witam tydzień temu mój narzeczony pojechał za granicę. Bardzo ciężko to zniosłam nie mogę spać, jeść itp. Bardzo za nim tęsknię i nie wiem jak wytrzymać bez niego.
Podobne tematy
witam tydzień temu mój narzeczony pojechał za granicę. Bardzo ciężko to zniosłam nie mogę spać, jeść itp. Bardzo za nim tęsknię i nie wiem jak wytrzymać bez niego.
Dasz rade na poczatu zawsze jest ciezko znam to bo mam tak za kazdym razem jak moj wyjezdza przez pierwszy tydzien po jego wyjezdzie nie moge spac jesc itp.. a na dlugo wyjechal ?
Ja niebawem będę się gryźć z podobnymi rozterkami, już się tego boję, ale pamiętaj wyjechał, ale wróci i może już zacznij planować jak cudownie spędzisz z nim czas po powrocie
.
Pojechał na 2 lub 3 miesiące sam jeszcze nie wie ile będzie musiał tam być.
Zapewne jechał tam do pracy?
Tak pojechał do pracy
A nie myślałaś o tym, zeby zamieszkac z nim w innym kraju, bo ja rozważam taką opcję zaraz po skończeniu studiów, żeby do niego pojechac zostac tam pare lat i wrócic.
No nie ma takiej możliwości żebym z nim zamieszkała
Musisz się uzbroić w cierpliwość i czekać. Mój wyjechał w 2010roku na trzy miesiące, ciężko było ale przeżyłam bez niego, po 6 latach tydzień temu mnie zostawił. Co robiłam jak był za granicą? Myślałam o nim ciągle, ciężko było spędzać weekendy samej, ale zajmowałam swój czas wychodząc na spacery, sprzątając, lub po prostu leżąc w łóżku, wtedy chodziłam do szkoły więc było łatwiej, pół dnia w szkole. Musisz przede wwszystkim być wytrwałą.
Jak teraz to wytrzymujesz? Jeśli mogę wiedzieć. Staram się być cierpliwa ale myśl o tym że tak długo go nie będzie po prostu mnie przeraża i te dni bez niego:(
Jak teraz to wytrzymujesz? Jeśli mogę wiedzieć. Staram się być cierpliwa ale myśl o tym że tak długo go nie będzie po prostu mnie przeraża i te dni bez niego:(
Moj narzeczony wyjechal w 2010 roku. W sumie nie bylo okreslone na jak dlugo. Pamietam, ze pierwsza noc po wylocie przeplakalam w poduszke. Do pracy szlam nieprzytomna, z zapuchnietymi powiekami. Tesknota byla ogromna. Na szczescie mielismy codziennie kontakt telefoniczny. Po 3 miesiacach pojechalam do niego z zamyslem wyjazdu na wakacje. Ale troche mi sie przedluzyl ten wyjazd i juz 4,5 roku trwa? Wiem jedno, gdybym nie dolaczyla do niego, nie byloby nas. Nie istnieje dla mnie dlugoterminowy zwiazek na odleglosc.
Dasz rade, trzy miesiace to nie pol roku???? A tesknoty pozbyc sie nie da. Zycze wytrwalosci. Niech ten czas szybko zleci.
Przyzwyczaisz sie jak my wszystkie! Moj maz ponad rok temu wyjechal do uk pierwsze widzenie po 4 miesiacach teraz kombinujemy abym z corka do niego dojechala. Zwiazek na odleglosc ma sens tylko wtedy kiedy jest na jakis okreslony czas. Zleci ci czas daje slowo najgore sa pierwsze miesiace:-)
Joasia_ana, a jeśli uda Ci się wyjechac to myślisz nad pójściem tam do pracy, czy może zacząc jakąś szkołę żeby sie języka nauczyc? Pytam, bo ja też w przyszłości rozważam taki wyjazd do UK ![]()
15 2015-02-09 19:10:07 Ostatnio edytowany przez Pruderia (2015-02-09 19:13:38)
Ja z moim facetem byłam 2 lata w związku na odległość (ja w UK, a on w Polsce), i miało to potrwać jeszcze 2, ale przyjechał do mnie na wakacje i pracę sezonową, i już został, było naprawdę ciężko, ale daliśmy radę, teraz jestem szczęśliwa, było warto czekać i to przetrwać.
Więc dasz radę, kochana, będzie ciężko, ale i warto.
Jaką mogę dać radę? Aby często się ze sobą porozumiewać. My na gg byliśmy prawie cały czas, kiedy tylko sytuacja sprzyjała, poza tym był też Skype i smsy. ![]()
Hej kobietki
Moj narzeczony tez za granica,bedzie juz z pol roku jak wyjechal
od tego czasu widzielismy sie z 3 razy(2-3dni) + 7 dni wolnego na swieta Bozego Narodzenia. Bardzo tesknie za nim,on tez teskni za mna,bardzo sie kochamy,rozmawiamy codziennie ze soba,piszemy.. Niewiem ile potrwa ta rozlaka,moj TZ chce zarobic troche pieniazkow,chcemy sie pobrac w przyszlym roku to wiadomo ze koszty i wgl.. W Polsce nie zarobi tyle co tam, teraz jest w Niemczech.. Obecnie nie ma mozliwosci zebym dojechala do niego.Bardzo mi go brakuniego.Powiem Wam ze taki zwiazek na odleglosc zmienia.. Nie jestesmy ze soba na codzien,kiedy chce sie przytulic nie mam do kogo
nawet jak rozmawiamy ze soba to pamietam ze kiedys potrafilismy gadac godzinami,a teraz o wiele krocej, czasem poprostu milczymy.. Ech... :-(
Moj maz byl rok bezemnie w uk . Wyjechal I pierwszy raz zjechal na 6 dni po 4 miesiacach potem przyjezdzal co 3 miesiace na 6 dni. Najwazniejsze to odliczac;) ja odliczalam choc nie znalam terminu przyjazdu ale kazdy dzien przybliza cie do przyjazu I to naprawde zleci szybko. Nas ta rozlaka bardzo zblizyla do siebie choc na poczatku dziwnie bylo razem byc na codzien
dasz rade
Joasia_ana no ja tez nie znam daty kiedy moj przyjedzie do Polski
Ogolnie niewiadomo ile tam bedzie, teraz pojawila sie mozliwosc zmiany pracy,lepszej,ale w tym samym kraju.. Ogolnie ciezko,z jednej strony chcialabym zeby juz wrocil,bylibysmy razem,jakos dalibysmy rade. Ale z drugiej strony wiem ze on chce sie odbic finansowo i nie chce zeby kiedys mial do mnie pretensje w stylu" moglem tam jeszcze zostac", "a moze by sie udalo i bym sciagnal Ciebie". Ciezko jest bez tej kochanej osoby na codzien ![]()
witam tydzień temu mój narzeczony pojechał za granicę. Bardzo ciężko to zniosłam nie mogę spać, jeść itp. Bardzo za nim tęsknię i nie wiem jak wytrzymać bez niego.
Jestem w tej samej sytuacji co Ty z tym że mój narzeczony pojechał na dwa miesiące, i nie jest to już pierwszy raz kiedy zostałam sama a on wyjechał. To już trzeci raz w ciągu naszego 7letniego związku. Jak sobie radzić? Najlepiej zajmij sobie jakoś czas, ja wymyśliłam że będę ćwiczyć i prowadzić zdrowy tryb życia przez ten czas, najgorzej będzie Ci w weekendy bo to najgorszy czas, zwłaszcza jak on będzie miał wolne weekendy, wtedy myślisz co robi gdzie jest z kim jest. Ale potem już po dwóch tygodniach przyzwyczaisz się do tej sytuacji i będzie Ci lżej. Musisz tylko wypełnić sobie jakoś czas Trzymam za Ciebie kciuki.
Ja ze swoim poznałam się za granicą - nie jest Polakiem. Powrót do kraju był dla mnie bardzo trudny, zresztą każde nasze rozstanie jest trudne. Musimy jeszcze wytrzymać półtora roku, bo wcześniej nie mogę wyjechać i wreszcie zaczniemy normalnie funkcjonować. Jestem szczęśliwa, że żyję w czasach, w których nie mamy problemów z tym, aby każdego dnia ze sobą rozmawiać i możemy się naprawdę często spotykać. Mamy też wsparcie w znajomym, którego żona jest Francuską - przez 6 lat spędzali wszystkie weekendy to w Paryżu to w Warszawie i wreszcie zdecydowali się na wspólne życie we Francji... Jeśli my wytrzymamy to będziemy parą, która 4 lata spotykała się na odległość ![]()
Co się zmieniło przez ostatnie 2 lata - rozstania nadal bolą, choć wiem, że za kilka dni znów będziemy razem, jedyna zmiana to to, że teraz sobie mówię "już tyle razy dałaś radę, więc i teraz sobie poradzisz" ![]()
Witaj!
Wiesz... Powiem Ci ze jestem w tej samej sytuacji, mój narzeczony wyjechał do UK żeby znalezc pracę i zadbać o lepsze jutro... Mam chwile zwątpienia, smutki, bardzo za nim tęsknię :'( ale wiem, że jesli nasza milosc jest tą jedyną to przetrwamy. Mi pomaga np odliczanie do kolejnego spotkania, wtedy czas szybciej leci, mówią, że znalezienie sobie jakiegoś zajęcia zajmuje czas... Może to prawda. Jestem z Tobą!