netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

49 odpowiedzi15 741 wyświetleńzałożony przez aisza24, 14.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 50 ]

1

Temat: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Mam problem, choć dla niektórych może się on wydać błahy czy śmieszny, ale proszę o rady.

Poznałam faceta w sieci, wymieniliśmy się zdjęciami. Ogólnie bardzo mi się spodobał oprócz jednej kwestii - zeza rozbieżnego. Sama unikałam tego tematu, on powiedział że to kiedyś był jego wielki kompleks, ale już się z tym pogodził, poza tym chyba aż tak tego nie widać bo nikt mu tego nie mówi (teraz sądzę że z grzeczności). Postanowiłam się z nim spotkać, by na żywo się przekonać czy będzie mi to bardzo przeszkadzało.

Na spotkaniu przeżyłam szok, ma zeza mniej więcej jak na zdjęciu w mojej stopce (nie mogłam wkleić linka do posta, więc tylko tak mogłam to zrobić). Oczywiście nie on jest na zdjęciu.

Prawie wcale na niego nie patrzylam, bo jak tylko spojrzałam to z paniką odwracałam wzrok. Zawsze mnie przerazał zez rozbieżny, nie wiedziałam gdzie ktoś patrzy. Spotkaliśmy się też drugi raz, znów tak samo reagowałam. On jest bardzo mną zainteresowany, pokazuje mi to na każdym kroku. Planujemy kolejne spotkanie, a ja się zastanawiam czy kiedyś się przełamię. Facet jest naprawdę (poza tym) świetny - bardzo inteligentny, zabawny, odpowiedzialny, grzeczny, wysoki, wysportowany, ma przystojną twarz. Ale ten zez po prostu dla mnie przekresla wszystko. sad

Szczerze powiem że np. gdy wyobrażam sobie intymne sytuacje to mam dreszcze. Wyobraźcie sobie wspaniały nastrój, super seks, patrzycie sobie w oczy i... widzicie ten widok ze zdjęcia poniżej.
Jest mi jednocześnie źle i głupio że jestem taka powierzchowna.

On niedługo rozpocznie pracę, w której będzie dośc publiczną osobą, która musi wzbudzać zaufanie, będzie miał wiele kontaktów z ludźmi. Uważam więc, że byłoby lepiej, gdyby zrobił sobie operację, a wiem że można robić u dorosłych. On mi kiedyś powiedział że u dorosłych tej operacji już się nie robi, ale po cichu się dowiadywałam i wiem że się robi.

Nie mogę jednak temu wspaniałemu, dobremu facetowi powiedzieć czegoś takiego, skoro tak długo z tym kompleksem się zmagał i uwierzył, że ludziom to aż tak nie przeszkadza. Ludzie, co ja mam zrobić? Uwielbiam go gdy rozmawiamy przez telefon albo gdy się spotykamy i robi się już ciemno, czyli gdy już go nie widzę. Strasznie mi źle. Zależy mi na nim, a nie potrafię tego przeskoczyć. Uważacie że powinnam go sobie odpuścić (choć naprawdę nie chcę, to super facet), czy jakoś delikatnie wspomnieć o operacji?

2 Ostatnio edytowany przez Itis (2015-02-14 20:32:57)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Wygląd jest bardzo ważny, dlatego Twój problem traktuję jak najbardziej poważnie, ale nie bardzo wiem o czym tutaj rozmawiać...
Nie potrafisz zaakceptować jego zeza - co po zobaczeniu tego zdjęcia wcale mnie nie dziwi... - więc nie ma co dalej popychać tą znajomość w kierunku związku.
Facet długo zmagał się ze swoimi kompleksami, ale nawet w tak delikatnych sytuacjach, jestem zwolenniczką prawdy.
Jeśli w subtelne słowa ubierzesz szczerość, powinien zrozumieć i przyjąć to lżej niż propozycję operacji, która jest nietaktowna.

3 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-14 20:41:52)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Ciężki temat.. Myślę, że nie masz się co samobiczować, że liczy się dla ciebie fizyczność - to naturalne.

Nie jesteś "zła" przez to, że masz pewne opory przed zbliżeniem z kimś kto nie do końca Ci wizualnie odpowiada. Nie zawsze pewne kwestie da się przeskoczyć, jeśli dana cecha nas odrzuca.

A to jedyny warunek by do seksu doszło - nie musi to być Adonis, ważne, by nic nie odrzucało, choć nie wszystko musi być idealne.

W drugą stronę to działa przecież tak samo. Mężczyźni odrzucają na tych samych zasadach, bo jakaś część ciała partnerki im od początku na tyle nie odpowiada, że nie potrafią się przemóc.
Co możesz zrobić?
Normalnie mogłabyś się pospotykać i bez ciśnienia zobaczyć co z tego wyjdzie, tyle że jeśli na tym etapie Ty już chcesz się z nim spotykać za dnia żeby nie musieć na niego patrzeć.. to jest kaplica.

A rozmowa n/t operacji, co do której on nie ma przekonania i ma do tego prawo byłaby przekroczeniem pewnej granicy.
Operacje mógłby zrobić ,ale nie pod presją tego, że będziesz z nim lub go z tego powodu zostawisz.

4 Ostatnio edytowany przez aisza24 (2015-02-14 21:06:26)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Mam powiedzieć mu wprost że nie mogę zaakceptować w nim zeza? Wtedy w nim wszystko zacznie się od początku, zabiorę mu wiarę w siebie, którą budował w sobie latami. Opowiadał mi, że to była dla niego długa droga, przez to prawie nie interesował się kobietami bo bał się odrzucenia itd. A teraz nagle dziewczyna, w której się naprawdę zakochał, właśnie go odrzuci z tego powodu?

Może jednak podać inny powód? Wymyślić coś, by go nie ranić?

Z drugiej strony - powiedzenie mu prawdy może zmobilizuje go do działania, choć wiem że nie powinnam dyktować komuś co jest dla niego lepsze. Więc skoro to dla niego taki kompleks i skoro - jak widać - kobieta może go odrzucić z tego powodu, i podejrzewam że nie tylko mi takie coś przeszkadza, to powiedzenie mu prawdy naprowadzi go jakoś na to, by jednak zrobił operację (co, patrząc obiektywnie, przyniesie mu korzyści). Dowiadywałam się że operacja trwa jakąś godzinę, po paru dniach wraca się do pełnej aktywności. Ludzie którzy przeszli taką operację sami sobie wyrzucają, że nie zdecydowali się wcześniej (oglądałam filmiki na ten temat, z wywiadami).  Macie rację, nie powinnam mu mówić o operacji, to byłoby niegrzeczne. Ale nie ukrywam, że gdyby zdecydował się na operację, ja chciałabym dalej się z nim spotykać.

5

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

On zaakceptował tego zeza, czy udaje, że go nie ma ? To kluczowa różnica.
Jeżeli rzeczywiście przez długi czas walczył o samoakceptację, to zrozumie Twoje stanowisko.
Jeżeli zaś udaje, że wszystko jest w porządku, to czas uświadomić mu rzeczywistość.
Lepiej żebyś zrobiła to Ty, osoba zaufana, którą darzy sympatią, niż potem obcy ludzie, gdy stanie się osobą rozpoznawalną.

6 Ostatnio edytowany przez Elle88 (2015-02-14 21:28:50)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Kurde, temat w sumie "na czasie" i dla mnie, bo ostatnio poznają wielu panów i trafił się m.in. b. dobrze wykształcony i ciepły facet, z podobnym problemem do Twojego autorko, choć nieco drastyczniejszym i nieodwracalnym, ale nie będę wchodzić w szczegóły. Mnie to przerosło.
Nie chciałam stawiać ani jego ani siebie w sytuacji, gdzie będę musiała potem szukać głupich wymówek od zbliżeń itp.

Może faktycznie spróbuj delikatnie wybadać czy on bierze pod uwagę operację, bo może bierze, tylko za wszelka cenę nie chce pokazać, że zrobi ją pod czyjeś dyktando - wiesz, jako mężczyzna chciałby mieć pewność, że najpierw jest kochany i akceptowany w 100% za to jaki jest, a wtedy już innym nastawieniem by o tej operacji pomyślał - nie na zasadzie ultimatum.

7 Ostatnio edytowany przez aisza24 (2015-02-14 22:22:08)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

On wie, że jest zez, ale twierdzi że chyba inni tego nie widza, skoro nikt mu nic nie mówi. Nie dziwię się że nikt nie mówi, wiadomo że ludzie nie chcą być świniami. Może myśli że jest to tylko delikatny zez i ludzie nie zwracają na to uwagi. Szczerze mówiąc nie rozmawiamy o tym. On kilka razy poruszył tę kwestię, a ja praktycznie wtedy milczałam, bo bałam się go skrzywdzić nieodpowiednim słowem. Prawdopodobnie on moje milczenie odebrał tak, że ja tego zeza nie widzę.
Prawda jest taka że widać to bardzo, właśnie jak na tym zdjęciu, mi to przypomina jakiś widok z horroru (przepraszam że tak piszę, ale chcę nakreślić jaki to problem dla mnie).

To jest naprawdę świetny facet, nie ma już takich w dzisiejszym świecie. Gdyby nie ta wada, nie wahałabym się nawet chwili.

Skoro to u nas temat tabu, to jeśli nagle zacznę delikatnie badać czy on planuje operację, to będzie wiadome że nie akceptuję tego.

Dodam, że on zauważył że jestem na spotkaniach dość chłodna, unikam kontaktu wzrokowego, dotyku itd. On jednak tak to sobie wytłumaczył, że zachowuję się tak ze stresu, myślę że nie rozważa nawet tego, że chodzi o zeza - skoro widziałam zdjęcia a zdecydowałam się spotkać. Ale na żywo odbiór tego jest zupełnie inny, o wiele gorszy, dla mnie to było szokujące. sad

Elle - naprawdę nie zdradzisz jaką wadę miał "Twój" facet?

8

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Nie ma jednego oka.

Natomiast odnośnie tego co napisałaś, on na pewno się domyśla, tylko wypiera fakty, bo trudno jest mu 'na szybko' znaleźć rozwiązanie tej sytuacji. Zwłaszcza, skoro wcześniej sam poruszał ten temat w kontekście strachu przed odrzuceniem.

Trudna sprawa, chyba jedna z niewielu wink gdzie nie potrafię nic doradzić.

9

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Jak to nie wiesz gzdie ktoś z zezem patrzy? Trzeba się było zapytać które oko u niego dominuje i na to oko zwracać uwagę - wtedy problem przynajmniej w połowie znika, bo wiesz gdzie ktoś patrzy.

Cóż, dobrymi chęciami jest piekło wybrukowane - chciałaś dobrze - wyszło do dupy. Najwidoczniej nie masz wśród bliskich osób nikogo z żadnym defektem urody i dlatego to było dla ciebie takim szokiem. Wbrew pozorom do czegoś takiego łatwo się przyzwyczaić, warto też takiej osobie wytłumaczyć, że na początku się czuje zmieszanym, bo nie się nie wie jak ta druga strona odbiera nasze gapienie, albo wprost przeciwnie - unikanie spoglądania na newralgiczną część ciała.

Tysię tego wystraszyłaś tak bardzo, że już sobie wkręcasz widoki jak to będziesz mu spoglądać w oczy w łóżku big_smile A może pomyśl o tym, że możesz zamknąć oczy? tongue

10

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

A może pomyśl o tym, że możesz zamknąć oczy? tongue

Nie no świetna rada big_smile

Ty też chciałabyś uprawiać seks z facetem, który zamiast się podniecać i podziwiać Twoje ciało i reakcje , zamykałby oczy?

11

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Tak, można zamknąć oczy - nauczyć się ignorować to, czego nie można zmienić, a co jest zupełnie w człowieku nieistotne. Tak jak faceci uczą się przymykać oczy na biust, który jest trochę obwisły, albo na sflaczały tyłek.

Mam kumpla, który nie ma ręki - stracił po wypadku samochodowym.  Znaliśmy go wszyscy lata, a mimo to jak się pojawił bez ręki to nas psychicznie usztywniło. Ale z czasem przywykliśmy.
Przywykliśmy do tego stopnia, że na którejś imprezie ktoś mu kazał pomidory do sałatki pokroić...

12

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Z kumplem dobre smile i fajnie, bo pokazuje, że obie strony mają zdrowy dystans do sytuacji.

Ale z łóżkiem..sorry, ale nie. No nie wyobrażam sobie czerpać satysfakcji z seksu wiedząc, że facet robi coś "bo ja lubie", a jego to dajmy na to obrzydza, kaman big_smile

13

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Mam koleżankę z zezem tego typu. Na początku też mnie to szokowało i było mi głupio na nią patrzeć, ale byłam wtedy bardzo dziecinna, więc to też częściowo dlatego. W każdym razie z biegiem czasu jakoś mi się to "opatrzyło" i teraz już nie zwracam na to uwagi, podobnie jak z kumplem Iceni. Nie wiem jak jest z tego typu operacjami, ale np. moja koleżanka nie mogła takiej mieć, więc może on też był się dowiedzieć, ale były jakieś przeciwwskazania albo jakieś ryzyko, którego on nie chciałby podejmować.

14

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Nie chcę zamykać oczu w czasie seksu! Co to za przyjemność z seksu?
Nie tylko o seks chodzi ale o mnóstwo innych ważnych sytuacji: wyznanie miłości, pocałunki czy nawet - może kiedyś (choć wiem że daleko wybiegam w przyszłość) - przysięga małżeńska. Kompletnie nie wyobrażam sobie patrzeć w tak rozbiegane oczy podczas tak pompatycznej chwili.

Co do dominującego oka - on nie ma tak. Patrzy na zmianę, nie tak że zawsze jednym okiem.

Dla mnie to nie jest "trochę obwisły biust", dla mnie to coś potwornego, na co nie mogę patrzeć.
Jeszcze w życiu nie słyszałam, żeby facet nie mógł z przerażenia patrzeć na "trochę obwisły biust". Jak możesz to porównywać?

Elle - faktycznie, brak oka to już zupełnie dramat.

15

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Ale zez nie jest czymś, co obrzydza (tzn. nie wiem jak to jest u autorki, ale właśnie podejrzewam, ze nie miała kontaktu z ludźmi z jakąś widoczną wadą i to bardziej jest szok i zmieszanie niż obrzydzenie). Do takich rzeczy człowiek naprawdę się przyzwyczaja po właśnie tym pierwszym szoku.

Oczywiście może być i tak, że to dla autorki stanie się jednak problemem nie do przeskoczenia, ale myślę, ze za szybko odpuściła. Nie chodzi mi o to, żeby z jakiejś litości z nim próbowała na siłę być - raczej chodzi mi o to, że z błahego powodu może stracić okazję na fajny związek. Owszem, będzie miała faceta z defektem, ale do tego naprawdę można się przyzwyczaić i przestać to zauważać.

Znacznie trudniej jest się przyzwyczaić do głupich uwag na temat wyglądu danej osoby rzucanych przez jakieś przypadkowe osoby na ulicy tongue

16

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
aisza24 napisał/a:

Nie chcę zamykać oczu w czasie seksu! Co to za przyjemność z seksu?
Nie tylko o seks chodzi ale o mnóstwo innych ważnych sytuacji: wyznanie miłości, pocałunki czy nawet - może kiedyś (choć wiem że daleko wybiegam w przyszłość) - przysięga małżeńska. Kompletnie nie wyobrażam sobie patrzeć w tak rozbiegane oczy podczas tak pompatycznej chwili.

Co do dominującego oka - on nie ma tak. Patrzy na zmianę, nie tak że zawsze jednym okiem.

Dla mnie to nie jest "trochę obwisły biust", dla mnie to coś potwornego, na co nie mogę patrzeć.
Jeszcze w życiu nie słyszałam, żeby facet nie mógł z przerażenia patrzeć na "trochę obwisły biust". Jak możesz to porównywać?

Elle - faktycznie, brak oka to już zupełnie dramat.

No dobrze - po tym co napisałaś - cofam wszystko co napisałam powyżej - faktycznie się do tego nie nadajesz i cię to przerasta.
I nie masz co owijać w bawełnę, facet jest może zakompleksiony, ale pewnie nie głupi - będzie wiedział dlaczego rezygnujesz choćbyś nie wiem jakie kity wciskała.

P.S.  To z zamykaniem oczu to była przenośnia smile ale jak widać przeraziło cię to tak bardzo, ze tego nie dostrzegasz...

17

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Nie, miałam koleżankę z zezem rozbieżnym i rozmowa z nią zawsze była dla mnie trudna. Nie byłam pewna gdzie patrzy albo do kogo mówi. Wiem że inni mieli tak samo, bo mówili o tym lub oficjalnie się niej naśmiewali (nieładnie, no ale tak było).
Przyzwyczaiłam się do jej oczu "tyle o ile", że mogłam z nią rozmawiać, ale to nie znaczy że akceptowałabym tę wadę u życiowego partnera, który przecież powinien mnie pociągać, a nie przerażać.

18

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
Iceni napisał/a:

faktycznie się do tego nie nadajesz i cię to przerasta.

No tak, napisałam to przecież w pierwszym poście.
Pytałam czy powinnam mu powiedzieć o operacji, czy zostawić (a w tym przypadku - czy powiedzieć prawdę czy skłamać). Nie pytałam "czy ja to z czasem zaakceptuję?", ponieważ wiem, że nie. sad

19

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Jeśli to jest bardzo duża wada , to może faktycznie przeraża, bo to zdjęcie jak zobaczyłem, to też się wystraszyłem. Bo jeszcze wytrzeszcz oczu był, jak mi się zdaje.
Ogólnie zez można zoperować. W niektórych przypadkach jest to nie możliwe.
Oczywiście to musi stwierdzić okulista.
Operacja przebiega najpierw na jednym oku, później przystępują do drugiego.
Jam mam podobną wadę wzroku a mój syn jej nie ma. Więc, nie wiem czego ty sie doszukujesz. Chyba, że rzeczywiście ta wada jest taka duża, że rzuca się w oczy.

20

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Tak, jest to duża wada. Jak na zdjęciu.

21

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
aisza24 napisał/a:
Iceni napisał/a:

faktycznie się do tego nie nadajesz i cię to przerasta.

No tak, napisałam to przecież w pierwszym poście.
Pytałam czy powinnam mu powiedzieć o operacji, czy zostawić (a w tym przypadku - czy powiedzieć prawdę czy skłamać). Nie pytałam "czy ja to z czasem zaakceptuję?", ponieważ wiem, że nie. sad

Ja bym obstawiała powiedzenie prawdy. Tak jak napisałam, facet i tak pewnie się domyśli prawdy bez względu na to co powiesz.
Ważniejsze jest raczej JAK to powiesz.

22

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Jeżeli ma tak duzą wadę, to powinnaś rozmawiać z nim o operacji tej wady. Powiedzieć mu prawdę, że cię to krępuje, głupio się czujesz, że mu pomożesz w tym, jeżeli jedyna to przeszkoda.

23

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
Iceni napisał/a:

Tak jak napisałam, facet i tak pewnie się domyśli prawdy bez względu na to co powiesz.

A mi się wydaje że się nie domyśli. On uważa, że ja byłam wycofana/oschła z powodu stresu. On zawsze jest ze mną szczery, więc gdyby uważał że to przez zeza, spytałby o to.
Naprawdę, jemu to do głowy nie przychodzi. Uważa że skoro widziałam na zdjęciach a mimo to spotkałam się, to ten problem jest "za nami". Temat zeza nie pojawia się w naszych rozmowach od bardzo długiego czasu. Myślę, że on uznał, że skoro milczałam podczas rozmów to tego nie widzę, nawet kwitował to tym, że jemu się tylko długi czas wydawało że ludzie zwracają na to uwagę, ale tak nie jest.

...i ja mam naprawdę mu to zabrać?
Czy naprawdę idea szczerości jest tego warta?
To wspaniały facet, może nie powinnam mu zabierać wiary w siebie? Może spotka dziewczynę która to zaakceptuje? A ja swoją brutalną szczerością wszystko zepsuję, znów zamknie się w sobie.

24

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Jeżeli tobie zależy na nim, to znim porozmawiasz, a jeżeli wada jest dla ciebie przeszkodą. No cóż, ludzie są bez rąk, bez nóg, mają trądzik, mają inne niedogodności, i jakoś można to przełamć.
Uważam, że nie powinnaś sie z nim wcześniej spotkać, jak widziałaś zdjecie. A dałaś mu poczucie, że poznał fajną dziewczynę a jednak pod jej skórą jest inny człowiek.

25

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Mój przyjaciel ma lekkiego zeza rozbieżnego, ale takiego, że prawie nie widać. Operację się robi, tak, on się do niej przymierza, tyle że się boi, bo ma fobię związaną z oczami ogólnie.

Ciężko mi doradzić. Jeśli dałoby się zrobić operację, to można zasugerować, gorzej, jeśli on się rzeczywiście dowiadywał i istnieją jakieś przeciwwskazania. Nie możesz jakimś podstępem? big_smile Tylko trochę bardziej przebiegle niż "mój znajomy ma mieć operację, a się boi, nie wiem, co mu powiedzieć". big_smile Z drugiej strony, czy uważasz, że to przyniesie jakikolwiek skutek? Tzn. chciałabyś być z facetem, który by Ci zasugerował, że np. będzie z Tobą dopiero jak sobie odessiesz tłuszcz z nóg albo usuniesz rozstępy z tyłka? ;p

26

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

przykro mi. Ja Cię rozumiem , mam taki sam problem jak rozmawiam z kimś kto ma takiego zeza. Na prawdę i też było by mi trudno się przełamać. Nie wiem :-(

27

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
aisza24 napisał/a:
Iceni napisał/a:

Tak jak napisałam, facet i tak pewnie się domyśli prawdy bez względu na to co powiesz.

A mi się wydaje że się nie domyśli. On uważa, że ja byłam wycofana/oschła z powodu stresu. On zawsze jest ze mną szczery, więc gdyby uważał że to przez zeza, spytałby o to.
Naprawdę, jemu to do głowy nie przychodzi. Uważa że skoro widziałam na zdjęciach a mimo to spotkałam się, to ten problem jest "za nami". Temat zeza nie pojawia się w naszych rozmowach od bardzo długiego czasu. Myślę, że on uznał, że skoro milczałam podczas rozmów to tego nie widzę, nawet kwitował to tym, że jemu się tylko długi czas wydawało że ludzie zwracają na to uwagę, ale tak nie jest.

...i ja mam naprawdę mu to zabrać?
Czy naprawdę idea szczerości jest tego warta?
To wspaniały facet, może nie powinnam mu zabierać wiary w siebie? Może spotka dziewczynę która to zaakceptuje? A ja swoją brutalną szczerością wszystko zepsuję, znów zamknie się w sobie.

Czyli nie zaakceptował go. Po prostu udaje, że problemu nie ma (czasem dzieje się tak, że kłamstwo wielokrotnie powtarzane sprawia, że zaczynamy je brać za prawdę tongue).

Aisza, napisałaś że Twój kolega niebawem stanie się osobą publiczną, rozpoznawalną, a ludzie bywają naprawdę okrutni.
Darzysz tego człowieka ogromną sympatią i zaufaniem, więc Twoja szczerość ubrana w subtelne słowa sprawi, że w delikatny sposób przypomnisz mu, że ten zez nie zniknął, wciąż jest zauważalnym problemem i dla niektórych osób - w tym również dla Ciebie - niestety nie do przeskoczenia... To lepsza opcja niż wiadro pomyj, które mogą na niego masowo wylać... Po Twoich słowach jego pewność i wiara w siebie na pewno ulegną zachwianiu, ale może właśnie to skłoni go do pracy nad sobą. Pójdzie na konsultację do okulisty, zorientuje się w możliwości przeprowadzenia operacji, a nawet jeżeli nie będzie ona możliwa, popracuje nad prawdziwą samoakceptacją, która pomoże mu w życiu.
Reakcja ludu na jego wygląd może być na tyle antyhumanitarna, że zamiast zmobilizować chłopaka do działania, zamknie go w domu, odbierze ambicje, zabije marzenia...

28

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Mnie się wydaje,że im więcej będziesz z nim przebywać tym coraz bardziej stanie się to dla Ciebie normalne a po czasie nie będziesz zauważać. Wiele zależy również od tego chłopaka, czy ma do siebie samego dystans czy potrafi się z tego śmiać i żartować. Może jego poczucie humoru oswoi Twoje "lęki" związane z tego chłopaka oczami.
Obecnie żyjemy w kulturze idealnego ciała, na okładkach i reklamach nie pokazuje się brzydkich ludzi z defektami. Niestety ale jesteśmy przez to bardzo ograniczeni. Ja wierzę, że uda Ci się przełamać i nie zrezygnujesz z tej przyjaźni bo widać, że darzysz go sympatią smile 3mam kciuki za pozytywny przebieg sprawy!

29 Ostatnio edytowany przez Itis (2015-02-15 14:04:36)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
jawaisen napisał/a:

Obecnie żyjemy w kulturze idealnego ciała, na okładkach i reklamach nie pokazuje się brzydkich ludzi z defektami. Niestety ale jesteśmy przez to bardzo ograniczeni.

Myślę, że niewiele dorosłych, dojrzałych, gotowych na stały związek kobiet oczekuje, aby ich facet przypominał uosobienie męskości kreowane przez media...
Wystarczy, aby oboje z potencjalnym partnerem wzajemnie pociągali się i przyciągali. To żadne ograniczenie, tylko normalna kolej rzeczy, która prowadzi do szczęśliwego związku.

Szkoda mi tego chłopaka, ale popychanie Aiszy do tworzenia związku z nim, a w konsekwencji do seksu, to jak przydzielenie jej głównej roli w horrorze.
Niestety, dziewczyna wielokrotnie podkreślała, że jego wygląd przeraża ją, i wcale mnie takie odczucia nie dziwią, bo mimo że sama widziałam ludzi z różnymi defektami i upośledzeniami, to tak jak zobaczyłam zalinkowane zdjęcie, sama załapałam karpia...

30 Ostatnio edytowany przez aisza24 (2015-02-15 14:19:58)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Z tego co zrozumiałam, on nigdy nie był na konsultacji, po prostu "gdzieś słyszał" że u dorosłych operacji robić nie można.

"Po prostu udaje, że problemu nie ma"
Poniekąd tak. On uważa, że to coś, czego nie widać aż tak bardzo, a wnioskuje to po tym, że ludzie mu nic nie mówią.
Jego podejście w skrócie mogę opisać tak: "pracowałem tyle lat nad akceptacją tego, a potem okazało się że zbędnie się przejmowałem, bo tego aż tak nie widać skoro nikt mi o tym nie mówi".
Samo to, że on nie traktuje tego zeza jako powodu mojego wycofania (a nie traktuje, wiem i czuję to), świadczy o tym, że on chyba udaje że problemu nie ma -  albo naprawdę tak się z tym pogodził, że nie jest to dla niego wada o której pamięta. Nie wiem.

"chciałabyś być z facetem, który by Ci zasugerował, że np. będzie z Tobą dopiero jak sobie odessiesz tłuszcz z nóg albo usuniesz rozstępy z tyłka?"
Nie chciałabym.

"czy ma do siebie samego dystans czy potrafi się z tego śmiać i żartować"
Parę razy na początku śmiał się z tego i żartował. Jak widać, wcale to nie osłabiło mojego przerażenia.

"wierzę, że uda Ci się przełamać i nie zrezygnujesz z tej przyjaźni bo widać"
Być może, gdyby to miał być TYLKO przyjaciel, to bym się jakoś przełamała (choć pewnie też z trudem). Ale partner przecież ma być nie tylko przyjacielem, ale musi też pociągać fizycznie, zamiast wzbudzać strach/panikę/obrzydzenie. 

Dla mnie jednak taki zez jest poza granicami mojej akceptacji. sad
Ok, pozbieram się w sobie, ułożę sobie jakąś przemowę i na dniach porozmawiam z nim o tym. Strasznie go to pewnie zrani. Bardzo tego nie chcę.

31

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
aisza24 napisał/a:

Może spotka dziewczynę która to zaakceptuje?

zapewne tak właśnie będzie. i dobrze- nie jesteś dla niego. I nie chodzi tu o umoralnianie ale o zwykły fakt. Pomyśl sobie  tak  uroda, atrakcyjność fizyczna przemija. U Nas kobiet jest to nawet bardziej zauważalne niż u facetów.  Ciąże rozstępy,nietrzymania moczu,. wiele "obrzydzających "defektów... Nie mówiąc juz o zyciowych wypadkach, chorobach które mogą zdażyc się w życiu. i wtedy co? Gdyby Twój facet teraz był przystojniaczkiem a w wypadku stracił rękę, nogę, możliwość poruszania się?? myślisz że  inaczej byś reagowała?? Nie, po prostu taka juz jesteś. Fizyczność liczy się dla Ciebie najbardziej. No ale nieszczęście może spotkać i Ciebie. Chciałabyś być z kimś kogo obrzydzałby brak Twojej piersi gdybyś musiałą mieć mastektomię? albo gdybyś dostała grzybicy skóry owłosionej i wyłysiała? No ale to zupełnie coś innego nieprawdaż?

powiedz mu o swoich uczuciach szczerze. i nie martw sie,ze zabierzesz mu swa cenną osobę. Znajdzie inna. bardziej dla Niego odpowiednią- taką dla której jego zez będzie drobnym defektem. A Ty poszukaj kogoś odpowiedniejszego dla Ciebie.

32

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
aisza24 napisał/a:

To jest naprawdę świetny facet, nie ma już takich w dzisiejszym świecie. Gdyby nie ta wada, nie wahałabym się nawet chwili.

Aisza, mialam kolege na studiach, ma koszmarnego zeza, ale nigdy nie narzekal na brak powodzenia u kobiet.
Nadrabia po prostu wszystkim - jest bardzo inteligentny, dowcipny, towarzyski, sympatyczny, pozatym pod wzgledem fizycznym, atrakcyjny - fajnie zbudowany, meski.
Juz na studiach ozenil sie z atrakcyjna dziewczyna.
Jak sie z nim rozmawia, tylko na poczatku przeszkadza ten zez, potem sie o tym w ogole nie mysli, bo to bardzo interesujacy czlowiek i rozmowa jest tak zajmujaca.

Radzilabym Ci nie podejmowac pochopnych decyzji, daj sobie czas.
Moze powoli przestaniesz zwracac uwage na te wade, szczegolnie, jak sie nim kiedys zauroczysz, czy zakochasz.

Moim zdaniem, swietnych facetow nie spotyka sie tak czesto, a piszesz, ze on wlasnie taki jest.

33

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Jeżeli zależy Ci na tym człowieku, a przeszkadza Ci ta jego mała wada, to uważam, że powinnaś z nim porozmawiać o ewentualnej operacji. Porozmawiać jak przyjaciel, normalnie, swobodnie, tak po prostu. Myślę, że on Cię w pewnym stopniu testuje. To trochę sztuczne z Twojej strony, że nie poruszasz tego tematu. Możesz powiedzieć na początek, że nie spotkałaś nigdy osoby zmagającej sie z tym problemem. Możesz przygotowac się jakoś do rozmowy, szukając fachowych informacji na temat tej wady. Po prostu zacząć rozmawiać. Na razie tyle. I po drugie. Nie ma gwarancji, że nawet gdyby tego zeza nie miał, to mimo tych wszystkich zalet która ma i tak wasza znajomość na pewno przerodziłaby się w związek. Na razie spotykacie się i tak to zostaw.

34 Ostatnio edytowany przez Itis (2015-02-15 15:50:03)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
kochanka 1973 napisał/a:

Pomyśl sobie  tak  uroda, atrakcyjność fizyczna przemija.

Czyli według Ciebie to jest powód do tego, żeby wiązać się na siłę z osobą, która totalnie nie jest w naszym typie, albo co gorsza odrzuca nas od siebie?
Zmuszać się do dzielenia z nią życia, również tego intymnego ?
Jesteś gotowa na niespełnienie, złość na samą siebie, życie w epicentrum frustracji, w imię dobrego charakteru - okey ! Ale nie zmuszaj innych do tego samego... hmm

kochanka 1973 napisał/a:

Gdyby Twój facet teraz był przystojniaczkiem a w wypadku stracił rękę, nogę, możliwość poruszania się?? myślisz że  inaczej byś reagowała?? Nie, po prostu taka juz jesteś.

To zupełnie inna sytuacja.

Ja autorkę podziwiam, bo ma odwagę przyznać przed samą sobą, nami, i w niedalekiej przyszłości również przed tym chłopakiem, że ten zez ją przerasta.
Potrafi nazwać swoje uczucia i ocenić, że są na tyle mocne i intensywne, że nie jest w stanie ich przezwyciężyć, zamiast na siłę próbować uwierzyć w to, że to nie problem i robić chłopakowi z mózgu kisiel.

Znam kilka takich samarytanek, które mimo wszystko wstąpiłyby w związek z tym chłopakiem, trochę z litości, trochę właśnie z obawy, jak ich wycofanie mogłoby być postrzegane przez innych, i w ten sposób skazałyby nie tylko siebie, ale też tego chłopaka z rozbieganymi oczami o cudownych charakterze, na nieszczęśliwy związek.

Niektórzy oburzają się, że jest skreślany ze względu na defekt oczu, i że na to nie zasługuje.
Ale czy zasługuje na związek, w którym byłby traktowany z politowaniem i często pewnie odtrącany, oszukiwany ? To byłoby dopiero świństwo...

35

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
Itis napisał/a:

Czyli według Ciebie to jest powód do tego, żeby wiązać się na siłę z osobą, która totalnie nie jest w naszym typie, albo co gorsza odrzuca nas od siebie?
Zmuszać się do dzielenia z nią życia, również tego intymnego ?
Jesteś gotowa na niespełnienie, złość na samą siebie, życie w epicentrum frustracji, w imię dobrego charakteru - okey ! Ale nie zmuszaj innych do tego samego... hmm

Nie ma żadnego powodu zeby wiązac się z kimkolwiek  kto nas odrzuca.Absolutnie nie. Wyraźnie  zresztą napisałam  autorce ,ze powinna poszukać kogoś innego. Że uszczęśliwi tym i siebie i Jego.

I naprawdę  nie ma z tym nic wspólnego ,że jesli jej  przyszłego męża też zacznie kiedyś jej widok  obrzydzać też mu to doradzę. Wszak należy tylko podziwiać tych co się do tego przyznają smile

Więc niech szczerze powie Mu co myśli i wycofa się (radziłabym tylko nie dorabiać ideologi typu" mam mu to wszystko zabrać ?" od fałszywych przyjaciół strzeż nas Boże- z wrogami poradzimy sobie sami...)

36

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
kochanka 1973 napisał/a:

Nie ma żadnego powodu zeby wiązac się z kimkolwiek  kto nas odrzuca.Absolutnie nie. Wyraźnie  zresztą napisałam  autorce ,ze powinna poszukać kogoś innego. Że uszczęśliwi tym i siebie i Jego.

Napisałaś to z takim przekąsem, jakbyś w tym momencie cały bochenek chleba połknęła...

kochanka 1973 napisał/a:

I naprawdę  nie ma z tym nic wspólnego ,że jesli jej  przyszłego męża też zacznie kiedyś jej widok  obrzydzać też mu to doradzę.

To jest zupełnie inna sytuacja, być ze sobą od lat, widzieć się codziennie, mieć wspólne sprawy, cele, wspomnienia, i uczestniczyć w procesie starzenia niż spotykać się z kimś i na starcie mieć rozterki.



kochanka 1973 napisał/a:

Wszak należy tylko podziwiać tych co się do tego przyznają smile

Owszem. smile

37

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

o proszę - czyż nie należy gościa podziwiać?
http://www.netkobiety.pl/t80030.html

38 Ostatnio edytowany przez Itis (2015-02-16 19:57:43)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Braku dojrzałości do stworzenia stałego związku nigdy nie należy podziwiać, ale przykład przez Ciebie podany, jest zupełnie nie adekwatny do sytuacji autorki.
Ona nie ma problemu z zaakceptowaniem nieodwracalnego, zupełnie naturalnego problememu starzenia się. Ona nie ma problemu ze stworzeniem zdrowej relacji.
Ona ma problem z zaakceptowaniem defektu, niepełnosprawności, i ma do tego prawo. Nie każdy musi być Matką Teresą współczesnych czasów i uszczęśliwiać innych kosztem siebie.

39

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

ja zawsze uważam że wszytko to co nas w naszym życiu nas spotyka , (wydarzenia dobre i te przykre)  dzieją się zawsze dla jakiegoś  powodu . czyli na zasadzie że nic przypadkiem sie nie dzieje wink  może dlatego los postawił właśnie Ciebie w takiej sytuacji. 
Po twoich wypowiedziach dochodzę do wniosku ze jesteś miłą  i ciepłą osobą,  nie wulgarną ktora może  mu w pewien sposób "otworzyć oczy" jeżeli tylko chcesz mu jakoś pomóc.

Tyle że będziesz musiała jakiś wysiłek swój w to włożyć i rzeczywiście do tej rozmowy dokładnie sie przygotować - poczytać jakieś wiadomości o tej operacji i może znaleść wypowiedzi ludzi których już tą operację  przeszli i że są z niej zadowoleni. Bo z tego co pisałaś  powyżej on sie tym tematem prawie w ogóle nie interesował.

a może kto wie kiedyś ci podziękuje on za to ze go wspierałaś i bedzie wam ze sobą dobrze wink  Tak czy siak jeżeli ma sie stać "publiczną" osobą  to może niech od ciebie własnie dowie sie tych istotnych rzeczy a nie od jakiegoś  obcego ktory nie bedzie owijał w bawełnę tylko prosto z mostu mu bolącą prawde powie .   

Musisz zastanowić sie sama w ciszy co jest dla ciebie najważniejsze i  czy chcesz sie podjąć tego zadania wink łatwe to na pewno nie będzie ale może  poskutkuje czymś dobrym wink

40 Ostatnio edytowany przez ddwarren (2015-02-18 01:34:46)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Oczywiście, że operacje robi się u ludzi dorosłych, ba - nawet na NFZ! Choć sam zabieg kosztuje 2000 zł (u lekarki, u której operował się mój przyjaciel), jednak przy tak dużym kącie będzie za pewne potrzebny więcej niż jeden.

41

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Porozmawiam z nim delikatnie o tym.

42

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

A jeszcze tak z ciekawości czemu się z nim spotkałaś kolejny raz i planujesz kolejne spotkanie skoro Cię od niego odrzuca? Troszkę to chyba nie fair... Robisz mu teraz nadzieję. Mogłaś po pierwszym spotkaniu zrezygnować. Ja jestem przyzwyczajona do osób niepełnosprawnych i uwierz mi, zez to nic takiego. Niestety pełnosprawna osoba nigdy nie będzie w stanie zrozumieć osoby z "defektem". Mam nadzieję autorko, że Ciebie nigdy nie spotka jakiś wypadek, po którym doznałabyś uszczerbku na urodzie ponieważ będziesz się wtedy brzydzić sama sobą a do tego społeczeństwo Ci tego nie ułatwi...Oczywiście rozumiem Twój lęk przed tym i absolutnie nie namawiam żebyś się zmuszała do czegokolwiek. Może warto na początku zasygnalizować, że póki co nie jesteś nastawiona na związek ale przyjaźń. Do tego uroda nie jest potrzebna. I w tym czasie albo przyzwyczaisz się do jego "defektu" i przestanie Ci przeszkadzać bo dojrzysz coś głębszego, albo będziesz z nim na tyle blisko żeby szczerze z nim porozmawiać o operacji. Po co tak wszystko gonić po 2-3spotkaniach?:)

43 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-02-18 13:23:13)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
aisza24 napisał/a:

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi. Porozmawiam z nim delikatnie o tym.

Ale po co?
Nie uważasz, że gdyby chciał się zoperować, to już dawno by to zrobił?

Nie odpowiada Ci jego zez, wiesz, że nigdy w życiu tego nie zaakceptujesz. Po prostu odpuść tego faceta, pozwól mu znaleźć kobietę, która go pokocha takiego, jakim on jest. Z zezem, czy bez.

Facet Cię odrzuca, a mimo to spotykasz się z nim dalej i dajesz mu nadzieję.
Nie przychodzi Ci do głowy, że już go świadomie krzywdzisz? Potwornie egoistyczna postawa.


Daj mu do przeczytania ten wątek - facet sam zrezygnuje ze znajomości z Tobą i będziesz miała kłopot z głowy..

44 Ostatnio edytowany przez stokrotka88 (2015-02-18 23:38:42)

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

A są przecież też takie przyciemniane okulary korygujące, w których chodzi się na co dzień - takie żółtawe - nie przeciwsłoneczne. Wtedy na pewno łatwiej byłoby Ci zaakceptować wadę.

Ja bym nie odpuściła mężczyzny, który pod istotniejszymi względami by mi odpowiadał niż jest to wygląd.

Każdemu może się coś w każdej chwili wydarzyć...też Tobie....i miałby Cię wtedy ktoś bliski nagle przestać kochać, ponieważ....oczywiście odpukać...w wyniku jakiegoś wypadku zmieniłaś się fizycznie?

Człowiek przyzwyczaja się do wyglądu. Nawet ponadprzeciętnej urody osoba z czasem staje się mimo wszystko przeciętna dla partnera, gdyż widzi go na co dzień. Podobnie człowiek nie widzi z czasem brzydoty swojego wieloletniego partnera...jego zmarszczek, starszego ciała, czy otyłości.

Gdy otworzyłam Twój link po raz pierwszy również przeżyłam szok. Nawet myślałam przez chwile, że to jakiś żart. Jednak czytając wypowiedzi innych otworzyłam je jeszcze parę razy i coraz mniej ten widok mi przeszkadzał. W tej chwili jak na nie patrze nie wzbudza we mnie już żadnych emocji, jest neutralne.

Coś takiego mam na myśli jak Bono z U2 nosi przez całe życie w związku ze swoją chorobą - jaskrą

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,16826683,Dlaczego_Bono_zawsze_nosi_przeciwsloneczne_okulary_.html

45

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

A jaki wplyw na jakosc widzenia ma tak duzy zez? Czy on jezdzi autem? Albo rowerem? Albo na nartach? I wszystko dobrze widzi?
Przeciez z pewnoscia operacja poprawi mu jakosc zycia a nie tylko wyglad. Mozesz sie na tym skupic i doradzic mu operacje ze wzgledow medycznych a nie estetycznych. W trosce o niego oczywiscie, nie o siebie ...

46

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

A ja uważam, że autorka nie ma żadnego prawa namawiać go na operację. To zabieg, który niesie za sobą duże ryzyko, również nieodwracalnego uszkodzenia wzroku. Czy niewidomego łatwiej Ci będzie zaakceptować? Jeśli operacja - to wyłącznie z jego własnej, nieprzymuszonej woli. Jego decyzja, jego konsekwencje.
A co, jeśli on sobie tego zeza zoperuje, a między wami i tak nic nie będzie z miliona innych powodów? Wtedy mu mniejsze kuku zrobisz?

Jedyne, do czego masz prawo to poinformowanie faceta, że nie potrafisz zaakceptować jego zeza. I tyle. A co on z tym zrobi, czy będzie chciał rozmawiać, drążyć temat, szukać rozwiązań - to wyłącznie jego sprawa.
Wiele osób krążenie wokół tematu, półsłówka i jakieś aluzje odbiera jako zwykłą dwulicowość. To dopiero wpędza w kompleksy i wprowadza atmosferę niepewności...
Rozmowa - tak. Odpowiedni dobór słów - tak. Ale po to, żeby przedstawić wprost swoje stanowisko. To dorosły facet, nie trzeba się z nim obchodzić jak z jajkiem. Aczkolwiek deptać też nie trzeba.

47

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Cześć.

Odzywam się po blisko roku, może kogoś interesuje jak dalej potoczyła się nasza historia.

Nie jesteśmy już razem. Zez był główną tego przyczyną. Wtedy, rok temu, porozmawiałam z nim o tym, choć było mi ciężko poruszyć ten temat. Najpierw odrzucał to od siebie, twierdził że przesadzam, bo przecież zeza nie widać. Uważał że powód mojej oschłości leży gdzie indziej. To wywołało we mnie właściwie tylko złość, ponieważ wierzył w kłamstwa ludzi (którzy z grzeczności mu nic nie mówili), a nie w moją szczerość. Rozmowa przebiegła więc dość dobitnie.
Tematem operacji nie zainteresował się szczególnie, powiedział że coś w tym kierunku zrobi, ale nic konkretnego nie robił. Wpadał za to na dziwne pomysły typu że będzie przy mnie nosił cały czas okulary przeciwsłoneczne. Nie zgodziłam się.

Nie mamy już kontaktu.
Myślałam że będę żałować swojej decyzji, ale nigdy nie żałowałam.
Mimo tego życzę mu jak najlepiej, mam nadzieję że poznał kogoś kto go kocha takiego jakim jest, mam nadzieję że jest szczęśliwy i nie czuje do mnie nienawiści.

48

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

to po co go okłamujesz robisz nadzieje cos z toba nie tak jak ci to przeszkadza to dlaczego się umawiasz tylko zranisz go i będzie cierpiał nie rozumie takich ludzi jak ty  az mi zal tego faceta [wstydzisz się jego jak można być tak okrutnym ]traktować ludzi jak przedmioty nie podlosc ludzka niezna granic

49

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?
kornelia-96 napisał/a:

to po co go okłamujesz robisz nadzieje cos z toba nie tak jak ci to przeszkadza to dlaczego się umawiasz tylko zranisz go i będzie cierpiał nie rozumie takich ludzi jak ty  az mi zal tego faceta [wstydzisz się jego jak można być tak okrutnym ]traktować ludzi jak przedmioty nie podlosc ludzka niezna granic

Kornelia a mi zal Ciebie ze nie umiesz czytac ze zrozumieniem. Wez 3 wdechy i przeczytaj raz jeszcze co napisala Autorka nim zaczniesz  sie znowu bez sensu wytrzasac hmm

50

Odp: nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Gość może mieć taką odmianę tego defektu, który objawia się tylko (albo pogłębia) w określonych przypadkach (stres, zmęczenie, choroba). Jego tłumaczenia, że "przecież zeza nie widać" moga świadczyć, że to może być właśnie ten przypadek.
Ale randki na pewno były dla niego stresujące no i wyszedł klops...

Wiem że już po sprawie, ale może innym się to przyda i zanim podejmą ważną decyzję najpierw się zorientują czy ten zez jest u danej osoby cały czas, czy tylko od czasu do czasu.

Posty [ 50 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » nie mogę tego w nim zaakceptować, co robić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026