Cześć,
Postaram się opisać moją sytuację jak najkrócej i potrzebuję porady płci pięknej na temat obecnej sytuacji - Ghostingu.
Mianowicie, jestem w związku z samotną mamą. Mamy ponad 35 lat i jesteśmy ze sobą pół roku.
Od początku wszystko super się układało, mamy bardzo podobne podejście do życia, priorytety, wartości i potrzeby.
Planujemy razem przyszłość, szanujemy się, dbamy o siebie, jest między nami chemia i Ona jak i ja stwierdziliśmy, że to jest ta miłość, na którą czekaliśmy.
Jesteśmy dopasowani na bardzo wielu płaszczyznach.
Każdego dnia wyznajemy sobie i okazujemy uczucia i kontaktujemy się.
Wczoraj były między nami dwie spinki, przy czym dowiedziałem się, że mam u niej czerwoną flagę za "kiedyś".
Kiedyś - to sytuacja, w której leżeliśmy w łóżku wieczorem, godzina 23:30, ja zmęczony po kilku dniach podróży i serio wystarczył mały indykator żebym wyszedł z siebie, no taki dzień. No i tak leżymy sobie i przychodzi wiadomość na Jej telefon. Ona odczytuje i mówi, że przyjaciel przysłał je zdjęcia swoich dzieci i pokazuje mi to zdjęcie, na co trochę się wkurzyłem, zapytałem kim jest X i czy uważa, że będąc z partnerem w łóżku jest fair pisać z przyjacielem. Powiedziałem, że jej ufam bezgranicznie i wiem, że nie muszę niczego się obawiać, ale jemu nie ufam (tym bardziej, że ostatnio nie układa mu się w małżeństwie to raz, a dwa skomentował zdjęcie, które wysłała mu Ona ze swoją córką przebraną za księżniczkę, że on widzi też na zdjęciach drugą księżniczkę [chodziło o nią] może nie słowo w słowo ale taki był kontekst). No i ogólnie jak zwróciłem na to uwagę to wyszło, że jestem chorobliwie zazdrosny, że jest to toksyczne zachowanie itd. Starałem się wyjaśnić o co chodzi, w ogóle nie podnosiłem głosu i byłem opanowany no i niby było wszystko ok. Po tygodniu usłyszałem, że rozmawiała o tym ze swoją koleżanką i stwierdziły właśnie, że jest to czerwona flaga i takie zachowanie zmniejsza atrakcyjność mężczyzny. Stwierdziłem, że jeśli tak uważają to żeby określiła się, czy w takim razie skoro niby to było już obgadane i wszystko ok potrafi z tym dalej żyć, no i pomijam fakt, że poczułem się wtedy jak gówno. No ogólnie wyszło dziwnie, a mi chodziło o to, że spędzając czas z ukochaną osobą poświęcam jej wtedy czas na 100% i dziwnym było dla mnie pisanie w tym czasie w łóżku z przyjacielem. No ale to też do opinii czy dobrze myślę, czy faktycznie jestem toxic
Dodam, że tego typu "scena" była jednorazowa. Na ogół nie ma takich scen zazdrości, czy wypytywania z kim pisze, co robi itd. Staram się dawać Jej wolny czas dla siebie i córki.
Dwie spinki: 1. poszło o to, że córka siedziała ze mną na narożniku, jadła kolację i mówi do mnie "oj zaraz puszczę pierdka", no to mówię to pójdź proszę na korytarz i zrób tam. Ona wstała pobiegła tam no i zaczęła się akcja, że nie powinna biegać z jedzeniem bo może się zakrztusić i udusić (ogólnie się zgadzam, że nie powinna biec z jedzeniem w ustach), ale nie było tematu żeby na przyszłość szła, tylko ja zostałem zaatakowany, że na przyszłość to ja powinienem wyjść z salonu jak młoda mówi, że chce puścić bąka. Ogólnie zdziwiłem się bardzo i wręcz wkurzyłem i mówię, a jakby tu siedziało teraz 5 osób to też te 5 osób musiało by wyjść ? No i od słowa do słowa wyszło, że nie mam racji i nie powinienem kazać dziecku biegać z jedzeniem w ustach
2. Niedługo po tym (ten sam dzień), żeby spróbować nakłonić córkę do samodzielnego mycia zębów, włączyłem jej animowany filmik na YT co dzieje się z zębami jak ich nie myjemy. W połowie filmiku pojawił się na 2 sekundy dentysta z urządzeniem do borowania. Młoda wystraszyła się, a partnerka podniosła głos mówiąc, że przecież ona boi się dentystów i nie powinienem jej puszczać takiego animowanego filmiku bo jest bardziej dla dorosłych. Młoda zaczęła płakać, ja wyłączyłem filmik i tutaj już pękłem i stwierdziłem, że wychodzi na to, że wszystko robię źle. Afera powiem Wam jak 150 i finałem rozmowy było stwierdzenie, że rzekomo mam focha, a ja focha nie miałem tylko byłem wkurzony bo normalnie rozmawiałem. No i usłyszałem,i że zdobyłem żółtą flagę no i wiadomix wychłodzenie relacji na wieczór. Nożem można było kroić powietrze ;p
Potem porozmawialiśmy i niby wszystko było ok. Ona ma teraz dużo problemów i staram się ją wspierać jak tylko potrafię. Zrobiłem jej masaż co trochę ja zrelaksowało i ogólnie to cały wieczór przytulaliśmy się. No i tutaj też ciekawa sprawa, zapytałem czy to że jestem przy Niej i ją przytulam trochę zmniejsza Jej stres ? - dostałem odpowiedź "nie". Na moją informację do Niej podczas rozmowy o spince 2 powiedziałem, że ogólnie to nie potrafię się na Nią złościć, na co dostałem odpowiedź "ja na Ciebie potrafię". Potem poszliśmy spać i też zasnęliśmy przytuleni.
Tak samo też się obudziliśmy, tuliliśmy się chwilę rano, wstałem zrobiłem śniadanie młodej, partnerce, zalałem Yerbę żeby miała do pracy, młodej włożyłem kanapkę do śniadaniówki, wyszykowałem się do pracy i wróciłem jeszcze chwilkę się poprzytulać. Partnerka mocno mnie obieła i powiedziała, że chciałaby żebym został z Nią w łóżeczku, czule się pożegnaliśmy i poszedłem do pracy.
W sumie zanim wyszedłem to jeszcze zapytałem kiedy się widzimy, to odpowiedziała że dzisiaj nie bo mają dużo zajęć z młodą + zajęcia dodatkowe, więc da mi jeszcze znać kiedy. Zajęcia są na 17tą i zazwyczaj partnerka wtedy czeka na nią w poczekalni, albo zdarzyło się dwa razy, że zabrałem ją wtedy na spacer żeby nie musiała bez sensu siedzieć.
No i idziemy do meritum - Napisałem do Niej sms-a z przypomnieniem o drugim śniadaniu, które zostawiłem w lodówce bo poprosiła mnie o to rano.
Potem koło 12tej stwierdziłem, że ze względu na piękną pogodę zaproponuję właśnie taki spacer. Zatem zadzwoniłem, nie odebrała. Pomyślałem ma pracę (pracuje w trybie Home Office), ważne telko, jest zawalona robotą, zrozumiałe że nie odbiera. Jednak jest coś co wzbudziło mój niepokój.
Od rana nie dostałem odpowiedzi na SMS, wcześniej kiedy nie odebrała, to zawsze po kilku minutach napisała wiadomość, że oddzwoni, albo że ma call'a, no cokolwiek. Dzisiaj zupełnie nic.
Wiem, że była dostępna on-line, no i zastanawiam się - Czy to typowy Ghosting ? Czy straciła mną zainteresowanie i mam szykować się na najgorsze ? Czy rano pomimo zapewnień o uczuciach, przytuleniu itd przemyślała wszystko i zmieniła front ?
Ciężko mi powiem szczerze bo w życiu jeszcze nie zdarzyło mi się, żeby ktoś tak po prostu przez cały dzień się nie odzywał.
Dzwoniłem tylko ten jeden raz, po tym już ani nie dzwoniłem, ano nie pisałem bo nie chcę się też narzucać.
Drogie Panie - jak Wy to widzicie ?