netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

70 odpowiedzi16 778 wyświetleńzałożony przez me.carol, 28.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Witajcie, na wstępie uprzedzam, że z pewnością się rozpiszę... ale proszę - POMÓŻCIE.

Z Czarkiem jestem już prawie 6 lat, od 2 mieszkamy razem. Zawsze wydawało mi się, że to związek idealny. A matka? Zawsze miałyśmy dobry kontakt. Jednak po śmierci taty (4 lata temu) bardzo się zmieniła... Przedtem bardzo aktywna katoliczka, spokojna, skromna. Od śmierci taty w przeciągu roku faceta, potem wymieniła na "model" 8 lat młodszy... Ubiera się wyzywająco, "rzuciła" kościół... Gdy tata żył -nie okazywali sobie z matką publicznie uczuć. W tych sprawach byli raczej powściągliwi... Teraz matka swojego nowego partnera potrafi publicznie WYBITNIE głęboko całować, dotykać w intymne miejsca. Już sam fakt, jak się zachowuje - irytuje mnie... Ale nie o irytację w sumie chodzi, a o ogromny żal, a nawet NIENAWIŚĆ?? Dodam, że mama jest na etapie klimakterium...
_____________________________________________________
Ale nie potrafię sobie poradzić z tym:
7 miesięcy temu obroniłam magistra i z tej okazji rodzina urządziła przyjęcie. Ja wprawdzie nie piję, ale alkohol był na stole... Pili członkowie rodziny, matka i Czarek. W pewnej chwili pozbierałam ze stołu brudne talerze, by umyć je w kuchni... Wchodzę. Nogi ugięły się pode mną i czułam, że cała się trzęsę. Moja matka i Czarek całowali się...
To był cios... Spakowałam się i uciekłam do przyjaciółki. Na dwa tygodnie całkowicie przestałam istnieć dla świata. Wyłączyłam telefon, bo ciągle dzwonił Czarek. Nie chcę rozpamiętywać tego, co się ze mną działo. Postanowiłam w końcu porozmawiać z matką... Najpierw się wypierała, mówiąc że było to jedynie rodzinne cmoknięcie. Rozpłakałam się i krzyczałam. Chyba nie wiedziała, co ma robić. Chciała obrócić to w żart i stwierdziła: "Co w rodzinie, to nie zginie". Płakałam długo... Nie usłyszałam do dziś z jej ust przepraszam. Czarek bardziej się starał. Przepraszał, codziennie nachodził moją przyjaciółkę i pytał jak się czuję. Błagał i płakał... Długo, bo prawie dwa miesiące minęły zanim mu wybaczyłam i wróciłam do naszego mieszkania... Do dziś ciągle mnie przeprasza, tłumaczy, błaga, żebym nie odeszła i że był pijany... Wybaczyłam mu, ale NIE ZAPOMNIAŁAM. Z matką prawie wcale się nie widuję, jedynie na jakiś rodzinnych okazjach... Ostatnio na roczku mojej chrześniaczki znów dała mi popalić... czy ona nie da mi zapomnieć? Chwyciła Czarka za pupę, na co on zwrócił jej dosyć ostro uwagę... Ale sprawa zakończyła się kłótnią...
____________________________________________________________
Straciłam zaufanie do Czarka, choć nadal bardzo mocno go kocham. Boję się jednak (mimo jego ciągłych zapewnień i przeprosin) że kiedyś np gdy więcej wypije, zrobi w kimś "coś więcej". Za rok w lipcu ma być nasz ślub... na razie nie umiem sobie go wyobrazić i wcale się nie cieszę.
Z matką nie rozmawiam, co też bardzo mnie boli. Ale matka zaczęła mnie separować od reszty rodziny. Opowiada, że "mam problemy". Nie umiem jej wybaczyć. Nawet nie wykazała skruchy... Kiedyś tak dobrze się rozumiałyśmy, a teraz czuję, jakby ze mną rywalizowała i próbowała zrujnować moje życie... Nie umiem sobie z tym wszystkim poradzić, choć minęło już trochę czasu...  Zamknęłam się i nie dopuszczam do siebie nikogo, prócz kilku przyjaciół...

Być może uważacie, że pocałunek - to jeszcze nie zdrada, a ja przesadzam. Może rzeczywiście tak jest, że wyolbrzymiam całą sytuację, może to moja wina, że tak właśnie jest... Może to ze mną jest coś nie tak...

POMÓŻCIE MI ZROZUMIEĆ...
BŁAGAM...

2

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Ojej dziewczyno....wspolczuje Ci.
Nawet nie potrafie sobie wyobrazic co czujesz...

Tak mysle co zrobilabym ja...

Matka, nie ma co, niezla agentka i wiesz na co ja stac.
Chlopak, chyba w porzadku /procz tej niezrecznej sytuacji -w kazdym razie nic nie pisalas/.

To tylko pocalunek i AZ pocalunek. I z kim....to dodatkowy problem.

Matke-  chyba bym rozszarpala, ale zwlaszcza za to, ze perfidnie nie wykazala jakiejkolwiek skruchy, czy wyrzutu sumienia.
Ona sie w koncu bawi.

Chlopak.....pewnie bym wybaczyla. Mysle, ze nauczke przeogromna juz poniosl, otrzymal.

Nikt nie moze byc pewien, ze partner nie zrobi czegos glupiego.

Ta sytuacja byla troszke ekstremalna, zwazywszy na to jaka jest Twoja mama teraz - z nikim sie nie liczy, i dodatkowo alkohol -ten akurat niczego nie tlumaczy.

Ale trzeba isc do przodu.
Ty kochasz jego, on kocha Ciebie.
Ludzie popelniaja bledy, a Twoj narzeczony szczerze zaluje.

Co do Twojej mamy...moze to jest po prostu reakcja /caloksztalt jej zachowania/na bezradnosc? Szok po smierci meza?
Moze rozmowa z jakims psychologiem, terapeuta bylaby wskazana?
Tyle, ze musialaby sama sie na to zgodzic.

Glowa do gory:)
Nikt nie mowil nam, ze zycie bedzie proste...

Sily Ci zycze i samych slonecznych dni:)

3

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Droga Leilo01, dziękuję ... czekam na jakieś wsparcie, spać nie mogę... Terapia z matką? Nie wyobrażam sobie tego... Nie dałabym rady... A alkohol - hmmm matka nigdy przedtem nie piła... ale teraz z zeznań brata to co weekend z kimś imprezuje...

Czy to może być moja wina?? Czy matka może mścić się za tatę?? Byłam zawsze oczkiem w głowie taty...

A Czarek? Stara się, ale czy ja jeszcze kiedyś zaufam mu tak jak przedtem??

4

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Trudno uwierzyć w to co Ci się przytrafiło aż ogarnął Mnie gniew... Ja nigdy nie miałam dobrego kontaktu z rodzicami. Ale to co zrobiła twoja mama przekroczyło wszystkie granice. Mama pewnie przeżywa drugą młodość, zaznała smak wolności i się troszkę zagalopowała.  Jeśli miałyście dobry kontakt to może mama po prostu w jakiś sposób chciała podbudowac swoje ego? Poczuć się bardziej atrakcyjną? W końcu twój partner jest pewnie dużo młodszy od Twojej mamy. Może źle, że to pisze ale ja osobiście nigdy bym tego Matce nie wybaczyła... Uważam, że już bardziej skrzywdzić Cię nie mogła. A alkohol jak najbardziej nie jest dla niej żadnym usprawiedliwieniem tym bardziej, że jest dorosła i musi znać umiar i granicę. Zresztą jak widać ona nawet nie ma żadnych wyrzutów sumienia... To nie jest normalne...

5 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-28 09:23:22)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Ja bym na twoim miejscu całkowicie zerwała kontakty z matką i może je bym wznowiła gdyby była staruszką ale pewnie i tak bym tego nie zrobiła. To był aż pocałunek!! bo zdradziła Cię matka a nie obca kobieta. Może zachorowała na jakąś chorobę psychiczną po śmierci twojego taty?? bo wszystkie objawy na to wskazują.....Powinna iść do psychiatry i zrobić sobie tomograf głowy bo takie zachowanie, czyli całkowita zmiana zachowania to objaw guza mózgu. Nagła zmiana zachowania często jest objawem raka głowy albo ogólnie jakiejś choroby psychicznej np: schizofrenii a twój chłopak jest głupi że uległ twojej matce z takim narzeczonym też ślubu bym nie brała, a przynajmniej odłożyła go w czasie np. za parę lat żeby jeszcze go poobserwować czy nie zrobi znowu coś wstrętnego...Nie spiesz się ze ślubem, powinnaś zobaczyć czy znowu nie wywinie Ci jakiegoś "orła".

6

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Nie chcę bawić się w psychologa, a tym bardziej usprawiedliwiać matki... Czy to guz mózgu? Chyba nie... przypuszczam, że taka zmiana to hormony i klimakterium... Ale jak ona mogła mi coś takiego zrobić? Trudno wybaczyć... Nie umiem, a ona chyba tego też nie potrzebuje. Nie wiem czy kiedyś mi się uda. To przecież matka powinna bronić swoje dzieci od złego... a nie sama robić taką krzywdę... Czasami myślę o tym, co mogłam zrobić nie tak, że ona robi mi tak wiele krzywdy? A ślub? Nie wiem... Jak Wy sobie radziłyście po zdradzie?

7

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Bardzo Ci współczuję:(( To naprawdę obrzydliwe i to najbardziej ze strony Twojej matki!
Chłopak się stara, postaraj się o tym myśleć jak najmniej.
Pogadałabym z kimś z rodziny matki (siostra, brat, kuzynka, przyjaciółka) żeby wysłali Ją na jakąś terapię bo dobrze z Nią nie jest!
Trzymaj się:)

8

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Jak Wy sobie radziłyście po zdradzie?

Szczerze? Jeśli chodzi o Mnie to ja sobie nie poradzilam sad Kochałam, bardzo mocno kochałam... I tak samo mocno zostałam skrzywdzona. Cały świat Mi się zawalił w jednej chwili. Tylko, że u Mnie było troszkę inaczej bo chodziło o kilkumiesięczny romans. Gdy postanowiłam wybaczyć okazało się, że on ciągle się z nią spotyka. Co drugi dzień " niby ją zostawiał " a w rzeczywistości nadal się spotykali. Za każdym razem tak bardzo wierzyłam, że tym razem wreszcie zakończył tamtą  znajomość. Prawda była inna a ja co kilka dni przeżywałam ten sam koszmar. Dziewczyna świadomie zgodziła się na "zostanie jego kochanką". Po czasie wybaczyłam - lecz nigdy nie zapomniałam. Codziennie do tego wracalam i wypominałam. U was jest troszkę lepsza sytuacja. Myślę, że dałabym radę wybaczyć swojemu facetowi takie coś ale Matce już nie...

9

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Hmmm... ciężko byłoby mi porozmawiać z kimś z rodziny od strony matki... Z ciotką? Nie bardzo - nie ufam jej na tyle, by to wyznać. Myślałam o babci, ale ona i tak przejmuje się wieloma sprawami. Nie chcę też wszczynać konfliktu między matką, a babcią. Z jednej strony tak straszliwie mnie to boli, nienawidzę jej, nie umiem sobie z tym poradzić, a z drugiej strony tęsknię za matką... taką, jaka była przed śmiercią taty.

A Czarek? Widzę, że się stara, walczy i ciągle przeprasza... Może kiedyś uda mi się o tym jakoś zapomnieć, ale nadal bardzo się boję zdrady...

10

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Tzn że od tych 7miesięcy nie masz z matką żadnego kontaktu?
Może przyjdzie jeszcze taki dzień, w którym do Matki dotrze, że bardzo Cię skrzywdziła i że bolało Cię to 2x mocniej bo jest Ci najbliższą osobą. Może zrozumie błędy i będzie starała się odbudować zaufanie. Pewnie gdyby przeprosiła i pokazała że wie, że zrobiła źle to byłoby Ci choć troszkę łatwiej. Żal jest pewnie ogromny i dopóki ona nie zacznie wykonywać kroków w kierunku poprawy waszej znajomości to będzie Ci dużo trudniej o tym wszystkim zapomnieć.

11

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Fionus, dziękuje że jesteś...

Co do matki, przypuszczam że byłoby mi trochę łatwiej, gdyby tego żałowała i przeprosiła. Nie wybaczyłabym jej łatwo, ale wiedziałabym przynajmniej, że jej na mnie zależy.

Czasami zastanawiam się, co mogłam zrobić nie tak, że zrobiła mi takie coś...

Z jednej strony jej nienawidzę, nie potrafię na nią patrzeć, z drugiej trochę mi jej brak... Zeszłoroczna wigilia była pierwszą spędzoną osobno... Od tamtego czasu widziałam ją tylko kilka razy, na rodzinnych uroczystościach jak np urodzinym, ale chyba nie chcę jej wchodzić w drogę...

________________________________________

I może to, co teraz napiszę WYDA SIĘ GŁUPIE, ale bywają dni, kiedy nachodzą mnie myśli, by pewnego dnia opowiedzieć wszystkim o tym, co się stało. I mojej rodzinie, i rodzinie Czarka... Zastanawiam się jak zachowała by się i jedna i druga rodzina, dowiadując się o tym... Jak wtedy zachowała by się matka?

12

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

A co Ty zrobilas nie tak?
Kochalas tylko te dwie osoby, ktore Cie skrzywdzily, a to raczej nie jest powod do linczu...

13 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-28 21:03:23)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Nawet gdybyś zrobiła coś nie tak w stosunku do mamy, takiego czegoś nie robi się swojemu dziecku to jest niedopuszczalne zrobić coś takiego córce.....rozumiem Cię, że tęsknisz za mamą taką jaką była przed śmiercią taty ale tej mamy już nie ma....teraz jest zmieniona gorsza wersja....W sumie to bardzo dziwne, że tak twoje mama się zmieniła bardzo po śmierci taty, a może się nie zmieniła? tylko zawsze taka była tylko jej prawdziwe oblicze hamowało to że miała męża i nie mogła odkryć swojego prawdziwego "ja" i proszę Cię nie tłumacz zachowania swojej rodzicielki klimakterium, bo gdyby to była prawda to wszystkie musiałybyśmy się obawiać swoich matek, które właśnie przechodzą klimakterium i pomyśl sama, czy potrafiłabyś zrobić coś takiego w przyszłości swojej córce, gdy będziesz przechodzić klimakterium??? Naprawdę podziwiam Cię, że tęsknisz za matką, w sumie nie obraź się ale dla mnie to nie jest matka....naprawdę jesteś dobrą córkę. Nie wiem czy to dobrze dla Ciebie czy źle ale jednego jestem pewna że dla twojej matki dobrze, bo zawsze wytłumaczysz jej koszmarne zachowania.....Naprawdę ta kobieta jeszcze nie raz Cię skrzywdzi, bo jesteś bardzo dobrą córką....a twoja mama już nigdy nie będzie taka jak kiedyś, bo poczuła  luz.... to tak jakby siedziała wiele lat w więzieniu, dusząc się w małżeństwie i teraz może to robić co zawsze chciała robić.

14

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Szamanko, rozumiem że jej klimakterium to nie wytłumaczenie. Może masz rację i ona zawsze taka była?? Może z tym uwięzieniem / wyciszeniem przez małżeństwo... Czy myślisz więc, że będzie lepiej, jeśli postaram się wcale jej nie widywać, odseparuję się?

To niby był tylko cholernie głęboki, namiętny, gorący, soczysty pocałunek - a trafił prosto w środek mojego serca, rozszarpując doszczętnie moją dawną "ja". Teraz nie umiem się do końca "posklejać" wewnętrznie... choć minęło już 7 miesięcy.

15

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

... i masz rację, ja nigdy nie zrobiłabym tego swojej córce. Matka to teoretycznie najbliższa osoba, chroniąca w każdej sytuacji swoje dzieci...

16

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Twoja mama przeżywa chyba drugą młodość. ale co by to nie było takiego numeru nie powinna ci zrobić. pogadaj z babcią. mama szarpie ci opinię po rodzinie więc dobrze by było jeśli choć jedna osoba znałaby Twoją wersję. co do mamy... jeśli sama się nie otrząśnie to chyba nic nie da rady. szkoda biorąc pod uwagę fakt że wcześniej miałyście dobry kontakt. co do chłopaka. sprawa trudna. ale widać że ma wyrzuty sumienia i że się stara to naprawić. dobrze o nim świadczy też zachowanie przy drugim incydencie( a matkę pogrąża-wybacz). co do chłopaka pogadaj z nim, powiedz co cię boli. ktoś napisał żebyś poczekała ze ślubem jeszcze kilka lat. dla mnie jest to śmieszne.... jeśli ma zdradzić to i tak to zrobi, a jak nie to nie.

17 Ostatnio edytowany przez Secret_me (2012-02-28 22:01:49)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Współczuję Ci, ciężko mi sobie wyobrazić co czujesz, bo ja nigdy nie byłam w takiej sytuacji.
Twoja matka zachowała się perfidnie, być może przechodzi jakiś kryzys w związku ze śmiercią Twojego taty, próbuje przeżywac drugą młodość, do tego alkohol, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie. Zrobiła Ci świństwo. Z Twojego opisu wnioskuję, że ona miała z tego sporą satysfakcję.
Nie wiem jak bym się zachowała na Twoim miejscu ale na pewno ograniczyłabym z nią kontakty do suchych "dzień dobry" i "do widzenia". Chyba już byśmy nie miały o czym rozmawiać, tym bardziej, że jak piszesz, ona tego w ogóle nie żałuje. Tak się zastanawiam czy w ogóle chciałabym się z nią kontaktować, może kiedyś, z czasem.. ale teraz raczej nie..
Co to chłopaka, to być może został przez nią sprowokowany do tych pocałunków. Nie wiem.. Ale stara się i to trzeba docenić, bo każdy ma prawo popełnić błąd. Przecież nie masz pewności, że inny partner by Cię nie zdradził, tego nigdy nie będziemy pewni.
Zresztą po zachowaniu chłopaka łatwo zaobserwujesz czy naprawdę żałuje i czy był to jednorazowy incydent.
Co do ślubu, to możesz przełożyć termin, nie spiesz się. Jeśli się kochacie i wszystko będzie Wam się pomyślnie układać to przecież możecie go wziąć za 2 lata a nie za rok. Dajcie sobie trochę więcej czasu.

18

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

To co zrobiła Twoja matka było perfidne. Niby śmierć partnera zmienia człowieka, ale coś takiego zrobić córce? Gdyby jeszcze żałowała, to jak mówisz na pewno Twoje odczucia byłyby inne, ale Twoja mama nie przeprasza, nie żałuję. dlatego nie widzę sensu, byś utrzymywała z nią kontaktu.. chyba, że potrzebujesz.. ja myślę, że bym go znacznie ograniczyła lub zerwała, skoro bym wcale nie widziała skruchy. Narzeczonemu wybaczyłaś OK. On też postąpił podle, tym bardziej, że to był pocałunek z Twoją matką, lecz jeżeli czujesz, że potrafisz z nim być i widzisz, że z jego strony to się nie powtórzy, to pewnie i warto spróbować-ale decyzja należy do Ciebie, każdy na pewno zachowałby się inaczej, ja nie wiem czy bym wybaczyła facetowi w takiej sytuacji, ale każdy ma inny próg wink.

19

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Kochana nie ma za co. Po części wiem jak się czujesz. Moja Matka nie wyrządziła Mi czegoś takiego ale również Mnie bardzo skrzywdzili ( ojciec również ). Mi jest troszkę łatwiej bo oprócz tego, że jestem wypełniona żalem to śmiało mogę powiedzieć, że ich nienawidzę. U Ciebie jest gorzej bo tęsknisz i kiedyś miałaś z nią dobre relacje i wspomnienia. Ja nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam sad myślę, że gdyby wtedy  Moi rodzice żałowali swoich błędów to dziś po latach możliwe, że byśmy wmiare normalnie rozmawiali. Tylko, że ani wtedy ani dziś oni uważają, że nie mają sobie nic do zarzucenia. Mamie latka lecą i nie długo sobie przypomni o córce pytanie tylko czy dla Ciebie już nie będzie za późno. Gdyby wreszcie przejrzała na oczy to pewnie już byś zamknęła ten rozdział w życiu tylko tęsknota i żal na jej obecne zachowanie Ci na to nie pozwala. Musisz walczyć i żyć własnym życiem. Starać się już nie wracać do tego. A z chłopakiem to ktoś powyżej miał rację. Jeśli będzie chciał cię skrzywdzić zrobi to obojętnie czy weźmiecie ślub za rok czy za 5lat. Jak narazie nie ma się bo martwić na zapas smile

20 Ostatnio edytowany przez chwytajzycie (2012-02-29 00:30:51)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Dziewczyny sporo już ci napisały o matce.

Ja natomiast powrócę do wątku twojego chłopaka/narzeczonego.

Zastanawia mnie jego uczucie do ciebie, bo przecież matka na siłę głowy mu nie przyciągnęła do swych ust?

Rozmawiałaś z nim o tym?

Nie myśl o rodzinie, bliższej, dalszej - tylko myśl o sobie.

Dla mnie facet całujący się z innymi kobietami to cipa, bez wierności.

Z tym ślubem, przynajmniej zmieniłbym termin na bliżej nieokreślony.

21

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Dziękuję za tak wiele wpisów, za męski głos również... Co do faceta, matka na pewno nie zrobiła tego sama, ale wierzę że mogła go sprowokować. W końcu od śmierci taty ona stała się taka "cholernie wyzwolona". Może chcę w to wierzyć- GŁUPIA JESTEM!!! Rozmawiałam z Czarkiem o tym sporo, on nadal przeprasza i żałuje. Może rzeczywiście powinnam nieco przełożyć ślub? A może łudzę się, że przez następne 17 miesięcy nabiorę pewności w tym, że on żałuje, kocha mnie i więcej tego nie zrobi?

Czasem wyobrażam sobie, że mówię wszystkim dookoła co oni mi zrobili i jak bardzo zranili, pakuję walizki i wyjeżdżam daleko... by zacząć od nowa...

22

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Dziękuję za tak wiele wpisów, za męski głos również... Co do faceta, matka na pewno nie zrobiła tego sama, ale wierzę że mogła go sprowokować. W końcu od śmierci taty ona stała się taka "cholernie wyzwolona". Może chcę w to wierzyć- GŁUPIA JESTEM!!! Rozmawiałam z Czarkiem o tym sporo, on nadal przeprasza i żałuje. Może rzeczywiście powinnam nieco przełożyć ślub? A może łudzę się, że przez następne 17 miesięcy nabiorę pewności w tym, że on żałuje, kocha mnie i więcej tego nie zrobi?

Czasem wyobrażam sobie, że mówię wszystkim dookoła co oni mi zrobili i jak bardzo zranili, pakuję walizki i wyjeżdżam daleko... by zacząć od nowa...

W każdym bądź razie 17 miesięcy to trochę czasu.  Każdy zasługuje na to aby dać szansę (mam na myśli twojego faceta).

Generalnie, staraj się zająć sobą, waszym codziennym "związkowym" życiem.

23

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

W którymś momencie wspomniałas, że chciałabyś powiedzieć rodzinie o tym co Cię spotkało. Jeśli odczuwasz potrzebę porozmawiania z kimś z Twojego otoczenia na ten temat to może rzeczywiście porozmawiaj z Babcią? Może choć troszkę Ci ulży? Reszcie rodzinie bym raczej tego nie opowiadała. Niepotrzebnie później mogą krzywo patrzeć np na Twojego chłopaka, że tak się zachował. Postąpił źle ale jeśli postanowiłas dalej z nim być to nie warto wyrabiać mu złej opinii bo tylko potem Tobie też będzie z tym źle jak np jego przestaną akceptować.

24 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-29 02:58:52)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Szamanko, rozumiem że jej klimakterium to nie wytłumaczenie. Może masz rację i ona zawsze taka była?? Może z tym uwięzieniem / wyciszeniem przez małżeństwo... Czy myślisz więc, że będzie lepiej, jeśli postaram się wcale jej nie widywać, odseparuję się?

To niby był tylko cholernie głęboki, namiętny, gorący, soczysty pocałunek - a trafił prosto w środek mojego serca, rozszarpując doszczętnie moją dawną "ja". Teraz nie umiem się do końca "posklejać" wewnętrznie... choć minęło już 7 miesięcy.

Nie wiem to jest straszne co twoja mama zrobiła staram się postawić w twojej sytuacji co ja bym zrobiła, chociaż u mnie to jest niemożliwe bo matkę mam bardzo konserwatywną.....Najpierw na pewno bym pewnie płakała i załapałabym "doła", na matkę nie mogłabym się patrzeć, Ty nie widzisz mamy 7 miesięcy??? Ja jednak nie zerwałabym może tak całkiem kontaktu, bo niestety taki wybrakowany egzemplarz matki Ci się trafił i to nie twoja wina, ale te kontakty byłyby bardzo rzadkie naprawdę bardzo rzadki nie możesz od razu matce wybaczyć, musisz za takie coś ją "ukarać". Niestety nie możesz być teraz od razu dobrą córką, po prostu widuj się z mamą jak najrzadziej a jeśli nawet do tych spotkań dojdzie, chociaż mnie ciarki po skórze przechodzą bo sobie wyobraziłam jaki wstręt bym czuła na widok takiej matki, to raczej nie bądź myślę zbyt czuła i miła. Przepraszam za to co teraz napiszę ale myślę, że w tym momencie gdy pocałowała twojego narzeczonego przestała być twoją matką może być tylko teraz dla Ciebie osobą prawie obcą, którą odwiedzasz czasami z uwagi na dobre wspomnienia z okresu gdy żył tato i udawała wtedy kogoś kim nigdy tak naprawdę nie była....Właściwie cały czas w skórze owcy był wilk....może kiedyś wybaczysz mamie.......może wtedy gdy będzie schorowaną staruszką.....a może wcześniej.....naprawdę ja bym nie umiała tak od razu przebaczyć.....

25 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-29 03:01:49)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
ewaaa napisał/a:

Twoja mama przeżywa chyba drugą młodość. ale co by to nie było takiego numeru nie powinna ci zrobić. pogadaj z babcią. mama szarpie ci opinię po rodzinie więc dobrze by było jeśli choć jedna osoba znałaby Twoją wersję. co do mamy... jeśli sama się nie otrząśnie to chyba nic nie da rady. szkoda biorąc pod uwagę fakt że wcześniej miałyście dobry kontakt. co do chłopaka. sprawa trudna. ale widać że ma wyrzuty sumienia i że się stara to naprawić. dobrze o nim świadczy też zachowanie przy drugim incydencie( a matkę pogrąża-wybacz). co do chłopaka pogadaj z nim, powiedz co cię boli. ktoś napisał żebyś poczekała ze ślubem jeszcze kilka lat. dla mnie jest to śmieszne.... jeśli ma zdradzić to i tak to zrobi, a jak nie to nie.

Ewa to nie jest śmieszne, że dziewczyna chce wziąść ślub z facetem który właściwie ją zdradził i to z kim!!! z jej własną matką!! Na dobrą sprawę powinna go kopnąć w jaja , nawet nie musi czekać bo i tak wiadomo, że facet jest nic nie warty ale napisałam żeby poczekała, bo widzę że dziewczyna go kocha i próbuje ratować ich 6 letni związek ( chociaż ja bym nie ratowała tak na marginesie) bo podejrzewam, że ten koleś nie jeden grzeszek ma na sumieniu, nie wiadomo czy tylko z szanowną mamą.....Powinna sprawdzić, czy potrafi z nim teraz normalnie w spokoju żyć po tym co zobaczyła, a ślub to jest naprawdę poważna decyzja i z taką decyzją powinno się w takim wypadku na pewno poczekać, a ile czasu ???? to już zależy od decyzji autorki postu.

26

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Me.carol, ta sytuacja jest niemilosiernie bolesna i moge sobie tylko wyobrazic jak bardzo czujesz sie zdradzona, nie tylko przez swojego narzeczonego, ale rowniez przez wlasna matke. Moja pierwsza mysl byla podobna do niektorych poprzedniczek, a mianowicie mama zaznala w koncu wolnosci i zaczela sie bawic jak nastolatka, nadrabiac te lata, ktore spedzila w malzenstwie. Wniosek wiec taki, ze byla taka od zawsze, teraz natomiast nic ja nie powstrzymuje i moze szalec do woli. Rok po smierci Twojego ojca...no litosci. Druga rzecz to sprawa hormonow, one tez potrafia namieszac w glowie kobiecie, zaufaj mi, widzialam, doswiadczylam. Tak wiec to na pewno dolalo oliwy do ognia. Jednak wiesz co mnie martwi najbardziej? Brak jakiejkolwiek skruchy, zero przepraszam, zero zainteresowania Twoimi uczuciami. Przykre...na prawde. Jesli chodzi o Twojego narzeczonego sama przyznasz, ze sytuacja wygladala nieco inaczej. Blagal, plakal, przepraszal,a co najwazniejsze, nie zgodzil sie na takie zachowanie Twojej mamy po raz drugi. Byl pijany- wiem nie tlumaczy go to w ogole! Tak wiec Ci ktorzy nie potrafia pic, pic nie powinni. Popelnil blad, ale zalowal. Niestety zawsze bedziesz sie zastanwiala nad tym, czy nie uczyni tego ponownie. Tak wiec czeka Cie duzo rozmyslania. Zastanow sie czy jestes gotowa przekreslic Wasz 6letni zwiazek. Zastanow sie rowniez nad tym, czy bedziesz mu w stanie ponownie w 100% zaufac. Zycze powodzenia.

27

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Droga Leilo01, dziękuję ... czekam na jakieś wsparcie, spać nie mogę... Terapia z matką? Nie wyobrażam sobie tego... Nie dałabym rady... A alkohol - hmmm matka nigdy przedtem nie piła... ale teraz z zeznań brata to co weekend z kimś imprezuje...

Czy to może być moja wina?? Czy matka może mścić się za tatę?? Byłam zawsze oczkiem w głowie taty...

A Czarek? Stara się, ale czy ja jeszcze kiedyś zaufam mu tak jak przedtem??

Myślę że nie tylko mści się, ale w jakiś tam sposób stara się dowartościować. Współczuję Ci... Na Twoim miejscu nie wiązałabym swojej przyszłości z tym Czarkiem.

28 Ostatnio edytowany przez me.carol (2012-02-29 11:20:45)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Dziękuję za tak wiele odpowiedzi... Zastanawiałam się, dlaczego czuję tak ogromną złość do matki, że to może jest nienormalne czepiać się o pocałunek. Ale widzę, że Wy Drogie Forumowiczki zrobiłybyście to samo - zerwały kontakt.

Relacje z Czarkiem... Jedne mówią: zostaw, inne: pracuj nas związkiem. Ja czuję, że bardzo trudno mi przekreślić 6 lat. Czuję, że on też... się zmienił. Gdzieś w środku wiem, że mnie jednak kocha. A ja z trudnością umiem sobie wyobrazić życie bez niego. Jego stosunek do alkoholu również się zmienił.

Czuję, że ciężko byłoby mi odnaleźć w sobie na tyle sił, by go zostawić i kiedyś zbudować związek z kimś innym. Nie jestem już "pierwszej świeżości". Czy ktoś jeszcze by mnie zechciał?

Cieżko tak żyć, kiedy zastanawiasz się, komu możesz ufać: zdradzona w pierwszym związku (wielokrotne zdrady), w drugim podwójnie (przez matkę i Czarka - pocałunkiem).

Choć moi przyjaciele starają się odbudować moją samoocenę podkreślając moje wykształcenie, to że jestem samodzielna finansowo (na tą sferę nie mogę narzekać), to jednak nie są to cechy, na które mężczyzna mógłby zwrócić uwagę.

A jestem też:
- mam  5 kg nadwagi
- mam zadarty nos
- mam masę innych kompleksów
-mam ciągle niskie poczucie wartości

A to nie jest atrakcyjne...

29

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Zdrada dwóch, wydawałoby się, najbliższych osób.
Zdrada matki.
Zdrada narzeczonego.

I jakże odmienne zachowanie, zdradzonej przez powyższe osoby, córki i narzeczonej.

W stosunku do matki - złość, nienawiść i decyzja o zerwaniu kontaktów.
W stosunku do narzeczonego - utrata zaufania i decyzja o trwania w związku.

Czemu ten sam postępek mierzysz inną miarą?

Jeżeli rozumiesz zachowanie swego narzeczonego, to zrozum też zachowanie swej matki.
Jeżeli podjęłaś decyzję o utrzymaniu narzeczeństwa, to odnów kontakt z matką.
Moim zdaniem w tej sprawie i matka, i narzeczony mają jednakowe "zasługi"; jednakowa jest ich odpowiedzialność za tę sytuację.

30

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Ewa to nie jest śmieszne, że dziewczyna chce wziąść ślub z facetem który właściwie ją zdradził i to z kim!!! z jej własną matką!! Na dobrą sprawę powinna go kopnąć w jaja , nawet nie musi czekać bo i tak wiadomo, że facet jest nic nie warty ale napisałam żeby poczekała, bo widzę że dziewczyna go kocha i próbuje ratować ich 6 letni związek ( chociaż ja bym nie ratowała tak na marginesie) bo podejrzewam, że ten koleś nie jeden grzeszek ma na sumieniu, nie wiadomo czy tylko z szanowną mamą.....Powinna sprawdzić, czy potrafi z nim teraz normalnie w spokoju żyć po tym co zobaczyła, a ślub to jest naprawdę poważna decyzja i z taką decyzją powinno się w takim wypadku na pewno poczekać, a ile czasu ???? to już zależy od decyzji autorki postu.


   no tak bo najłatwiej powiedzieć jest zostaw. skąd podejrzenie że ma wiecej grzeszków? dobrze zareagował na drugie zdarzenie. nigdy nie zdażyło wam się zrobić totalne głupstwo nieumyslnie pod wpływem chwili? takie coś czego będziecie żałowali do końca życia? matka zachowuje się tak nagminnie, chłopak próbuje załatac to wszystko. a powiedz mi ile jest par typu słodkie dziubki, słodcy tak że aż.......i nagle zonk. okazuje się że któras strona zdradza. co jej da czekanie? nie łudzmy się jesli nie poradzi sobie z tym do ślubu( 17mies), to sobie nigdy nie poradzi.

31

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

taka sytuacja to patologia, Twoja matka nie ma wstydu. Pewnie na stare lata jak bedzie potrzebowała opieki , pomocy to sie zwróci do kochanej córeczki.....

32

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Zgodzę sie, że ich "zasługi" są jednakowe. Czy rozumiem ich zachowanie? Nie - nie rozumię! Do dziś ciężko mi znaleźć powód, dlaczego to mi zrobili. Czy ten sam postępek mierzę inną miarą? Ciężko mi powiedzieć. Tylko tak jak pisałam przedtem:

- Czarek od samego początku przepraszał, błagał, prosił
- Matka - udała, że nic się nie stało, i starała się obrócić to w żart...

- Czarek zabiegał o to, bym nie znikała z jego życia
- Matka - jej jest to obojętne. A teraz nawet separuje mnie od reszty rodziny.

- Matka - nie wyniosła z tego nic. Pokazała to na roczku u chrześniaczki, gdzie znów uprawiała swoje "zaloty" względem Czarka (na trzeźwo)
- Czarek - zwrócił jej ostro uwagę w tej sytuacji (też na trzeźwo)

Jak więc mogę mierzyć ich jedną miarą?

33

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Dziękuję za tak wiele odpowiedzi... Zastanawiałam się, dlaczego czuję tak ogromną złość do matki, że to może jest nienormalne czepiać się o pocałunek. Ale widzę, że Wy Drogie Forumowiczki zrobiłybyście to samo - zerwały kontakt.

Relacje z Czarkiem... Jedne mówią: zostaw, inne: pracuj nas związkiem. Ja czuję, że bardzo trudno mi przekreślić 6 lat. Czuję, że on też... się zmienił. Gdzieś w środku wiem, że mnie jednak kocha. A ja z trudnością umiem sobie wyobrazić życie bez niego. Jego stosunek do alkoholu również się zmienił.

Czuję, że ciężko byłoby mi odnaleźć w sobie na tyle sił, by go zostawić i kiedyś zbudować związek z kimś innym. Nie jestem już "pierwszej świeżości". Czy ktoś jeszcze by mnie zechciał?

Cieżko tak żyć, kiedy zastanawiasz się, komu możesz ufać: zdradzona w pierwszym związku (wielokrotne zdrady), w drugim podwójnie (przez matkę i Czarka - pocałunkiem).

Choć moi przyjaciele starają się odbudować moją samoocenę podkreślając moje wykształcenie, to że jestem samodzielna finansowo (na tą sferę nie mogę narzekać), to jednak nie są to cechy, na które mężczyzna mógłby zwrócić uwagę.

A jestem też:
- mam  5 kg nadwagi
- mam zadarty nos
- mam masę innych kompleksów
-mam ciągle niskie poczucie wartości

A to nie jest atrakcyjne...

Przede wszystkim, nie myśl o sobie w kategoriach, że nikt by Ciebie nie zechciał. Masz dopiero 25 lat, a cechy wyglądu, które wymieniłaś wcale nie skreślają Ciebie jako partnerki. Najwyżej mogłaby skreślić Ciebie brak wiary w siebie, nad tym powinnaś popracować.

34

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Sytuacja nie do pozazdroszczenia... sad Ale żeby zrobiła Ci to własna matka?! Jestem w szoku...

35 Ostatnio edytowany przez zakłamani (2012-02-29 15:43:24)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Ja ewaa uważam że ten facet nie pocałował matki bo był pijany on po prostu taki jest. Uważam że me.carol gdy odkryła pocałunek matki i narzeczonego odkryła całą prawdę o nich, kim są naprawdę jej najbliższe osoby, to są po prostu zdrajcy i niestety oni zawsze będą ją krzywdzić. Nawet gdy im wybaczy, tacy już po prostu są, że jej nie szanują, powinna dla dobra swego z nimi obojgiem zerwać kontakty no ale pewnie tego nie zrobi, podejrzewam że się przekona z biegiem czasu że mam rację, ale niestety się tego nie dowiem. Zresztą, to jej niskie poczucie wartości o sobie o czymś świadczy, przy takim narzeczonym i matce też myślałabym, że jestem nic nie warta tych dwoje ludzi ją poniża i niszczy jako człowieka. Ja bym nie chciała ich znać, co z tego że to jest matka co z tego że narzeczony, to teraz nie ma już znaczenia oni przestali być jej bliscy gdy popełnili coś, co jest absolutnie niedozwolone. Taki błąd w przypadku ich jest niedopuszczalny.

36

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

ale jak on się dokładnie tłumaczył?

jakoś nie wiem jak  można być mocno pijanym żeby się całować z przyszłą teściową...? nie ma zachamowań nawet TAKICH po alko? no wybacz... jeśli z matką poszło tak łatwo to czemu z inna by nie poszło... co prawda pokazał wielką skruchę... ale czy to wystarczy???
Naprawdę współczuję Ci takiej sytuacji...

37

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
Wielokropek napisał/a:

Zdrada dwóch, wydawałoby się, najbliższych osób.
Zdrada matki.
Zdrada narzeczonego.

I jakże odmienne zachowanie, zdradzonej przez powyższe osoby, córki i narzeczonej.

W stosunku do matki - złość, nienawiść i decyzja o zerwaniu kontaktów.
W stosunku do narzeczonego - utrata zaufania i decyzja o trwania w związku.

Czemu ten sam postępek mierzysz inną miarą?

Jeżeli rozumiesz zachowanie swego narzeczonego, to zrozum też zachowanie swej matki.
Jeżeli podjęłaś decyzję o utrzymaniu narzeczeństwa, to odnów kontakt z matką.
Moim zdaniem w tej sprawie i matka, i narzeczony mają jednakowe "zasługi"; jednakowa jest ich odpowiedzialność za tę sytuację.

Wielokropku, wiem, ze ten post skierowany byl do autorki. Wybacz wiec, ze na niego odpisuje, jednak chcialam odpowiedziec na niego wedlug moich dotychczasowych obserwacji tego watku. Mysle, ze najwieksza roznica pomiedzy matka autorki a jej narzeczonym jest sposob w jaki zachowali sie po tym nieprzyjemnym wydarzeniu. Czarek prosil o wybaczenie, przepraszal i podczas nastepnego spoktania nie zgodzil sie na niewlasciwe  podejscie do jego osoby przez matke autorki (lapanie go za posladki). Matka z drugiej strony nie uwaza, ze robi cos nie tak. Nie przeprosila, nie prosila o wybaczenie, a gdy autorka probowala z nia porozmawiac na temat tego jak bardzo ja to zabolalo, matka probowala obrocic sytuacje w zart. Pomyslalam, ze moze sama czuje sie z tym niezrecznie i nie wie jak przeprosic corke, bo sa tez i tacy ludzie, ktorym przychodzi to ciezej. Jednak widac nie o to chodzilo, gdyz przy nastepnej okazji po raz kolejny podrywala narzeczonego corki. Mysle wiec, ze znacznie trudniej jest wybaczyc osobie, ktora o wybaczenie nie prosi. Uwazam, ze tak jest wlasnie w przypadku me.carol, stad te dwa rozne podejscia do osob, ktore zranily z taka sama sila.
Pozdrawiam!

38

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Tak ale czasami przy niektórych zachowaniach bliskich nam osób, samo przepraszam nie wystarcza a nawet nagła poprawa zachowania na lepsze....bo rana zadana może być tak bardzo głęboka....Najśmieszniejsze jest to, że matka me.carol nie czuje żadnej skruchy, zastanawia mnie co to musi być za okropna kobieta??? jak można tak traktować swoją córkę.....

39

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Sasha,
dziękuję za odpowiedź. smile
Takiej się spodziewałam od autorki wątku, i takiej na mój post niemal od razu udzieliła.

Czytam ten wątek od jego początku, przeczytałam również (przed napisaniem swojego postu smile ) o różnych zachowaniach "po" matki i narzeczonego. Swój post napisałam, łącznie z wszelkimi wątpliwościami (które u mnie pozostały, ale nie o moją świadomość tutaj chodzi) po przeczytaniu takich stwierdzeń autorki:

me.carol napisał/a:

(...)A ja z trudnością umiem sobie wyobrazić życie bez niego. Jego stosunek do alkoholu również się zmienił.

Czuję, że ciężko byłoby mi odnaleźć w sobie na tyle sił, by go zostawić i kiedyś zbudować związek z kimś innym. Nie jestem już "pierwszej świeżości". Czy ktoś jeszcze by mnie zechciał?

Cieżko tak żyć, kiedy zastanawiasz się, komu możesz ufać: zdradzona w pierwszym związku (wielokrotne zdrady), w drugim podwójnie (przez matkę i Czarka - pocałunkiem).

Choć moi przyjaciele starają się odbudować moją samoocenę podkreślając moje wykształcenie, to że jestem samodzielna finansowo (na tą sferę nie mogę narzekać), to jednak nie są to cechy, na które mężczyzna mógłby zwrócić uwagę.

A jestem też:
- mam  5 kg nadwagi
- mam zadarty nos
- mam masę innych kompleksów
-mam ciągle niskie poczucie wartości

A to nie jest atrakcyjne...

Moim zdaniem, i nikt nie musi się z nim zgadzać, autorka wątku powinna  s o b i e  samej odpowiedzieć na pytanie, czy właśnie takie myślenie o sobie nie jest główną przyczyną jej odmiennej oceny zachowań matki i narzeczonego.

40

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Dziękuję jeszcze raz. Za wszystkie opinie. Zauważyłam, że najwięcej zainteresowania wzbudził mój stosunek do matki i odmienny do Czarka. To nie jest tak, że jedno z nich jest "faworyzowane". Ale jak napisała Sasha: "Znacznie trudniej jest wybaczyc osobie, ktora o wybaczenie nie prosi."

Ja ciągle bardzo tęsknię za matką. Kiedyś miałyśmy na prawdę bardzo dobry kontakt. Szczególnie zaraz po śmierci taty, kiedy było najtrudniej... Przez całe życie wspólnie spędzałyśmy wakacje, wigilię... Ja ją ciągle jeszcze gdzieś w środku kocham. Ale nie umiem zrozumieć jak mogła mi zrobić takie coś, wcale tego nie żałuje i powiela ciągle swoje zachowanie.

Ktoś napisał, że niektórym ludziom bardzo ciężko przychodzi powiedzieć: "przepraszam". Czy jednak nawet najtwardszy człowiek nie powiedział by tego w obawie, że utraci ukochaną osobę? Czy ona mnie jeszcze kocha?

Tym bardziej, że po całym INCYDENCIE to ja pierwsza przyszłam do niej. Jak pisałam na samym początku - najpierw chciałam porozmawiać i wyjaśnić wszystko z nią. Znów się załamałam. Dopiero później rozmawiałam z Czarkiem.

41

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
WeselneZaplecze napisał/a:

Sytuacja nie do pozazdroszczenia... sad Ale żeby zrobiła Ci to własna matka?! Jestem w szoku...

Ja też... W najgorszych snach o tym nie śniłam. Jest to dla mnie nie do wyobrażenia.
Zupełnie nie wiem, co ci doradzić. Sama nie wiem, jak bym się zachowałam. Też bym uciekła...
;(

42

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Witam.

me.carol napisał/a:

(...)A ja z trudnością umiem sobie wyobrazić życie bez niego. Jego stosunek do alkoholu również się zmienił.

Czuję, że ciężko byłoby mi odnaleźć w sobie na tyle sił, by go zostawić i kiedyś zbudować związek z kimś innym. Nie jestem już "pierwszej świeżości". Czy ktoś jeszcze by mnie zechciał?

Cieżko tak żyć, kiedy zastanawiasz się, komu możesz ufać: zdradzona w pierwszym związku (wielokrotne zdrady), w drugim podwójnie (przez matkę i Czarka - pocałunkiem).

Choć moi przyjaciele starają się odbudować moją samoocenę podkreślając moje wykształcenie, to że jestem samodzielna finansowo (na tą sferę nie mogę narzekać), to jednak nie są to cechy, na które mężczyzna mógłby zwrócić uwagę.

A jestem też:
- mam  5 kg nadwagi
- mam zadarty nos
- mam masę innych kompleksów
-mam ciągle niskie poczucie wartości

A to nie jest atrakcyjne...

Gdy emocje już opadły, zaczyna się kalkulacja - na zimno...co lepiej się opłaca.

Tylko zauważ i wpisz w te rozważania, pewne przyszłościowe sytuacje:
- że, jeśli dojdzie do ślubu, to staniesz przed dylematem, czy prosić matkę o błogosławieństwo,
  osobę, która leciała na Twojego mężczyznę - ojca  nie masz,
- że po ślubie będziecie stanowili rodzinę, zatem spotkania są nieuniknione - zresztą już są w
  gronie dalszej rodziny i nadal jesteś świadkiem  nieetycznego zachowania matki niczym     
  nieskrępowanego, bo zarówno Twoją jak i pozostałego grona obecnością,
- czy z czasem nie stanie się Twoją obsesją obserwowanie/śledzenie zachowań matki i męża   
  względem siebie,
- czy jesteś pewna siebie, że w razie kłótni małżeńskiej nie będziesz wypominała mężowi tego
  incydentu.

Bo, że tego nie zapomnisz, to jestem tego pewna.
Będzie to w Tobie tkwiło, ta rana zadana przez najbliższe Twemu sercu osoby, którą może na nowo rozdrapać nawet drobny incydent.

Poza tym Twój narzeczony dał wyraz temu, jak bardzo jest podatny na zaloty innych kobiet, i to niezależnie od ich wieku i rodzinnych koniugacji.
Dla mnie, to oboje są bez hamulców i gdy nadarza się okazja, chętnie z niej korzystają.

Piszesz, że "jego stosunek do alkoholu się zmienił". Wiesz, jedna "jaskółka wiosny nie czyni", a przyszłościowo do wypitki okazji będzie duuużo.
Jeszcze do ślubu jest sporo czasu, więc naprawdę zastanów się, czy chcesz z tym człowiekiem spędzić resztę życia.


Serdecznie Cię pozdrawiam.

43

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Kochani, minął tydzień od ostatniego wpisu w tym temacie. Wiem, że sama sobie nie poradzę z tym problemem. Zapisałam mnie i Czarka na terapię. Może to niektórych rozczaruje, ale nie przełożyłam ślubu. Mam nadzieję, że terapia coś zmieni. Chciałam też porozmawiać z matką, wyjaśnić. Dzwoniłam do niej kilka razy, ale nie odebrała i nie oddzwoniła... Zastanawiam się, czy po prostu nie pójść do niej, ale ciągle bardzo się boję... i nie wiem czy znajdę na tyle odwagi w sobie...

Ktoś powie: "co za głupia dziewczyna?" Ale mój tata zmarł, a to jest moja matka... Jeszcze jej nie wybaczyłam, ale... brakuje mi jej... Przypuszczam, że ona gdy dowie się o terapii to nie dosyć, że się nie zgodzi, ale i nawzie mnie "psychicznie chorą"...

Nawet nie wiecie jaki mam mętlik w głowie...

44

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Co do ślubu- to jest Twoja decyzja. Jeżeli czujesz, że nie będziesz tego żałowała- zrób to. Ale niech będzie to wyważona decyzja. Terapia to sądzę dobry pomysł, jeżeli chcecie to poskładać to raczej najlepszy. Bez tego może być ciężko.

Nie ma nic złego, że chcesz mieć kontakt z matką. W końcu więź z matką jest naprawdę silna. Ja sądzę jednak, że nie powinnaś zabiegać o kontakty z nią, ale uczynisz jak uważasz. Szkoda tylko, żebys rozczarowała się. Dla mnie to niepojęte, że po takim występku matka nawet nie próbowała przepraszać. Twoja matka zachowuje się tak jakbyś była dla niej kompletnie obca. Brak mi słów.

Tulę.

45

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Kochani, minął tydzień od ostatniego wpisu w tym temacie. Wiem, że sama sobie nie poradzę z tym problemem. Zapisałam mnie i Czarka na terapię. Może to niektórych rozczaruje, ale nie przełożyłam ślubu. Mam nadzieję, że terapia coś zmieni. Chciałam też porozmawiać z matką, wyjaśnić. Dzwoniłam do niej kilka razy, ale nie odebrała i nie oddzwoniła... Zastanawiam się, czy po prostu nie pójść do niej, ale ciągle bardzo się boję... i nie wiem czy znajdę na tyle odwagi w sobie...

Ktoś powie: "co za głupia dziewczyna?" Ale mój tata zmarł, a to jest moja matka... Jeszcze jej nie wybaczyłam, ale... brakuje mi jej... Przypuszczam, że ona gdy dowie się o terapii to nie dosyć, że się nie zgodzi, ale i nawzie mnie "psychicznie chorą"...

Nawet nie wiecie jaki mam mętlik w głowie...

Uwazam, ze bardzo rozsadnie podchodzisz do tego i zycze naprawde wiele sily, wytrwalosci i w koncu usmiechu na twarzy:)
Trzymam kciuki:)

46

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Dziękuję Leili01 i Truskaweczce19 smile Dziękuję za dobre słowa, które jakoś trzymają mnie w pionie. Do matki jeszcze nie mam odwagi pójść i tak na prawdę nie wiem - czy kiedykolwiek to zrobię.

Cóż - dziś pierwsze spotkanie u terapeuty. Spotkanie o 17.00 a ja nie umiem usiedzieć i boję się strasznie... Nie wiem, czy uda mi się wieczorem napisać o wrażeniach, bo jutro i w niedzielę mam szkołę i muszę trochę się pouczyć... Ale na pewno napiszę w poniedziałek...

Nawet nie wiecie, jak WASZE OBIEKTYWNE opinie są mi potrzebne...

47

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

W takim razie czekamy na "sprawozdanie":)
Wazne, ze sie zdecydowaliscie na te spotkania.
A co do mamy, to chyba wszystko w swoim czasie.

48

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Nie pisałam, przepraszam... ale oprócz prywatnego życia, mam jeszcze "zawodowe". Byliśmy z Czarkiem na pierwsztm spotkaniu u terapeuty... Jak było? Dziwnie...Najpierw zapytał o powód wizyty, potem... Pytał o to, jak się poznaliśmy... Co dla nas jest ważne... Co lubimy u partnera, a czego nie... Jakie są nasze stosunki ze znajomymi i czy mamy przyjaciół... Jacy byliśmy 5, 10, 15 lat temu...

Po prostu milion pytań o... byle co... Ale na pierwszym spotkaniu nie zapytał ani razu o konkretną sytuację, która tak wybiła mnie z życia...

Myślicie, że to celowy zabieg?

Znów w piątek mamy wizytę... Może o TO zapyta? Co wtedy powiem? A co będzie jak się rozpłaczę?

Co do matki? Na razie nie mam sił i odwagi. Z jej strony - cisza.

49

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

bardzo ci wspolczuje tej zaistnialej sytuacji, sama w sumie nie wiem jakbym sie zachowala, ale pewnie znienawidzilabym wlasna matke do tego stopnia zebym sie od niej odizolowala i przestala wogole odzywac. Twoja matka stala sie totalna egoistka skoro tak postepuje.A zachowanie twojego chlopaka nic a nic nie usprawiedliwia, skoro calowal sie z twoja matka to moze zrobic to poraz drugi z inna osoba, a po drugie mozna byc pijanym i trzezwo myslec.JA BYM MU JUZ NIE ZAUFALA. A tak wogole przelozylabym slub i przez ten caly czas bym go usilnie obserwowala.

50

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Nie pisałam, przepraszam... ale oprócz prywatnego życia, mam jeszcze "zawodowe". Byliśmy z Czarkiem na pierwsztm spotkaniu u terapeuty... Jak było? Dziwnie...Najpierw zapytał o powód wizyty, potem... Pytał o to, jak się poznaliśmy... Co dla nas jest ważne... Co lubimy u partnera, a czego nie... Jakie są nasze stosunki ze znajomymi i czy mamy przyjaciół... Jacy byliśmy 5, 10, 15 lat temu...

Po prostu milion pytań o... byle co... Ale na pierwszym spotkaniu nie zapytał ani razu o konkretną sytuację, która tak wybiła mnie z życia...

Myślicie, że to celowy zabieg?

Znów w piątek mamy wizytę... Może o TO zapyta? Co wtedy powiem? A co będzie jak się rozpłaczę?

Co do matki? Na razie nie mam sił i odwagi. Z jej strony - cisza.

Przewaznie na pierwszej wizycie u terapeuty jest tak ze nie zaczyna sie od sedna sprawy, lekarz musi was poznac a dopiero moze przy nastepnej wizycie zapyta w czym tkwi problem.


Co do tego gdy sie rozplaczesz- sluchaj to jest naturalne masz zal w sercu o ta sytuacje i mysle ze juz zawsze bedziesz miala.Ty wciaz piszesz ze mu wybaczylas ale tak poprostu nie jest.
A jak lekarz zapyta to niestety bedziesz musiala mu odpowiedziec prosto i jasno , ale najlepiej zebys poszla do niego sama najpierw pogadac.

51

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Jesteśmy po kolejnych dwóch spotkaniach. Był niestety i płacz... Na drugim spotkaniu terapeuta zaprosił do gabinetu najpierw mnie, potem Czarka, a na końcu oboje. Pytał o to, jak się teraz czuję, jaką siebie widzę, jaka chciałabym być... pytał o śmierć taty... i pytał o mamę... tą z mojego dzieciństwa, tą po śmierci taty... i tą teraz... I BUM!!! Łkałam jak dziecko. Wytłumaczył mi to tak, że bardzo dużo mówię o ludziach blisko mnie, o tych, których kocham, o bracie, bratowej, o przyjaciołach, a mniej o sobie... Dał mi zadanie. Mówić sobie 10 komplementów w ciągu dnia. Poprosił też bym uśmiechała się do siebie w lustrze (o zgrozo, to dziwne), i do ludzi na ulicy (o zgrozo, jeszcze dziwniejsze)... Na początku było to dla mnie wyjątkowo głupie...

Ale zauważyłam coś... Idąc ulicą jakoś tak głupio mi uśmiechać się do dziewczyn w moim wieku, bo jeszcze nie daj Boże pomyślą, że szydzę z nich i po prostu dostanę po głowie. Uśmiecham się do starszych osób, dzieci i mężczyzn... i wiecie co? Odwzajemniają uśmiech:) To budujące. Myślę wtedy, że może i mogłabym jeszcze się komuś spodobać. Powiedziałam o tym terapeucie na III spotkaniu. 10 komplementów na początku było trudne... z czasem od ostatniego tygodnia łapię się na tym, że w głowie wymyślam coś w stylu: "Jaki masz ładny uśmiech... pięknie pomyłaś naczynia... wyjątkowo gospodarna z Ciebie babeczka itp". Głupie, no nie? Ale sprawia, że znów się śmieję...

Co jest NAJDZIWNIEJSZE? Po trzeciej wizycie, czyli po tym jak mi wytłumaczy jak i co, poszłam do fryzjera i... O ZGROZO!! Utleniłam moje czarne włosy na duuużo blond pasemek w różnych odcieniach. Zmieniłam kolory malowania się. Efekt "przydymionego oka" w czerni, zmieniłam na O ZGROZO - róż, zieleń lub turkus!!!

Co się ze mną dzieje? Czy to jeszcze jestem ja? Łapię się na tym, że coraz częściej myślę o sobie. Terapeuta mówi, że to dobrze, ale co będzie jak stanę się EGOISTYCZNĄ SUKĄ??

A NAJCIEKAWSZE jest to, że na spotkaniu wprawdzie poruszaliśmy już temat matki i mojego związku, ale nie usłyszałam jeszcze, w jaki sposób mam się zachować, co zrobić i co będzie dalej ze mną i z Czarkiem, oraz ze mną i matką... Bo co ja mam zrobić z tą sytuacją??

52

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Bycie egoistyczną suką Ci nie grozi, wierz mi ^^ Ale stanie się zdrową egoistką jak najbardziej smile Co się z Tobą dzieje? Ożywasz! Zaczynasz patrzeć na świat przez pryzmat uśmiechu i kolorów, Twoja samoocena się podnosi, a to wszystko sprawia, że jesteś szczęśliwa. I tego się trzymaj!
Terapeuta w końcu dojdzie do punktu, w którym poruszycie temat matki i jak sobie z nim radzić. Na razie nie spiesz się z niczym i ciesz swoją metamorfozą smile

53

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Kochani,
od mojego ostatniego postu minęło spooooro czasu. Terapia dotycząca sytuacji z matką i Czarkiem już poza mną, (również sesje w obecności lubego)... Było ciężko... Spotkania z terapeutą zalane łzami. Teraz chadzam do terapeuty już dużo rzadziej (raczej, gdy zajdzie potrzeba). Udało mi się odbudować związek z Czarkiem na tyle, że zostanie moim mężem za 7 miesięcy.

Jakie zmiany??
Czarek zmienił się bardzo. Nauczył się mówić o tym, co czuje. Zaskakuje mnie drobnymi niespodziewajkami. Wszystko konsultuje ze mną. Nie chciałabym zrobić z niego "pantofelka", ale zauważyłam że sam raczej beze mnie nigdzie nie idzie, nie podejmuje sam decyzji. Alkoholu już prawie wcale nie pije. Przyznaję, że podoba mi się to.

Kiedyś myślałam, że terapeuta to osoba pomagająca w dużych problemach, zaburzeniach... I cóż? Miałam trochę racji - bo mój problem okazał się nieco większy niż moje wyobrażenia o nim. Że tak powiem - sporo namieszał... Nie tylko znacznie zmniejszył poczucie własnej wartości, ale także przyczynił się do mojej nerwicy lękowej, która dosyć agresywnie atakowała mnie w czasie "kryzysu".

Dziś nerwica lekowa czasem jeszcze daje o sobie znać. Dla mnie nadal to duża uciążliwość, ale walczę. Że tak powiem - terapeuta dał mi odpowiednie "narzędzia". Walczę teraz głównie "O SIEBIE". Znalazłam więcej czasu na spotkania ze znajomymi, moja bratowa znów jest w ciąży, więc ogromną radością jest dla mnie oczekiwanie na bratanka (będzie chłopiec). Rodzina nie dowiedziała się o sytuacji, jednak zbawieniem okazali się dla mnie przyjaciele. Za co bardzo im dziękuję.

A matka?

Odwiedzam ją, ale najrzadziej jak się da. Ona nie wykazała do dziś skruchy... Terapeuta proponował, by zaprosić ją na terapię, ale ja nie widziałam w niej potrzeby rozmawiania i nie zdecydowałam się by powiedzieć jej w ogóle o terapii. Przypuszczam, że do dziś nie wie, jak wielkim problemem było dla mnie to - co się stało.
Aktualnie u matki mieszka jej partner, co dodatkowo nie daje mi swobody rozmów z nią. Stąd nawet jej nie podejmuję. Chodzę do niej raczej sama, Czarek sporadycznie. Zmian w jej zachowaniu nie widziałam. Nadal stara się budować swoją samoocenę kosztem Czarka, lub po prostu nie owijając w bawełnę - leci na niego i nie ukrywa tego. Przykład. Siedzi na przeciw niego - i każe sobie masować kark pokazując cały dekolt. Swoją drogą Czarek zareagował tak, że wymknął się do łazienki pod pretekstem "siku", by nie dać się jej prowokacjom. A takich przykładów można jeszcze wymienić kilka (ubiór, gesty, podteksty...).
                         Tęsknię za nią, choć i to ustępuje. Próbowałam z nią rozmawiać, ale dla niej "nic się nie stało". Odpuściłam. Stwierdziłam kiedyś u terapeuty (z czym on się zgodził), że moja miłość do matki nie pękła w momencie pocałunku z Czarkiem, ale w momencie, kiedy zbagatelizowała moje pretensje i rozterki, i nie wykazała skruchy. Lekarz i ja uważamy, że wybaczyłabym jej - gdyby zmieniła zachowanie, a tak?
Teraz traktuję ją bardziej już jak znajomą... dalszą krewną. Tak mi po prostu lżej.

Trochę przeraża mnie perspektywa wesela z jej obecnością. Ale myślę, że znajdę na tyle siły, by to przegryźć...

Wczoraj byłam na sesji z terapeutą, ponieważ musiałam z nim omówić pewną sytuację - zbliżają się święta... Mój brat, bratowa i bratanica tego roku będą je spędzać u rodziny bratowej. Partner matki wyjeżdża do swojej rodziny. Stąd najprawdopodobniej moja mama zaprosiła mnie i Czarka do siebie. Odmówiłam po konsultacji z drugą połówką i... miałam trochę wyrzutów sumienia... Bo przecież w święta nikt nie powinien być sam. Wczoraj u lekarza usłyszałam, że może należy jej się taki rok, kiedy będzie sama w święta... Po to, by zrozumiała pewne rzeczy i sytuacje. Trochę mi jej żal, że być może w święta będzie sama, ale ja nie jestem gotowa na wigilię z nią. Być może pogadam z babcią, by ją wzięła do siebie, ale ja nie chcę tych świąt z nią. Chcę spokoju...

Jak myślicie, to dobra reakcja? A może już na prawdę chamska i być może powinnam mimo jej zachowań - wybaczyć jej?

54

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

me.carol,
gratuluję!
Gratuluję zmian w Twym związku, gratuluję decyzji o terapii, gratuluję pracy nad sobą.


***
Czy powinnaś spędzić święta z matką? Od pewnego czasu unikam słowa "powinnam" we wszelkich jego odmianach. Zobacz, czy decyzja o wspólnych świętach będzie korzystna dla was wszystkich. Zobacz, czy jesteś zdecydowana na taki gest w stosunku do niej.

55 Ostatnio edytowany przez ktoś231 (2012-11-28 10:48:03)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Taki wstrząs dla twojej matki jak spędzi sama wigilię będzie bardzo dobry i na pewno da jej wiele do myślenia .

56

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Przebaczyć Matce - tak. Dla siebie, nie dla Niej. I trzymać na odległość.

Zrodził się we mnie szatański pomysł w kwestii dylematu weselnego: zaprosić ją na ślub bez zaproszenia na przyjęcie.

A przyjęcie zrobić bezalkoholowe.

57

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Witaj.    smile
Wiele się u Ciebie, a raczej w Tobie zmieniło...idzie ku dobremu - z pewnością pomogła Ci terapia.
Jest w Tobie duża siła i moc w działaniu, aby ten związek zakończył się ślubem (już wyznaczony termin), a z matką by utrzymać relacje w miarę poprawne, dlatego czasami ją odwiedzasz, pomimo, że do tej pory nie poczuwa się do wyrażenia skruchy/przeprosin.

me.carol napisał/a:

(...)Aktualnie u matki mieszka jej partner(...)
(...) Chodzę do niej raczej sama, Czarek sporadycznie. Zmian w jej zachowaniu nie widziałam. Nadal stara się budować swoją samoocenę kosztem Czarka, lub po prostu nie owijając w bawełnę - leci na niego i nie ukrywa tego. Przykład. Siedzi na przeciw niego - i każe sobie masować kark pokazując cały dekolt. Swoją drogą Czarek zareagował tak, że wymknął się do łazienki pod pretekstem "siku", by nie dać się jej prowokacjom. A takich przykładów można jeszcze wymienić kilka (ubiór, gesty, podteksty...).

(...)Teraz traktuję ją bardziej już jak znajomą... dalszą krewną. Tak mi po prostu lżej.(...)

Czy Ty na pewno jesteś jej córką???
Wybacz, że tak wprost powątpiewam, ale jakoś nie mogę tego pojąć, że TWOJA MATKA nadal uprawia te 'gierki'!!!
To chore, patologia. No, zdarzyło się raz, byli oboje po alkoholu. Ale teraz ma faceta, z pewnością wie już o dacie Waszego ślubu i nadal się go czepia, uwodzi go, prowokuje. Proponuje mu masaże...czyli, pragnie dotyku jego rąk.
A on ucieka...stosuje uniki? Dlaczego wprost jej nie odmówi?
Czy on chodzi też na terapię?

A może TEN JEDEN RAZ, to ten, który naocznie zobaczyłaś - byłaś świadkiem?
Twoja matka, już jako kobieta jest za śmiała w stosunku do niego/Twojego przyszłego męża, narzucająca się, wręcz jakby roszcząca sobie prawo do takiego zachowania - a co dopiero jako przyszła teściowa do zięcia.
Dla mnie, to zachowuje się jak kobieta zraniona, porzucona.

Ty starasz się odbudować relacje rodzinne, a matce najzwyczajniej w świecie 'to zwisa i powiewa'.

Jesteś pod dobrą opieką lekarską, zatem kieruj się sugerowanymi radami. Przebaczanie przerabiasz, inaczej byś matki nie odwiedzała.
Ale w związku z tym, że jej zachowanie w stosunku do Twojego partnera nie uległo zmianie, a wręcz ostentacyjnie je przy Tobie demonstruje, to może 'nie przywołuj wilka do lasu'. W samotności będzie miała czas na przemyślenia.

Może uznasz, że namąciłam ci niepotrzebnie, ale tak mi myśl leci, gdy czytam Twoją wypowiedź, opisującą zaistniały obecnie stan. A raczej nadal trwający, jeżeli chodzi o zachowanie matki.

Trzymam za Ciebie kciuki, aby wszystko było po Twojej myśli.
I życzę Ci spokoju, którego tak bardzo pragniesz.    smile

58

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Jesteście wszyscy KOCHANI! A ja zawracam Wam głowę... Postanowiłam, po spotkaniach z moim "Doradcą duchowym" (terapeutą), że spędzę Święta bez matki. Dokładniej spędzę Boże Narodzenie z przyszłą teściową, teściem, babcią, szwagrem i całą gromadką przyszłych kuzynów. Mama? Z tego co wiem (choć nie widziałyśmy się od ostatniego postu) spędzi święta u babci.

Babcia - jest jedyną osobą w rodzinie, która dowiedziała się o całej sytuacji (całkiem niedawno). Nie wiem, czy rozmawiała już z mamą o tym. Ja natomiast powiedziałam babci o tym jak wygląda sprawa świąt i chyba dlatego też babcia zaprosiła ją na święta. Ja bałam się powiedzieć komukolwiek z rodziny o tym, ale kiedy w końcu się odważyłam, stwierdziłam że było warto... Babcia to mądra kobieta (przedtem już zastanawiała się dlaczego relacje z mamą wyglądają tak, a nie inaczej), wiem że mogę liczyć na jej wsparcie. Starała mi się wytłumaczyć, że mama zrozumie co robi i zrobiła, ale może nie teraz. Powiedziała, że człowiek zaczyna rozumieć życie dopiero, gdy jest starszym. Radziła, żebym wybaczyła... ale dla siebie (JAK RADZIŁ ANIMUS). Powiedziała też, że jestem dzielna i mądra, i powiedziała też (co bardzo mnie wzruszyło), że jest ze mnie dumna. Przyznam, że nie potrafię sobie przypomnieć, by ktokolwiek mi kiedykolwiek to powiedział.

Kochani,
ostatnio (pomimo mojego wyczerpującego opisu) przedstawiłam Wam sprawę trochę nie jasno - wiecie jak to w emocjach. Szczególnie chodzi mi o ŻYWORÓDKĘ - to ja jestem masażystką. Sytuacja wyglądała następująco. Mama siedziała przy stole, na drugim końcu stołu Czarek (naprzeciw niej). Poprosiła mnie o masaż i zaczęła odsłaniać dekolt, a on widząc to, zwiał na "siku", ja odmówiłam masażu. Nigdy nie będę pewna, czy to, co zdarzyło się między nimi - było "jednorazowe". Ale jak mówi lekarz - wierności nigdy nie można być na 100% pewnym. Chcę wierzyć, że ułoży się dobrze. Ale czy to przed ślubem, czy też po... zawsze może coś iść na przekór moim marzeniom. Odkąd zaczęłam spotkania z terapeutą zauważyłam coś bardzo ciekawego. Kiedyś żyłam w przekonaniu, że żyję dla Czarka, że on jest jedynym sensem istnienia. Teraz egoistycznie jestem nastawiona, że do życia potrzebuję przede wszystkim siebie (poczucia wartości, marzeń, samorealizacji, jasnego myślenia...). Jeśli pokocham życie z samą sobą, podobno zawsze znajdą się dobrzy ludzie gdzieś obok mnie.

59 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2012-12-14 16:51:45)

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Witaj me.carol    smile

Tak, gdybyś napisała, że: "Siedzi naprzeciw niego - i każe mi sobie masować kark pokazując cały dekolt", to od razu wiadomo byłoby, że to Ty jesteś masażystką.  smile
Co nie zmienia faktu, że matka nadal zachowuje się prowokująco.

To bardzo dobrze, że masz oparcie w swojej babci - mogłaś podzielić się swoim problemem z bliską Ci osobą.
Z pewnością podbudowuje Cię również to, że babcia Ci wierzy i jest dumna z takiej mądrej wnuczki - bo za taką Cię uważa.
To jaką postawę przyjęłaś w tej sprawie.
Potrzebujesz dużo ciepła, serdeczności, umocnienia rodzinnych więzi i babcia ze swojej strony Ci to zapewnia.

Idzie u Ciebie ku lepszemu, bo zaczynasz znajdować sens własnego życia, budowania swojego własnego JA.
Czy to egoizm? Raczej potrzeba każdego człowieka...a jeśli już, to jest to taki zdrowy EGOIZM.

Polecam Ci do poczytania wątek założony przez Anhedonię...zaraz dopiszę jego tytuł :" Zanim zdecydujesz sie być z kimś - naucz się BYĆ SAM"
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=45622

Serdecznie Cię pozdrawiam.    smile

60

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
me.carol napisał/a:

Teraz egoistycznie jestem nastawiona, że do życia potrzebuję przede wszystkim siebie (poczucia wartości, marzeń, samorealizacji, jasnego myślenia...). Jeśli pokocham życie z samą sobą, podobno zawsze znajdą się dobrzy ludzie gdzieś obok mnie.

Odrobina zdrowego egoizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Przeczytałam cały wątek... I podziwiam Cię.

Oczywiście, że się znajdą dobrzy ludzie:)

Pozdrawiam ciepło.

61

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Wiara w siebie nie przychodzi sama. Trzeba włożyć wiele wysiłku, by ją w sobie zbudować. Kompleksy ma każda kobieta i każda uważa, że to, co jej się nie podoba jest najgorsze na świcie, żadna kobieta tak strasznie nie ma... A to bzdura. Jakbyśmy wyglądały wszystkie takie same? Szczupłe, długie nogi, zgrabny nos itd...? Wtedy byłby dramat.
Ostatnio usłyszałam rozmowę dwóch chłopaków, kiedy szłam do pracy. Wglądała mniej więcej tak...:
- ... A myślałeś o Julce? Co tam Was łączy?
- Julka? Między nami nic nie ma. Jest piękna, idealna, niemal jak porcelanowa figurka baletnicy...
- No to w czym problem?
- No właśnie w tym. Jest tak idealna, że nie ma się w czym zakochać....

To autentyczna rozmowa, która ukazuje, że właśnie to, co jest w nas inne i często jest powodem naszych kompleksów staje się naszym atutem w rzeczywistości.

Co do matki... Ma się ją jedną, ale nawet matce nie można wybaczyć wszystkiego. I nawet bym nie próbowała wybaczać na siłę.
A o związek powinnaś walczyć. Myślę, że wbrew pozorom takie przeżycie może Was umocnić w trudniejszych sprawach, które mogą się zdarzyć w przyszłości.
Powodzenia!

62

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

A ja troche Twojej matce wspolczuje. Kobieta w srednim wieku nie jest jakims aseksualnym zwierzeciem. Poza byciem Twoja rodzicielka, jest takze kims, kto chce sie mezczyznom podobac. Wbrew Twojemu przerazeniu, seks sie nie konczy po czterdziestce.

Ok, teraz do rzeczy- zamiast robienie z tego jakiejs niesamowitej afery, nie lepiej by bylo zaakceptowac, ze Twoja matka chce sie troche wyzyc? Nie zaprzeczam, jej zachowanie ma cechy histrioniczne, teatralne, seksualne, ale w sumie malo w kogokolwiek godzace. Podoba jej sie Twoj narzeczony- nic dziwnego, ALE on ma swoj mozg i wie, ze Cie kocha i chce sie z Toba, nie z Twoja matka ozenic. A ten pocalunek? Hmm, alkohol rozluznia i glupoty do glowy przychodza.

Bylas na terapii, nauczylas sie wiele o sobie- dobrze. Postaraj sie nie zachowywac sie jak jakis pruderyjny moher w stosunku do swojej mamy. Daj jej zyc jak chce. A jak przesadza, to sie w pieleszach domowych z narzeczonym mozecie z niej ponabijac.

63

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!
adlernewman napisał/a:

A ja troche Twojej matce wspolczuje. Kobieta w srednim wieku nie jest jakims aseksualnym zwierzeciem.

Ok, teraz do rzeczy- zamiast robienie z tego jakiejs niesamowitej afery, nie lepiej by bylo zaakceptowac, ze Twoja matka chce sie troche wyzyc?

A ten pocalunek? Hmm, alkohol rozluznia i glupoty do glowy przychodza.

Bylas na terapii, nauczylas sie wiele o sobie- dobrze. Postaraj sie nie zachowywac sie jak jakis pruderyjny moher w stosunku do swojej mamy. Daj jej zyc jak chce. A jak przesadza, to sie w pieleszach domowych z narzeczonym mozecie z niej ponabijac.

Nie traktuję mamy jak aseksualne zwierzę... Rozumiem, że też ma swoje potrzeby. Nie krytykowałam jej, gdy niecały rok od śmierci taty znalazła sobie kogoś. Być może potrzebowała nie tylko wsparcia, ale bliskości seksualnej. Potem jej kilka przygód erotycznych i teraz już mężczyzna z którym jest - którego akceptuję, bo myślę również, że dobrze, iż nie jest sama. Tyle, jeśli chodzi o akceptację jej "wyżycia się". Nie wnikam w jej relacje z partnerem. 

Czy alkohol jest usprawiedliwieniem? Dla mnie stanowczo NIE! OBOJE TO ZROBILI - nie zrobiła tego sama przecież. Ale jedno z nich szczerze (tak myślę) żałowało, a drugie - zbagatelizowało wówczas moją złą "kondycję psychiczną" i wciąż robi to samo. 

Czy zachowuję się jak pruderyjny moher? A jak zachowuje się pruderyjny moher?
Ja nie widzę na razie u mamy skruchy,a przede wszystkim chęci odbudowy więzi, wręcz odwrotnie - nadal względem narzeczonego mama zachowuje się tak jak przedtem (kokieteryjnie, seksualnie). Tego także nie jestem w stanie zaakceptować. Mówiłam jej o tym, nie uszanowała tego. Więc jak mam dalej z nią żyć?
A czy sprawa pocałunku jest sprawą do ponabijania? Dla mnie nie jest i nigdy nie była. Zbyt wiele mnie to wszystko kosztowało i nie widziałam w tym nic śmiesznego. 

Jedynym pozytywem całej tej dramatycznej dla mnie sytuacji jest to - że od tego czasu zaczęłam świadomą pracę nad sobą i akceptację własnej osoby, co aktualnie jest dla mnie dużą radością.

64

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

No, niby akceptujesz, ale z tego co czytam, w sumie cala ta jej seksualnosc dobrze z Toba nie siedzi. Czuje, ze czesto krecisz na to nosem "No bo jak kobiecie w tym wieku wypada?".

Co do matki, przeprosic powinna, bo troche zachowuje sie jak rozwydrzone dziecko w tej sytuacji.

Ale, jeszcze raz powiem, ze wydaje mi sie , ze przesadzasz. W koncu to byl tylko glupi pocalunek, a nie romans (w ktorym to przypadku, jak najbardziej mialabys prawo byc bardzo wkurzona i zraniona). A co z tego, ze flirtuje? Przeciez Twoj narzeczony moze to ignorowac, albo wprost jej powiedziec, ze sobie nie zyczy takich przejawow zainteresowania.

65

Odp: Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

No bo po pr9ostu kobiecie w tym wieku i w kazdym innym nie wypada dostawiac sie do narzeczonego/chlopaka cirki i tyle w temacie.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Moja matka całowała mojego narzeczonego... POMÓŻCIA!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026