Lewap moje refleksje są następujące:
Myślę, że bardzo chcesz z kimś być. Bardzo chciałbyś już znaleźć tą jedną jedyną, przyszłą zonę. Znalazłeś obecnie dziewczynę, która ma cudowny charakter i wiesz o tym, że ona bardzo Cię kocha. W tej sytuacji patrząc zdrowo rozsądkowo wydawałoby się, że nie masz się do czego doczepić, jest ona dobra, spełnia wszytskie cechy "idealnej żony", pewnie też "idealnej przyszłej matki". Zatem w czystej kalkulacji wydaje się, że ona jest idealna. W dodatku Cię kocha. Pewnie myślisz, że powinieneś też ją kochać i być bardzo szczęśliwym, że ją masz, przecież ona jest taka wspaniała, a Ty przecież marzysz już o rodzinie i ustatkowaniu się, a tu psikus... ona nie podoba Ci się fizycznie! Może jest tak, że masz ogromne parcie aby być w końcu w trwałym związku, jednak nie oszukasz sam siebie. Co oznacza, że prawdopodonie jej nie kochasz i nie pokochasz tylko dlatego, że ona jest dobra! Chyba, że planujesz małżeństwo z rozsądku, a wówczas musisz się pogodzić, że pewne sfery Waszego bycia razem będą inne, niż gdybyś ją kochał. Pożądana romantycznośc, erotyzm mogą trochę szwankować! Ale dla pocieszenia mogę powiedzieć, że czasem małżeństwa z rosądku przeradzają się w piękną miłość.
Obserwując sytuację jeszcze z nieco innego punku widzenia może być tak, że postrzegasz charakter swojej dziewczyny jako wymarzony, idealny jednak moje pytanie jest następujące, czy naprawdę pragniesz dziewczyny z taką osobowością, charakterem jak Twoja Pani? Czy może jej cechy postrzegasz jako wyjątkowe bo tak pomyśleliby inni, bo może Ci się wydawać, że taka powinna być idealna dziewczyna? Może takie oczekiwania mają inny co do Twojej wybranki? Czasem tak bywa, że postępujemy nie tak jak jest słusznie, czy dobrze tylko tak jak wydaje nam się, że INNI uznaliby to za słuszne, dobre.
Może jesteś typem mężczyzny, który w rzeczywistości woli jednak kobietę bardziej zwariowaną, spontaniczną, której cechy charakteru nie są przez ogół postrzegane jako cechy "idealnej żony". I może Ty właśnie dopiero z taką "pokręconą" dziewczyną byłbyś w stanie stworzyć wspaniałą rodzine, a nie z poukładaną i grzeczną.
Może nawet masz poczucie winy, że patrząc na sytuację zdrowo - rozsądkowo ona jest taka "idealna", a mimo to Ty jej tak naprawdę nie chcesz?
Piszesz, że ona jest cudowna, kocha Cię, ma wspaniały charakter i jest dla Ciebie dobra, cudowna. Ty natomiast za nią tęsknisz, troszczysz się. Zastanów się co tak naprawdę do niej czujesz? Może być tak, że to co do niej czujesz to wdzięczność, litość, chęć wynagrodzenia jej starań, czy nawet poczucie winy, że nie jesteś w stanie odwzajemnić jej uczuć!!!?
Jeśłi się kogoś kocha, darzy miłością i kocha się nie tylko wygląd ale przede wszystkim wnętrze to wszytsko to razem powoduje, że nasz partner z każdym dniem i z kazdą chwilą kiedy kochamy go bardziej staje się dla nas coraz bardziej atrakcyjny fizycznie.
Myślę, że wiele kobiet ma tak, że np. kiedy poznaje mało przystojnego faceta, a jego charakter jest cudowny, jełśi ona go pokocha przede wszytskim z powodu charakteru to on z każdym dniem będzie się dla niej stawał piękniejszy fizycznie.
Musiałby być naprawdę "nieładny" aby kobieta totalnie nie zwróciła uwagi na niego pomimo cudowanego charakteru. Musiałby być dla niej od początku aseksualny i nie być żadnej chemii.
Ogólnie miłość powoduje, że nasi partnerzy (czy dla nas kobiet, czy mężczyzn) stają się dla nas atrakcyjni, atrakcyjniejsi.
I myślę, że np. wiele kobiet nawet jeśłi obiektywnie potrafi dostrzec, stwierdzić, że np. ich wybranek ma brzydkie zęby, nienajlepszą cerę to nie wywołuje to w nich negatywnych odczuć. Kocha się wciąż pomimo wad. Nie postrzega się tych niedoskonałości jako coś odpychającego.
A może być też tak, że uważasz, iż Ty musisz mieć piękną fizycznie kobietę, bo wówczas czujesz się dowartościowany. Wówczas przez innych mężczyzn jesteś postrzegany jako ten co wygrał los na loterii, a to łechce męskie ego!? Może mając mniej atrakcyjną kobietę boisz się opinni swoich kumpli, że na ich tle słabo byś wypadł.?
Może też jest tak, że kiedyś stworzyłeś swój "ideał" pięknej fizycznie kobiety i wciąż dążysz do tego ideału. Póki co miałeś kobiety pasujące do Twoich fizycznych wyobrażeń i pod względem fizyczności było ok, ale zabrakło tego czegoś więcej: porozumienia, bliskości psychicznej. W obecnej partnerce masz to drugie, czyli tą jedność psychologiczną ale nie umiesz zaakceptować tej inności co do wyglądu. I nie chodzi o to, że ona Ci się nie podoba, tylko o to, że wygląda inaczej niż wykreowany w wyobrażeniach ideał. Możliwe, że w swoim myśleniu przyjąłeś pewnien schemat: "atrakcyjna dziewczyna to tylko taka, która ma drobne rysy" i nie potrafisz zaakceptować faktu, że dziewczyna nie musi koniecznie mieć drobnych rysów twarzy aby być ładną, aby mogła Ci się podobać.
Można to prównać do sytuacji kiedy np. jest kobieta, która założyła, że może zakochać się, związać tylko z mężczyzną, który jest od niej dużo wyższy. I zazwyczaj w życiu tak było, że kochała się zawsze w wyższych mężczynach, tylko z takimi się spotykała. A tu nagle po latach okazuje się, że ten jej jedyny mężczyzna, ten ukochany, z którym czuje się wspaniale jest od niej dużo nizszy. I teraz musi się z tymi wyobrażeniami zmierzyć, zweryfikować to co wcześniej było dla niej wyznacznikiem atrakcyjności. I jeśłiby ciągle się stresowała, jakie buty ma ubrać aby on nie był za "malutki", co powiedzą koleżanki, czy ona przy nim nie wyglada śmiesznie itp. to z pewnoscią ta różnica we wzroscie z dnia na dzień stawalaby się problemem nie do przejścia. Tylko co w tym momencie jest ważniejsze? Czy taka postawa nie świadczy o niedojrzałości? Co się naprawdę liczy, to jak mogą mnie postrzegać inni, czy to aby być szczęśliwym, spełnionym?
A może w rzeczywistości strasznie boisz się bliskości i zaangażowania pomimo, że tego pragniesz i psychika funduje Ci "mały odjazd". Obawiasz się przyszłości i nie tyle masz uwagi co do wyglądu swojej dziewczyny, co w ogóle boisz się z nią być zawsze? Bardzo OBSESYJNIE skupiasz się na tym jej wyglądzie, ciągle to analizujesz i rozdrabniasz w nieskończoność. Ciągle jakby sprawdzasz czy ona Ci się podoba i na ile... Kazdy by się doszukał jakiś wad w czyimś wyglądzie gdyby to ciągle sprawdzał, przyglądał się z zamiarem oceny! Obyś nie popadł w jakąmś nerwicę!
Przestań analizować jej wygląd, zdystansuj się od tego. Czym dłużej o tym myślisz, tym większy z tego robi się problem. Postaraj się skupić na niej jako osobie i przyjrzyj się też samemu sobie, co naprawdę czujesz i czego chcesz? Jak naprawdę się czujesz z nią? Czy ona Cię pociąga? Odczuwasz namiętność? Czy może jesteś dla niej jedynie dobrym przyjacielem?