netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Całe życie byłam nielubiana

9 odpowiedzi8 441 wyświetleńzałożony przez piszwa, 18.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Całe życie byłam nielubiana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Całe życie byłam nielubiana

Mam 32 lata.

Właściwie dopiero niedawno zaczęło do mnie dochodzić, że zawsze byłam nielubiana.
Tzn. mam dosłownie 3 osoby które są ze mną od dawna i bardzo mnie lubią (przyjaciółka od dziecka, siostra, mąż), znają wszystkie moje cechy, także wady, ale uważają mnie za wartościową osobę, uwielbiają spędzać ze mną czas. Mówią że zawsze można na mnie liczyć. Tak samo moi rodzice - uważają że mają fajną córkę, która ma wiele zalet i "udałam im się". Miałam też w życiu 2 inne przyjaciółki wieloletnie, ale kontakty się osłabiły lub urwały np. z powodu wyprowadzek, itd.

A jednak np. 3 razy w życiu spotkała mnie sytuacja, że zostałam wykluczona z dużej grupy. Najpierw wszyscy mnie lubili, a po paru tygodniach zaczynali spotykać się beze mnie, urywając przy tym ze mną kontakt bez wyjaśnień.
Po pierwszej takiej sytuacji myślałam że trafiłam na fałszywych ludzi, ale skoro zdarzyło mi się to 3 razy, to nie może być przypadek. Każda taka sytuacja bolała i czułam się jak śmieć.
Np. na moją 18-tkę na kilkanaście zaproszonych osób przyszła tylko jedna, a później dowiedziałam się że reszta się umówiła że mnie oleją i mieli z tego powodu wielką radochę. A jednak w szkole przedtem byłam lubiana, miałam dobre oceny choć nie byłam kujonem, raczej typ luzaka.

Nawet gdy pojawiam się na jakimś forum, to najpierw jestem lubiana, a po czasie wszyscy się ode mnie odwracają. Raz miałam taką sytuację, że z dnia na dzień wszyscy zaczęli znikać z forum na którym byłam aktywną uczestniczką (było ono niewielkie) i przez przypadek dowiedziałam się, że wszyscy przenieśli się na inne forum, żeby tylko nie mieć już ze mną kontaktu. Brzmi niedorzecznie, ale to prawda. Nikt nawet wprost mi niczego nie wyjaśnił. Jak okropną osobą muszę być, że aż nie chcieli mieć ze mną już nic wspólnego?

Jeśli chodzi o związki - miałam ich dużo w swoim życiu, zanim poznałam męża. Wszystko się rozpadało, myślę że często z mojego powodu, czasami słyszałam że mam ciężki charakter, choć mój mąż mówi że to nieprawda, o uważa że życie ze mną jest fajne i proste, że jestem niekonfliktowa i ugodowa, a jest ze mną najdłużej z tych wszystkich facetów (7 lat).
Fizycznie chyba się facetom podobam, ale nie jestem typem np. zmanierowanej solary.

Próbuję wciąż rozszyfrować dlaczego jestem nielubiana.
Myślę, że jestem miła, dośc kontaktowa, utrzymuję kontakt wzrokowy, interesuję się nowo poznaną osobą.
Potem naprawdę daję serce na dłoni, jeśli komuś ufam i lubię, jestem w stanie wszystko zrobić, pomóc jak tylko mogę.

Chyba problemem jest to że jestem trochę typem kobiety "z jajami" (choć nie wizualnie). Mam swoje poglądy, jestem twardzielką, jestem zawsze szczera, nienawidzę kłamać. Dużo dziewczyn wali slogany "lubię szczerość ", ale to nieprawda, bo kłamią, są fałszywe. Ja zawsze mówię prawdę i choć staram się być taktowna, to chyba nie zawsze mi się udaje? Oczywiście nigdy nie powiem nikomu np. "przytyłaś" lub "jesteś brzydka" smile bo nie o takiej szczerości mówię.
Jestem także niezbyt tolerancyjna wobec cech których nie lubię, np. głupoty, nienawiści do zwierząt, tępych poglądów. To chyba może czasami sprawić wrażenie że gardzę niektórymi? Sama nie wiem.
Poza tym sprawiam wrażenie pewnej siebie, choć to nieprawda, w środku jestem niepewna siebie, ale uważam że w życiu trzeba być odważnym i przełamywać swoje obawy.
Jestem też bardzo wygodnicka i asertywna, może za bardzo?, przykładowo, nie pójdę gdzieś jeśli nie mam na to ochoty.

Właściwie wszystko to spekulacje, domysły, bo nikt mi wprost nie powiedział o co chodzi.
Próbuję pracować nad sobą, ulepszać się, jednak nie widzę by nastawienie ludzi się do mnie zmieniało.
Z drugiej strony - mówi się "zawsze bądź sobą" i ja jestem sobą, niestety za cenę bycia nielubianą.

Nabawiłam się kompleksu. W tej chwili gdy kogoś poznaję, bardzo zabiegam o to by mnie polubił. Przestałam lubić poznawanie ludzi, bo myślę że skończy się tak samo.
Wewnątrz jestem wrażliwa, strasznie przejmuję się opinią innych, czasami płaczę. Kocham zwierzęta, jestem wegetarianką, przygarnęłam kilka bezdomnych zwierząt i "wychowujemy" je z mężem (piszę to po to by przekazać, że jestem empatyczną, wrażliwą osobą, a nie jakimś terminatorem).
Notorycznie analizuję swoje zachowania, rozmyślam czy mogłam czymś sprawić komuś przykrość. To nie tak że mam to gdzieś i przepycham się łokciami.

2

Odp: Całe życie byłam nielubiana

Hej. Czasami czuje się podobnie. Nie zauważyłam żeby ludzie mnie nie lubili ale nie widzę też żeby chcieli spędzać ze mną czas.  Nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki, raczej ja myślałam że dana osoba nią jest a wygląda to w ten sposób ze spotykamy się tylko z mojej inicjatywy, gadamy i piszemy przez kom tylko jak ja zadzwonię bądź napisze. Czasami się zastanawiam czy to ja jestem dziwna i co we mnie ludziom nie odpowiada.

3 Ostatnio edytowany przez Peacock (2015-06-18 20:02:00)

Odp: Całe życie byłam nielubiana

Ja w liceum byłem na przykład bardzo nielubiany. Do tego stopnia, że po pierwszej klasie postanowiłem zmienić szkołę i był to super wybór, trafiłem do zajebistej grupki (nie że coś sugeruję, podkreślam tylko jak było w moim przypadku i że da się później spoko żyć). W poprzednim liceum, w którym byłem nielubiany, wszyscy się znali i szydzili ze mnie bo byłem nowy, nie lansowałem się i byłem podobno przystojny (zdaniem dziewczyn; wydaje mi się że stąd zazdrość kolegów). Na szczęście środowisko jest małe i ja bardzo dobrze zapamiętałem tych których dokuczali i to ma też swoje dobre strony - później spotykałem niektórych z nich i traktowałem jak oni mnie, jak zwykłe ściery - kumpel podał rękę, a ja nie przyjąłem i powiedziałem z arogancją że już go w zasadzie nie pamiętam. Tak samo była taka koleżanka, strasznie zakompleksiona, nie lubiła mnie, bo miałem od niej lepsze oceny z jakiegoś tam przedmiotu z którego wyżerała. Akurat miałem ją w znajomych na facebooku, tylko z kurtuazji. Widziałem, że jakiś czas wcześniej wrzuciła zdjęcie z wakacji gdzieś z jakichś gór (w Polsce) i wiadomo, cukierkowe opisy jak to fajnie itd. Odniosłem się do tego, po czym powiedziałem, że fajnie, ja właśnie wróciłem z Chorwacji, za rok planuję pojechać na Gran Canaria jak finansowo dam radę. Jej mina po prostu bezcenna!!!! Nie mówiąc już o dwóch kumplach którzy mnie obgadywali i nazywali między sobą ciotą, chociaż dla nich samych takie określenie to powinien być komplement (migali się z wf-u bo nie chcieli się spocić żeby potem nie śmierdzieć, powiedzieli że będą się migać od służby wojskowej, a jeden z nich pracuje w kwiaciarni u matki, takim jest maminsynkiem). Wiem, wiem że takie gadanie i reakcje to skur***** ale takie mam już nastawienie, do ludzi którzy mnie szanują szanuję ich dwa razy bardziej, także tych którzy mają neutralny stosunek, ale ci którzy ze mną zadzierają i okazują chamstwo, traktuję jak nic i tyle. Nawet mnie to jara.

4

Odp: Całe życie byłam nielubiana
Peacock napisał/a:

Wiem, wiem że takie gadanie i reakcje to skur***** ale takie mam już nastawienie, do ludzi którzy mnie szanują szanuję ich dwa razy bardziej, także tych którzy mają neutralny stosunek, ale ci którzy ze mną zadzierają i okazują chamstwo, traktuję jak nic i tyle. Nawet mnie to jara.

Hahaha, też mam coś podobnego. Na codzień jestem tak uczciwa i miła, że w sumie jestem lubiana. Wybaczać też łatwo wybaczam, jestem wyrozumiała, ale jak ktoś spróbuje mnie celowo upokorzyć to nie zapominam. Gnoję wtedy jak tylko mogę i robię to z istną przyjemnością big_smile.

Co do głównego wątku to szczerze mówiąc nie wiem coś musiała zmalować, żeby aż ludzie chcieli zmieniać forum...
Może jesteś zbyt dominująca w kontekście "wje*ię Ci się w Twoje życie, bo sama wiem najlepiej". Ludzie ze swoim zdaniem są bardzo cenieni, dopóki nie zmuszają nas do stosowania swoich racji. Np ja nie jestem wegetarianką, ale to nie powód żebyś mnie na siłę agitowała. Mogę wysłuchać od Cb o walorach diety wegetariańskiej, ale jak byś zobaczyła u mnie kanapkę z szynką i zrobiłabyś mi z tego powodu awanturę to bym Cię uznała za jakiegoś cudaka. Piszę to w kontekście jednej mojej znajomej, której istnie nie znoszę, a która niby nic złego nie robi, poza przymuszaniem mnie do swoich pomysłów.

5 Ostatnio edytowany przez piszwa (2015-06-18 20:08:32)

Odp: Całe życie byłam nielubiana
LunaPARK napisał/a:

Np ja nie jestem wegetarianką, ale to nie powód żebyś mnie na siłę agitowała.

Nie rozumiem skąd taki pomysł. Mój wegetarianizm nie ma nic do rzeczy. Wojujący wegetarianie - fanatycy to raczej wymysł komedii, osobiście nie znam nikogo takiego.
Znam za to wielu wojujących mięsożerców, którzy prowokują mnie, gdy dowiadują się że nie jem mięsa. Czyli sztandarowe teksty "a może rośliny też czują", "żryj kamienie", "masz się za kogoś lepszego?". Na takie zaczepki odpowiadam z uśmiechem że nie chcę zagłębiać się w temat.

6

Odp: Całe życie byłam nielubiana

Przepraszam, nie chciałam Cię urazić. Chodziło mi po prostu o to, że mając silny charakter czasem można zbyt forsować swoje poglądy. Napisałaś, że jesteś wegetarianką, więc dlatego dałam ten przykład. Silne charaktery, ludzie szanujący sie są raczej lubiani, to jest jeden z wyjątków, kiedy to innych irytuje. Ot tak, rzuciłam taki przykładowy pomysł wink

7

Odp: Całe życie byłam nielubiana

Trochę Cię rozumiem, bo byłam nie tyle nielubiana, co "przezroczysta", zawsze odstawałam od grupy i w czymś się różniłam - poglądach, preferencjach, stylu życia, upodobaniach itp., bliżej mi było do dorosłych (opinii, zachowania itp.) niż do dziecka, zresztą z dorosłymi dogadywałam się super. Byłam ani lubiana, ani nielubiana, raczej nierozumiana (sama też wielu osób nie rozumiem czy nie lubię, wiec nie uważam, ze każdy musi się z każdym dogadywać), zawsze miałam swój świat, jestem klasyczną introwertyczką. Nie można powiedzieć, żeby ktoś mnie nie lubił np. w szkole, bo nikt celowo tego nie okazywał, raczej każdy by powiedział, że "lubię, ale za dobrze nie znam", ale bliższego koleżeństwa, zapraszania do "paczki", na imprezy itp. nie było, byłam neutralna, "miła ale obca".
Miałam w życiu kilka przyjaciółek, większość się z różnych przyczyn wykruszyła. Jako dziecko nie rozumiałam dlaczego tak się dzieje, czym się różnię itp. Koło 13-14 lat to olałam i stwierdziłam, że trudno, taki mój los, a że rodzice i nauczyciele zawsze mówili mi, że jestem znacznie za dojrzała, uznałam że spoko, poczekam aż reszta też dojrzeje smile I chyba w tym szaleństwie była metoda - w dorosłym życiu dużo się poprawiło, pojawiły się osoby, które same zabiegają o kontakt, a już ostatnio przekracza to ludzkie pojęcie smile Więc podsumowując, w moim przypadku pomogło dorośnięcie (nie wiem, czy moje, czy reszty do mnie big_smile) i olanie sprawy - pogodziłam się, że duszą towarzystwa nigdy nie będę, nauczyłam się radzic sobie sama i czerpać z tego przyjemność, organizować rozrywki dla siebie i przestałam nawet szukać towarzystwa, bo zdałam sobie sprawę, że poza 1-2 koleżankami tak naprawdę więcej nawet nie chcę. Na szczęście mam bardzo silną, introwertyczną osobowość, zawsze lubiłam samotność, jestem bardzo niezależna emocjonalnie, więc nie przeżywałam tego tak, jak Ty.
Teraz w sumie już od lat mogę powiedzieć, że mogłabym spokojnie mieć duże towarzystwo, imprezy, bogate życie towarzyskie, tylko po początkowym zachłyśnięciu okazało się, że... ja tego nie chcę. Lubię kilka konkretnych osób, spędzać czas na określone sposoby, wciąż wolę swoje czy męża towarzystwo od imprezy itp. 10 lat temu narzekałam np., że nie mam z kim jechać na wakacje, bo żadna koleżanka nie reflektuje - później mogłabym z wieloma osobami, ale zdałam sobie sprawę, że wcale aż tak ich nie lubię smile
Także czasem ciężko powiedzieć, co decyduje o naszej popularności czy jej braku. U mnie na pewno była to "inność" na wielu obszarach (i jest, ale ludzie 30-40 letni traktują inne poglądy, styl życia itp. inaczej, niż nawet 20-letni) plus charakter - to, że towarzystwo zawsze było dla mnie raczej presją społeczną "bo wszyscy mają", niż rzeczywistą potrzebą.

8

Odp: Całe życie byłam nielubiana

Współczuje musisz czuć sie niefajnie .Zastanawiam sie czym jest to spowodowane,z Twojego postu wynika ze chyba jestes ..za miła i ludzie Cie z czasem za przeproszeniem olewaja,co musi byc dla Ciebie bolesne.Zastanow sie ,a jeśli chcesz cos napisać o sobie to zapraszam-) ewwa@interia.eu

9

Odp: Całe życie byłam nielubiana
Sytrynka napisał/a:

Hej. Czasami czuje się podobnie. Nie zauważyłam żeby ludzie mnie nie lubili ale nie widzę też żeby chcieli spędzać ze mną czas.  Nigdy nie miałam prawdziwej przyjaciółki, raczej ja myślałam że dana osoba nią jest a wygląda to w ten sposób ze spotykamy się tylko z mojej inicjatywy, gadamy i piszemy przez kom tylko jak ja zadzwonię bądź napisze. Czasami się zastanawiam czy to ja jestem dziwna i co we mnie ludziom nie odpowiada.

Też tak niestety mam... właściwie dokładnie tak samo... To zabawne, ale zawsze myślałam , że to dotyczy tylko mnie. Nie wypada powiedzieć , że się cieszę , ale poczułam teraz taką jakby przynależność do grupy... Ale możemy pogadać w necie- i to jest naprawdę fajne.

10

Odp: Całe życie byłam nielubiana
LunaPARK napisał/a:

Przepraszam, nie chciałam Cię urazić. Chodziło mi po prostu o to, że mając silny charakter czasem można zbyt forsować swoje poglądy. Napisałaś, że jesteś wegetarianką, więc dlatego dałam ten przykład. Silne charaktery, ludzie szanujący sie są raczej lubiani, to jest jeden z wyjątków, kiedy to innych irytuje. Ot tak, rzuciłam taki przykładowy pomysł wink

Tak , masz rację... ktoś mi powiedział  że mam ekspansywną osobowośći że ludzie się tego boją. A sam ma taką - i ludzie go lubią... Więc może to jest to poczucie inności , wyrożniania się , ktore demonstrujemy? A może to wegetarianizm... hm jakby się tak zastanowic...

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Całe życie byłam nielubiana

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026