Nie wiem od czego zacząć. Odkąd pamiętam, zawsze miałam jakieś obowiązki.
Poczucie obowiązku. Posprzątać, pomóc mamie w domu, wyjść po zakupy. Szkoła, odrabianie lekcji i nauka. Lubiłam sobie dorobić na wakacjach - nie umiałam wysiedzieć w domu.
Wiem,że dziecko dziecku nie równe,ale wydaje mi się,że to, co robi moja siostra jest po prostu nie na miejscu.
Zero własnej inicjatywy do czegokolwiek - mogłaby tylko siedzieć na komputerze. Szczyt jej możliwości.
Pierwsze co,jak wstawała rano przed szkołą,nie było mycie,lecz komputer.
Mając na 8, potrafiła wstać o 5,żeby siedzieć na komputerze.
Spoko, wkurzalo mnie to na maksa, ale to nie ja decydowalam,tylko rodzice.
Gdy skonczylam 18 lat,wyjechalam,z wlasnej woli, do Anglii. Zaraz po ukonczeniu szkoly sredniej.
Fakt, rzut na gleboka wode, ale nie balam sie nigdy pracy i w Polsce zawsze gdzies chcialam dorabiac,wiec byla to tylko kwestia checi.
Znalazlam prace, i tak mi sie juz ciagnie 5 rok.
A moja siostra ?
Majac 21 lat,siedzi z rodzicami, do szkoly nie chodzi, bo " nie ma glowy do nauki", do pracy nie pojdzie, bo pracy w Polsce nie ma , dla niej nic nie ma.
Szkole srednia nawet nie wiem,czy ukonczyla,bo zmieniala je jak rekawiczki,wiecznie cos jej nie pasowalo,a tak naprawde po prostu nie chciala sie przylozyc. Nigdy.
Potrafi calymi dniami siedziec w domu i zajmowac sie tylko swoimi przyjemnosciami.
Ostatnio postanowila,ze znowu wroci do szkoly. Chyba,zeby inni mysleli, ze jednak ma cos do zrobienia..
Ponoc sie uczy w soboty i w niedziele.
Jednak do pracy nie - co mnie dziwi,ze ona jako dziewczyna nie chcialaby miec wlasnych pieniedzy.
Z reszta z nia zawsze byly problemy,
bo jej nie mozna o nic poprosic.
Jest nauczona,ze jej nalezy dawac. Nalezy jej sie, a jak ktos na nia warknie to biada - zaraz zalewa sie lzami, ze jej dzieckiem nie kochanym.
O to popstrykalam sie wczoraj z mama - bo mam tego dosyc.
W odpowiedzi na jej lenistwo,uslyszalam,ze jest wrazliwa.
Powaznie ?
A nie daj boze, cos by sie stalo rodzicom, to co by wtedy bylo ?
Juz sama nie wiem,co o tym myslec... dla mnie jest to robienie kaleki z dziecka.
Kiedys powiedziala,ze chce studiowac ( haha ) zeby rodzice kupili jej laptopa.
Zaraz potem, jak dostala,wyprowadzila sie do swojego ex chlopaka,i siedziala u niego chyba z miesiac, w tych ciuchach, w ktorych pojechala.
Zamaluje rece, i co mam o tym myslec ?
Bo matka caly czas jej broni. Czego ja nie potrafie zrozumiec....