Witam Was.
Jestem tu nowa, mam na imię Klaudia, mam 21 lat. Bardzo chciałabym abyście mi pomogły, poradziły... Bo nie daję już rady... jestem na granicy depresji
mam nadzieję, że będą odpowiedzi ...
Byłam z chłopakiem 4 lata... poznaliśmy się kiedy miałam 17 lat... Przed nim miałam parę młodzieńczych miłości, które jak to u młodych trwały 2 miesiące, najdłużej pół roku. Potem poznałam go... niespodziewanie.. i tak minęły 4 lata... byłam zakochana jak nigdy, było cudownie, wszystko szybko się potoczyło, poznawaliśmy smak miłości.. było jak z bajki, na prawdę. ... Dużo wyjazdów, wycieczek, nie wiem czy jest miejsce gdzie razem nie byliśmy.. kochaliśmy spędzać z sobą czas , wygłupialiśmy się jak małe dzieci, mowiliśmy sobie o wszystkim, czuliśmy się w swoim towarzystwie jak "w domu", ...
Nawet nie pamiętam kiedy zaczęło się to psuć, powoli, coraz bardziej... Byłam jego pierwszą dziewczyną, więc po ok. 2 latach związku zaczął mnie okłamywać, zaczął zakladać konta na portalach randkowych, pisać z innymi, był uzależniony od oglądania pornografii, więc o to ciągle też się kłociliśmy... co do kont to znałam go na tyle, że mogłam odgadnąć hasła do tych kont i się dowiedziałam... Jednak zawsze mu wybaczałam... parę razy zrywaliśmy, raz powiedział mi, że chce się wyszaleć ... ale po 2 tygodniach zrozumiał, że to mnie kocha, znów mu wybaczyłam... Nadal się kochaliśmy, nie potrafilismy żyć mimo wszystko bez siebie... Było dobrze przez jakiś czas znów wielka miłość i tak za każdym rozstaniem...
Od ok.początku roku 2014 zaczęło się dziać coś z mojej strony, czułam że się wypalam, były kłótnie o głupoty, on nie lubi zwierząt a ja uwielbiam, więc ciągle kłóciliśmy się o mojego psa, czułam się nieszczęśliwa, raz popchnął mnie kiedy niechcąco pobrudziłam jego spodnie, zaczęliśmy się wyzywać, dochodziło do rękoczynów... on mi mówił "poje**** , jeb****, zamknij ryj, zamknij pysk w czasie kłótni, dlatego czułam że moje uczucia się wypalają, miałam go dość, miałam dość tego traktowania. Już w ostatnie wakacje było ze mną źle, zawsze u mnie spal... a w te wakacje ani razu, po prostu denerwował mnie, zawsze coś wymyslałam, aby nie przychodził na noc, nie miałam ochoty się z nim widywać, jednak prosił mnie i błagał więc w tym stanie dotrwałam do listopada... oczywiście nadal w kłótniach i złych słowach... miałam wrażenie, że przestał mnie szanować i zadawałam sobie pytanie'czy on w ogóle kiedyś mnie szanował?" Mówiłam sobie, że chce czegoś innego, chcę miłości takiej prawdziwej, pod koniec działał już na mnie jak "płachta na byka", żyliśmy jak pies z kotem... Nawet się nie przytulaliśmy, nie kochaliśmy przez ostatni miesiąc, ale ciągle nie dawał mi odejść, ja mówiłam że to koniec, a on mówil, ze jeszcze trochę mam mu dać czasu... itak było ciągle... wkońcu tej natarczywości nie wytrzymałam, zerwałam stanowczo... oon jeszcze przez kolejny tydzień błagał, a mnie tylko denerwował... Byłam pewna, że go nie kocham, mówiłam mu że może gdyby mnie szanował to tak by się nie stało... I był koniec.. wkońcu dał mi spokoj.. jednak ciągle do mnie pisał jak "przyjaciel"
Od razu jak zerwałam z nim, poznałam innego faceta... na prawdę cudownego... ale moje zauroczenie trwało tydzień... przez kolejne tygodnie nawet nie miałam ochoty się z nim spotykać... nie poczułam nic... zerwałam tą znajomość.
I jak grom z jasnego nieba, wróciły mi wspomnienia o byłym, zaczęłam o nim myśleć.. że przecież tylko z nim mogłam tak rozmawiać o wszystkim, że czulam się sobą, że tylko z nim mogłam się wygłupiać jak dziecko... zaczęłam tęsknić, na prawdę tęsknić i cierpieć po nocach... Nadal do mnie pisał, więc wymyśliłam pretekst do spotkania... i spotkaliśmy się, znów to wróciło... nasze wygłupy, nie umieliśmy usiedzieć bez śmiania się ze sobą... Potem jak wróciłam do domu dostałam sms " kocham Cię i będę o ciebie walczył dziś to zrozumiałem" ... Ale... ? walki brak... Spotkaliśmy się jeszcze parę razy... całowaliśmy się , przytulaliśmy... aż przyszedł temat powrotu do siebie ... Zaczęłam walczyć ...Jednak on chciał czasu na przemyślenia, więc mu go dałam. Nie spotykaliśmy się przez jakiś czas, spędziliśmy osobno swięta... sylwestra... Strasznie cierpiałam, ale pocieszałam się tym, że pisze że tęskni i mu mnie brakuje. Potem nadsszedł dzień kiedy poprosił o spotkanie. Zgodziłam się i bardzo się cieszyłam, myślałam że do siebie wrócimy ... jednak on mi powiedział, że on nie chce do tego wracać, że niewie czy to miłość czy przyzwyczajenie, że chciałby zobaczyć czy z inną mu się ułoży tak jak ze mną, czy może z innną będzię lepiej... Mówił,że już nigdy nie będziemy razem... Wyszłam z jego auta z płaczem, potem mu jeszcze pisałam i prosiłam, wysłałam mu meila, że dam mu jeszcze trochę czasu i tak przepłakałam cały tydzień z tęsknoty za nim... Jednak parę dni temu się odezwał, zaproponował mi basen, napisał że tęskni ... zgodziłam się z nadziei że przemyślał to, że zrozumiał.. Na basenie było cudownie, dotykał mnie, znów się wygłupialiśmy, obejmował mnie i przytulał... Wiecie jak się uśmiechałam? Kiedy mnie odwoził do domu, zaczęłam temat powiedziałam mu, że ja nie chcę się z nim kolegować, bo mnie to boli, że nie będę jeździła z nim na basen jako koleżanka... a on mi powiedział, że decyzji nie zmieni, bo on chce z inną spróbować a póki co chce być sam, że on nie wie czy mnie nadal kocha. a jak zapytałam dlaczego niedawno mówił, że mnie kocha i będzie o mnie walczył to usłyszałam "Chciałem zobaczyć tylko Twoją reakcję" .. Znów to przeżywałam, ten cholerny ból... zabawił się... najpierw mnie przytula a potem rani.. Stwierdził, że on nie może przy mnie usiedzieć spokojnie , że jak jest przy mnie to włączają mu się stare uczucia i nie umie mnie nie dotkąć
że czuje się rozdarty, że nie wie jaka decyzja będzie dobra.. że jakby znał przyszłość to by podjął tą właściwą, że on wie że będzie załował... i jeszcze dodał " że kiedy zrozumie, że mnie kocha to wtedy on będzie o mnie walczył, ale wie że wtedy może być już za późno" i że sięzmaga z samym sobą... A ja nadal się poniżałam, prosiłam abyśmy to naprawili.. jednak on uparty, nie chciał dać mi szansy... Wczoraj się znów odezwał i dzisiaj zaś chce się spotkać, bo mam poważne problemy zdrowotne o których wie i chce zobaczyć jak się czuję, wczoraj płakał bo się o mnie bał, pisał do mojej mamy, aby się dowiedzieć na którym piętrze jestem w szpitalu, aby zrobić mi niespodziankę ale dzisiejsze spotkanie podejrzewam że na pewno jako koledzy, nie wiem czy się zgodzić czy nie ... Teraz przechodzę czas katorgi patrząc jak on na facebooku dodaje jakieś nowo wyrwane laski do znajomych, nawet znów odgadłam hasło do konta na portalu randkowym i wyczytałam że z jedną jest umówiony na wtorek... Nie wiem po co on mi to robi ? Czy jest możliwość , że przy innej zrozumie , że ze mną najlepiej ? Mam problemy zdrowotne, a on jeździ na dyskoteki i się chce umawiać z innymi, a zdrugiej płacze bo się boi że coś mi się stanie... Nie wiem jak sobie z tym poradzić ?? Tęsknie za nim, przypominają mi się nasze chwile.. a było ich tak wiele... Boli mnie myśl, że on mogłby robić z kimś innym wsyzstko to co ze mną, inną przytulać, do innej pisać miłe sms z rana i na dobranoc..
Boję się chwili, kiedy się dowiem, że ma nową dziewczynę. Boję się
Jak mam zapomnieć? Czy mam czekać aż zrozumie? Dać mu czas? Czy.... dać sobie spokój ? Ale jak to zrobić? Ciągle mi się wspomina, ciągle chciałabym się do niego przytulić
Tłumaczylam sobie, że po co mmi taki facet który mnie nie szanuje... a wczoraj pisał mi że sięzmienił, że zrozumiał że był dupkiem... i dzisiaj nie mam już co sobie tłumaczyć.. skoro się zmienił to jego przyszła dziewczyna będzie miała przez cały czas tak jak ja z nim na początku
Nie umiem tego przeboleć, że on chce mieć inną
A ja boję się że nigdy czegoś takiego do nikogo nie poczuję ... próbuję sobie wmawiać, że przecież ja byłam pewna że nie chcę z nim być, a teraz taka zmiana? może tęsknie tylko za wspomnieniami i ta miłość to złudzenie ? a może zrozumie tak jak ja kiedy będzie miał inną
Pomóżcie. !
Podobne tematy
Samo czytanie tego mnie zmeczylo juz. Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji, przeciez to jest jakies chore.
Zostaw go i nie odwracaj sie wiecej za siebie
Jak kiedy się tęskni ?
Ja nie umiem przeboleć myśli, że on z inną ....
Wszystkie byłyśmy w takiej sytuacji. Im szybciej zrozumiesz, że on już z Tobą skończył, tym dla Ciebie lepiej.
To jest normalne. Uczysz się związku. On się też uczy. I doszedł do etapu, gdy chce zmian. Niestety.
Napisałaś, że zakładał konta na portalach randkowych. Dla mnie on jest od tego momentu skreślony.
Musisz żyć sama. Jak to zrobić?
Po prostu zacznij myśleć egoistycznie o sobie. Tylko dla siebie - swoje własne przyjemności.
Rozwijaj swoje zainteresowania, rób to co robisz, wyrzuć pamiątki po nim, zostaw sobie jedno zdjęcie na pamiątkę na dnie szuflady, żeby na starość powspominać z uśmiechem.
A dlaczego cała sytuacja jest dla Ciebie dobra? Bo jest okazją do zmiany. Na lepsze.
Ten ból Ci pomoże. Nie dzisiaj, nie jutro, ale za pół roku.
Na razie będziesz miała dobrze znane i opisane objawy:
- tęsknota
- ból
- depresyjne myśli
- łzy
- smutek
potem przyjdzie
- zobojętnienie, taki rodzaj drętwoty psychicznej
a jeszcze później
- złość
na samym końcu z tego wszystkiego wyjdziesz wzmocniona, bogatsza o wiele doświadczeń, mądrzejsza. I wiem, że wydaje Ci się, że to wszystko niemożliwe, że nigdy go nie przestaniesz kochać. Ja też kochałam jak szalona, wariowałam, byłam na skraju załamania nerwowego. Minął rok, stracony dla mnie, ale ważny - po roku mi przeszło. Teraz jest dużo lepiej.
Facet się tobą bawi i zwyczajnie nie szanuje twoich uczuć. I nie chce z tobą być. Emocjonalnie to jeszcze dziecko, niedojrzałe do związków. Daj sobie z nim spokój. Rozumiem, że tęsknisz, ale jeśli urwiesz z nim całkowicie kontakt, to za jakiś czas uspokoisz się i odkochasz.
6 2015-01-11 17:24:24 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2015-01-11 17:24:50)
Mozesz przebolec, nie umrzesz przeciez.
Mozesz przebolec wszystko co Cie nie zabije.
7 2015-01-11 17:45:30 Ostatnio edytowany przez kalusja (2015-01-11 17:45:49)
Dziękuję za odpowiedzi. Jestem zła, że muszę cierpieć przez to że jestem jego pierwszą. nie wiem czy mam zazdrościć jego następnej lasce czy nie... Nie wiem czy to był brak szacunku dla mnie, czy nie szanuje żadnej... i do każdej będzie się tak odzywał... Jest egoistą, nie wiem czy to można zmienić .....
Wiem, że wyda Ci się to dziwne, ale egoizm ma swoje zalety.
Mniej cierpisz.
Ja bym chciała być egoistką ![]()
W niektórych sytuacjach.
Przed wczoraj napisal ze mnie bardzo kocha tak jak zawsze.. od tego czasu sie nie odzywa... i nadal pisze z inną
o co mu chodzi ? pomozcie ![]()
10 2015-01-13 14:59:43 Ostatnio edytowany przez Emilia (2015-01-13 15:00:13)
Może chce sobie zapewnić wyjście awaryjne w postaci ciebie, jak mu nie wyjdzie z następną?
Edit: bo na pewno nie chodzi mu o miłość. Jak się kocha, to się tak nie robi.
Przed wczoraj napisal ze mnie bardzo kocha tak jak zawsze.. od tego czasu sie nie odzywa... i nadal pisze z inną
o co mu chodzi ? pomozcie
Nudzi mu się, dodatkowo wie że jesteś naiwna i kilka pięknych słówek gwarantuje mu ewewntualny powrót.
Nie łudź się...