witam,proszę o ocenę sytuacji, może ktoś miał/ma p-odobnie, ja nie wiem jak już sie mam zachować
((
mam problem z przyszłą teściową. Na początku mojego związku zdawała się mnie lubić, "haha-hihi" jak to się mówi, miła, dawała jakieś upominki, mówiła komplementy do mojego Maćka o mnie i wypowiadała się w samych superlatywach...
Dodam, że przez tę jej uprzejmość nie zwróciłam zbytniej uwagi kiedy to dwa razy nazwała mnie imieniem byłej mojego faceta (już na pierwszym spotkaniu), opowiadała jak to sobie rozmawiały, pisały smsy albo że ją spotkała gdzieś tam, albo o wspólnej kawie, olałam to, a tym bardziej nie chciałam robić niepotrzebnego kwasu... (praktycznie za każdym razem przy każdej naszej wizycie)...
Na koniec mojej pierwszej wizyty wspólnie z Maćkiem u niej - ostentacyjnie uwiesiła mu sie na szyi i dała buzi w USTA .... To też przemilczałam, czego teraz żałuję...
Wszystko toczyło się ładnie, pięknie, nagle powiedziała mojemu facetowi że przenocuje jego była dziewczynę, bo się spotkały itp itd... Maciek prosił, aby tego nie robiła, gdyż nie chce aby ta dziewczyna w jakikolwiek sposób znów pojawiała się w jego życiu, że to jest mało lojalne w stosunku do nas (przecież tak bardzo mnie niby lubi), myślał że z uwagi na fakt łączących ich silnych relacji i więzi zrobi to o co ją prosi, ona jednak zrobiłą po swojemu...
Na początku mój facet nie widział jej winy w ogóle, miał pretensje do tamtej dziewczyny że w ogóle śmiała prosic jego matkę o takie coś i pomstował na nią, a mamusia napisała na drugi dzień, że przeprasza, że ma nadzieje że go nie zraniła i że go kocha na co on napisał "nie zraniłaś mnie, też cie kocham"... zajebiście... dopiero jak ja mu powiedziałam jak ja to widzę, że jest to mało lojalne, że tak nie powinna robić, albo przynajmniej mu o tym nie opowiadać, (wiadomo że mi powie), że nie traktuje nas poważnie, że mnie nie akceptuje - przypomniały mi się wówczas wszystkie te sytuacje kiedy niby przypadkiem nazywała mnie "Monika", kiedy to opowiadała jak to się z nią spotkała, albo jak sobie pisały... (Mój facet nie zareagował od razu (z uwagi na to, że byliśmy wtedy może z 2miesiące razem....), powiedział jej na osobności, że sobie tego nie życzy żeby wspominała o jego byłej dziewczynie itp itd....
Powiedział co o niej myśli, że ich relacje ulegną zmianie [[ po rozwodzie z jego ojcem, mimo że ma młodszego syna (brata Maćka) i nowego faceta) dalej traktuje mojego faceta jako swojego największego powiernika, cały czas najeżdża do niego na ojca - mimo że sama go zdradziła i zostawila.... , liczy na to, że on będzie na każde jej zawołanie i skinienie, że będzie wysłuchiwał jej żali (cały czas to samo)....]] nie może się z tym pogodzić że go traci (powiedział jej że teraz ma kobietę która jest w jego życiu najważniejsza -mnie ... i się zaczeło...)
Skutek tej sytuacji jest taki, że ja nie mam ochoty za bardzo na jakiekolwiek kontakty z nią, odwiedziny, wizyty itp - przepraszam, możecie się ze mnie śmiać czy coś, ale mnie to uraziło strasznie, poczułam się wręcz zdradzona jak ona tamtą przenocowała bo nasz kontakt przed tą całą akcją był naprawdę dobry - albo ona niestety tak dobrze udawała i się ukrywała, czego nie widziałam ;((((
jak przepraszała nas to kłamała, że nie rozmawiały w ogóle na nasz temat,a Maciek dowiedział się czegoś innego - sms na jego urodziny od jego byłej...
Maciek zaczął unikać z nią kontaktu, ona jednak nie daje za wygraną... zaczęła stosować różne techniki manipulacyjne i stosować różne gierki i zagrywki: "może być już za późno", " matkę masz tylko jedną, dziewczynę możesz zmienić", "pożałujesz", auto jej się zepsuło, a to szybę wybiła akurat jak był w pracy, a to czy brata nie odbierze z domu żeby jechał razem z nim do ojca - a w tym czasie ona wychodzi do niego bo to jedyna szansa zeby pogadac z nim, pisze,k dzwoni do mnie, do Maćka pisze i dzwoni jego ciotka -matki siostra, gada na mnie, że "wyprałam mu mózg", próbuje wymusić coś płaczem (wie że Maćka zawsze to ruszało) a nawet jest zazdrosna o kontakty Maćka z moimi rodzicami (są świetne, takie jakie ja miałam na początku z nią, dlatego też nie mogę zdzierżyć całej sytuacji i zrozumieć dlaczego ona tak postąpiła - moi rodizce tak bardzo lubią Maćka i nigdy by mu takiego czegoś nie zrobili, co ona zrobiła mnie ;(((( )
Widzę, że Maciek się męczy, że jest między młotem a kowadłem chociaż ja staram się na nią złego słowa do niego nie mówić... Zauważył już , że jego matka stosuje różne gierki, ale jednak jak ona dzwoni to z nią rozmawia raczej normalnie, a ona myśli że jest wszystko ok i to mnie boli... jak mu to powiedziałąm to on odpowiedział "to neich sobie tak myśli, już nie będzie takiego kontkatu jak kiedyś, niech sobie myśli co chce" a jednak ona dalej szuka okazji zeby mu plakac do sluchawki, gadac na mnie itp itd, bardzo mi to przeszkadza, bo zraniła mnie, pokazała że jest obłudna i mnie ewidentnie nie lubi, do niego oczywiśćie gada że mnie uwielbia, w 100% akceptuje, a on w to niestety wierzy (niezła z niej czarodziejka i cwaniara, naprawe, dawno nie widziałam nikogo tak przebiegłego ;(((( już nie wiem jak mam z Maćkiem rozmawiać... Ona musi zrozumieć, że ona ma swoje zycie, że jest dorosły, zakochany, cieszyć się tym, pytać co u niego a nie w kółko gadać tylko o sobie (jakby kuźwa mać była wielce nieszczęsliwa!! - ma przecież to co chciala- osobne mieszkanie, pracę, nowego faceta, swiety spokoj i normalne traktowanie) i że syna wychowywała dla kogoś a nie dla siebie...
JAKIE JEST WYJŚCIE Z TEJ CHOREJ SYTUACJI ?!?!!? CO MAM MÓWIĆ MOJEMU FACETOWI, CO0 MU DORADZIĆ skoro on jest pod takim jej silnym wpływem i praktycznie wierzy we wszystko co ona powie ?!?!?!?! jaki jest sposób na odcięcie pępowiny tej nieszczęsnej ?!?!?
jest4em załamana, jak znalazłam w końcu miłość mojego życia, tak się okazuje że wszystkie nasze problemy są tylko i wyłącznie jednym spowodowane... - jego toksyczną matką, która zapomniała, że syn dorósł i nie może się z tym pogodizć....
Przepraszam, ze napisałam chaotycznie, chciałam w miarę krótko ale wszystko... w razie czego - pytajcie, dopiszę coś, może będzie przydatne...
Pomocy...