netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Każdy się wstydzi?

29 odpowiedzi7 526 wyświetleńzałożony przez Vian, 10.03.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Każdy się wstydzi?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1 Ostatnio edytowany przez Vian (2015-03-10 06:48:28)

Temat: Każdy się wstydzi?

"Każdy się wstydzi trzech rzeczy. Że nie jest ładny. Że za mało wie. I że niewystarczająco dobrze radzi sobie w życiu. Każdy".

Pamiętam, kiedy o tym po raz pierwszy pomyślałam. Jechałam tramwajem na imprezę. Nie chciałam tam jechać, bałam się small talków z osobami, które udają, że nic nie czują. I zastanawiałam się: przecież oni na pewno mają jakiś brak, na pewno wstydzą się tego, jak wyglądają, bo inaczej tak by o siebie nie dbali. Na pewno wstydzą się, że sobie w życiu nie radzą, bo nie znam nikogo, kto nie wpadałby w dół, kiedy zadzwoni matka i spyta: "Co z pracą?". I na pewno wstydzą się, że są głupi, bo kiedy rzucisz jakieś nazwisko, to dopiero po kilku zdaniach bąkną, że nie wiedzą, o kim mowa. I pomyślałam, że gdyby się do tego przyznawali, to jechałabym na tę imprezę z przyjemnością. Wtedy mogłabym z nimi normalnie rozmawiać.

To fragment wywiadu z Małgorzatą Halber z wysokich obcasów.
Przeczytalam to i pomyślałam, że Małgosia powinna się ze mną wybrać na imprezę. Albo chociaż na pogaduchy, chociaż ja też smalltalków nie lubię, tylko mnie one nudzą zwyczajnie.

Przypomniało mi się, jak kiedyś na studiach padł jakiś termin psychologiczny. Wykładowca "wiecie oczywiście, co to jest?", kilku studentów mruknęło "tak", reszta wsadziła nosy w zeszyty, a ja się wyrwałam, że nie, ja nie wiem. I oczywiście dostałam pełne politowania spojrzenia. Tyle, że kiedy wykładowca wyjasnił o co chodzi, to 3/4 sali zaczęło skrobać notatki. Więc coś w tym, co Halber pisze, chyba jest.

Ale z tą pracą mnie zagięła. Faktycznie, chociaż na swoje zarobki nie narzekam, czasem sobie myślę, że mogłabym mieć już elegancki gabinet w jakimś ładnym budynku w Śródmieściu i zarabiać 3 czy 5 razy tyle co teraz. Ale czy się wstydzę..? Nie, nie powiedziałabym.

No i oczywiście bunt mi się włączył na "każdy", bo serio niewiele rzeczy dotyczy "każdego" i nie cierpię takiego generalizowania. ^^'

A jak jest z Wami?

2

Odp: Każdy się wstydzi?
Vian napisał/a:

A jak jest z Wami?

Po pierwsze, to nie mam pojęcia, co to small talk. Nie wiem czym i jak to się je;)

Kiedyś czytałam wpis na blogu Segritty, Matylda Kozakiewicz, który traktował o tym, czego wstydzimy się najbardziej w rozmowach i staramy się ukryć. Założyła, że braku wiedzy na jakiś temat. Wyjaśniała, że już od podstawówki wpaja się nam, iż nie wiedzieć jest wstydliwe i źle postrzegane i dlatego nie przyznajemy się do tego. Rzekomo będziemy udawać, że mamy rozeznanie w temacie i przy pierwszej okazji uzupełnimy wiadomości.
Czytając tę rozprawę pomyślałam "jakie to głupie zachowanie". Przecież nikt nie jest chodzącą encyklopedią, a brak informacji na dany temat jest wspaniałym motorem rozmowy. Gdy czegoś nie wiem, to pytam i dobrodziejstwem jest, jeżeli w towarzystwie znajdzie się osoba, która mi przybliży temat. Zaraz po tym zastanowiłam się, jak ewentualnie odbiorą mnie inni.

3

Odp: Każdy się wstydzi?

Small talk to inaczej gadka-szmatka, taka imprezowa, trochę o wszystkim, trochę o niczym. ;-)

4 Ostatnio edytowany przez Evens (2015-03-10 11:50:39)

Odp: Każdy się wstydzi?

Czytam wikipedię każdego dnia, losuję artykuł aż znajdę taki, który mnie zainteresuje. Robię podsumowanie na kilka zdań i przyklejam karteczkę do ściany. Takie moje hobby. W związku z tym wiem sporo.
Czytam wiele o psychologii, o ludziach i ich postępowaniach. Co nami kieruje i dlaczego tacy jesteśmy. Dlatego właśnie lubię te forum, gdyż można tu znaleźć/przeczytać sporo ciekawych artykułów oraz historii z życia wziętych. Dlatego też uwielbiam posty Elle, gdyż jest mistrzynią dostrzegania ludzkiej duszy.
Gdy na przykład "wypłynęła" fala "Złoto-biała czy czarno niebieska?" to spędziłem 3 godziny na czytanie artykułów o percepcji kolorów. A poranny losowanie artykułu zaprowadziło mnie do "Efektu potwierdzenia", a że ma sporo do psychologii, to chętnie pochłonąłem cały.
Dlatego też potrafię powiedzieć "nie wiem", nie mam z tym żadnych problemów :-)

By odpowiedzieć na pytanie, czy każdy się wstydzi, trzeba przede wszystkim zrozumieć, czym jest wstyd. Można go podzielić na dwa rodzaje: Jeden to zwykły (mały) wstyd, gdy zapomni się czegoś (względnie, ale nie do końca) ważnego, jak na przykład kiedy był Chrzest Polski. To jedna z tych rzeczy o których powinno się wiedzieć i nawet, jeśli zwykły człowiek nie przykłada wagi do dat, to na pewno jest mu (troszkę) wstyd, że tego nie wie.
Drugi rodzaj wstydu, to taki który zaniża swoją własną samoocenę. To taki moment, w którym położysz się w łóżku i przyznasz przed samym sobą: "Ale jestem zerem", co z kolei prowadzi do niskiej samooceny i kompleksów. 

W pierwszym przypadku wstyd Ci za siebie w oczach innych, ale nie jest to nic wielkiego. Oj, zapomniałem, zdarza się.
Jednak ten drugi to wstyd, to wstyd za siebie przed samym sobą - co właśnie prowadzi do braku poczucia własnej wartości.

Dlaczego się wstydzimy? Wstydzimy się, ponieważ nie spełniamy (lub tak myślimy) pełnej norm wymagań wśród innych osób.
W podstawówce miałem znajomych którzy nie chcieli grać w piłkę, bo nie byli tak dobrzy jak reszta. Dochodziło do tego, że specjalnie nie brali ze sobą ubrań na WF, byleby nie grać w piłkę. Zgaduję, że działo się tak z dwóch powodów:
1) Było kilka osób, którzy się z nich śmiali.
2) Kilka dziewczyn grało z nami w piłkę i dobrze im szło.
Dopiero gdy powiedziałem im, że nie grając w piłkę tak naprawdę nigdy się nie nauczą, to spróbowali - I jak w 1/2 klasie ciężko im szło, tak w 3/4 już grali na poziomie.

Inny przykład, tym razem z mojego życia wzięty. Przyjechałem do mojego rodzinnego miasta na tydzień. Nie było mnie rok, także cała rodzina się zjechała. Najpierw Chit chat o niczym, aż w końcu padło: "No to Kamil, powiedz co u Ciebie!"

Opowiedziałem czym się zajmuję (praca/szkoła/firma/dom), jednak wiedziałem, że jest mi wstyd. Cała moja rodzina ma setki historii/wspomnień do opowiedzenia (a mój starszy kuzyn który jest dla mnie poniekąd wzorem jeszcze więcej), a ja AKURAT WTEDY miałem problem by przez 10 minut coś opowiedzieć. Zazwyczaj nie mam tego problemu, ale akurat wtedy coś mnie tknęło i ciężko mi było słowo wydusić z siebie. Każdy z nich ma fajne hobby (I Kuzynka i kuzyn grają w całkiem znanych zespołach rockowych - Kuzynka śpiewa, brat gra na gitarze), rodzice też często jeżdżą na wczasy, ktoś tam kończy jakieś tam super renomowane studia, no i o to byłem ja. Ot, zwykłe studia informatycznie, zwykła praca i zwykła malutka firma.

Opowiedziałem, że lubię grać w Bilard/Snookera. Jestem w tym dobry. Zapytali, czemu w takim razie nie zapiszę się do klubu. Wymigałem się brakiem czasu ale...
Jak wytłumaczyć, że:
1) Klub jest daleko ode mnie i musiałbym spędzać prawie 2 godziny na samej jeździe.
2) Kosztuje tyle za pół roku, ile dwutygodniowe wakacje w kraju europejskim.

Wstydziłem się o tym powiedzieć, bo mój kuzyn też poświęca prawie 2 godziny by się spotkać z zespołem i też wydaje naprawdę sporo pieniędzy na swoje hobby (kupno nowej gitary, jakieś wyjazdy...)

Czułem się fatalnie, choć wiem, że nie powinienem. Wśród swoich rówieśników/ogólnie ludzi mieszkających na obczyźnie raczej uchodzę za kogoś ogarniętego (łączenie nauki z pracą), ale dla kogoś, kto całe życie mieszkał w Polsce ciężko opowiedzieć, jak tutaj wygląda życie.

Mam 21 lat, mieszkam z rodzicami. Na co dzień nie jest mi z tym źle, ale niekiedy gdy moi (co prawda trochę starsi, bo po 23-24 lata) znajomi się przeprowadzają, to coś mnie w sercu kłuje (powinno się napisać "kole"? Bo mi podkreśliło! ;/) że może też powinienem powoli się wyprowadzić? Wolałbym się wstrzymać, ale jest to jednak taki trochę "wstyd", szczególnie teraz gdy mam dziewczynę. Moją żoną co prawda nie zostanie, ale mamy fajne chwile. A trochę dziwnie ją do siebie zapraszać...

Czyli wstydzimy się PRZED KIMŚ, gdyż WEDŁUG NAS nie spełniamy jakichś norm społecznych.
A czy każdy się wstydzi? Tak, tak jestem tego pewien.
A każdy, kto się nie wstydzi, to znaczy że kłamie, albo jest tak zapatrzony w siebie, że aż głupi. ZAWSZE jest coś czego się wstydzimy, jednak natura człowieka jest taka, że nigdy się do tego nie przyzna, albowiem jesteśmy stworzeni tak, by ukrywać nasze słabości, a presja społeczeństwa tym bardziej nas do tego zmusza.

PS: Taki o to obrazeczek znalazłem, nadaje się do dyskusji. Bez [img] tagów, bo rozwali posta tongue
http://img-9gag-ftw.9cache.com/photo/aj09AmG_700b.jpg

5 Ostatnio edytowany przez Czarna Kotka (2015-03-10 14:27:22)

Odp: Każdy się wstydzi?

Warto na spojrzeć od przeciwnej strony.
Gdyby nie te pełne politowania spojrzenia, ocenianie, obgadywanie z plecami, podśmiewywanie się - gdyby zamiast tego była bardziej otwarta, akceptująca postawa, wtedy i small talków byłoby mniej, a więcej szczerej rozmowy. Zachowania defensywne pojawiają się, gdy jest się przed czym bronić, albo sądzimy że jest się przed czym bronić. Chcielibyśmy być akceptowani, ale sami od czasu do czasu nie mamy nic przeciwko, żeby za czyimiś plecami wygłosić opinię, której nie mielibyśmy odwagi wygłosić komuś w oczy.
Niech rzuci kamieniem ktoś, komu to się nigdy nie zdarzyło.
Sami kształtujemy świat, w którym potem musimy żyć.

PS: Evans, obrazeczek ładny, każdy zdradzający małżonek/nekrofil/seryjny morderca/ekshibicjonista/złodziej z zamiłowania/wymyśl co chcesz, powinien mieć taki na lodówce. wink

6

Odp: Każdy się wstydzi?

Ja tych 3 rzeczy wstydziłam się jeszcze będąc na studiach. Teraz już wygląd akceptuję, więc z nim nie mam problemu. Jeśli chodzi o wiedzę, to nie wstydzę się jakichś braków tak ogólnie. Jeśli czegoś nie wiem, to zawsze pytam, choćby komuś wydawało się to śmieszne. Wstydzić zaczynam się dopiero wtedy, kiedy sama sobie postawię wysoką poprzeczkę, np. na studiach czy w pracy. Jeśli ktoś ma o mnie bardzo dobre zdanie, to dopiero wtedy zaczynam się wstydzić, bo obawiam się, że to zepsuję. To jednak rzadko się zdarza, bo jestem perfekcjonistką i raczej zawsze jestem do przodu na studiach i w pracy. Ale najczęściej wstydzę się czegoś innego. Wstydzę swoich umiejętności, zarobków itp., ale właśnie dlatego, że są bardzo dobre. Bardzo nie lubię odpowiadać na pytanie, gdy ktoś chce wiedzieć ile zarabiam albo ile znam języków. W pierwszym odruchu mam ochotę skłamać, ale najczęściej po prostu się wykręcam i zmieniam temat. Po prostu jeśli rozmawiam w grupie znajomych i słyszę, że komuś dziecko choruje, ktoś stracił pracę, kogoś szef wykorzystuje itp., to nie mam ochoty wyskakiwać z pozytywnymi informacjami, bo to chyba nie na miejscu.

7

Odp: Każdy się wstydzi?
Vian napisał/a:

Small talk to inaczej gadka-szmatka, taka imprezowa, trochę o wszystkim, trochę o niczym. ;-)

O, w tym to jestem dobra. Zawsze mam coś do powiedzenia. Mądrego, czy głupiego, ale gęba mi się nie zamyka;)
Przez moje gadulstwo często pakuję się w zabawne sytuacje. Moi znajomi już się przyzwyczaili, że gdzie się pojawiam, tam można spodziewać się jakiejś gafy.
Na szczęście nie są to dla mnie momenty, które wywoływałyby we mnie uczucie wstydu. Przyzwyczaiłam się i raczej rozluźniają atmosferę, niż kogokolwiek krępują.

Zawstydzają mnie sytuacje, kiedy zapominam o ważnym wydarzeniu, o którym powinnam pamiętać. Na przykład urodziny kogoś z rodziny lub znajomych i nie złożenie życzeń. Wolałabym zapomnieć datę Chrztu Polski.
Wstydzę się też spóźnień. Bardzo rzadko mi się zdarzają, ale gdy się przytrafią, są dla mnie stresujące.
Miałam też okres w życiu, gdy długo nie mogłam znaleźć pracy. Jakakolwiek rozmowa w tym temacie była dla mnie gehenną.

Na szczęście jestem już w takim wieku, że ze wstydu z powodu braku rozeznania w jakimś temacie, wyglądu, czy zasobności portfela dawno wyrosłam.
Za rzecz wstydliwą uważam stagnację i brak dążeń do rozwoju, a nie poziom, który się w danym momencie reprezentuje.

8 Ostatnio edytowany przez słodko-kwaśny (2015-03-10 22:55:30)

Odp: Każdy się wstydzi?

Vian ja jestem akurat z tych facetów,którzy powiedzmy dostali wszystko na tacy.Tak Vian wszystko o co bym nie poprosił rodziców miałem to,żadnych kłopotów z kasą u mnie w domu nigdy nie było.Ale wiesz ja sam chciałem sobie udowodnić tak sam sobie,ze zasługuje na to.Tato mój oglądając mój naprawdę rozrywkowy tryb życia(i nie chodzi o dziewczyny)mówił kaktus mu na ręce wyrośnie jak studia skończę.Ale skończyłem technikum nawet energetyczne wtedy jakaś tam to elita była,zdałem na studia egzaminy(tak kiedyś było)z wynikiem dobry czyli na 4-kach i przyjęli mnie.Nie zawsze byłem taki wiesz wygadany i elokwentny to przyszło z czasem a właściwie z dużo starszą partnerką(kurcze duży jestem,poważnie wyglądałem dawali mi zawsze z 5 lat więcej)Egzamin najważniejszy taki życiowy nadszedł jak skończyłem studia ja kończę tata umiera zostawił 2 firmy ja zielony jak groszek ciężki etap mojego życia ale mam super mamę pomogła mi we wszystkim mając własną firmę.Był czas,że w opakowaniu zasypiałem o powiedzmy 2 w nocy a wstawałem o 6.Wiesz Vian 5 lat ciężkich lat zanim wszystko opanowałem i wtedy pomyślałem o kurwa 5 lat mi uciekło bez związków bez dziewczyn co najwyżej zapijanych imprez z kolegami w weckendy.Dobiłem wtedy 30 lat i wiesz Vian co pomyślałem,ja pier.....le mam kieszenie wypchane 200 setkami ale to chyba mój koniec i tak pomyślałem ten bogaty gość strzelił sobie w łeb i ten też i ten cholera zaczynałem ich rozumieć.I pomyślałem cholera mam 30 lat forsy jak lodu miało być fajnie a nie jest,różne myśli mi do głowy przychodziły.Ale na szczęście mam brata i szwagra(dziś)we dwóch uknuli spisek(siostra szwagra zawsze mi sie podobała ale młodsza dużo wiec bardziej na stopie takiej koleżeńskiej choć wtedy jak 23 lata miała zupełnie inaczej ją zacząłem postrzegać)i naprawdę wdzieczny im jestem bo źle było.Dziś szczęśliwy ze mnie facet jest i cieszę się,ze tak właśnie się stało bo mogło być zupełnie inaczej.Pozdrawiam.
A czy się wstydzę tak czasami tak bo mogłem mamie zrobić bardzo zły prezent nie wiem czy by jej serce wtedy nie pękło.
Nauczyłem sie przez ten czas wielu rzeczy,że każdemu należy sie szacunek,nie zawsze za forse można mieć wszystko,że muszę słuchać,mieć szacunek do innych jeśli chcę aby mnie szanowali.Co wstydliwego zostało z tamtych dni we mnie hmm słabość do alkoholu:)

9

Odp: Każdy się wstydzi?

Przyznanie się do niewiedzy to nie jest moim zdaniem powód do wstydu, niewiedza sama w sobie też nie, bo przecież nie wiem wszystkiego. Nikt nie wie wszystkiego, nie ma takich ludzi. Natomiast większość ludzi wychodzi z założenia, że czasami dyplomatycznie lepiej się do niewiedzy na jakiś temat nie przyznawać. W niektórych sytuacjach ta strategia jest słuszna, w innych nie.

Nie wstydzę się, że nie jestem ładna, bo uważam, że jestem ładna. Nie mam problemu z gębą, którą widuję co rano w lustrze, ja wręcz lubię na siebie patrzeć. Może to jest jakiś objaw narcyzmu, ale zdarza mi się patrzeć na własną twarz i myśleć, że jest naprawdę zajebiście tongue

Co do radzenia sobie w życiu - na obecną chwilę uważam, że mogłoby być lepiej, mam odrobinę trudną sytuację pod tym względem i niekoniecznie każdemu mam ochotę o tym gadać, odpowiadać na pytania z tym związane. Nie uważam jednak, ze mam powody do wstydu - po pierwsze robię wszystko, co mogę żeby sytuacja była niebawem mniej gówniana niż jest. Uprawiam sport, w którym jestem coraz lepsza, wykształcenie zdobyłam. Są ludzie, którzy radzą sobie gorzej, są tacy, którzy radzą sobie lepiej ode mnie.

10

Odp: Każdy się wstydzi?

Ja nie mam tak, że patrzę w lustro i myślę, że jest super, bo nie uważam się za jakąś bardzo ładną, ale myślę sobie obecnie, że jest nieźle. Znałam kiedyś osoby co wyśmiewały mój wygląd czy krzywe zęby (jak będzie mnie stać na aparat, to założę), no ale to świadczy o nich. Wstydzę się też bardziej tego jak zapomnę o czyimś święcie, a nie często, ale niestety kiedyś mi się zdarzyło. Wstydzę się też tego, że mimo 23 i pół lat nie mam doświadczenia zawodowego oprócz pracy dorywczej, bo tak to się leniłam i nic konkretnego nie robiłam, tak i za to mi wstyd, ale trudno, szukam teraz pracy w końcu no i będzie dobrze. Nie będzie łatwo w wieku 23 i pół lat bez doświadczenia, bo praca dorywcza - rozdawanie ulotek to mało dla kogo będzie doświadczenie przydatne, no ale dam radę. Jeśli chodzi o to jak czegoś nie wiem, to tego się nie wstydzę za bardzo, bo wiadomo, że nie da się wiedzieć wszystkiego i ja chętnie zadaję pytania i dowiaduję się czegoś nowego.

11

Odp: Każdy się wstydzi?

A ja sobie przemyślałam temat i wyszło mi, że też się wstydzę, ale nie wyglądu, bo do niego w ogóle za wielkiej wagi nie przywiązuję, nie wiedzy ani inteligencji, bo z jej poziomu jestem całkiem zadowolona i nie wstydzę się przyznawać do niewiedzy, i nie pracy, bo jakby mi nie szło, lepiej czy gorzej, jestem zaradną, samodzielną osobą.

Natomiast słabości się wstydzę. Nie lubię się przyznawać nawet do problemów zdrowotnych, nie lubię mówić o swoich problemach w życiu osobistym, chyba, że dość zaufanym ludziom albo całkiem obcym. Ciągle mam problemy z proszeniem o pomoc, zawsze sobie muszę w głowie powtarzać, że to nie porażka, że potrzebuję wsparcia w takim czy innym momencie.

Nie mam natomiast problemu z mówieniem o swoich dawnych problemach, z którymi już sobie poradziłam.

12

Odp: Każdy się wstydzi?

Wiesz Vian ale kto pyta nie błądzi a w dzisiejszych czasach problemy hmm kto ich nie ma ja w sumie uważam się za normalnego,wesołego i szczęśliwego człowieka z wieloma pomysłami w głowie.Co mi czasami spędza sen z powiek obecna sytuacja na świecie to ,że w ludziach jakiś amok jest to,że zatracamy jako ludzie takie cechy jak współczucie,wrażliwość,dobroć.Omijamy ludzi potrzebujących jak zarażonych trądem a podoba się nam cwaniactwo,brutalność,zło.Nie rozumiem tego może nasi rodzice nie byli zbyt surowi może na dużo nam pozwolili a moje pokolenie jeszcze bardziej to zliberalizowało,a może właśnie demokracja zamiast pomóc spaczyła nam mózgi.Wstyd się przyznać ale dołożyłem się do tego w jakiś sposób pewnie też.

13

Odp: Każdy się wstydzi?

To jakoś w odniesieniu do mojego postu pisałeś..? Tzn ja nie dlatego mam problem z proszeniem o pomoc, bo świat jest zły, po prostu mam mocno wewnętrznie umiejscowione poczucie kontroli, czyli mam mocne wewnętrzne przekonanie, że wydarzenia w moim życiu są uzależnione ode mnie. Nawet kiedy jest to jakieś zupełnie losowe zdarzenie, np. ostatnio pijak, wysiadając z tramwaju, wpadł na mnie u uraził bolące po wypadku żebra, ja i tak złoszczę się najpierw na siebie, że po co tam stawałam, mogłam się szybciej odsunąć, mogłam go jakoś odepchnąć, mogłam, mogłam. Muszę dopiero rozumowo główkować, że halo, skąd mogłam przewidzieć, że nagle wtoczy się na mnie pijak. Nie mogłam.

Więc jeśli coś mi się nie uda na tyle, że sobie sama z tym nie umiem poradzić i potrzebuję czyjegoś wsparcia, choćby emocjonalnego, to dla mojego poczucia kontroli to cios, że byłam za słaba, zawiodłam.

Z tego samego powodu takim osobom jak ja łatwo jest wmówić winę za coś, bo my się jej i tak w sobie doszukujemy zakładając, że jak coś nie działa jak powinno, to coś po drodze zepsuliśmy. A to niekoniecznie prawda.

14

Odp: Każdy się wstydzi?

A ja tam stwierdzam, że często sami sprawiamy sobie ból jakimś niedowartościowaniem. Niedowartościowaniem, które w dużym stopniu blokuje nas samych. Przypomnijcie sobie sytuacje, w których np znależliśmy się, będąc np w towarzystwie, które świetnie się zna i komunikuje, a my: nowa osoba w tym zaprzyjaźnionym gronie... O czym tu gadać, skoro ci pozostali w rewelacyjnej komitywie integrują się  słownie i myślowo na tych samych falach. Ciężko jest się wbić w ich "wyższy stopień wtajemniczenia". Takie sytuacje najbardziej mnie stresują i czuję się głupia, bo nie potrafię ich nawet parafrazować ... Bo włącza się blokada...
Zazdroszczę osobom, które z łatwością wkomponowują się w rozmowy grupy świetnie znających się kumpli....

15

Odp: Każdy się wstydzi?

Nefernefer, u mnie zależy, jak się zachowuje to towarzystwo - czy jest otwarte wobec nowych osób, czy tworzy zamknięte, hermetyczne grono (rozmawiają głównie ze sobą, strzelają prywatnymi żarcikami, anegdotkami, a nową osobę raczej ignorują). W pierwszym przypadku nie ma problemu, w drugim też u mnie nie ma problemu, bo z zasady nie próbuję głową przebijać ściany i nie staram się wniknąć do takiej grupki.

16

Odp: Każdy się wstydzi?

Bardzo fajny temat smile Myślę, że wstyd jest zbyt szerokim pojęciem, żeby go zakatalogować na "tak" lub "nie". Może nawet tak szerokim, że faktycznie każdy się czasem (bo nie zawsze) czegoś (bo nie zawsze tego samego) wstydzi?
Przykładowo, można się wstydzić niewiedzy przy ekspercie z danej dziedziny, słabości przy osobie o wyjątkowo silnym charakterze, słabej pracy przy ludziach sukcesu itp., a poza tymi sytuacjami o tym wstydzie nie pamiętać. Można się zawstydzić tez nagle czy w niekontrolowany sposób - cos uruchomi w nas taką dźwignię, ze nie wiemy, dlaczego tego i teraz, ale nagle się wstydzimy. Albo tak, jak opisałyście wyżej - wstydzić tego, ze nie mamy takich umiejętności interpersonalnych czy towarzyskich, żeby "wbić" się do takiej grupki, zwłaszcza jak widzimy, jak na naszych oczach udaje się komuś innemu.
Faktycznie wstyd jest pochodną niskiej samooceny - a dokładnie tego, ze boimy się zostać źle ocenieni przez innych, ale tez siebie - czujemy się gorsi lub boimy, że możemy być uznani za gorszych. Myślę, ze w dużej mierze łagodzi się z wiekiem i dojrzałością, kiedy po prostu godzimy się sami ze sobą i dajemy sobie prawo do bycia sobą, a opinie innych coraz mniej nas interesują.
Kiedyś wstydziłam się właśnie skrytości i introwertyzmu (bo "każdy" przecież umie się wbic choćby do wyżej opisanej grupki, a ja nie) czy ewentualnej niewiedzy na jakiś temat (to już chyba faktycznie standard "wstydów"), ale od kilku lat daję sobie z tym radę. Nie mam już problemu, żeby powiedzieć wprost np. koleżance, która chce mnie zabrać do 10 swoich (a nieznanych dla mnie) znajomych "nie, dzięki, ale źle się czuję, gdy z całej grupy znam tylko Ciebie", albo zwyczajnie powiedzieć "nie wiem, nie pamiętam" (choćby o przytoczonym chrzcie Polski). To co mam wiedzieć to wiem, wcale nie mam ochoty wiedzieć wszystkiego i zaśmiecać sobie mózgu. Za to mój hit:

cslady napisał/a:

Ale najczęściej wstydzę się czegoś innego. Wstydzę swoich umiejętności, zarobków itp., ale właśnie dlatego, że są bardzo dobre. Bardzo nie lubię odpowiadać na pytanie, gdy ktoś chce wiedzieć ile zarabiam albo ile znam języków. W pierwszym odruchu mam ochotę skłamać, ale najczęściej po prostu się wykręcam i zmieniam temat. Po prostu jeśli rozmawiam w grupie znajomych i słyszę, że komuś dziecko choruje, ktoś stracił pracę, kogoś szef wykorzystuje itp., to nie mam ochoty wyskakiwać z pozytywnymi informacjami, bo to chyba nie na miejscu.

To chyba jeszcze najbardziej mi zostało, ale też już coraz mniej, bo dużo sobie sama w głowie tłumaczę. Tłumaczę, że czego ja mam się kurczę wstydzić? Tego, ze zapracowałam na to, co mam? Tyle ludzi się nie uczyło, nie pracowało i jakoś się nie wstydzą, jeszcze potrafią tym chwalić, więc czego mam się wstydzić ja? Zasłużyłam przynajmniej na to, żeby móc normalnie i po ludzku o swoim życiu (czyli rzeczach pozytywnych, jeśli takie są) opowiedzieć i sobie nie odejmować, ot co! big_smile I tego (staram się smile ) trzymać...

17

Odp: Każdy się wstydzi?
Vian napisał/a:

Nefernefer, u mnie zależy, jak się zachowuje to towarzystwo - czy jest otwarte wobec nowych osób, czy tworzy zamknięte, hermetyczne grono (rozmawiają głównie ze sobą, strzelają prywatnymi żarcikami, anegdotkami, a nową osobę raczej ignorują). W pierwszym przypadku nie ma problemu, w drugim też u mnie nie ma problemu, bo z zasady nie próbuję głową przebijać ściany i nie staram się wniknąć do takiej grupki.

smile podoba mi się ten wpis...

18 Ostatnio edytowany przez Eileen (2015-03-25 15:04:22)

Odp: Każdy się wstydzi?

Fajny temat. big_smile

Nie wstydzę się, że nie jestem ładna. Nie jestem na pewno piękna, ale ładna chyba tak. Znaczy, no, rzecz gustu, po prostu nie narzekam na swój wygląd, pewnie, że poprawiłabym parę rzeczy, ale nie spędza mi to snu z powiek (które bym podniosła -.-). big_smile

Nie wstydzę się tego, że nie wiem wszystkiego. Uważam, że sporo wiem, jak na swój wiek. Zwłaszcza, że nie obracam się wyłącznie w środowisku osób o gigantycznej wiedzy i zazwyczaj wiem od nich więcej, jeśli mowa o rówieśnikach. Znaczy, niekoniecznie o najnowszej płycie kogoś tam, chodzi mi o taką wiedzę ee... bardziej naukową? No, wiadomo, o co chodzi. big_smile A jak czegoś nie wiem, to nie mam problemów, żeby się do tego przyznać.

Wstydzę się tego, że za mało osiągnęłam w życiu. tongue Mimo że obiektywnie rzecz biorąc, to chyba osiągnęłam sporo. Albo przynajmniej zadowalająco. Jednak od zawsze, od podstawówki, wszyscy widzieli we mnie "geniusza" i przyzwyczaiłam się, że to, co u innych jest zadowalającym etapem, dla mnie będzie poniżej oczekiwań. Więc mimo że na pewno moje "osiągnięcia" są lepsze niż uroda z 1. punktu, to uroda mi pasuje, bo nikt nigdy nie chciał zrobić ze mnie modelki, a osiągnięcia już nie bardzo. I nie cierpię rozmów z ciotkami na zjazdach rodzinnych czy dawno niewidzianymi znajomymi, gdy dochodzi do pytań o aktualne zajęcie. Boże. Zmieniane studia, więc jeszcze w trakcie. Pół biedy, że informatyka, to jeszcze jakoś brzmi. No ale ja powinnam zrobić 2 lata w rok, teraz robić doktorat i w ogóle studia to żadne osiągnięcie. Praca? No zarabiam dużo, ale co z tego, ani szpanować zarobkami, ani pracą. Wcześniej teatr? No ale tylko dla dzieci głównie, co to jest. Oczywiście nikt mi tak nie mówił, po prostu ja sama mam do tego takie podejście, że się nie mam hm... czym pochwalić? Że wszystko to za mało? No, więc tego się wstydzę. xd

19

Odp: Każdy się wstydzi?
Eileen napisał/a:

Fajny temat. big_smile

Nie wstydzę się, że nie jestem ładna. Nie jestem na pewno piękna, ale ładna chyba tak. Znaczy, no, rzecz gustu, po prostu nie narzekam na swój wygląd, pewnie, że poprawiłabym parę rzeczy, ale nie spędza mi to snu z powiek (które bym podniosła -.-). big_smile

Nie wstydzę się tego, że nie wiem wszystkiego. Uważam, że sporo wiem, jak na swój wiek. Zwłaszcza, że nie obracam się wyłącznie w środowisku osób o gigantycznej wiedzy i zazwyczaj wiem od nich więcej, jeśli mowa o rówieśnikach. Znaczy, niekoniecznie o najnowszej płycie kogoś tam, chodzi mi o taką wiedzę ee... bardziej naukową? No, wiadomo, o co chodzi. big_smile A jak czegoś nie wiem, to nie mam problemów, żeby się do tego przyznać.

Wstydzę się tego, że za mało osiągnęłam w życiu. tongue Mimo że obiektywnie rzecz biorąc, to chyba osiągnęłam sporo. Albo przynajmniej zadowalająco. Jednak od zawsze, od podstawówki, wszyscy widzieli we mnie "geniusza" i przyzwyczaiłam się, że to, co u innych jest zadowalającym etapem, dla mnie będzie poniżej oczekiwań. Więc mimo że na pewno moje "osiągnięcia" są lepsze niż uroda z 1. punktu, to uroda mi pasuje, bo nikt nigdy nie chciał zrobić ze mnie modelki, a osiągnięcia już nie bardzo. I nie cierpię rozmów z ciotkami na zjazdach rodzinnych czy dawno niewidzianymi znajomymi, gdy dochodzi do pytań o aktualne zajęcie. Boże. Zmieniane studia, więc jeszcze w trakcie. Pół biedy, że informatyka, to jeszcze jakoś brzmi. No ale ja powinnam zrobić 2 lata w rok, teraz robić doktorat i w ogóle studia to żadne osiągnięcie. Praca? No zarabiam dużo, ale co z tego, ani szpanować zarobkami, ani pracą. Wcześniej teatr? No ale tylko dla dzieci głównie, co to jest. Oczywiście nikt mi tak nie mówił, po prostu ja sama mam do tego takie podejście, że się nie mam hm... czym pochwalić? Że wszystko to za mało? No, więc tego się wstydzę. xd

Myślę, że wstydzisz się ulegania tej nieuzasadnionej presji wynikającej z oczekiwań Twojej rodziny, którą bezwiednie uznałaś za własne ambicje.
Ja wstydzę się tylu rzeczy..., że niw wiem, która z nich ważniejsza.

20

Odp: Każdy się wstydzi?

To nie jest presja mojej rodziny. Ostatnio nawet trochę rozmawiałam o tym z mamą. Stwierdziła, że nie muszę nawet mieć studiów, że nie muszę mieć prawa jazdy, że w gruncie rzeczy nic nie muszę, i tak mnie będzie kochać, bla bla bla. tongue To nie chodzi o to, że ktoś mi coś każe. Ja sama uważam, że osiągnęłam mniej, niż bym mogła. Za mało. I to nie jest tylko opinia, a fakt. I tego się wstydzę. Nie lubię się do tego przyznawać. big_smile A tak odbieram wszystkie tego typu pytania. Co robię itd. A dodatkowo po prostu przyzwyczaiłam się do "bycia najlepszą" w sensie nauki, osiągnięć, wszystko mi wychodziło. I przyzwyczaiłam też innych. Dlatego zawsze uważam, że to za mało.

21

Odp: Każdy się wstydzi?

Chyba najbardziej wstydzę się swojej spontaniczności, szczerości, i emocjonalności. Często mówię to co myślę raniąc innych, i robiąc sobie problemy (ludzie coś tam zrozumieją, coś tam sobie dołożą, a potem wykorzystują moje słowa przeciwko mnie), mam wrażenie że widać po mnie wszystko (w realu) i czuje się z tym bardzo niekomfortowo. Staram się z całych sił zachować doskonały chłód co kończy się zazwyczaj tym że nic nie mówię big_smile
'Zimne', flegmatyczne, i poprawne osoby są zazwyczaj uważane za mądrzejsze, i bardziej wiarygodne, ew. mogą być niepoprawne ale wtedy muszą być 'toporne',  i z charyzmą, a ja nie jestem ani 'poprawna', ani zimna, ani 'toporna'.

Jako dziecko wstydziłam się ( i nie wstydzę się do tego przyznać big_smile) nawet tego że słońce świeci. Tego że inni mają gorzej ode mnie (ciągłe poczucie winy, ja mam co jeść, mam dom, a inni nie), kolorowych ilustracji w podręcznikach przed mamą ( tego że są takie barwne, dziecinne, myślałam że mama odbiera je jako żenujące, i uciekałam się wypłakać kiedy łapała książkę do ręki), gdy ktoś powiedział coś złego o Polsce/Polakach/Polkach, swojego głosu, swoich uczuć (zwłaszcza pozytywnych, chociaż miałam ich mało, od razu miałam poczucie winy że inni cierpią, a ja nie), wstydziłam się gdy pozwoliłam sobie na bardziej frywolne zachowanie, jakiś żart, śmiech, płacz. W przedszkolu wstydziłam się że mam ładne sukienki, że jestem wystrojona jak stróż w boże ciało, a inne dzieci na luźno, wstydziłam się przyjmować coś od kogoś (uciekałam z płaczem gdy dostawałam prezenty na Mikołajki/Wigilię/Urodziny od mamy, czy kogoś innego). Wstydziłam się oglądać komedie, uważałam śmiech za coś niskiego, prymitywnego.

Swojej patologicznej nieodporności, nadwrażliwości również się wstydziłam, ale teraz opowiadam o tym każdej chętnej osobie.

22 Ostatnio edytowany przez redapples (2015-03-26 00:51:29)

Odp: Każdy się wstydzi?

Ciekawy temat, co do czytania Wikipedii jest to ulubione zajęcie informatyków. Czego ja się wstydzę brak wiedzy historycznej, temat nigdy mnie pociągał, daty nie wchodziły, konflikty były dla mnie niezrozumiałe, wiedzę podstawową mam, za to strach przed historykami, kiedyś zraziłam się do tego tematu. Również mam problem z przyjmowaniem pomocy, wstydzę się wręcz o nią pytać i asertywność kiedyś kulała, teraz od czasu do muszę odmawiać smile.

P.S spróbowałam z Wiki i trafił się temat historyczny big_smile

23 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-03-26 04:58:54)

Odp: Każdy się wstydzi?

Hmm ja się tam nie wstydzę niczego co Vian podała jako przykład, może wyjdę na zadufaną w sobie, ale uważam że wiem więcej niż przeciętny człowiek w moim wieku, uważam też że nie muszę się wstydzić swojego wyglądu niezależnie od tego czy mam na sobie makijaż czy nie (chociaż nie uważam siebie za super piękną), uważam również że nie muszę się wstydzić mojej sytuacji życiowej, bo jest całkiem niezła, uważam że przy swoich chorobach dobrze sobie radzę i wiem też że nie jeden zdrowy nie radzi sobie tak jak ja. Nie nie uważam, że jestem idealna, ale wstydzić się siebie? Nie, zdecydowane nie.

Jedyne czego się wstydzę (nic z wymienionych) to swoich uczuć, nie lubię ich okazywać, nie lubię gdy ktoś widzi moją słabość, ale ukrywać się nie muszę, lata kreowania się na twardą i zimną, sprawiły że taka jestem, przynajmniej pozornie i nawet dla bliskich.

Wstydzę się załatwiać w miejscach publicznych, ot taka pierdoła tongue, ale nie wstydzę się o tym mówić, hahah.

24

Odp: Każdy się wstydzi?

Nie napisze- bo sie wstydze.....

25

Odp: Każdy się wstydzi?

Nie mam problemów z rzeczami jakie Vian wspomniała: dostatecznie przyjemnie wyglądam, intelektu się nie wstydzę, wykształcenie mam dobre, a zawód w pełni satysfakcjonujący. Natomiast, jak Małpa, nie lubie okazywać uczuć, szczególnie tych negatywnych, publicznie, a już jakiekolwiek porażki są do przeżywania w ciszy, w zamkniętym pokoju- nawet mój partner nie jest uprzywilejowany do rozkminiania ze mną nad jakąś klęską. Jestem klęsko- fobiczna tongue

26

Odp: Każdy się wstydzi?

W sumie jak się tak zastanowić, to żadnej z wymienionych w pierwszym poscie rzeczy się nie wstydzę. Nie wstydzę się wyglądu - nic bym w sobie nie zmieniła, nawet jeśli cos mogłoby być lepiej, to jakos nic mi nie przeszkadza. Nie wstydzę się, ze mało wiem, bo jeśli chcę i potrzebuję, to wiem sporo, zawsze byłam zdolna i mam dobrą pamięć, a jeśli czegos nie wiem, to znaczy, że mi to nie przeszkadza albo nie jest mi potrzebne, wiec się tej niewiedzy nie wstydzę. I na pewno nie wstydzę się, że mało osiągnęłam, bo jest wręcz przeciwnie od najmłodszych lat. Kurczę, mam jednak szczęście smile

27

Odp: Każdy się wstydzi?

W sumie ten wątek pokazuje, że faktycznie "każdy się czegoś wstydzi". Ja jestem typowym "wstydzicielem" i wstydzę się często :
-właśnie wyglądu (np. że nic w moim stroju do siebie nie pasuje, że jest wymięty, wygląda nieco niechlujnie, mam zabrudzone buty, rozczochrane włosy i nie potrafię nad tym zapanować a jak wychodziłam z domu przecież było ok podczas gdy inne dziewczyny wyglądają tak.. nienagannie - jak one to robią?),
-radzenia sobie w życiu ponieważ podobnie jak Eileen że od początku każdy widział we mnie geniusza, osobę tak zaradną, sama też otwarcie wszystkim mówiłam, że uczę sie wiec coś osiągnę w życiu.. niestety to "coś" mija się daleko od początkowych wyobrażeń no i wstydzę się tego jak i tego, że nie wiem co zrobić żeby tą sytuację poprawić.
-no i głupoty... czasami jest tak, że nie wiem o czymś co jest niby tak powszechne, i ogólnodostępne.. no i jest mi za to wstyd. Potęguje się to jeszcze bardziej gdy ktoś jest przekonany, że o czymś wiem, jest to dla niego pewnego rodzaju oczywistość.. a ja jednak nie wiem.
-ostatnią rzeczą niewymienioną przez Vian jest wstyd za swoje zachowanie. Czasami leżę wieczorem i myślę.. rozmawiałam z tą i z tą i powiedziałam to i to. jak mogłam? Przecież wcale tak nie uważam, jakie to było głupie, jakie.. przecież ja taka nie jestem - i wtedy mi wstyd.

Ogólnie z wątku wychodzi, że każdy się faktycznie czegoś wstydzi, dzięki waszym postom widzę, że ja jednak z ilością tych moich "wstydów" przesadzam i trzeba zacząć z tym walczyć XD, pytanie tylko jak?

28

Odp: Każdy się wstydzi?

Takie mam wrażenie, że kobiety chyba się wstydzą częściej i więcej od facetów. Ja jako dziecko też ciągle się wstydziłem (jak musiałem rozmawiać z dorosłymi, jak do mnie rodzina przyjeżdżała i mnie ciotki obcałowywały itp.) ale teraz to ciężko mi sobie przypomnieć kiedy ostatnio się tak czułem... już wiem - jak autem jechałem i przez nieuwagę przejechałem na czerwonym świetle, to mi było wstyd że taki numer odwaliłem (chociaż to może było zwykłe wkurzenie na siebie). Generalnie doszedłem do wniosku, że ludzie dookoła mają w dupie co ja czuję, co ja sobie myślę, co robię więc dlaczego i przed kim mam się wstydzić właściwie? Chyba tylko przed sobą, a to jest bez sensu zupełnie.

Małpa69 napisał/a:

Jedyne czego się wstydzę (nic z wymienionych) to swoich uczuć, nie lubię ich okazywać, nie lubię gdy ktoś widzi moją słabość...

Beyondblackie napisał/a:

Natomiast, jak Małpa, nie lubie okazywać uczuć, szczególnie tych negatywnych, publicznie...

Czy to ma związek ze wstydem? Ja też nie lubię jakoś nadmiernie okazywać uczuć, ale tylko i wyłącznie dlatego, że nie czuję takiej potrzeby.

29

Odp: Każdy się wstydzi?

Czy po przeczytaniu tejże lektury, można jeszcze cos dodać?

30

Odp: Każdy się wstydzi?

Ha.
Tak, wszystkich trzech rzeczy.
Wyglądu - bo jak można być tak upasionym, tak się zapuścić (a z drugiej strony, nie wymigując się średnio kolorową sytuacją, łatwiej jest wstydzić się i narzekać niż coś z tym konkretnie zrobić).
Wiedzy - również, bo choć nie uważam się za głupią to wiele informacji gdzieś mi umyka. Nie zostają w mojej głowie. Widzę też jaka przepaść jest między mną a kilkoma osobami, z którymi kończyłam kierunek (zdaję sobie jednak sprawę z tego, że to wynika też z posiadania przez nich pasji).
I ostatnie... - 25 lat i nic nie osiągnęłam. Nigdzie nie byłam, nic nie widziałam. Żadne z moich dotychczasowych planów już się nie zrealizują, więc cóż. Na co mi te studia, skoro skończę jako pani w kiosku w najlepszym przypadku.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Każdy się wstydzi?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026