hej, tutaj zawsze dostawałam najlepsze rady, więc bardzo proszę o pomoc jeszcze raz
2 tyg temu chłopak ze mną zerwał, bo powiedział, że nie potrafi mnie pokochać. Od tamtej pory nie odzywałam się do niego, jak on się odzywał to odpowiadałam, ale bez większego zaangażowania, raczej takie lakoniczne odpowiedzi. 4 dni temu napisał mi, że od czasu naszego rozstania spotykają go same nieszczęścia i że to chyba kara , że za mną tęskni i że szukał problemow tam gdzie ich nie ma. Odpisałam mu, że faktycznie szuka problemow tam gdzie ich nie ma, ale nie chciałabym, żeby bawił się moimi uczuciami, po tej wiadomości po 1,5h zadzwonił do mnie. Rozmawialiśmy bardziej o nim, niż o nas, chociaż powiedział mi, że przecież wiem, że on jest dobrym człowiekiem tylko, że ma problem ze sobą. Ogólnie było miło. Nst. dnia cisza, kolejnego nie wytrzymałam i sama do niego napisalam na fb, ale odpisywał bardzo wolno i znowu rozmowa o nim, zamiast o nas, więc napisałam mu, że już muszę iść, jak wróciłam na fb napisał pierwszy, ale tak samo odpisywał jak poprzednio. Sama nie wiem już czy mu w końcu zależy czy nie zależy, jak myślicie? Co powinnam zrobić? Mi nadal zależy, ale staram się to ukrywać, czasami jest ciężko ![]()
Podobne tematy
A co czujesz? Co podpowiada Ci intuicja? Zależy czy nie?
Zatęsknił za jakimś elementem związku
Domyśl się.
Moim zdaniem to nie rokuje.
To rokuje ale nie na związek.
Moim zdaniem jak raz zerwał i wrócisz do niego to on to zrobi drugi raz, bo znowu mu się znudzi ten związek. Nie ma sensu się pchać ponownie skoro on Ciebie nie docenia
Mi się wydaje, że on "testuje Cię", na ile może sobie wciąż pozwolić. Jeśli po tym jak zerwał i "od niechcenia" podtrzymuje kontakt, uda mu się do Ciebie wrócić... to również nie widzę dla tego związku dobrych rokowań.
jeżeli powiedział, ze nie potrafił cię pokochać, to raczej sobie to przemyślał. ma teraz po prostu pustkę po waszym związku. nagle jest się samemu i tęsknota jego bierze się raczej z tej samotności niż z głębokich uczuć. a można ją z uczuciami pomylić. chłopak potrzebuje czasu by się z tym oswoić. i w zależności od wypełnienia sobie czasu - raz będzie pisał a raz nie. myślę, że może mieć też poczucie winy, że ciebie zranił tym zerwaniem. nie chce być du***em ale też nie chce być z kimś kogo nie kocha. jest roztargniony. uważam, że z tego nic nie będzie. poważnego ani wiecznego.
Czyli mam już mu nie odpisywać?
Kathy, to czy odpisać czy nie, to sama musisz zdecydować.
Jednak odpowiedz sobie na pytanie, czy jesteś gotowa na przechodzenie jeszcze nie jednej podobnej sytuacji (zerwania, powroty), do czasu aż on w końcu zdecyduje się (być może zerwać na dobre, gdy znajdzie się ktoś inny lub oswoi się w końcu z myślą o chwilowej samotności, bo jakoś chęci jego powrotu nie jestem pewna).
Margolinka masz rację nie warto się już nim przejmować, najbardziej boli mnie to, że to już 3 rozstanie po 3-4 miesiącach i zastanawiam się czy coś ze mną jest nie tak, czy mam takie szczęście, że ciągle trafiam na niedorozwojów emocjonalnych
Dziękuję wszystkim, że pomogli mi przejrzeć na oczy i przestać sobie robić złudniej nadzeji.
Margolinka masz rację nie warto się już nim przejmować, najbardziej boli mnie to, że to już 3 rozstanie po 3-4 miesiącach i zastanawiam się czy coś ze mną jest nie tak, czy mam takie szczęście, że ciągle trafiam na niedorozwojów emocjonalnych
![]()
Dziękuję wszystkim, że pomogli mi przejrzeć na oczy i przestać sobie robić złudniej nadzeji.
Dobra decyzja, zwróć uwagę na to jakim okazał się egoistą. Stwierdził, że nie potrafi Cię pokochać, trudno, przykre, ale przynajmniej wydawało się, że uczciwe wyznanie. Tymczasem po niedługim czasie kontaktuje się z Tobą i dręczy swoimi problemami, za nic mając Twoje uczucia do niego. Chyba rola jego spowiedniczki nie bardzo Ci pasuje, choćby ze względu na to co was wcześniej łączyło.
josz masz rację, nie mam zamiaru być jego spowiedniczką, faktycznie to, że znowu zrobił złudne nadzieje oznacza, że straszny egoista. O ile po rozstaniu nie byłam na niego zła i po prostu starałam się żyć dalej, to teraz zaczełam go nienawidzieć... No nic trzeba żyć dalej, może nst. razem mi się poszczęści ![]()