Nie wiem gdzie już mam się zwrócić o pomoc dlatego postanowiłam tutaj napisać ze swoim problemem.
Moja corka ma 15 lat, którą samotnie wychowuję. Bardzo dobrze się uczy. Nigdy nie sprawiała kłopotów wychowawczych. Któregoś dnia oświadczyła, że granice wolności będzie sobie sama wyznaczała i zaczęła sie jazda. Coraz późniejsze powroty do domu, 23 - 24. Codziennie. Nie wiadomo z kim, nie wiadomo gdzie. W szkole pojedyncze ucieczki z lekcji, wagary. Uzbierało sie tego ok. 100 h nieusprawiedliwonych. Moje zaskoczenie: jak to pani usprawiedliwi, to nie będzie obnizonego zachowania. Jak to mam usprawiedliwić wagary? Przecież to by było tak, jakbym sie na nie zgadzała. Nie usprawiedliwiłam, zachowanie i tak miała dobre. Nie nosiła do szkoły żadnej ksiązki, żadnego zeszytu, ale nikomu to nie przeszkadzało w szkole. "To niemozliwe, że ona sprawia kłopoty, to przejściowe" - slyszałam, gdy prosilam o pomoc. Już sama nie dawalam rady. Wiem, ze pewnie gdzie popełniłam błąd, ale potrzebowalam i potrzebuję pomocy. Córka powiedziała,że wystrczy, ze będzie się dobrzez uczyła i nikt nie uwierzy, że mamy z nią jakies kłopoty. A te dopiero nadeszły. Prosiłam, tłumczyłam, rozmawiala, krzyczałam, plakałam, nic, jak grochem o ścianę. Do późnych powrotów doszły papierosy i alkohol (nie wracam pijana tylko czuc go ode mnie, tak mówiła). Znalazlam testy ciążowe, smiała się ze mnie, że jestem zacofana. Przejrzałam komórkę. Moje dziecko umawiało się na seks z przypadkowymi facetami, nie dla kasy, dlla przyjemności. Jeden z sms- ów dotyczył jej niby ciązy. Zadzwoniłam pod ten nr. Odebral chłopak, powiedział, ze szukam nie tego, kogo trzeba. Że w życiu nie widzial jej na oczy. Zaczepiła go kiedyś na jakimś czacie, dużo rozmawiali, próbowała się z nim umówić, nie chciał, naprzykrza mu się. Powiedział, że z tego co wie, córka lubi przygodny seks z nieznajomymi, nawet grupowy. Rozmawiałam z nią. Przyznała się odrazu, bez wstydu, zaczerwienienia. Powiedziała, ze tak lubi, że ma 15 lat, prawo nie zabrania. A grupowy to tylko oral. Byłam, jestem załamana. Poszłam z nią do psychologa, było 2 na pierwszym spotkaniu. Nic do tej mojej córy nie dociera. Nic. Przed nimi też była dumna i blada, że wie, co robi, że się zabezpiecza, że jej się to podoba, że jakby było bezpiecznie, to by ją nudziło, a tak ja podnieca. Oni swoje, ona swoje. Przy okazji dowiedziałam się przy córce, ze widocznie jesteśmy rodzina małoatrakcyjną dla niej, że nie umiem się pogodzić, ze ona dorasta i ma swoje preferencje seksualne, że jak już musi to niech to robi w bezpiecznym miejscu, np. w domu. Pani psycholog stwierdziła, ze do póki, ona czerpei z tego przyjemność, nic nie da się zrobić,nic. Ona musi chcieć. Ale tłumaczyła jej, ze będzie miała pokaleczoną psychikę, że być może będzie miała w dorosłym życiu problemy z partnerem i z samą soba. A ja myślę ze już ma. I na tym zakończyła się cała pomoc. Przeczekać, dac atrkacje. I mam zapsiać się na jakiś kurs dla rodziców, a ona ma zastanwoić się nad sobą. Nie jesteśmy żadną patologią, zawsze troszczyłam się o dzieci, ale gdzieś popełniłam duży bład
1 2012-07-30 10:44:17 Ostatnio edytowany przez iwonkaw (2012-07-30 10:48:10)
Podobne tematy
Kochana! 90% dzieci zachowuje się tak jak rodzice. A w przypadku pozostałych 10% nic się nie da zrobić.
Po pierwsze - nie obwiniaj się. Wykazałaś 100% dobrej woli. Po drugie - smarkata jest u Ciebie i ma Cię słuchać - tak stanowi prawo. Ponieważ Ty za nią odpowiadasz, masz prawo wymagać. Skoro ma dobre stopnie, głupia nie jest, zrozumie jak jej to wyjaśnisz. Ma wracać tak, jak Ty ustalisz. Psycholog jakaś dziwna. Policja i sąd mówią coś zupełnie innego. Jeśli chce decydować sama, niech idzie do sądu i pozbawi Cię praw rodzicielskich i niech się sama utrzymuje.
Jest cała masa rodziców, którym dzieci wchodzą na głowę. Zdecydowana postawa powinna zadziałać. Jak niunia skończy 18 to może decydować. Teraz nie.
Córka, za którą jesteś odpowiedzialna nie szanuje Cię i nie słucha. A to co robi jest ryzykowne i niebezpieczne. Trzeba ją chronić przed nią samą. Ty, choć chcesz, nie zrobisz tego, bo ona się zbuntowała przeciwko Tobie. Może więc potrzebny jest kurator, może jakiś ośrodek wychowawczy? Tak gdybam, bo nie znam się na prawie.
Na Twoim miejscu szukałabym porady w biurze Rzecznika Praw Dziecka, bo chodzi o to, żeby uchronić córkę przed skutkami jej ryzykownego zachowania.
Pewnie popełniłaś jakieś błędy wychowawcze, tak jak większość rodziców, ale to teraz nie jest najważniejsze. Teraz najważniejsze jest bezpieczeństwo Twojej nieletniej córki.
może zmień psychologa? albo odbądź naprawdę poważną rozmowę z córka. a co z jej ojcem? może on mógłby co zdziałać?