Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

Temat: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Witajcie,

Ostrzegam, że wątek będzie dość długi.
Jest on dla mnie wstydliwy, mam 29 lat a jestem bardzo samotna. Mimo wszystko zawsze miałam małe grono koleżanek, ale teraz, mimo że ludzi jest niewielka garść tracę ich, przez co? No właśnie, nie wiem. Ludzie ze mnie rezygnują i mimo dwuletniej terapii z psychologiem i poruszaniu tych kwestii on nie wie, dlaczego. Twierdzi, że jestem normalną dziewczyną, która chce mieć po prostu normalnych znajomych. Ja wiem, że w wieku 29 lat powinny się liczyć w życiu inne rzeczy, ale mnie ten temat dręczy. I chciała bym o nim opowiedzieć. Podam przykłady:

1. Przyjaciółka w liceum - najbliższa mi osoba kiedykolwiek. Przyjaźń trwała 3 lata. Wspólne zainteresowania, muzyka, świetnie nam spędzało się czas, śmiechy do łez, tematom nie było końca. Spędzałyśmy razem weekendy. Ghosting bez słowa, chwilę wcześniej wspominała o nowych znajomych i wypadach z nimi w różne miejsca, po prostu odeszła do innych. Minęło 9 lat, ale nadal boli i ją pamiętam. Często mi się śni. Ona nie chce mieć ze mną kontaktu i nic wspólnego, niejednokrotnie próbowałam się odzywać ale bez skutku.

2. Następną przyjaciółkę poznałam przez pasje. Z początku znajomość była super, wspólne koncerty, wypady, zakupy, wszystko było okej. Potem przyjaciółka postanowiła założyć instagram jako modelka i od tego się zaczęło. To długa historia, ale zmieniła do mnie podejście. Byłam dla niej takim "przynieś wynieś", nawet nie oznaczała mnie nigdzie na zdjęciach, miałam wrażenie że mnie ukrywa. Ostatecznie po 4 latach zrobiła mi ghosting - dlatego że umówiłam się na sesję zdjęciową z jej przyjaciółką z instagramowego grona (z zawodu jestem fotografem). Dziewczyna potrzebowała sesji produktowej a gdy moja przyjaciółka to zobaczyła, na śmierć się na mnie obraziła i kontakt się urwał bez słowa.

3. Moja przyjaciółka od dzieciństwa. Kontakt miałyśmy niewielki, tak kawa raz do roku, ale wiadomo, łączyło nas dzieciństwo. Przyjaźń została urwana, gdy po wspólnym biznesowym projekcje obraziła się gdy... Nie otrzymała ode mnie za darmo tyle produktów (zdjęć) ile ona sobie życzy, tylko tyle ile ja oferuję, że tak powiem, "w standardzie". Jej argument brzmi "gdy byłyśmy młode, zawsze robiłaś mi mnóstwo zdjęć za darmo, było tego bardzo dużo a teraz nie chcesz. Dlaczego teraz ma nie być." To były jej najdelikatniejsze słowa. Wyrzuciła mnie jak śmiecia, mimo że prosiłam o rozmowę, pojednanie się. Pytałam, czy chce skreślić 26 lat znajomości. Zero kontaktu, a nasze domy są na jednej ulicy.

4. Ostatnia sytuacja to sytuacja która wydarzyła się niedawno i cholernie mnie boli. Przyjaźniłam się z tą osobą od gimnazjum. Miała bardzo ciężko w życiu. Od lat miałyśmy fajny kontakt, wspólne szkoły, potem wspólne mieszkanie, znała mnie najlepiej jak nikt. W liceum oczywiście poznałam ją z moją przyjaciółką z pkt.1. Była zapraszana na wszystkie moje urodziny, imprezy, imprezy rodzinne, zapoznawałam ją z moimi znajomymi na każdym etapie mojego życia. Miała u mnie drzwi otwarte zawsze, kiedy tylko chciała. Rok temu dowiedziałam się, że ona ma swoich znajomych, swoje przyjaciółki które skrzętnie przede mną ukrywała, nawet nie zostałam zaproszona na jej urodziny. Jej argument? "Bo jak oni zobaczą Ciebie, to zostawią mnie i będą woleli zadawać się z Tobą". Miała kompleks wobec mnie, bo jak sama uważa, jest mniej ode mnie atrakcyjna i kontaktowa, nigdy nie miała partnera.
Powodem rozstania tu było niedomówienie. Ja powiedziałam jedno słowo nie takie, jak ona to zrozumiała, żałowałam tego, ale to nie było nic osobistego o niej, jej rodzinie, majątku, głupia sytuacja z dnia codziennego. Byłyśmy wypite. Napisała, że rano sama mnie za tą kłótnie przeprosi ale już od następnego dnia sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Pisałam, prosiłam, chodź wyjdźmy na kawę, porozmawiajmy. Odezwałam się do niej również po pół roku, znów z prośbą o spotkanie. Miałam jeszcze jej ubrania. Kazała je wyrzucić i przestała mi odpisywać.

To najważniejsze sytuację, bo było tego więcej, od samej podstawówki byłam wystawiana do wiatru, oszukiwana. Mimo tego, że starałam się zawsze dla tych ludzi, zostałam porzucana jak rzecz. Ludziom bardzo łatwo było mniej skreślić mimo wspólnych długich lat. Nie mogę tego zrozumieć i jest mi bardzo przykro. Jak opowiadam osobom postronnym, to mówią, że można pomyśleć że to ze mną jest coś nie tak. Nie dziwię im się. Jednak zawsze starałam się być w porządku, uczynna, pomocna, wiadomo ja również mam swoje wady, jestem tylko człowiekiem ale zawsze chciałam komunikacji, wyjaśnienia, porozmawiania - co jest nie tak. A zostałam wyrzucana, odtrącana. W moim wieku poznanie nowych koleżanek graniczy z cudem, bardzo podziwiam ludzi, którzy trzymają swoje wieloletnie znajomości, spotykają się aktualnie i udaje im się to. Mi chyba nie jest to pisane... niestety nie mam żadnej rodziny, rodzeństwa kuznostwa, nie mam po prostu nikogo.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-01-09 14:59:19)

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Uważam, że nikt tu nie zawinił, ludzie się zmieniają, czas poszukać nowych znajomości. Widocznie z nimi nie było ci po drodze. Te przyjaźnie to na czym polegały? W tej pierwszej z modelką, że ty robiłaś zdjęcia, a ona nie przyznawała się, że cię w ogóle zna? Nie, to był druga, pierwsza też ukrywała przyjaciół przed tobą, trzecia zażądała darmowych zdjęć i pod tym pretekstem zerwała, czwarta również ukrywała znajomych. Wniosek bym wysnuła, że we wszystkich tych relacjach odkrywałaś  się za bardzo, mniej słuchając, co mają do powiedzenia koleżanki.
Zbytnia szczerość i wylewność nie popłaca.  Poza tym jeśli one wymagały czegoś od ciebie, to ty też powinnaś od nich czegoś wymagać, żeby była symetria. Pomyśl, jakby to było, gdybyś miała taką koleżankę, która by ci matkowała i starała się życzliwie spełniać twoje życzenia, natomiast niczego by od ciebie nie chciała. No, może dawałaby ci do zrozumienia, jakie ma priorytety, co lubi, a czego nie znosi. Uciekłabyś od niej na koniec świata.

3

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Nie matkowalam nikomu i na początku wszystko było normalnie. Dzielenie radości i trosk. Co do pierwszej osoby, to odsunęła się bez słowa ale przed tym cieszyła się nowymi znajomościami i o nich opowiadała. Ja cieszyłam się razem z nią, mówiłam, że jak kiedyś będzie okazja się zapoznać to jak najbardziej, jednak już mnie nie zapraszała w swoje grono, po czym się ode mnie odsunęła bez słowa. Nie jeździła bym do niej na siłę ani do jej znajomych bez zaproszenia. A skoro nie chciała mnie z nimi zapoznać, to nie chciała.

Tak samo z ostatnią, ona była obecna niemal w całym moim życiu. Znała mój cały świat, partnerów, kolegów, koleżanki. W ostatnim roku opowiadała, że spotyka się ze swoimi przyjaciółkami, ale ja ich nie znałam i też komunikowałam jej, że chciała bym je zapoznać. Na co odparła, że ona mnie zapoznawać nie chcę, gdyż obawia się że oni wybiorą mnie, zamiast niej. Również jej urodziny... Również spędziła beze mnie argumentując to samo. Miałam o to żal i komunikowałam to, także to nie tak, że nie miałam żadnych wymagań i matkowałam komukolwiek. Boli mnie w tej relacji bardzo to, że jedna kłótnia o jedno słowo sprawiła, że ona ze mnie zupełnie zrezygnowała, a też się do niej odzywałam, strarałam się sprawę wyjaśnić.

4 Ostatnio edytowany przez assassin (2022-01-09 16:06:01)

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Zawsze możesz mieć innych ludzi głęboko w d...pie, lżej się żyje i nie ma potem rozczarowań.

5 Ostatnio edytowany przez blueangel (2022-01-09 16:16:30)

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

jesli twoje opisy sa obiektywne to nie ma tu twojej winy. poprostu trafilas na takie, a nie inne osoby. nie tylko tobie sie zdarza zawiesc na przajciolach. jestes sama, niezalezna, masz czas, wiec poszukaj poprostu nowych znajomosci.

na poczatku jednak traktuj je powierzchownie, jak kolezanki, nie przyjaciolki i przygladaj sie, czy  wogole mozna na nich polegac.

mysle, ze zwykle znajome, kolezanki znalezc to nie problem, ale trudniej wlasnie o prawdziwych przyjaciol.

6 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2022-01-09 17:05:47)

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Chyba niepotrzebnie się aż tak na tym skupiasz. Dla mnie to tylko 4 osoby. Nie wiem jak u Ciebie, ale ja mam wrażenie, że w tych czasach w ciągu życia mamy tyle zmian miejsca, środowiska, że tak się po prostu dzieje, że wiele dróg się rozchodzi. Ludzie zmieniają otoczenie, cele styl życia, zajęcia..
Możliwe, że za dużo się starałaś dawać, co przyciągało lub wyzwalało w ludziach pewną roszczeniowość. Jeśli ktoś się przyzwyczaił, że dostaje pewne rzeczy, to przyjął to za pewnik, za coś co mu się należy, za zasady w waszej znajomości. Oczywiście nie popieram reakcji osoby nr 3 i z pewnością nie każdy by tak się zachował.
W każdym razie z tego co opowiadasz to ja tu nie widzę jakiejś twojej "winy". Jedynie, że widziałaś już wcześniej sygnały świadczące o tym, że te znajomości  nie dają ci tego co chcesz, czego innego byś oczekiwała. Z nr 2 zgodziłaś się na rolę "przynieś wynieś". Pytanie jak to się stało? Nie musiałaś w tą rolę wchodzić, a ponadto sama mogłaś "zweryfikować status" tej znajomości. Ze względu na dobre początki nie musisz być czyjąś dobrą przyjaciółką ani koleżanką do końca życia. Tobie też zachowanie tych dziewczyn przestawało się odpowiadać. Nie musiałaś trwać w roli. Nie przypominam sobie jednak za bardzo sytuacji gdzie ludzie "oficjalnie" zrywali znajomość, czy powiedzmy "obniżali status" (może to nie brzmi za dobrze ale chodzi o to kiedy widzisz, że jednak nie chcesz już z daną osobą tak zażyłej znajomości).

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

7

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?
Elderwind napisał/a:

Nie matkowalam nikomu i na początku wszystko było normalnie. Dzielenie radości i trosk. Co do pierwszej osoby, to odsunęła się bez słowa ale przed tym cieszyła się nowymi znajomościami i o nich opowiadała. Ja cieszyłam się razem z nią, mówiłam, że jak kiedyś będzie okazja się zapoznać to jak najbardziej, jednak już mnie nie zapraszała w swoje grono, po czym się ode mnie odsunęła bez słowa. Nie jeździła bym do niej na siłę ani do jej znajomych bez zaproszenia. A skoro nie chciała mnie z nimi zapoznać, to nie chciała.

Tak samo z ostatnią, ona była obecna niemal w całym moim życiu. Znała mój cały świat, partnerów, kolegów, koleżanki. W ostatnim roku opowiadała, że spotyka się ze swoimi przyjaciółkami, ale ja ich nie znałam i też komunikowałam jej, że chciała bym je zapoznać. Na co odparła, że ona mnie zapoznawać nie chcę, gdyż obawia się że oni wybiorą mnie, zamiast niej. Również jej urodziny... Również spędziła beze mnie argumentując to samo. Miałam o to żal i komunikowałam to, także to nie tak, że nie miałam żadnych wymagań i matkowałam komukolwiek. Boli mnie w tej relacji bardzo to, że jedna kłótnia o jedno słowo sprawiła, że ona ze mnie zupełnie zrezygnowała, a też się do niej odzywałam, strarałam się sprawę wyjaśnić.

Jeśli nie matkowałaś i miałaś swoje wymagania, to dlaczego nie wyznaczyłaś granic znajomości?  A ta osoba, która nie chciała cię zapoznawać ze swoimi znajomymi - uwierzyłaś jej? Z mojej strony to wygląda tak, jakby im nie zależało na dalszej znajomości. Jeśli starałaś się wyjaśnić bez skutku, to tylko znaczyło, że nie interesuje ją, co masz do powiedzenia. Po tym zdaniu twojej znajomej, że nie chce cię zapoznawać ze swoimi przyjaciółkami, powinien być koniec znajomości, bo to brak akceptacji.  A ta kłótnia o jedno słowo? Dlaczego kłótnia i dlaczego to słowo zdecydowało? Widocznie się nie rozumiałyście.  Tak czy inaczej to nie była twoja wina, bo te znajomości i tak by się rozpadły.

8

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Elderwind w sumie to ciekawe, że jakoś tak wchodzisz w rolę osoby porzuconej. Chciałabyś na siłę trzymać się relacji, które nie są zbyt satysfakcjonujące? Zauważ, że o końcu tych relacji mogłabyś opowiedzieć zupelnie inaczej.
Np koleżanka modelka zaczęła się zachowywać jak ktoś ważniejszy, zaczęła się rządzić, dystansować i zrobiła Ci scenę, po której to Ty mogłabyś chcieć ograniczyć znajomość. Czemu więc finalnie to Ty się zastanawiasz co z Tobą nie tak, czemu ona się wycofała? Ja z pewnością w toku tych zdarzeń wycofalabym się z przyjaźni. Pewnie uznałabym, że może to zostać jako luźna znajomość, potencjalna klientka. Kiedy ktoś zmienia podejście do Ciebie, zachowanie, możesz reagować, sama zmienić zachowanie, podejście

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

9

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Mi też się wydaje, że 4 osoby to bardzo mało. Wierzę, że Cię to boli, ale jak się tak zastanowię, to osób, z którymi kiedyś byłam bardzo blisko, a z którymi teraz praktycznie nie mam kontaktu, jest o wiele więcej. I nie widzę w tym nic dziwnego. Oczywiście zostało też parę osób, które znam od lat, ale o wiele więcej zniknęło. I to nie tak, że ktoś kogoś zostawił, tylko po prostu - drogi się rozeszły. Z częścią dosłownie, przez odległość, z częścią miałam coraz mniej wspólnego i coraz mniejszą ochotę na kontynuowanie znajomości. I to nie znaczy, że z którymś z nich było coś nie tak, więc z Tobą zapewne też nie jest. Tak się po prostu dzieje. I tak sobie myślę, że im jest się starszym, tym trudniej o wspólne sprawy - póki jest szkoła, to wszyscy są na tym samym etapie. Później życie weryfikuje, czy nadal są podstawy do bliskiej znajomości i czy obu stronom ona będzie sprawiać przyjemność.

10 Ostatnio edytowany przez aniuu1 (2022-01-09 18:50:43)

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

"I tak sobie myślę, że im jest się starszym, tym trudniej o wspólne sprawy - póki jest szkoła, to wszyscy są na tym samym etapie. Później życie weryfikuje, czy nadal są podstawy do bliskiej znajomości i czy obu stronom ona będzie sprawiać przyjemność."

To w dużej mierze zależy od aktywności, otwartości, umiejętności nawiązywania kontaktów i otoczenia (ciężko znaleźć bliskie osoby jeśli środowisko nam nie odpowiada, albo to my nie jesteśmy do końca akceptowani, np ze względów kulturowych). Jak się potrafi znaleźć swoich ludzi to można nawiązywać nowe znajomości. Jestem przekonana, że można znaleźć nowe koleżanki nawet będąc seniorką

Everyone you meet is fighting a battle you know nothing about. Be kind. Always.

11

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

A ja zastanawiam się czy - tak jak w tym opisie - jesteś zazwyczaj bardzo uległa, spolegliwa, dążysz do tego, żeby ludziom robić przyjemność, oddajesz wręcz całe serce i poświęcasz bardzo dużo żeby pielęgnować te znajomości? Czy w ogóle zdarza Ci się z kimś być w konflikcie?

Bo w tym opisie brakuje... Ciebie. Jakbyś tylko była osobą "odbierającą" przyjaźń, a nie dającą przyjaźń, ważną w tej znajomości, wnoszącą wartość. Stawiasz się na pozycji kogoś z automatu zależnego od kaprysów tych ludzi i niejako z automatu z tego powodu na pozycji ofiary (odrzucenia).

Tak jak aniuu1 napisała, te historie mogłyby brzmieć inaczej, gdybyś miała jakieś asertywne zachowania i uczucia. Nie jesteś winną wszytskiemu co dzieje się między dwójką ludzi, ale uważasz, że to z Tobą coś nie tak.

If you can be anything, be kind.

12

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Gdybym właśnie nie była z nikim w konflikcie, nie było by tego postu. Co innego jest rozmywanie się znajomości w zgodzie, z powodu upływu czasu, zmiany miejsca, a co innego kiedy z kimś rozmawiasz, jest względnie okej, nagle bum.
Nie jestem uległa, gdybym była, to bym spełniła żądania 3. Ja jednak postawiłam się, powiedziałam że nie mogę zaoferować tyle ile ona chce i uargumentowałam to. Nie sądziłam jednak,że to, że nie spełnię jej wymagań poskutkuje zostawianiem naszej znajomości w diabły, gdyż znamy się 26 lat.

Z osobą numer 2, tak jak słusznie zauważyliście, mogłam sama skończyć, skoro nie było fajnie. Zgadza się, dlatego też gdy obraziła się o taki absurd nie próbowałam dociekać, odzywać się, po prostu to zamknęłam.

Nie wiem do końca co mogę odpowiedzieć na kwestie tego braku "mnie"... Bo co to znaczy, że jestem za mało zaangażowana? Za mało kogoś słucham, czy za mało sama mówię i jestem zbyt mdła?

Jestem od około 2 lat na terapii i na bieżąco te sytuacje są omawiane i psycholodzy nie widzą we mnie jakiś szczególnych przewinień.

Nigdy się nikomu nie narzucałam, ani nie byłam też olewcza. Proponowałam różnego rodzaju spędzanie czasu, nie jestem osobą monotonną, mam swoje pasje, cenie sobie zarówno siedzenie w domu przy winku czy kawie, jak i wyjścia z domu czy różnorodne podróże. Tyle ile mogłam, to od siebie oferowałam, nie czuję abym robiła coś jakiegoś dziwnego.

I mimo wszystko, po prostu przykro mi jest, że ludziom tak łatwo jest całą znajomość spuścić w toalecie w chwilę. Przykro mi jest, ponieważ nie mam nawet kompletnie z kim wyjść, do kogo się odezwać w swoim mieście. Wiadomo że nie każda znajomość przetrwa, jednak widze u otaczających mnie ludzi z mojego miasta, że z kim się trzymali kiedyś, tak trzymają się i teraz. Ja wiem, że mogę poznać nowe znajomości, ale mimo wszystko większość już jest zamknięta na nowe znajomości, ponieważ mają swoich bliskich, rodziny i już niekoniecznie mają ochotę wprowadzać kogoś nowego w swoje towarzystwo. Przykro mi, tak po prostu.

13

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

A nie pomyślałaś, żeby szukać znajomych w innych miejscach? Twój zawód daje więcej możliwości poznawania ludzi niż miasteczko, w którym narzuca się presję, kto z kim ma trzymać, przynajmniej tak odebrałam. W dzisiejszych czasach może i są "trędowate", ale mają więcej szans niż kiedyś. Nie muszą się trzymać tych samych miasteczek, nie muszą ulegać innym i mogą mieć znajomych pasujących do nich samych.

14

Odp: Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?
aniuu1 napisał/a:

"I tak sobie myślę, że im jest się starszym, tym trudniej o wspólne sprawy - póki jest szkoła, to wszyscy są na tym samym etapie. Później życie weryfikuje, czy nadal są podstawy do bliskiej znajomości i czy obu stronom ona będzie sprawiać przyjemność."

To w dużej mierze zależy od aktywności, otwartości, umiejętności nawiązywania kontaktów i otoczenia (ciężko znaleźć bliskie osoby jeśli środowisko nam nie odpowiada, albo to my nie jesteśmy do końca akceptowani, np ze względów kulturowych). Jak się potrafi znaleźć swoich ludzi to można nawiązywać nowe znajomości. Jestem przekonana, że można znaleźć nowe koleżanki nawet będąc seniorką

Oczywiście, że można zawierać znajomości w każdym wieku! smile Ja w zacytowanym fragmencie miałam na myśli te przyjaźnie z dzieciństwa i ich ewolucję. Jak się jest dzieckiem, to w gruncie rzeczy wystarczy, że się fajnie razem bawi, spędza czas; wspólnych spraw zawsze wiele, bo szkoła, nauczyciele, rodzice, znajomi itd. Ale jak się zaczyna dojrzewać, wkraczać w dorosłość itd., to z coraz więcej spraw zaczyna mieć znaczenie, a skoro coraz więcej - to coraz mniej jest wspólnego. I czasem sama sympatia nie wystarcza, a czasami różnice i tę sympatię zmniejszają. A czasami wystarczy proza życia - odległość, rodzina, różne priorytety, brak czasu. Zwłaszcza że przecież znajomości zawiera się przez całe życie - i nagle można mieć bliżej do koleżanki znanej od kilku lat niż do przyjaciółki ze szkolnej ławki.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Pech do koleżanek przez całe życie? Co ze mną nie tak ?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021