Witam. Zaczne od tego, ze wychowuje sama 5 letnie dziecko. Od 2 lat mam nowego partnera. Roznie bywalo, zdarzaja sie klotnie miedzy nami. Raz bylo tal, ze poprosilam go o przysluge ktorej nie zrobil, ale oczywiscie twierdzil inaczej, ze wszystko zalatwione. I wtedy wlasnie moja rodzina go skreslila. Uznali go za nieodpowiedzialnego czlowieka. Moja mama zwyzywala go od najgorszych itd. Ja jednal postanowilam, ze damy sobie szanse. Dodam, ze jesli chodzi o moje dziecko to oboje sa ze soba zwiazani. Okazujq sobie czulosc, dziecko bardzo go lubi i wydaje mi sie ze z wzajemnoscia. Zawsze kiedy potrzebuje pomocy czy to lekarz czy cokolwiek to moge na niego liczyc. Kiedy brakuje mi kasy on idzie i kupuje to co trzeba. Pomogl mi znalezc prace, mam nerwice wozil mnie do lekarzy, psychologow, wspiera mnie w tej walce z nia. No i ostatnio zdarzyla sie sytuacja ze poszedl do kolegi a mi powiedzial ze jest w domu. Wscieklam sie. Twierdzi ze sie bal powiedziec bo mu zabraniam wszystkiego i nie chcial mnie zdenerwowac. Ze on potrzebuje czasem pojsc do kolegi i zebym mu raz na jakis czas pozwolila. Moja mama podsluchala tenrozmowe i znowu jest nagonka. Ze to pijak, ze na dno mnie ciagnie. Ze ona mi kategorycznie zabrania wiazac sie z nim, ze odbierze mi dziecko jesli z nim bede. Mam 27 lat. Posluchac siebie bo mi sie wydaje ze bedzie ok, czy innych?
Podobne tematy
Nie mieszkacie razem ?
Dodam ze poszlam do psychiatry, po rozmowie z nim stwierdzil ze moja nerwica jest wynikiem toksycznej matki. Kiedy to jej powiedzialam i zaproponowalam jej zeby poszla na terapie to powiedziala ze mi namieszal w glowie, ze lekarz jest idiota i zebym zakonczyla terapie bo gorzej ze mna niz przed nia.
Nie mieszkamy, on remontuje 1 pietro swojego domu i chcemy zamieszkac tam od czerwca.
Posluchac siebie bo mi sie wydaje ze bedzie ok, czy innych?
Masz dziecko, więc jesteś odpowiedzialna już za dwie osoby. W takim wypadku nie może Ci się wydawać, że będzie dobrze - Ty musisz to wiedzieć. Nie serwuj dziecku emocjonalnej huśtawki. Jak widać nie do końca jesteś Jego pewna, jeśli poniekąd wahasz się ze względu na zdanie rodziny.
Ogólnie zdziwiło mnie, że On niby bał się z Tobą porozmawiać o spotkaniu z kolegą? Naprawdę tak Go "ograniczasz", czy Twój partner wybrał drogę na skróty? Zapewne wiedział, iż Jego pomysł nie zostanie przyjęty z aprobatą i zamiast podjąć "trudną" rozmowę, wolał skłamać - w takim wypadku rzeczywiście dał plamę jako partner, bo zrezygnował z podstawy związku, czyli KOMUNIKACJI. Nie potrafi mówić o Swoich oczekiwaniach i być może w niedalekiej przyszłości będziesz musiała stać się wróżką.
Radzę Ci z rodziną szczerze porozmawiać. Niestety bywa i tak, że Oni z boku widzą całą sytuację inaczej lub co gorsza widzą więcej, niż Ty chcesz - osoba zakochana przymyka oko na niektóre zachowania mogące wzbudzać niepokój.
Moze racja, moze mam jakies klapy na oczach. Tylko z drugiej strony sobie mysle po co tak sie zachowuje? Czemu bywa nieszczery i czemu jedno zesnie okazuje mi i uczucia i mojemu dziecku, a daje takie plamy.
Zawsze czulam, ze rodzina, zwlaszcza matka narzuca mi swoje zdanie, chce mna kierowac. Nie bylo slowa wsparcia, nigdy nie uslyszalam ze robie cos dobrze. Zawsze ta niepewnosc czy mama bedzi zadowolona, czy sie nie obrazi. Ibteraz tez tak jest, powiedziala ze zerwie ze mna wszelki kontakt.
To najwyższy czas rozmówić się z mamą i powiedzieć co czujesz.
A z partnerem porozmawiaj o Jego kłamstwach i nie czujesz, że możesz na Nim polegać. Dlaczego boi się z Tobą porozmawiać?
Twierdzi ze nie chce mnie denerwowac. Ze pojdzie na moment, wypije moze jakies piwo i nic sie nie stanie jesli oszczedzi mi tej informacji i nie bedzie awantury bo ja jestem bardzo wybuchowa i faktycznie robie duza awanture, nawet przez tydzien i nawet kiedy wiem o jakims wyjsciu i wyraze zgode na to to i tak sie obrazam. Mnie to bardzo denerwuje tym bardziej ze ja zawsze go przejrze, a on nawet zlapany na "goracym" uczynku nowi, ze tak nie jest. Wlasnie niedawno byla taka sytyacja, ze powiedzial iz jest w domu mimo ze byl u kolegi.
A z mama nie mozna sie rozmowic. Zawsze konczy sie to placzem, ze ja mecze a ona chce miec spokoj.
Mnie to bardzo denerwuje tym bardziej ze ja zawsze go przejrze, a on nawet zlapany na "goracym" uczynku nowi, ze tak nie jest. Wlasnie niedawno byla taka sytyacja, ze powiedzial iz jest w domu mimo ze byl u kolegi.
no i nad tym się zastanów?
nie czy akceptuje rodzina tylko czy ty akceptujesz swojego narzeczonego?
czy ty chcesz dzielić życie z takim człowiekiem?
gdzie jest sedno problemu?
w tym, że go nie akceptują?
czy w tym, że ty sama nie jesteś całkiem przekonana do niego?
Ja wiem, ze chcialabym z nim byc i wierze mimo wszystko w to, ze gdybysmy razem zamieszkali to by nie bylo nieporozumien i takich ostrych klotni. Moze naiwna jestem, nie wiem. Chcialab tez zeby moja rodzina zaakceptowala moja decyzje.
no tak - wiara czyni cuda ![]()
a konkrety jakie ?
a fakty?
Sedno tkwi w tym, ze ja po czasie dochodze do wniosku, ze te problemy moze nie sa takiej wysokiej rangi. Dochodzimy do pewnych konsensusow. Nie mieszkamy razem i kazda nasza sprzeczka opiera sie na dwa domy. Moze niektore rzeczy powinnam zachowywac dla siebie, i nie pozwalac na to zeby zwlaszcza mama zyla moimi problemami i tak sie angazowala w to. Nie wiem sama juz.
Konkrety takie, ze potrafi byc nieszczery w glupich sprawach. I nie wiem czy to mozliwe ze chce byc ze mna, z moja corka i cos krecic. Po co mi pomaga skoro potrafi tez sklamac? Po co chce tworzyc wspolne zycie?
Myślę, że za bardzo go ograniczasz. Robić afery o wyjście na piwo, o którym zostałaś wcześniej poinformowana? Gdyby mój chłopak robił mi takie akcje, szybciutko przestałby być moim chłopakiem. Daj mu trochę nieobarczonej Twoimi fochami wolności, a pewnie przestanie się ukrywać.
Quazi2015 napisał/a:Posluchac siebie bo mi sie wydaje ze bedzie ok, czy innych?
Masz dziecko, więc jesteś odpowiedzialna już za dwie osoby. W takim wypadku nie może Ci się wydawać, że będzie dobrze - Ty musisz to wiedzieć. Nie serwuj dziecku emocjonalnej huśtawki. Jak widać nie do końca jesteś Jego pewna, jeśli poniekąd wahasz się ze względu na zdanie rodziny.
Ogólnie zdziwiło mnie, że On niby bał się z Tobą porozmawiać o spotkaniu z kolegą? Naprawdę tak Go "ograniczasz", czy Twój partner wybrał drogę na skróty? Zapewne wiedział, iż Jego pomysł nie zostanie przyjęty z aprobatą i zamiast podjąć "trudną" rozmowę, wolał skłamać - w takim wypadku rzeczywiście dał plamę jako partner, bo zrezygnował z podstawy związku, czyli KOMUNIKACJI. Nie potrafi mówić o Swoich oczekiwaniach i być może w niedalekiej przyszłości będziesz musiała stać się wróżką.
Radzę Ci z rodziną szczerze porozmawiać. Niestety bywa i tak, że Oni z boku widzą całą sytuację inaczej lub co gorsza widzą więcej, niż Ty chcesz - osoba zakochana przymyka oko na niektóre zachowania mogące wzbudzać niepokój.
Zastanow sie co piszesz. W klamstwie ogolnie nie ma nic dobrego ale jesli jedna osoba robi drugiej z zycia wiezienie a komus zalezy to nie bedzie sie klocic. Nie wiemy jak autorka reaguje na takie sytuacje. Moze ta reakcja jest tak przykra ze druga strona po prostu woli unikac konfliktu. Tu raczej nie ma lawirowania ale od razu wyjasnienie sytuacji po fakcie. Zobaczmy, na razie facet jest formalnie wolny a juz kontrolowany i komentowany. Widac ze te zachowania u autorki sa wyuczone od matki, dla ktorej jest to jak woda na mlyn. Co bedzie potem?! Autorka pewnie ma sklonnosci do nadopiekunczosci i kotnroli partnera. To nie rokuje dobrze. Zamiast analizowac wiec sytuacje bez partnera trzeba to z nim porozmawiac i zapytac sie czemu sie boi mowic od razu. Prawdopodobnie to w autorce jest problem, przed ktorym partner ucieka. Moze nalezy tez ograniczyc wplyw matki, bo widac ze jest raczej negatywny, wyraznie w kierunku zniszczenia tego zwiazku.
Konkrety takie, ze potrafi byc nieszczery w glupich sprawach. I nie wiem czy to mozliwe ze chce byc ze mna, z moja corka i cos krecic. Po co mi pomaga skoro potrafi tez sklamac? Po co chce tworzyc wspolne zycie?
Tych sytuacji akurat Ty jesteś winna. Robisz tygodniową aferę o piwo z kolegami?? Do końca życia ma mieć już tylko Ciebie i nikogo bliskiego? A z kim on ma pogadać o męskich sprawach,też z Tobą? A komu się pożalić na Ciebie...?
Sama zmierzasz to do kłamstwa, aby normalnie żyć. _
Nie uważasz że za bardzo pozwalasz ingerować matce w swoje życie??? Bo właśnie to TWOJE życie NIE JEJ. Ty powinnaś decydować jak ma wszystko wyglądać i nie ulegać aż tak jej wpływom... Bądź bardziej stanowcza, powiedz że nie życzysz sobie by sie wtrącała.
A co do faceta daj mu więcej swobody. Jeśli nie będziesz robiła awantur o jego wyjścia na pewno będzie się chętniej przyznawał. Możecie np ustalić że pozwalasz na powiedzmy 3, 4 (albo ile tam chcecie) spotkania z kolegami w miesiącu i ma mówić kiedy chce wyjść i wtedy nie będziesz na niego zła. A jeśli chce poza tymi kilkoma spotkaniami gdzieś wyjść to ma o tym z Tobą rozmawiać. Coś takiego na pewno oczyści atmosferę między wami. Tylko musicie całkowicie szczerze porozmawiać (najlepiej nie informuj o tym matki bo może chcieć popsuć wasz "układ").
Powodzenia z facetem i matką ![]()
Nie mieszkamy ze soba i uwazalam ze do czasy kiedy to nastapi ta szczerosc powinna byc w 200%. A on wiedzial, ze jestem cieta na popijawy u kolegow wiec prosilam zeby do czasu az nie zamieszkamy jie chodzil tam, w przyszlosci bylabym sklonna do tego zeby mu na takoe wyjscia pozwalac, ale juz wtedy gdybym mieszkala z nim. Poki co rozstalam sie z nim. Moze uzmyslowi sobie ze swoim zachowaniem, zatajaniem faktow zniszczyl moje zaufanie do niego. Ja naprawde nie od razu bylam wiedzma
ale podobne sytuacje, klamstwa, to ze dowiadywalam sie roznych rzeczy od osob trzecich to zaufanie umniejszyly. Chcialabym mu umiec zaufac ale on chyba nigdy sie nie zmieni, nie zalezy mu na mnie skoro potrafi sklamac twierdzac ze kocha. To sie nie godzi ze soba.
Matka moja tez nie jest swieta, ale on jako partner powinien byc szczery. Oswiadczyl mi sie, na czym chcial budowac wspolne zycie?
A czy aby na pewno wiesz że nie ma w tym twojej winy? Bo facet nie zwierzątko domowe też potrzebuje trochę wolności ![]()
A czy aby na pewno wiesz że nie ma w tym twojej winy? Bo facet nie zwierzątko domowe też potrzebuje trochę wolności
Wiem, ale nie wiem czy mu ufam. Kiedys postawil mnie w bardzo niezrecznej sytuacji. Poprosilam go o to zeby zaniosl cos do naprawy. Nie zrobil tego przez 2 miesiace. Przywiozl mi ta rzecz rzekomo z naprawy naprawiona. Nie dzialala wiec poszlam tam z powrotem osobiscie. A ludzie z tego zakladu udostepnili mi monitoring aby udowodnic ze go tam nie bylo. Najlepsze jest to, ze on mowil "idz, wykloc sie tam o to" kiedy bylam w drodze do tego miejsca. Jak to rozumiec? Mowil ze zapomnial. 2 miesiace? Czemu nie przyznal sie zanim tak weszlam?
Nieludzka napisał/a:A czy aby na pewno wiesz że nie ma w tym twojej winy? Bo facet nie zwierzątko domowe też potrzebuje trochę wolności
Wiem, ale nie wiem czy mu ufam. Kiedys postawil mnie w bardzo niezrecznej sytuacji. Poprosilam go o to zeby zaniosl cos do naprawy. Nie zrobil tego przez 2 miesiace. Przywiozl mi ta rzecz rzekomo z naprawy naprawiona. Nie dzialala wiec poszlam tam z powrotem osobiscie. A ludzie z tego zakladu udostepnili mi monitoring aby udowodnic ze go tam nie bylo. Najlepsze jest to, ze on mowil "idz, wykloc sie tam o to" kiedy bylam w drodze do tego miejsca. Jak to rozumiec? Mowil ze zapomnial. 2 miesiace? Czemu nie przyznal sie zanim tak weszlam?
no to jak wiesz jaki jest to w co chcesz wierzyć?
że jak razem zamieszkacie pod wpływem jakiejś czarodziejskiej różdżki zmieni się?
zapewniam Ciebie, ze się nie zmieni ...
kłamie i będzie nadal kłamał
tylko od ciebie zależy czy zaakceptujesz to czy nie dasz rady ![]()
Nieludzka napisał/a:A czy aby na pewno wiesz że nie ma w tym twojej winy? Bo facet nie zwierzątko domowe też potrzebuje trochę wolności
Wiem, ale nie wiem czy mu ufam. Kiedys postawil mnie w bardzo niezrecznej sytuacji. Poprosilam go o to zeby zaniosl cos do naprawy. Nie zrobil tego przez 2 miesiace. Przywiozl mi ta rzecz rzekomo z naprawy naprawiona. Nie dzialala wiec poszlam tam z powrotem osobiscie. A ludzie z tego zakladu udostepnili mi monitoring aby udowodnic ze go tam nie bylo. Najlepsze jest to, ze on mowil "idz, wykloc sie tam o to" kiedy bylam w drodze do tego miejsca. Jak to rozumiec? Mowil ze zapomnial. 2 miesiace? Czemu nie przyznal sie zanim tak weszlam?
Skoro jest taki to faktycznie nie masz co wierzyć że się zmieni po ślubie. I zastanów się czy aby na pewno chcesz z nim być ![]()