Witam,
chciałabym poznać Wasze zdanie na temat jak często powinno w związku się do siebie pisać/dzwonić? Zakładając, że nie mieszka się razem, po prostu w dni kiedy się nie widuje ze swoją drugą połową. Czy uważacie, że jak mężczyzna rzadko pisze, a normalnie wszystko jest w jak najlepszym porządku, to powód do niepokoju? Jak nie pisze, to znaczy, że mu nie zależy? Czy może po prostu nie potrzebuje częstych kontaktów internetowych/telefonicznych? Chętnie poczytam Wasze zdanie na ten temat.
Podobne tematy
Ja ze swoim mało pisalam sms.
On nie lubi takiej formy kontaktu.
A jeśli juz cos napisal to góra 2-3 sms dziennie.
Za to dużo rozmawialiśmy przez telefon nawet do dwóch godzin dziennie czasem wiecej/czasem mniej.
Wszystko zależy od osoby. Jak chcesz wypaść jak najlepiej i osoba zawróci Ci w głowie to piszesz częśto i czekasz z niecierpliwością na odpowiedź. Ta opcja była u mnie, później już tak często się nie pisze jak zamieszkacie razem bo po co?Oczywiście są osoby co mają podejście, że smsy i rozmowa tel. może być na pokaz, bo masz czas przynjamniej w smsach na odpowiedź i szukasz sposobu, żeby zachęcić do odpisania. Ogólnie to nie ma złotego środka.
Wszystko zależy od człowieka. Niepokojąca może być nagła zmiana. Jeśli np. kiedyś pisał co minutę a teraz kilka dni się nie odzywa to coś jest nie tak.
Cóż to za pytania?
Odpowiedź jest prosta- w ilości jakiej jedna i druga strona tego potrzebuje. No chyba, że on nie potrzebuje czestych kontaktów i wystarczy mu rozmowa wieczorna plus sms na dzień dobry a ona należy do tych co to kontakt musi być o każdej porze... No to wtedy mamy problem.
Ale litości, jeśli wszystko jest w porządku to raczej nie ma powodów do niepokoju i chyba nie ma co się niepokoić.
Ech... trudny temat. Chociaż mój połówek jest pół Europy dalej to kontakt mamy codziennie, właściwie od rana do nocy. Czy to smsowy czy przez gg (również na telefonie). Wynika to jednak z paru innych rzeczy a nie tylko z samej rozłąki.