Witam. Bardzo chciałabym prosić Was o poradę, bo czuję że oszaleje ;(
Moim problem jest dziwna sytuacja z kolegą z pracy...
Otóż od od 2-?ch miesięcy bardzo zblizylam się z owym kolegą- na tyle, że spedzamu ze sobą każdą nadarzającą się chwilę, dużo rozmawiamy, on i ja szukamy wszelkiej mozliwosci kontaktu ze sobą. Działa to.obustronnie.
Są uśmiechy, potajemne spojrzenia w międzyczasie, "przypadkowy" dotyk. W sumie wszystko ładnie -pięknie , ale brakuje jawnego flirtu, czyli np.nigdy nie uslyszalam od niego komplementu (nawet gdy zmienilam fryzurę, nie skomentował ) , nie wziął ode mnie nr telefonu, nawet pod byle pretekstem... Nigdy nie zaproponował wyjścia naszej relacji poza firmę... A mnie to strasznie męczy... ;( wszyscy nas kojarzą razem w firmie, bo naprawdę jestem jedna z niewielu osób z którymi rozmawia...
Kurka, chyba się zakochalam ;(
Nie wiem kompletnie jak wybadac teren, czy w ogóle mu się podobam...
Wiem jedynie że poza mną ma wiele koleżanek poza pracą...o kolegach nic nie wspomina. Na początku był bardzo nieśmiały i skryty (to bylo naprawdę widać, chyba że gra nieśmiałego ?)....teraz juz sama nie wiem...
Co mam w tej sytuacji zrobić ?
Była którąś z Was w podobnej sytuacji, jak to się skończyło...?? Czy on sobie pogrywa ze mną?
Napiszcie jak wybrnąć...osobiście bronie się rękoma i nogami by samej nie zaproponować wyjścia, po prosty juz nie raz się sparzylam... ![]()
Zauroczylam się na tyle, że czuję niemal ciągle o nim myślę ,śni mi się , na jego widok czuję motylki w brzuchu...