Co sądzicie o zazdrości w związku o kontakt z eks? Od czasu do czasu pogadam sobie na fb z byłym i to wszystko. I on i ja mamy partnerów, ale moim zdaniem nie ma nic złego w gadce raz na jakiś czas o pierdołach. Mój facet jest o to zazdrosny, a najgorsze jest dla mnie to, że wykorzystuje moje rozmowy z byłym wtedy, kiedy mam mu coś do zarzucenia. Wczoraj na przykład pokazywałam mu jedną rozmowę, bo nie mam przed nim tajemnic, powiedział, że boi się, że mnie straci, ale wie, że niczego nie może mi zabronić i przepraszał za swoją zazdrość. Zapewniłam go, że do eksa nic nie czuję, a że czasem zagadamy o głupotach to dla mnie nic złego, mnie sentymenty nie wracają, myślałam, że sprawa jest zamknięta. Dzisiaj nie spodobało mi się coś, co on zrobił, pierdoła kompletna, nie ma co się rozpisywać. I on na to, że jemu się nie podoba, że ja piszę z byłym. Dla mnie to było szczeniackie wykorzystanie asa w rękawie, żebym nie mogła się przyczepić. Takie odwracanie kota ogonem. Pytał mnie czy tak bardzo jest mi ten kontakt potrzebny. W ogóle nie o to chodzi, oczywiście, że nie jest mi potrzebny, ale lubię sobie z nim pogadać, bo to fajny, zabawny człowiek, traktuję go jak każdego znajomego, nie rozstaliśmy się w jakiejś wojnie i nie widzę problemu w utrzymywaniu kontaktu. Obecny nie ma na to wpływu, ale ma do mnie pretensje, kiedy z nim rozmawiam. Czy ma podstawy? Jak mu ewentualnie wytłumaczyć, że nie ma o co? Nie wiem, może ja rzeczywiście nie widzę problemu, a dla kogoś to może być aż takie trudne? Chętnie poznam Wasze opinie.
Podobne tematy
zakończ kontakt z EKS.
nic z tego dobrego nie wynika dla Twojego życia.
3 2015-01-13 20:55:54 Ostatnio edytowany przez Buszująca w zbożu (2015-01-13 20:56:41)
zakończ kontakt z EKS.
nic z tego dobrego nie wynika dla Twojego życia.
Wiesz, to nie jest tak, że ja z nim gadam codziennie, czy raz w tygodniu. Potrafimy się przez 3 miesiące nie odzywać, a potem któreś sobie przypomni i ot, zagaduje i tak sobie pogadamy dzień, czy dwa, coś powstawiamy, on gra i śpiewa, pokazuje mi czasem nowe kawałki swoje, ja jemu coś śmiesznego podeślę - wielkie mi halo. Tu bardziej chodzi o taką zaborczość mojego faceta, nie lubię, jak mi się miauczy, że z tym, czy z tamtym mam nie gadać, bo ja sama wiem, co mi wolno, a co nie, nie spotykam się z nim nawet, żadnych aluzji nie robimy, jesteśmy sobą kompletnie niezainteresowani pod względami innymi niż koleżeństwo. Po prostu go lubię i byłoby dla mnie takie sztuczne nieodzywanie się albo nieodpowiadanie mu, bo mój partner sobie coś uroił. Dzięki mojemu eksowi uporałam się z niektórymi problemami, on dzięki mnie też sporo zrozumiał, jakoś tak irytuje mnie jego pretensjonalny ton, a dzisiaj jeszcze mi powiedział, że "on sobie zacznie gadać z dupami i ciekawe co ja na to". Wspomnę, że nie jesteśmy gnojkami, którzy robią sobie na złość, mamy 23 (ja) i 29 (on) lat i te słowa mnie trochę zabolały, bo ja jemu na złość nie robię. A Ty masz jakieś przykre doświadczenie, że ewidentnie jesteś na "nie" w kontaktach z byłymi? Czy tak po prostu?
Dodam jeszcze, że zanim zaczęłam być z obecnym, bardzo przeżywałam rozstanie, nawet przez nasz pierwszy miesiąc związku wracałam czasem myślami i niedawno mu się do tego przyznałam. Może niepotrzebnie. Rozmawialiśmy szczerze i szczerość zawsze oboje najbardziej ceniliśmy. Więc chciałam być szczera na każdej płaszczyźnie, a teraz zbieram za to bęcki. Z tamtym rozstaniem definitywnie się uporałam i chciałabym jedynie, by mój facet szanował moją przestrzeń, bo rozmowa z byłym raz na x czasu naprawdę nikomu nie szkodzi. A jego słowa o tym, że on też sobie będzie gadał są raniące, bo ja jemu na złość nie robię. Wiem, że sama powinnam podjąć jakąś decyzję, ale ja już taka jestem, że nie lubię, jak mi ktoś próbuje coś narzucić i bardziej o to mi chodzi niż o samą stricte potrzebę kontaktu z byłym.
Buszująca w zbożu a ja rozumiem Twojego partnera i lepiej byłoby gdybyś przestała pisać z ex. Może nic w tym złego, ale jak mój facet mówi mi, że rozmawiał z byłą to mnie w środku skręca. Pomimo, że nic do niej nie czuje i rzadko gadają, to jednak ja tego nie lubię. Uszanuj uczucia swojego partnera i odpuść. Chyba aż tak bardzo do szczęścia nie potrzebujesz kontaktu z byłym?
Nie, właśnie nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Po prostu jestem uczulona na zazdrość i zaborczość. Z jednej strony go rozumiem, z drugiej mam żal, że mieliśmy sobie nie narzucać nic, cenić szczerość, a ja za szczerość dostaję jego pretensje o rozmowy. Może macie racje. Do eksa nic nie czuję, ale zwyczajnie lubię z nim gadać, sprawia mi to przyjemność, tak jak pisanie z innymi znajomymi, z którymi też mam wspólne tematy, nic więcej. Właśnie prędzej bym zakończyła znajomość, czując coś, w obiawie o powrót sentymentów, ale w momencie, kiedy zwiska mi on jako partner, a lubię go jako kolegę, jest mi przykro, że mój facet mi nie ufa i używa mojej szczerości jako broń przeciwko mnie samej. Może źle do tego podchodzę, on nie ma zbyt wielu koleżanek, nie utrzymuje kontaktów z byłymi, więc nie znam tego problemu. Po prostu nie lubię, kiedy ludzie, którzy pojawiają się jako nowi w życiu, próbują mieć aż taki wpływ na wszystko, co było wcześniej. Mimo że kocham obecnego i jest mi z nim dobrze, to jakoś jego pretensje mnie zniechęcają ![]()
Buszująca w zbożu a ja rozumiem Twojego partnera i lepiej byłoby gdybyś przestała pisać z ex. Może nic w tym złego, ale jak mój facet mówi mi, że rozmawiał z byłą to mnie w środku skręca. Pomimo, że nic do niej nie czuje i rzadko gadają, to jednak ja tego nie lubię. Uszanuj uczucia swojego partnera i odpuść. Chyba aż tak bardzo do szczęścia nie potrzebujesz kontaktu z byłym?
Czyli on nie zrywa kontaktu, mimo że nie jest Ci z tym dobrze? Jak sobie radzisz, co ustaliliście?
Skoro bardzo przeżywałaś rozstanie z byłym i powiedziałaś o tym swojemu obecnemu partnerowi to jak On może nie mieć obaw i akceptować Wasz kontakt czy nie być zazdrosnym? czy Tobie by odpowiadało jakby Twój chłopak nadał miał kontakt z byłą z którą ciężko przeszedł rozstanie? albo o której by myślał pomimo tego, że już jest z Tobą? Twierdzisz że rozmowa z byłym raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi, widocznie szkodzi bo Twojemu partnerowi to przeszkadza, co wcale mnie nie dziwi i wychodzi na to że to Ty nie szanujesz jego zdania. Postaw się w Jego sytuacji. A może tak do końca nie przestało Ci zależeć na ex skoro masz trudności z zerwaniem kontaktu mimo że to może negatywnie wpłynąć na Twój obecny związek.
Skoro bardzo przeżywałaś rozstanie z byłym i powiedziałaś o tym swojemu obecnemu partnerowi to jak On może nie mieć obaw i akceptować Wasz kontakt czy nie być zazdrosnym? czy Tobie by odpowiadało jakby Twój chłopak nadał miał kontakt z byłą z którą ciężko przeszedł rozstanie? albo o której by myślał pomimo tego, że już jest z Tobą? Twierdzisz że rozmowa z byłym raz na jakiś czas nikomu nie zaszkodzi, widocznie szkodzi bo Twojemu partnerowi to przeszkadza, co wcale mnie nie dziwi i wychodzi na to że to Ty nie szanujesz jego zdania. Postaw się w Jego sytuacji. A może tak do końca nie przestało Ci zależeć na ex skoro masz trudności z zerwaniem kontaktu mimo że to może negatywnie wpłynąć na Twój obecny związek.
Tak jak napisałam, lubię eksa jako kumpla, dzięki niemu jestem, jaka jestem i mogę być z obecnym, bo nasz trudny związek nauczył nas pewnych spraw, dzięki którym teraz jest nam łatwiej w nowych relacjach. Raz próbowaliśmy do siebie wrócić, ale nie pykło i choćby dlatego jestem pewna, że więcej nie chciałabym próbować, bo już daliśmy sobie szansę i mimo to się rozpadło, nie byłoby nawet czego odnawiać. Czuję po prostu takie przyzwyczajenie do niego, lubię z nim gadać, ale do licha, serio nie chciałabym do niego wracać, nawet jakby był sam i bardzo tego chciał! Jak każdy, ma wiele twarzy, jest fatalnym partnerem, ale fajnym kumplem. Podzielam jego pasję muzyczną, mój obecny też interesuje się muzyką i nagrywa, ale trochę inny gatunek. Niestety chyba będę musiała zrobić tak, jak piszecie, bo to oczywiste, że na związku mi zależy i nie chcę go narażać z powodu gadki z byłym raz na 3 miesiące. Boję się chyba jakiejś smyczy, że coraz więcej będzie chciał od siebie uzależniać, jak pokażę mu, że jestem w stanie rezygnować z różnych rzeczy dla niego.
Uwierz mi, że kontakt z byłymi nie wnosi do życia nic dobrego. Jeśli jest o to zazdrosny, a ty do eks nic nie masz, to zakończ to. Co jest dla Ciebie ważniejsze?
11 2015-01-14 15:24:05 Ostatnio edytowany przez yessa (2015-01-14 15:27:20)
Czyli on nie zrywa kontaktu, mimo że nie jest Ci z tym dobrze? Jak sobie radzisz, co ustaliliście?
On nie ma z nimi jako tako kontaktu, tzn. nie pisze z nimi ani codziennie, ani od czasu do czasu i nie widują się (no chyba że nie mówi mi o wszystkim) ale raz czy dwa zdarzyło się, że mi opowiedział, że spotkał byłą gdzieś przypadkiem i gadali (np. w poczekalni u lekarza, bo są z jednej małej miejscowości więc łatwo można na siebie wpaść) i mnie wtedy w środku skręcało pomimo, że nie powinno bo przecież to normalne, że gdziekolwiek spotyka się znajomych i raczej nie udaje się, że się ich nie widzi. No ale i tak poczułam się źle i zazdrosna i nie skomentowałam tego. Jakbym się dowiedziała że z którąś ex pisze, to chyba by mnie skręciło. Dlatego rozumiem Twojego partnera. Ciebie też rozumiem i wiem, że traktujesz byłego tak samo jak innych znajomych, ale patrząc z perspektywy Twojego faceta wygląda to już inaczej (nawet jeśli on ufa Ci bezgranicznie). No jednak coś w tym jest, że nie do końca drugiej stronie to pasuje i należy wziąć to pod uwagę.
Dziękuję za opinie
Na razie temat się rozpłynął. Ja tylko nie chcę na zbyt wiele mu pozwolić, by się za jakiś czas nie okazało, że kolega z pracy albo znajomi z uczelni, czy sąsiad też mu przeszkadzają. Jestem po prostu typem osoby otwartej, która lubi odważne żarty, mam kumpla, z którym zawsze sobie żartowaliśmy, że chce mnie przelecieć i tylko czyha na okazję xD pytałam go nie raz, czy gdzieś mnie podwiezie, a on: a zrobisz mi loda? Ja na to: ale przez folię spożywczą! I oczywiście nigdy bym go nie tknęła, bo mi się nie podoba i poza tym to kumpel, postać z definicji aseksualna, po prostu taki typ żartów i tyle. Mój facet o tym wie, bo nie widziałam potrzeby by ukrywać swoje podejście. Po prostu nie chcę doprowadzić swoimi ugodami do sytuacji, w której on przejmie kontrolę nad moim życiem. Bo co złego jest w gadce, która nie przechodzi do czynów? To nawet nie jest flirt, o nie, flirt wygląda zupełnie inaczej. Jeszcze raz Wam dziękuję, co z tym zrobię, jeszcze nie wiem, ale na pewno pomogło mi to zrozumieć też jego uczucia, a na tym najbardziej mi zależało. I przynajmniej wiem, że nie ma powodów do czucia się jak więzień.
Są różne typy ludzi. Jedni są bardziej zazdrośni, inni nie. Moja kobieta kontaktuje się ze swoim byłym, wiem o tym i nie ukrywa tego. Nie mam jej tego za złe i szczerze mówiąc zwisa mi to. Ja też się nieraz w swoich związkach kontaktowałem z byłymi, z którymi byłem na stopie czysto koleżeńskiej i irytowało mnie, gdy któraś dziewczyna zaczynała z tego powodu sceny zazdrości. To tylko działało na jej niekorzyść z zachęcało do ukrywania kontaktów. Jak ktoś ma zdradzić/odejść, to to zrobi i żadna kontrola w tym nie pomoże. A co najwyżej doleje oliwy do ognia. Uważam, że nie można nikomu zabraniać kontaktów z innymi osobami, a zatrzymać partnera/partnerkę można tylko własnymi zaletami, a a nie izolacją od innych. Miałem nawet kiedyś taką zazdrosną partnerkę, co było jednym z kluczowych powodów odejścia od niej. I bynajmniej nie odszedłem do innej, tylko wybrałem wtedy samotność.
Tak więc uczulam...
Są różne typy ludzi. Jedni są bardziej zazdrośni, inni nie. Moja kobieta kontaktuje się ze swoim byłym, wiem o tym i nie ukrywa tego. Nie mam jej tego za złe i szczerze mówiąc zwisa mi to. Ja też się nieraz w swoich związkach kontaktowałem z byłymi, z którymi byłem na stopie czysto koleżeńskiej i irytowało mnie, gdy któraś dziewczyna zaczynała z tego powodu sceny zazdrości. To tylko działało na jej niekorzyść z zachęcało do ukrywania kontaktów. Jak ktoś ma zdradzić/odejść, to to zrobi i żadna kontrola w tym nie pomoże. A co najwyżej doleje oliwy do ognia. Uważam, że nie można nikomu zabraniać kontaktów z innymi osobami, a zatrzymać partnera/partnerkę można tylko własnymi zaletami, a a nie izolacją od innych. Miałem nawet kiedyś taką zazdrosną partnerkę, co było jednym z kluczowych powodów odejścia od niej. I bynajmniej nie odszedłem do innej, tylko wybrałem wtedy samotność.
Tak więc uczulam...
Ja myślę dokładnie tak jak Ty, tylko niestety skoro mój partner myśli inaczej, będzie to trzeba jakoś wypośrodkować. Ja może trochę przyczyniłam się do tego, że on w taki sposób patrzy na moje kontakty z byłym. Powiedziałam mu, że eks był moją wielką miłością, z któej długo się leczyłam i wróciliśmy do siebie kiedyś, a mało tego, myślałam o nim jeszcze na początku związku z obecnym. Powiedziałam mu też, że on ma kilka cech, których mu brakuje. Wiem, że powinnam to zatrzymać dla siebie, ale mieliśmy wieczór szczerości i mówiliśmy sobie naprawdę o wszystkim, dlatego o tym też chciałam powiedzieć. I mam za to teraz przesrane. Cholera, przecież ludzkie cechy to nie uczucia, ja tylko powiedziałam, że pewne cechy miał lepsze eks, a całe mnóstwo wspaniałych ma mój obecny. Przecież jak szczerze rozmawiamy, to nie powiem, że "no tak, był brzydki, miał małego i nie grzeszył rozumem", bo kto by mi w to uwierzył, skoro z gościem byłam. Powiedz ze swojego męskiego punktu widzenia, czy takiej "szczerości" lepiej partnerowi nie wykładać? W sumie przyznanie się do sentymentu mogło obudzić jego czujność, a tak naprawdę nie było to nikomu potrzebne, bo nie mówiąc mu o tym wcale nie byłabym kłamczuchą, tylko po prostu pominęła fakty, które nie mają wpływu na to, co będzie. Bo ja wiedziałam, że zależy mi na nim i go kiedyś pokocham, tylko jeszcze trochę czasu na to potrzebuję. Udało się. Ale z eksem lubię gadać i tyle, samej siebie nie będę oszukiwać.
antykobieta napisał/a:Są różne typy ludzi. Jedni są bardziej zazdrośni, inni nie. Moja kobieta kontaktuje się ze swoim byłym, wiem o tym i nie ukrywa tego. Nie mam jej tego za złe i szczerze mówiąc zwisa mi to. Ja też się nieraz w swoich związkach kontaktowałem z byłymi, z którymi byłem na stopie czysto koleżeńskiej i irytowało mnie, gdy któraś dziewczyna zaczynała z tego powodu sceny zazdrości. To tylko działało na jej niekorzyść z zachęcało do ukrywania kontaktów. Jak ktoś ma zdradzić/odejść, to to zrobi i żadna kontrola w tym nie pomoże. A co najwyżej doleje oliwy do ognia. Uważam, że nie można nikomu zabraniać kontaktów z innymi osobami, a zatrzymać partnera/partnerkę można tylko własnymi zaletami, a a nie izolacją od innych. Miałem nawet kiedyś taką zazdrosną partnerkę, co było jednym z kluczowych powodów odejścia od niej. I bynajmniej nie odszedłem do innej, tylko wybrałem wtedy samotność.
Tak więc uczulam...Ja myślę dokładnie tak jak Ty, tylko niestety skoro mój partner myśli inaczej, będzie to trzeba jakoś wypośrodkować. Ja może trochę przyczyniłam się do tego, że on w taki sposób patrzy na moje kontakty z byłym. Powiedziałam mu, że eks był moją wielką miłością, z któej długo się leczyłam i wróciliśmy do siebie kiedyś, a mało tego, myślałam o nim jeszcze na początku związku z obecnym. Powiedziałam mu też, że on ma kilka cech, których mu brakuje. Wiem, że powinnam to zatrzymać dla siebie, ale mieliśmy wieczór szczerości i mówiliśmy sobie naprawdę o wszystkim, dlatego o tym też chciałam powiedzieć. I mam za to teraz przesrane. Cholera, przecież ludzkie cechy to nie uczucia, ja tylko powiedziałam, że pewne cechy miał lepsze eks, a całe mnóstwo wspaniałych ma mój obecny. Przecież jak szczerze rozmawiamy, to nie powiem, że "no tak, był brzydki, miał małego i nie grzeszył rozumem", bo kto by mi w to uwierzył, skoro z gościem byłam. Powiedz ze swojego męskiego punktu widzenia, czy takiej "szczerości" lepiej partnerowi nie wykładać? W sumie przyznanie się do sentymentu mogło obudzić jego czujność, a tak naprawdę nie było to nikomu potrzebne, bo nie mówiąc mu o tym wcale nie byłabym kłamczuchą, tylko po prostu pominęła fakty, które nie mają wpływu na to, co będzie. Bo ja wiedziałam, że zależy mi na nim i go kiedyś pokocham, tylko jeszcze trochę czasu na to potrzebuję. Udało się. Ale z eksem lubię gadać i tyle, samej siebie nie będę oszukiwać.
Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal. Leci teraz w kinach taki film "Interstellar". Jest tam taki robot, który ma ustawiony poziom szczerości na 90%. Zapytany, czemu nie na 100%, odpowiada, że szczerość nie jest wskazana w dyplomacji.
I w pełni się z tym zgadzam. Czasem te same informacje można przekazać różnymi sposobami - to jest właśnie dyplomacja. W innym wątku pisałem, że nie wiem po co ludzie pytają o byłych swojego partnera i opowiadają o swoich byłych. W ŻADNYM wypadku nie wnosi to nic dobrego. Mówienie źle o byłych też jest negatywnie odbierane.
Ja może trochę przyczyniłam się do tego, że on w taki sposób patrzy na moje kontakty z byłym. Powiedziałam mu, że eks był moją wielką miłością, z któej długo się leczyłam i wróciliśmy do siebie kiedyś, a mało tego, myślałam o nim jeszcze na początku związku z obecnym. Powiedziałam mu też, że on ma kilka cech, których mu brakuje.
Gość już wie, że Twój eks był od niego w wielu kwestiach lepszy i że masz do niego sentyment.
Nie ma co podbudowałaś jego ego..
Twój partner zapewne czuje się gorszy od Twego byłego i stąd jego zazdrość.
Ja jestem zdania, że jak się coś kończy to się kończy definitywnie.
Z takich pogaduszek z byłymi nigdy nic dobrego nie wynika.
Zwłaszcza jak ludzie rozchodzą się w pokoju i po czasie w mózgu zaczynają przeważać jedynie pozytywne wspomnienia o danej osobie. Tworzy się sentyment.
Zapytaj sama siebie, czy były to na pewno temat zamknięty, bo skoro nic dla Ciebie nie znaczy to po co z nim gadasz? Zwłaszcza wiedząc, że to rani Twego partnera?
Zresztą Twój partner nie wygląda mi na typ zazdrośnika, bo nic nie wspominasz, by podobnie odnosił się do Twoich relacji z innymi znajomymi. Więc skoro to tyczy się tylko Twego byłego, to może on widzi coś, czego Ty nie zauważasz? Sama zadaj sobie to pytanie...
Buszująca w zbożu napisał/a:Ja może trochę przyczyniłam się do tego, że on w taki sposób patrzy na moje kontakty z byłym. Powiedziałam mu, że eks był moją wielką miłością, z któej długo się leczyłam i wróciliśmy do siebie kiedyś, a mało tego, myślałam o nim jeszcze na początku związku z obecnym. Powiedziałam mu też, że on ma kilka cech, których mu brakuje.
Gość już wie, że Twój eks był od niego w wielu kwestiach lepszy i że masz do niego sentyment.
Nie ma co podbudowałaś jego ego..Twój partner zapewne czuje się gorszy od Twego byłego i stąd jego zazdrość.
Ja jestem zdania, że jak się coś kończy to się kończy definitywnie.
Z takich pogaduszek z byłymi nigdy nic dobrego nie wynika.
Zwłaszcza jak ludzie rozchodzą się w pokoju i po czasie w mózgu zaczynają przeważać jedynie pozytywne wspomnienia o danej osobie. Tworzy się sentyment.Zapytaj sama siebie, czy były to na pewno temat zamknięty, bo skoro nic dla Ciebie nie znaczy to po co z nim gadasz? Zwłaszcza wiedząc, że to rani Twego partnera?
Zresztą Twój partner nie wygląda mi na typ zazdrośnika, bo nic nie wspominasz, by podobnie odnosił się do Twoich relacji z innymi znajomymi. Więc skoro to tyczy się tylko Twego byłego, to może on widzi coś, czego Ty nie zauważasz? Sama zadaj sobie to pytanie...
Coś tam nie raz w żartach powie, bywa zazdrosny, ale nie robi mi jazd. Mogę bez problemu spotkać się z kumplem na kawę i bez aluzji pyta, co tam u niego i czy fajnie było, nie bombarduje mnie telefonami, jak gdzieś z kimś jestem, także pod tym względem naprawdę nie mogę narzekać. Ja po prostu jestem osobą, która nie lubi jak jej się coś narzuca, ale skoro sama sobie jestem winna... zobaczymy, jak to będzie, na razie sesja, więc rzadko się widzimy i staram się unikać tematu, a z byłym od paru dni nie gadam i pierwsza nie zagadam (chociaż i tak pierwsza robiłam to rzadko) i zobaczymy jak to będzie ( :
A więc doszliśmy do porozumienia. Starałam się unikać tematu i po prostu staraniami jakoś naprawić to, co ostatnio podupadło, on też okazał chęci i jakoś tak też mu trochę zazdrość puściła jak między nami zrobiło się lepiej. Spytał tylko, czy serio mi to takie potrzebne. Odpowiedziałam, że nie i że ja przecież wcale nie zakładam pisania z nim, tylko nie chcę obiecywać, że będę teraz unikać wszelkich kontaktów jak ognia, bo naprawdę nie widzę nic złego w zagadaniu o pierdołach, czy podesłaniu sobie jakiejś muzyki, skoro się tym interesujemy. I najważniejsza rzecz - zakazy psują związek, bo jak ktoś ma zdradzić to i tak zdradzi, nie da się nikogo siłą uwiązać. Dlatego lepiej jest "popuścić" smycz i każdy sam wie, ile można i co czym grozi
Ja nie mam zamiaru robić nic wbrew naszemu związkowi i nic tego nie zepsuje, bo go kocham. Chyba sam zrozumiał, że nie powinien ode mnie wymagać pewnych rzeczy
A ja dzisiaj też wykazałam się wyrozumiałością, bo mój luby pierwszy raz od bardzo dawna umówił się z kumplami na imprezę (chciał, żebym szła z nim, ale mam naukę i szczerze mówiąc, to nie bardzo mi się chce) i odmówiłam, życząc mu miłej zabawy
Oczywiście bez żadnej ironii, jeszcze sama go ładnie ubrałam
Ufam mu i nie czuję, ani odrobiny niepokoju i takiego związku właśnie chcę.