Matka mojego chłopaka z każdym dniem zadziwia mnie coraz bardziej. Ogólnie to lubię ją, nie jest aż tak zła jak niektóre z was piszą na tym forum i chwała jej za to, ale teraz powoli poznaję jaka ona naprawdę jest. Cały czas kłamie.
Kłamie wszystkim w rodzinie że w tym miesiącu zarobiła tylko 800 zł, wszyscy jej mówią żeby rzuciła tą robotę bo ciężko pracuje a zarabia za to marne grosze, żeby poszukała innej pracy a tak naprawdę to ona zarobiła 1800 zł. Mówi że popłaciła wszystkie rachunki a tu okazuje się że nie płaciła za prąd ponad pół roku, podatku też, co miesiąc też ten sam problem z telefonem komórkowym, ciągle nie może z niego korzystac bo nie zapłaciła rachunku. Po kryjomu przed wszystkimi bierze jakieś pożyczki w providentach a potem strasznie płaczę że ma długi. Kiedyś zadzwonił telefon stacjonarny, odebrałam, była to babcia - matka mojej przyszłej teściowej, pytała się o córkę, powiedziałam że jest ale na dole, i że zaraz jej przekaże to oddzwoni. A tu przychodzi mój przyszły teśc na górę i okazało się że do niego na komórkę też dzwoniła babcia ale on powiedział babce że teściowej nie ma, bo tak mu kazała, no to moja przyszła teściowa do mnie że mam nigdy nie mówic że ona jest w domu, że mam zawsze gadac że jest jeszcze w pracy i strasznie zdenerwowana, łazi, ględzi, że teraz to wyjdzie że matkę okłamała, nosz kuźwa, co jak co ale mam gdzieś czy ona okłamuje własną matkę czy nie, mnie niech w to nie wciągają, później wyjdzie że to ja kłamię - o nieeeee. Zresztą skąd ja do cholery miałam wiedziec że ona akurat ma taki kaprys że nie chce jej się rozmawiac z własną matką.
Od mojego chłopaka ciągle bierze pieniądze, od córki to samo, ode mnie też kilka razy pożyczała, i każdemu mówi: "tylko nie mów nikomu" i tak każdy jej pożycza i nie wie że ona pożyczyła już od kogoś i tak sobie uzbiera. Najbardziej mnie dobija gdy mój chłopak dostanie wypłate to przychodzi wieczorem do pokoju i płacze, kombinuje, wchodzi do pokoju, wychodzi, robi oczy jak zbity pies, zamiast odrazu powiedziec że potrzebuje pieniędzy. Oj nienawidzę tego. Ja rozumiem że może naprawde potrzebuje tych pieniędzy ale niech się tak nie zachowuje jak nienormalna!
Wkurza mnie też czasem jej durna gadka, że ja już jej nie lubię itp. To właśnie ten moment kiedy mam powiedziec, "przecież lubię panią bardzo". Albo mówię, że jutro jade do siebie do domu bo coś potrzebuje tam załatwic, to wypytuje po co jadę, kiedy wrócę, co będe tam robiła, nosz kuźwa a co ją to obchodzi, czy ja ją pytam po co ona jedzie do własnej matki??
Oj musiałam się wam wygadac bo zbiera się we mnie to wszystko i potem chodze cały tydzień jak struta i wszystko mnie wkurza.