Witam wszystkch. Mam pewien problem który muszę tu z siebie wylać.Ostatnio jestem bardziej nerwowa,ewidentnie gorzej radzę sobie z swoimi emocjami.Od miesiąca chodzę na terapie.Psycholog stwierdził stany lękowe ,które w gorszych dniach prowadzą do stanów depresyjnych.Mój chłopak początkowo wspierał ,,może nie koniecznie słowem bardziej gestami przytulał ,był przy mnie itd.Od pewnego czasu odczuwam mniejsze zainteresowanie z jego strony ,czuje ,że cały czas czeka aż w końcu się ogarnę i będę taka jak wcześniej.Czuje ,że on nie traktuje tych zaburzeń poważnie ,że wszystko jest ok to był gorszy okres w moim życiu i powinien już minąć(też bym tego już chciała)Wspieram się tabletkami ziołowymi,magnezem.Gdy widzi czasami ,ze je łykam pyta mi się : Po co to bierzesz ,twierdzi ,że się tym faszeruje i ,że to gorzej.Gdy mu mówię co mi się nie podoba w jego zachowaniu ,mam gorsze dni słyszę ,, że znowu bręcze".Gdy płacze czemu becze.Ja najprościej w świecie nie mam pojęcia czemu czasami płacze ,wiem ,że przejdzie mi za jakiś czas.Mojego chłopaka często nie ma ,taką ma pracę.Nie było dla mnie łatwo wybrać się z moim problemem do poradni psychologicznej.Więc gdy już chodzę na terapie chciałabym żeby choć raz tam ze mną pojechał.Ostatnio gdy mu powiedziałam ze jutro idę na wizytę on powiedział: Łee ale ja chcę jutro jechać do sklepu od rana i coś tam.Zrobiło mi się przykro bo oczekiwałam innej odpowiedzi.Powiedziałam mu o tym i byłam rozżalona i zła powiedziałam ,że sama pojade.Widział,że jestem zła i jest mi przykro ,więc przeprosił mnie i pojechał ze mną,ale czy tylko wtedy gdy jestem zła on nagle musi mięknąć i przepraszać nie mógł pomyśleć ,że go potrzebuje tego dnia i ,że to jasne że ze mną pojedzie
.Gdy był w delegacji przypominałam mu z wyprzedzeniem o tym ,że mam imieniny ,zapomniał.Tłumaczył się zmęczeniem i ,że ma już dosyć tej pracy i że on nie obchodzi imienin i dlatego mu się zapomniało.Gdyby nie wcześniejsze sytuacje i odczucia nie przejełabym się tym ,każdemu się może zdarzyć.Ale gdy mu o tym przypominałam ,pisałam dzień przed to jeszcze miałam napisać w dzień imienin : Hej dzisiaj mam imieniny złóż mi życzenia ? Nie rozumiem.Czuje jakby on przestał sobie radzić z moim zaburzeniem ,że on wypiera fakt ,że coś mi dolega.Mimo tego ,że jest przy mnie przytula gdy jest źle czuje ,że on przestaje to akceptować. Obrał taktykę ,że nie może mnie zagłaskiwać tylko dać mi w kość żebym się ogarnęła i myśli ,że to pomoże ,a on sprawia mi przykrość wpędza w poczucie winy ,że mam takie problemy...Najgorsze jest to ,że jak mu mówie ,że gdzieś nie pojechaliśmy ,że to moja wina itd to on często milczy ,chce żeby mi powiedział co myśli co jemu nie pasuje ,a on mnie przytula i milczy.Nie rozumiem co się z nami dzieje ,wcześniej częściej rozmawialiśmy otwarcie.Teraz boję sie już mu mówić o moich problemach. Proszę pomóżcie mi zrozumieć ta sytuacje ,co w nim siedzi.Mam już najgorsze myśli...
Pozdrawiam.