Mam 19 lat moj chlopak 21. Jestesmy juz razem od jakis 7 msc. Moja mama mysli ze spotykam sie z nim tak po prostu jako z kolega (jesli dowiedzialaby sie ze jest moim chlopakiem to by mnie zabila) no i wlasnie - nie akceptuje go. Wedlug niej jest okropny, obrzydliwy. Nie wiem dlaczego ma o nim takie zdanie. Widziala go raz na oczy jak przyszedl do mnie i od tamtej pory nie moze na niego patrzec. Jak wychodze gdzies z domu pod jej nieobecnosc i wraca a mnie nie ma i tata jej mowi ze poszlam sie z nim spotkac to krzyczy do taty ze jakim prawem pozwolil mi wyjsc sie z nim spotkac, ze nie mam w sobie honoru, szacunku, ze jak ja moge sie z kims takim spotykac, ze pewnie sie z nim puszczam itd... Moja siostra i brat(starsze rodzenstwo) uwazaja ze tez nie jest to odpowiedni chlopak dla mnie, ze za biedny, ze niewychowany (nigdy z nim nie rozmawiali), ze bez szkoly, ze ze wsi no i ich najwiekszy argument ZE BRZYDKI. No i fakt moze do jakis mega przystojanikow nie nalezy ale ogolnie ma powodzenie a najwspanialszy ma charakter, bardzo dobrze mnie traktuje, chce dla mnie jak najlepiej, bardzo sie stara itd, zaden z moich poprzednich chlopcow taki nie byl.. Fakt, czasami da sie odczuc te roznice ktore nas dziela ale mi one nie przeszkadzaja. Kocham go. Nie piszcie mi ze to moje zycie i ze mam prawo robic co chce bo to od moich rodzicow zalezy moja dalsza przyszlosc to oni beda placic mi za studia itd wiec jestem od nich w pewien sposob zalezna. Nadodatek stoje miedzy mlotem a kowadlem bo kazde wyjscie z tym chlopakiem konczy sie klotnia miedzy mna a mama (tata sie nie udziela) a nie chce jej oklamywac ze ide z kolezanka bo raz czy dwa okej ale tak caly czas klamac to ciazy mi to na sumieniu. Za 4 msc jesli dobrze pojdzie mi matura wyjezdzam na studia do innego miasta, chlopak mozliwe ze pojedzie ze mna a tam naszczescie nie bedzie juz mojej mamy, tylko jak ten zwiazek ma przetrwac te 4 msc jesli ja sie z nim nawet spokojnie nie moge spotykac...
To nie jest moj pierwszy chlopak wiec zachowanie mojej mamy na pewno nie jest tym spowodowane wczesniejszych chlopcow akceptowala moglam spokojnie sie z nimi spotykac, mogli do mnie przychodzic.
Co robic? Nie chce z nim zrywac bo zalezy mi na nim, jest wspanialym chlopakiem ale z drugiej stony meczy mnie ta sytuacja...
Podobne tematy
A może tak zapytać mamy co się jej w nim nie podoba? Tak normalnie?
Napisałaś, że jesteś zależna od rodziców, bo oni będą płacić za Twoje studia, no to masz problem skoro Twoi rodzice pomoc uzależniają od tego z kim się spotykasz a nie jakie masz wyniki w nauce...
Bo oni sa zdania ze jesli jestem taka dorosla ze moge sie im przeciwstawic i miec chlopaka ktorego oni nie akceptuja to prosze bardzo, moge sobie oplacac sama studia itd. - w taki sposob jestem od nich uzalezniona...
Ona nie chce ze mna na jego temat rozmawiac, po prostu jej sie nie podoba uwaza ze to nieodpowiedni chlopak dla mnie ![]()
Jak nie rozmawiali z nim nawet, to moze czas najwyzszy by przekonał ich do siebie?
Ale jak, jesli ona wgl nie chce na niego patrzec i o nim sluchac..
Bezposrednia konfrontacja, niech sobie to zaplanuje i do niej pojdzie. Jest dobry, miły, wychowany przecież.
Pojdzie i co ma jej powiedziec? "kocham pani corke, czemu nie chce pani pozwolic nam sie spotykac"?
Jakby był taki mądry to by wiedział co ma mowic. To wasze zycie, a nie nasze. Ciezko tu podpowiadac, gdy sie nie zna 100% sytuacji i nie opiszesz jej jak należy. Chociazby moze po prostu podejsc z szacunkiem do niej i powiedziec, ze chcialby wyjasnic kilka spraw, poznac, chcialby wiedziec czemu mama ma takie podejscie do niego i czy jest w stanie to jakos zmienic. Duzo rzeczy mozna powiedziec...