Witam,
z moja byla dziewczyna zerwalismy ok rok temu. Od tego momentu zadne z nas sie nie odzywa. Jesli chodzi o mnie to dlugo bolalo mnie to rozstanie i ciezko bylo mi zebrac sie w calosc, ale od ladnych paru miesiecy wszystko wrocilo do normy i teraz zyje, korzystam z zycia i jestem szczesliwy.
Po czesci mysle nawet, ze dobrze sie stalo, ze zerwalismy, bo byl to ciezki zwiazek.
Mimo tego czasami mam taki dzien, zeby cos do niej napisac. Jak sie czuje, czy wszystko w porzadku itd. Czy wg Was jest na miejscu takie cos?
Dodam, ze rozstalismy sie raczej nie pokojowo. Ona miala jakies wyrzuty wobec mnie.
Teraz wiem, ze spotyka sie z innymi facetami, czerpie z zycia garsciami i chyba jest jej dobrze. Nie wnikam w to. Nie czuje nic do niej juz, ale tak jak napisalem czasem mam chwile zeby spytac sie jej jak sobie radzi, czy nie potrzebuje czegos itp.
Jak myslicie drogie Panie? Czy wasi ex tez pisali? Jak to odbieralyscie?
Boje sie, ze pomysli sobie, ze "wygrala", ze to ja pierwszy sie odzywam. Boje sie, ze pomysli, ze tesknie za nia i wtedy bedzie czula sie dumna, bedzie myslala ze chce wrocic czy cos.
Bo wlasnie ma taki charakter.
Macie jakies zdanie na ten temat?
Pozdrawiam