netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

20 odpowiedzi7 643 wyświetleniazałożony przez ruda_wiewióra, 26.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1 Ostatnio edytowany przez ruda_wiewióra (2015-02-27 00:42:19)

Temat: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Witajcie, chciałabym opowiedzieć wam moją historię i prosić o poradę, bo sama mam mętlik w głowie i nie wiem co zrobić.

W październiku 2014 r. zaczęłam studia i od razu poznałam pewnego chłopaka; oszczędzę wam szczegółów dotyczących początków znajomości, w każdym razie pod koniec stycznia dość niespodziewanie zostaliśmy parą.

Na początku nie czułam jakichś wielkich gorących uczuć ale te przyszły dość szybko i z dnia na dzień były coraz silniejsze. Zakochałam się do szaleństwa. To był mój pierwszy związek, jego też, nie licząc kilkumiesięcznej znajomości z dziewczyną z którą podobno do niczego poważnego nie doszło, a w dodatku oszukiwała go będąc jednocześnie z innym facetem. Wszystko działo się w szalonym tempie, spędzaliśmy razem każdą możliwą chwilę. Był dla mnie bez wad, w głowie układałam już plany ślubu, dzieci, dużego domu z ogródkiem.

Pierwszy raz coś nie zagrało kiedy zauważyłam, że on nie ma zupełnie żadnych przyjaciół. Miał mnóstwo znajomych, to ten typ człowieka którego każdy zna i który co chwilę wita się z kimś na ulicy, ciągle poznawał nowych ludzi, nigdy jednak nie udawało mu się zawiązać przyjaźni. Opowiadał mi, że jego przyjaciele zawsze po czasie odwracali się od niego w jakichś dziwnych okolicznościach, że czasem te przyjaźnie zmieniały się we wrogość. Wtedy trzymałam jego stronę i byłam pewna, że to z tamtymi ludźmi musiało być coś nie tak, bo przecież On jest taki idealny.

Pierwsze kilka miesięcy było sielankowe, ale jeszcze przed upływem pół roku zaczęliśmy się kłócić. Raz umówiłam się z kolegą na spacer, gdy mu o tym powiedziałam zaczął histeryzować, obraził się, nie odpowiadał na smsy (mieszkamy w innych miastach i głównie tak się kontaktujemy). Oczywiście spacer odwołałam i musiałam go przepraszać za ten pomysł choć czułam, że przegiął a ja nie zrobiłam nic złego. Były wakacje i chcieliśmy wyjechać gdzieś razem, ale nie mogliśmy się dogadać co do warunków. On usilnie namawiał mnie na wyjazd do Egiptu bo to jego ulubione miejsce i był tam wiele razy. Powiedziałam mu jasno, że rodzice mi tego nie sfinansują, z pracą u mnie w mieście cienko, a nawet gdybym jakimś cudem coś znalazła to nie zdążę zarobić tyle żeby było mnie stać. Jego rodzina finansowo stoi trochę lepiej od mojej, w dodatku jest jedynakiem i zawsze miał to czego pragnął, tak więc nie mógł mnie zrozumieć. Twierdził że specjalnie "psuje mu wakacje", "marudzę" i "jeśli nie zgadzam się na jego plan to mam sama zaproponować i zaplanować coś innego". Padło na Bałtyk. Warunki mieszkaniowe na miejscu były naprawdę ok tylko pogoda taka sobie bo był przełom sierpnia/września i słońce już tak nie prażyło, choć ani razu nie padało. Nie był zachwycony. Na plaży byliśmy może ze 2-3 razy w ciągu tygodnia, a i to na chwilę. Nie miał ochoty oglądać ze mną zachodów ani choćby posiedzieć na piasku i popatrzyć na morze. Dużo czasu spędzaliśmy w pokoju przed telewizorem, wyłącznie przez niego. Był trochę zdegustowany wszystkim wokół, jakby wstydził się że tam jest; nie uśmiechnął się chyba ani razu, chodził przygnębiony i drażliwy, na koniec stwierdził że za rok "koniecznie zagranica". Oprócz wyjazdu mieliśmy jeszcze mnóstwo innych powodów do kłótni, głównie jakichś głupot, sądziłam jednak że to ze względu na rozłąkę i kiedy zaczniemy się częściej widywać to minie.

W październiku zamieszkaliśmy razem a ja od razu tego pożałowałam. Krytykował wszystko co robiłam w domu. Okazało się że źle myję naczynia, zamiatam, prasuję, myję podłogi, nie umiem robić zakupów - jego zdaniem oczywiście. Nigdy wcześniej nie dopuszczał mnie do gotowania, twierdził że to lubi i chce mi gotować do końca życia; ja nie lubię tego robić więc cieszyłam się że mam gotującego chłopaka. We wspólnym mieszkaniu okazało się, że dla niego to megaważne żebym mu gotowała, zawsze marzył o kobiecie czekającej na niego z obiadkiem, przez żołądek do serca itp. Ok, starałam się coś działać w tej kwestii, ale jego docinki mnie zniechęcały. Wypominał że to czy tamto jest za mało przyprawione, tamto przegotowane albo zimne. Nie chciał mi doradzić co robić żeby było lepiej, zamiast tego czasem czegoś dosypał czy przemieszał i wtedy twierdził, że oto zrobił obiad, mimo iż jego wkład był znikomy.

W ogóle od początku związku lubił mówić o mnie jako o sierotce, którą on się opiekuje. Zawsze podkreślał fakt, ile on dla mnie robi, a mój wkład zupełnie pomijał. Nawet moja mama, która często ma do mnie zastrzeżenia, zwróciła mu kiedyś uwagę uwagę, że niesprawiedliwie mnie ocenia i wcale nie jestem niedorajdą, przeciwnie, umiem wszystko sama zrobić i o wszystko zadbać. Poza wypominaniem nieporadności wyśmiewał się też np z mojego wyglądu czy charakteru. Znajomi pytali mnie, czy nie przeszkadza mi kiedy On mnie ciągle "pojeżdża". Nie przeszkadzało mi, uważałam to za urocze, droczenie się.

Kiedy przestaliśmy się kłócić o techniczne kwestie związane z mieszkaniem ze sobą, zaczęły się wielkie dramaty uczuciowe. Kłócimy się w różnych odstępach czasu, czasem codziennie przez kilka dni, innym razem jest przerwa na kilka tygodni, później znowu. Kiedy zaczynam myśleć, że powinniśmy zerwać, on jest taki słodki, kochany, idealny, że pukam się w głowę i Bogu dziękuję że na kogoś takiego trafiłam.

Studiujemy ten sam, dosyć ciężki kierunek, jednak jemu idzie o wiele lepiej niż mi. Jestem czwórowo-trójową studentką, nie kręci mnie to co robię i myślę o zmianie studiów. On co prawda też jest tu z przypadku, bo na wymarzony kierunek się nie dostał, jednak bardzo przykłada się do nauki. Do najprostszego kolokwium, które wymaga może dwóch trzy nauki, potrafi kuć od rana do nocy przez dwa tygodnie. Po prostu ile by mu nie dać czasu, cały poświęci na naukę i będzie twierdził że to za mało. Wtedy nic innego się nie liczy, nie ma czasu na sprzątanie, rozmowę ze mną, na nic. W dodatku goni mnie do nauki, mówi że jestem leniwa, wypomina każde pięć minut przerwy na zrobienie herbaty.

Zaczęłam się buntować przeciw jego wyśmiewaniu i przytykom. Kiedyś powiedziałam mu że to koniec. Wyszedł w środku nocy z domu, nie odpowiadał na smsy. Martwiłam się, myślałam że coś mu się stało, płakałam. Kiedy wrócił po kilku godzinach byłam tak wykończona psychicznie, że kiedy wziął mnie w ramiona nie protestowałam.

Powoli dostrzegam coraz więcej jego wad. Dziś na przykład powiedział mi że wie, dlaczego jestem taka tłusta (BMI 21,5). Jestem świnią szykowaną na ubój:/ Bardzo mnie to zabolało, tym bardziej że od około miesiąca jestem na diecie i nie mogę schudnąć z przyczyn medycznych i on o tym wie. Mówiłam mu, że przegiął tym tekstem (nie pierwszy raz zresztą), że nawet wobec dziewczyny z dystansem do siebie jak ja trzeba znać pewne granice, a on twierdzi że takie ma poczucie humoru, on nie zna granic i się ich nie nauczy. Czasem mówi mi też, że go "wkurwiam", np wtedy gdy chcę się przytulić albo radzę żeby aż tak się nie przejmował studiami. Często strzela fochy, nie odzywa się, ostentacyjnie mnie ignoruje a ja nawet nie wiem dlaczego. Później tradycyjnie następuje kłótnia, w której on wyrzuca mi wiele gorzkich słów. W dodatku potrafi mnie jakoś tak zmanipulować że wierzę, że każda kłótnia to moja wina (choć po chłodnej analizie wiem że to nieprawda). 

Rok temu byłam szczęśliwa, pełna energii, z wiecznym uśmiechem na twarzy, spotykałam się z ludźmi. Dziś nie mam nawet z kim porozmawiać, wszystkie znajomości poświęciłam dla tego związku. Kiedy ktoś proponował spotkanie odmawiałam, bo chciałam spędzić czas z moim facetem w tych krótkich chwilach kiedy się nie uczył. Czasami byłam już umówiona, ale musiałam w ostatniej chwili wszystko odwołać bo zaczynał marudzić że jego nikt nie lubi, nie ma towarzystwa itp. Zostawałam z nim, żeby nie czuł się sam. Próbowałam zapoznać go z moimi znajomymi, ale wykręcał się za każdym razem.

Jeszcze jedna rzecz która mnie denerwuje. Kiedy np. dobrze poszedł mi egzamin/kolokwium/cokolwiek, mówi że należy mi się nagroda. "Chodźmy na zakupy, zasłużyłaś na to". Myk polega na tym, że ja sama mam sobie za te zakupy zapłacić. Ja wiem kiedy mogę sobie na coś pozwolić, ale nie mam tyle pieniędzy żeby co miesiąc wymieniać pół garderoby. Zależy mu na tym żebym ładnie wyglądała, często narzeka że mam za mało torebek, butów czy ciuchów, ale nie piśnie słowem że się dorzuci czy zasponsoruje. Często porównuje mnie do swojej matki. "Powinnaś kupić sobie porządne buty, mama kupiła sobie ostatnio w XXX za 800 zł, ty kupujesz z YYY a tam nie ma dobrej jakości". Tłumaczę go że nie mam fetyszu na tanie buty i ciuchy z sieciówki, zwyczajnie na nic lepszego mnie nie stać.

Ostatnio powiedział mi, że nie ma żadnych wspomnień z tego roku przeżytego ze mną, pamięta tylko kłótnie. Mocno mnie to zabolało. Mówi mi też że nie mam pasji, ale to nieprawda, raczej on ich nie ma. Chciałam zawsze podróżować, zazdroszczę ludziom którzy potrafią wyjechać w ciekawe miejsce za grosze, spać w namiocie albo schronisku i tak po kawałku zwiedzać świat jeszcze za swej młodości. Też bym tak chciała - ale z moim chłopakiem to niemożliwe, on nie wyjedzie nigdzie bez oferty all inclusive, a na to nie będę mogła sobie pozwolić pewnie przez najbliższe 10-15 lat.

Czasem myślę sobie, co mogłabym zrobić gdybym była singlem. Zaczęłabym zwiedzać, zapisała się na kilka wymarzonych kursów, poznała nowych ludzi (on twierdzi że wszyscy to dzieci i idioci). Chciałabym tego, byłabym w końcu znowu szczęśliwa. Ale nie mogę tego zrobić, bo bardzo go kocham:( Powiedzcie mi, czy to ze mną jest coś nie tak i wymyślam sobie problemy? Czy mam choć trochę prawo czuć się przytłoczona?

2

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Tak masz prawo czuc sie przytloczona.Ja sie czuje przytloczona tym co piszesz,jak on Cie traktuje.Jesli osoby z zewnatrz widza to ,ze on Cie nie traktuje dobrze tzn.ze powinnas powaznie zastanowic sie nad ta znajomoscia.

3

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Z tego co piszesz wnioskuję, że jest rozpieszczonym i próżnym chłopczykiem, bo nie można go nazwać facetem. Jeżeli chcesz być kiedykolwiek szczęśliwa i nie żałować straconej młodości, zerwij z nim...On się raczej nie zmieni, tak został wychowany, widocznie w domu była obecna krytyka i poniżanie na każdym kroku, dla niego to chyba normalne. Już teraz wiesz dlaczego nie ma przyjaciół, nikt normalny nie chce zadawać się z takim egoistą i marudą. Po tylu przykrych słowach na pewno go nie kochasz, może boisz się samotności, albo wyolbrzymiasz uczucia bo to Twój pierwszy chłopak. Bierz życie w swoje ręce, nie pozwól się tak traktować(będzie tylko gorzej)zwłaszcza teraz mając ledwo 20 lat kiedy świat stoi przed Tobą otworem. Zawalcz o siebie smile

4

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

kobieto uciekaj jak najszybciej od niego.
teraz jesteś nieszczęśliwa a co dopiero będzie potem? Rezygnując z siebie i godząc się na coś na co nie masz coraz bardziej ochoty...kim będziesz za kilka lat? wiem, miłość. Tylko ona nie wystarczy na dłuższy czas...

5

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Dokładnie uciekaj puki czas.

6

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Spodziewałam się takich rad, w głębi duszy chyba sama już postanowiłam się rozstać. Problem w tym, że poza kłótniami i wyzywaniem zdarzają się nam bardzo dobre okresy, kiedy jest chłopakiem idealnym no i kocham go mimo wszystko:/
Wczoraj powiedziałam mu, że nie życzę sobie, żeby mnie tak nazywał. Niczego nie odwołał, nazywał mnie świnią i prosiakiem jeszcze wielokrotnie aż się rozpłakałam, a wtedy powiedział że jestem nienormalna i dziecinna, trzasnął drzwiami i poszedł do siebie. Później kilka razy przychodził do mojego pokoju, chyba chciał się pogodzić ale ja wymagałam przeprosin. Oczywiście nie zrobił tego, znowu wrzeszczał i trzaskał drzwiami.
W nocy spaliśmy osobno, ale nad ranem przyszedł i chciał się przytulać. Na razie trzymam się twardo ale zapewne za jakiś czas zmięknę:/

7

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa
ruda_wiewióra napisał/a:

Spodziewałam się takich rad, w głębi duszy chyba sama już postanowiłam się rozstać. Problem w tym, że poza kłótniami i wyzywaniem zdarzają się nam bardzo dobre okresy, kiedy jest chłopakiem idealnym no i kocham go mimo wszystko:/

Tyle, że takie zachowania mają zazwyczaj tendencję nasilającą. Jeśli on nie widzi problemu (i uważa, ze to Ty jesteś nienormalna) to nie będzie próbował panować nad swoim zachowaniem. Wprost przeciwnie - może sobie pozwalać na coraz więcej, bo widzi, że nic szczególnego z tym nie robisz.
Nie można stworzyć zdrowego związku z osobą, która ciągle krytykuje, świadomie nas rani, manipuluje.

8

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Dziewczyno, powtórzę co pisały poprzedniczki - uciekaj. Ja przez 3 lata miałam takie huśtawki - że raz bardzo źle a raz najidealniejszy partner na świecie, ze świecą szukać. Ludzie się zmieniają, ale nie dla kogoś i nie w krótkim czasie. Także nie licz na to, że będzie lepiej. Jego zachowanie zdecydowanie nie jest w porządku i odpowiadając na Twoje pytanie - to nie jest normalny związek. Możesz to ciągnąć, ale będziesz nieszczęśliwa.

9

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

On cię wielokrotnie nazwał świnią, a ty nadal z nim jesteś???

10

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa
ruda_wiewióra napisał/a:

Problem w tym, że poza kłótniami i wyzywaniem zdarzają się nam bardzo dobre okresy, kiedy jest chłopakiem idealnym no i kocham go mimo wszystko:/ :

* nazywał mnie świnią i prosiakiem jeszcze wielokrotnie aż się rozpłakałam,
* powiedział że jestem nienormalna i dziecinna, trzasnął drzwiami i poszedł do siebie,
* znowu wrzeszczał i trzaskał drzwiami.

Faktycznie jest idealny....
Nie rozumiem niektórych kobiet.

11

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

o rany... dziewczyno ogarnij się!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! wywal go i to z hukiem, co za palant. a ty się szanuj!
przepraszam, jestem przeciwniczką wszelkiej agresji, także wobec mężczyzn (sama mam przyjaciela skrzywdzonego przez kobiety w ten sposób) ale jakby mnie facet nazwał grubą świnią to słowo honoru dostałby w pysk tak że by gwiazdy zobaczył. i długo musiałby przepraszać żeby mi w ogóle do głowy przyszło wybaczyć. szanuj się dziewczyno, nikt nie będzie ciebie szanował jeśli dajesz sobą pomiatać!!

12 Ostatnio edytowany przez Niewiadomo2910 (2015-02-28 22:31:04)

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Autorko, spójrz jak zatytułowałaś swój wątek.  "Jestem nieszczęśliwa" A związek raczej powinien działaś odwrotnie - dodawać skrzydeł, a nie dołować, dobijać i odbierać chęć życia.

Sama napisałaś, że byłaś dziewczyną pełną życia, uśmiechu z mnóstwem energii i pomysłów. A teraz straciłaś znajomych, pasje. Czy to jest normalne? Według mnie nie.

Ten chłopak w ogóle Cię nie szanuje - świadczy o tym to jak do Ciebie mówi - szczerze gdyby mój facet tak mnie nazwał dostał by wilczy bilet.
Rozumiem w żartach nazwać jakoś nie wiem fajtłapą czy jakoś tak, ale spasioną świnią?
Druga sprawa - jesteście razem, więc powinien się mniej więcej orientować jakie są Twoje możliwości finansowe. A mimo to upiera się na zagraniczne wakacje i krytykuje, że kupujesz nie markowe rzeczy. Łatwo jest tak mówić, gdy się ciągnie pieniądze od rodziców.
Gdy jest się w związku powinno się brać pod uwagę możliwości partnera/ partnerki czy to finansowe czy jakiekolwiek inne.
Nie zaproponowałabym mojemu facetowi np. wyścigów na torze wiedząc, że panicznie boi się szybkiej jazdy.

Wiesz.. nie wiem czy wyobrażasz sobie życie z nim za hmm 5, 10 lat gdy dojdą dzieci, praca etc. On Cię zniszczy psychicznie.
Myślę, że lepiej jest być samemu, ale żyć sobie spokojnie i być szczęśliwym przez cały czas niż być z kimś i oczekiwać na te lepsze chwilę, których z czasem będzie coraz mniej.

13

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

,,Rok temu byłam szczęśliwa, pełna energii, z wiecznym uśmiechem na twarzy, spotykałam się z ludźmi. Dziś nie mam nawet z kim porozmawiać, wszystkie znajomości poświęciłam dla tego związku. ,, to mało aby powiedzieć, ze to toksyczny związek?

14

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Twój chłopak ma sadystyczne skłonności. Wyzywa Cię, doprowadza do łez i jeszcze ma pretensje, że jesteś obrażona, to nie jest normalne.
Na razie zmarnowałaś kilka miesięcy na życie z nim, chcesz więcej? Z pewnością szybko się doczekasz kolejnych jego chorych akcji.
W sumie, jak na 2 miesiące, trochę się tego nazbierało. Co powinnaś zrobić? odpowiedź nasuwa się sama...

15

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Skoro nie "pasujecie" do siebie to po co kontunuowac ten nieudany zwiazek. Chyba ze pragniesz malzenstwa z finalem w postaci rozwodu. Wtedy jak najbardziej powinnas kontynuowac ten misz-masz. Byc moze moment zmiany kierunku przez Ciebie bylby katalizatorem jakiejs decyzji ale ja bym tego nie odkladal.

16

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Odpowiadając na Twoje pytanie (mimo że brzmisz bardzo dojrzale) tak jest coś z Tobą nie tak.... że taka sympatyczna dziewczyna tkwi przy jakimś bucu. Brzmi to jakby wyrzywał własne frustracje i własne kompleksy na Tobie. Wcale się nie dziwię czemu nikt nie chce się z nim przyjaźnić, bo jest samolubnym snobem. Tak łatwo mu wydać na te wakacje? Ciekawe czy miałby za co gdyby sam na nie wykładał nie rodzice. Dziewczyno ewakuuj się, nie marnuj życia. Stać Cię na kogoś lepszego. Mężczyzna nie zwraca się tak do swojej kobiety. Znajdz w sobie siłę i odejdź a niedługo docenisz swą decyzję i odzyskasz życie.

17

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Dziwi mnie że jesteś z kimś takim lepiej wcześniej zakończyć to co jest nieuniknione. Zastanów się chyba że lubisz być tak traktowana...

18

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

to jest chore jak wy dziewczyny dajecie sie poniżać w imię czego (miłości) nie kochaj na siłę ty masz być szczęśliwa kochać z wzajemnością, wy dziewczyny kochacie facetów za siebie i za niego i to jest błąd. Musicie się szanować:)

19

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Żal tyłek ściska na to, co piszesz. Wygląda na to, że związałaś się z emocjonalnym kaleką. Moim zdaniem on ma jakiś problem psychiczny, ale terapeutą nie jestem, więc mogę się mylić. Albo jest tak skrajnym egoistą. Tak, czy inaczej, on jest kompletnie nieświadomy tego wszystkiego, co z nim nie tak. I prędko się nie uświadomi. Wyjścia masz dwa - albo wysłać go w trymiga na leczenie psychiatryczne i dać szansę (czego osobiście nie polecam, bo żeby się zmienić, trzeba tego chcieć), albo uciec jak najdalej i urwać wszelkie kontakty. Dla mnie i dla mojego partnera nigdy nie było ważne, jak i gdzie spędzimy jakiś wyjazd. Wiadomo, że pomarzyć o Egipcie i innych pięknych miejscach jest fajnie, ale jeśli jednej osoby na to nie stać, a druga marudzi, to najwyraźniej ważniejsze jest dla niej to, czy wykąpie się w wannie z jacuzzi i zje na kolację krokodyla niż to, że spędzi czas z ukochaną osobą. Jeśli już tak bardzo chciał tego Egiptu, to mógł Ci go sfinansować albo się dołożyć, proszę bardzo. Swoją drogą jak facet mi mówi, że na coś zasłużyłam, to jest oczywistym, że on ma gest i chce mi coś kupić, a nie każe wyciągać swój portfel po takich słowach, to po prostu wygląda na złośliwe igranie z Twoimi uczuciami i badanie reakcji. Skoro chce, byś miała więcej ładnych ciuchów, niech Ci je kupuje, no co za łajdak, wiadomo, że masz tyle, na ile możesz sobie pozwolić. Nie wiem naprawdę, co siedzi w głowie temu facetowi, ale z pewnością brak mu piątej klepki i szacunku do kobiet. Wyzywa Cię, Ty płaczesz, a on trzaska drzwiami i nazywa Cię dzieciakiem? No coraz lepiej. Tylko czekać, aż Ci przyłoży, bo zupa była za słona... Oby do tego nie doszło. Napisz koniecznie, jak sprawy się potoczyły i nie daj się draniowi. Ja polecam gorąco rozstanie.

20

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Jestem w związku od 15 lat i mimo górek i dołów głębokich jak wyrwa po meteorycie mój facet nigdy nie nazwał mnie świnią czy prosiakiem nawet żartem. On jest jakiś niezrównoważony emocjonalnie bo kiedy Cię gnębi sam poprawia sobie humor a to jest zwykłe znęcanie się psychiczne, po roku!!! a co będzie dalej???!!!
Dziewczyno ogarnij się i idź po rozum do głowy bo tracąc czas z tym człowiekiem przegapiasz życie i być może prawdziwą miłość, a straconego czasu i młodości nikt Ci już nie zwróci.

21

Odp: Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Matko kochana, zmęczyłam się psychicznie samym czytaniem tego co napisałaś.

Uciekaj jak najdalej!

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to normalny związek? Jestem nieszczęśliwa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026