samotność w nowym miejscu zamieszkania - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotność w nowym miejscu zamieszkania

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

Temat: samotność w nowym miejscu zamieszkania

dopiero weszłam na forum i od razu tak na smutno, przepraszam dziewczyny ale muszę się wygadać a niestety - nie mam komu.

ponad miesiąc temu przeprowadziłam się do nowego miasta, do narzeczonego. oczywiście na początku było cudownie ale prawda jest taka, że samą miłością żyć się nie da, potrzeba tez innych ludzi. i w tym właśnie problem - czuję się samotna. samotna kiedy on jest w pracy, samotna kiedy na krótko coś się psuje między nami i nie mam się komu zwierzyć. a przecież to takie ludzkie. starzy "przyjaciele" okazało się zapominają bardzo szybko. a nowi? chyba do końca jeszcze nie wiem jak się tutaj odnaleźć a co dopiero mówić o zdobywaniu nowych znajomości. poznałam owszem już kilka osób ale... co innego znaleźć znajomych na piwko, a co innego babeczkę z pokrewną duszą przy której mozna się spokojnie wyryczeć... cóż, dlatego jestem na tym forum, stwierdzilam, że może chociaż wirtualnie...

pozdrawiam was wszystkie w szczegolności te, ktore czują się czasem jak ja teraz. a dołek jest w tej chwili dosyć głęboki.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

A gdzie teraz anozais mieszkasz?

Pod moim sercem twoje serduszko pukało. Teraz twoje rączki otulają mój świat,a dłonie me koją twój cichutki płacz.
                                                                   ALEKSANDRA 20.10.2014
                                                                   FRANCISZEK 26.04.2016

3

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

w łodzi, duże miasto i chyba dlatego tak trudno znaleźć przyjaciela.. wszyscy zagonieni..

4

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

A nie tylko w dużym ja mam ten sam problem a mieszkam na wsi (3 tyś mieszkańców) i podobnie jak ty to jest też moje nowe miejsce zamieszkania. No już nie takie nowe bo aż 8 lat tu mieszkam ale dopiero teraz dokucza mi samotność. Jak chcesz to przeczytaj sobie moją opowieść o samotności która mnie dotknęła.

Pod moim sercem twoje serduszko pukało. Teraz twoje rączki otulają mój świat,a dłonie me koją twój cichutki płacz.
                                                                   ALEKSANDRA 20.10.2014
                                                                   FRANCISZEK 26.04.2016

5

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Anozais ja tez jestem z Łodzi i tez sie niedawno przeprowadzilam;))) Jak bedziesz chetna na kawke to pisz;)

6

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

ja mam niestety podobną sytuację ... z tą różnicą,że mieszkam z mężem i córką od jakiegoś czasu w Norwegii....córka w szkole,mąż w pracy,a ja?? a ja w ciązy...i zamiast szczęście to tylko smutek ból i rozczarowanie..... jestem tu sama,z dala od rodziny i przyjaciół,w Polsce bede w czerwcu po niemal rocznej przerwie... dodam tylko,że mąż tu ma przyjaciół i znajomych,którzy niestety mnie nie akceptują...

7

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

evapati- jak to cie nie akceptują? Wybacz, w takim razie twój mąż jest slepy, ze nie widzi że znajomi nie akceptują jego wybranki...


Norwegia to śliczny kraj. Nie myślałaś, żeby zapisać się na jakieś zajecia? Dodatkowy angielski dla imigrantów? Myślę, ze oni maja tam dość rozbudowane te zaplecze socjalne.. a zawsze można kogoś poznać...

To tylko ja..

8

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Kiedyś byłem w podobnej sytuacji co autorka postu. Przeprowadziłem się do nowego miasta, gdzie zupełnie nikogo nie znałem. Co prawda miałem blisko do swojego rodzinnego miasta, do przyjaciół, ale rzadko mogłem przyjechać. Samotność dała się we znaki, chyba nie było lekarstwa. Po pewnym czasie zacząłem poznawać ludzi na różnych zajęciach, wiadomo, nie stali się przyjaciółmi z dnia na dzień ale jednak. Dzisiaj to są moi najlepsi przyjaciele. Nawet z paczką przenieśliśmy się do jeszcze innego miasta smile Z rodzinnego miasta mam kontakt tylko z dwójką przyjaciół, którzy nie przepadają ze sobą hehe

9

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Anozais, ja mam teraz bardzo podobna sytuacje, chłopaka poznałam przez internet i przeniosłam się na studia tam gdzie on mieszka czyli do Warszawy. Do domu mam 300 km. Nie mogę dogadać się tutaj z ludźmi i bardzo brakuje mi towarzystwa, nawet już na chłopaku nie mogę polegać, bo choć wie o moim problemie to wydaje się zmęczony obowiązkiem zabawiania mnie, co jest powodem większości kłótni. On tylko nieświadomie pogarsza sytuację. Najgorsze jest to, że mam wielu przyjaciół w swoim mieście, ale kontakt tylko przez gg... cóż to za kontakt... Ech sad

Dwóch było głupich na świecie: jeden co dawał, drugi, co nie chciał brać.

10

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

No to ja Was wszystkich pobije - ja sie przeprowadzilam za facetem do Anglii smile Daleko do rodziny w Polsce, daleko, ale na szczescie jest internet i skype!!! A nawet skype phone, wiec na brak kontaktu z rodzina nie narzekam, choc wiadomo, tel to nie to samo co spotkanie.
Tez moi przyjaciele, z Polski, Niemiec mnie nie zawiedli i zawsze znajduja czas pogadac, wiec naprawde jestem im wdzieczna.
Ale tez fakt, nie potrafie sobie tutaj gdzie mieszkam znalezc bratniej duszy. Zainteresowania mojego partnera sie zmienily calkiem wraz ze zmiana jego pracy, do tego ma corke, wiec teraz jesli spotkania to z innymi rodzicami i ich dziecmi, a to jeszcze temat nie dla mnie.
Kolezanka w Szwajcarii poznala duzo ludzi w kosciele, doslownie. Czesto takie koscioly organizuja spotkania, i tam ludzie sie schodza i poznaja, wiec jest to jakies wyjscie. Ja kiedys znalazlam info w necie o imprezie polonijnej i poszlam, pogadalam troche, ale jakos kontakty sie nie utrzymaly, bo niestety w tym rejonie raczej nie znajde ludzi z moimi zainteresowaniami, jak i pracy...

I never change, I simply become more myself. - Joyce Carol Oates

11

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

ja się niedługo wyprowadzę do chłopaka do Niemiec wink zacznę całkowicie nowe życie i w sumie to się bardzo cieszę. po dwóch latach związku na odległość... smile ale obawiam się samotności.. przynajmniej na początku. zostawię rodzinę, przyjaciół.. ale cóż.. pożyjemy, zobaczymy. nie będę się martwić na zapas.

12

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Ja też się przeprowadziłam 2,5 roku temu do innego miasta,przyjechałam do faceta(teraz już męża).mieszkałam w swoim rodzinnym mieście przez 24 lata,więc zostawiłam tam rodzine,przyjaciół,znajomych,byłam bardzo zrzyta z moim rodzinnym miastem i nagle nowe miasto czułam sie samotna bez przyjaciół,znajomych,cięzko było mi się przyzwyczaic,ale z czasem poznałam nowych ludzi,mam nawet tutaj przyjaciółke smile wszystko przyjdzie z czasem zobaczysz,wszedzie można spotkac bratnia dusze trzeba tylko być cierpliwym smile

13

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Hej! Wiem ,co czujesz, bo ponad rok temu tez sie przenioslam z innego miasta do większego.Katastrofa. Musialam szybko wrocic gdzies do pracy, bo zwariowalabym.Cztery sciany....koszmar, nieznani w podeszlym wieku sasiedzi, inna mentalnosc ludzi, wszyscy anonimowi.Wiele razy mialam chwile zwatpienia, chcialam wrocic...zostawic to wszystko i wrocic na stare smiecie......Teraz pracuje, mam kilku fajnych znajomych, ale tylko z pracy.Nadal nie wiem, czy to miasto, to miejsce, gdzie chcialabym osiasc na stale.

14

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Hej! smile Cóż widzę, że moje obawy również nie są bezpodstawne. Właśnie zabieramy się z narzeczonym za przeprowadzkę do Krakowa. On mieszkał tam już wcześniej dłuższy czas, ja całe życie mieszkałam w Tychach (nieduzę miasto obok Katowic). Mam tu kilkoro znajomych i moich dziadków, którzy do tej pory pomagali mi przy córce. Kraków jest miastem w którym owszem chcę mieszkać, zakochałam się w nim już kilka lat temu. Oczywiście również mam problem, raz że nie znam tego miasta a dwa, że znam tam tylko 2 kolegów którzy mają własne życie i można z nimi się tylko od czasu do czasu spotkać przy piwie. Również mam nadzieję, że znajdę tam naprawdę fajnych znajomych, może jakąś przyjaciółkę? Np, inną mamuśkę czy coś wink Póki co jestem dobrej myśli (panikować pewnie zacznę na miejscu haha xD).

"Przeminęły te dni w których dziewczyna gotowała jak własna matka. Teraz pije jak własny ojciec."

15 Ostatnio edytowany przez Kami90 (2010-08-20 17:23:37)

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Anozais wiesz ja jestem z Łodzi mieszkam tu od urodzenia. I nie mam nawet znajomych. Raz na jakiś czas sobie ktoś przypomni, znam wielu ludzi ale nie mam znajomych, nie mam przyjaciół. I chętnie znalazła bym pokrewną duszę smile
Wiem co czujesz będąc samotna. Bo ja byłam samotna w związku ale i jestem samotna teraz jako singilka. Jeśli masz ochotę pisz smile

Swoją drogą, czasem nie trzeba wyprowadzać się z miasta by stracić przyjaciół, ja przeprowadziłam się 4 lata temu z jednego osiedla na drugi, oddalonego od siebie no tak z godzinkę drogi komunikacją miejską może nawet więcej... i też straciłam znajomych. Nie wilka odległość bo to samo miasto a widać wilka różnica dla ludzi.

"Uśmiechnięci, wpół objęci spróbujemy szukać zgody,
choć różnimy się od siebie
jak dwie krople czystej wody." W. Szymborska

16

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Witam wszystkie Panie. Tak bardzo się cieszę, że znalazłam tę stronę. 2 lata temu przeprowadziłam się z narzeczonym, dzisiaj mężem, do obcego miasta. Nie znaliśmy tu nikogo.Dzisiaj nadal z nikim nie poznaliśmy się bliżej.Wydawało mi się zawsze, że najszybciej znajomości zawiera się w pracy. Dodam, że prowadzimy z mężem własną firmę i naprawdę ciężko nam jako pracodawcom zaprzyjaźnić się z naszymi pracownikami. Nie mam z kim pogadać, nie mam żadnej koleżanki, z którą mogłabym gdzieś wyjść. Jest mi naprawdę ciężko. Powoli zaczynam zamykać się i w sobie i w domu. Nie mam ochoty już nawet pomagać mężowi w pracy. Zaczyna mi wszystko obojętnieć. Nie lubię tego miasta.

17

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Myślałam że to ja jestem jakas taka że nie mogę znaleźć znajomych w nowym miejscu zamieszkania.
3 lata temu wyniosłam się z dużego miasta na wieś 370 km, i też czuję się tu strasznie samotna, jestem sama z synem i mamą. Mam miłych sąsiadów, mówimy sobie dzień dobry i czasem pogadamy o pogodzie ale to wszystko.
Syn w szkole poznał fajne dzieci i ma kolegów i paczkę najbliższych kolegów, więc przynajmniej on skorzystał z tej przeprowadzki.

18

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania
anozais napisał/a:

dopiero weszłam na forum i od razu tak na smutno, przepraszam dziewczyny ale muszę się wygadać a niestety - nie mam komu.

ponad miesiąc temu przeprowadziłam się do nowego miasta, do narzeczonego. oczywiście na początku było cudownie ale prawda jest taka, że samą miłością żyć się nie da, potrzeba tez innych ludzi. i w tym właśnie problem - czuję się samotna. samotna kiedy on jest w pracy, samotna kiedy na krótko coś się psuje między nami i nie mam się komu zwierzyć. a przecież to takie ludzkie. starzy "przyjaciele" okazało się zapominają bardzo szybko. a nowi? chyba do końca jeszcze nie wiem jak się tutaj odnaleźć a co dopiero mówić o zdobywaniu nowych znajomości. poznałam owszem już kilka osób ale... co innego znaleźć znajomych na piwko, a co innego babeczkę z pokrewną duszą przy której mozna się spokojnie wyryczeć... cóż, dlatego jestem na tym forum, stwierdzilam, że może chociaż wirtualnie...

pozdrawiam was wszystkie w szczegolności te, ktore czują się czasem jak ja teraz. a dołek jest w tej chwili dosyć głęboki.

Witaj,
piszę żeby może nie tyle wesprzeć Ciebie ale po to żebyś zobaczyła pewne rzeczy.
Mieszkam od roku w Krakowie. Przeprowadziłam się tutaj dla swojego męża (od roku jesteśmy małżeństwem). On tutaj znalazł pracę, ja mam 9cio letniego syna. Postanowiliśmy zacząć udane życie w pięknym mieście. Jestem osobą, która ciągle obracała się wśród ludzi, ciągle zajęta pracą i zajęciami po pracy (znajomi, fitness, jakieś kursy). Przez rok siedziałam w domu, poświęcona rodzinie (mężowi i dziecku). Zrezygnowałam z siebie. Wpadłam w depresję, może bardziej w stan depresyjny, który na szczęście nie był bardzo ciężki.
Po roku małżeństwa mąż się wyprowadził twierdząc, że go duszę itd. Właściwie to nie jest ważne jak to, że nie możesz zapominać o sobie. Idź na jakiś kurs, na jakiś fitness, szukaj możliwości poznania ludzi. Zajmij się sobą.
Dzisiaj mam już znajomych, koleżanki, kolegów - potrzebowałam roku aby ocknąć się z żałoby po życiu jakie miałam w swoim rodzinnym mieście. Dzisiaj mam to wszystko czego mi brakowało ale nie mam męża.
Ratuj siebie, dbaj o siebie ale nie licz na to że tak szybko wszystko będzie cudowne. Nowe miejsce i odnalezienie się w nim to ciężka praca.
Życzę Ci powodzenia.

19

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

ja mieszka w czechach jest daleko do  domu ale mam tutaj prace

20

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania
kaaroolaa napisał/a:

Witam wszystkie Panie. Tak bardzo się cieszę, że znalazłam tę stronę. 2 lata temu przeprowadziłam się z narzeczonym, dzisiaj mężem, do obcego miasta. Nie znaliśmy tu nikogo.Dzisiaj nadal z nikim nie poznaliśmy się bliżej.Wydawało mi się zawsze, że najszybciej znajomości zawiera się w pracy. Dodam, że prowadzimy z mężem własną firmę i naprawdę ciężko nam jako pracodawcom zaprzyjaźnić się z naszymi pracownikami. Nie mam z kim pogadać, nie mam żadnej koleżanki, z którą mogłabym gdzieś wyjść. Jest mi naprawdę ciężko. Powoli zaczynam zamykać się i w sobie i w domu. Nie mam ochoty już nawet pomagać mężowi w pracy. Zaczyna mi wszystko obojętnieć. Nie lubię tego miasta.

a gdzie mieszkasz??

21

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Ja właśnie jestem w trakcie przeprowadzki pod Warszawę do chłopaka, teraz jestem w domu, bo miałam egzamin poprawkowy, i niedługo mam obronę pracy lic. On długo pracuje od rana do nocy, czasem było mi strasznie źle i smutno, nie mam takich znajomych a co dopiero przjaciół jak u siebie. A jak się pokłóciliśmy to z kim tu pogadać. Co prawda zakumplowałam się z jego siostrą, ale to nie to samo co przyjaciółki które znam wiele lat. Ale on mi pomaga w tym wszystkim, stara się żebym miała jak najlepiej, i jak najmniej czasu była sama jak on jest w pracy. Teraz kiedy przeprowadzę się na stałe, będę musiała z kimś się zaprzyjaźnić bo inaczej dostanę szału... wink
Ale ciężko przprowadzić się gdzieś daleko, bez przyjaciół. Ale przynajmniej blisko miłości...

Nigdy Nie Mów Nigdy.Nigdy Nie Mów Zawsze.

22

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

no hej , a może ktoś tak jaj Ja jest z okolic Lublina? i jest trochę samotny?

23

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania
majena23 napisał/a:
kaaroolaa napisał/a:

Witam wszystkie Panie. Tak bardzo się cieszę, że znalazłam tę stronę. 2 lata temu przeprowadziłam się z narzeczonym, dzisiaj mężem, do obcego miasta. Nie znaliśmy tu nikogo.Dzisiaj nadal z nikim nie poznaliśmy się bliżej.Wydawało mi się zawsze, że najszybciej znajomości zawiera się w pracy. Dodam, że prowadzimy z mężem własną firmę i naprawdę ciężko nam jako pracodawcom zaprzyjaźnić się z naszymi pracownikami. Nie mam z kim pogadać, nie mam żadnej koleżanki, z którą mogłabym gdzieś wyjść. Jest mi naprawdę ciężko. Powoli zaczynam zamykać się i w sobie i w domu. Nie mam ochoty już nawet pomagać mężowi w pracy. Zaczyna mi wszystko obojętnieć. Nie lubię tego miasta.

a gdzie mieszkasz??

To tak jak bym czytała o sobie - pozdrawiam

24

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

baska, a Ty dlaczego czujesz się samotna?

Anioły nie upadają nigdy...

25

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Witam
Mój problem jest bardzo podobny.
Przeprowadziłam się do nowej miejscowości 9 miesięcy temu i wciąż nie zna tutaj nikogo.
Pracowałam w swoim  mieście lecz po przeprowadzce jestem na zwolnieniu lekarskim, jestem w 8 miesiącu ciąży.
Mój mąż pracuje całymi dniami, kiedy wraca nosi go, chce się spełniać, ma swoje hobby, dzwonią do niego koledzy a ja wciąż siedzę tutaj w mieszkaniu, w tych 4 ścianach i jedyny mój kontakt ze światem to skype, rozmawiam z rodzicami, siostrą;
brakuje mi niesamowicie kogoś bliskiego...
Kiedy tak się czuje myślę o tym, że tak naprawdę nigdy nie miałam prawdziwego przyjaciela..
Zastanawiam się co robię źle...
Mam jedną koleżankę ze szkoły średniej, która od czasu do czasu zadzwoni do mnie, ale generalnie ma dużo swoich zajęć i nie ma czasu; na studiach poznałam ludzi, lecz już nie utrzymujemy kontaktów.
Czuje się w tym stanie fatalnie, nie chcę użalać się przed mężem, wstyd mi z takiego stanu rzeczy, poza tym to żałosne i on i tak nic ni byłby w stanie z tym fantem zrobić...
Często płaczę, tyle ludzi wokół a ja jestem sama jak palec...
co robię źle?

26

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

mario28
mam nadzieję że jeszcze powrócisz do tego forum i mojego posta... bo bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja przeprowadziłam się do nowego miasta w sumie ponad 1,5 roku temu i nadal jestem tu osamotniona. Prawie nie mam tu kolezanek i niemal codziennie zadaję sobie to samo co Ty pytanie: co robię źle? Jak długo jeszcze będę się dusić w samotności, a przecież chcę kontaktu z innymi!
Mimo tego,ze miałam tu chłopaka [jak na ironię on też był samotnikiem, a w tym tygodniu podjęliśmy decyzję o naszym rozstaniu sad ] to samo jego towarzystwo,choć przecież darzyliśmy się uczuciem, nie wystarczało. W życiu kobiet muszą być koleżanki na ploty, ciasteczka inne proste przyjemności. Ale może jeśli powiesz mężowi co Cię trapi to on spróbuje też poświęcić więcej uwagi Tobie. Jeśli ma kumpli, to może mógłby Cię zabrać na imprezę, gdzie będą partnerki jego kolegów. Od znajomych- do znajomych....
Ja sama jestem teraz w panice- co robić z totalną pustynią wokół??
Może któraś z Was coś doda dla otuchy?

27

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

hej! znalazłam dzisiaj to forum
Mam 23 lata, studiuje w Lublinie juz 4 lata a dalej nie poznałam nikogo, na kim mogłabym polegać, wspólnie łazić po sklepach, oglądac filmy, móc sie zwierzać... mam chłopaka, ale sama miłością ciężko żyć, szczególnie gdy ma się ciche dni...
Nigdy nie miałam problemu z nawiązaniem konaktów z ludzmi, a teraz nie wiem co sie dzieje...
Jest ktoś równie samotny?

28 Ostatnio edytowany przez tede83 (2010-09-23 19:59:52)

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Ja już od 4 miechów jestem w Wawce. Przeprowadzając się tutaj wiedziałem, że będę musiał radzić sobie z samotnością. Liczyłem na to, że poznam nowych ludzi w pracy może wśród współlokatorów. Niestety nic z tego. Wiem że problem tkwi we mnie, bo dosyć trudno nawiązuję kontakty. I ta cholerna nieśmiałość, zawsze wśród nowo spotkanych ludzi wychodzę na sztywniaka. No cóż, jestem jaki jestem. Można z tym walczyć albo i nie. Przez pierwsze 2 miesiące było bardzo smutno. A teraz jakoś stało mi się to wszystko obojętne. Codziennie to samo, dom-praca-dom i dłużące się weekendy. Nie wiem czy uda mi się wyrwać z tego kierata, czuję się jak ten chomik biegający w kółko... Nie chcę takiego życia, ale jakoś nie potrafię tego zmienić. Zdusiłem swoją samotność rutynowymi czynnościami domowymi, ale to chyba rozwiązanie na krótką metę. Pozdrawiam wszystkich żyjących na obczyźnie, nie poddawajcie się...

29

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Ja mam tak samo. Przeprowadziłam się do narzeczonego, daleko od domu. Nie znam tu nikogo, jedyni moi znajomi to znajomi mojego mężczyzny. Miasteczko jest małe, wszyscy się znają i jak tylko gdzieś wyjdę gapią się na mnie no ale cóż, to tak bardzo nie przeszkadza mi jak sąsiadki które patrzą zza płota smile. Pracę to mam głównie taką,że siedzę w domu więc szansa poznania kogoś jeszcze bardziej spada. Rozmawiam z koleżankami z miasta rodzinnego, odwiedzam je co jakiś czas ale chciałabym mieć tutaj kogoś. Co prawda mojemu narzeczonemu mogę mówić wszystko no ale wiecie to facet a ja chcę kobiecych pogaduszek smile.

"No cóż, ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha." /Woland

30

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

najpierw się ma znajomych, którzy mogą stać się przyjaciółmi z czasem albo tez nie, to zalezy na kogo sie trafi, prawda taka,ze dzis nawet ciezko o znajomych na piwko,a co dopiero przyjaciele!!!

pesymistka...

31 Ostatnio edytowany przez Jagoda81 (2010-12-07 07:39:34)

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Alo

32

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Mieszkam w Warszawie od 10 lat i teraz oprócz znajomych z pracy nie mam żadnych przyjaciół. Staram się zabijać czas jak tylko się da, głownie to siedzenie przed komputerem ale czasem mam ochotę odezwać się do kogoś żywego a tu nie ma do kogo.

Przyjaźń to najpiękniejsza rzecz, jaką człowiek może zaproponować drugiemu człowiekowi. Bezinteresownie!!!

33

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Te wszystkie posty są przerażające - przerażające jest dzisiejsze życie. Niby w koło nas jest tyle ludzi, a tak trudno spotkać jakiegoś przyjaciela. Wiem, bo mnie też to dotyczy. Mam już swoje latka i to niestety problem pogłębia - osobom po 30 -stce niestety dużo trudniej zapoznać znajomych - nie mówiąc już o przyjaciołach.
Strasznie dużo jest niestety osób 20-letnich a nawet i młodszych, które również borykają się z tym problemem.

* Nigdy nie przestawaj się uśmiechać, nawet jeśli jesteś smutny, ponieważ nigdy nie wiesz, kto może się zakochać w twoim uśmiechu. *

34

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Zawsze byłam nowa -rodzice zaczęli od Torunia -podstawówka przeprowadzka na  wieś,
podstawówka-w jednym miejscu przyzwyczaiłam się no to kolejna w inne województwo i zmana szkoły w liceum-tu już problemy były bo okres mocno wybujałych kompleksów-
koleżanki tylko w szkole powierzchownie bo dojerzdzałam 30 km
następnie ja zaczęlam wędrówki by wreszcie od 6 lat osiąść w małym miasteczku-w pracy poznałam świetną kumpelę ale wyjechała do Anglii
Mieszkam w bloku z samymi starszymi ludżmi - taki trochę dom emeryta-cisza rozmowy o pogodzie
Odkąd nie pracuję wygłodniała jestem na ludzi-brak kasy powoduje,że nie mogę nigdzie jeździć(sprzedaliśmy auto)
Na działce to samo-emeryci-bardzo lubię starszych ludzi ale chciałabym czasem wyskoczyć na piwko lub pośmiać się z bzdur
Teraz odkryłam kontakty wirtualne i choć to nie to samo to jest już dużą przyjemnością i wypełniło pustkę troszku-tyle mam do powiedzenia i tu mogę dać upust swoim potrzebom
za co Wam wszystkie dziękuję-
czy ktoś jest z kujawsko-pomorskiego?

,,Bo żyć godnie to nie znaczy nie upadać, każdy robi błędy, ważne jak będziesz wstawać.''

35

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

ja mieszkam w gdańsku od 6 lat i kompletnie nie czuję tego miasta ... nie mam tu nikogo, przez te lata nieudanych decyzji znajomi gdzieś zniknęli.... jest mąż, ale z nim to też mam problemy - nie potrafię się odnaleźć....
nie mam z kim się odnaleźć...
czy to problem cywilizacyjny??
czyżby technika zrobiła nam taką krzywdę?

36

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

To prawda co napisała jedna internautka.
Takie czasy; ludzie mają coraz mniej zaufania jedni do drugich, coraz więcej jest zazdrości i nienawiści wśród nas..
Czasem idę sobie chodnikiem i mam ochotę uśmiechnąć się do jakiegoś przechodnia, jednak nie robię tego, gdyż wiem, że pomyślałby iż jestem jakaś nienormalna.
Tak to już jest; bezinteresowne, spontaniczne zachowanie wzbudza podejrzenie, jeśli proponujemy komuś pomoc bądź dobrą radę obcy szuka haczyka...przecież to nienormalne, na pewno nie jest "za darmo"...
Zastanawiałam się trochę nad sobą..sama widzę, że mam problem z zbyt pesymistycznym podejściem do życia.
Wiem o tym.
Wiem również, że ludzie nie przepadają za kimś takim...
Mnie uszczęśliwiłby fakt posiadania dobrych przyjaciół; miłej rodziny z dzieckiem, matki mającej podobne problemy do moich, z którymi można by pojechać na wakacje, spotkać się w sobotni wieczór, bez przekleństw, alkoholu i innych patololgi.
Tak mało a jednocześnie tak wiele...

37

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

A ja mieszkam od 10 miesiecy 300km od rodzinnego domu i choć mam tu dużo znajomych to i tak jest mi tu źle.Męża ciągle nie ma.Jak gdzieś wychodzimy razem to tylko do znajomych,nigdzie sami,nie rozmawiamy.Czuję się tu i tak samotnie i źle.Mam czteroletniego synka i nie wiem co robić.Duszę się tutaj,strasznie ciągnie mnie na stare śmieci.Choć mija czas to wcale nie jest lepiej ,ale tylko gorzej,jestem nerwowa,przybita nic mi się nie chce.Mieszkałam w mieście,a teraz mieszkam na wsi i nie pasuje mi to.Nie czuję wogóle,że tu jest mój dom i wydaje mi się,że nigdy nie będzie.

38

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

evapati zadroszce Ci tej Norwegii, byłam tam pięknie ale fakt Norwedzy mają to do siebie że ciężko się zaprzyjazniają.

,,Narzekałem, że nie mam butów,
dopóki nie zobaczyłem człowieka, który nie miał stóp."

,,Tylko dziecko potrafi wbić patyk w ziemię, nazwać go i pokochać.''

39

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Witam wszystkich,
Jestem tu pierwszy raz i bardzo się cieszę ,że znalazłam to forum.właśnie przeprowadzam się do miasta,którego kompletnie nie znam i nikogo w tym mieście i już ogarnia mnie panika przed tą decyzją,która jest nieunikniona.Najgorsze jest to ,że miałam się przeprowadzić z dzieckiem i moim mężczyzną ale on wycofał się w ostatniej chwili i zostałam nagle z tym sama.Pewnie nigdy bym nie podjęła tej decyzji bo ta przeprowadzka miała sens tylko z nim ale już klamka zapadła niestety i wycofać się nie mogę.Bardzo się boję jak sobie poradzę ,na razie jestem załamana i zwyczajnie chce mi się płakać.Panika i jeszcze raz panika.Na razie przed sobą widzę jedynie ogromną samotność.Dziękuję wam moi mili za chociaż możliwość wygadania się tutaj a może ktoś z was jest równie samotny w Kaliszu?

40

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

oj ludzie ludzie..znam to z autopsji. 1,5 roku temu w do wróciłam do Polski. Cztery lata siedziałam za granicą. Tam mimo że było czasami ciężko, radziłam sobie i to mi dodawało siły. Tam też poznałam swojego obecnego faceta z którym zdecydowaliśmy się na powrót do jego rodzinnego miasta, oddalonego z 500 km. od mojego. Nie powiem, faceta mam fajnego. Jest dla mnie dobry. I mimo że czasami mam wrażenie że chce mnie zagłaskać, dobrze mi z nim. Jego obecność jednak mi nie wystarcza. Brakuje mi kumpeli, której mogłabym się pożalić jak mi smutno, źle i niedobrze. Myślałam że po takim czasie spędzonym w nowym mieście już zdążę się przyzwyczaić, ale nic z tego. dalej wracam do przeszłości i żałuję że wróciłam do Polski. W sumie spotykam się czasami ze znajomymi chłopaka, jednak przy nich nie umie do końca wyluzować. Nakładam maskę kogoś innego i udaję że jest wszystko oki. Jak zaczynam się żalić to ludzie odbierają mnie za kogoś kto nie umie poradzić sobie z realiami, dołując mnie tym jeszcze bardziej. Kompletna masakra. Brak pracy, kasy, znajomości i jakichkolwiek zajęć na maxa mnie pogrążają. Zauważyłam że z czasem stałam się marną kopią samej siebie. Kiedyś byłam wesołą dziewczyną a teraz tylko udaje że taka jestem. Nie wiem jak długo jeszcze potrwa moja wegetacja.  Obecna sytuacja sprawia że nie chce mi się wstać z łózka, szukać pracy czy załatwić jakiejkolwiek sprawy. Boję się że wpadnę w jakąś depresję i pogrążę się na maxa...

41

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

jejku....
Wiecie co....doskonale Was rozumiem...powiem wiecej.sama jestem w takiej syuacji i jest to srasznie do d.....;/
1,5 roku temu przeprowadzilam sie do narzeczonego do Pabianic..z Poznania, gdzie studiowalam...mialam tam znajomych, rodzine....i coż...mialo byc ak pieknie..a ja poprostu sie zdolowalam...
zero pracy, zero znajomych....zastanawialam sie co ja takiego zrobilam.....
i Wiecie co...minelo 1,5 roku i coz moge powiedziec...znajomych mam owszem-  ale zawsze beda to znajomi mojego narzeczonego w pierwszej kolejnosci......prace mam - ale prawda jes taka, ze w pracy sie przyjaciol nie szuka.....a znjomi z Poznania? coz...tu sytuacja jest typowa..widujemy sie 1-2 razy do roku - ot tyle...;/
Mam wrazenie , ze nigdy sie w tym miejscu nie odnajde...ON ma u wszytsko, a ja tuaj mam tylko JEGO.... ;/

42

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

witM J przeprowadzilam sie do Australi 4 miesiace temu nie znosze tego kraju jestem sama jak palec nie mam przyjaciol zostawilam wszystko na Jersey dokucza mi bardzo samotnosc przez 3 miesiace nie poznalam nikogo dopoki moj syn nie poszedl do szkoly,co z tego jak mam dzieci i meza jak tak naprawde jestem samotna czuje sie okropnie w tym kraju nie ma dnia bym nie ryczala no i nie ma mowy o powrocie ...jakis koszmar

43

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Hej dziewczyny!
Ja tez czuje sie bardzo samotna...
Od zawsze bylam osoba, ktora nie lubila wokol siebie tlumow choc jednoczesnie lubilam wystepy, publicznosc itp. wink Nie jestem niesmiala itp.
W podstawowce mialam 4 dobre kolezanki i to mi wystarczalo. Samotnosc zaczela zagladac do  mnie w liceum, do ktorego dojezdzalam 30 km i nie mialam mozliwosci pojscia do kolezanki po zeszyt itp. Potem studia i praca w innym miescie zupelnie. Tam poznalam dosc duzo osob, mialam chlopaka, z ktorym wiazalam wieksze nadzieje. Jednak musialam powrocic do domu rodzinnego. Znajomi oczywiscie obiecywali, ze nie przestana pisac, dzwonic.. i co... jednak co z oczu to z serca. Staram sie nie napraszac telefonami czy smsami, ale jest akcja, jest reakcja i jak coraz dluzej czekam na odpowiedzi to samej juz odechciewa mi sie wszystkiego. Najblizsza przyjaciolka nawet juz nie odzywa sie tak jak kiedys. Wszyscy tamci moi znajomi albo w  malzenstwie albo z 2ga polowka, a ja bez parntera. No i wyladowalam w domu u rodzicow, w dawnym swym pokoju. Po 8 latach samodzielnego mieszkania ciezko mi bylo bardzo. Pracuje na zlecenie - w domu. Z podstawowki mam jedyna kolezanke tutaj. Inne sie porozjezdzaly do Anglii, Niemiec itp. Ciezko mi bardzo jest. Ciezko poznac nowych ludzi w tym wieku. chce szukac pracy i zamieszkac w wiekszym miescie niz to moje rodzinne, ale odczuwam lek z pojsciem do normalnej pracy (w innym watku o tym pisalam). Jednak nie moge tak tu dluzej siedziec sad Do tego moje osamotnienie poglebila smierc cioci, ktora byla dla mnie jak siostra i moze to dzieki niej nie odczuwalam braku znajomych, bo razem z nia i z mama stanowilysmy taka zgrana paczke sad Niestety po mojej przeprowadzce tutaj, po miesiacu odeszla nagle sad

44

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

No i co, wiecie jak tak będziemy się nad sobą użalać to będie tylko gorzej - deprecha murowana! Pisałam już wcześniej w tym poście i ak naprawdę to od tamtego czasu niewiele się zmieniło ...fakt - znalazłam pokrewną duszyczkę ale dzisiaj dowiedziałam się, że wyjeżdza ona do Anglii do pracy...
Czy jes ktoś z łodzi i okolic i wybrać się na dobre lody i pogadac ?:)

45

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

lenka16xx właśnie za tydzień przenoszę się na studia do Łodzi i nie znam tam praktycznie nikogo;) Jak nadal aktualne to się odzywaj smile

46

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

cześć.. to jest nas sporo-samotnych:( Ja też niedawno przeprowadziłam się do Bydgoszczy -pół roku temu, do tej pory jakoś było, pracowałam i jakoś czas mijał. Teraz jestem na L4, jestem w ciąży, i zaczęła doskwierać samotność:( Mąż w pracy, a ja całymi dniami sama sad   ehh...

47

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Pozwolę sobie odświeżyć temat, niedługo czeka mnie przeprowadzka do nowego miasta- Legnicy, i nie znam tam jeszcze kompletnie nikogo. Czy może któraś z was jest z okolic i chciała by się zapoznać ?:)

Odp: samotność w nowym miejscu zamieszkania

Witam serdecznie wszystkich mam ten sam problem jest mi bardzo ciężko bo jestem sama przeprowadziłam się na wieś 4 lata temu 600 km od domu rodzinnego nie mam znajomych przyjaciół ani z kim nawet kawy wypić mąż jest w delegacji a ja jak słomiana wdowa pierwszy raz mam odwagę wyżucić to z siebie pozdrawiam wszystkich serdecznie

Magdalena 1234

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » samotność w nowym miejscu zamieszkania

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018