Witam, streszczę wam swoję historię.
Mam 23 lata, zawsze miałam przy sobie grono ludzi, nieważne, że było ich mało, ale zawsze miałam przyjaciółki, którym mogłam się wyżaleć, spotkać, jednak w tym roku coś we mnie pękło i zaczęłam dosłownie zrażać do siebie przyjaciół - mam na myśli prowokowanie do kłótni, wyzywanie, obrażanie.. zostałam sama jak palec i taki tryb życia mi odpowiada, jednak niepokoi to moich rodziców, że najchętniej cały czas siedziałabym w domu, nigdzie nie wychodziła itp itd.
ps. mam pracę, w których mam cały czas kontakt z ludźmi, na dodatek z koleżankami z pracy i mnie to wystarcza.
w związku z tym mam pytanie: czy ja jestem normalna? proszę was o szczere odpowiedzi..