Byłam nielubiana - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Byłam nielubiana

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez Klenewa (2021-07-21 16:23:44)

Temat: Byłam nielubiana

Witam wszystkie kobiety i mężczyzn.
Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem założenia tego tematu i wreszcie się zdecydowałam, bo co mi szkodzi nic nie tracę, a może zyskam.

Otóż jak sięgnę pamięcią wstecz do moich lat szkolnych to nigdy nie byłam osobą, która by wzbudzała sympatię u rówieśników, chyba, że u jakiś pojedynczych osób. Podstawówki nie wspominam mile, byłam kozłem ofiarny w klasie. Miała grupkę koleżanek, ale fałszywych, dogryzałyśmy sobie. Był czas, że mnie usunęły z grupy i przez pewien czas zostałam całkiem sama, nie pamiętam lub nie wiem jaki był powód, potem wróciłam do grupy. Na czas gimnazjum zmieniłam szkołę. Pod względem towarzyskim był to chyba najlepszy okres. Częściowo były te same koleżanki, częściowo inne, ale już więź była lepsza, bo oparta na większym wsparciu, już nie dogryzałyśmy sobie. Z kolei ze strony innych osób znów podłam ofiarą szykan. Bardzo kiepskim pod względem towarzystwa był czas szkoły średniej. Poszłam całkiem sama do nowej szkoły. Jakiś czas kumplowałam się z pewną dziewczyną, ale potem ona zakończyła naszą znajomość i byłam takim piątym kołem u wozu w grupce koleżanek albo byłam sama, gdzieś na uboczu. A z kolei inne osoby z klasy nie lubiły mnie i bez szacunku się do mnie zwracali, nie kryli swej niechęci do mnie osoby, którym nic nie zrobiłam. Np. była taka sytuacja, że nauczycielka podała mi czyjść zeszyt bo siedziałam najbliżej niej i otworzyłam ten zeszyt by zobaczyć czyj jest i komu podać, a jedna dziewczyna zaczęła do mnie pyskować, że po co ruszam ten zeszyt, zamiast od razu podać dalej. Sporo było sytuacji tego typu.

Na studia też poszłam nikogo nie znając. Na studiach byłam szanowana, bo to dorośli ludzie, ale nie mogłam znaleźć stałej koleżanki. Było sporo dziewczyn, z którymi kolegowałam się jakiś czas, po czym ta znajomość się kończyła. Z jedną to ja sama jakoś nie bardzo chciałam się kolegować, ale większość to raczej mnie opuszczała. Bywało tak, że np kolegowałam się z jakąś dziewczyną i ona z inną i ta inna mnie lubiła, może nie mówiła tego czy coś, ale ja to czułam, bo np mnie unikała, ale nie robiła tego nachalnie tylko tak, bym się nie domyśliła, ale to było wyczuwalne.

Zastanawiam się, co może być ze mną nie tak, że na ogół nie budziłam sympatii u rówieśników. Może to dlatego, że jestem jedynaczką? Ludzie często mówili, że się rządzę. Może coś jeszcze. Wiem, że nikt mi nie powie co jest ze mną nie tak, nie znając mnie, ale może napiszecie co was odpycha od ludzi. Mi już nie zależy na tym, by być super lubianą czy coś, ale by w zgodzie żyć z innymi ludźmi. Z góry dziękuję za wszystkie rady.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Byłam nielubiana

Ty sie zajmij realizacja swoich marzen, poki w w zyciu masz na to czas. Realizuj marzenia i swoje cele, nie ogladaj sie na ludzi, a kto ma byc w Twoim zyciu, to bedzie. Spotkasz swoje plemie przy realizacji marzen.

Przejmowanie sie tym, czy Cie ludzie lubia, czy nie, to jedna z najwiekszych strat czasu w zyciu. Ja bylam outsiderka przez wiekszosc szkolnych lat. W podstawowce mnie wlasciwie nikt nie zapraszal na imprezy ani ze mna nie flirtowal. W liceum bylo lepiej, aczkolwiek tez nie mialam stalej kolezanki. A potem sie nauczylam, ze kto ma zostac w zyciu,to zostanie.

Jest pelno ludzi, ktorzy maja awersje do kogos z zazdrosci. Wez to pod uwage. Ja czesto nie mialam dobrych kontaktow w roznych pracach, bo ludzie szybko zauwazali, ze jestem ambitna, ze chce do czegos dojsc i probowali scigac mnie w dol albo robic problemy w pracy. Tak dlugo zmienialam prace, az w koncu mam prace, ktora uwielbiam i normalnych ludzi wokol siebie, ktorzy doceniaja, co robie. Takimi zyciowymi zazdrosnikami sie nie przejmuj.

Ludzie czesto sa burkliwi w stosunku do innych, bo maja kompleksy, bo cos tam im w danej osobe przeszkadza, nawet jesli jej nie znaja. Ale to nie jest Twoj problem, tylko ich problem. Ty nie trac na zastanawianie sie nad tym czasu, tylko idz do przodu i spelniaj zyciowe cele.

A jelsi naprawde potrzebujesz pogadac z kims  normalnym, to zajrzyj tu do sekcji na forum "poznajmy sie" i zobacz, kto tez ledwo ma sie do kogo odezwac w Twojej okolicy. To jest problem do rozwiazania :-).

Glowa do gory, popraw korone i do przodu :-).



Im szybciej sie wyleczysz z przejmowania ludzmi, tym lepiej dla Ciebie.

3

Odp: Byłam nielubiana

Klenewa, a ile masz lat teraz?
Bo szczerze to nie wiem czy jest sens analizować to, co działo się w podstawówce. Nie jesteś zupą pomidorową i nie każdy Cię będzie lubił, a znajomości ze studiów mają to do siebie, że często się rozmywają. Tak naprawdę ciężko jest znaleźć takich ludzi, z którymi będziesz trzymać kontakt latami. Jak znajdziesz jedną taką osobę, to ja Ci już pogratuluję.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

4

Odp: Byłam nielubiana

Hm. Oczywiście, że nie każdy musi lubić autorkę, ale jeśli rzeczywiście z nikim nie udało jej się nawiązać dłuższej znajomości, to chyba dobrze, że szuka przyczyny. Znaczy, trudno w takiej sytuacji uznać, że to przypadek i że z wszystkimi, których dotąd spotykała na swej drodze, było coś nie tak. No i bez przesady, wieloletnie znajomości też nie są jakieś super niespotykane. Wiadomo, nie każdy będzie miał przyjaciółkę od przedszkola, ale jednak ludzi się poznaje cały czas i niektórzy w naszym życiu zostają.

A co do tematu: Klenewa, trudno powiedzieć, co mogłoby komuś w Tobie przeszkadzać, bo z tekstu nic konkretnego nie wynika. Tak samo chyba mija się z celem wypisywanie cech, które nas w ludziach odrzucają, bo można wymieniać bez końca. Zresztą na każdym etapie życia to mogły być zupełnie inne rzeczy, bo dzieciaki w podstawówce patrzą na pewne rzeczy inaczej niż dorośli itd. W sumie trudno Ci coś doradzić, Ty sama na pewno masz większe szanse dojść do tego, o co chodziło, niż my.

5

Odp: Byłam nielubiana
Lady Loka napisał/a:

Klenewa, a ile masz lat teraz?

24.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Z tego co ludzie zawsze mi wyrzucali to była apodyktyczność, chęć rządzenia grupą. No ciekawe, czy ta cecha była aż tak zniechęcająca czy coś jeszcze. Ktoś mi zwrócił uwagę na coś co ja nazwę roszczeniowością, wcześniej tego nie dostrzegałam np. zauważyłam, że ktoś się dosiada to grzecznie pyta osoby siedzące czy mogą się posunąć, a ja po prostu mówię posuń się. Tylko pytanie czy te cechy aż tak ludzie przeszkadzały, przecież inni też mają powszechnie krytykowane wady jak np. obrażalstwo a jakoś mają grupkę znajomych.

6 Ostatnio edytowany przez zrzutekranu (2021-07-22 00:12:38)

Odp: Byłam nielubiana
Klenewa napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Klenewa, a ile masz lat teraz?

24.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Z tego co ludzie zawsze mi wyrzucali to była apodyktyczność, chęć rządzenia grupą. No ciekawe, czy ta cecha była aż tak zniechęcająca czy coś jeszcze. Ktoś mi zwrócił uwagę na coś co ja nazwę roszczeniowością, wcześniej tego nie dostrzegałam np. zauważyłam, że ktoś się dosiada to grzecznie pyta osoby siedzące czy mogą się posunąć, a ja po prostu mówię posuń się. Tylko pytanie czy te cechy aż tak ludzie przeszkadzały, przecież inni też mają powszechnie krytykowane wady jak np. obrażalstwo a jakoś mają grupkę znajomych.

Jakby odezwał się do tak mnie NAPRAWDĘ DOBRY kumpel/kumpela którego znam kupę czasu - spoko. Bo tu są inne granice, tu pewne teksty i żarty przejdą.
W innym przypadku zabiłbym śmiechem, ewentualnie zapytał za kogo się masz i ni centymetra nie ruszył.
Dla mnie to chamstwo i arogancja i na pewno nie chciałbym się zakolegować z taką osobą.
Także za to swoje "rządzenie" byłabyś jako moja znajoma skreślona, niezależnie czy odnosiłabyś się do mnie w ten sposób czy do kogoś innego.

7

Odp: Byłam nielubiana

Klenewa, czy jesteś brunetką?

8

Odp: Byłam nielubiana

Hej, fajnie że piszesz z chęcią dowiedzenia się, co może być nie tak.
Nie odrzucałabym od razu tego, co mówią inni o Tobie. Nawet jeśli mówią Ci w niemiły sposób zupełnie nieproszoną krytykę, to raczej mówią prawdę, a nie coś, co zmyślili. Więc może zastanów się, czy ta cecha, która została tu nazwana nie jest tak nasilona, że ludzi od Ciebie odrzuca. Apodyktyczność, rządzenie się, domaganie się - to są cechy, które bardzo trudno mi osobiście znieść. Pracuję z dziećmi i spokojnie dogaduję się z dzieciakami płaczliwymi, takimi które mają problem ze smutkiem, złością, tęsknotą, są nieśmiałe czy zagubione, noszą maski i nie dają się poznać, albo są rozbiegane... ale dziecko które samo wchodzi mi na kolana bez pytania, mówi "daj" i oczekuje że się coś należy, bez skrępowania domaga się natychmiast tego, co chce - to powoduje, że nawet ja jako dorosła mam problem z polubieniem takiego dziecka. Co dopiero jego rówieśnicy!

Więc może to nieprzyjemna wiadomość o sobie ale czegoś się dowiedziałaś.

___

Co do innych cech, które nie pozwalają mi budować relacji - wiadomo, będzie milion powodów. Głównie zwyczajnie "nie ma o czym rozmawiać" - jest niewiele osób, z którymi coś kliknęło i można rozmawiać o wszystkim i niczym.
Jeśli chodzi o bliższych ludzi, to zrezygnowałam z relacji z kolegą, którego znam od lat, głównie z powodu tego że... ciągle mówi o sobie. Na ostatnim spotkaniu, gdzie wyjechaliśmy nad jezioro na kilka godzin, nie padło nawet prowizoryczne "co u ciebie" zanim zaczął opowiadać o wszystkim ze swojego życia. On ma takie podejście: jak komuś coś we mnie przeszkadza, to mi powie. Pozwala mu to na dosłownie robienie wszystkiego, co mu się podoba, bo przecież ludzie powiedzą, że im coś nie odpowiada. Co to znaczy? Zjada całe pudełko słodyczy, pyta czy może otworzyć następne. Mówi "jedziecie tam? o, jadę z wami!", "zostanę na noc!" Zostaje wiele godzin i nie reaguje na subtelne aluzje o tym, że już późno... Opowiada o swoich przygodach seksualnych, o nagłębszych przemyśleniach z terapii. Nie jestem mimozą, daje znać, że przekracza granice ale też w znajomości nie chodzi o to, żeby komuś ciągle mówić o tym, co wypada a co nie. Czułam, że przy każdym spotkaniu bardzo muszę bronić granic, aż częstotliwość spotkań powoli spadła do dwóch w roku.

I szczerze? To mógłby być jego wątek. Wiem, że on czuje się odrzucany, nie zawsze ma przyjaciół, i też nie zawsze rozumie, dlaczego tak jest. Ale trudno jest z nim być blisko.

If you can be anything, be kind.

9

Odp: Byłam nielubiana

Klenewa, to, co napisałaś o roszczeniowości i rządzeniu się, może Ci się wydawać błahe, ale mi się wydaje, że to może być bardzo dobry trop. To są rzeczy, które wychodzą bardzo szybko i bardzo szybko mogą zniechęcić do Ciebie. A przecież piszesz, że nie udaje Ci się nawiązać znajomości, a nie - utrzymać przyjaźni. Jak ktoś na wstępie uzna Cię za bezczelną (ja bym uznała, gdyby mi niemal obca baba rzuciła "posuń się"), to nie będzie chciał Cię poznawać bliżej, nie będzie się zastanawiał, czy może masz też jakieś fajne cechy, tylko Cię na wstępie odrzuci. To samo z tym rządzeniem. Jeżeli od razu widać jakieś Twoje negatywne cechy, to nikt nie będzie wnikał głębiej. Więcej wybaczamy komuś, kto już stał się bliski. A w nowych znajomościach? Nie ma po co.

10 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2021-07-22 09:45:24)

Odp: Byłam nielubiana

Szkołę  podstawową  pomińmy, mnóstwo sfrustrowanych dzieciaków. Jak widać  frustrowane są już od przedszkola, gdzie jednych Panie  lubią a innych nie, zamiast wejść  w rolę  pedagoga. wink
W gimnazjum i średniej szkole sama zauważylas że było lepiej, na studiach po prostu nie weszlas w blizsze relacje.

Dlaczego?
Może być parę  powodów. 
Jeśli masz dominującą  osobowość, często wychodzisz z inicjatywą to musisz zbalansować to otwartością i ogólnie pozytywnym nastawieniem, czyli słuchać  z równym zaangażowaniem jak się "rządzisz"
Ja mam taką osobowość  i od studiów parę sprawdzonych przyjaciółek.
Żadna z nich nie jest wycofaną szarą myszką gryzącą palce z nerwów w kącie.
W ciągu życia przybywało ważnych osób, ale jak zauwazywalam wszyscy byli właśnie tacy: mocno asertywni.
Po prostu nie każdy podejdzie Ci osobowosciowo. Gdy pojawiała się znajomość z kimś foszastym, kto miał pretensje o coś co sam gdzieś tam gniótł, szybko się kończyła.
Może niepotrzebnie zwracasz uwagę  na ludzi którzy po prostu nie pasują do Ciebie stylem życia?.
Dla mnie taka relacja jak Monoceros z kolegą  byłaby stratą czasu  przez lata i dla niego i dla niej, więc nie bardzo rozumiem dlaczego  tyle trwała..
No i jeszcze jedna ważna rzecz.
Trzeba się odkrywać przed ludźmi, pokazać tzw miękkie podbrzusze które każdy ma, nie zamykać  się.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

11

Odp: Byłam nielubiana

Mi osobiście roszczeniowości i apodytktycznosc również by przeszkadzały. Sama mam dość uległy charakter i nie mam problemu z dominującymi osobami ale jest jakaś granica po której przekroczeniu to nie zwyczajnie nie zagra, nie w moim przypadku przynajmniej.

12

Odp: Byłam nielubiana

No właśnie,  te bardziej introwertyczne osoby mają gdzieś granicę,  ale może być ona niezauważalne dla kogoś,  kto taką granicę ma gdzieś indziej, a taka osoba nie zawsze to zakomunikuje, więc łatwiej się poruszać wśród podobnych sobie. Obu osobom.
Natomiast jeśli autorka sama jest dominującą, nie może obrażać się na krytykę, bo wtedy świat znajomości się naprawdę  zamknie.
Krytykowanie kogoś nie jest łatwe więc jak ktoś powiedział jej że się rządzi, to emocjonalnie trochę to to też kosztowało.
Więc trzeba było to przyjąć, przeanalizować i zgodzić się albo nie . Ale samą informację wziąć na plus raczej.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

13

Odp: Byłam nielubiana

Mienie silnego charakteru wcale nie musi znaczyć bycia nielubianym.

Ja jestem dosyć introwertyczna osobą, która bardzo nie lubi jak jej sie przeszkadza i nie mam zadnego problemu powiedziec komuś kto chce ciagnąc ze mna gadkę szmatke, żeby się odwajchował. Tak, wielu ludzi uważa mnie za kogos aroganckiego, a nawet nieuprzejmego- i co z tego? Mnie wiekszośc ludzi kompletnie nie interesuje. Interesują mnie ludzie, którym to nie przeszkadza, z którymi nadaje na tych samych falach. Jakies poczucie uniwersalnej popularności oznaczaloby, że musialabym się dostosowywac do wielu innych osób, zamiast robic co uważam za stosowane dla siebie.

Problem więc może leżeć w tym, że szukasz przyjaciół w nieodpowiednich kregach, albo na silę starasz się być przyjaciółka dla kazdego.

14 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-07-22 11:25:33)

Odp: Byłam nielubiana

Albo, jeśli w każdym kręgu w którym próbowałaś byłaś źle odbierana, robisz coś co większość osób odrzuca. Charakter charakterem, ale są osoby które zachowują się w sposób który większośc ludzi niezależnie od środowiska będzie odbierać negatywnie. Na przykład jest różnica między silnym, asertywny charakterem i bezpośrednim podejściem,  a zwyczajną nieuprzejmością.

Nie mówię że w Twoim przypadku tak koniecznie jest, może faktycznie starczy poszukać w innym środowisku kogoś bardziej podobnego do siebie, ale jeśli uznasz że próbowałaś X razy w X różnych środowiskach i sytuacjach, to może warto przyjrzeć się swojemu zachowaniu

15

Odp: Byłam nielubiana

też tak sobie myślałam, że może nie trafiłam na ,,swoich", w końcu nie interesują mnie instagramy i to co większość młodych ludzi, ale czy to możliwe, że zawsze przez tyle lat trafiałam na nie odpowiednie osoby?

16

Odp: Byłam nielubiana
Klenewa napisał/a:

też tak sobie myślałam, że może nie trafiłam na ,,swoich", w końcu nie interesują mnie instagramy i to co większość młodych ludzi, ale czy to możliwe, że zawsze przez tyle lat trafiałam na nie odpowiednie osoby?

Nie wierzę w to. Skoro pojawiła się jakaś reguła, schemat zachowań, to coś to powoduje, jest to logiczne. Nie szukaj problemów zewnątrz tylko zastanów się nad sobą i jak jesteś odbierana. Tyle i aż tyle. Idź ew. do psychologa, może on ci to wyłoży.

17

Odp: Byłam nielubiana
Klenewa napisał/a:

też tak sobie myślałam, że może nie trafiłam na ,,swoich", w końcu nie interesują mnie instagramy i to co większość młodych ludzi, ale czy to możliwe, że zawsze przez tyle lat trafiałam na nie odpowiednie osoby?

Mogłąś trafić na "swoich" ale wtedy tez należy wykazać elastyczność i umieć analizować, pisałam Ci wyżej.
Ja jestem teraz w nowej pracy i z tymio osobami z którymi na początku miałam lekkie starcie charakterów mam teraz najlepsze relacje smile
Może ta osoba która Cię skrytykowała była właśnie dobrym materiałem na rozwijanie znajomości.

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

18

Odp: Byłam nielubiana
Klenewa napisał/a:

też tak sobie myślałam, że może nie trafiłam na ,,swoich", w końcu nie interesują mnie instagramy i to co większość młodych ludzi, ale czy to możliwe, że zawsze przez tyle lat trafiałam na nie odpowiednie osoby?

No to co lubisz robić? Nie znalazłaś sobie nigdy osób o podobnych zainteresowaniach w jakimś lokalnym klubie, na koncercie, na forach, discord’zie, facebook'u?

19

Odp: Byłam nielubiana
Klenewa napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Klenewa, a ile masz lat teraz?

24.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi. Z tego co ludzie zawsze mi wyrzucali to była apodyktyczność, chęć rządzenia grupą. No ciekawe, czy ta cecha była aż tak zniechęcająca czy coś jeszcze. Ktoś mi zwrócił uwagę na coś co ja nazwę roszczeniowością, wcześniej tego nie dostrzegałam np. zauważyłam, że ktoś się dosiada to grzecznie pyta osoby siedzące czy mogą się posunąć, a ja po prostu mówię posuń się. Tylko pytanie czy te cechy aż tak ludzie przeszkadzały, przecież inni też mają powszechnie krytykowane wady jak np. obrażalstwo a jakoś mają grupkę znajomych.

Może Ci się to wydać głupie, ale czy myślałaś o jakimś problemie ze swoim wyglądem? Może jesteś po prostu brzydka?

20

Odp: Byłam nielubiana

To mógłby być mój wątek. w podstawówce większość czasu spędziłam sama albo z koleżanką, która też była odrzutkiem. W szkole średniej było najlepiej, poznałam dwie koleżanki, z jedną mam kontakt do dziś. O dziwo miałam koleżanki z podwórka - w tym samym czasie nie miałam koleżanek w szkole. Na studiach dryfowałam od jednej tymczasowej koleżanki do drugiej, ale żadna bliska znajomość się z tego nie narodziła.

Jestem zdecydowanie introwertyczką i to na pewno ma wpływ na sytuację, co nie znaczy że wyjaśnia wszystko. Mam problem i z nawiązaniem znajomości i z utrzymaniem.

Zauważyłam niedawno że zdarza mi się samej odpychać ludzi, np ktoś coś proponuje, a ja odmawiam, albo nie podtrzymuje kontaktu. Jednak dopiero od niedawna tak mam, to się wytworzyło po jakimś czasie pobytu w UK. Trafiłam kilkukrotnie na osoby, które proponowały np spotkanie, a potem albo nie szło ustalić niczego konkretnego albo odwoływały its - odniosłam wrażanie że mało kto mówi serio, że ludzie rzucają spotkajmy się i to nic nie znaczy i w końcu sama zaczęłam tak robić.

Nie wiem w czym tkwił problem jak byłam młodsza, dlaczego nie byłam lubiana. Znałam osobę, typowego narcyza, manipulantke I kłamczuchę i ludzie jej z ręki jeśli - w sumie to dwie takie poznałam. Inne osoby też, które się jakoś super przyjemna osobowością nie wyróżniały, ale lepiej im szło nawiązywanie kontaktów niż mi. Każdy ma wady i mimo tych wad większość znajduje przyjaciół. Może nie chodzi o realne wady ale o to jak jesteśmy postrzegani? Ktoś patrząc na nas może myśleć, że np ten to się wywyższa, a ten ktoś jest nieśmiały, albo ktoś wygląda bardzo ładnie a inni myślą że to jakaś chodząca doskonałość, zimna ryba itd, sądzą po pozorach, nie poznając nawet osoby.

21

Odp: Byłam nielubiana

Ty tak serio?

jedni lubią zagadki kryminalne- a ja psychologiczne smile

większym nieszczęściem nie umieć kochać, niż nie być kochanym... smile

22

Odp: Byłam nielubiana
biankax99 napisał/a:

Może Ci się to wydać głupie, ale czy myślałaś o jakimś problemie ze swoim wyglądem? Może jesteś po prostu brzydka?

Naprawdę uważasz, że brzydota sama w sobie jest powodem bycia powszechnie nielubianym? <pytanie oczywiście retoryczne>
Znam co najmniej kilka naprawdę brzydkich osób, ale w zderzeniu z ich pozytywnym sposobem bycia, ta nieatrakcyjna powierzchowność w pewnym momencie staje się zupełnie niezauważalna. Dla przykładu: mam w swoim bliskim otoczeniu taką parę, małżeństwo - on naprawdę brzydki, ona też urodą nie grzeszy, ale są tak przemiłymi, życzliwymi ludźmi, że zawsze otoczeni są wianuszkiem ciągnących do nich osób. Bo tak zupełnie poważnie - jakie znaczenie ma to, jak ktoś wygląda, jeśli jest wartościowym człowiekiem? Ma jakiekolwiek? Przecież chcemy z kimś przebywać, rozmawiać, przyjaźnić się nie dlatego, że dobrze wygląda, ale że coś dobrego wnosi w nasze życie. 
W każdym razie moje obserwacje pokazują, że uroda, czy też jej brak, nie mają żadnego wpływu na koleżeńskie relacje.

CatLady napisał/a:

Każdy ma wady i mimo tych wad większość znajduje przyjaciół. Może nie chodzi o realne wady ale o to jak jesteśmy postrzegani? Ktoś patrząc na nas może myśleć, że np ten to się wywyższa, a ten ktoś jest nieśmiały, albo ktoś wygląda bardzo ładnie a inni myślą że to jakaś chodząca doskonałość, zimna ryba itd, sądzą po pozorach, nie poznając nawet osoby.

Pełna zgoda, że ludzie bywają zupełnie inni niż są postrzegani, ale te wysyłane do otoczenia sygnały czasem bywają na tyle silne, że skutecznie zniechęcają do bliższego poznania.

W szkole średniej miałam koleżankę, którą nauczycielka posadziła obok mnie, rozdzielając nas z przyjaciółką za karę, bo przeszkadzałyśmy w zajęciach wink. Dziewczyna była spokojna, zupełnie niepozorna, niemal przezroczysta, zamknięta w sobie i mocno trzymająca się z boku szara myszka. W innych okolicznościach być może nie miałoby to miejsca, ale skoro już siedziałyśmy obok siebie, to starałam się ją poznać. Okazało się, że jest bardzo ciekawą osobą - pięknie rysuje, jest oczytana, ma bardzo podobną wrażliwość do mojej. Jej problem z nawiązywaniem kontaktów wynikał z problemów w domu - finansowo im się nie przelewało, ojciec był alkoholikiem, czego się wstydziła, co z kolei przełożyło się na jej poczucie bycia gorszą. Z czasem to się na szczęście zmieniło. Wciągnęłam ją do mojej paczki przyjaciółek, spędzałyśmy ze sobą sporo czasu w szkole i po zajęciach, czasem u siebie nocowałyśmy, razem przeżyłyśmy najlepsze wakacje. Obecnie mieszka za granicą, ale do dziś mamy ze sobą kontakt. Prawdę mówiąc już w dorosłości nieraz zastanawiałam się jak bardzo to nasze koleżeństwo pomogło jej, by się otworzyć i przekonać, że ludzie są fajni, trzeba im tylko na to pozwolić.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj! smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

23 Ostatnio edytowany przez cześka8 (Wczoraj 08:24:31)

Odp: Byłam nielubiana

fajnie by było by na swej drodze taka osoba spotkała kogoś kto jej pomoze się odnależć i im wczesniej tym lepiej.... nie kazdy ma takiego farta, nie kazdy wie jak sam sobie ma pomóc... wiele osob bardzo długo pozostaje przezroczystymi.... albo nielubianymi, a wiadomo że to nielubienie to z róznych powodów

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Byłam nielubiana

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021