Cześć. Nigdy bym nie pomyślał, że swoje problemy będę opisywał na forum jednak już sam nie wiem co mam robić i mam nadzieję , że ktoś mi doradzi.
W marcu poznałem przez internet pewną dziewczynę. Mieszka ona w mieście oddalonym o 200 km... Na początku była to tylko luźna rozmowa jednak z czasem czułem, że może to być coś więcej. Po jakimś czasie dostałem od niej numer telefonu, nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się cieszyłem z tego powodu. Rozmawialiśmy codziennie, zawsze mieliśmy temat do rozmowy i świetnie się dogadywaliśmy, zdarzało się że oglądaliśmy ten sam film i rozmawialiśmy o nim. Nie tylko ze sobą pisaliśmy, gadaliśmy też godzinami na skype. Mieliśmy się spotkać, nawet umawialiśmy się, że pojedziemy razem w góry (co było raczej w formie żartu, bo chyba nikt nie pojechałby na pierwsze spotkanie w góry na kilka dni
). Co trochę przekładaliśmy spotkanie, bo najpierw musiała się uczyć do matury, później (na początku lipca) wyjechała do rodziny na ok. 3 tygodnie i powiedziała, że jak wróci to się spotkamy. Jednak pewnego dnia (połowa czerwca) przestała mi odpisywać, napisałem do niej na drugi dzień z pytaniem co się stało, że nie odpisywała, a ona w odpowiedzi napisała, że powinniśmy mniej rozmawiać, bo ona nie chce się do mnie za bardzo przywiązać, chce żeby ktoś kto jest jej bliski był zawsze przy niej, a taka odległość jest zbyt duża. Zapewniałem ją, że bardzo chciałbym do niej przyjeżdżać jak najczęściej, a w przyszłym roku chciałbym studiować w jej mieście, a wtedy mógłbym być cały czas blisko. Po tej rozmowie myślałem, że się załamię, wydawało mi się, że tracę osobę, która jest mi naprawdę bliska. Jednak rozmawialiśmy dalej i cały czas dobrze się dogadywaliśmy. W czasie jej pobytu u rodziny napisałem, że jak wróci to musi pojechać ze mną w te góry, o których tyle rozmawialiśmy. Odpisała mi coś, czego chyba nie zapomnę do końca życia, a konkretnie, że chłopak jej nie puści... Nie wierzyłem w to co napisała, nigdy nic nie wspominała o tym, że z kimś się spotyka. Wydawało mi się, że nie ma szans na to żebyśmy się spotkali, jednak ona zapewniała mnie, że się spotkamy, że spędzimy razem czas. Rozmawialiśmy ze sobą jak wcześniej, cieszyłem się, że mogę z nią rozmawiać. W połowie września była na weselu razem ze swoim chłopakiem. Wtedy powiedziała mi o wszystkim-mówiła, że nigdy się nie spotkaliśmy, a ona czuje, że jestem jej przyjacielem, że gdybym mieszkał bliżej to na pewno nie była by z nim, bo spotykałaby się ze mną. Zadzwoniła do mnie, trochę porozmawialiśmy, ale jej chłopak zauważył, że ze mną rozmawia i nie spodobało mu się to. Na drugi dzień powiedziała mi, że bardzo chciałaby się ze mną spotkać ale teraz jak ma chłopaka to jej nie wypada i że powinniśmy mniej rozmawiać przynajmniej do tego czasu kiedy ma chłopaka, bo on się wkurza, że rozmawiamy tak często. Coraz częściej było tak, że rozmawialiśmy o nas, mówiłem że bardzo chciałbym ją spotkać chociaż na 5 minut, czasami się kłóciliśmy głównie z powodu tego chłopaka, jednak na drugi dzień wszystko wracało do normy i znowu dobrze nam się rozmawiało. Kiedyś powiedziałem jej, jak się czuję z tym ze kogoś ma i że jest mi z tym ciężko, a ona odpowiedziała, że w takim razie chyba lepiej zakończyć znajomość jeśli mam przez nią cierpieć. Oczywiście po tym znowu się pogodziliśmy, bo ja nie chciałem zrywać tej znajomości. Przez ostatni tydzień świetnie nam się rozmawiało, dokładnie tak jak wtedy kiedy nikogo nie miała, kiedy całe dnie rozmawialiśmy ze sobą. Wiedziałem, że ona chce ze mną pisać, było doskonale, pomyślałem że może się z nim rozstała i dlatego znowu jest między nami tak dobrze. Dwa dni temu napisała do mnie "było miło, ale ja już nie będę do Ciebie pisała." Od tego czasu się nie odzywa, nawet nie chce mi wyjaśnić o co chodzi i dlaczego tak nagle przestała się odzywać. Już sam nie wiem co mam robić, pisałem do niej, ale nie odpisuje na żadną wiadomość, chciałbym zadzwonić ale pewnie nie odbierze. Pomyślałem o tym żeby pojechać i spotkać się z nią, porozmawiać chociaż 5 minut, wiem gdzie studiuje jednak ciężko było by mi ją znaleźć. Wierzę w to, że moglibyśmy być razem, przecież nie ma pewności, że będzie z tym kolesiem na zawsze. Już sam nie wiem co mam robić, mam nadzieję, że ktoś mi doradzi, z góry bardzo dziękuje.