Z tym podzialem to ciezka sprawa, kazda rodzina jest inna. Wszystko zalezy od stosunkow rodzinnych, podejscia do pieniedzy, materializmu, a bywa ze wspolmazonek jest pazerny i nakreca wyrolowanie kogos ze spadku. Szczegolnie gdzie trzeba zajmowac sie schorowanymi rodzicami, z choroba Alzheimera, nie ma komu sie zajac, ale chetnych na majatek po rodzicach jest kilku.
Na przykladach w rodzinie i znajomych nauczylem sie, ze trzeba byc przygotowanym na najgorsze. Widzialem na przykladzie stryjka i rodziny ciotki. Ona miala brata i siostre, ich rodzice dom z polem na obrzezach malego miasta. Kiedy sie pochorowali, siostra i brat wogole nie udzielali sie w opiece nad nimi, ciotka wziela matke z choroba Alzheimera do siebie po smierci ojca, widzialem jaka gehenne z nia miala. Do tego musieli wydzierzawic komus pole, stryjek musial naprawiac cos tamtym domu bo dach ciekl, a to wichura drzew nalamala i rozne tam prace. Jak matka umarla, siostra z bratem wyciagneli testament napisany wczesniej przez rodzicow, w ktorym dostali dom i pole z pominieciem siostry. Szybko posiadlosc sprzedali, podzielili sie pieniedzmi, ona potem wyprawila wystawne wesele corce jedynaczce, a brat pijak rozpil sie bardzo z nadmiaru gotowki. Zona sie z nim rozwiodla, wyeksmitowala z domu, stracil prace przez pijanstwo, stal sie bezdomny i przychodzil po pomoc do siostry ktora wyrolowal. Jak umarl to ciotka, ktora pomineli w testamencie musiala mu pogrzeb wyprawic.
Inna znajoma pochodzila z wioski, gdzie jej rodzice mieli dom z dostepem do jeziora, okolica ladna, swietna na wypoczynek. Gdy rodzice umarli jej siostra zazadala splat, znajoma nie miala z czego wiec z zalem posiadlosc rodzinna sprzedala. Jej siostra kupila jakis drogi samochod, ktory po roku rozbili w wypadku, maz wypil sobie za duzo, i mial wypadek, auto do kasacji.
Tak samo niewarto remontowac jakichs posiadlosci rodzinnych jak sie nie jest ich wlascicielem.
Inny znajomy tez pochodzil z wsi blisko jeziora ale mieszkal pod Warszawa jak i jego brat i siostra. Na wsi pozostal dom rodzicow ale byly nieuregulowane sprawy spadkowe, nikt nie chcial sie tym zajac, znajomy mial corke z porazeniem mozgowym i kiedys wyremontowal dom rodzicow za swoje pieniadze bo tam wszystko niszczalo.Chcial tam spedzac wakacje z dziecmi. Wtedy jego brat i siostra przypomnieli sobie ze mozna wakacje latem spedzic z dala od Warszawy, nad jeziorem. Zwlaszcza ze byli nauczycielami to mieli tych wakacji sporo a tu wyremontowany dom rodzicow. Po jakims czasie postanowli to sprzedac, zalatwili prawnika, sprzedali, podzielili, ale nie mialo znaczenia ze brat wyremontowal dom za swoje pieniadze. On sie czul bardzo oszukany na tym.
Wiele rzeczy juz widzialem, jak ktos rodzicami sie nie zajmowal, a potem tak ich omotal, ze przepisali majatek na niego a nie na tego co sie zajmowal. Dzisiaj nawet na grob rodzicow nie pojdzie. Wiele rodzin przez spadki, splaty potem sie do siebie nie odzywa i wiezi rodzinne zamieraja.