netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

113 odpowiedzi27 775 wyświetleńzałożony przez kitka89, 09.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 114 ]

1

Temat: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Z dawien dawna mam kompleksy, które nie pozwalają mi żyć. Dosłownie. Cierpię z tego powodu na notoryczne spadki nastroju, które zabierają mi całą radość życia. Już od jakichś 10 lat nie mogę na siebie patrzeć w lustrze i choć mam 23 lata to ciągle jestem na etapie małej zakompleksionej dziewczynki, a raczej chłopczyka...bo tak postrzegam swoją figurę. Nie chodzi mi o to, że jestem szczupła czy grubsza. Nie jestem w stanie znieść swoich proporcji. Mam budowę ciała chłopaka. Szerokie ramiona, brak wcięcia w talii, płaska pupa, mały biust, krótkie krzywe nogi, a do tego z powodu choroby mam całe owłosione ciało i o ile z owłosieniem jakoś się pogodziłam o tyle z figurą mężczyzny nie jestem w stanie. Według mojej teorii kobieta bez dużego wcięcia w talii i okrągłej pupy nie może nazywać się kobietą, a raczej jakaś nędzną substytutką. Bo przecież co to za kobieta bez wcięcia w talii i okrągłej pupy, nawet jeśli ma duży biust to wygląda jak chłopek  z przyszytym biustem. Tak postrzegam figurę kobiet. Nie pozwala mi to żyć, bo nigdy nawet nie byłam na basenie, nad wodą, bo średnio co dwa dni zalewam się łzami gdy zobaczę siebie w lustrze. Wiem, że jest to żenujące jak na 23latkę, ale nie potrafię nad tym zapanować. Dochodzi nawet do tego, że oskarżam swojego chłopaka, o to że jest kryptogejem. Chłopak nie wybrał mnie z tłumów i nie walczył o mnie, po prostu byłam pod ręką i desperacko potrzebowałam kogoś  u boku, a on też potrzebował dziewczyny. Nie jest przystojny i nigdy nie miał dziewczyny chociaż ma już 31 lat. Nawet gdy powie mi, że wygląd jest nieważny to widzę jak patrzy na inne. Stara się zachować dyplomatycznie i nie ranić mnie, ale gdy widzę z jakim pożądaniem patrzy na inne kobiety to mam ochotę się zabić. Jeśli już dojdzie do jakiegoś zbliżenia to po ciemku, bo nie mogę znieść, że ktoś się patrzy na tak mało kobiece ciało. Zastanawiam się też wtedy zawsze czy aby na pewno mój chłopak to nie gej, bo przecież tak przypominam mężczyznę...Jak sobie pomóc? Proszę o jakieś porady. Z góry dziękuję.

2

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Pupa nie ma tu nic do rzeczy - uwierz mi, styl ubierania się i makijaż potrafi zdziałać cuda..
Jak się ubierasz na co dzień?

3

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Wychodzę z założenia, że i tak makijaż i styl ubierania nie ma tu nic do rzeczy, bo i tak to widać. Gdy idę ulicą to nawet gdy widzę zadbaną i gustownie ubraną kobietę to i tak widzę jakie ma mankamenty figury. Osobiście staram się ubierać gustownie i kobieco, bo inaczej wszyscy by mnie pomylili z mężczyzną. Chodzę w spódniczkach chociaż mam krzywe nogi, ale staram się to zatuszować odpowiednią długością spódniczki. Ubieram raczej eleganckie bluzeczki i oczywiście makeup to podstawa. Ale co z tego skoro wyglądam jak facet? Zero wcięcia, płaska pupa. Chodząca karykatura.

4

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Miałam koleżankę, która nie miała kompleksów, a jej krzywe nogi zwabiały mnóstwo chłopców, aż jej zazdrościłyśmy.
Było nas cztery przyjaciółki, trzymające się długo razem.
My zgrabne, powabne, a ona koślawa a brana jak księżniczka.
Nie wykorzystywała tego, bo miała rozum na miejscu.
Umiała z siebie żartować, była w ogóle roześmiana, czysta, zawsze ładnie uczesana, delikatny makijaż i ubranie na jakie ją było stać, ale zawsze dłuższą spódnicę, by krzywizny zasłonić.
Żartowała sobie, że każda potwora znajdzie swojego amatora i tak w istocie było, bo wyszła za mąż za przystojnego chłopaka,
który świata poza nią nie widział.
Byli bardzo dobraną parą i żyli sobie jak niejedna z nas marzyła.

Zastanawiam się dlaczego tak sobie dowalasz, skoro masz chłopca, któremu nic w Tobie nie przeszkadza.
Niskie poczucie własnej wartości i kompleksy trzeba leczyć, by sobie i innym nie zatruwać życia.

5

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Może dobierasz złe fasony... są spódniczki, sukienki, które eksponują to i owo... aż za nadto wink
Poza tym są też specjalne ćwiczenia na talię i pupę.. Taniec pomaga też w zmianie sposobu chodzenia, dzięki czemu chód nabiera lekkości..

6

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Jeżeli nie masz wcięcia to w talii, to pewnie masz figurę jabłko jak ja. Słuchaj, moim zdaniem, każda figura ma mankamenty. Mnie też czasem jest smutno, że nie mam wcięcia w talii itp smile Jednakże, nie uważam, bym z tego względu wyglądała jak facet. Owszem, ta sylwetka jest czasem nazywa chłopięcą, ale kurczę, jesteśmy kobietami, nie da nas się chyba z chłopem pomylić, zwłaszcza jak zadbamy o siebie tongue U mnie z racji tej figury najwięcej odkłada się w brzuchu, dlatego staram się ćwiczyć tę partię ciała, ale za to nogi mam szczupłe smile I co z tego, że brak talli jak mogę odsłonić fajne nogi smile Tak, strojem też można wiele zatuszować. A piersi nie wyglądają jak doszyte. Musisz sobie uświadomić, że te myślenie tkwi w Twojej głowie i pozytywnym nastawieniem możesz wiele zdziałać. Ćwiczenia, fajne ubrania- samo to w pewnym stopniu może poprawić nastrój. No i przestać się porównywać, bo to nic nie daje. Aktorki, piosenkarki też nie są idealne, a nierzadko są obiektem westchnień smile Dużo kobiet po prostu zaakceptowały to co w nich im się nie podoba, a eksponują swoje fajne strony, przez co inni nie zauważają nawet tych 'defektów' wink

7

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

No cóż poradzić. Są osobniki słabsze i silniejsze, wszyscy są inni, nikt nie chce byc słabszym, ale zrobić z tym nic nie można... Problemy z hormonami, które spowodowały brak drugorzędowych cech kobiecych chyba należało już zwalczać w okresie dojrzewania. Teraz to juz nie wiem co poradzić, bo o ile owłosienie, pupa i piersi powinny sie polepszyc, to kośćca raczej nic nie zmieni. To chyba jedyne co możesz zrobić ze swoją właściwą fizyką, plus osłona czyli jakieś sztuczki z kolorami, krojami ubrań które mają zatuszować pewne sprawy.
Sprawa psychiki, czyli bezpośredni wpływ wierzeń na samopoczucie to już sprawa inna. Bardziej skomplikowana, jednak paradoksalnie łatwiejsza... Musisz zdać sobie sprawę z czego wynikają Twoje wady, wynikają z braku szczęścia na genetycznej 'loterii', piękno jest powszechne, ale jakie masz jakieś cechy niedotyczące wyglądu, ani tego co robisz które wyróżniają Cię z tłumu i sprawiają że jesteś kimś świetnym? Tutaj leży Twoja wartość, bo zbyt dużą uwagę przykładasz do tych wad, które dla kogoś innego mogą być nieistotne. Twój partner patrzy na inne, to raczej normalne, chyba każda tutaj powie że ich partner kiedyś obejrzał się na inną, w koncu taka natura męska.

8

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Co do ćwiczeń to raczej nie pomagają. Od kilku lat chodzę na fitness dlatego też napisałam, że nie chodzi o to, że jestem gruba czy coś, a o proporcje. Nie zmieniło to braku wcięcia i pupy w ogóle. Troszkę poprawiło jędrność i tyle. Spódniczki dobieram do sylwetki, a co do figury a' la jabłko to i tak super, bo moją figurę to chyba trzeba określić jako "kloc":) Owłosienie niestety jest ciężkie do wyleczenia z powody dość skomplikowanej genetyki mojej osoby. Są to rzeczy, których zmienić nie mogę i dlatego to tak boli, bo choćbym ćwiczyła jeszcze więcej, ubierała się jeszcze bardziej kobieco niż teraz to i tak niewiele wskóram. Co do chłopca tak jak napisałam, jest, ale nie dlatego, że byłam spełnieniem jego marzeń, po prostu chciał mieć już w końcu jakaś partnerkę. Podejrzewam, że dla czytającego brzmi to jak użalanie się nad sobą i to też mnie wkurza, że jestem taka beznadziejną osobą....wrrr.....Zamiast w końcu to zaakceptować to ja płaczę i rozbijam lustra.

9

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Figura kloc? Raczej nie ma takiej wink Owszem, być może jesteś nieproporcjonalna, ale na pewno masz coś co warto wyeksponować. Dużo tracisz na tym, że porównujesz się do innych, media też próbują 'wcisnąć' jeden kanon urody, a jest tyle pięknych kobiet. Ja myślę, że łatwiej byłoby coś doradzić, jakbyś pokazała zdjęcie, nawet wysłała na maila. O ile oczekujesz rady jak poprawić wygląd sylwetki, jak się ubierać, by czuć się pewniej to będzie to najlepsze. No bo tak- żadna/ żaden z nas nie wie jak wyglądasz i co doradzić, mamy tylko Twoje słowa.

Co do faceta, to wiadomo, że czasem obejrzy się za inną. Co do Waszych relacji, to pewnie sama wiesz lepiej jakie są, ale to zasłanianie ciała nie jest dobre. To skutecznie przeszkadza Ci, by cieszyć się seksem. Nawet jeżeli nie wyjdzie Ci z tym facetem, to warto popracować nad poczuciem własnej wartości, bo od niego naprawdę wiele zależy. I nie musisz się godzić na facetów desperatów, uwierz mi smile

10

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Ale co można podkreślić mając wąskie biodra (87cm), mały biust (75A) stosunkowo duży brzuch do tego (68cm), krótkie, krzywe nogi? Nawet stóp nie mogę wyeksponować, bo mam wykrzywione kości u palucha do tego są szerokie. Nawet włosów nie da się podkreślić. Co można zrobić z rudymi, krótkimi włosami? W sumie to miałam już prawie wszystkie kolory włosów na głowie i to właśnie ten wygląda w miarę, choć nie powala z nóg.

11

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Jeżeli wstydzisz się biustu, to możesz go wyeksponować stanikiem (choć dla mnie to żaden powód do wstydu). Zawsze miałaś wykrzywione te palce u stóp czy to od butów? Tak jak mówię, nadal ciężko coś doradzić, jak nie widzi się sylwetki, takie jest moje zdanie. Jak nogi są krótkie to chyba dobre są asymetryczne spódnice, tak mi się wydaje, mogą optycznie je wydłużyć.

12

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Nie nie, te palce tak od małego, to rodzinne zdaje się. Palce wykrzywiają się od połowy prawie o 90 stopni. Co do spódnic to te asymetrycznie nie wyglądają dobrze, bo mam za wąskie biodra. Noszę raczej ołówkowe bądź bombki, bo tak mi doradzali inni. Uwierz mi, że gdyby można cokolwiek zmienić już dawno bym to zrobiła. Nie mam czego eksponować, nawet oczy mam małe takie szpareczki. Jedyne co mam w miarę to uszy. I to najbardziej bolesne. Biust nie jest aż takim problemem, bo jak wiadomo talia i biodra czynią kobietę. smile

13

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Jeśli Twoja sylwetka jest w miarę szczupła, to ja naprawdę nie widzę problemu, aby poprawić jej proporcje, a tym samym nadać Ci Twój wymarzony, kobiecy wygląd. Nogi wydłużysz chodząc w butach na obcasie, wcięcie w talii ,,stworzysz" zakładając odpowiednio skrojone bluzki i żakiety (takie podobno nosisz) - tu obowiązkowe są tzw. cięcia francuskie lub inne podkreślające sylwetkę, można też kombinować z łączeniem kolorów. Teraz na nowo bardzo modne stają się baskinki, a te świetnie podkreślają talię i delikatnie poszerzają biodra. Jeśli do tego dołożysz rewersowy kołnierz, kieszonki na wysokości biustu, to dodatkowo ten biust optycznie powiększysz. Szkoda, że nie mam Cię pod ręką smile, bo pokazałabym jak stworzyć taki kobiecy wygląd.

Powiem Ci, że miałam taką klientkę (kiedyś miałam własny punkt krawiecki), która nie dość, że miała chłopięcą budowę, to jeszcze nadwagę. Kobieta nadziwić się nie mogła, że wychodząc w uszytym przeze mnie kostiumie nagle czuje się... kobieco - ma wcięcie w talii, zgrabniejszą pupę, większy biust, a do tego kilka kilogramów mniej. Uwierz, że odpowiednio dobranym ubiorem naprawdę możesz zdziałać cuda smile.

14

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

A jak czuła się ta kobieta po ściągnięciu tego ubrania? Czy jej mężczyzna nie widział, że kocha się praktycznie z..... drugim mężczyzną? Mi osobiście nie poprawia to nastroju w ogóle gdy jestem nawet ładnie ubrana, bo ciągle pamiętam, że chyba tak naprawdę ktoś u góry dobrze się zabawił i, że powinnam być tak naprawdę mężczyzną. Przecież w gruncie rzeczy gdy się ładnie ubiorę to jestem tą samą niezgrabną osobą, karykaturą bez kobiecych kształtów. Jak sobie  tym poradzić?

15

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Mężczyźni są wzrokowcami, tu muszę się zgodzić, ale zapewniam Cię, że widzą znacznie mniej niż nam się wydaje, zwłaszcza kiedy kochają. W ogóle sposób patrzenia mężczyzny na kobietę jest inny od naszego - zdecydowanie bardziej działa na nich mniej zgrabna, ale za to pewna siebie i odważna kobieta niż piękna, zakompleksiona, która ukrywa się pod kołdrą. Jeśli więc co dzień powtarzasz swojemu mężczyźnie, że jesteś brzydka i niezgrabna, to jak myślisz, jak on Cię będzie postrzegał? Jeśli natomiast dasz mu do zrozumienia, że wiesz jakie Twoja figura ma mankamenty, ale mimo tego akceptujesz się taką, jaka jesteś, bo znasz swoją wartość, to on spojrzy na Ciebie dokładnie tak samo. Nasza kobiecość jest w naszej głowie (!), a podkreślać ją możemy gestami, sposobem poruszania się, zapachem...

16 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-09-10 00:14:19)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Chwileczke, Olinka czy Ty właśnie napisałaś że kobiety patrzą podczas kochania się bardziej lubują się w zakompleksionych przystojniakach pod kołdrą niż w pewnych siebie mniej zgrabnych mężczyznach?! Czy może chodzi o inny sposób postrzegania kobieta-kobieta? Mężczyzni owszem nie postrzegają urody ale to u innych mężczyzn, a nie kobiet. Różnicę definiuje opisywany/a nie opisujący/a.
Co do mężczyzn to zależy kto, na PEWNO najbardziej patrzą na twarz, na figurę dopiero później, twarz jest bardziej ważna dla mężczyzn niz kobiet i ma to pokrycie, jest z reszta naukowo potwierdzone. Jeśli chodzi o mnie to chyba potrafie widzieć więcej niż sama kobieta, ale to chyba przez zainteresowania tematem wzorca piękna i odstępstwami od niego. Aha, no i niestety ale wolimy ładniejsze xD Nie mówimy tu o miłości, ale o równym postrzeganiu uczuciowym dwóch obiektów porównywanych - wygra ładniejsza i tyle.

17

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
Vman napisał/a:

Chwileczke, Olinka czy Ty właśnie napisałaś że kobiety patrzą podczas kochania się bardziej lubują się w zakompleksionych przystojniakach pod kołdrą niż w pewnych siebie mniej zgrabnych mężczyznach?! Czy może chodzi o inny sposób postrzegania kobieta-kobieta?

Nieeee... Oczywiście, że kobieta - kobieta smile.

Z moich obserwacji wynika, że jeśli mężczyzna kocha (ale tu już mówimy o wyższym stopniu wtajemniczenia, nie o poszukiwaniach potencjalnej kandydatki na partnerkę), to kocha kobietę taką, jaka jest, wtedy pewne jej ,,niedociągnięcia" schodzą jakby na plan dalszy, a nawet nie mają znaczenia.
I raz jeszcze powtórzę - nasza kobiecość jest w naszej głowie.

18

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Vman ma rację, że zawsze wygra ładniejsza. Może dlatego mój mężczyzna podbijał do mnie, bo wiedział, że nie ma szans u innej. Patrząc na krąg moich znajomych to większość z nich patrzy na figurę i to uznają za wyznacznik kobiecej urody. Przeciętna, ale z piekną krągłą pupą i duuuużym wcięciem. Nie raz śmiali się z tego, że wyglądam jak mężczyzna i żadne sukienki mi nie pomogą. Może dlatego też siedzi to tak głęboko w mojej psychice. I raczej w  życiu się nie pogodzę, że wyglądam jak facet. A charakter? Jest jaki jest. Facet nie narzeka, bo twierdzi, że mam dobre serce i za to mnie lubi.

19

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Zastanawiam się czy za 20 lat Vman powie dokładnie to samo tongue. Wiek 20 lat rzeczywiście jest takim okresem w życiu człowieka, że wygląd ma znaczenie priorytetowe, niemniej wraz z dojrzałością u dorosłego człowieka zaczynają zmieniać się priorytety, nieraz diametralnie. Oczywiście, że pociąg fizyczny jest bardzo ważny, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że bez niego związek nie ma szansy być związkiem szczęśliwym (chyba że mówimy o tzw. białym małżeństwie/związku), ale wraz z upływającym czasem do głosu dochodzą też inne wartości - równie ważne, a często nawet ważniejsze.

20 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-09-10 00:50:18)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

No i w 100% zgadzam sie teraz z Olinką. Powiem więcej, uzaleznienie które nazywamy miłością, od substancji takich jak dopamina, oksytocyna, PEA, noradrenalina itd powoduje nastepujące efekty; wszystko co jest ok, widzimy jako super zalety jedyne w swoim rodzaju (mój idealny mężczyzna/kobieta), wady zaś jako cechy wyróżniające, charakterystyczne. Widzimy tę osobę w tak subiektywnie pozytywny sposób, że wydaje nam się być najlepsza do tego szukamy do tego logicznych usprawiedliwien, a każda wada jest mniej znacząca, inaczej zmieniamy swój system wartości w pewien sposób. Było badanie które wykazało daną prawidłowość. Kobieta naturalnie opisujac cechy idealnego mężczyzna wymienia cechy A, B, C, D, następnie zakochuje sie w mężczyźnie z cechami E, F, G, H zapytana następnie o cechy idealnego mężczyzny nieświadomie wymienia E,F,G,H, po czym po jakimś czasie po odkochaniu wraca do pierwotnego wzorca. Wiem to też po sobie, raz lubiłem spokojne, zrównoważone dziewczyny, później zaś żartobliwe, szalone, energiczne - bezpośrednio skojarzone z sympatią (nie wybierane świadomie, po prostu takie były). Jeśli więc wziąc wpływ uczucia na właściwy gust, który daje nam również nagrodę w mózgu jeśli obchodzimy się z pięknem, piękno obiektywne staje się mniej ważne, bo zostaje zastąpione subiektywnym. Stąd też większy rozrzut gustów, panowie lubią swoje pulchne panie i vice versa. Miłość dosłownie zaślepia, można mówić komuś logiczne oczywistości, ale nawet logika, jeśli tylko będzie dotyczyc kochanej osoby, nie bedzie dzialac prawidłowo.
Co do kitki, owszem, o figurze się mówi, bo łatwo jest ją opisać prostymi słowami, natomiast twarz, jej proporcje bardzo trudno. W towarzystwie więc częściej mowi sie o figurze niż o twarzy którą zazwyczaj opisuje się ogólnie. Działa jednak znacząco mocniej, wręcz czaruje, figura powoduje bardziej seksualny pociąg, piękna twarz jakiś taki miłosny ;p Raz miałem taką sytuację, że twarz dziewczyny wydała mi się zbyt niewinna i słodka aby od razu ją chociazby pocałować, no cuteness level over 9000 dosłownie, niesamowite wrażenie, podczas gdy niektóre pupy, figury nie robiły takiego wrażenia miłosnego, działały bardziej hmm fizycznie xD Na pewno zachęcały do natychmiastowego kontaktu. A cóż, co do faceta Twojego, ludzie dobierają się zazwyczaj gdy mają równe potencjały, przy czym najpierw dobieraja sie ci z najwyzszym, a reszta juz z tego co zostało, koncząc na 1kach.

edit. Zapewiam że powiem inaczej smile Wraz ze spadkiem testosteronu, kiedy pociąg spadnie, będą dzieci które trzeba bedzie wychować, pracę ktora bedzie trzeba wykonac, zgoda, spokój to wszystko będzie związane z charakterem. Potrzeby się zmieniają, jednak ktoś kto już przeżył to życie i jest w tym miejscu gdzie wygląd się nie liczy nie powinien mowić że wygląd sie nie liczy bla bla bla, bo tak na prawde to charakter itd itp. Gdyby jednak dać mu strzał z testosteronu nagle jego myslenie uległoby zmianie. Potrzeby się zmieniają, a my NIE JESTEŚMY swiadomi jakie potrzeby są prawidłowe, bo dla każdego stanu jest inna potrzeba. Czy narkotyk jest ważny dla kogoś nieuzależnionego? Nie. Dla kogoś uzależnionego? -jest całym światem. Swietne podejście do sprawy i to rozróżnienie wieku smile

21

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Vman tak btw podoba mi się jak dobierasz słowa. Widać, że oczytany i pewny z Ciebie mężczyzna. Wracając do figury i twarzy. Teoretycznie mężczyźni zwracają uwagę na twarz. Szkoda, że jedank biorą sobie te średnie, ale o pieknych figurach i nie zwracają uwagi na twarz doceniając zgrabna sylwetkę. Jak to więc jest? Moje siostry są i pięknymi i zgrabnymi kobietami. Śliczne blondynki o zniewalającym spojrzeniu bardzo kobiecej figurze co odziedziczyły po mamie. Powalają na kolana każdego. A gdzieś pośrodku ta kitka, ta nieładna, ta o figurze faceta i ciemnym włosach(na szczęście teraz rudych). Nie raz nie dwa łapałam depresję z tego powodu, bo widziałam, że nawet nie mam startu do nich. Jak w takiej sytuacji dowartościować siebie? Dodam, że są one jeszcze bardzo inteligentne i zaradne, a także mają dobre serca, bo starają się mnie jakoś pocieszać.

22 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-09-10 01:14:39)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

A najgorsze, że wszystkie trzy siostry nie mogły się odgonić od mężczyzn, a mnie tylko jeden chciał...


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt regulaminu forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

23

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Naprawdę ciemny kolor włosów jest dla Ciebie problemem? Ja dla przykładu jestem brunetką i za nic nie chciałabym być blondynką wink.

24

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Ciemna chodziło mi tu bardziej o nadmiar owłosienia. Naprawdę nie ma we mnie żadnego atutu. Mimo wszystko dziękuję Olinko za słowa wsparcia!

25

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Kitka, no coś Ty, nie ma za co... wink Tym bardziej, że wydajesz się być bardzo miłą osobą smile.
I wiesz co, tak sobie myślę, że to jest zwyczajnie niemożliwe, że nie masz żadnego atutu, może Ty jesteś po prostu w stosunku do siebie zbyt krytyczna i dlatego skupiasz się na cechach, które Ci przeszkadzają, a przez to nie widzisz tego, co jest fajne? Ponadto utwierdzam się w przekonaniu, że dużą rolę w takim postrzeganiu samej siebie odgrywa Twój facet - gdyby Ci mówił, że dla niego jesteś piękna, nawet gdyby to było tylko (i aż) subiektywne piękno, to na pewno byłoby Ci zdecydowanie łatwiej.

26

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Hmmm. Moja relacja z tym mężczyzną też tak naprawdę jest bardzo...niecodzienna? On mówi mi ciepłe słowa gdy tak naprawdę stawiam go już pod ścianą. Nie jest to wielka miłość, może po prostu brak drugiej osoby tak w jego jak i w moim przypadku. Coraz częściej też zastanawiam się czy to ten, ale też nie mam pewności, że ktoś inny zniesie moje ciągłe płacze z powodu braku talii i pupy. Jejku, jak to czytam to jest tak żałosne, żeby stara baba tak użalała się nad sobą  smile A jednak ma to miejsce. Może też zostało to wyniesione z domu, bo siostry zawsze chwalono, że są piękne, a kwestie mojej urody bagatelizowano. Mimo wszystko chciałabym życ i jakoś się od tego uwolnić, bo nie wyobrażam sobie kolejnych 10 lat w takiej formie. To nie życie, to wegetacja, a sama sobie nie potrafię pomóc.

27 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-09-10 02:03:00)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
kitka89 napisał/a:

Vman ma rację, że zawsze wygra ładniejsza. Może dlatego mój mężczyzna podbijał do mnie, bo wiedział, że nie ma szans u innej. Patrząc na krąg moich znajomych to większość z nich patrzy na figurę i to uznają za wyznacznik kobiecej urody. Przeciętna, ale z piekną krągłą pupą i duuuużym wcięciem. Nie raz śmiali się z tego, że wyglądam jak mężczyzna i żadne sukienki mi nie pomogą. Może dlatego też siedzi to tak głęboko w mojej psychice. I raczej w  życiu się nie pogodzę, że wyglądam jak facet. A charakter? Jest jaki jest. Facet nie narzeka, bo twierdzi, że mam dobre serce i za to mnie lubi.

Nie każdy jest taki jak faceci w Twoim otoczeniu smile No i jednemu spodoba się taka sylwetka, innemu taka. Nie widzę przeszkód, by komuś spodobała się "chłopięca sylwetka", jak ją nazywasz. Generalnie liczy się całokształt, nie słuchaj tych ludzi wokół siebie, nie możesz bazować na ich opiniach, bo naprawdę się zadręczysz. To tak samo jak dziewczyny mają różne gusta, media promują co innego, ale są dziewczyny, które lubią "miśków", facetów z długimi włosami, o niecodziennych rysach twarzy.

Myślę, że to, że nie doceniano Ciebie w dzieciństwie, a innych wokół tak mogło mieć wpływ na to jak postrzegasz siebie. Mnie za to często nie doceniano chyba pod względem hmm dawania sobie rady itp. Dużo osób nie wierzyło nawet, że dam sobie radę w liceum, zdam ładnie maturę, a udało się, chociaż przyznam, że była sytuacja, że miałam powtarzać rok, ale załatwiliśmy taką prywatną szkołę i tam dyrektor zgodził się, bym nie powtarzała. I wyszło mi to na dobre smile Pod względem urody też mam wiele mankamentów, nie będę wyliczać, ale np bardzo krzywy zgryz, naśmiewano się ze mnie. Nie raz widziałam jak dziewczyny żaliły się jaką mają wadę i np dużą przerwę między jedynkami, okazywało się, że to parę mm, u mnie to parę cm, więc dużo. Dlatego jest to bardzo zauważalne. Chcę kupić aparat, ale niestety nie jest to możliwe, póki nie będę miała stałej pracy, jest jak jest. No, ale mam faceta, już spory czas, on widzi te mankamenty, na pewno, ale nie są dla niego takie ważne. Dlatego nie wstydzę się rozebrać (u mnie dochodzą też rozległe rozstępy, taka mozaika). I dzięki temu jestem zadowolona smile


A tymczasem dobrej nocy smile

28 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-09-10 02:44:29)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Co na to poradzić już starałem się zawrzeć w poście #7. Jak to jest? Zdaje się że większość kobiet jest w jakiś sposób 'wzięta' w jakimś okresie czasu swego życia. Jeśli nie chce jej chłopak '8mka' to weźmie ją 7mka bądz 6tka. Wg mnie należałoby zapytać za jakimi kobietami się oglądają, o jakich marzą, ale najwłaściwszym pytaniem jest jak reagują na poszczególne typy kobiet. Oczywiście marzą o tych najładniejszych, najmądrzejszych i ogólnie im wyżej tym lepiej, choc istnieje pewna granica, gdzie kobieta wydaje sie zbyt ładna i jest to ewolucyjnie niebezpieczne, podobnie jak przechowywanie w domu 5mln $ smile Jest na taki towar wielu chętnych. Jeśli chodzi o reakcje... Dla mnie są takie dwa podstawowe, najbardziej rozróżnialne typy. Jeden to takie wyrośniecie kobiece, szeroka miednica, długie nogi, wciecie w talii, ostre rysy twarzy, smukłość, zgrabna pupa, ogólnie osa. Powiedzmy że np Megan Fox, czy Alessandra Ambrosio byłyby dobrym przykładem. Typ przy którym myśli się o jednym. Drugi to taka pewna 'drobność', duże oczy, delikatna uroda- młodzieńcza, też widać estrogen ale w bardziej słodki niż seksowny sposób, sprawia że chce się dany obiekt przytulić. Przykład to np. Anna Przybylska czy Mila Kunis, oczywiście nie tylko xD ale chodzi o ideę ;p
Zazwyczaj wszelkie obroty po przejściu, szturchnięcia kolegów, czy u niektórych gwizdy są spowodowane tym co wynika z seksowności- zwłaszcza typ pierwszy. Zauważylem że im kolega jest bliższy tym większa tendencja do wyrażania opinii co do słodkości - typ drugi, ale jest to spokojne, stonowane, jako że wywołuje spokojniejsze emocje niż seksapil. Im większe wyuzdanie w ubraniu, ruchach tym większe prawdopodobienstwo wszelkich efektów zwiazanych z pociągiem, jednak ma się to NIJAK do faktycznej chęci bycia z daną dziewczyną. Typ ten definiuje też relacje w jaką mężczyzna jest gotowy się zaangażować. Typ seksowny + wyuzdanie raczej skupia się na fizyczności i chęci natychmiastowego seksu, choc należy tutaj odróżnić też czy ktoś traktuje ją jako sexy kandydatkę na żonę czy też pustą dziewkę do 'pukniecia' (zwykle zależne od sytuacji, zachowania, wyuzdania lub jego braku). Słodka uroda bardziej skłania do dłuższych związków przez skupienie się na oczarowaniu, oksytocynie wyrzuconej w mózgu faceta niż pompowaniu krwi do wiadomych miejsc ;p
Wracając do meritum, dla mnie figura ma bardziej wydzwięk w seksapilu i o ile nie jest rażąca, nie jest pierwszorzędowa jeśli chodzi o związek. Twarz zdaje się być bardziej skomplikowana pod tym względem, bo może dostarczać różnych bodźców, słodkich i seksownych. Czystego seksu zazwyczaj nie rozpatruje się w kategoriach kandydatki na żonę... Choć właśnie jeśli chodzi o świadomość/logikę to łatwo się myśli o figurze i ją opisuje, jednak jeśli chodzi o emocjonalny bodziec to dla mnie osobiście nie jest najważniejsza przy wyborze materiału do bycia narzeczoną.
To "teoretycznie" opiera się na badaniach i jeśli wg tego zwracają uwagę na twarz to zwracają, o figurę jednak jest łatwiej zaczepić, łatwiej ja opisać no i dotyczy seksapilu więc jest żywiołowo komentowana - stąd może różnica w postrzeganiu znaczenia figury i twarzy.

edit. że tak sie wtrącę... Jak można mieć szparę między jedynkami parę (tzn conajmniej 2) cm?

29

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
kitka89 napisał/a:

Hmmm. Moja relacja z tym mężczyzną też tak naprawdę jest bardzo...niecodzienna? On mówi mi ciepłe słowa gdy tak naprawdę stawiam go już pod ścianą. Nie jest to wielka miłość, może po prostu brak drugiej osoby tak w jego jak i w moim przypadku. Coraz częściej też zastanawiam się czy to ten, ale też nie mam pewności, że ktoś inny zniesie moje ciągłe płacze z powodu braku talii i pupy. Jejku, jak to czytam to jest tak żałosne, żeby stara baba tak użalała się nad sobą  smile A jednak ma to miejsce. Może też zostało to wyniesione z domu, bo siostry zawsze chwalono, że są piękne, a kwestie mojej urody bagatelizowano. Mimo wszystko chciałabym życ i jakoś się od tego uwolnić, bo nie wyobrażam sobie kolejnych 10 lat w takiej formie. To nie życie, to wegetacja, a sama sobie nie potrafię pomóc.

Uprzedziłaś moje pytanie, bo właśnie miałam zapytać czy przypadkiem rodzice nie traktowali Cię inaczej niż Twoje siostry i czy możliwe jest, że podłożem Twoich problemów z samoakceptacją jest brak poczucia pełnej akceptacji w domu? Dom powinien być przecież naszym największym fundamentem, miejscem, w którym budujemy poczucie własnej wartości.

Rzeczywiście Twoja niechęć do własnego ciała wydaje się niepokojąca, być może też ma znacznie głębsze podłoże niż sama przypuszczasz. Z drugiej strony jeśli ktoś od najmłodszych lat czuje się gorszy, to bez pomocy bliskich osób, w tym kochającego, w pełni akceptującego partnera, może być mu naprawdę trudno to myślenie zmienić. Widzisz, poczucie podziwu w oczach mężczyzny, nawet to subiektywne, przesłonięte wspomnianym przez Vmana miłosnym zaślepieniem, pozwala nam samym spojrzeć na siebie przychylniej. Myślimy sobie, że skoro znalazł się ktoś, dla kogo jesteśmy piękne i kto nas w tym utwierdza, to znaczy, że tak jest, nawet jeśli widziane oczami tylko tej jednej, aczkolwiek najważniejszej, osoby. Zwracam na to uwagę, bo widzę, że Ty nie masz takiego wsparcia, więc walka z kompleksami wydaje się być tu podwójnie trudna.

Vman, Twój post zawiera sporo cennych spostrzeżeń, takich, które Kitka powinna sobie wziąć do serca wink.

30 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-09-10 03:18:09)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

No można, pokazywać nie będę, ale mam tak od małego, prawdopodobnie od ssania kciuka. Mama i siostra kiedyś też miały, lecz dużo mniejsze. Kiedyś i moja mniejsza była, ale z tego co widzę niestety się powiększyła.

Aaa, nie, przepraszam, sprawdziłam. Pisałam na oko, ale to jednak - pół centymetra przerwy (5mm) . Ale i tak dużo.

Pozdrawiam smile

31

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

ja z kolei mam niby pupe ale szeroką i płaską, do tego bardzo małe piersi i krótkie rude włosy, które mi i mojemy facetowi się podobają ale od innych czesto słyszę uwagi że wyglądam jak facet albo "lesba" (nie mam nic do lesbijek, moja przyjaciołka jest les) i nie odbieram tego jako obrazę, ale wkurza mnie że ludzie mają jakiś utarty stereotyp jak powinna wyglądac dziewczyna i jak trochę się różni to od razu jest "mało kobieca" albo lesba, co ja poradze że nie lubie zbytnio kobieco sie ubierac, nie lubie tiulów, kwiatków, obcasików a na impreze predzej ubiore się w garnitur niż suknię. Utarły się schematy i jak jestem poza nimi to masz przechlapane.
Autorko watku olej to najlepiej a jak chcesz to ubieraj sie tak aby sylwetka wydawala sie bardziej kształtna, na pewno są osoby którym się podoba taka figura - patrz mój facet np.

32

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Właśnie mój facet potrafi powiedzieć mi niekiedy niby przypadkiem " co z tego, że masz ciało jak u faceta skoro nie wygląd się liczy". Ciężko wtedy poczuć się seksowną. Zresztą gdyby przed zakochanym nawet mężczyzną stanęła o niebo piękniejsza kobieta od jego obecnej wybranki, ale o równie słodkim charakterze to swoją partnerkę by zostawił. Tak to działa. A znam mnóstwo cudownych kobiet o równie cudownych charakterach. Dlatego ciężko się z sobą pogodzić. A i olać nie potrafię. Jak mam to zrobić? Myślenia nie zmienię raczej.

33

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Zaraz ,zaraz chyba za duzo teledyskow ogladasz ,kto powiedzial ze kobieta ma miec ogromne duppsko ,ma byc pewna siebie ,madra i zadbana .Nigdy nie bedziesz szczesliwa jesli swoja wartosc bedziesz opierala na facetach? jest mloda a to wyzsza szkola jazdy swiadomosci.
Jesli przeszkadza Ci to jako specjalista proponuje zumbe.
Pozdrawiam glowa do gory

34

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
kitka89 napisał/a:

Właśnie mój facet potrafi powiedzieć mi niekiedy niby przypadkiem " co z tego, że masz ciało jak u faceta skoro nie wygląd się liczy". Ciężko wtedy poczuć się seksowną. Zresztą gdyby przed zakochanym nawet mężczyzną stanęła o niebo piękniejsza kobieta od jego obecnej wybranki, ale o równie słodkim charakterze to swoją partnerkę by zostawił. Tak to działa. A znam mnóstwo cudownych kobiet o równie cudownych charakterach. Dlatego ciężko się z sobą pogodzić. A i olać nie potrafię. Jak mam to zrobić? Myślenia nie zmienię raczej.

Mój mówił mi to samo, czułam się z tym źle a w piątek mi się oświadczył - więc chyba aż taka szpetna nie jestem jak chce mnie rbac za zonę. Też mi mówi że nie wygląd się liczy. Wiem że ogląda sexy laski na necie i wiem że ja nigdy taka nie będę bo nie odczuwam takiej potrzeby. Wychodze z załozenia że niech albo mnie akceptuje taką jaka jestem albo niech szuka lepszej - jak mu tak powiedziałam  to w odpowiedzi usłyszałam że jest dumny że mam to w dupie co kto myśli na temat mojego wygladu a wygladam tak jak wokalistka z zespołu La Roux, ubieram się w podobne rzeczy, kocham taki styl i jak to moj facet powiedział "fajnie że jestes taka inna".
Wiem że się ogląda za plastikami, ale ich są miliony a kobiet wyróżniających się z tłumu bardzo mało. Doceń swoją oryginalność! Poza tym rude wlosy sa sexy i jest grupa facetów którym się podobają kobiety o malych pupach/piersiach. Zaakceptuj siebie!

35

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Na zumbe chodziłam, fajna sprawa, ale instruktorka miała taką piękną afrykańską pupę i piękne wcięcie w talii, a do tego śliczną twarz. No i te ruchy....Ja byłam zbyt koślawa i po 4 miechach się poddałam....Co do oświadczyn to mój mężczyzna mówi, że ma już swoje lata (blisko32) i, że wypadałoby się ustatkować i ostatnio powiedział, żebym mu jasno powiedziała czy też tego chce, bo jeśli nie to znajdzie sobie inną, po co ma czas marnować dalej...Ale wiem, że to tylko, bo ma swój wiek i dlatego chce to zrobić, a ciężko mu będzie znaleźć inną.

36

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Zapewniam Cie ze cialo mozna wycwiczyc ,ale to trwa ,jak wszystko
Afrykanki maja to w genach zreszta maja wysunieta kosc dolengo odcinka kregolsupa,ale m,aja straszne scisniete uda ,ktore daja ksztalt x.
Jesli nogi wydaja sie kolsawe prosze napisz ma maila przesle ci kilka cwiczen.
Nie wolno sie tu na forum reklamowac.
Glowa do gory ,rudowlose kobiety to jedne z piekniejszych takze nie daj sie zwariowac,mediami i internetem nabierz do tego dystansu bo to czesto nieprawdziwe obrazy dotykaja nas najmocniej.

37 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-09-10 20:08:14)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Rude włosy, ach, modne są smile Przyciągają spojrzenie i to nie jest już tak,  że wyśmiewają się z rudowłosych kobiet jak z "Ani z Zielonego Wzgórza" (no chyba, że niedojrzali chłopcy). Wielu facetom podoba się ten kolor, taki ognisty, namiętny. Mnie też się podoba, raz zafarbowałam na ten kolor, pasował chyba do moich zielonych oczu i jasnej cery smile

Jak facet mówi Wam, że wyglądacie jak chłopak, to wybaczcie, ale to z nim jest coś nie tak. Nie możecie uzależniać swojej samooceny od opinii chłopaka. Wiecie, znam tyle fajnych dziewczyn, które dają sobie wmówić, swoim partnerom, że nie są atrakcyjne. Dla mnie to jest tak, że jeżeli ktoś nam podkopuje samoocenę w ten sposób, to coś jest nie tak. Może to też po części u takich facetów mechanizm "Nie łudź się, że komuś się spodobasz".. by kobietę "zatrzymać przy sobie". W każdym razie, dla mnie takie słowa w związku nie są niczym dobrym i nie powinnaś na coś takiego pozwalać.

Widzisz, nawet chodząc na zumbę porównywałaś się. Każda z nas pewnie znajdzie kogoś, komu będzie czegoś zazdrościć, ale nie można przez to zamykać się w swojej skorupie. Afrykanki są z innego kraju, mają inną budowę ciała, jak wspomniano. Na zumbę czy inne ćwiczenia chodź dlatego, by odprężyć się, zrelaksować, to jest ważne, a nie patrzenie kto jak wygląda.

38

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Kiedy wchodziłam na salę przed moimi lekcjami w szkole tańca, to swoje zajęcia kończyła właśnie grupa z niższego stopnia. Była w tej grupie dziewczyna, która figurę miała w sumie nieciekawą - baaardzo szerokie biodra, masywne uda, płaską pupę, ale za to zawsze była bardzo zadbana i dobrze (właściwie do swojej figury) ubrana, przede wszystkim jednak miała ładne, rude (!) włosy i pięknie się uśmiechała, a w swoim sposobie bycia miała coś tak ujmującego, że po prostu nie można było od niej oczu oderwać. Właśnie do mnie dotarło, że ona była... piękna.

39 Ostatnio edytowany przez pati31 (2012-09-10 20:39:04)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Dokladnie sie zgadzam ,ladne popularne typy urody niekoniecznie sa piekne .
Piekno ,prawidziwe piekno to cos wiecej od wielkiego tylka .
Popracuj nad samoocena ,bo to Twoj kluczowy problem,moja droga.
Sama powiedz czy twoj meszczyzna ma figure w ksztalcie V ?
Czy mezczyzni dbaja o siebie jak kobiety ,nie otoz nie   , a  Najwiekszym wrogiem kobiet jest uzalezniac samoocene od facetow ,bo to chore ,to cos co moze zniszczyc psychike mlodej kobiety .

40

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Co Wy macie z tymi rudymi włosami, przecież to tylko kolor farby, odczulem jakoby niektóre sądziły że to naturalny kolor włosów kitki. Kolor jak kolor, jak każdy inny, atrakcyjność nie zmienia się wraz ze zmianą koloru włosów, zadbanie, fryzura to już co innego...
Co do tezy kitki, zakochany mężczyzna i obok równie słodka ale piekniejsza kobieta. Jeśli jest zakochany, to wybierze obiekt uczuć, najzwyczajniej wtedy zmienia się odczucie piękna na stronę ukochanej. Obce kobiety wydają się mniej atrakcyjne, no a nasza wiadomo -ideał. Nawet pomimo tego efektu gdyby różnica byla na korzyść tej obcej, nadal pozostałby przy swojej (zalezy od relacji z obcą, bo jak sie coś zacznie to będzie inaczej), bo uczucie zakochania jest silniejsze niż odczucie nagrody przy obchodzeniu się z pięknem. Jeśli facet mówi wam że wygląd sie nie liczy, to jest zakochany/nie chce żeby było wam przykro. Niestety ale taka jest prawda, chodzi o to że facet który was kocha darzy was uczuciem, a to jest coś więcej niż tylko logiczny wybór między kobietami. To jest neuronowe, hormonalne uzależnienie od konkretnej z was, facet jest świadomy że są piękniejsze od was (chyba że jesteście z górnej półki i jest zakochany, to mozecie byc No. 1), ale nie dba o to, kocha was i już. Czy ktokolwiek kocha swoją mamę za jej piękno? Siostrę, brata, przyjaciela? Świadomy wybór was, bo to wy w danej chwili zapewniacie mu odpowiedz w ośrodku nagrody w mózgu, inaczej dajecie mu szczęscie. Mogłybyście ograniczyć te hipokrytyczne wypowiedzi o tym jak to jedna cecha jest taka fajna jak np wypowiedzi o rudych włosach, oryginalności wyglądu, rozrzucie gustów co do proporcji ciała dalej pisząc że wygląd sie nie liczy. Skoro się nie liczy tak na prawdę to o czym mowa? Dlaczego nikt nie mówi o umiejętności smażenia naleśników, która podobnie jak wygląd tak właściwie sie nie liczy? Otóż wygląd się liczy, ale przy dobieraniu się w pary, analizie potencjalnych kandydatek, gdy miłość już zaistnieje wygląd faktycznie jest drugorzędny, jednak skoro wygląd jako całość, to wszelkie wasze zalety też właściwie tracą swoją moc, nieprawdaż? big_smile
Każda w Was może być kochana! Nie każda przez przystojnego, inteligentnego milionera. Tak to mniej więcej wygląda, jeśli nie jesteście w sytuacji że zadowala was tylko związek z Johnym Deppem, to nie ma powodu do smutku.
Należy zaakceptować się taką jaką jest, dbać o siebie i być pewną siebie znając inne swoje zalety, poza tym co do samego wyglądu to figura jest IMO sprawą drugorzędną.

41 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-09-10 21:26:11)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

No chyba każdej z nas chodzi o to, że wygląd nie jest najważniejszy. Warto zwracać uwagę na szczegóły w swoim wyglądzie, bo wtedy dostrzeżemy, że naprawdę mamy w sobie wiele pięknego. Szerokie biodra czy szersze uda czemu nie mogą się podobać? Mogą. Liczy się całokształt, ale jak mówiono, podejście do siebie jest bardzo ważne, wyeksponowanie nawet jednego elementu może dać wiele.

Jasne, że facet nie zostawi Cię jak mu zależy. Mówimy o wyglądzie, bo chcemy uświadomić kitce, że to ona siebie źle postrzega, a wcale nie jest beznadziejna na pewno jak o sobie myśli. No, ale nikt nie przeczy, że charakter jest bardzo ważny w relacjach i jeżeli chodzi o te dłuższe ma decydującą rolę.

42

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Ależ szerokie biodra z szerszymi udami POWINNY sie podobać, oczywiście chodzi o proporcje do reszty a nie 80cm w udzie. To są atrybuty kobiecości, szeroka miednica to objawa braku testosteronu, a obecności estrogenu, co do szerokości ud to nie moga byc zbyt szerokie, ale to wlasnie estrogen sprawia że tłuszcz odadza się na tyłku i udach zamiast w okolicach brzucha jak u facetów. To właśnie osadzający się tam tłuszcz daje taki kobiecy tyłek. U kitki terapia, czy jak to tam nazwać, endokrynologiczna powinna pomóc, na owłosienie, umiejscowienie tłuszczu a więc tyłek i piersi i pewnie inne. Dokładnie tak samo jak zmienia się ciało przy hormonalnych zmianiach płci (shemale). To jest jedna sprawa, która faktycznie mogłaby pomóc fizycznie. Co do psychiki kitki to oczywiście powinna nabrać pewności siebie, ale ok jeśli mówimy o zaletach innych, czy o całej dynamice, o braku istotności danej wady no ale jak można pisać że to masz fajne i to ok w wyglądzie a następnie pisać że wygląd sie nie liczy. OBA sposoby mają wpłynąc na pewność siebie kitki, no ale niestety sobie wzajemnie przeczą. Na to chcialem zwrócic uwagę.

43

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Ćwiczeniami wypracowałam co się da, bo jak wspomniałam, że wcześniejszych postach regularnie ćwiczę. Niestety na szerokość bioder i afrykańską pupę nie mogę wpłynąć tak jak i na talię. Z klockowatej budowy nie zrobię się Salmą Hayek, niestety,bo bardzo bym chciała się czuć jak kobieta, a nie jak facet. Vman ma rację, że szerokie biodra podobają się mężczyznom, bo to atrybut kobiecości,  a ja takowych nie mam w swoim wyglądzie. Nie ma czego podkreślać. Nawet te rude, krótkie włosy to i tak kwestia farby nie coś mojego. Zresztą, i tak nie wyglądają fenomenalnie, po prostu da się znieść. Vman piszesz, że można wpłynąć na hormony i wyeliminować owłosienie. Niestety w moim przypadku to nie jest to takie łatwe z powody wady serca, co dramatycznie zawęża możliwości leczenia. Już nie raz lekarze przy mnie załamywali ręce, bo nie było wiadomo jak leczyć. Wspominałam, że jedyna ładna rzecz we mnie to uszy. Ale kto zwraca na takie rzeczy uwagę? Moja sprawa i samoocena to jednak przegrana kwestia. Dziękuje, że staracie się mnie jakoś podnieść na duchu. Jednakże wiem jak wyglądam i wiem, że nie mogę być seksowna nawet dla swojego mężczyzny, który nigdy nie patrzy się na mnie z takim podziwem jak np. na naszą sąsiadkę, której gdyby mógł przychyliłby nieba. Jak kobieta ma czuć się ładnie i seksownie gdy nie widzi w oczach mężczyzny pożądania tylko o tak o mężczyzna z nią sypia i takie tam.

44

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

No to pozostaje Ci tylko kwestia psychiki, aby rozbudować pewność siebie i zaakceptować się taką jaką się jest. A widzialem pewnych siebie ludzi z nie takimi tylko problemami w wyglądzie, co jak wyglądali to było ich ciało, nie oni sami, oni roztaczali zupełnie inną aurę wokół siebie - w taki sposób, że ktoś inny zapominał kim oni są, jak wyglądają bo psychologicznie byli innymi ludzmi. Jeśli będziesz się załamywać i mówić o tym jakie to masz wady i cała dyskusja będzie opierać się na tych założeniach, to chłopak będzie powtarzał założenia, ale argumentował na swój sposób. Jednak jeśli o tym mówisz to automatycznie staje się tematem rozmowy, nie kwestią do poruszenia. Tak samo jak w tym temacie tutaj, mówisz o wadach więc są tematem, gdybyśmy się spotykali na żywo a nie na forum, a poruszany byłby inny temat to nikt by nie mówił o Twoich wadach. NIGDY nie powinno się mówić otwarcie o swoich wadach w tym kontekscie, bo to jest przyznanie się, cos co się staje bardziej realne niż było gdy tego nie mówiłaś. Coś co w kłótni zawsze może przyjśc komuś do głowy, podczas gdy inni ludzie pełni wad którzy nie mówią o tym w otwartym temacie nie usłyszą tego. To dla nich jest zbyt mało ważne zeby o tym mowic. Najlepiej byłoby gdybyś przeczytała jakąś książkę o tworzeniu pewności siebie. Tam jest to ładnie rozpisane, nie jakaś namiastka którą można otrzymac na forum. Wedle takiego schematu 'jestem do niczego - nie jesteś - jestem! - ok, widocznie jesteś, w koncu sama znasz siebie lepiej" postępuje właśnie obniżenie Twojego statusu w oczach innych. Człowiek z wieloma zaletami który nie bedzie pewny siebie jest odbierany jako małowartościowy w koncu ma tyle zalet, a nie jest pewny siebie więc musi byc coś co sprawia że taki właśnie jest. Człowiek pewny siebie chocby wyglądał bardzo słabo będzie odbierany jako człowiek bardzo wartościowy zamknięty w niekoniecznie ładnym ciele, jednak wartościowy, bo musi miec coś w sobie, skoro pomimo wyglądu jest taki pewny siebie.
Potężny efekt który powoduje własnie pewnosc siebie mozemy zobaczyc w filmach. Aktorzy którzy grają pewne siebie role są odbierani za ogólnie przystojnych, ten sam poziom fizyczny grając kogoś. Podobnie aktorki; Emma Stone w 'Służących' mówi o tym jak inni mówili o niej, że jest brzydka, nie zaprosili ją na imprezę i inne (związane z fabułą filmu) co pomimo tego co widziałem własnymi oczami biło na jej całokształt, wydawała mi się ładna, ale psychologia grupy, że innym wydawała się inna i sama nie jest pewna siebie działały silnie, pomimo że to tylko film i tylko opinie w samym filmie. W 'Kocha, lubi, szanuje' jest już postacią zupełnie inną, pomimo takiego samego wyglądu jest uznawana jako piękna dziewczyna.
Przy czym psychologia grupy i pewność siebie wraz z entuzjazmem i poczuciem humoru są ściśle sprzężone. Jeśli chcesz możesz też zobaczyć film pt. 'The Halo Effect - Science of Attraction' na Youtube. Jest tam doskonały przykład tego samego wyglądu, tych samych nawet słow ale powiedzianych w inny sposób, który różnił się tylko energią i entuzjazmem. Możesz posłuchać wytłumaczeń, ale sama odkryjesz że słucha się tego zupełnie inaczej w dwóch różnych przypadkach. Można też stwierdzić że bardziej rozentuzjazmowana wersja będzie odebrana za śmieszniejszą, pewniejszą siebie, inteligentniejszą. Choć tekst jest DOKŁADNIE ten sam, a więc logicznie rzecz biorąc te odczucia będą złudzeniem (podobnie jak złudzenia o Waszych partnerach moje drogie big_smile). Pozdrawiam smile

45

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

"Aktorzy którzy grają pewne siebie role są odbierani za ogólnie przystojnych, ten sam poziom fizyczny grając kogoś mniej pewnego siebie, będzie odbierany za przeciętnego aktora" - tak powinno tam być, myśl mi uciekła a jakimś cudem nie mogłem edytować o_O

46

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

To ja powiem jeszcze inaczej smile - znam mężczyzn, którzy uwielbiają kobiety szczupłe, znam takich, którzy uwielbiają kobiety pulchne, ale znam i takich, dla których kobieta powinna być... chuda jak wieszak. Podobnie znam takich, którzy szaleją za sporymi biustami, jak i takich, którym podobają się biusty mieszczące się w miseczkę A. O gustach się nie dyskutuje, a to co jednym może się bardzo podobać, innych zwyczajnie zniechęca. Dokładnie tak samo jest z kobiecą i tzw. chłopięcą (u kobiety) sylwetką - są amatorzy jednych i drugich. Mam zresztą koleżankę, w której jej obecny mąż zakochał się właśnie dlatego, że była, jak sam to określił, chłopięca (krótkie włosy, brak wcięcia w talii, mały biust, płaska pupa - dokładnie jak Ty, Kitka smile), a dla niego... piękna, bo inna. Facet jest zresztą po dziś dzień szaleńczo w niej zakochany, a dodam, że sam jest całkiem, całkiem wink.

Vman ma rację, ja zresztą już wcześniej usiłowałam Ci to samo powiedzieć - to w jaki sposób o sobie myślisz, przeważnie przekłada się na sposób postrzegania Cię przez innych.

47

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

kitka89, nie rozumiem dlaczego tak bardzo nie możesz pogodzic się ze swoją figura... ja podobnie jak Ty mam mały biust, wąskie bioderka i nie mam wcięcia w talii ale nie przeszkadza mi to tak bardzo:) wcześniej było inaczej, jednak gdy poznałam mojego chłopaka wszystko się zmieniło:) prawi mi wiele komplementów, ciągle powtarza że jestem najseksowniejszą kobietą jaką zna i ja mu wierzę:) może gdyby Twoj chlopak częściej mówił a przede wszystkim pokazywał jak bardzo mu się podobasz, wyleczyłby chociaż troszke t\Twoje kompleksy... bo w końcu nie można przez całe życie załamywac się wyglądem

48

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Ciesze się Loud, że jesteś pogodzona ze sobą. Mnie wygląd mężczyzny nie cieszy wogóle, bo jak można o takiej kobiecie powiedzieć, że jest seksowna. Nie usłyszałam tego od swojego mężczyzny. Zresztą on powtarza, że po co kobiecie figura klepsydry, wcięcie talii i płaska pupa jak wtedy podobałaby się innym, a tak nikt poza nim mnie nie chce.

49

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
kitka89 napisał/a:

Ciesze się Loud, że jesteś pogodzona ze sobą. Mnie wygląd mężczyzny nie cieszy wogóle, bo jak można o takiej kobiecie powiedzieć, że jest seksowna. Nie usłyszałam tego od swojego mężczyzny. Zresztą on powtarza, że po co kobiecie figura klepsydry, wcięcie talii i płaska pupa jak wtedy podobałaby się innym, a tak nikt poza nim mnie nie chce.

No i mamy odpowiedz, dlaczego nie możesz zaakceptować swojej figury... ehhh ci faceci...
Porozmawiaj z nim, powiedz że bolą Cię jego słowa i że źle się przez nie czujesz. Powiedz, że potrzebujesz od niego akceptacji (skoro Cię kocha) ale takiej popartą "dowodami miłości", a nie poprzez te jego "żartobliwe argumenty" (bo dla niego to pewnie żarty...nieudolne, ale żarty...)...

50

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Rozmawiałam z nim i mówi, że akceptuje mój wygląd. Ale czy to są słowa, które chce się usłyszeć od ukochanego mężczyzny? Ze to po prostu akceptacja i tylko tyle? Ale wątpię, że nawet jego słowa mi nie pomogą. Problem siedzi w mojej głowie, we mnie. A raczej w tym, że wyglądam jak facet. Raczej nigdy nie pogodzę się z tym, bo to zbyt trudne. Zebym chociała miała coś innego, wyjątkowego. Mówi się, że jak kobieta jest ładna to pewnie pusta, ale znam większość takich, które powalają i intelektualnie i fizycznie. A ja nie mam nic. Ani specjalnie bystra ani piękna. A na pewno męska. I co z tego, że mam wrażliwe serce na cierpienie ludzi skoro każdy takie ma, ale każdy ma też inne atuty prócz tego. Jak mnie rozsadza w środku...Margolinko, a co będzie takim "dowodem miłości" ?

51

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Jeszcze jedno. Proszę tylko o poradę. Czy to ja jestem w tej kwestii dziwna? Jeśli Mój mówi mi komplement to nigdy to nie jest coś w stylu jesteś piękna czy masz fajne nogi tylko " w tych butach Twoje nogi są ok". Czy to źle, że zamiast poprawy nastroju robi mi się wtedy przykro? Bo tak właściwie czuje, że gdybym tych butów nie założyła to moje nogi nie byłyby ok. Taki przykład podaje tylko. Czy to ja jestem zbyt czepliwa i przewrażliwiona?

52

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Kitka, nie chodzi o samą "akceptację", ale bez niej tez jest źle, więc dobrze być jej świadomym. Mówiąc o "dowodach" mam na myśli właśnie prawienie komplementów i zachowanie, które powoduje lepszy nastrój kobiety, to takie banalne ale potrzebne...
Na pewno masz mnóstwo zalet, tylko ich teraz nie dostrzegasz, ponieważ koncentrujesz się na tym czego nie znosisz...czyli na swojej figurze. Partner możliwe, że chce dobrze...ale nieudolnie mu to wychodzi. Z tymi butami, to pewnie podobnie... nie przejmowała bym się tym. Faceci po prostu czasami nie potrafią okazywać uczuć za bardzo, z doborem słów tez nierzadko maja kłopot. Rozmawiaj z nim, powiedz o tym że ci przykro ... może w końcu dojdzie do tego, że głupio robi...

53 Ostatnio edytowany przez Vman (2012-09-11 23:26:49)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

"w tych butach Twoje nogi są ok" - przecież to brzmi komicznie xD Oczywiście jest tutaj tez zawarta informacja inna, jeśli mówisz to w kontekście brzydkich nóg, no to informacja jest że bez butów są nie ok. Mi to się widaje że ten Twój facet to trochę taki laluś, bez swojego zdania, bez zdecydowania. Przyjął Twoje kompleksy jako założenia, zamiast o nich zapomnieć, przedstawić zupełnie inną rzeczywistość i sprawić tym samym żebyś i Ty o tym zapomniała. Podobny efekt jak w 'Nietykalnych' (2011). Bez przekonania o związku, mówi że musi sie decydować bo jak nie Ty to inna.
A fakt, mówi się że jak kobieta ładna to pusta, to zdanie ma zachować ego u tych brzydszych, sprawić żeby żyjąc w swojej własnej zakłamanej rzeczywitości nie cierpiały z powodu świadomości niższości. Ładne kobiety jako grupa pewnie wypadają podobnie umysłowo jak przeciętna, powiedziałbym nawet że powinna istnieć dodatnia korelacja między urodą a intelektem, w koncu skoro dostały dobre geny, to te geny też odnoszą się do struktur mózgowych. Po prostu bardzo rzadko można znaleźć kobietę która będzie inteligentna jak 1 z 50ciu i ładna jak 1 z 50ciu. Znajdzie się taka, ale juz jako 1 z 2500. Kobiety lubią znajdywać głupiutkie piękności dowartościowując się przy okazji tym, że pomimo że one nie są tak ładne to są mądrzejsze. Niestety musi się to ograniczać do głupich wypowiedzi miss, bo z aktorkami ten trik nie przechodzi big_smile
Mam kilku znajomych z 'gruszeczką' zamiast V-ki i jakoś specjalnie nie rozpaczają z tego powodu, nie wiem dlaczego wciąż tak bardzo się tym przejmujesz... Jak wygląda Twoja twarz?

edit.To nie faceci mają kłopot z egzaltacją uczuć i doborem słow, tylko słabe jednostki, choć fakt statystycznie prawa półkula jest u facetów słabsza niż u kobiet - to co do uczuć, no ale za to przeważają lewą. Choć jest to tylko statystyka, wykaz tendencji. Ludziom nie było dane równo i samo ukierunkowanie nie mówi o bezwzględnych wartościach, jeden ma lepsze obie półkule od drugiego itp.

54 Ostatnio edytowany przez Olinka (2012-09-12 00:03:55)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Twarz ogolem brzydka. Pelna, niebieskie oczy. Taka twarz a'la angelina jolie tylko z mniejszymi ustami. Nic specjalnego.

Margolinko. Proba rozmowy nie przynosi efektów...

Niestety po raz kolejny muszę Cię prosić, żebyś nie pisała postów jeden pod drugim, a jeżeli chcesz coś dopisać użyj opcji "edytuj", o czym mówi 12 punkt regulaminu forum.
Dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam, Mod. Olinka

55

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

w sumie kolor nic nie mówi, ale jeśli tak jak angelina jolie ale z mniejszymi ustami to by nieźle było big_smile
Co do rozmowy, nie powinnaś go prosić o to żeby Ci komplementował czy mówić że to Cię boli, że jest mało entuzjastyczny przy komplementowaniu. Takie coś wg mnie obniża właściwie status. Ja tutaj widze problem w mówieniu o samej sobie i postrzeganiu siebie. Ze złego miejsca startuje rozmowa zawsze i tak się układa, że on przyjmuje Twoje założenia. Powtarzam Ci, jakaś książka o pewności siebie i będzie ok smile

56

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Kitko, a może warto byłoby zastosować odrobinę dyplomacji? Może to Ty zacznij od czasu do czasu komplementować swojego mężczyznę - mówić wprost za co go cenisz, co Ci się w nim podoba lub wprost, że... tak w ogóle, to całkiem niezłe jest z niego ciacho tongue.
Albo wręcz odwrotnie - wyraź swój podziw w dokładnie taki sam sposób jak on to robi, czyli powiedz coś w stylu ,,o! w tych butach Twoja noga wygląda całkiem, całkiem" big_smile - kto wie, może zaskoczy, w końcu nic tak dobrze nas nie uczy jak własne doświadczenia, w tym przypadku znalezienie się dokładnie w takiej samej sytuacji jak ktoś, kogo mamy zrozumieć tongue.

57

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Często mu mówię, że jest przystojny, ale już rzadziej, że coś dobrze zrobił....Dzięki mnie jest pewny tego, że jest bardzo przystojny. W sumie nie mam nic przeciwko temu, bo lepiej żeby tak o sobie myślał niż sądził, że jest jakiś pokraczny. Co się zaś tyczy "odpowiedniej taktyki" to jestem tak szczerą i prawdomówną osobą, że nie jestem w stanie jakimś sposobem tego osiągnąć. Cieszę się tylko, że nie są to moje prywatne odczucia, że jego "komplementy" są dla mnie bolesne. Vman nie wiem jak opisać swoją twarz, ale zdarzyło się, że ktoś tam mówił tak o mojej twarzy. Pogodziłam się z tym, że jest brzydka, bo twarz według mnie nie jest wyznacznikiem kobiecości, a piękna talia, krągła pupa i szerokie biodra.

58

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Witaj Kitko:):):)
Powtarzasz jak mantrę:piękna talia, krągła pupa i szerokie biodra.
Dlaczego nie chcesz zrozumieć, że to Ty jesteś najważniejsza, a nie Twoja figura.
Czy gdyby teraz stał się cud i dostała byś w prezencie taką figurę o jakiej marzysz, to zmieniła byś się wewnętrznie?
Czy myślisz, że te, co maja szerokie biodra i krągłe pupy, są zadowolone ze swojego wyglądu?
Przestań się zadręczać i pomyśl, ile mogła byś dać szczęścia swojemu menowi, gdybyś przestała skupiać się na swojej sylwetce.
Figura może ulec zupełnej zmianie po urodzeniu przez Ciebie dziecka.
Pomyśl, ile jest dziewczyn z taką figurą jak Ty sobie wymarzyłaś, a mimo to nie są szczęśliwe.
Bo szczęście budujemy w naszych sercach i umyśle, a nie kręcąc biodrami.
W szpitalach i hospicjach jest mnóstwo młodych, ślicznych dziewcząt, które mają piękne krągłe pupy, szerokie biodra i piersi, które jeszcze są jędrne, więc idź i zapytaj, czy któraś się z Tobą zamieni, odda Ci swoją figurę w zamian za tą, której Ty tak nie lubisz.
Każda z nich, zrobi to z wielką radością.
Pozdrawiam Cię i życzę, abyś nigdy nie miała większych problemów, niż Twoja figura.
Wiem, o czym piszę, bo też zawsze miałam coś do swojego wyglądu, gdy byłam w Twoim wieku.

59 Ostatnio edytowany przez kitka89 (2012-09-12 11:40:03)

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Figura raczej mi się nie zmieni po ciąży, bo niestety nie mogę mieć dziecka z powodu problemów zdrowotnych. Sądzę, że żadna nie zamieniłaby się ze mną na takie męskie, owłosione ciało, które posiadam. I jakie szczęście mogę dać swojemu partnerowi? Ile więcej? Gdybym miała śliczne kobiece ciało, które wyda na świat zdrowe potomstwo to pewnie, że dałabym mu szczęście, ale będąc  niezgrabna? I tak widzę, że nie patrzy się na mnie jak na kobietę, która go pociąga tylko po prostu jak na opcję rozładowania swego napięcia. Babia 60 plus ile mogłabym dać szczęścia partnerowi, bo mnie to zaintrygowało. Nic więcej nie mogę mu dać. Mimo wszystko dziękuję za post.

A tak wogóle Babcia60+ to przepraszam za napastliwy ton, bo jeszcze raz przeczytałam swój post i sobie myśle " co za franca to napisała" tongue. Sorella.

60

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Kitko, napisałam Ci o kobietach, które są chore i nie maja szansy na przeżycie, mimo swoich powabnych kształtów, pięknych buź i czułych partnerów.
Każda oddała by wszystkie swoje atuty, aby móc żyć.
A Ty widząc ich cierpienie, zapomniała byś o swoim problemie, który jest dla Ciebie ważny, ale nie cenniejszy niż życie.
Pokochaj siebie, może tylko polub, a wtedy będzie Ci łatwiej.
Widzimy często na ulicach pary, które do siebie wizualnie wcale nie pasują, a jednak są szczęśliwe.
Nieraz dziwimy się, co on lub ona widzi w swoim partnerze, bo dla nas jest okropnie brzydki/a, a oni idą przytuleni, obok kroczą ich dzieci.
To jak odbierają nas inni, zależy w dużej mierze od nas samych.
Jak będziesz wszystkim mówiła, że masz chłopięcą figurę to faktycznie zaczną się Tobie przyglądać.
A co do Twojego partnera, to gdyby chodziło mu tylko o rozładowanie emocjonalne, to znalazł by sposób na to, aby się rozładować, są różne kobiety,które z chęcią zaspokoją spragnionego faceta, za kasę lub bez.
Wy nie wspieracie siebie wzajemnie, szukacie w sobie wad, zamiast cieszyć się, że tworzycie wspólnie związek.
Zamiast się zamartwiać i płakać, uśmiechaj się częściej.
Kitko, nie zabieram zbyt często głosu na forum, ale Ty zdopingowałaś mnie do tego.
Trzymam kciuki za to, abyś przezwyciężyła niechęć do swojego ciała:):):)

61

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Dziękuję Babcia60+ za post. W obliczu śmierci postrzeganie rzeczywistości, tego co nas otacza zmienia się diametralnie. Dzięki Bogu nie znalazłam się nigdy do tej pory w takiej sytuacji, choć i tak trochę już w życiu przeszłam. Mimo wszystko nie jestem w stanie oderwać się od postrzegania siebie jako kobiety zamkniętej w męskim ciele. Wiem jak to niezrozumiale brzmi. Być może kontrast mojej sylwetki na tle sylwetek sióstr to spowodował, ale mimo wszystko ciężko mi przyjąć siebie taką jaką jestem. A jestem brzydsza o większości kobiet na tym globie, a już napewno 100% mniej kształtna. Ciężko się z tym pogodzić.

62

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
kitka89 napisał/a:

I jakie szczęście mogę dać swojemu partnerowi? Ile więcej? Gdybym miała śliczne kobiece ciało, które wyda na świat zdrowe potomstwo to pewnie, że dałabym mu szczęście, ale będąc  niezgrabna? I tak widzę, że nie patrzy się na mnie jak na kobietę, która go pociąga tylko po prostu jak na opcję rozładowania swego napięcia. Babia 60 plus ile mogłabym dać szczęścia partnerowi, bo mnie to zaintrygowało. Nic więcej nie mogę mu dać. Mimo wszystko dziękuję za post.

Kitko, naprawdę uważasz, że szczęście mężczyzny w związku opiera się na kształtnej pupie i wąskiej talii jego partnerki???
Coraz wyraźniej widzę, że jesteś tak skupiona na wadach swojej figury, że niemal wszystko co dzieje się wokół Ciebie spłycasz i sprowadzasz do tego jednego jedynego problemu, wręcz powtarzasz jak mantrę ,,jestem brzydka, jestem skazana na bycie nieszczęśliwą". Powiem więcej, Ty jesteś niesamowicie skupiona na sobie, a przez to życie przecieka Ci przez palce. Znam brzydkie kobiety, które się akceptują, a dzięki temu są radosne i szczęśliwe. Pewnie, że mają jakieś tam swoje kompleksy (któż ich nie ma), ale nie sprowadzają ich do najważniejszego punktu swojego istnienia, są tak fajnymi osobami, że z powodzeniem udało im się stworzyć udany związek, Ty natomiast zamiast o swój związek dbać, pracować nad nim, to siedzisz i przekonujesz swojego partnera, że Ciebie zwyczajnie nie da się kochać.

Kitko, naprawdę musisz solidnie nad sobą popracować. Figurę masz, jaką masz, prawdopodobnie już jej nie zmienisz, ale całe życie jest jeszcze przed Tobą, masz zamiar je przeżyć użalając się nad sobą? Szeroka talia i płaska pupa to naprawdę nie jest koniec świata, a w tym co napisała Babcia jest sporo racji - czasem warto przeżyć taką terapię szokową, żeby nabrać właściwego dystansu do własnych problemów - sprawdziłam na sobie i zapewniam, że działa.

63

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Olinko wiem, że skupiona jestem na tym problemie, dlatego też piszę o tym. Przesłania mi to cały świat, bo nie ma we mnie radości życia, umarla kilka porządnych lat temu. Teraz tkwię w maraźmie i pustce...Piszesz, że te kobiety zaakceptowały to jakie są. Ja tak nie potrafię. Po prostu nie mogę. Patrząc w lustro nie jestem w stanie się nie popłakać, bo widzę brzydką, niezgrabną dziewczynę, która źle się czuje w ciele, nad którym niestety nie da się już pracować. Co możliwe zostało wykonane. Zresztą nie mogę zrozumieć jak mężczyzna może chcieć być z brzydką osobą? Jakim cudem on ma ochotę na zbliżenia z taką osobą? Gdyby stanęła przed takim mężczyzną piękna kobieta to napewno zostawiłby swoją partnerkę, no chyba, że jest turpistą. Ciężko mi to zrozumieć. Naprawdę. I chyba dlatego tak cierpię. To dla mnie nielogiczne i niezrozumiałe. I faktycznie zauważam, że ostatnio nie ma chwili gdy o tym nie myślę. Pracując, ćwicząc, kochając się ze swoim partnerem, sprzątając, ucząc się cały czas towarzyszy mi myśl, że jestem zwykłym paszczurem, bez kobiecego wdzięku, z potwornym męskim cielskiem. Takim nikim. Nie potrafię przebić się ponad to i wyjść z takiego myślenia. Swego czasu chodziłam do psychologa, ale on nie pomagał. Co więc na to poradzić?

64

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?
kitka89 napisał/a:

Gdybym miała śliczne kobiece ciało, które wyda na świat zdrowe potomstwo to pewnie, że dałabym mu szczęście, ale będąc  niezgrabna

Skąd masz pewność, że gdyby zdarzył się cud i otrzymała byś wszystko ,o czym w tej chwili marzysz, była byś szczęśliwa?
Sądy maja pełne ręce roboty, rozwiązując takie szczęśliwe związki, w których kobiety były piękne, dobre i kochające.
Życie zna takie pary, w których mąż odchodził od ślicznej, zgrabnej i zadbanej żony do kobiety, która była jej przeciwieństwem.
Dopóki nie zaakceptujesz siebie, takiej, jaka jesteś, nie będziesz szczęśliwa.
Żadne rady do Ciebie nie docierają, bo Ty sama siebie dołujesz.
Czy Ty naprawdę nie widziałaś brzydszych i mniej zgrabnych kobiet od Ciebie?
Ja od siebie widziałam mnóstwo brzydszych i mniej zgrabnych, a też nie nadaję się na miss pod żadnym względem.

65

Odp: Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Kitko, Ty wciąż spłycasz istotę związku, a i samych mężczyzn nieco krzywdzisz twierdząc, że dla nich liczy się tylko ciało. Skoro Twój partner chce się z Tobą kochać, to przyjmij za pewnik to, że go pociągasz, jednym słowem nie dopatruj się we wszystkim problemu. W ten sposób męczysz samą siebie, ale męczysz też partnera, który w końcu odejdzie, ale wcale nie dlatego, że jesteś brzydka (przecież wchodząc w ten związek doskonale zdawał sobie sprawę z tego jak wyglądasz, a jednak akceptował Cię), ale dlatego, że przebywanie z kimś, kto nie ma w sobie ani odrobiny radości życia i skupiony jest głównie na sobie, jest zwyczajnie trudne i niesatysfakcjonujące.

Posty [ 1 do 65 z 114 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » Brak kobiecej figury, jak to zaakceptować?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026