Kiedyś problemu w tym nie widziałam, jednak z czasem zaczęłam go dostrzegać.
Mój problem polega na tym że cały czas jestem zestresowana, nie potrafię ot tak odciąć się od problemów, zrobić coś dla siebie.
Mam 20 lat, dopiero wchodzę w dorosłość a ja zachowuję się jakbym miała męża i przynajmniej 2 dzieci na głowie.
Myślę że problem może również leżeć w tym że zawsze chciałabym zrobić wszystko perfekcyjnie i dać z siebie 100% i mimo że mam świadomość tego, że tak się zwyczajnie nie da to dalej robię tak samo, po prostu taką mam już naturę.
Zawsze staram się też wszystko w miarę możliwości zaplanować itp.
Fakt faktem że jestem też na dość pracochłonnym, wymagającym kierunku i niestety często zdarza mi się siedzieć do późnych godzin w książkach, doskonale wiem że to jednak kwestia odpowiedniej organizacji, ale co z tego jak ja nie potrafię się ot tak odciąć od tego wszystkiego i trochę odpocząć bo cały czas myślę jak dużo mam jeszcze do zrobienia, skupiam się na tym co "zawaliłam" i nie chcę dopuścić do tego żeby nowe rzeczy "zawalić".
Szczerze mówiąc to źle znoszę porażki i jak coś pójdzie nie tak to zaraz zaczyna się obwinianie i "karanie" samej siebie.
Teraz jestem chora i zamiast odpocząć, zregenerować się to oczywiście zastanawiam się co mam zrobić i siedzę w książkach.
Mam już dość takiego stanu, jestem zwyczajnie tym wszystkim zmęczona.
Macie jakieś rady?