netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

7 odpowiedzi3 096 wyświetleńzałożony przez justxx, 17.05.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-06-08 23:51:53)

Temat: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

Witam, Bylam w zwiazku od 2 lat bylismy ze soba codziennie, mimo klotni ktore byly na porzadku dziennym, darzylam i darze go wielkim uczuciem. Mimo mlodego wieku zakochalam sie, zawsze czulam sie na o wiele starsza kobiete, pewnie dla tego ze przezylam w zyciu o wiele wiecej niz niektorzy. Marzylam by poznac kogos, kogo bede kochac bardziej niz wszytskich, kogos kto bedzie wazniejszy niz ja sama. I znalazlam, nie zaluje byl to najpiekniejszy okres w moim zyciu, naprawde mnie kochal i byl zawsze gdy tego potrzebowalam. Jest w moim wieku lecz rowniez byl dojzaly. Okolo miesiac temu, powiedzial mi ze traktuje go jak w klatce, ze on nie moze nigdzie wychodzic. Bylo to wtedy kiedy bylam chora i prosilam go by zostal ze mna bo potrzebowalam tego, spedzil jedna nocke z kolegami, ale juz w kolejny weekend prosilam by zostal. Wiem ze jest mlody i moze zle zrobilam, ale tez mogl porozmawiac a nie krzyczec na mnie ze traktuje go jak w klatce, gdzie on nigdy takich slow nie uzywa i nie wiem skad mu sie to wzialo, koledzy byli zazdrosni o to ze teraz nie moga z nim wychodzic codziennie i nie lubieli mnie za bardzo, moze probowali mu cos wmowic. Nie wazne nie chce zwiniac na nikogo winy, lecz zerwalam z nim bo mnie to zabolalo bo nie tylko takie slowa padly tamtego wieczoru. Kolejny dzien po tym nie odzywalismy sie, i chyba tak trwalo przez tydzien. Wkoncu ja sie odezwalam nie moglam wytrzymac, myslalam ze bedzie sie staral by wrocic, naprawic, skoro tak bardzo nam na sobie zalezalo. Przeprosilam, chcialam wrocic, napisal mi ze nie chce tego zwiazku, nie byl szczesliwy przez ostatni okres, ale ja naprawde nie mialam co od siebie zaoferowac bo lezalam w lozku chora. Blagalam, jak pajac przychodzilam zaplakana wiedzac ze od powiedz bedzie jedna, nie chce juz tego zwiazku. Wkoncu po 2/3 tygodniach podjelismy decyzje ze nie ma sensu omijac sie, poprostu zostanmy przyjaciolmi. Dwa dni potem spotkalismy sie u niego w domu, uprawialismy seks, calowalismy sie wszystko tak jak kiedys, powiedzial tylko ze mam nie mowic nikomu nawet przyjaciolka, nawet nie chcialam mowic bo to byl moj pomysl zeby sie zblizyc. A potem przy kolegach traktowal mnie gorzej a jak bylismy sami bylo tak jak dawniej, potrzebowalam jego, tej milosci i jego ciepla. Tyle ile ja sie naplakalam przez niego i tyle ile ja sie nacierpialam nikt tego nie przezyl. Ale dzisiaj gdy jest juz ponad tydzien, spotkalismy sie tak jak zwykle by obejrzec film pogadac, posmiac sie, bylo wszystko dobrze czulam sie cudownie przy nim. Na koncu jednak sie poplakalam nie rozumiem jak mozna kochac, i nie chciec naprawic zwiazku, tych wszystkich wspomnien razem. Widzial jak placze lecz dla niego to zadna nowosc, poszedl do domu. I pisalismy, lecz zaczelam pisac o dzisiejszym dniu i wszystko sie popsulo, poklocilismy sie znowu. Nie gadamy, nie odpisuje. Nie wiem co zrobic, nigdy na takich forach nie pisalam, bo nie lubie sie wyzalac. Ja bym chciala by bylo tak jak kiedys, bylo mi dobrze i jemu tez. Ale jestem chyba po prostu nawina i tyle, tak jak on sie do mnie teraz odzywa, nigdy bym nie pomyslala ze do takiego dupka chcialabym miec. Ale go kocham wiem ze czas leczy rany, ale ja chce walczyc, nie wiem jak czy da sie to odbudowac. Sama nie wiem co chce zrobic. Mialam tyle wspolnych marzen z nim, myslalam ze bedzie na zawsze.


Na forum obowiązują zasady, a te wyraźnie mówią, że tematy umieszczamy zgodnie z ustalonym porządkiem, a nie na chybił-trafił. Wątek przenoszę we właściwe miejsce, a Ciebie proszę o zapoznanie się z Regulaminem Forum i stosowanie do jego zapisów.
Z pozdrowieniami, Olinka

2

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku
justxx napisał/a:

Witam, Bylam w zwiazku od 2 lat bylismy ze soba codziennie, mimo klotni ktore byly na porzadku dziennym, darzylam i darze go wielkim uczuciem. Mimo mlodego wieku zakochalam sie, zawsze czulam sie na o wiele starsza kobiete, pewnie dla tego ze przezylam w zyciu o wiele wiecej niz niektorzy. Marzylam by poznac kogos, kogo bede kochac bardziej niz wszytskich, kogos kto bedzie wazniejszy niz ja sama. I znalazlam, nie zaluje byl to najpiekniejszy okres w moim zyciu, naprawde mnie kochal i byl zawsze gdy tego potrzebowalam. Jest w moim wieku lecz rowniez byl dojzaly. Okolo miesiac temu, powiedzial mi ze traktuje go jak w klatce, ze on nie moze nigdzie wychodzic. Bylo to wtedy kiedy bylam chora i prosilam go by zostal ze mna bo potrzebowalam tego, spedzil jedna nocke z kolegami, ale juz w kolejny weekend prosilam by zostal. Wiem ze jest mlody i moze zle zrobilam, ale tez mogl porozmawiac a nie krzyczec na mnie ze traktuje go jak w klatce, gdzie on nigdy takich slow nie uzywa i nie wiem skad mu sie to wzialo, koledzy byli zazdrosni o to ze teraz nie moga z nim wychodzic codziennie i nie lubieli mnie za bardzo, moze probowali mu cos wmowic. Nie wazne nie chce zwiniac na nikogo winy, lecz zerwalam z nim bo mnie to zabolalo bo nie tylko takie slowa padly tamtego wieczoru. Kolejny dzien po tym nie odzywalismy sie, i chyba tak trwalo przez tydzien. Wkoncu ja sie odezwalam nie moglam wytrzymac, myslalam ze bedzie sie staral by wrocic, naprawic, skoro tak bardzo nam na sobie zalezalo. Przeprosilam, chcialam wrocic, napisal mi ze nie chce tego zwiazku, nie byl szczesliwy przez ostatni okres, ale ja naprawde nie mialam co od siebie zaoferowac bo lezalam w lozku chora. Blagalam, jak pajac przychodzilam zaplakana wiedzac ze od powiedz bedzie jedna, nie chce juz tego zwiazku. Wkoncu po 2/3 tygodniach podjelismy decyzje ze nie ma sensu omijac sie, poprostu zostanmy przyjaciolmi. Dwa dni potem spotkalismy sie u niego w domu, uprawialismy seks, calowalismy sie wszystko tak jak kiedys, powiedzial tylko ze mam nie mowic nikomu nawet przyjaciolka, nawet nie chcialam mowic bo to byl moj pomysl zeby sie zblizyc. A potem przy kolegach traktowal mnie gorzej a jak bylismy sami bylo tak jak dawniej, potrzebowalam jego, tej milosci i jego ciepla. Tyle ile ja sie naplakalam przez niego i tyle ile ja sie nacierpialam nikt tego nie przezyl. Ale dzisiaj gdy jest juz ponad tydzien, spotkalismy sie tak jak zwykle by obejzec film pogadac, posmiac sie, bylo wszystko dobrze czulam sie cudownie przy nim. Na koncu jednak sie poplakalam nie rozumiem jak mozna kochac, i nie chciec naprawic zwiazku, tych wszystkich wspomnien razem. Widzial jak placze lecz dla niego to zadna nowosc, poszedl do domu. I pisalismy, lecz zaczelam pisac o dzisiejszym dniu i wszystko sie popsulo, poklocilismy sie znowu. Nie gadamy, nie odpisuje. Nie wiem co zrobic, nigdy na takich forach nie pisalam, bo nie lubie sie wyzalac. Ja bym chciala by bylo tak jak kiedys, bylo mi dobrze i jemu tez. Ale jestem chyba poprostu nawina i tyle, tak jak on sie do mnie teraz odzywa, nigdy bym nie pomyslala ze do takiego dupka chcialabym miec. Ale go kocham wiem ze czas leczy rany, ale ja chce walczyc, nie wiem jak czy da sie to odbudowac. Sama nie wiem co chce zrobic. Mialam tyle wspolnych marzen z nim, myslalam ze bedzie na zawsze.

Gdzie tu dojrzałość, dziewczyno?
Wystarczyło, że koledzy pośmiali się z niego, że siedzi pod Twoim laczkiem, więc udaje przed nimi twardziela, a Tobie robi wodę z mózgu.

3

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku
Excop napisał/a:
justxx napisał/a:

Witam, Bylam w zwiazku od 2 lat bylismy ze soba codziennie, mimo klotni ktore byly na porzadku dziennym, darzylam i darze go wielkim uczuciem. Mimo mlodego wieku zakochalam sie, zawsze czulam sie na o wiele starsza kobiete, pewnie dla tego ze przezylam w zyciu o wiele wiecej niz niektorzy. Marzylam by poznac kogos, kogo bede kochac bardziej niz wszytskich, kogos kto bedzie wazniejszy niz ja sama. I znalazlam, nie zaluje byl to najpiekniejszy okres w moim zyciu, naprawde mnie kochal i byl zawsze gdy tego potrzebowalam. Jest w moim wieku lecz rowniez byl dojzaly. Okolo miesiac temu, powiedzial mi ze traktuje go jak w klatce, ze on nie moze nigdzie wychodzic. Bylo to wtedy kiedy bylam chora i prosilam go by zostal ze mna bo potrzebowalam tego, spedzil jedna nocke z kolegami, ale juz w kolejny weekend prosilam by zostal. Wiem ze jest mlody i moze zle zrobilam, ale tez mogl porozmawiac a nie krzyczec na mnie ze traktuje go jak w klatce, gdzie on nigdy takich slow nie uzywa i nie wiem skad mu sie to wzialo, koledzy byli zazdrosni o to ze teraz nie moga z nim wychodzic codziennie i nie lubieli mnie za bardzo, moze probowali mu cos wmowic. Nie wazne nie chce zwiniac na nikogo winy, lecz zerwalam z nim bo mnie to zabolalo bo nie tylko takie slowa padly tamtego wieczoru. Kolejny dzien po tym nie odzywalismy sie, i chyba tak trwalo przez tydzien. Wkoncu ja sie odezwalam nie moglam wytrzymac, myslalam ze bedzie sie staral by wrocic, naprawic, skoro tak bardzo nam na sobie zalezalo. Przeprosilam, chcialam wrocic, napisal mi ze nie chce tego zwiazku, nie byl szczesliwy przez ostatni okres, ale ja naprawde nie mialam co od siebie zaoferowac bo lezalam w lozku chora. Blagalam, jak pajac przychodzilam zaplakana wiedzac ze od powiedz bedzie jedna, nie chce juz tego zwiazku. Wkoncu po 2/3 tygodniach podjelismy decyzje ze nie ma sensu omijac sie, poprostu zostanmy przyjaciolmi. Dwa dni potem spotkalismy sie u niego w domu, uprawialismy seks, calowalismy sie wszystko tak jak kiedys, powiedzial tylko ze mam nie mowic nikomu nawet przyjaciolka, nawet nie chcialam mowic bo to byl moj pomysl zeby sie zblizyc. A potem przy kolegach traktowal mnie gorzej a jak bylismy sami bylo tak jak dawniej, potrzebowalam jego, tej milosci i jego ciepla. Tyle ile ja sie naplakalam przez niego i tyle ile ja sie nacierpialam nikt tego nie przezyl. Ale dzisiaj gdy jest juz ponad tydzien, spotkalismy sie tak jak zwykle by obejzec film pogadac, posmiac sie, bylo wszystko dobrze czulam sie cudownie przy nim. Na koncu jednak sie poplakalam nie rozumiem jak mozna kochac, i nie chciec naprawic zwiazku, tych wszystkich wspomnien razem. Widzial jak placze lecz dla niego to zadna nowosc, poszedl do domu. I pisalismy, lecz zaczelam pisac o dzisiejszym dniu i wszystko sie popsulo, poklocilismy sie znowu. Nie gadamy, nie odpisuje. Nie wiem co zrobic, nigdy na takich forach nie pisalam, bo nie lubie sie wyzalac. Ja bym chciala by bylo tak jak kiedys, bylo mi dobrze i jemu tez. Ale jestem chyba poprostu nawina i tyle, tak jak on sie do mnie teraz odzywa, nigdy bym nie pomyslala ze do takiego dupka chcialabym miec. Ale go kocham wiem ze czas leczy rany, ale ja chce walczyc, nie wiem jak czy da sie to odbudowac. Sama nie wiem co chce zrobic. Mialam tyle wspolnych marzen z nim, myslalam ze bedzie na zawsze.

Gdzie tu dojrzałość, dziewczyno?
Wystarczyło, że koledzy pośmiali się z niego, że siedzi pod Twoim laczkiem, więc udaje przed nimi twardziela, a Tobie robi wodę z mózgu.

On mowi ze to tylko i wyłącznie jego wybór ze nie chce ze mną byc, ale nie rozumiem jak z dnia na dzien moze odejść jeśli było nam dobrze. Wsumie to nie moze odejść ponieważ gdy chcieliśmy zakończyć kontakty to pisał. Moze powinnam sie nie odzywać i zeby zatęsknił? Ale mam za miękkie serce i nie potrafię

4

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

Facet wcale nie jest dojrzały. Chodzisz za nim i się płaszczysz, a on przed kolegami odwala popisówkę. Daj sobie z nim spokój, szkoda czasu. Wcześniejsza awantura też zapewne była sprowokowana przez kolegów, którzy wjechali mu na ambicję, że baba go w domu trzyma.

5

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

Oboje macie poważne problemy. Jak można uprawiać seks bez więzi emocjonalnej. Przecież to się równa prostytucji. Należy tak długo spotykać się po koleżeńsku i pracować nad poprawą relacji aż one osiągną pewien poziom porozumienia. Potem dopiero można zastanawiać się nad pogłębieniem przyjaźni. Seks bez miłości powtarzany jakiś czas doprowadza do utrwalenia tego sposobu zachowania i następne relacje będą również płytkie, bez głębi uczuciowej.

6

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku
MrSpock napisał/a:

Oboje macie poważne problemy. Jak można uprawiać seks bez więzi emocjonalnej. Przecież to się równa prostytucji. Należy tak długo spotykać się po koleżeńsku i pracować nad poprawą relacji aż one osiągną pewien poziom porozumienia. Potem dopiero można zastanawiać się nad pogłębieniem przyjaźni. Seks bez miłości powtarzany jakiś czas doprowadza do utrwalenia tego sposobu zachowania i następne relacje będą również płytkie, bez głębi uczuciowej.

To sie nie zrozumieliśmy, ponieważ nie przestałam go nigdy kochać, i nadal go kocham najmocniej na świecie a on poprostu sie mna zabawił...

7

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

Dobrze ciebie zrozumiałem. To że czułaś do niego wielką sympatię nie wystarczy żeby mieć seks. Musisz czuć że on czuje to samo. Inaczej seks nie ma sensu. Już samo wyczucie że partner jest zobojętniały, lekceważący, oziębły jest podstawą do tego żeby nie chcieć mieć seksu z tą osobą.

8

Odp: Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku
MrSpock napisał/a:

Dobrze ciebie zrozumiałem. To że czułaś do niego wielką sympatię nie wystarczy żeby mieć seks. Musisz czuć że on czuje to samo. Inaczej seks nie ma sensu. Już samo wyczucie że partner jest zobojętniały, lekceważący, oziębły jest podstawą do tego żeby nie chcieć mieć seksu z tą osobą.

Ale jak my byliśmy we dwóch on nie był taki było tak jak dawniej... No ale nie ważne i tak wszystko przepadło...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Walcze z tym co bylo! - Milosc w mlodym wieku

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026