Witam.
Najpierw chcę powiedzieć, że cieszę się że tu trafiłam, że znalazłam tę stronę. Piszecie o samotności, że macie mężów, chłopaków, pracę, ale jesteście samotne. Chcę Wam powiedzieć, że od wielu miesięcy nie zarabiam. Niecały miesiąc temu zostawił mnie mężczyzna z którym byłam. Mieszkam w dużym mieście, ale nie mam znajomych, koleżanek, nikogo. Byłam kiedyś wcześniej z kimś innym bardzo długo, przez wiele lat, a jego znajomi byli moimi. Związek się skończył, a znajomi wyparowali z dnia na dzień. To ogromny błąd ogranicznie się do jednego grona ludzi. Odsunęłam się od koleżanek ze studiów, nie mam swoich znajomych, nikogo. Teoretycznie są dwie koleżanki, z którymi mogę się umówić raz na 2 miesiace na kawę. Problem polega jednak na tym, że one mają mężów i dzieci, a umówienie się z nimi graniczy z cudem, mimo że mieszkają bardzo blisko. Nie wiem co ze sobą zrobić, nie mogę znaleźć miejscu dla siebie. Myślę o samobójstwie coraz częsciej. Nie mam po co żyć, ani pracy, ani bliskiej osoby. Facet którego poznałam w tym roku i z który mnie zostawił niedawno odszedł do swojej byłej, powiedział mi że jest związany emocjonalnie z nią był i będzie. Myślałam ,że to może będzie ten, że wtedy nie wyszło to może teraz się uda. Były wspólne wakacje z jego inicjatywy, myślałam że mu zależy, wydawał się rozsądny, ale najwyraźniej nic do mnie nie czuł, a ja dorabiałam tylko coś w mojej głowie Podobno to jego była zaczęła do niego wydzwaniać, a on uległ. Nie wiem po co to coś ze mną zaczynał. Z dnia na dzień wyrzucił mnie ze swojego życia.Mam 30 lat i nie widzę przed sobą niczego, tylko czarną otchłań. Żyję tylko po to żeby moi rodzicie nie cierpieli. Nie wierzę że kogoś poznam, że ktoś mnie pokocha, że będę miała rodzinę, taką prawdziwą. Mam wrażenie że prawdziwe miłości poznaje się gdzieś na studiach, potem człowiek ma za duży bagaż doświadczeń i nie potrafi zapomnieć o tym co było. Myślę, że zostawił mnie bo ona nie dawała mu spokoju, powiedział ,że jak zaczął sie że mną spotykać to o niej nazwijmy to zapomniał. Myślę, że to ona rozbiła nasz związek. Mam nadzieję, że spotka ją to samo. Codziennie zaczynam dzięń od płaczu i kończę go na płaczu. Nie mam naprawdę nikogo, moich kilka kolżanek wyjechało do innego miasta, albo za granicę. Jestem sama jak palec, nie wiem co ze sobą zrobić. Nie mam pomysłu na życie. Pogrążam się coraz bardziej. Nie rozumiem życia. Nie wiem po co tu jestem. Bardzo mi ciężko, chciałam wszystko co najlepsze dla niego, a on zastanawiał się jak się z tego wywinąć. Nienawidzę go za to jak mnie skrzywdził. Może bym jakoś sobie poradziła, ale nie mam znajomych, z którymi mogłabym się spotkać, zapełnić czas. Całe weekendy siedzę w domu i albo gapię się w TV albo w ścianę przez 2 h. Nawet nie mam jak kogoś poznać, bo nie mam z kim wyjść. Czasem znajomych poznaje się w pracy, ale ja jej nie mam. I co ja mam zrobić?
Podobne tematy
POLA Ja podobnie jak ty czuję się samotna. Wiem co to znaczy, wiem bo tak bardzo jest mi z tym źle. Najgorsze co u ciebie w histori wyczytałam to to że myślisz o samobójstwie. Kochana tak jak już napisałam też jestem bardzo samotna,też potrafię przepłakać cały dzień ale nawet nie myśl o odebraniu sobie życia przez jakiegoś kolesia. Ja cały czas mam nadzieję że będzie lepiej. Poznałam te forum na którym teraz jesteśmy i powiem ci że zaczęłam trochę inaczej na to wszystko patrzeć. Napisz z kąd jesteś?
Cześć. Dziękuję. Wiem, że nie warto. Może bym o nim zapomniała, ale nie umiem bo nie mam nikogo kto by mi pomógł robić jakieś ciekawe rzeczy, gdzieś wyjść itd. Siedzę ciągle w domu, szkoda mi już czasu, ja go tylko marnuję.Wrocław.
A dlaczego nie pracujesz?
5 2009-11-07 22:58:50 Ostatnio edytowany przez Tosia (2009-11-07 23:05:00)
Pola
Nie umiem Cię pocieszyć... nie wiem jak-zatrzymałam się na Twoich słowach bo są mi tak bliskie, tak zrozumiłe.
Chciałabym więc tylko napisać-nie daj się pochłonąć złości na jakiegokolwiek człowieka. Ona zatruwa i sprawia, ze "gnijemy" od wewnątrz.
Wiem, ze musi być to dla Ciebie trudne, ale spróbuj ocalić od tej goryczy piękne chwile jakie spędziłaś ze swoim chłopakiem-nie strać tych wspomnień...Rozumiem ile musisz mieć żalu w środku-ale nienawiścią i złością go nie zaguszysz.
Chciałabym też, żebyś wiedziała, że nie jesteś sama. Wprawdzie nie jestem zwolenniczką budowania przyjaźni przez internet, wiem, że może on wciągnać za bardzo... może niepostrzeżenie stać się substytutem i odebrać nam rzeczywistosć-ale jeśli potrzebujesz rozmowy, a nie bardzo czujesz się na siłach by szukać znajomych w realu-pisz.
Nie skreślaj swojego życia, jeszcze wiele może się w nim wydarzyć...
Masz w sobie tak dużo smutku, Pola i jesteś z nim sama...czy myślałaś może o tym, by poszukać pomocy psychologa?
Sciskam Cię ciepło.
Tak oczywiście myślałam i chcę, ale mnie na to nie stać. Nie zarabiam w tej chwili i pewnie długo jeszcze nie będę. Dlatego jest mi podwójnie ciężko. Życie zawodowe i osobiste to totalna katastrofa. Tęsknię za nim, brakuje mi go, ale jednocześnie nienawidzę go za to co zrobił!!! Gdyby był obok chętnie bym mu dała w twarz, jest we mnie tyle złości. Miał być wspólny Sylwester, na którego mnie nawet zaprosił, ale nie doczekaliśmy. Zostawił mnie dla niej, jakiegoś czegoś. Teraz spędzę Sylwestra sama w domu, a tak się cieszyłąm... Nie rozumiem dlaczego to zaczynał, skoro cały czas miał ją w głowie i w sercu. Dlaczego mnie tak zranił, nie potrafię się z tym pogodzić. Na domiar złego napisał mi, że było nam razem dobrze. Żałosne.
???*???*???*???*???*???*
Nie oczekuj od życia więcej,
niż może Ci dać.
Wszystko, co ma przyjść,
przyjdzie - we właściwym czasie.
Po prostu tańcz,
gdy masz ochotę tańczyć
i płacz, gdy nie możesz inaczej.
Jest tylko jedna historia
napisana specjalnie dla Ciebie:
TWOJE ŻYCIE.
???*???*???*???*???*??
*.SERDECZNIE POZDRAWIAM*
Oby ta jedna historia napisana dla Ciebie miała szczęśliwy koniec. Ja od lat spędzam sylwestra sam. czasem tylko wypiję szampana, trochę gorzki jest. Ale może ci się jednak uda. Życzę najlepszego
Gdyby tak ludzie z tego forum.. robili jakieś zloty od czasu do czasu.. wspólne wypady na narty..
czy coś:) byłoby to fajne.. każdy post który tu czytam udowadnia wartość forumowiczów i wali prosto w serce..
Fajnie by było gdyby tacy ludzie od czasu do czasu się integrowali, może nawet ktoś by się odnalazł.. wśród tak wartościowych ludzi wcale by mnie to nie zdziwiło:)
MonteqForza zgadzam się z Tobą w 100% Szkoda, że tak przyjaznych ludzi nie poznaję w realu.
Pola, ale jaki jest powód tego że nie pracujesz? nie możesz pracować czy nie możesz znaleźć pracy?
Gdyby tak ludzie z tego forum.. robili jakieś zloty od czasu do czasu.. wspólne wypady na narty..
czy coś:) byłoby to fajne.. każdy post który tu czytam udowadnia wartość forumowiczów i wali prosto w serce..
Fajnie by było gdyby tacy ludzie od czasu do czasu się integrowali, może nawet ktoś by się odnalazł.. wśród tak wartościowych ludzi wcale by mnie to nie zdziwiło:)
Fajnie,fajnie by było. Widzę że tak ciężko namówić forumowiczów do czegoś więcej niż tylko pisania wirtualnie.
Sama poszukuję osób które czują się samotnie-założyłam taki temat no i echo.
... GORKA miałaś rację zakładając ten wątek - samotność zabija... powoli ale skutecznie... pozdrawiam Cię i wszystkich uczestników tego wątku...życzę Przyjaciół Prawdziwych- takich co do tańca i do różańca
pozdrawiam cieplutko Julka
Pola, ale jaki jest powód tego że nie pracujesz? nie możesz pracować czy nie możesz znaleźć pracy?
Nie mogę znaleźć.
Nie martw sie Slonce
znajdziesz prace i wyjsc na wieczorne spacerki szkoda ze nie mieszkamy blisko ![]()
Pola
Myślę, że wiele kobiet "łapie doła" kiedy skończy 30 lat.
Ja wtedy czułam sie bardzo żle, chociaż miałam pracę i męża. Jednak w naszym związku nie układało się najlepiej, prawdopodabnie dlatego że nie mogłam zajść w ciążę chociaż bardzo chciałam.
Mam nadzieję, zę znajdą się jeszcze inni użytkownicy forum z Wrocławia i możecie się również spotykać w rzeczywistości. Mogłabyś rówież zapisać sie na jakieś zajęcia (np. sportowe, nauk języka ), ale to niestety wiąże się z dodatkowymi kosztami...
Życzę ci rówież trochę cierpliwości. Wiem, że nikt nie chce czekać. Ja też chciałam rozwiazań natychmiast ale sprawy ułożyły sie dopiero po dłuższym czasie.
Mam nadzieję, że ty poradzisz sobie szybciej.
Pola, doskonale rozumiem Twoją samotność i wiem jak się czujesz. Mam podobne myśli co Ty
Mam wprawdzie faceta, z którym mieszkam, ale nikogo prócz niego nie mam. On znowu wyjechał
a ja siedzę i nie mam co ze sobą począć
Mam pracę, ale w niepełnym wymiarze i nadodatek pracuję sama więc dzisiaj np. nie zamieniłam z nikim ani słówka
Samotność mnie dobija, do tego dochodzi jeszcze moja chora nieśmiałość...
Ja sam nieuważam się za jakiegoś kozaczka.. w sumie to czasem myślę że przegrałem najlepsze lata swojego życia spędzone samotnie ..ale to jeszcze nie powód by zamykać się wyłącznie w świecie tego forum.. pozdrawiam Mariusz
Ja sam nieuważam się za jakiegoś kozaczka.. w sumie to czasem myślę że przegrałem najlepsze lata swojego życia spędzone samotnie ..ale to jeszcze nie powód by zamykać się wyłącznie w świecie tego forum.. pozdrawiam Mariusz
Ja również mam takie odczucia. Praktycznie większość czasu spędzam sama ze sobą, prawie w ogóle nie wychodzę, a jak już zdarzy się jakiś wypad to w ogóle nie potrafię tego wykorzystać. I co najgorsze nie sprawia mi to przyjemności, czuję się nieswojo itp... To jest straszne uczucie, czuję się często tak jakbym była zamknięta w jakieś skorupie... Sama siebie nie rozumiem ![]()
Witajcie.
Jak większość z was czuje sie potwornie samotna. Mimo że mam wokoło siebie ludzi którzy mnie kochają i którym na mnie zależy to jednak czuję się tak jak bym była sama na świecie. Od kilku lat jestem sama, byłam w związku który wypalił mnie do żywego, kłótnia goniła kłótnię. Później były jakieś związki bez wiekszego znaczenia. Od tego momentu jestem sama, żyje pracą to jedyne co mnie jeszcze jakos trzyma. Próbowałam odnowić kontakty ze znajomymi, ale zamiast dobrej zabawy czekało mnie rozczarowanie. Wkółko słyszałam teksty typu " kiedy ty sobie kogos znajdziesz" albo " ja to mam powodzenie u facetów , a nie to co ty". Jak by tego było mało to i najbliżsi krewni tez mi nie odpuścili. Poczułam sie jak skonczony nieudacznik i to tylko dlatego że nie mam faceta. Poznałam kogoś przez internet, ale i to była pomyłka. Czasami zastanawiam sie co ze mna jest nie tak? dlaczego czuje sie taka samotna? Pomóżcie!
Witajcie.
Jak większość z was czuje sie potwornie samotna. Mimo że mam wokoło siebie ludzi którzy mnie kochają i którym na mnie zależy to jednak czuję się tak jak bym była sama na świecie. Od kilku lat jestem sama, byłam w związku który wypalił mnie do żywego, kłótnia goniła kłótnię. Później były jakieś związki bez wiekszego znaczenia. Od tego momentu jestem sama, żyje pracą to jedyne co mnie jeszcze jakos trzyma. Próbowałam odnowić kontakty ze znajomymi, ale zamiast dobrej zabawy czekało mnie rozczarowanie. Wkółko słyszałam teksty typu " kiedy ty sobie kogos znajdziesz" albo " ja to mam powodzenie u facetów , a nie to co ty". Jak by tego było mało to i najbliżsi krewni tez mi nie odpuścili. Poczułam sie jak skonczony nieudacznik i to tylko dlatego że nie mam faceta. Poznałam kogoś przez internet, ale i to była pomyłka. Czasami zastanawiam sie co ze mna jest nie tak? dlaczego czuje sie taka samotna? Pomóżcie!
Moglabym sire pod tym postem podpisac.To samo jest u mnie! Wiesz ja mysle ze samotnosc jest czasami pisana niektorym osobom.Bog niesprawiedliwie to zaplanowal.....mnie rowniez samotnosc zabija.....jestem w ciezkiej depresji i niewiem co dalej bedzie.
.Bog niesprawiedliwie to zaplanowal.....mnie rowniez samotnosc zabija.....jestem w ciezkiej depresji i niewiem co dalej bedzie.
Wydaje mi się że Bóg raczej nikomu tego nie życzył i nie planował.
Tak samo jak wy też czuję się strasznie samotna jednak wiem że za mało z siebie dałam innym ludzią,koleżanką i kolegom którzy byli jak chodziliśmy na studia czy do szkoły. To właśnie wtedy jest idealny (i był) czas na przyjaźnie które się zawiera. A niektórzy (między innymi ja) wtedy o tym nie myślleli a potem żałują że są sami.
Pola Czytajac Twoj post miałam wrażenie ze opisujesz moja obecna sytuacje. Z przyjaciółmi i znajomymi z Polski kontakt się urwał już jakiś czas temu, a tu, gdzie teraz mieszkam znajomych mieliśmy wspólnych. Po zerwaniu z moim chłopakiem spotkałam się z kilkoma osobami z grona naszych niby wspólnych przyjaciół i to czego się dowiedziałam zupełnie zwaliło mnie z nóg - wszyscy oni wiedzieli od miesięcy, ze mój eks mnie oszukuje. To mnie kompletnie dobiło. Poczułam się jak na pustyni i nadal tak się czuje, ale bardzo staram sie nie poddawać i myśleć, ze możne jutro będzie lepiej. Nie jest łatwo, jeden dzień jako taki i kilka dni pod kreska ale wierze, ze tych lepszych dni zacznie powoli przybywać i to daje mi sile by żyć dalej. Nie poddawaj się Pola, kolo fortuny musi się w końcu obrócić w nasza stronę.
Hej !!!! Witam i doskonale rozumiem wszytskich samotników bo sama własnie to przeżywam. Rozstałam sie właśnie z chłopakiem. W zwiąaku czułam się samotna, a teraz czuję się jeszcze bardziej.
ja w przeciwieństwie do Ciebie pracuję, ale pomimo tego i tk czuję ta pustkę, ciszę, która człowieka przytłacza i nie pozwala normalnie funkcjonować !!!
Niby mam znajomych,ale rozsiani są po Polsce, albo jak sa na miejscu to mają sowje rodziny, swój świat i swoje kłopoty....
Myślę, ze najlepszym wyjściem z sytuacji jest-tak ja już ktoś napisał znalezienie sobie jakiegoś zajęcia- tak zeby zająć się nim na maksa i tylko nie myśleć, nie wspominać-bo machina zacznie się uruchamiać.
Trzeba zbależć w sobie tą siłę i po prostu się nie dać. wiem , ze moze łatwo jest o tym pisać,ale wierzcie mi że starsznie trudno jest mi to robić, ale się NIE PODDAJĘ-KAŻDEGO DNIA WALCZĘ i tego też WAM ŻYCZĘ. Mamy taką siłe w sobie-trzeba tylko ja odnależć-przeciez nie na próżno się mówi, ze kobiety sa silniejsze psychicznie od facetów, czyz nie DROGIE PANIE-wię GLOWA DO GÓRY!!! ![]()
Napisałam tę wiadomosć i juz mi lepiej, wię piszci i do mnie jesli macie ochotę pozdrawiam!!!
CZAS LECZY RANY !!!
CZAS LECZY RANY !!!
Gorka co się dzieje prosze powiedz... pozdrawiam
Ciepło Julka.
27 2009-11-26 20:23:04 Ostatnio edytowany przez GORKA (2009-11-26 20:24:01)
Kochana Julio24
Jestem jestem. Czytam sobie wasze wpisy.
Umnie jakoś powoli leci. Taki jak napisałam :czas leczy rany - to i mojej sytuacji dotyczy.
Wiesz już nie jestem tak zdołowana jak wcześniej moją sytuacją z mężem. Wiadomo lepiej by mi się żyło gdybym miała jakąś bratnią duszę koło siebie no ale co zrobić. W moim małżeństwie to jest tak-albo bardzo dobrze albo bardzo źle. Chyba tylko te wspaniałe dni w których jest dobrze trzymają mnie w tym związku.
Trochę zmieniłam zachowanie - zrobiłam się do bólu olewacyjna. To pomaga.
Słyszałam, że czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do bólu... człowiek do wszystkiego sie przyzwyczai.
Może masz rację chomej tylko z biegiem czasu ten ból jest słabszy.
Samotność zabija?Moim zdaniem NIE... My sami "zabijamy się" swoim myśleniem o tym że jest źle, lepiej być nie może i nie będzie.. Czasami wystarczy trochę optymizmu i wiary w to że po każdej burzy świeci słońce..Wiem że łatwo napisać i każdy o tym wie, a nawet wie dużo więcej.. Ale te proste z pozoru słowa na prawdę są w stanie zdziałać cuda, dać trochę wiary i nadziei że może to właśnie jutro będzie lepiej..?:) Życie byłoby za proste żeby nie było w nim nawet tego chwilowego smutku czy cierpienia.. Nie sztuką jest nie upaść..ale podnieść się z każdego upadku..
Pozdrawiam wszystkich...:))
Coś w tym jest. Bez tych złych chwil, nie potrafilibysmy docenić tych cudownych i wyjątkowych.
Kto wie, czy za rogiem nie stoją anioł z bogiem ...
i nie spełniają marzeń, kto wie ![]()
Puk, puk, puk jest tam ktos? Poznam kobiete, nie koniecznie panne, cel to kolezenstwo. Nie szukam przygod, odpadaja sex spotkania itp. POZDRAWIAM SERDECZNIE! Artur e-mail: kuntakinte1814 (at) interia.pl
Puk, puk, puk jest tam ktos? Poznam kobiete, nie koniecznie panne, cel to kolezenstwo. Nie szukam przygod, odpadaja sex spotkania itp. POZDRAWIAM SERDECZNIE! Artur e-mail: kuntakinte1814 (at) interia.pl
Kuntakinte1814 tutaj chyba dawno nikt nie zaglądał