz zamiaru jej tego powiedzieć to rozstań się z nią i jej nie oszukuj.
Bądź w stosunku do niej uczciwy.Tak. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak chodzi mi o to czy jeśli teraz mam co do tego wątpliwości to czy kiedykolwiek znajdę odpowiedz na pytanie czy będę w stanie powiedzieć "kocham"?
Na to pytanie,to chyba nawet "Wróżbita Maciej" Ci nie odpowie.To Twoje uczucia i emocje.Nikt tez nie wie,zapewne Ty sam również jak będą ewoluowały.Może potrzebujesz więcej czasu,bez napierania na obowiązkowe bycie razem?Zależy Ci na Niej,nadajecie na tych samych falach...być może to zbyt mało by przejść na wyższy level?Trudno odpowiedzieć na takie pytania,nie znając opinii czy wizji związku drugiej strony.
jan1991.1990 napisał/a:Lexpar napisał/a:Każy z nas czy to kobieta czy mężczyzna potrzebuje takich słów jak " kocham ciebie" etc.
Jeżeli nie masz zamiaru jej tego powiedzieć to rozstań się z nią i jej nie oszukuj.
Bądź w stosunku do niej uczciwy.Tak. Doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Jednak chodzi mi o to czy jeśli teraz mam co do tego wątpliwości to czy kiedykolwiek znajdę odpowiedz na pytanie czy będę w stanie powiedzieć "kocham"?
Na to pytanie,to chyba nawet "Wróżbita Maciej" Ci nie odpowie.To Twoje uczucia i emocje.Nikt tez nie wie,zapewne Ty sam również jak będą ewoluowały.Może potrzebujesz więcej czasu,bez napierania na obowiązkowe bycie razem?Zależy Ci na Niej,nadajecie na tych samych falach...być może to zbyt mało by przejść na wyższy level?Trudno odpowiedzieć na takie pytania,nie znając opinii czy wizji związku drugiej strony.
Druga strona jest bardzo zaangażowana. Zależy jej bardzo,długo czekala na taka osobę jak ja (tak mówi). Zdaje sobie z tego sprawę że ja musze czuć to coś. Jest mi z nią dobrze i czuje ze jest to cos dojrzałego. Pytanie czy żeby faktycznie było to cos to musza być motyle itp? Czy istnieje taka milosc dojrzała ze wiesz ze możesz z tą osoba to stworzyć ? Wiem ze kazda jest inna. Wiem ze nie ma jednoznacznej odpowiedzi...
Nie ma...właśnie.Może czas zaryzykować?A taka miłość istnieje,nie każdy jest typem egzaltowanego nastolatka,który liczy gwiazdy czy płatki róż.Myślę,że powinieneś/powinniście spróbować.bo nigdy sie tego nie dowiesz.A rady czy doświadczenia ludzi z forum, raczej nie są miarodajne,bo każdy związek jest inny.
Samotność, bycie singlem - jest bardzo wygodne - sama się o tym właśnie przekonuję.
Niestety, inni ludzie też są nam potrzebni - jako przyjaciele, znajomi... potrzebujemy też seksu... a do tego potrzebny jest już drugi człowiek ![]()
Cóż... najlepiej byłoby mieć tą swoją niezależność... wolność... zostać singlem
a jednocześnie być otoczonym wianuszkiem osób, najlepiej płci przeciwnej, które są wtedy, gdy mamy taką potrzebę, a potem taktownie znikają. Nie musisz się wtedy o nikogo troszczyć (tylko o siebie)... nie boisz się, że ktoś Cie skrzywdzi... nie boisz się, że dopadnie Was monotonia w związku...
Ach, ja też bym tak chciała
I piszę to całkiem serio
Ani nie złośliwie, ani nie krytykuję - to są dokładnie moje przemyślenia na dziś ![]()
Niestety, w realnym życiu tak się nie da...
chyba że znajdziesz drugą osobę/osoby z dokładnie takimi samymi potrzebami jak Ty - potrzebą niezależności i samotności / i spotkania się od czasu do czasu, raz częściej raz rzadziej, dla seksu, wypadu na miasto, poprzytulania się, spędzenia jakiegoś czasu jak para...
Ale i wtedy nikt Ci nie da gwarancji - że jednemu z Was się to po pewnym czasie nie zmieni... można się "niestety" zakochać... i co wtedy?