Witam, zdaję sobie sprawę, że zapewne mój post jest jednym z wielu o tego typu tematyce i porusza kwestię, która była komentowana już wiele razy, niemniej jednak potrzebuję porady albo po prostu wygadania się.
Otóż mam 20 lat i jestem studentką anglistyki. Nieskromnie muszę przyznać, że jestem bardzo atrakcyjną, młodą kobietą, niejednokrotnie byłam zagadywana czy zaczepiana podczas zwyczajnych, codziennych sytuacji jak np. wyjście do sklepu czy też zakupy. Nie sądzę, by też brakowało mi czegokolwiek innego, nie uważam się za ósmy cud świata, lecz znam swoją wartość nie popadając jednocześnie w samozachwyt.
Niemniej jednak mam ogromny problem z trafieniem na normalnego mężczyznę. Mówię mężczyznę, ponieważ odkąd pamiętam wolę dużo starszych od siebie facetów, nie potrafię odnaleźć wspólnego języka z rówieśnikami płci męskiej, choć niejednokrotnie próbowałam. Nawet teraz, w okresie studiów, zdarzało mi się umawiać z chłopakami w swoim wieku, ale totalnie nie mogę się odnaleźć w takiej relacji. Z reguły są to osoby bardzo dziecinne, niedojrzałe, mające pstro w głowie, choć nie zaprzeczam, na pewno istnieją wyjątki, ale nie chcę się o nich przekonywać.
Najmilsze wspomnienia mam właśnie z mężczyznami, którzy byli sporo starsi ode mnie. Nie ma tutaj też co przesadzać, bo różnica ta wynosiła maksymalnie piętnaście lat, jednak był to diametralny przeskok, jeżeli chodzi o pewnego rodzaju poziom. Miałam wówczas o czym porozmawiać i byłam traktowana tak, jak chciałam, do tego dochodzi fakt, że po raz pierwszy w życiu nie musiałam się opiekować kimś, a ktoś opiekował się mną, co tym bardziej mi imponowało. Niestety z tych relacji, których zresztą wcale tak dużo nie było, nic nie wyszło. Nie ze względu na różnicę wieku, nie ze względu na priorytety. Po prostu, w pewnym momencie czegoś zabrakło.
Czy mógłby mi ktoś poradzić, gdzie mogę poznać normalnego, dojrzałego mężczyznę? I w ogóle co sądzicie o związkach, gdzie różnica jest dość spora?
Odnośnie mojego pierwszego pytania chciałam jeszcze dodać, że zdaję sobie sprawę, że jest ono totalnie nieprecyzyjne i na dobrą sprawę odpowiedź może zabrzmieć "wszędzie", ale niestety tak do końca nie jest. Studia pochłaniają sporą część mojego wolnego czasu, a i zaznaczam, że nie jestem osobą przesadnie towarzyską, która co weekend bywa na imprezach - wręcz przeciwnie. Większość moich relacji, o których wspomniałam wyżej, rozpoczęła się przez internet i mimo, że może wydawać się to dziwne, to trafiłam na naprawdę miłych, porządnych facetów. Czy w tym przypadku okazuje się to być jedynym rozwiązaniem?