netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

11 odpowiedzi2 450 wyświetleńzałożony przez dafne123, 11.06.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Jestem  w związku od dwóch lat. Poznaliśmy się, niedługo po tym kiedy zostaliśmy rzuceni przez naszych byłych. Mój stwierdził, że pasowało mu, że byłam, jego  zostawiła go dla innego, pomimo, że mają dziecko. Nie będę wnikała w szczegóły. Oczywiści bajka się kiedyś kończy i z zachowania naszych byłych można stwierdzić, że żałują tego co stracili. Fakt, może trochę schlebiać, że ktoś żałuje i może docenił. Obecnie to źle wpływa na nasz nowy związek, który do tej pory był dla mnie wymarzonym związkiem. I ja i partner mamy obawy, że wrócimy do swoich byłych. Mój poprzedni związek był związkiem toksycznym, byłam popychadlem dla niego, ale jego rodzina mnie lubiła. Nie dziwie się ,że mu taki wygodny związek pasował. Wiem, że nie mam do czego wracać, bo nic się nie zmieni, nie wierze w zmianę charakteru. Nie dal mi nic dobrego w tym związku.  Nie rozmowy, ani czułości. Sama sie dziwię, że w takim związku bylam. Ale nie mam wzorców z  rodziny. Szansa niewykorzystana nie wraca. Mój obecny partner jest przewrazliwiony na punkcie mojego byłego, co naprawde mnie wykańcza i nie pozwala zapomnieć o przeszłości. Czuję się z tym coraz gorzej. Popadłam w jakieś dziwne otępienie. Z drugiej strony muszę znosić zakamuflowana manipulację dzieckiem stosowaną przez jego byłą. Rozstała się ze swoim kochasiem i całe pretensje spadły na mojego partnera, ze nie walczył o ich rodzinę ( pomimo, ze to ona go zdradziła). Problemem stałam się teraz ja, bo ja się czepiam, bo mam sporadyczny kontakt z byłym a  ona przecież nic nie robi. Dodatkowo partner nie ukrywa przede mną, że gdyby mógł "otrzaskałby" kolesia z którym go zdradziła, bo podobno on ja biedna zmanipulował. Uważam, że to nie jest fair wobec mnie, bo ze mną jest teraz w związku. I zamiast cieszyć się, że jest ze mną tkwi w swojej przeszłości. Usłyszałam niedawno, że pewnie ona już by go drugi raz nie zdradziła. Kolejny cios. Dość mam ciągłego bronienia jej, jaka to ona biedna, w depresji, jakie to miała biedne dzieciństwo. Ale przecież mogła naprawić swoją sytuacje miała na to ponad 10 lat i nic z tym nie zrobiła.  Ja tez nie miałam łatwo a  nie manipuluje swoja sytuacja. Czuję, ze czepianie się mojego byłego to tylko pretekst, że partner ma wyrzuty sumienia, ze jest ze mną, że teraz on nie chcąc do niej wrócić po raz kolejny rozbija rodzinę, która ona rozbiła. Doszlo, to tego, że czuje się bezsilna... Chcę założyć z nim rodzine, miec dziecko.. Chcę, zyc pełnia życia i przestać przejmować się przeszłością. Rozmawiam dużo, naprawdę dużo, ale czuję, że nadal się nie rozumiemy. Czy rozwiązaniem, będzie uszanowanie swojej przeszłości i życie swoim życiem, które tworzymy ... jak to w końcu zrozumieć ?

2

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Bardzo poproszę o opinie, jakies sugestie...

3 Ostatnio edytowany przez jaMajkaa (2015-06-11 12:35:08)

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Witaj.
Na pierwszy rzut oka, to raczej jest problem z tym, że to Twoj partner wróci do swojej ex ...i matki ich wspólnego dziecka.No i jest ciężka sytuacja...tym bardziej, że On ją zaczyna usprawiedliwiać.Moze jest podatny na jej osobę, badz do końca nie wiesz czy też nie byl w jakimś stopniu winny rozpadowi ich związku. I w tym momencie zdaj sobie sprawę, że dziecko będzie zawsze spoiwem i powodem kontaktu między nimi. Nie zazdroszczę Tobie...jest dużo ryzyka..np czy w gorszych chwilach między Wami..nie bedzie szukac u niej ukojenia..czy nie przewazy fakt, ze mają dziecko itd.
Widać, że Twoj partner zaczyna ja idealizować...mówiąc, ze teraz by go na pewno nie zdradzila itd. Kobieta ma na niego wciąż wpływ. Zadaj mu szybko jedno pytanie...Czy gdyby mial szanse wrócić do niej..czy by to zrobil?
Na Twoim miejscu zawiesiła bym plany o zakladaniu z nim rodziny

4

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Przez pierwsze pół roku byłam myślami jeszcze w starym związku, chciałam się rozstać z moim obecnym partnerem, ale na szczęście do tego nie doszło. Jednak mój M ma mi za złe, że chciałam się rozstać i do dzisiaj o tym myśli. Tłumaczyłam mu to. Trochę czasu zajęło mi zrozumienie, że poprzedni związek był bardzo toksyczny. Nowy partner dal mi dużo zrozumienia i czułości. Starałam się go wspierać w kontaktach z byłą i dzieckiem. Było pięknie dopóki jej kochaś znalazł sobie inną. Raptem zaczął się problem z opieka nad dzieckiem, z nocowaniem malej u partnera, zaczęły się pretensje i oskarżenia. Ja nie wytrzymywałam, ale dusiłam to w sobie. Do pewnego momentu. Wybuchłam, zbluzgałam ją aż iskrzyło. To było kilka dni po tym jak poroniłam. W nerwach nie wytrzymałam, byłam w naprawdę złym stanie psychicznym. Usłyszałam nie mów na nią tak, bo to matka mojego dziecka. Chciało i się wtedy tym wszystkim wymiotować. Do tego teraz to czepianie się o byłego. Wiem, że to wszystko przez nerwy, ale nerwy nerwami, nie można tak tłumaczyć wszystkiego.

5

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Chyba za bardzo naciskasz. Daj mu przestrzen a moze nawet lodowke.
Logicznie rzecz biarac skoro mowisz o niej zle i nic to nie daje to moze zacznij mowic o niej dobrze. "Glupota jest robic ciagle to samo i oczekiwac innych rezultatow".

6

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Dobrze mówiłam o niej  jeszcze do niedawna, starałam się ją rozumieć,  mówiłam partnerowi, ze dla dobra dziecka trzeba mieć dobre kontakty, ale nie wytrzymałam.

7 Ostatnio edytowany przez JoasiaHa (2015-06-11 16:29:37)

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....
dafne123 napisał/a:

Do pewnego momentu. Wybuchłam, zbluzgałam ją aż iskrzyło. To było kilka dni po tym jak poroniłam. W nerwach nie wytrzymałam, byłam w naprawdę złym stanie psychicznym. Usłyszałam nie mów na nią tak, bo to matka mojego dziecka. Chciało i się wtedy tym wszystkim wymiotować. Do tego teraz to czepianie się o byłego. Wiem, że to wszystko przez nerwy, ale nerwy nerwami, nie można tak tłumaczyć wszystkiego.

Boże... A ty nie byłaś matką jego dziecka? Co to za idiota (nie chcę pisać znacznie gorszych epitetów cisnących się na usta po opisie takiej sytuacji)...

A dlaczego nie powiesz mu wprost, że całe jego zachowanie, takie idealizowanie byłej partnerki bardzo cię boli i przez nie bezustannie zastanawiasz się, czy nie wróci do poprzedniej? A potem dystans, obserwacja z boku jak na to zareaguje (wiem, że boli) i rzeczywiście odłożenie planów na powiększenie rodziny. Dziecko w takich chwilach nie spaja, tylko powiększy problemy i kto wie, czy przez to nie staniesz się również jego byłą... Macie problemy, masz obawy i wiele innych niefajnych rzeczy się tu dzieje, zajmij się najpierw naprawieniem relacji i olaniem byłej (trudne - ale wykonalne). Pomstowanie na byłych nie wychodzi zazwyczaj dobrze. Tobie pomogło przecież nie pomstowanie na byłego, a zrozumienie i czułość ze strony nowego partnera. Amortyzuj uderzenia w niego, wspieraj - a nie atakuj.

Na byłą popomstuj do przyjaciółki, wygadaj się i wyrzuć złe emocje... ale nie do partnera. Narzekając jemu - on ciągle będzie przyjmował postawę obronną, nie tylko czuł że atakujesz jego byłą ale też JEGO przede wszystkim.

8

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....
JoasiaHa napisał/a:

Na byłą popomstuj do przyjaciółki, wygadaj się i wyrzuć złe emocje... ale nie do partnera. Narzekając jemu - on ciągle będzie przyjmował postawę obronną, nie tylko czuł że atakujesz jego byłą ale też JEGO przede wszystkim.

JoasiaHa czemu uważasz, że atakując Jego byłą, On też przyjmuje postawę obronną. Czemu On miałby odbierać te ataki, jak ataki na własną osobę? Pytam, bo mój M też przejawiał takie zachowania. Im bardzie atakowałam Jego Byłą żonę, tym miałam wrażenie, że On bardziej staje po Jej stronie. Jesteśmy wciąż razem, On milion razy powtarzał , że nigdy do niej nie wróci, mimo wszystko, w JEJ obronie stawał. Jak myślisz skąd takie zachowanie? Ma to jakieś wytłumaczenie?

9

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....
kjim napisał/a:
JoasiaHa napisał/a:

Na byłą popomstuj do przyjaciółki, wygadaj się i wyrzuć złe emocje... ale nie do partnera. Narzekając jemu - on ciągle będzie przyjmował postawę obronną, nie tylko czuł że atakujesz jego byłą ale też JEGO przede wszystkim.

JoasiaHa czemu uważasz, że atakując Jego byłą, On też przyjmuje postawę obronną. Czemu On miałby odbierać te ataki, jak ataki na własną osobę? Pytam, bo mój M też przejawiał takie zachowania. Im bardzie atakowałam Jego Byłą żonę, tym miałam wrażenie, że On bardziej staje po Jej stronie. Jesteśmy wciąż razem, On milion razy powtarzał , że nigdy do niej nie wróci, mimo wszystko, w JEJ obronie stawał. Jak myślisz skąd takie zachowanie? Ma to jakieś wytłumaczenie?

Dlaczego tak uważam? Doświadczenie i obserwacja par, gdzie on jest po przejściach - szczególnie jedni bliscy przyjaciele ostatnio. Sama też swoje mam i chociaż nie jestem od kilku lat w stałym związku to to samo u siebie obserwuję. Poza tym opis od dafne123 jak ulał mi pasuje do takiego zachowania.

Trochę wiem, chociaż nie do końca, z czego dokładnie to wynika. Bo nasi byli to były NASZE wybory. Współrodzice NASZYCH dzieci, byli zawsze będą częścią nas, mówią i świadczą bardziej niż słowa... Mi samej nieraz zdażyło się bronić byłego, jak ktoś najeżdżał za mocno bo mnie osobiście to bolało. Nie wystarczy, że przeszłość boli - ktoś jeszcze kopie leżącego krytykując i najeżdżając na byłego. Przecież ludzi nie tylko są źli, łączyły nas też bardzo dobrze rzeczy i to ze mną zostaje. Mam je zdeptać i wyrzucić? No nie. Ja to bym chciała, by ktoś uznał to samo co ja - dobre było dobre, pamiętajmy, nie roztrząsajmy ran i amortyzujmy złe nowe rzeczy.

To tylko oczywiście jedna strona, mam swoje jakieś teorie z czego to wynika, ale nie muszę dokładnie rozumieć mechanizmu zachowania wokół, które często się powtarza i je po prostu widzę wokół czy u siebie. No zaakceptowałam jak słońce zachodzące co wieczór big_smile

10 Ostatnio edytowany przez dafne123 (2015-06-12 18:49:21)

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

JoasiaHa masz rację, nasi byli partnerzy to nasze wybory... dobre czy złe. Kiedy ktoś mówi źle o naszych byłych odbieramy podświadomie to tak jakby mówił źle o naszej przeszłości i naszych decyzjach. Dobrze, ale w takim razie gdzie jest granica .... Czy granicą jest złe samopoczucie nowego partnera ?
Najgorsze to żyć w przeszłości i na  niej opierać związek.

11

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....
JoasiaHa napisał/a:

Trochę wiem, chociaż nie do końca, z czego dokładnie to wynika. Bo nasi byli to były NASZE wybory. Współrodzice NASZYCH dzieci, byli zawsze będą częścią nas, mówią i świadczą bardziej niż słowa... Mi samej nieraz zdażyło się bronić byłego, jak ktoś najeżdżał za mocno bo mnie osobiście to bolało. Nie wystarczy, że przeszłość boli - ktoś jeszcze kopie leżącego krytykując i najeżdżając na byłego.

Myślę,że to bardzo trafna diagnoza. To chyba taka reakcja związana z naszym EGO. Mój były, to w końcu MÓJ były. I tak samo jak można psioczyć na własnych rodziców czy swoje dziecko, wysłuchiwanie jak ktoś mówi o nich źle, wzbudza reakcję stawania w obronie i złości na osobę krytykującą.

12 Ostatnio edytowany przez JoasiaHa (2015-06-12 23:17:18)

Odp: Nasi byli, nie mozemy się dogadać....
dafne123 napisał/a:

JoasiaHa masz rację, nasi byli partnerzy to nasze wybory... dobre czy złe. Kiedy ktoś mówi źle o naszych byłych odbieramy podświadomie to tak jakby mówił źle o naszej przeszłości i naszych decyzjach. Dobrze, ale w takim razie gdzie jest granica .... Czy granicą jest złe samopoczucie nowego partnera ?
Najgorsze to żyć w przeszłości i na  niej opierać związek.

Co w tym złego, dafne123? Zawsze każdy z nas jest wypadkową przeszłości, obecnej teraźniejszości i nadziei na przyszłość.
Albo się z tym pogodzimy, albo będziemy się motać, nie znajdując żadnego rozwiązania.

No właśnie, mówiąc o osobach z naszego byłego życia, ktoś mówi o nas. Ale to nie znaczy, że nas - nowych kobiet w życiu, zagrywki bylych nie bolą.

Wiem, jak boli. Jak wkurwia. Dlatego pisałam o przyjaciółce, by tam wyrzucić złe rzeczy z siebie i nabrać sił.

Nie dla każdego jest to rozwiązanie, nie każdy będzie zdolny do modelu - jestem ponad to, jestem lepsza i dobra dla mojej połówki nawet gdy otoczenie/byla partnera wbija mi sztylety w plecy. Bądźmy fair i ponad.

Nie usłyszymy podziękowań... a boleć nas przestanie nie wtedy gdy partner uzna nasze racje bo była dalej będzie motać i wbijać sztylety. To tak łatwo powiedzieć, że gdyby partner uznał nasze racje... no gdyby nawet uznał czy to by zatrzymało problemy? Nie.
Przestaje nas to dotykać gdy rozumiemy, że boli nas dlatego, że pozwoliliśmy innym na to by na nas oddziałowywało, bo dopuściliśmy własnym przejmowaniem się do tego. Dystans do sytuacji plus wsparcie dla kochanej osoby; jeśli ma się okazać że to było dużo za mało to znaczy że tej osoby od początku nie obchodziliśmy i o nas nie dba wystarczająco.

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nasi byli, nie mozemy się dogadać....

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026