Przejrzalam ten watek z zaciekawieniem i chociaz wczesniej sie nie udzielalam to moze teraz kilka slow ode mnie...
...po pierwsze, musze przyznac, ze zgadzam sie z niektorymi osobami, ktore mowily ?przeczekaj?, ?wsluchaj sie w jej cisze?, itd. Zgdadzam sie tez z Teo, ktora przedstawila Ci jak to wyglada z punktu widzenia nastolatki i wydaje mi sie, ze ujela to naprawde trafnie.
Opowiem Ci jak to wygladalo u mnie.
Bylam dzieckiem a pozniej nastolatka jakiej ? jak to okreslali moi rodzice ? mozna bylo zyczyc kazdemu rodzicowi. Srednia ocen na koniec gimnazjum 5.6, w liceum kazdego roku czerwony pasek na swiadectwie. Bez zaganiania do nauki, motywowania ze strony moich rodzicow, ale zawsze z ich wsparciem i dobrym slowem. Pozniej matura, dostanie sie na dzienne studia, gdzie ilosc kandydatow na jedno miejsca byla nieracjonalnie wysoka. Pelen czad, prawda? Nigdy sie nie buntowalam bo w sumie nie mialam przeciwko czemu, mialam przyzwolenie na wiele rzeczy, znajomych, przyjaciol, swoje hobby. Okres szalonej glupoty przyszedl duzo pozniej, bo wlasnie na studiach. Nie bede zwalac winy na ?nowych znajomych, zmiane srodowiska? i cala reszte, o ktorej ludzie zawsze wspominaja przy takich okazjach, bo jak patrze na to z perspektywy czasu to znajomych mialam normlanych. To nie byla kwestia otoczenia, rodzicow, tego z kim przebywalam, ale tego co sie dzialo ze mna.
Nie wiem, co sobie wtedy wyobrazalam, co myslalam, czego chcialam. Wiem, ze wiele rzeczy nie poszlo wowczas tak jak mialo pojsc. W szczegoly wchodzic nie bede, ale powiem Ci jedynie, ze z tej ?latwej w obsludze nastolatki? stawalam sie mloda kobieta, ktora spedzala sen z powiek swoim rodzicom. I uwierz mi, ani ich wspieranie, zachecanie, motywowanie, grozenie, awanturowanie nie pomagalo. Byl etap, kiedy podczas jakies bardzo przykrej rozmowy z moja mama padly z jej ust slowa: ?czuje ze zawiodlam jako matka, czuje, ze nie nadaje sie, aby miec rodzine i gdybym to wiedziala, to byc moze nie powinnam podejmowac decyzji kiedys o jej zalozeniu?. Te slowa wypowiadala, kiedy lzy jej splywaly po twarzy i nie bylo to w wyniku zadnej dzikiej awantury. Nigdy tego nie zapomne: moja silna mama siedzi, lzy jej plyna po policzkach i ze przerazajacym opanowaniem, spokojem i bezsilnoscia mowi takie slowa. Nie zrozum mnie zle, to nie bylo tak, ze moja mama zalowala, ze mnie urodzila ? bylam dzieckiem zaplanowanym, chcianym, oczekiwanym i kochanym. Jej slowa byly wyrazem kompletnej bezsilnosci i ogromna proba zrozumienia, co z jej strony poszlo nie tak, ze wszystko tak fatalnie sie ulozylo. Uprzedzajac Twoje pytanie: nie, chociaz serce mi pekalo i chcialam cos zmienic to na dluzsza mete nie zmienilo sie nic. Pomijajac szczegoly: z listy studentow bylam skreslona chyba ze dwa razy, popelnilam mase glupot i rzeczy, z ktorych moze teraz zbyt dumna nie jestem. Uspokajajac Cie: nie, nie bralam narkotykow, nie zachodzilam w zadne ciaze, do dna troche jeszcze mialam.
Aktualnie mam 28 lat. Jestem w szczesliwym kilkuletnim zwiazku, ze skonczonymi studiami, kolejnymi dodatkowymi w trakcie realizacji, ze stabilna i ciekawa praca. I co najwazniejsze: z dobrymi relacjami z rodzicami. Mieszkam zagranica teraz i wystarczy jeden gorszy dzien w pracy a ja mam ochote wracac do domu. Tesknie. Aktualnie odliczam dni, kiedy wsiade w samolot, polece do domu i bede robic pierogi na swieta z moja babcia. Nie twierdze, ze moje zycie jest idealne ? bo nie jest. Ale jestem szczesliwa kobieta, nie ranie, ze zdrowymi relacjami z najwazniejszymi dla mnie ludzmi. Mowie Ci to wszystko po to, zebys wiedziala, ze to co sie dzieje... kiedys minie. Nie mowie, ze bedzie bez problemow pozniej, ze wszystko sie rozwiaze, bo jak nie te problemy to przyjda inne. Ale to o czym piszesz teraz ? minie. I jedyne co mozesz zrobic to byc, obserwowac, ale przede wszystkim ? przeczekac.
Jak przeczekac? Instrukcji nikt Ci nie poda. To co wiem na pewno to jest to, ze nie masz sie tez z nia obchodzic jak z jajkiem. Ma miec swoje obowiazki (nawet jezeli jest to tylko pilnowanie porzadku w swoim pokoju to znaczy ze ten porzadek ma byc i ma byc to egzekwowane) i ma wywiazywac sie ze zobowiazan w szkole. Musi miec szacunek do innych. Nie ma prawa popychac brata, wyzywac go czy robic cokolwiek w ten desen. Sama pamietam jak bylam dzieckiem i z moimi kuzynami kopalismy sie jak wariaci pod swiatecznym stolem az cala zastawa skakala albo wyglupialismy sie tak, ze ktos z rozpedu wyladowal na szybie w drzwiach (a pozniej na ostrym dyzurze na zakladanie szwow) albo wkladalismy sobie wzajemnie drewniane klocki do buzi, zeby sprawdzic ile sie zmiesci, ale jest cienka granica miedzy szalenczymi wyglupami a popychaniem kogos bo sie tej osoby nie lubi, nie szanuje, chce sie zeby zniknela. Szacunek do ludzi obowiazuje kazdego bez wzgledu na wiek. Nie ma prawa miec miejsce sytuacja, ze ludzie schodza jej z drogi, ustepuja tylko po to, zeby uniknac konfliktow i kiepskiej atmosfery.
Nie wiem, jak wyglada Wasza sytuacja finansowa i na ile mozecie sobie pozwolic ? w zadnym wypadku nie jest to pytanie, ale moze warto rozwazyc nastepujaca rzecz: jezeli humor jej sie poprawia jak cos jej kupujecie a psuje sie jak ktos inny kupuje sobie a nie jej to ustalcie jasne reguly. Zalozmy, ze ma co miesiac kieszonkowe ? niech ma je dalej. Ale ustal z mezem a pozniej poinformuj corke, ze co miesiac ma dodatkowo okreslona kwote na ubrania czy obuwie, o ktorym sama moze zadecydowac. Jezeli w danym miesiacu ?nie wykorzysta wszystkich srodkow? to przechodza one na nastepny miesiac. Jezeli wykorzystala wszystko, musi czekac do kolejnego miesiaca. Nie dajesz jej tych pieniedzy, nie przelewasz na konto, Ty za to placisz, ale w granicach ustalonej kwoty. Kolejna wazna rzecz: nie moze byc tak, ze nagle sie okazuje, ze nie ma butow na zime, bo wczesniej zdecydowala, ze chce miec w grudniu letnie sandalki i nie starczylo na buty zimowe i konczy sie na tym, ze Ty je i tak kupujesz. To tylko taki pomysl, mozna go zmodyfikowac to Waszych mozliwosci i potrzeb, ale zeby reguly byly jasne i dla niej, i dla Was.
Pytaj o to jak w szkole. Kazdego dnia. Ale jezeli uslyszysz ?normalnie? to tak to zostaw. Jak zapytasz jak poszedl sprawdzian z chemii i uslyszysz ?okaze sie jak dostane ocene? to tak to zostaw. I jak dziewczyny mowily wczesniej ? w zadnym wypadku nie zabieraj jej na Sylwestra. Nie dosc ze mega obciach to wynudzi sie niemilosiernie wsrod starszych od siebie osob. Ta propozycja, chociaz wiem, ze chcialas dobrze to dla niej potwierdzenie, ze desperacko chcesz z nia nawiazac kontakt. Zostaw to. Nie dopytuj o to, co chce robic, czy chce czegos sprobowac. Jezeli bedzie chciala, sama to zakomunikuje. Sluchaj jej jezeli cos mowi, ale nie dopytuj o szczegoly, nie draz tematu, sluchaj jej ciszy. I jeszcze jedno: nie czytaj jej pamietnika. Jezeli ona sie kiedykolwiek o tym dowie albo na Twoim komputerze w historii przegladarki znajdzie ten watek Twoj autorytet jako matki w jej oczach zniknie na tak dlugi czas, ze bedziesz sie zastanawiac, czy kiedykolwiek odzyskasz jej zaufanie. Wiem, ze chcesz dobrze. Wiem, ze jestes jej matka i jak kazdej matce wydaje sie, ze wiesz co jest najlepsze dla jej dziecka. Ale czytanie jej pamietnika, korespondencji, przeszukiwanie jej rzeczy ? jest rozwiazaniem, ktore zabierze Cie do nikad i jeszcze pogorszy sytuacje.
Nie twierdze, ze nie masz robic nic, ze tylko trzeba siedziec cicho i przeczekac. Moze pokaz jej, ze Ty tez jej potrzebujesz. Ze nie traktujesz jej jak dziecka, ktore trzeba pilnowac, strofowac, wyciagac informacje, pokaz, ze widzisz, ze jest dorastajaca kobieta. Powoli, nie na sile, metoda malych krokow i bez aktow desperacji. Czy jest cos, co chcialabys sprobowac, ale wstydzisz sie, bo czujesz sie troche za stara (z calym szacunkiem do Ciebie)? Pytam, kawal czasu temu moja mama chciala pojsc do kosmetyczki na zabiegi na twarz poraz pierwszy w zyciu. Przyszla do mnie i powiedziala wprost: ?sluchaj, wiesz, w sumie sie wstydze sama bo nie wiem co i jak za pierwszy razem a z twoim ojcem przeciez nie pojde, poszlabys ze mna??. Jezeli juz bylas u kosmetyczki to moze jakbys chciala pojsc natepnym razem zapytaj, czy chce pojsc z Toba: moze jakis delikatny dziewczecy manicure? Albo jakis zabieg na oczyszczenie cery? Nie mowie o czyms kosztownym, cos podstawowego. Jezeli powie ?nie?, zostaw, wroc do tematu po tygodniu: ?sluchaj, zapisuje sie jutro do kosmetyczki, moze jednak chcesz??. Jak znowu uslyszysz ?nie? ? nie dopytuj czemu, nie tlumacz, ze fajnie bedzie, po prostu zostaw. Moze zumba? Moze kurs w jedno popoludnie jak zrobic prawdziwa wloska pizze w domu albo sushi? Moze jest cokolwiek co Ty chcialabys sprobowac bez meza i syna, ale sama, jako kobieta? I moze wtedy po prostu powiedz corce, ze chcialabys ale troche sie krepujesz sama i moze ona moglaby z Toba pojsc? Albo moze wyprobowac jakis nowy przepis na ciastka swiateczne? Zamknijcie sie obie w kuchni bez facetow i dzialajcie ? nie mow, ze potrzebujesz jej pomocy, bo nastolatkom ?pomaganie rodzicom? kojarzy sie ze sprzataniem w domu albo robieniem czegos malo ciekawego. Zapytaj ja, czy chce do Ciebie dolaczyc podczas pieczenia piernikow? Moze moglaby Ci paznokcie pomalowac na jakis szalony kolor? Albo jak bedziecie na zakupach moglaby Ci dobrac stroj na Sylwestra? To nie tak, ze masz wyprobowac kazda z tych metod w jednym tygodniu; to nie tak, ze masz je wogole wyprobowac. To sa tylko przyklady.
Wykonujesz w tym momencie najtrudniejszy zawod swiata - jestes matka dorastajacej dziewczyny i chcesz ja zrozumiec. To nie przyjdzie za miesiac, byc moze nawet nie za pol roku czy dwa lata. Ale tak jak powiedzialam ? to minie. Jak napisalam na poczatku, mialam swoj moment totalnego zdziczenia, ktory moja mame doprowadzal do rozpaczy. Ale wiesz czemu nie bylo az tak zle jakby byc moglo? Bo w pewnym momencie moja mama po prostu dala mi mozliwosc popelnienia wlasnych bledow i samodzielnego wyciagniecia z nich wnioskow. Poki nie opuszcza sie w nauce, nie wagaruje, bedzie miala wiecej szacunku do innych ludzi ? pozwol jej na posiadanie jej wlasnego swiata nawet takiego, do ktorego Ty nie masz dostepu.
Masz cudownego meza, fantastycznego syna i mam wrazenie, ze jestescie naprawde fajna rodzina. Nie tylko dlatego, ze wzgledu na wiezi, ale tez dlatego, ze tworzycie fajny zespol. Nie popsuj tego tylko przez buntujaca sie nastolatke. Zycze Ci powodzenia z calego serca; jestem pewna, ze jak za 10 lat bedziecie robily razem pierogi na swieta to bedziecie sie z tego jeszcze smiac 