Bonz,
temat który poruszasz już się pojawił na tym forum i jako oddzielny wątek i jako temat poboczny w innych wątkach.
Uogólniając można powiedzieć, że internet jest zbiorowiskiem ludzi o różnych charakterach, poziomie umiejętności społecznych i celach. dlatego powody nieodzywania się/idiotycznych tekstów są różne - pewnie co osoba, to powód.
Ludzie stosują głupie wymówki lub się nie odzywają najczęściej dlatego, że boją się/nie umieją powiedzieć, że dana osoba im się nie spodobała. Często faktycznie nawet nie umieją podać powodu ( choćby nawet "brak chemii" co jest dla mnie np. akceptowalnym argumentem - bez drążenia co to za chemii i dlaczego jej brak).
Wydaje im się, że w ten sposób mniej urażą uczucia drugiej strony. No i oszczędzą sobie konieczności bycia niemiłym i stawienia czoła ewentualnej nieprzyjemnej reakcji drugiej strony. Inna sprawa jest taka, że druga strona też czasami nie chciałaby usłyszeć wprost niemiłej prawdy (rzadko kto lubi krytykę, która w dodatku często jest wyrazem subiektywnych odczuć). I niektórzy, nie umiejąc szczerze i taktownie zamknąć sytuacji - kluczą i wymyślają. albo milkną.
Druga grupa to są moim zdaniem osoby, które po prostu się nie wczuwają. To są ci, którzy w realu obiecują, że się odezwą w jakiejś sprawie, a potem się nie odzywają i jak ich przyprzesz do muru, słyszysz wymówki pt. "pies zjadł mi telefon". Te osoby są po prostu wygodnickie, nie poświęcają drugiej stronie za dużo uwagi.
Wyróżniłabym jeszcze grupę "celowych krętaczy", czyli osób z intencjami nie do końca "szlachetnymi". Facetów szukających przygód na boku (nagle w rozmowie wychodzi, że być może znasz jego dziewczynę i co ma bidak zrobić? Milknie...), dziewczyn, które wcale nie chcą się spotkać, tylko szukają uwagi i zainteresowania albo zwykłej rozrywki (internet to proste narzędzie) itd. itp. Jak się sytuacja robi niewygodna, to uciekają.
Tylko że w realu też masz do czynienia z powyższymi strategiami zachowań. Tylko że z uwagi na swoją specyficzną formę, tzn. stosunkową anonimowość w kontaktach internetowych pewne zachowania się wyjaskrawiają (dużo trudniej jest stanąć przed kims i powiedzieć mu prosto w oczy " spotkamy się w wakacje 2016" niż napisać albo nawet powiedzieć przez telefon). Najbardziej cierpią na tym osoby, które lubią/są przyzwyczajone/preferują komunikację jasną i konkretną, bo nie rozumieją "o co kaman" i się frustrują, że ktoś robi zwody zamiast jednym zdaniem powiedzieć o co chodzi. (Dotyczy zarówno facetów jak i kobiet).
Nie da się tu nic za bardzo zmienić, tylko zdystansować i zaakceptować tak, że to jest sposób stosowany przez część osób. I trzymać własne standardy. I liczyć na szczęście, że trafi się na osobę, która ma podobne.