Jest to mój pierwszy post na tym forum także na początku chciałem się przywitać ![]()
Przechodząc do sedna. Moja sytuacja wygląda następująco-ja mam 22 lata,a ona 16.
Po kolei to było tak :
Znamy się od jakiegoś czasu jako że mamy wspólną pasję (kibicowanie),ale była to zwykła znajomość na zasadzie cześć cześć na meczu i tyle. Końcem sierpnia miałem do niej sprawę kibicowską i spotkaliśmy się w cztery oczy. Wtedy mnie olśniło że to piękna,fajna dziewczyna. Jakieś komplementy i zaproponowałem jej spotkanie typowo prywatne. Na początku była niby chętna ale potem ciągle znajdowała jakieś powody żeby odmawiać. Gadaliśmy trochę przez telefon albo facebook i wtedy gdy odmawiała mi tego spotkania,a ja trochę bliżej ją poznałem,widziałem co się ze mną dzieje gdy myślę o niej,jak się wkurzam kiedy po raz kolejny nic z tego żeby ją zobaczyć,to wtedy zrozumiałem że to coś znacznie więcej niż zauroczenie.
Popełniłem chyba pierwszy poważny błąd. Zbyt wcześnie pokazałem jej że mi mocno zależy. Poprosiłem ją o poważną rozmowę, ona mi odmówiła bo chyba się domyślała na jaki temat będzie ta rozmowa,więc się wkurzyłem i czekałem na nią pod domem gdy ze szkoły wracała. Wywaliłem kawę na ławę. Powiedziałem normalnie że ją kocham,zależy mi,chce z nią być. Ona mi chyba zbytnio nie uwierzyła,więc wysłałem jej kwiaty. Wtedy uwierzyła ale niestety matka ucieszyła się bardziej od niej. Dziewczyna powiedziała że jestem dla niej tylko znajomym i nici z czegoś więcej. Chwile jeszcze spotykałem się z nią jak znajomy bo liczyłem że kiedy mnie bliżej pozna to może zmieni zdanie ale potem odpuściłem.
Po jakimś czasie przytrafiła się taka sytuacja że skręciła nogę. Opiekowałem się nią,cały dzień autem woziłem,nawet do domu na rękach niosłem. Później niczym jej się nie poprawiło to tak przez tydzień byłem praktycznie na każde zawołanie. Myślałem że doceni,bo w takich chwilach sprawdza się ludzi ale niestety nie doceniła. Miałem z nią kolejną rozmowę. Powiedziała że jest mi wdzięczna,że mam zajebisty charakter,jestem fajnym chłopakiem ale nie jej typ. Ja starałem się ją przekonać że w tym wieku typ może jej się w każdej chwili zmienić,ale nic z tego.
Była kolejna sytuacja- po jednym z meczy kolega zaprosił nas do siebie na imprezę. Było parę osób także ona i było całkiem spoko. Jakieś przytulania delikatne buziaki. Zrobiliśmy fotkę z tej imprezki gdzie ją obejmuje,jeden ziomek wrzucił to na facebooka i niestety wkurwiła się,kazała mu to usunąć. Okazało się wtedy że pisze z takim gościem co na emigracji siedzi i zależy jej na nim ale do tego to jeszcze wrócę.
Później parę razy się spotkaliśmy ale zawsze brała ze sobą koleżanki. Aż wreszcie 2 tygodnie temu miałem z nią kolejną poważną rozmowe. Nasłodziła mi jak żadna inna dziewczyna. Że jestem zajebisty gość,podziwia mnie,jestem inteligentny,fajny,docenia co dla niej robie,wręcz że otoczenie,a nawet matka ją katowało żeby była ze mną. Ona sama również to rozkminiała ale niestety włączyła jej się blokada i nie jest w stanie jej przełamać,nawet spróbować. Wie że to źle,wie że ma zjebany charakter,ba nawet wie że z tamtym typem raczej jej nie wyjdzie,ale ciągnie ją do niego i huj. Tak mi powiedziała. Że lubi takich totalnych matołów,debili,kretynów a to jest właśnie taki typ. Miała już co prawda jednego takiego gościa i się raczej przejechała ale nic jej to nie robi. Wie że ja jestem od niego lepszy pod każdym względem ale woli jego. Chociaż powiedziała też że nawet gdyby gość nie istniał to i tak nic ze mną by nie było ale nie wiem czy w to wierzyć.
Po tej rozmowie odpuściłem. Sam nic się nie odzywam jak ona się odezwie to oczywiście odpowiem ale robi to rzadko i zawsze w sprawie jakiś błahostek.
Z tego co wiem od wspólnego znajomego to z tym drugim typem cały czas gada. Nie rozumiem jej może mieć normalnego gościa na miejscu to woli idiotę co siedzi na emigracji zjedzie w lutym na 2 tygodnie i znowu na rok pojedzie.
Ja ją zawsze traktowałem jak dżentelmen,elegancko. Jakieś prezenty co o dziwo ją denerwowało zamiast cieszyć. Odwózki,podwózki czy choćby takie pierdoły jak otwieranie drzwi w aucie. Z tego co mi sama mówiła to on ją często wkurza prawie że obraża,ale jemu wybaczy wszystko a ja co bym nie zrobił to i tak lipa.
Z tego co mówiła ona w ogóle nie jest przyzwyczajona np do zaproszeń do lokali. Ją znajomi zapraszają raczej na piwko albo papierosa. Wiem co powiecie jest odrobine a nawet trochę patologiczna,ale pod tą skorupą kryje się wartościowa osoba. Gdy była ze mną sam na sam to jest miła i inteligentna ale jak jest z tymi swoimi koleżankami to szkoda gadać bo wychodzi z niej patolka.
Wiem że to długi wywód ale znacie teraz całą sprawę dokładnie. Co mam zrobić i czy mam jakieś szanse żeby ją zdobyć ?